Witam,
Przejdę do opisu mojej sytuacji. Pół roku temu poznałam przez internet fajnego chłopaka. Najpierw pisaliśmy ze sobą przez jakieś dwa tygodnie, prawie codziennie, po czym umówiliśmy sie na spotkanie i świetnie nam się rozmawiało. Przegadaliśmy 4 godziny, on na to spotkanie przyniósł róże. Po tym spotkaniu zaczęłam dużo o nim myśleć, po prostu bardzo spodobał mi się. Okazało się, że wogóle jesteśmy "podobnymi" ludzmi, oboje ambitni, mający dobrą pracę a do tego te same zainteresowania. Bardzo cieszyłam się, że poznałam kogoś ciekawego. Spotkaliśmy się drugi raz, on poprosił o spotkanie i razem spędziliśmy popołudnie, najpierw był spacer w parku, potem rejs statkiem i lody
romantycznie i naprawde świetnie się wtedy bawiłam. On dodatkowo okazywał mi bardzo dużo zainteresowania, w sposób taktowny dawał mi do zrozumienia, że chce to rozwijać. Gdy się żegnaliśmy, zaplanował że może wspólnie zaczęlibyśmy uprawiać jakiś sport np. tennis, co też utwierdziło mnie w przekonaniu, że on chce mnie poznać lepiej. Na tennis sie zgodziłam, ale musiałam wyjechać za granicę na 2 tyg. Pisaliśmy jednakże codziennie, naprawde rozmawiało mi się z nim - jakbyśmy się znali od dawna.
Po powrocie umówiliśmy się na kawę, ponieważ mieszkamy blisko siebie (jak się okazało!) zaprosiłam go do mnie. Było bardzo miło, i pocałowaliśmy się, co wynikło zupełnie spontanicznie, ponieważ oboje czuliśmy do siebie po duży pociąg. On wtedy był taki czuły, troskliwy, zaczął planować nawet jakiś wspólny wyjazd i wogóle sporo powiedział takich pozytywnych rzeczy, że miałam nadzieję iż z pewnością będzie to miało kontynuację...Po tym spotkaniu spotkaliśmy sie raz jeszcze, było wtedy super, on przytulał mnie, całował i snuł jeszcze więcej planów...widać było że oboje się sobie podobamy i ciągnie nas do siebie. Niestety po 3 dniach od ostatniego spotkania przyjechałchał do mnie i powiedział, że nie bedziemy się już spotykać - bo kogoś poznał i niesamowicie się poczuł z tą drugą osobą..
Mimo, że to wszystko trwało krótko, poczułam się wtedy (gdy mi to powiedział) fatalnie, i strasznie zabolało mnie to odtrącenie. Nie padły oczywiście żadne deklaracje, ale jakieś nadzieje mi zrobił i podczas tych spotkań wydawało mi się że zaczyna mu na mnie zależeć a znajomość dobrze rokuje...
Teraz po pół roku on odezwał się do mnie i chce się spotkać, mówi że nie może mnie zapomnieć...żę dużo myśli o mnie..
Czy dać mu szanse ? biorąc pod uwagę to, że w sumie był ze mną wtedy szczery i nie spotykał się jednocześnie z tą drugą....(jak czasem Panowie potrafią)..
Nie wiem, co robić. On nadal mi się podoba bardzo..ale wiem też, że mnie zranił.