Od ok 2 lat cierpię na szczękoscisk. Na poczatku w ogóle go nie zauważałam, bardziej 'latające' stawy tzn. strzelające przy jedzeniu, ziewaniu.
Czy ktoś z Was również ma taki problem i jakos sobie z nim poradził?
W tym momencie niestety nie stać mnie na akrylową szynę relaksacyjna, choc wiem, że powinnam taką stosować.
Czy przy takim schorzeniu wskazane jest zgłoszenie się do poradni leczenia nerwic?czy ćwiczenia fizjoterapeutyczne są w stanie pomóc?
Mam już dość tego napięcia, mam wrażenie, że mi rozwali głowę. Bardzo proszę o pomoc!