Inaczej nie można nazwać planów władz miasta Warszawy o ponowne ustawienie na starym miejscu pomnika "Czterech śpiących, trzech walczących".
A ja się zapytuję - po jakiego grzyba nam ten pomnik? Jest wreszcie okazja by pozbyć się tego szkaractwa i odstawić go np. na cmentarz żołnierzy sowieckich (choć najlepiej byłoby efektownie wysadzić to cholerstwo w powietrze najlepiej na 11 Listopada, jednocześnie zapraszając na ów pokaz...rosyjskiego ambasadora). Żaden kraj, który mieni się być suwerennym i niezależnym od obcych wpływów (a za taki "dają dziś głowę" włodarze naszego kraju), nie może tolerować na swym terenie pomników okupantów. Jeśli pomnik "śpiących", wróci na swoje miejsce, powinno się (dla równowagi), wystawić podobny monument hitlerowskim Dirlewangerowcom na Woli. Wtedy każdy okupant będzie miał swój pomnik w stolicy "suwerennej i demokratycznej" Polski.
To oczywiście żart, ale podobno już ruszyła akcja mająca na celu niedopuszczenie do ponownego ustawienia pomnika i jednocześnie apel o wzniesienie w tym miejscu monumentu poświęconemu rotmistrzowi Witoldowi Pileckiemu, którego szczątki zostały niedawno odkopane i ekshumowane "na Łączce". Na pewno taki pomnik rotmistrzowi Pileckiemu się należy, ale...mam inny pomysł. By wciąż nie słuchać bzdurnych oskarżeń o antyrosyjskość, można był postawić na Placu Wileńskim (gdzie dotąd stali "śpiący"), pomnik upamiętniający...udział cudzoziemskich żołnierzy (Ukraińców, Białorusinów, Amerykanów, Francuzów, Tatarów, Ormian, Żydów i Rosjan), w powstrzymaniu bolszewickiego marszu na zachód w 1920r. Mógłby to być pomnik bitwy narodów, walczących pod polskim dowództwem, za wspólną sprawę wyzwolenia od jarzma komunistycznego. Na odsłonięcie również zaproszono by ambasadora rosyjskiego (jednak jako jednego z wielu z tych państw i przedstawicieli, których wyżej wymieniłem - żeby nie myślał sobie że jest najważniejszy. Można by jednocześnie usadzić go na jednym z...ostatnich miejsc. w tyle za Ukraińcami, Białorusinami, Litwinami, Łotyszami,Estończykami i Finami).
A gdyby zaś ambasada rosyjska kategorycznie zabraniała? (przeczytajcie sobie ta słowa raz jeszcze i potem jeszcze i jeszcze - i zastanówcie się jak to brzmi w "wolnym państwie"), usunięcia pomnika z Placu Wileńskiego, można by - w ramach rekompensaty, zaproponować Rosjanom budowę w Moskwie pomnika hetmana Stanisława Żółkiewskiego, zwycięzcy spod Kłuszyna (1610r.), i pierwszego Polaka który wkroczył do Moskwy. Zawsze można by wytłumaczyć Rosjanom, że polska agresja nie była wcale agresją - a jedynie próbą zaprowadzenia ładu i porządku i powstrzymania "ruskiej anarchii", oraz wprowadzenia Rosji do kręgu cywilizowanych narodów europejskich.
Prawda że proste?
Taki jest mój pomysł - a Wy co o tym myślicie?
"...Że nie będzie już Moskali na piastowskiej ziemi - na piastowskiej ziemi!"
http://www.youtube.com/watch?v=MYodgxuOnLI&feature=player_embedded