mam chłopaka od niedawna w sumie, ponad miesiąc i spotykamy się też nie często ok raz na tydzień bo mieszka spory kawałek ode mnie, więc nie może do mnie przyjeżdżać często, praca itd
chodzi o to że byłam u niego w weekend, poznałam jego rodzinę... było fajnie, miło... planowaliśmy że może pociągiem bym do niego przyjeżdżała, planowaliśmy że pojedziemy z moją koleżanką i jego siostrą w pozwiedzać... to było w niedziele... jak mnie odwoził czułam że jest coś nie tak bo chciałam żeby wszedł do mnie na chwilę ale on chciał (twierdził że jest bardzo śpiący)... jak dojechał do domu to jeszcze napisał dwa smsy (żebym się nie martwiła, bo dojechał)
ale w poniedziałek nie napisał smsa (a zawsze rano to robił) dopiero na wieczór napisał na fb...
tyle że pisał inaczej niż zwykle... pisał że nie chce się bawić moimi uczuciami, że łatwo jest pomylić przyzwyczajenie czy zauroczenie z miłością...
pytałam go wprost przy chce zerwać to tylko napisał że on po porostu nie wie co jest między nami...
próbował wmówić mi winę tej sytuacji...
umówiłam się z nim na piątek żebyśmy porozmawiali na spokojnie... napisałam do niego wczoraj smsa ale nie odpisał i do tej pory się nie odzywa... ![]()
dodam że my się nie pokłóciliśmy, nie było żadnych spięć... nie wiem co się dzieje, mam dziwne myśli że może ma nową, że może się mną znudził...
ale nie wierze w to, wierze że mnie kocha (non stop to okazywał wcześniej)
nie jestem łatwo wierna czy naiwna
ale w niego wierze...
może ktoś umie rozszyfrować Jego zachowanie bo ja nie rozumiem... i ta niepewność mnie dobija