watpliwosci po slubie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » watpliwosci po slubie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: watpliwosci po slubie

Nigdy wczesniej nie bylam na takim forum. Pojawik sie w moim zyciu temat, ktorego nie mam z kim poruszyc. Dlatego chyba pisze tutaj.
Mam 23 lata, pol roku temu wyszlam za maz. Za mezczyzne, w ktorym zakochalam sir po poerwszym spotkaniu. jest starszy doe mnie o 13 lat. Dąbry, mądry, nawet przystojny. Poznalismy sie w momencie bardzzo trudnym w moim zyciu. Lekarze mnie zke zdiagnozowali i powiedzieli ze jestem powaznie chora, że mam HIV. Po kilku tygodniach okazalo sie, ze to blad badania, pomylone karty - jestem zdrowa. Ale w czasie kiedy myslalam ze jest inaczej zalamalam sie. Nie wiedzialam jak powiedziec to rodzinie, zyje sama w innym miescie, moj mezczyzna mnie zostawil kiedy sie dowiedzial. Wzielam urlop na studiach, mialam angine za angina, leki, oslabienie, placz, sama w czterech scianach, kredyt. Koszmar. Wtedy go poznalam. Byl przy mnie. Nic nie obiecywal, ale mnie wspieral. Wiedzialam ze ta sila jest stad ze jest bardzo wierzacy. Mowil mi o Bogu, o tym ze musze mu zaufac, itd. Nie wiem czy uwierzylam w Boga, ale uwierzylam w tego mezczyzne. Ktory stal sie dla wszystkim. Kiedy okazalo sie ze jestem zdrowa nadal byl przy mnie a ja nie wyobrazalam sobie, ze jego moze przy mnie nie byc. Rok pozniej wzielismy slub. Cala rodzina mi to odradzala. Ze jestem zamloda, ze za malo w zyciu poznalam, ze ob jest za stary. Ze jeszcze nie teraz. Wiedzialam lepiej.

Dzisiaj czuje sie zagubiona.
Maz jest bardzo wierzacy, jak pisalam. Nie jest katolikiem, jest protestantem obchodzacym sabat, religia jest dla niego bardzo wazna. Zawsze mowil, ze mam wolnosc w religii, ze kn mnie do niczego nie bedzie zmuszal. Teraz, kiedy cos kwestionuje slusze że stawiam sie wyzej od boga, ze moje "uwazam" jest niewazne. Kiedy nie chce isc na nabozenstwo - jest na mnie zly, mowi ze to zle. Ocenia mnie.
Rzutuje to na wszystko, na inne sfery zycia.
Przestal sie o mnie starac. Nie umie spedzac ze mna czasu. Jest albo w pracy, albo zajety soba. Mowi ze dzieki temu ze poznal boga zmienil sie, ze kiedys byl cholerykiem ale juz nie jest. Po poltora roku widze ze dalej nim jest, tylko czasem sie lepiej kontroluje, ale za to jak wubuchnie, to konkretnie.

Rzadko sie kochamy, prawie wcale

Nasza jedyna rozrywka, to czasem wyjscie do kina.

Dalej mamy mile chwile ale to za malo, zeby byc szczesliwym. Czuje ze jestem mu zbedna. Nie lubie osoby, ktora sie przy nim stalam. Zawsze mialam kompleksy, teraz jest ich jeszcze wiecej.

Kiedys poznalam mezczyzne, ktory byl w zwiazku. Nie radzik sobie w nowej sytuacji, kiedy zostal ojcem. Poznalismy sie przez internet. Ja bylam samotna, na poczatku studiow, on spragniony czulej kobietu. Spotkalismy sie na kawe, zeby sie poznac. Bardzo sie polubilismy. On chcial, zeby przerodzilo sie to w romans, ale ja odmowilam. Uznalam, ze nie moge tak postapic, ze ma rodzine. Utzrymywalismy sporadyczny kontakt mailowy. Zawsze nas do siebie ciagnelo. Nie tylko erotycznie. Czulam ze jest mi bliska osoba, i czulam tez ze ja jemu. Wczoraj go spotkalam. Od naszego ostatniego i jedynego spotkania na zywo minely ponad dwa lata, prawie trzy. Byl z mlodszym synkiem. Widzialam po nim, ze sie zmienil. Wiedzialam tez ze cos sie w jego zyciu stalo, bo pisal mi o tym, ale nie pisal co konkretnie. Myslalam ze rozwiodl sie z zona. Ale okazalo sie ze ona zmarla. Kiedy to powiedzial zastyglam. Nie potrafie sobie wyobrazilile przeszedl, on i dzieci. Ile sie nacierpieli. Jak wplynelo to na ich zycie. Wiem, ze ją kochal. Nie mieli latwej relacji, ale ja kochal.
Kiedy widzialam go z synkiem, jak trzyma go na kolanach, jak maly kladzie swoja maenka dlon na jego dloni, wszystkie moje cieple uczucia wobec niego jakie do niego czulam odkad sie poznalismy spotengowaly sie i cale moje cialo marzylo, zeby go objac, pocalowac skron, zeby mogk sie na mnie wesprzec, zeby nie musial caly czas byc tak silny, uwazny, powstrzymywac sie od lez. Oczywiscie tego nie zrobilam. Ale do teraz mam go przed oczami i czuje scisk w zoladku i gardle. Przez chwile pozalowalam, ze wyszlam za maz, ze nie jestem wolna kobieta, zeby byc przy nim. Czuje, ze zdradzam tym meza. Ze juz nas tak malo laczy a coraz wiecej dzieli. I nie umiem sobie z tym poradzic, nie potrafie skupic sie na pracy. Nie chce sie rozwodzic. To normalne, ze po slubie tez ma sie watpliwosci?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: watpliwosci po slubie

Ja nigdy nie miałam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam, że wyszłam za mojego męża.
Myślę, że w Twoim przypadku decyzja o ślubie była pochopna - mogłaś pomylić poczucie bezpieczeństwa i potrzebę bliskości z miłością.

3

Odp: watpliwosci po slubie

Chcesz być z tamtym, to pewne. Małżeństwo bylo przedwczesne - to też prawda, poza tym wybacz, ale Twój mąż jawi mi się jako fanatyk. Co to za stawianie sprawy w rozmowie, że kiedy przedstawiasz swoje racje on Ci nagle z Bogiem "wyjeżdża"? Przepraszam, nie chcę nikogo urazić, ale dla mnie tak się nie można komunikować!

Mąż skoro jest tak wierzący rozwodu Ci nie da, ale może postarasz się o unieważnienie kościelne małżeństwa? Może ktoś wie na ten temat coś więcej?
Chyba że macie ślub cywilny. To wtedy masz doskonałe przesłanki, żeby wnieść o rozwód z powodu różnicy (dużej różnicy) charakterów (a raczej poglądów).

Myślę, że obydwoje z tym samotnym ojcem możecie stworzyć ciepłą relację. Ale przemyśl wszystko dobrze. Jeżeli nie kochasz męża, to pierwszym krokiem powinno być zakończenie obecnego związku.

4

Odp: watpliwosci po slubie

Mam nadzieję, że jeszcze tu zajrzysz. Zgadzam się z poprzednikami. Nie wspominasz tu czy przyjęłaś jego wiarę, więc wnoszę, że nie, tym samym jestem przekonana, że macie tylko ślub cywilny. Moim zdaniem powinnaś się rozwieźć, bo nie kochasz swojego męża. W moim odczuciu, to jest uczucie przywiązania, wdzięczności i zwykłego sentymentu, a Ty sama boisz się zmian. Powinnaś poszukać wsparcia w rodzinie, na pewno je tam znajdziesz. Nawet na Panu Bogu się oprzyj, bo On nigdy nikogo nie ocenia i Twój mąż jest w wielkim błędzie mówiąc Ci, że "stawiam sie wyzej od boga, ze moje "uwazam" jest niewazne." z prostego i jedynego powodu; Bóg dał nam wolną wolę i szanuje nasze wybory, niezależnie od tego czy są złe czy dobre, bo po to dostaliśmy też rozum, aby o sobie decydować. Mąż nie może też Ciebie nakłaniać byś chodziła z nim na nabożeństwa, bo nikogo nie można nakłaniać do zmiany czy przyjęcia jakiejś religii, bądź sposobu wyznawania wiary. W tej kwestii nie można mówić o nikim, że ktoś jest lepszy czy gorszy, bo przed Bogiem wszyscy są równi i liczy się to jakim się jest człowiekiem (również, a może i przede wszystkim) dla drugiego człowieka.
Tak czy inaczej z Twojego skromnego opisu wnioskuje, że Wasze małżeństwo nie jest przepełnione miłością, bo na miłość składa się wiele "czynników", uczuć, doznań, chęci dawania (nie tylko brania), współodczuwanie i wiele, wiele innych. Powinnaś głęboko przemyśleć czy to w czym tkwisz jest tym, czego chcesz dla siebie na całe życie? Bo chyba nie myślałaś o tym w perspektywie całego życia, a powinnaś. Moja rada: nie przedłużaj tego, tylko zacznij żyć po swojemu i według siebie, tym bardziej, że jest ktoś z kim być może masz szansę być szczęśliwa, nie zastanawiaj się zbyt długo, bo ten mężczyzna potrzebuje w swoim życiu kobiety i w końcu ją znajdzie. Żebyś potem nie żałowała, że tak długo zwlekałaś, bo też swoje przeżyłam i jestem przekonana, że Twoje małżeństwo i tak nie będzie udane, nawet jeśli przetrwa jakimś cudem. Trzymaj się i więcej odwagi i pewności.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » watpliwosci po slubie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023