Rodzina męża w naszym małżeństwie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzina męża w naszym małżeństwie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-08 15:09:14)

Temat: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Od razu napisze że to będzie długa historia. Skrócę jak potrafię. Męża poznałam przez internet, zwykły czat na wp. Po roku zostalismy parą, po 1,5 zamieszkaliśmy razem. Mąż wprowadził sie do mnie. Dgy podwinęła sie nam noga zaprpponował zamieszkać w domu jego rodziców...jak sie okazało miał już przygotowane odrębne mieszkanie w domu rodzinnym ale nie mówił nic .Przystałam na to, byłam nawet szczęśliwa że już start mamy całkiem fajny i nie muszę płacić wynajmu tylko czyste rachunki. Niestety mama męża okazała mi na dzień dobry oschłość, nie pasowałam jej, bo -wcześniej mąż zamieszkał ze mną w moim mieście i jakim prawem wówczas 29 letni mężczyzna śmiał wyprowadzić sie do kobiety. Zakazała trzymać mnie za rękę w jej towarzystwie uznając mój niby nietakt w jej obecności....Niestety relacja Teścia z żoną jest też bardzo toksyczna, osobne sypialnie, wyzwiska typu ZGIŃ, ZDECHNIJ, PRZEPADNIJ WULGARYZM były u nich norma...było to już 3 dnia gdy tu zamieszkałam. Brat męża i jego żona rownież maja osobne mieszkanie w tym domu, z tą różnicą ze stołują sie z Teściami, ja chciałam być niezależna i tu również się nie spodobało.... Po poł roku mieszkania w dość napiętej atmosferze przy pierwszym podniesionym glosie że mam sie nie udzielać zagroziłam odejsciem mężowi...wyjechaliśmy do Anglii. Tam byliśmy 5 lat, poza 1 poważna sprzeczka byliśmy zgodni i szczęśliwi. Relacje na odległość i widywanie sie 1 raz w roku na święta znacznie ociepliły wizerunek teściów i miałam wrażenie ze w koncu mnie zaakceptowali. Postanowiliśmy wrócic do Polski i zacząć tu życie. Oszczędności wlożyliśmy w mieszkanie, częsc w auto, częsc na życie. Mąż oświadczył mi sie. I tu zaczął sie prawdziwy koszmar. Ciagłe wyzwiska mnie, poniżanie, a ja siedziałam cicho bo maz nalegał że tak bedzie lepiej, ze zna rodziców swoich i nalezy przeczekac. Za kazdym razem mowilam koniec, odchodze ale i tak zostawałam liczac naiwnie ze cos zrobi, sama nie wiedziałam co...cos. Nigdy mnie nie bronił tak naprawde, zawsze cos w stylu MAMO NIE MÓW TAK... ze spuszconą głową. Jego brat i bratowa klaskali teściowej...nigdy z mezem nie mieli dobrych relacji ale wtedy jeszcze nic nie rozumiałam. Ciagle liczyłam ze w koncu mnie zaakceptuja. Gdy poszliśmy wręczy zaproszenia na ślub Teściowa wybuchła "a co wy myślicie że przyjdę na ten ślub", Męża zamurowało dosłownie stał sztywny, wzięłam go za rękę i powiedziałam"ZROBIĄ PAŃSTWO CO UZNAJĄ ZA STOSOWNE". Ta wybuchnęła i sie tylko darła. Wróciliśmy do mieszkania. Jego brat nie odzywał sie do nas i tylko podburzał swoich rodziców na nas. Ostatecznie mąż go nie zaprosił. Wzięliśmy ślub cywilny w obawie że na kościelnym stanie w drzwiach jak w jej telenowelach i sie nie bedzie zgadzala. Jego rodzice nie przyszli, gdy wróciliśmy do mieszkania jego matka czekała na nas pod schodami i sie wydzierala ze mam wulgaryzm, ze maż może zostać a ja mam wulgaryzm. Płakałam, bardzo płakałam. Pojechaliśmy na 2 tyg wycieczke,wiadomo ze w glowie ciagle mialam co teraz bedzie, po powrocie było cicho...ona unikała nas my ja. Tesc zachowywał sie neutralnie. Znosiłam wszystko dla męza myslac ze to nie jego wina ze ma taka rodzine, ze wiarze sie z nim nie z nimi i jakos to wszystko w koncu ruszy. Kolejny wybuch tesciowej na wiosne, co ona nam takiego zrobiła,za co ja ja tak nienawidzę..., ze maz by ja w łyżce wody utopił niewdzieczny a ona go wychowała, kochała, dbała a ja zabrałam. Szkoda mi sie jej zrobiło, wybaczyłam, wysłuchałam , prosiła o zgode z jego bratem. Na świeta Bozego Narodzenia namówiłam meza abyśmy sie przełamali opłatkiem z wszystkimi. A to była kolejna intryga tesciowej...Była również rodzina tamtej synowej, nie podali nam reki, nie podzielili sie opłatkiem. Myślałam że zwariuję. A mój mąż dalej siedział przy stole  jakby nigdy nic a w domu wylew uczuc... Nastepny rok duzo przcowaliśmy, nie widzieliśmy sie z nimi praktycznie  bo dzien zaczynał sie od 6 a konczył o 20 w pracy. 21 w domu wiec spokój względny. Zaszłam w ciąże...podeszlismy do jego rodzicow na ogrodzie. Mąż powiedział ze jestem w ciazy, usłyszałam TRUDNO. TYLKO ZEBY PAPIEROSOW NIE PALIŁA BO JA POZNAM. Przemilczałam i to. Całą ciąże unikałam ich jak umiałam, duzo wychodziłam poza dom na spacery aby jakos wytrwać. Gdy urodziłam tesciowa przyjechała do szpitala i oczywiście a czy jego napewno, czy podobny, ze ja gruba jak w ciazy dalej  mam brzuch" A TY CO Z DRUGIM CHODZISZ". Zaczęło sie jeszcze wieksze piekło. Zaczeła nachodzić mnie, kiedy chciała i jak chciała. Uznała ze do wnuka przychodzi nie do nas. Atak ze ślubne zdjecia pochowac prosze bo to niby nasza wina ze jej nie było na ślubie bo zaproszen rodzicom sie nie daje...no hanba jak smielismy...Maz w tym przypadku powiedział ze zdjecia sa nasze i koniec. Tu odpusciła. Ale...gdy skonczyły sie moje pieniadze z macierzyńskiego maz poszedł na dodatkowe 0,5 etatu. Wracał o 20. Wychowanie synka stało sie wyzwaniem jak unikać tesciow i ciaglych przytyk. Szukała dowodów ze jestem zła matka, ze wszystko ona wie lepiej, ze co to ma byz=c spacery , na podwórku powinnam siedziec z nimi, w dziecko chciala tone czekolady codziennie pchac jak syn skonczył rok, a nawet czekoladki z alkoholem. Zaczełam bronic sie i harpia coraz bardziej napierała na mnie a ja sam na nich wszystkich, Męza ciagle nie bylo...w soboty tez pracowal a w niedziele albo pił albo na ryby a raz kiedy ze mna i synem. Zaczeło sie psuć i miedzy nami. Niespodziewanie zaszłam w 2 ciąze. Pominę zadowolenie Teściów... maż ucieszył sie bardzo i zmienił sie na lepsze. Niestety w 7 mc ciazy zrobiła awanture ze jej nie słucham sie, ze wszystko robie po swojemu, ze ściełam SWOJE TULIPANY WULGARYZM, ze mam sie wynosic, ze nie bedzie patrzyła na dziecko, złapałam synka od niej i po schodach uciekłam do mieszkania mówiąc jej zeby zastanowiła sie co robi i mowi przy dziecku 2,5 letnim. Zaczeły sie problemy z ciązą, do samego rozwiązania praktycznie siedziałam z dzieckiem zamknieta. Ile łez nie da sie opisac. Udało sie urodzić zdrowego 2 synka. A moje zycie wciaz w zamknieciu przed atakami tej kobiety przy 2 dzieci. 3 dni temu odwazyłam sie wyjsc a ona jakby nigdy nic...rozumiecie...Męza przeprosiła że JEGO wyzywała, ze przecież jest jej synem. I ja głupia i to zniosłam z kulturą.... Zapomniałam dodac ze napieram na meza na kredyt zeby isc na soje bądz wynajem ale z dala stad. Problem w tym że on nie chce, trzyma sie trgo za wszelką cene i to mi chyba oststecznie otworzyło oczy co ja robie sobie o dzieciom tkwiac tu... wczoraj wrócił z pracy, porozmawiał z tesciem wpada do mieszkania i oznajmia ze jeszcze kuchni poł nalezy sie jego bratu. W lipcu mam isc na mieszkanie jego przyjaciela a oni postawia ściane i reszte mamy sobie sami wykonczyc. Do tego nakład finansowy{moje pieniadze oczywiście} na remont. Tak ustalił z ojcem. Ja powiedziałam DOSC. Nie ma pewnosci ze dostanie te poł domu, a ja mam dac oszczednosci i jeszcze kredyt brac bo polowa mieszkania ma byc zdemolowana bo chce sciane stawiac bo jego bratu raczkowanie niemowlaka przeszkadza... ja mam sie dostosowac bo on tak niby z ojcem ustalił...Do rzeczy. Postanowiłam sie rozwieśc i zakonczyc te toksyczne małżenstwo a on mnie trakruje jakbym zwariowała bo on dla naszego dobra, dla dzieci bo moze zapisza... Wiecie co serce mi do konca pekło, zdałam sobie sprawe ze to wszystko jego wina była, on na wszystko pozwalał a ja byłam ślepa niesamowicie. Za kilka dni zamknę wszystkie sprawy, zabieram dzieci do moich rodziców i zaczynam zycie od nowa. Tym co wytrwali dziekuje, za błędy przepraszam, musiałam to wszystko wyrzucic z siebie, wiem ze moja głupota nie znała granic. Dodajcie jeszcze sił, wesprzyjcie, napiszcie ze to nie ja jestem głupia ze odchodze z tej toksyny a on. Sciskam i dziekuje

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Jesteś mądrą, silną kobietą.
Weszłaś w toksyczną rodzinę, Twój mąż - niestety - okazał się klonem swych rodziców. To, że się rozwodzisz, że przenosisz do swych rodziców, że chcesz żyć wraz z dziećmi inaczej niż jeszczemąż i jego rodzina jest zrozumiałe.

3

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Bardzo ci współczuję. To co opisujesz to jakiś horror. Kobieta z piekła rodem. Co ciekawe niemało tutaj podobnych historii. Ja jestem z ciebie dumna, że po tylu latach czołgania przed tymi ludźmi, przejrzałaś na oczy i dla dobra siebie i dzieci zrobiłaś z tym porządek. Żadne mieszkania, pieniądze nie sa warte takiego upokorzenia. Już jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Jesteś niesamowita. Powodzenia mamo 2 skarbów smile.

4 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-06-08 23:26:16)

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Czytałam, czytałam i myślałam, ze jak zwykle będzie eskalacja, wmawianie sobie, ze czarne jest białe itp. itd. A tu niespodzianka. Lepiej późno niż wcale.

Dziewczyno, tylko niech to przejrzenie na oczy będzie prawdziwe, a nie do następnego razu. Obiecaj, ze już nigdy nie uronisz ani jednej łzy z powodu tej kobiety! Twój mąż tez nie jest wart Twoich łez. Rozwód to bez wątpliwości trudne doświadczenie i zwykle porażka, ale w Twoim przypadku decyzja o rozwodzie i sam rozwód to zwycięstwo. Porażka było malzenstwo, a raczej mąż… Na Twoja teściowa to w ogóle szkoda słów. Zła i bardzo głupia kobieta po prostu. A mąż… sama już wiesz. Niewykluczone, ze żeby Cię zatrzymać, będzie Ci teraz obiecywał cuda na kiju, ale patrz na czyny, a nie na słowa. Co to za mąż i ojciec, który ma w nosie zdrowie psychiczne żony i los własnych dzieci? Bo gdyby nie Twoje przebudzenie, dzieci miałyby straszne dzieciństwo i wiele do przepracowania w dorosłości.

Traktuj siebie dobrze i bądź konsekwentna, odpowiedzialna i szczęśliwa. To najlepszy przykład dla dzieci.

5

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Mi to serce pękło jak czytałem Twoją historię. Jak można być takim potworem jak twoja jeszcze teściowa. Ale inni mają racje Twój mąż na to wszystko pozwalał, nie postawił granicy, nie chronił Cię przed atakami. Ratuj swoje życie zasługujesz na szczęście.

6

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Popieram, świetna decyzja o odejściu! nie wracaj za żadne skarby choćby mąż płakał, błagał i straszył. Dasz radę! Jeszcze będziesz spokojna i szczęśliwa, sama z dziećmi. To nieocenione uczucia, warte wszystkiego.

7 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-06-09 09:30:33)

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Jeśli mężowi zależy na żonie i dzieciach to pójdzie za nimi, znajdzie własny kąt dla nich.
Trzymaj się autorko, nie daj się zwieść jego obietnicom poprawy.

8

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Muszę przyznać, że to jest bardzo niepokojące, że ta kobieta (teściowa) zachowuje się w tak nieprzyjemny, wręcz okrutny sposób, a mimo to NIKT nie reaguje, bo ani jej mąż, który - jak napisałaś - pozostaje bierny, ani syn, ani jego brat czy bratowa. Tam cała rodzina jest emocjonalnie poraniona i poddawana przemocy, dlatego nikt nie odważy się wychylić, w zamian chodzą na paluszkach i aby uniknąć konfrontacji albo schodzą z drogi, albo tej chorej kobiecie wręcz przyklaskują. Bo nie uwierzę, że nikt nie zauważa co się dzieje.

Lepiej Ci będzie samej, ale w spokoju i wśród życzliwych ludzi, niż nadal znosić te pełne upokorzenia relacje. Mąż zdecydowanie nie dorósł do swojej roli, nie potrafił ochronić ani Ciebie, ani dzieci, nie poczuł się za Was odpowiedzialny. Jednym słowem podjęłaś słuszną i najlepszą z możliwych decyzję. Życzę Ci siły i abyś w niej wytrwała.

9 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-09 17:05:17)

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

masz racje, ze nie chcesz wylozyc swojej kasy. masz racje, zeby isc nas woje. slub tylko cywilny, wiec zaden problem sie rozwiesc i wyjsc za maz ponownie.
potrzebujesz dobrego planu. masz mozliwosc podjecia pracy i wynajecia jakiegos mieszkania albo wprowadzki do rodzicow zanim dzieci poszlyby do przedszkola? przemyslalabym wszystkie opcje na chlodno, zanim porozmawiasz z ojcem swych dzieci. moze gdy sie wyprowadzisz to bedzie dla niego jak terapia szokowa i sie ogarnie. teraz jest zapewne pod wplywem mamusi- sama widzisz jak z nim rozmawia. przeciez go wychowala itditp.... owszem, ma racje i nawet oschlosc wobec ciebie mozna by zaakceptowac, wiele mozna zrozumiec, ale nie w takiej sytuacji - ona cie zaszczula!
nic dziwnego, ze chcesz sie jak najszybciej uwolnic.
w ostatecznosci jesli jednak nie ma innego wyjscia do prawnika. rozwod, alimenty. ile dzieci maja lat? jedno 2,5 a drugie?
a z ojcem swoich dzieci, jesli sie ponownie zejdziesz to tylko pod warunkiem bedac na swoim. nie powtarzaj tego samego bledu, bo historia znowu sie powtorzy. watpie, ze jego rodzina sie zmieni.

10

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

Dzieci obecnie 3.5 i malutki 9 mc. Mam możliwość powrotu do rodziców, przemyślałam dużo i najlepiej tak bo mama pomoże przy szkrabach a ja pójdę do pracy. Marze o małym mieszkaniu choćby na kredyt i samodzielności żeby też i moich rodziców nie obciążać za długo bo też swoje lata mają. Starszy miał iść tu do przedszkola ale wyprowadzka do innego miasta 200 km stad to wiadomo że wyklucza. W tym mieście póki co sama się realnie nie utrzymam na wynajmie i opłacać jeszcze żłobek gdybym poszła do pracy. Poza tym ja chyba już chcę z dala stąd. Brat męża od lat podkopuje mojego męża jeszcze do teściowej bo chce zagarnąć cały dom po teściach ,a wartość potężnej działki i domu jest naprawdę okazała ze względu na lokalizację więc postanowili nas się pozbyć, zagarnąć całość i tyle.  Gdy wróciliśmy z Anglii bardzo to nie pasowało bratu męża. Jego bart nachodził mnie, wyzywał, walił w ścianę żeby nas zastraszać, nachodził i groził że mamy siedzieć cicho bo jego syn się uczy . Doszło do tego że mój starszy synek nie mógł przebiegnąć sie z pokoju do pokoju, na niczym zagrac, bawić sie na panelach autkami, a juz na duzym aucie jechać po mieszkaniu to dopiero była by 3 wojna światowa. Powiedziałam że to nękanie i nagrałam go jak kolejny raz mnie nachodził...mam świadka bo była u mnie koleżanka . Wyzywał mnie i krzyczał, wrócił do siebie i teściowi powiedział że to ja jego wyzywałam...mąż pokazał nagranie. Od tamtej pory mnie nie nachodzi przynajmniej ale zaczęli ż tą ściana...a mąż naiwnie znów nie widzi intrygi a ja mam dość tłumaczenia po prostu. Teściowa ma przyjemność wtedy kiedy ja płacze,taki wampir... Teściowa zanim ja tu przyszłam miała ogromny spór z rodziną męża i swoja teściowa. Podobno jak mieszkała tu jej teściowa to nawet odcięli jej ogrzewanie zima...to wiem od kuzynki męża. Nie wiem co tu się jeszcze działo ale ludzie mieszkający w tej miejscowości zawsze bardzo mi współczują życia między tymi ludźmi. Rodzina ze strony taty męza równiez mnie polubiła z wzajemnością...natomiast z teściami nie utrzymują kontaktu. Uważaja że przez moja teściową matka tęscia nie żyje i ja w to wierze po tym co sama tu przeszłam.  Ja kiedyś byłam niesamowicie optymistyczna, myślałam że z każdym człowiekiem da się dogadać ale trzeba po prostu rozmawiać i słuchać, mama zawsze uczyła mnie -Postaw się na miejscu tej 2 osoby potem wyciągaj wnioski-niestety życie zweryfikowało to wszystko inaczej. Będąc potulną owieczką zrobili ze mnie laleczkę do maltretowania względem ich humoru. Mąż zawsze spuszczona głowa, w domu płakał ze jest sam przeciw im wszystkim, że co ma zrobić...że on sie zabije gdy ja odejdę...że oni sie nie zmienią...że jego i tak nikt nie słucha... I ja zaczełam w to wierzyć że on by chciał ale sie nia da...A tak naprawde nigdy nie spróbował sie im postawić, nie rozmawiał, nie przedstawiał swoich racji, niegdy nie powiedział wprost dość. Moja rodzina bardzo lubi mojego męża, bo to naprawde dobry człowiek, spokojny, emocje dusi w sobie co raczej wynika z jego wychowania przez mamusie,nie umie sie otworzyś ale błedy jakie popełnia niszczą nasze życie i nic mu nie przetłumaczy. Ja mu już nie wierzę, nie ufam i dlatego myślę że to małżenstwo juz umiera. Ja już nie chcę o to walczyć, czuje jakby całe życie ze mnie spili, mąż zaczał znów pić, jeszcze jak to mówi to nie jego wina ze mało zjadł i go tak powaliło alko. W niedziele on jedzie na zawody wedkarskie, do mnie przyjedżaja dwa auta z przeprowadzek i Zaczynam walkę o nowe życie, spokojne życie. Męża kocham, ale dzieci też kocham i siebie również, muszę zadbać o najmniejszych i w koncu po latach wyrzeczeń o siebie. Dziękuje za wytrwałość w czytaniu. Ściskam znów

11 Ostatnio edytowany przez blueangel (2021-06-11 10:39:28)

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie

wiec sie nie zastanawiaj tylko zjezdzaj do rodzicow. maz tylko teraz tak popija czy to alhoholizm? bo to tez wazny watek, zeby wiedziec, co dalej. to jego matka, przeciez jej nie zabije, jej dom - trudnos ie przeciwstawic,  ale moze poszukac pracy w miejscowosci twoich rodzicow. wtedy bylyby duze szanse, zeby jednaks tworzyc szczesliwa rodzine. tym bardziej, ze mialabys oparcie w swoich rodzicach, on o tym dobrze by wiedzial.
musisz rozwazyc na chlodno za i przeciw

za
-ojciec twoich dzieci

przeciw
-slub tylko cywilny (rozprawa, dwie i po problemie)
-musialabys go nianczyc (pewnie balby sie opuscic mamusie, wiec meka tlumaczenia, gniesc sie u twoich rodzicow, zanim znalazlby prace, a jak jeszcze alkoholizm to nie wyobrazalabym sobie wziecia slubu koscielnego na cale zycie = branie sobie i  dzieciom krzyza na cale zycie. wolalabym sobie znalezsc kogos odpowiedniego albo byc sama z dziecmi. najmlodsze za pare lat podrosnie i bedziesz sobie sama zyla jak pani. spokojnie i bez problemow. bo po takich przezyciach, gdybys znowu zle trafila w doborze mezczyzny moze sie odbic na ich psychcie.

12

Odp: Rodzina męża w naszym małżeństwie
mam2skarbów napisał/a:

Mąż zawsze spuszczona głowa, w domu płakał ze jest sam przeciw im wszystkim, że co ma zrobić...że on sie zabije gdy ja odejdę...że oni sie nie zmienią...że jego i tak nikt nie słucha...

Mąż w ogóle nie bierze pod uwagę, że zamiast jechać na te swoje zawody mógłby wyprowadzić się razem z Tobą? Czy może Ty wyprowadzasz się pod jego nieobecność, a on nic o tym nie wie?

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rodzina męża w naszym małżeństwie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024