Wszyscy pocieszaja osoby zdradzone,porzucone,itp...piszecie gorzej byc nie moze ...z czasem bedzie lepiej, po 2 latach jestem zadowlona z tego co sie stalo .Dobrze ze zostawialam . Jest ktos kto zaluje.??? Kto napisze bylo dobrze, chcialam sprobowac zycia i mam teraz zle.? Czy zawsze rozstanie wychodzi nam na dobre... ???
Podobne tematy
Zależy od sytuacji, otoczenia... Wiele czynników na to się składa... Ja wiem, że kiedyś decyzja mojej byłej wyjdzie jej na złe, jak już nie zaczyna wychodzić... Walczyłem o nią przez pół roku, a co dostałem groźbe zaskarżenia o stalking... Rozmawiałem z wieloma osobami i wiele osób mi radziło... Ja iwem jedno, odpuszczam to była moja pierwsza poważna miłość, poważny związek...
Zależy od sytuacji, otoczenia... Wiele czynników na to się składa... Ja wiem, że kiedyś decyzja mojej byłej wyjdzie jej na złe, jak już nie zaczyna wychodzić... Walczyłem o nią przez pół roku, a co dostałem groźbe zaskarżenia o stalking... Rozmawiałem z wieloma osobami i wiele osób mi radziło... Ja iwem jedno, odpuszczam to była moja pierwsza poważna miłość, poważny związek...
Chyba kazdy facet na to czeka porzucony przez kobiete....ale czy jest taka ktora to potwierdzi....;d
4 2013-08-29 17:37:31 Ostatnio edytowany przez scooby (2013-08-29 17:40:37)
Widzisz... Nie znasz mojje historii jak pare osób z tego forum i jestem tego święcie przekonany, że tak się stanie... Może będzie miała farta ale karma zawsze wraca, prędzej czy później. Ja dopiero teraz zaczynam się zbierać do kupy na poważnie. Walczyłem pół roku i zawsze mieszała mnie z błotem, dosłownie...
Edit@
Dopiero teraz zaczynam nowe życie, nowy rozdział... Zawsze w głowie zostanie to coś, wspomnienia po tej ukochanej osobie... Nie żałuję, dużo mnie tego nauczyło, a każdy musi wycierpieć swoje...
Zapewne... kazdy ma swoje historie...ja tez mam ..chyab lekko dluzsza od Twojej i mocniej zaznaczona ...zerkajac na wiek ...i zakladajac dlugosc zwiazku..dodajac owoce...powstale..
Rozstałam się z chłopakiem ponad rok temu. To on zerwał, ja rozpaczałam, cierpiałam. Zachowywał się jak ostatni d.....Po miesiącu zerwałam definitywnie kontakt, chociaż on odzywał się jeszcze przez jakieś 3, ale nie reagowałam. Dzisiaj Bogu dziękuję, że tak się stało, bo przy nim bym wykończyła się psychicznie. Spadły mi klapki z oczu i teraz jestem szczęśliwa z kimś innym. Więc uważam, że warto dać czasowi czas:)Powodzenia:)
Wszyscy pocieszaja osoby zdradzone,porzucone,itp...piszecie gorzej byc nie moze ...z czasem bedzie lepiej, po 2 latach jestem zadowlona z tego co sie stalo .Dobrze ze zostawialam . Jest ktos kto zaluje.??? Kto napisze bylo dobrze, chcialam sprobowac zycia i mam teraz zle.? Czy zawsze rozstanie wychodzi nam na dobre... ???
Tak. Dlatego, że skoro są przesłanki do zerwania relacji, należy to zrobić, żeby odzyskać siebie.
Każdy związek w jakimś stopniu zabiera nam cząstkę siebie. Jeśli pozwolimy na odebranie zbyt dużej cząstki, jesteśmy nieszczęśliwi (i piszemy na forum
). Jeśli w porę się opamiętujemy, odzyskujemy tę cząstkę, którą na własne życzenie pozwoliliśmy sobie odebrać, i... zaczynamy oddychać pełną piersią.
Dobry związek to związek dwóch osób (odrębnych), którzy poprzez łączące ich uczucie tworzą "całość". Złe relacje, chora miłość, zabija/zabiera/zniekształca nam siebie.
W takich przypadkach rozstanie wyłącznie pomaga, mimo iż pozbieranie się "do koopy" zabiera sporo czasu. I sił. Emocjonalnych.
Ale po czasie - wychodzi na dobre.
Że nie wspomnę o doświadczeniu i wyciągniętych wnioskach z błędów, więcej nie powielanych...
Ja również się cieszę, że tak się stało. Mój były ma od roku nową dziewczynę, 10 lat mlodszą ona ma teraz 17 lat ;] więc on pewnie tez nie żaluje i na dobre mu to wyszło ![]()
Dobrze ze nie zszedl nizej....bo raczej by zalowal;d
Dobrze ze nie zszedl nizej....bo raczej by zalowal;d
haha, no od roku z nią jest to wtedy była 16letnia i było już wszystko dozwolone
Mentalnie są rówieśnikami ;]
a widzisz na koniec dnia rozbawialas mnie ta mentalnoscia;d
Pozdrawiam...
a widzisz na koniec dnia rozbawialas mnie ta mentalnoscia;d
Pozdrawiam...
Cieszę się! ![]()
Również pozdrawiam
)
już wszystko dozwolone
Mentalnie są rówieśnikami ;]
Tak patrząc przez pryzmat tego stwierdzenia na swoją "jeszcze" żonę i teściową - bo taki "fantastyczny" tandem małżeński mi się trafił, zespolony nieodciętą pępowiną - to się zastanawiam, w którą stronę one były rówieśniczkami, czy może nawet nastolatkami poniżej owej 16-tki ![]()
artlove napisał/a:już wszystko dozwolone
Mentalnie są rówieśnikami ;]
Tak patrząc przez pryzmat tego stwierdzenia na swoją "jeszcze" żonę i teściową - bo taki "fantastyczny" tandem małżeński mi się trafił, zespolony nieodciętą pępowiną - to się zastanawiam, w którą stronę one były rówieśniczkami, czy może nawet nastolatkami poniżej owej 16-tki
o panie nic tylko Ci współczuć. Moja mama często do mnie dzwoni, często coś próbuje wtrącić swojego, ale nigdy nie pozwolę jej wcinać się w moją rodzinę, której jeszcze nie mam, ale w żadne związki też nie pozwoliłam jej się wcinać. To wina Twojej jeszcze żony ![]()
bags napisał/a:artlove napisał/a:już wszystko dozwolone
Mentalnie są rówieśnikami ;]
Tak patrząc przez pryzmat tego stwierdzenia na swoją "jeszcze" żonę i teściową - bo taki "fantastyczny" tandem małżeński mi się trafił, zespolony nieodciętą pępowiną - to się zastanawiam, w którą stronę one były rówieśniczkami, czy może nawet nastolatkami poniżej owej 16-tki
o panie nic tylko Ci współczuć. Moja mama często do mnie dzwoni, często coś próbuje wtrącić swojego, ale nigdy nie pozwolę jej wcinać się w moją rodzinę, której jeszcze nie mam, ale w żadne związki też nie pozwoliłam jej się wcinać. To wina Twojej jeszcze żony
Już nie ma czego, od roku w "separacji" i rozwód na horyzoncie.
Nie mniej jednak to doświadczenie procentuje na przyszłość.
Oby tylko nie doszło do "odbicia" Twojego partnera i Jego indoktrynacji przeciwko Tobie. A to też jest możliwe jak znam z opowieści i poniekąd podchodów własnej "matki".
Pierwsza poważna miłość zostawiła mnie, zdradzając wcześniej. Ponad 2 lata się z tego leczyłam. Ale to, że to dobrze zrozumiałam po około 8 miesiącach. Potem były przelotne związki, z których sama uciekałam. Potem trafił się znów ktoś bardzo ważny, plany na przyszłość, niesamowite relacje, uczucia. Rozkwitłam, wyładniałam... a tu znowu pomyłka. Decyzje o rozstaniu dopiero do mnie docierają, jutro mamy się spotkać... Także znów teraz będzie pora na leczenie. Ale nie żałuję. Wiem, że to początek czegoś nowego, wspaniałego. Pozostają wspomnienia, nowe doświadczenia i pustka w serduchu