Witam, mam problem nie umiem sobie poradzic z nim, otoz bylam z kims 2 lata, przezylismy wiele ze soba tych trudnych chwil i tych wesolych, klocilismy sie mocno ale tez potrafilismy sie przeprosic i przytulic, bylismy z soba w ceizkich momentach, jak jedna strona miala problem i jak druga. Niestety rok temu zdardzilam..., po tym czasie mowil, ze mi wybaczyl i rok ciagnelismy to ajkos bylo raz lepiej raz gorzej ale ukladalo sie, jak to pisze lzy ciekna mi struzkami, starlam sie to wynagrodzic mu, zaluje tamtego co sie stalo ciagle i szczerze, obiecalam, poprawe uwierzyl i nigdy juz nie dalam mu powodu do niepokoju,. Jakis zcas temu wyjechal, podczas jego nieobecnosci poklocilismy sie, po powrocie pzreprosil mnie za kilka slow , ktore mnie bolalyale nadal placzac chcialm mu powiedziec szczerze, ktore sytuacje mi przeszkadzaja i co nalezy zmienic i wtedy stwierdzil, ze nam sie nie uklada i ze to koniec, mwoilam mu, ze ebde walczyc a on, ze to koniec ale kocha mnie. Powodem tego rzostania byla zdrada, ale czemu przez rok to ciagnal? czemu teraz ? a nie wczesniej? Chce wlaczyc ale nie wiem co robic, nie odbiera, nie pisze...Doradzcie prosze
Podobne tematy
afik,
odpowiedź jest prosta: bo myślał, że jednak miłość zwycięży. Ale tak się nie stało. Przykro mi.
czyli w ogole nie ma sensu walczyc o niego?
afik a rozmawialiście w ogóle o tej zdradzie?
Tak, wielokrotnie, ja naprawde tego zaluje i on o tym wie, duzo bylo szczerych rozmow, nawet po tym jak mu pwoiedzialam co sie stalo to mnie zwyzcajnie... przytulil.. teraz nie rozumiem niczego
Ja myślę, że uczucie, które on ma w sercu jest silniejsze od niego. A jest to brak zaufania do Ciebie.
Co najlepiej zrobić? Odpuścić. Pożegnać się z klasą - kto wie, być może kiedyś jeszcze Wasze drogi się zejdą ![]()
dziekuje za rade
Bedzie ciezko ale...nic juz nie mzona zrobic chyba
afik, daj mu się skonfrontować z tym "uczuciem". Z tym, co siedzi w jego głowie; nie miał zbytnio sposobności, bo stale był z Tobą. Niech pobędzie sam na sam- i on dowie się o sobie paru rzeczy i TY.
A takie związki "po latach" są o wiele lepsze niejednokrotnie niż te pączkujące ![]()
Tylko ten strach, ze teraz odpuszcze i odejdzie na zawsze...,a ciagle mam iskierke nadziei
Przez ten rok z pewnością starał się o tym wszystkim zapomnieć, ale nie miał czasu "dla siebie" aby to przemyśleć, może po prostu on teraz potrzebuje tego czasu? Minął rok - 12 miesięcy i on nadal pamięta o tym co się wydarzyło, daj mu chwilę, niech zastanowi się na spokojnie co dalej. Myślę, że za jakiś czas będziesz wiedziała wszystko, to co wiedzieć powinnaś. Być może on wróci. Jeśli nie - trzeba będzie pogodzić się z tym wszystkim. Głowa do góry! Pamiętaj - teraz liczy się czas ![]()
Dziekuje Tobie Nitko rowniez za rade:) Dam mu kilka dni czasu.. za pare dni i tak sie widzimy, zeby oddac sobie rzeczy;/ a wtedy to nie wiem...
Afik nie masz mi za co dziękować tak naprawdę. Bądź silna. Powiedz, poza tą zdradą, nie mieliście czasem innych problemów? Może chodzi o jeszcze coś...
Dziekuje Tobie Nitko rowniez za rade:) Dam mu kilka dni czasu.. za pare dni i tak sie widzimy, zeby oddac sobie rzeczy;/ a wtedy to nie wiem...
mielismy jak kazda para...raz bylo dobrze raz zle, ale godzilismy sie i przepraszalimsy sie, mowil, potem, ze jestem wspaniala osoba i nie chce urywac kontaktu tylko, chce przyjazni
Ehh te teksty o przyjaźni - sama mam z tym obecnie problem - tyle, że jestem po drugiej stronie jakby, z resztą pisałam nawet o tym tutaj.
Daj chłopakowi trochę czasu - usuń się, niech przemyśli wszystko na spokojnie, ustal sobie ile jesteś w stanie poczekać, później jeśli on się nie odezwie to sama napisz/zadzwoń i zaproponuj spotkanie, tym bardziej jeśli trzeba będzie się spotkać w celu oddania sobie rzeczy, póki co przeczekaj troszkę, wiem, że to trudne, ale spróbuj. Daj mu chwilę, w nieskończoność też nie czekaj.
Miej świadomość tego, że może być jeszcze dobrze, bądź, że to po prostu może być również koniec. Czas pokaże.
Uśmiechnij się! Niejedna z nas tutaj przechodziła przez coś podobnego. Na tego "jedynego" warto poczekać, nie każdy nim jest.
mielismy jak kazda para...raz bylo dobrze raz zle, ale godzilismy sie i przepraszalimsy sie, mowil, potem, ze jestem wspaniala osoba i nie chce urywac kontaktu tylko, chce przyjazni
A! O najważniejszym zapomniałam. To czekanie - nie może być tak, że pochłonie Cię to bez reszty. Masz dobrze wykorzystać ten czas, z korzyścią dla siebie. Nie wylewaj łez, staraj się pogodzić z sytuacją, myśl trzeźwo, wychodź, spotykaj się ze znajomymi. Nie pozwól sobie na smutek, bo brak kontaktu między Wami będzie trudny pewnie.
Staram się zając czyms mysli, wychodzic, to wydarzylo sie wczoraj, a dzis caly dzien zapelnilam sobie zajeciami, ale zwariowac mzona, jak nawet reklama w tv mzoe w jakis sposob przypomniec o ukochanym:( wiem, ze to pewnie banalne, ale pewnie wiekszosc osob tak miewa... moja kolezanka nie mogal uwierzyc w ansze rozstanie i rozmaiwala z nim, okazalo sie, ze nei zamierza wrocic...
Afik, kładź się spać, odpocznij trochę, bo pewnie miałaś dzień pełen wrażeń.
Facet jest bezwzględny, jeszcze zobaczysz co będzie dalej. Patrząc na moje doświadczenie wiem, że dobrze byłoby teraz (najlepiej) dla Ciebie abyś patrzyła na niego z rezerwą i to rozstanie potraktowała poważnie. Nie ma co na niego czekać. Daj sobie góra miesiac na poukładanie tego wszystkiego, jeśli w tym czasie nie wróci, trudno, więcej czasu nie dostanie - tylko wiesz... to nie jest czas na powrót, to ma być granica jaką dajesz sobie na uporanie się z tym co się stąło. Za jakiś czas może uda Wam się pomówić, jeśli nie... trudno... Nie obwiniaj się tylko - raz popełniłaś błąd, ale później byliście przez rok razem, więc on wiedział czego chce...
Staram się zając czyms mysli, wychodzic, to wydarzylo sie wczoraj, a dzis caly dzien zapelnilam sobie zajeciami, ale zwariowac mzona, jak nawet reklama w tv mzoe w jakis sposob przypomniec o ukochanym:( wiem, ze to pewnie banalne, ale pewnie wiekszosc osob tak miewa... moja kolezanka nie mogal uwierzyc w ansze rozstanie i rozmaiwala z nim, okazalo sie, ze nei zamierza wrocic...
Spróbuje odpoczac, najgorszy jest ten czas..., przez rok staralam sie mu nieba przychylic, wynagrodzic mu to, mial tyle czasu na myslenie o tym, a mimo to wlasnie byl ze mna...zaskoczylo mnie to, ze zrobil to po tym wyjezdzie swoim...