Hej, to mój pierwszy post na tym forum, postanowiłam podzielić się z kimś moją historią, mam nadzieję że ktoś pomoże mi i życzliwie doradzi, ponieważ nie mam do kogo zwrócić się o pomoc.
Mam 22 lata, od trzech lat spotykam się z R. Poznałam go, ponieważ mieszkał w mojej okolicy, miałam wtedy trudny etap w życiu, zmieniłam diametralnie swoje towarzystwo i zaczęłam się z nim spotykać. Handlował narkotykami, sprzedawał drobne ilości marihuany, sam często palił jak i również popijał, skończył gimnazjum, do szkoły średniej niestety już nie trafił, wszyscy jego znajomi to typowi nieudacznicy, niewielcy przestępcy, uliczne opryszki, wiedziałam to od początku, jednak dałam mu szanse, bo na prawdę świetnie się rozumieliśmy, potrafiliśmy godzinami rozmawiać, czułam że jesteśmy dla siebie stworzeni. Odkąd zaczęłam się z nim spotykać przestał zajmować się narkotykami, przestał też sam palić, nie spędzał tyle czasu ze swoimi kolegami, zaczął chodzić do zaocznego liceum, widziałam, że się stara, jednak po jakimś czasie zaczęliśmy się bardzo kłócić. Wielokrotnie zdarzały się sytuację, że mnie okłamywał, okłamał mnie raz, drugi, trzeci, w błahostkach, zwykłych sprawach, ja zaczęłam sprawdzać go na każdym kroku, bo czułam że kompletnie mu nie ufam, dzwoniłam do niego wieczorem, powiedzieć mu dobranoc, on mówił że też już idzie spać, po czym okazywało się że siedzi u kolegi, albo jest na podwórku i pije pod blokiem piwo, te sytuacje zaczęły mnie całkowicie dobijać, wielokrotnie chciałam to zakończyć, ale on przepraszał, błagał o jeszcze jedną szansę, znowu widziałam że się stara, i byłam z nim.. było wiele sytuacji że po alkoholu zachowywał się źle, kłócił się ze mną, był dla mnie chamski, mówił że nie ma do mnie szacunku, następnego dnia przepraszał, prosił o wybaczenie, mówił że nad sobą nie panował. Od pół roku mieszkam w Anglii z rodzicami, chciałam mu jakoś pomóc, zabrać go z Polski tutaj, bo wiem że w Polsce nie znajdze pracy z takim wykształceniem, że w najlepszym wypadku stoczy się na dno, zacznie znowu dillowac, był dwa tygodnie, nie znalazł żadnej pracy, musiał wracać do Polski bo miał sprawę w sadzie jako świadek, utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny/internetowy, pisaliśmy do siebie codziennie, ale ja znowu zaczęłam podejrzewać go o to że klamie, dzwoniłam do niego pare dni temu, mówił że jest u dziadków na obiedzie, okazało się, (jego kolega przypadkiem się wygadał ) że wyjechał na weekend z bratem, zadzwoniłam do niego, wygarnęłam mu wszystko,a on nawet mi się nie wytłumaczył!!! Chce z nim zerwać, nie chce tak żyć, ale nie potrafie, bo strasznie go kocham i mam wrażenie, że za niedługo jak przyjedzie do UK znajdzie sobie prace, bedziemy szczesliwi, ale z drugiej strony widze jak mnie traktuje, nie szanuje mnie, okłamuje w każdej kwesti.. i nie wyobrażam sobie wspónej przyszłości. Nie wiem co mam zrobić, dać mu szansę, sprobować jeszcze raz? Czy darować sobie....