ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Witajcie Netkobietki:)

Pisze tutaj poniewaz jestem rozdarta wewnetrznie... czuje sie slaba, rozbita, chociaz buduje w sobie sile aby ulozyc sobie zycie na nowo. Otoz moj facet (juz byly) jest w UK wyobrazcie sobie ze pojechalam tam aby przez 2 tygodnie zajac sie jego bratanica 6msc(on mieszka z bratem i bratowa jak tez mieszka tam lokator) Jego bratowa nie miala na kogo liczyc wiec ja postanowilam jej pomoc zwazajac na to jak oni pomagali mojemu bylemu. Cieszylam sie rowniez ze bede z nim ze sie zobaczymy(nie widzielismy sie 2 msc). Ucieszyl sie kiedy przyjechalam, powitanie bylo wspaniale... czulam jak tesknil. Niestety nie trwalo to dlugo. Cieszylam sie tym 2 dni, kiedy pierwszy dzien zostalam z malutka on mial wtedy wolne, opiekowalismy sie nia wspolnie.

Nagle przestal sie do mnie odzywac, widzialam ze traktuje mnie obojetnie , jak powietrze. Nie wiedzialam o co mu chodzi, nie pytalam sadzilam ze sam mi powie ale sie nie doczekalam. Trwalo to 5 dni. Nie wytrzymalam tego i kiedy lezelismy juz w lozku zaczelam szlochac i zapytalam dlaczego mnie tak traktuje o co mu chodzi... okazalo sie ze wina jest to ze ja biorac dziecko z lezaczka pochylilam sie i tym samym wypielam sie do tego lokatora kiedy on byl w kuchni. Wytlumaczylam ze to bylo nieswiadome,ze nawet tej sytuacji nie pamietam.. i plakalam. On wpadl w furie kazal mi przestac beczec bo on idzie za 5h do pracy. Ja nie moglam chcialam aby przytulil i aby bylo juz dobrze. Niestety spakowal sie wyzywajac mnie wtedy od popierdolonych, pustych lbow, i zanim wyszedl powiedzial aby mnie szlag trafil.

Cos we mnie peklo. Wrocil po chwili polozyl sie do lozka. A ja nie moglam byc juz ta sama dziewczyna.Postanowilismy ze na drugi dzien porozmawiamy. Mialam wyjsc na przystanek po niego wieczorem. ubierajac sie rozmawialam miedzy czasie z jego bratem ... i on juz byl przy drzwiach.. nie zdazylam za to on juz nie chcial ze mna rozmawiac... powiedzialam dosc. Rozwinela sie klotnia .. wyszlam wtedy bo glupio mi bylo przy wszystkich. Wyszedl za mna... bardzo po nim pojechalam nie szczedzilam w slowach... przeklinalam... chcialam aby on poczul sie tak jak ja...Zachowalam sie tak bo chcialam aby doszlo do niego ze to koniec mojego kulenia uszu. Ze to juz za duzo braku szacunku itd.

W te noc nie spalam juz z nim co trwalo do dnia mojego wyjazdu.. Jego bratowa dala mi materac i powiedziala abym spala u nich w pokoju. Byla zaskoczona i nie rozumiala jego zachowania.Myslala ze sie zmienil bo byla zone traktowal tak samo. Przez kolejne dni nie odzywalismy sie. Chociaz zrobilam z siebie idiotke bo pewnej nocy przyszlam do niego i sie przytulilam-a on nic kompletnie.Bylo mi glupio. Nadszedl dzien mojego wyjazdu po 2 tygodniach. nie widzielismy sie wtedy.... nie pozegnalam sie z nim. Bylam twarda bo wiedzialam ze nie powinien mnie tak traktowac.

Nie zrobil nic kompletnie aby jakos dac mi do zrozumienia ze mu zalezy ,ze mnie kurcze tak bardzo kocha. W drodze do Kraju zadzwonil do mnie zyczyl mi szczescia abym znalazla sobie kogos "kto mnie bedzie szanowal" rowniez zyczylam mu szczescia i sie skonczylo. Ale pomimo to wydzwanial codziennie. Ja juz sama nie wiedzialam czego chce... choc podswiadomie nie chcialam byc tak traktowana ...( to sie zdazalo nie raz, nie raz plakalam przez niego) powiedzialam STOP. W niedziele dzwonil... nie odebralam swiadomie. Od tamtej pory cisza. I tu jest glupota bo byc moze sie od niego uwolnilam odetchne z ulga, ale wewnatrz jest mi zle ze tak to sie stalo i jakas czastka mnie za nim teskni. To jakis obled... powinnam pojsc do psychologa?

I myslicie ze on ma jakis problem sam ze soba? Czy on nada sie jeszcze do zycia z kobieta?

Przepraszam ze takie to dlugie ale musialam sie tym podzielic... mam dzieciaczki i dla nich musze funkcjonowac

Jeżeli pozwolisz ludziom więcej brać niż wkładać w Twoje życie ... Wkrótce będziesz jechać na debecie. wink
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Takie dwa uniwersalne cytaciki:
Nikt nie jest wart naszych łez, a ten który jest wart nigdy nas do nich nie doprowadzi?

oraz

Zamiast wycierać łzy, wytrzyj ludzi którzy je powodują.

Piszesz, że byłą żonę traktował tak samo. Skoro fakt rozwodu gościa niczego nie nauczył to ciężko będzie, żeby się zmienił...

Ja również się rozwodzę... mam jednak tą świadomość co zrobiłem źle i wiem, że tych błędów więcej nie popełnię!! Człowiek powinien uczyć się na własnych błędach...a nie brnąć w zaparte.

Chętnie powiedziałbym daj sobie z nim spokój... ale sam pewnie chciałbym mieć ostatnią szansę na uratowanie związku... w mojej sytuacji jej nie miałem.... toteż stąd takie podejście

Sama musisz wiedzieć czego chcesz... znasz go najlepiej. Może usiadź z nim przy najbliższej okazji i szczerze porozmawiaj. jeśli mu zależy to przeniesie góry, żeby być z Tobą... jeśli nie... będziesz wiedziała!!

Uściski smile

"Kobietę łatwiej rozebrać wbrew jej woli, niż ubrać po jej myśli"

3

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

To bardzo madre to co napisales.Dziekuje za te slowa...  usciski dla Ciebie rowniez.

Jeżeli pozwolisz ludziom więcej brać niż wkładać w Twoje życie ... Wkrótce będziesz jechać na debecie. wink

4

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Myślę, że już wiesz... jego zachowanie mówiło samo za siebie... nad czym jeszcze siedzieć i roztrząsać?
Dzieci są twoje? Jeżeli tak to nie gotuj im takiej "rodzinnej" atmosfery.
Facet zachowuje się dokładnie tak samo jak w stosunku do byłej żony? Więc wniosek jeden... nie zmienił się i pewnie nie zmieni.
Odległość tylko ułatwia sprawę. Poczekaj na właściwą osobę, która otoczy Cię miłością i szacunkiem, który Ci się należy
Powodzenia.

5

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?
K.82 napisał/a:

Takie dwa uniwersalne cytaciki:
Nikt nie jest wart naszych łez, a ten który jest wart nigdy nas do nich nie doprowadzi?

oraz

Zamiast wycierać łzy, wytrzyj ludzi którzy je powodują.

Piszesz, że byłą żonę traktował tak samo. Skoro fakt rozwodu gościa niczego nie nauczył to ciężko będzie, żeby się zmienił...

Ja również się rozwodzę... mam jednak tą świadomość co zrobiłem źle i wiem, że tych błędów więcej nie popełnię!! Człowiek powinien uczyć się na własnych błędach...a nie brnąć w zaparte.

Chętnie powiedziałbym daj sobie z nim spokój... ale sam pewnie chciałbym mieć ostatnią szansę na uratowanie związku... w mojej sytuacji jej nie miałem.... toteż stąd takie podejście

Sama musisz wiedzieć czego chcesz... znasz go najlepiej. Może usiadź z nim przy najbliższej okazji i szczerze porozmawiaj. jeśli mu zależy to przeniesie góry, żeby być z Tobą... jeśli nie... będziesz wiedziała!!

Uściski smile

Tutaj jest wszystko napisane najlepiej jak tylko mozna. Nic dodac, nic ując. Powodzenia. Zycie jest długie i potrafi nas wiele razy cudownie zaskoczyc:)

[nieregulaminowy link]/
Moj blog dla ludzi z wyobraźnią

6

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Witajcie smile Hmm od czego zacząć. Może od tego że w końcu zdałam się na odwagę i zostawiłam tego wampira emocjonalnego którego kochałam nad życie, dla którego byłam w stanie zrobić wszystko.... 2 miesiące temu nastąpiła taka sytuacja między nami że zdałam sobie sprawę że tak dalej byc nie może... dłużej tego nie wytrzymam... przez 1,5 roku łudziłam się że się zmieni niestety był coraz gorszy. Od 2 miesięcy jestem singielką smile jak się czuję? Wspaniale się czuję bo w końcu zdałam się na odwagę i odeszłam... rozum wziął górę chociaż serce bolało sad co on zrobił? Oczywiście miesiąc temu szukał kontaktu wydzwaniał pisał i takie tam różne.. nawet się mi OŚWIADCZYŁ smsem ... big_smile Głupol jeden .. co ja zrobiłam? Dałam do zrozumienia że to definitywny koniec i wytknęłam jego błędy chociaż i tak na pewno to nic nie dało, z resztą nie liczyłam już na nic. Zaczęłam żyć na nowo... uśmiecham się częściej i słucham przy tym słów mojej 5 letniej córci: mamusiu ślicznie wyglądasz kiedy się uśmiechasz smile od września zaczynam dalszą naukę zaocznie, znalazłam pracę ( na co on mi w ogóle nie pozwalał) pozostałam przy stylu ubierania sie w jakim się czuje najlepiej jeśli o makijaż chodzi to też smile ( jemu się nie podobał a najlepiej to jakbym wyglądała jak monstrum aby nikt nie zwracał na mnie uwagi bo zazdrość chorobliwa przez niego przemawiała ) skupiam więcej uwagi na moich kochanych dzieciach :* rozwijam się mam ambicje , plany, nie zalewam sie już łzami z jego powodu, odzyskałam pewność siebie, zauważyłam że jestem sto razy szczęśliwsza niż kiedy z nim byłam.... jestem szczęśliwsza sama ze sobą smile a w niedalekiej przyszłości kto wie może trafi się ktoś kto naprawdę pokocha, bedzie szanował i bedzie zawsze przy nas smile wierzę w to całym serduszkiem. I wszystkim kobietom które tkwią w toksycznych związkach i są nieszczęśliwe życzę tej samej siły i wytrwania. Zasługujecie na coś lepszego, na coś co bedzie powodowało uśmiech na waszych ponętnych ustach a nie tylko łzy smutek i rozdartą duszę. Naprawdę ocknęłam się w porę... w pewnym momencie przestałam myśleć o swoich potrzebach... związanych z facetem, zaczęłam myśleć o moich dzieciach jakie nieszczęśliwe byłyby z tym kimś kto nie traktował ich tak jak powinien. Buziaki smile))))

Jeżeli pozwolisz ludziom więcej brać niż wkładać w Twoje życie ... Wkrótce będziesz jechać na debecie. wink

7

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Dorzucę tutaj 3 grosze od siebie do wartościowej w całej okazałości wypowiedzi K.82

Bądź 100% oryginałem siebie a nie nieudaną kopią kogoś..

Oraz

Zobacz siebie w drugim człowieku i drugiego człowieka w sobie...

... kto nie chce, kiedy może, nie będzie mógł, kiedy będzie chciał...

Życzę powodzenia...

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

8 Ostatnio edytowany przez majka11 (2012-08-11 00:01:55)

Odp: ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Y przepraszam poprzednie wypowiedzi dotyczą mojej pierwszej wypowiedzi a dziś zamieściłam nową smile))) nie wiem do której się odniosłeś. A no może już się domyślam smile

Jeżeli pozwolisz ludziom więcej brać niż wkładać w Twoje życie ... Wkrótce będziesz jechać na debecie. wink

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ja chcialam aby kochal i szanowal...czy to tak wiele?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018