MrDevo napisał/a:Witam, czego na tym zakichanym świecie czlowiek który jest porządnym ma caly czas pod górę,nie moze znaleźć tej jednej, mam 20 lat i jeszcze nie miałem dziewczyny i cos się zabiera ze nigdy nie będę mial. Jestem chyba zabawny mam dystanas do sie wogole do wszystkiego i chyba tyle co dobrego omnie. Nic mi sie w życiu nie udaje matury poczatki liceum mialem powazne klopoty ze zdrowiem i dlatego nie zdałem nie mam pracy niemam ucze sie w szkole policealnej na informatyce, z tego wszystkiego nic mi sie niechce robić nawet do znajomych wychodzić. A co do,dziewczyn jestem chorobliwe nieśmiały, kiedy widzę ladna nie wiem co zagadać do niej ze koleżankami z tym problemem niemam tylko z nowymi ludźmi. Nie wiem czy jestem aż taki brzydki ze nawet zadna nichce mie nawet "patykiem doknac". Powoli zdaje sobie sprawę ze juz chyba nigdy nie znajde tej jedynej. Dzieki za wysluchanie mojej nudnej wypowiwdzie i strate czasu ale musialem komus sie wyzalic.
Sorry za skladnie pisze z fonu
Witaj,
odstawiając na bocznicę temat dziewczyn i "cofając" się wiekowo do Twojego pułapu na teraz - wypisz, wymaluj widzę siebie. Też nie miałem matury; też w liceum - zawodowym co prawda - miałem pod górkę i w połowie edukacji z klasową repetą przez swoją własną głupotę. Ze zdrowiem mam problemy od urodzenia i to nie jeden a dwa. Poszedłem na studium hotelarskie uzyskując tytuł technika i mając dwa wyuczone zawody przepracowałem w policealnym zawodzie raptem 5 lat.
Teraz pracuję w zupełnie innej branży niż obie wyuczone nawet razem wzięte, choć z jednej z nich wykorzystuję poniekąd zdobytą wiedzę i doświadczenia.
Zawodem licealnym dorabiam sobie po godzinach albo wykorzystuję go w życiu prywatnym na własne potrzeby i tak pcham swój wózek do przodu.
A że z tematem pracy nie jest lekko w Naszym potłuczonym kraju, tak też jedną swoją przypadłość zdrowotną "przekwalifikowałem" na pozazusowską grupę inwalidzką II st. i poszerzyłem przez to swoje horyzonty nie tyle może zawodowe co drogi kariery w dowolnej branży. Można powiedzieć, że z kompleksu zrobiłem atut, który mi skrzydeł nie podcina a pozwala dodatkowo czerpać profity.
Martwisz się tematem matury... na pocieszenie Ci powiem, że nawet Zbigniew Hołdys jej nie ma, a pomijając Jego celebrycki styl życia, to poczytaj sobie w wywiadach do czego doszedł własną pracą. Odszedł ze szkoły bodajże na trzy tygodnie przed maturami na znak protestu, bo wywalili z Jego szkoły uczniów innej narodowości.
Reasumując...
Znajdź w sobie to coś w czym jesteś dobry, czym się pasjonujesz, majsterkujesz i etc. i w tym kierunku szukaj własnego pomysłu na siebie i swoje życie.
Po tym co piszesz o kobietach wnioskuję, że chcesz siebie dowartościować w jej oczach lub osobie. By pokazała swoją obecnością i osobą Twoje mocne strony. A to jest pierwszy i zarazem kuriozalny błąd, bo nikt inny tego nie zrobi za Ciebie lepiej, jak Ty sam.
Partnerka ma być drogą w Twoim życiu; drogą, którą przemierzysz wspólnie, a nie tym, by Ona była Twoim celem, na którego obecny "deficytowy" brak Ty teraz rozkładasz ręce i "katastroficznie" dumasz. Jak się ze sobą pozbierasz, to nim się obejrzysz a taka osóbka sama się wprosi do Twego boku.
Tylko bądź facet z klasą i jajami a nie za przeproszeniem ciepłe kluchy.
Głowa do góry...
Powodzenia.