Zacznę od początku...
Mam 24 lat. Prowadzę swoją firmę w okresie wakacji. Całkiem nie źle zarabiam, pozwala mi to aby nie pracować w ciągu roku. Miałam całoroczny biznes ale zamknęłam go gdy poznałam swojego obecnego męża.
Wielka miłość, szybkie zaręczyny i ślub po 2 latach związku. Teraz jesteśmy 3 miesiące po ślubie. Wesele było piękne. Mieszkamy ze sobą od roku. Był okres wielu kłótni, cudownych chwili czyli chyba wszystkiego...ale nie o tym mowa.
Do sedna...bardzo się kochamy z mężem, ostatnio mamy problemy finansowe bo mąż zrezygnował z wysokiego stanowiska w dużym koncernie na rzecz własnego biznesu który nie przyniósł dochodu jaki miał przynieść. Radzimy sobie jak umiemy bo mąż prowadzi również inne działalności i dajemy sobie radę. Gdy te problemy zaczęły się pojawiać stwierdziliśmy że napiszemy do znanego wszystkim jasnowidza...nie żeby się dowiedzieć o naszym związku a o finansach. Bardziej z ciekawości niż z celem aby się tym kierować. On odpisał...że mam uważać na to co podpisuje bo mąż za 1,5 roku odejdzie do innej kobiety a ja zostanę sama z długami. Byłam w szoku. Płakałam, a mąż się śmiał że brednie bo nigdy by mnie nie zostawił. Rok temu gdy nie bylismy jeszcze małżeństwem, napisałam to tego samego jasnowidza, pytając o nasz związek bo byłam bardzo zazdrosna. Odpisał mi wtedy "daję swój cały autorytet że Pani narzeczony to uczciwy uczuciowo mężczyzna w stosunku do Pani, on bardzo Panią kocha i nie interesują go inne kobiety. Natomiast za 4 lata widzę zagrożenie dla związku - i to wcale nie przez zdradę". Co o tym mysleć? Przecież w ciągu roku są to dwie zupełnie różne od siebie wizje...
Mąż nigdy nie miał rodziny. Jego mama i siostra się rozwiodły. Mąż powtarzał że nigdy nie powtórzy ich błędu. Tym bardziej że nie miał ojca bo odszedł on od jego mamy do innej. Mąż więc zawsze marzył o szczęśliwym małżeństwie, rodzinie i domu.
Na co dzień obecnie okazuje mi dużo miłości, mówi jak kocha i że wybrał żonę idealną. Nie ma powodu aby na mnie narzekać. Nie jestem typem imprezowiczki a domownika. Gotuję, sprzątam i dobrze dogaduje się z jego rodziną. Jego mama mówi że jestem jej córeczka. W sprawach łóżkowych to ja zazwyczaj inicjuje więc też nie ma problemów aby musiał czegoś szukać dalej. Ode mnie dostaje dużo czułości, codziennie mówimy sobie jak się kochamy. Koledzy męża cały czas jemu powtarzają jakim jest szczęściarzem. Mąż sam powiedział że jest o mnie zazdrosny i gdybyśmy się rozstali to od razu jego koledzy by się zakręcili obok mnie.
Jak więc zapatrywać się na te dwie wizje? Dwie tak różne w ciągu roku...
Co robić dalej, jak myśleć? Nie chcę być rozwódką w wieku 26 lat... Niby to tylko wizja ale to wizja tak znanego jasnowidza który tyle osób odnajduje, tylu osobom pomaga...ehh
Proszę, wypowiedzcie się co o tym myślicie, bez tego "jesteś głupia że piszesz do takich osób itp"
Pozdrawiam