Witam wszystkich, nie wiem już co mam robić. Problem może nie dla wszystkich wyda ale taki ważny, ale dla mnie jest.
Mam chłopaka, jesteśmy razem juz 1,5 roku, mam 22 lata a on 24, jest nam razem dobrze, ale jest pewien problem.....
Hmmm z alkoholem. Czasami zdarza sie taki tydzień że pije codziennie przestanie na kilka dni a potem znów he bo kolega wrócił, to jakieś imieniny, zawsze sie znajdzie jakaś okazja, a jak mówię mu, że często pije, albo mu zabraniam to sie obraża i ja wychodzę na tą złą. On tego nie zauważa że tego piwa jest tak dużo. "Dzisiaj 4 piwka, wczoraj 6, przedwczoraj 4-5, to normalnie jak każdy. Pracuje, jestem zmęczony, więc po pracy musze sie zrelaksować. Młody też jestem, kiedy mam imprezowac jak bede miał żone i dziecko" to jego jedna z iektórych wymówek jak rozmawiamy. Nie chcem, żeby On pił tak często, wiadomo może wypić w weekend albo tak raz na jakis czas, ale nie codziennie. Powoli mam już tego dosyć, ale nie chcem się z Nim rozstawać bo tak poza tym to jest fajny chłopak. Poradzcie co mam zrobić z tym ![]()
Podobne tematy
Bez przesady mój chłopak też ma dużo znajomych i okazji by się znalazło, ale on nawet jak zdarza mu się pić jedno piwko dziennie przez kilka dni w tygodniu to już mówi, że musi przystopować. Jego znajomi mają takie samo podejście, chociaż też to młodzi faceci, ciężko pracujący. To nie jest normalne. 4, 6 piw dziennie! Hmm ja bym postawiła jakieś ultimatum, że albo przystopuję trochę i ustali sobie np stopniowe ograniczanie albo Ty nie będziesz tego tolerować. Od siebie mogę powiedzieć , że to nie jest normalne i nie wierzę , że naglę z wiekiem mu przejdzie, jeśli sam sobie nie narzuci czegoś.
Są inne formy relaksu po pracy niż kilka piw. Od piw się zaczyna, a potem płynie i każda okazja jest dobra.
Postaw ultimatum. Piwo w sobotę i jedno, góra dwa. Może zagroź, że odejdziesz, jak mu na Tobie zależy opamięta się. Jeśli się nie opamięta. Odejdź. Inaczej całe życie będziesz męczyć się z alkoholikiem. Niedługo piwo nie wystarczy.
Piwo to nie jest napój chłodzący,to alkohol.Można być alkoholikiem weekendowym,alkoholikiem w garniturze, pijącym whisky czy wino z górnej półki bądź nalewki.Alkoholik to nie jest tylko przewracający się menel-leżący zapity w rowie.Tych ludzi łączy jedno ten sam mechanizm uzależnienia.I choć mężczyźni średnio uzależniają się od 12-15 l.regularnego picia,kobiety od 3-5 l.z uwagi na różnice w zawartości tkanki tłuszczowej i wody w organizmie(kobiety mają jej % mniej stąd szybciej uzależniają się)to jest to średnia,którą należy rozpatrywać indywidualnie,gdyż dochodzą do tego predyspozycje psychiczne,uwarunkowania genetyczne.Twój chłopak pije regularnie,jest w ciągach alkoholowych,choć organizm jeszcze nie domaga się psychika tak,jest blisko uzależnienia.Uświadom go.Masz rację,że "czepiasz się",jest o co.
Obawiam się, że to już alkoholizm. ![]()
Hmm.... wiem, że muszę z Nim porozmawiać ale nie wiem jak do niego dorzeć, żeby poskutkowało. Najgorsze jest to, że on ma kumpli, którzy nie mają dziewczyn, są już przed 30-stką (kilka lat starsi od niego), mieszkają z rodzicami i gdy mają wolne spotykają się "na piwko". Ile razy, gdy siedzimy razem wydzwaniają, żeby wyszedł z nimi a jak on nie chce śmieją się i szyderują, że "baby" sie słucha he nie powiem, wcześniej nie pił tyle raz na jakiś czas tylko np. w weekendy, wiecej czasu spędzaliśmy razem a teraz.... niby spedzamy razem czas, ale przyjdzie wieczór to "chodż pójdziemy na piwko" a jak mówię że nie to zły jest, ale się słucha i nie pije. Problem jest jak pracuje i po pracy nie przyjedzie do mnie bo jest zmeczony, ale na piwo z kolegą to już nie....\
ale jak zacząć rozmowę, żeby zaraz sie nie zdenerwował tylko zaczął ze mną rozmawiać normalnie??
moj chlopak tez ma problem z alkocholem nie pije juz 1.5 tyg , przeczytal ksiazke ktora mu kupilam "alkocholizm, grzech czy choroba" stwierdzil ze rzeczywiscie ma problem , wystraszyl sie bo juz nie moze jesc ma chyba wrzody na zoladku i finanse oslably bo opuszczal prace wzial sie za siebie zaczal cwiczyc ale juz ma szalencze ataki zlosci chyba wraca potrzeba uzupelnienia alkocholu, wczoraj rzucil koszykiem z zakupami w sklepie bo nie tak cos powiedzialam , po polnocy wybiegl z domu zeby awanturowac sie z sasiadem bo rano zapytal czemu nie mamy dzieci ,on by chcial ja jeszcze nie, zwazajac na jego stan , wiec mysle ze dzis wroci do domu i znow sie napije , to nieustanna hustawka jego nastrojow itd jest swietnym facetem pewnie tak jak twoj ale co z tego skoro nie moge byc przy nim soba musze ciagle uwazac na to co powiem itp a milosc zdrowa polega na tym aby ulepszac sie przy swoim partnerze i zyc wspolnie sie uzupelniajac, tu tak nie ma, zastanow sie, ja jeszcze walcze bo jestem uparta i chora, wspoluzalezniona , nie moge sobie pomoc bo nie mieszkam w polsce a tu nie ma grup wsparcia, mloda ladna i inteligentna a czuje sie jak wrak, zglos sie do al-anon tylko to jest ci w stanie pomoc.
8 2013-08-31 15:40:13 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-31 16:19:56)
Czasami zdarza sie taki tydzień że pije codziennie przestanie na kilka dni a potem znów he bo kolega wrócił, to jakieś imieniny, zawsze sie znajdzie jakaś okazja, a jak mówię mu, że często pije, albo mu zabraniam to sie obraża i ja wychodzę na tą złą. On tego nie zauważa że tego piwa jest tak dużo. "Dzisiaj 4 piwka, wczoraj 6, przedwczoraj 4-5, to normalnie jak każdy. Pracuje, jestem zmęczony, więc po pracy musze sie zrelaksować. Młody też jestem, kiedy mam imprezowac jak bede miał żone i dziecko"
Niestety, ale to już raczej poważniejsze stadium alkoholizmu. Dla niego to nic złęgo, tlumaczy ze to normalne i ze nie pije duzo - typowe u ludzi uzależnionych, nie widzą problemu. Z czasem będzie sie to niestety u niego pogłębiać, a silny nacisk z zewnatrz (koledzy) jeszcze to pogłębi szybciej i mocniej. koledzy odejdą albo przestaną pic, a on będzie pił nadal - duże prawdopodobienstwo z tego co piszesz.
z tego co mi kolezanka mowila to są 4ry fazy alkoholizmu (ponizej wklejam co mi pisała koleżanka oraz poniżej tego dokladne rozwinięcie problemu z jednej strony z neta):
1. dorazne pice, nie koniecznie konczace sie uchlaniem
2. ze wzgledu na wzrost tolerancji pijemy coraz wiecej i czesto do utraty swiadomosci
3. faza kiedy pijemy calymi dniami, bo nie potrafimy funkcjonowac bez alko
tu objawy delirium murowane, po zaprzestaniu
4. rzygamy i sramy pod siebie, sprzedajemy cala chate zeby miec na alko
a w 3 fazie tracimy na ogol prace
i wchodzimy z automatu w czwrata, kiedy wyzbywamy sie wszystkiego i siegamy dna
tak mi na studiach mowili, cos tam jednak jeszcze pamietam
rozwinięcie:
1. Picie towarzyskie
- picie towarzyskie przy okazji przyjęć i uroczystości
- picie dla przyjemności
2. Faza ostrzegawcza
- picie dla poprawy nastroju
- szukanie i tworzenie okazji do picia
- początki regularnego picia
- upijanie się w sytuacjach towarzyskich
- "urywanie się filmu"
- "klinowanie" usuwanie kaca za pomocą alkoholu
- wzrost tolerancji na alkohol
- okresowe kłopoty z pamięcią po wypiciu
- picie w ukryciu, w samotności
3. Faza Krytyczna
- wyrzuty sumienia, poczucie winy
- poczucie konieczności wypicia przed południem
- zaniedbywanie rodziny i konflikty małżeńskie
- oszukiwanie związane z piciem
- utrata zainteresowań nie związanych z piciem
- obojętność w stosunku do jedzenia, nieregularność odżywiania
- produkowanie usprawiedliwień i alibi dla dalszego picia
- nieudane próby kontrolowania picia
- zachowania agresywne i konflikty z zasadami prawa i porządku
- nasilanie się zaburzeń pamięci
- zaniedbywanie wyglądu zewnętrznego
- napięcie, drżenie i przymus porannego picia
- picie ciągami z okresami powstrzymywania się od alkoholu dla poprawy zdrowia
- próby udowadniania sobie swojej siły woli i zdolności do kontrolowania picia
- pogorszenie się zdrowia fizycznego
- obniżanie się tolerancji na alkohol
- zaburzenia popędu seksualnego
4. Faza chroniczna
- okresy długotrwałego upijania się
- osłabiona zdolność rozumowania
- picie stało się jedyną ważną sprawą w życiu
- załamanie moralne, degradacja zawodowa i społeczna
- rozpad więzi rodzinnej
- poczucie skrajnej bezradności i odizolowania się od świata
- stany lękowe i obsesyjne picie
- otępienie alkoholowe
- psychozy alkoholowe, delirium,
- padaczka alkoholowa
- choroby somatyczne - mars kość wątroby, polineuropatia
- krańcowe załamanie się funkcji organizmu
Myślę, ze Twój facet jest już dalej niz na początu drugiej fazy. Słusznie się niepokoisz.
Bardzo się niepokoję... chciałabym z NIm jakos o tym porozmawiać ale nie wiem jak zacząć taką rozmowę? On nie widzi w tym problemu, a ja chciałabym mu w tej rozmowie "pokazać", że ma problem. Nie umiem do niego dotrzeć, a chciałabym, żeby zrozumiał co mam na myśli, żeby sie od razu nie denerwował, jak mu powiem o czym chcem rozmawiać. Nie chcem się z Nim rozstawać, chcem Mu pomóc, tylko z tego co słyszałam póki sam nie zobaczy, że ma problem nikt mu nie pomoże....
hymm, ja również obawiam się o to. najgorsze że ojciec osoby z którą byłam bardzo długo zmarł właśnie przez alkohol.
Obecnie nie jesteśmy razem, ale wiadomo, że myślę o tym całymi dniami. Jeśli chodzi o alko, to był, w naszym związku od początku. Pierwsze okazje były typowo wkndowe, młodzi pełno znajomych więc nie widzieliśmy problemu. W jego przypadku zdarzało się dość często picie w mieszkaniu piwka, 2-ch, wtedy nawet nie myślałam o konsekwencjach i czasami zaczynałam mu towarzyszyć.
Obecnie on pije w samotności (to drinka, to piwo, praktycznie codziennie) w wkndy ilości dość znaczne, ale że ma wysoką tolerancję nie zachowuje się jak alkoholik. Niestety wtedy łapie dziwne fazy, że ktoś mnie podrywa, że jestem nie dobrą kobietą i inne, a rano śmieje się ze swojego upicia. :-(, na drugi dzień oczywiście piwo na kaca.
;-(((((/
Myślę że tu nie pomoże zwykła rozmowa, bo chłopak nie widzi problemu a to, że Ty go widzisz traktuje jako czepianie się bez powodu.
Sadzę, że tu pomogłaby ewentualnie terapia szokowa - rozstajesz się z nim informując go o powodach rozstania. I albo się ogarnie i dla Ciebie przestanie przesadzać z alkoholem, albo okaże się że jednak te piwka i koledzy są ważniejsi. Może tez tłumaczyć, że pije z rozpaczy bo go zostawiłaś. Ale to już będzie z jego strony szantaż emocjonalny i próba wpędzenia Ciebie w poczucie winy. Ale w życiu będzie jeszcze dużo takich chwil, gdy będziemy źli na świat i wtedy gdy chłopak się nie ogarnie, to tez będzie sięgał po alkohol. Więc musisz wybrać - albo twardo się sprzeciwisz ryzykując że związek się rozpadnie, albo będziesz brnąć w niego i borykać się z uzależnieniem i współuzależnieniem.
W każdym razie życzę Ci siły w pokonaniu tego problemu.
I jeszcze poza tematem... w języki polskim pisze się "CHCĘ", nie "CHCEM". Proszę zwróć na to uwagę....
bbasia, pisze się "w języku", nie "w języki".
Nie lubię wytykania komuś błędów, ale to tak poza tematem. ![]()
Póki zdrowie mu pozwala i wszyscy w koło, łącznie z Nim (prócz Ciebie) nie widzi żadnego problemu, to Twój chłopak będzie pił.
Będzie pił też dopóki będzie miał kasę, to po pierwsze, a po drugie dopóki będzie miał z kim pić.
Najgorsze jest to, że takiemu nie wytłumaczysz, iż przesadza.
Jeśli czujesz się z Tego powodu nieszczęśliwa, koniecznie mu o tym powiedz. Nie tłamś tego w sobie. Niech wie, że jego "relaks" po pracy, sprawia Ci ból.
Jeżeli nie powiesz mu, że jest Ci źle, to On będzie myślał, że wszystko jest zupełnie ok.
Praca, kumple i piwko w ramach odchamienia się. No wszystko ok przecież, nie?
Tylko gdzie w tym wszystkim jest czas dla Ciebie, dla Was?
Musisz być silna. Postaw się temu nałogowi i nie daj sobie wmówić, że jest ok. Bo na pewno On będzie dążył do tego, abyś tak właśnie myślała.
Powodzenia! ![]()
miałam podobną sytuację. z tym, ze to ja byłam tą pijącą. moze nie codziennie 4-5 piw, ale zdarzało się parę dni pod rząd. jasno usłyszałam, ze mam to zmienić. miałam do wyboru jego albo alkohol. oczywiście wybrałam jego.
tu nie ma co prosić, sprawę trzeba postawić jasno. jeśli kocha - wybierze tę lepszą opcję czyli Ciebie.
14 2013-09-04 23:14:02 Ostatnio edytowany przez lovemurder (2013-09-04 23:28:04)
Ja też mam dziwnego pecha do facetów kochających codzienne piwka...
Ale prawdziwym wódko/browaro/koniako maniakiem był moj pierwszy chłopak. Raz nawet przypalił mnie papierosem po pijaku, blizne mam do dziś, tak na pamiątke ![]()
Eh, ten alkohol. W młodości uważałam go za wspaniały wynalazek dorosłości, szybko zmienia się moje postrzeganie.
Nataluszek masz całkowitą rację, ile razy wspomnę mu, że przesadza z alkoholem denerwuje się, i odwraca kota ogonem, że to ja jakas obrazona chodze i sie czepiam o wszystko....
Wczoraj też mieliśmy sprzeczke, miał wolny dzień, więc troche sprzątał w ogrodzie, trawe skosił i takie tam prace. Przyjechałam do niego jak już wszystko ogarnął, nie zdazyłam wysiąść z samochodu, a on już wyciaga pieniądze i mówi, żębym mu po piwko do sklepu pojechała. Oczywiście zdenerwowałam się i nigdzie nie pojechałam, powiedziałam mu, żę nie musi pić po pracy tylko możemy spokojnie sobie posiedzieć bez alkoholu, na co on sie oburzył bo miał w planach jechac do kolegi na piwko. Ja oczywiscie miałam kierowac a on by z kolega sobie wypił. Normalnie aż sie zagotowałam z tego wszystkiego. Owszem ja nie pije, raz na tydzien jakies piwo smakowe wypije albo i rzadziej więc obmyślił sobie że moge pokierowac, nie zgodziłam się. Zdenerwował się na mnie i się czepiał, że sie obraziłam na niego. A co miałam zrobic jechac po piwko i zawiezc go do kolegi zeby sie napił? Juz przechodzi wszelkie granice.....
Jak z nim rozmawiałam wczoraj to powiedział coś w takim stylu, że przeze mnie pije bo żebym z nim zamieszkała i żebyśmy się zareczyli byłoby inaczej, razem byśmy byli i nie nudziłby sie w domu, po pracy by wiedział, że ktoś na niego czeka, lepiej by tak było.... ale ja nie chce dla mnie jest jeszcze za wczesnie a jego zachowanie daje duzo do myslenia wiec jakos mi do tego sie nie spieszy....
Nie dość że gość pije to jeszcze Cię psychicznie wykończy.
Postaw ultimatum albo Ty albo piwo. (Pewnie ^wybierze ^Ciebie) i obserwuj co dalej ale nie za długo.
Jak się nic nie zmieni uciekaj i nie patrz za siebie.
Dobrze że jeszcze rękoczynów nie ma.
Jestem abstynentem z wyboru i czasem aż żal patrzeć jak ludzie przez alkohol cierpią.
Jak z nim rozmawiałam wczoraj to powiedział coś w takim stylu, że przeze mnie pije bo żebym z nim zamieszkała i żebyśmy się zareczyli byłoby inaczej, razem byśmy byli i nie nudziłby sie w domu, po pracy by wiedział, że ktoś na niego czeka, lepiej by tak było.... ale ja nie chce dla mnie jest jeszcze za wczesnie a jego zachowanie daje duzo do myslenia wiec jakos mi do tego sie nie spieszy....
To nie prawda, że pije przez Ciebie, a to że jak będziecie razem mieszkać również jest kłamstwem. Jemu się tak tylko wydaje, że nie będzie się upijał bo będziesz czekać na niego w domu czy też nie będzie mu nudno. Będzie dokładnie tak samo, uwierz mi. Jeżeli teraz nie potrafi opanować swojego picia to wspólne zamieszkanie nic nie zmieni. Może być nawet jeszcze gorzej, więc przyjrzyj mu się dokładnie póki jeszcze nie jesteście zaręczeni. Właśnie siedzę przed komputerem, po mega awanturze z moim chłopakiem, z którym razem mieszkamy a on śpi na kanapie pijany. Mam dość takiego życia - i dobrze Ci radzę jak Twój chłopak się nie opanuje to nie ma co dalej w to brnąć... Później tylko będziesz żałowała i myślała, dlaczego tak daleko sprawy się potoczyły i że nie tak sobie wyobrażałaś swoje przyszłe życie. Wiem z autopsji. ;( A najgorsze jest to że strach porozmawiać z takim co pije i nie widzi tego że robi wielki błąd, bo ta rozmowa nic nie wnosi oprócz kłótni. Ile razy próbowałam ten temat poruszyć. Okej ograniczył alkohol ale na krótko, potem znów to samo i tak ciągle... Kiedy już myślę, ze jednak może się udać to swoim piciem wszystko znów rujnuje.
A najgorsze jest to że strach porozmawiać z takim co pije i nie widzi tego że robi wielki błąd, bo ta rozmowa nic nie wnosi oprócz kłótni. Ile razy próbowałam ten temat poruszyć. Okej ograniczył alkohol ale na krótko, potem znów to samo i tak ciągle... Kiedy już myślę, ze jednak może się udać to swoim piciem wszystko znów rujnuje.
No właśnie wcześniej też jak zabroniłam mu pić to nie pił kilka dni ale to kolega wrócił z zagranicy to z innego miasta przyjedzie i znowu to samo w kółko ;((
najgorsze jest to, że on nie zauważa tego problemu
(( jak jesteśmy razem to ostatnio nawet piwa nie pozwalam mu wypić, ale jak wracam do domu to może wypije sobie, nie wiem nie będe przecież go kontrolować 24 godz na dobe....
Kontrolowanie nic nie daje (nie jesteś jego żandarmem). Ale wydaje mi się że twój chłopak ma problem z alkoholem - a tłumaczenie że pije coś mi przypomina( mój mąż alkoholik też tak mówił).
Postaw mu ultimatum i nie pozwalaj sobą manipulować bo potem stanie się to jego sposobem na życie, a picie po parę piw dziennie prowadzi do jednego ALKOHOLIZMU.
Mój mąż początkowo pił na imprezach,póżniej zaczął pić po pracy po parę piw z kumplami-niby dla relaksu,a następnie były wieczorne drinki jak byłam w pracy. Teraz jest alkoholikiem który stara się walczyć z tą podstępną chorobą ale a ja jestem osoba współuzależnioną.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.