netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

132 odpowiedzi13 866 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 14.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 133 ]

1

Temat: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Pewnie większość z Was robi duże zakupy w popularnych hipermarketach. Dlaczego? Bo taniej. Bo większy wybór, można w nieskończoność podróżować między półkami, działami a pani ekspedientka nie będzie kręcić nosem na nasze niezdecydowanie.
Są jednak i minusy, których doświadczamy podczas buszowania w hipermarkecie.

- Dla mnie na przykład niemiłe jest gdy kasjerka otwiera pudełka na wypadek, gdybym coś tam zakamuflowała przy okazji kupna farby do włosów.
- W Kauflandzie denerwują mnie palety z towarem ustawione akurat w wąskim przejściu.
- Jedną z niewybaczalnych dla mnie rzeczy a widziałam tę praktykę w każdym hipermarkecie są promocje na zasadzie: 1 cena (napisana RĘCZNIE mazakiem!) przekreślona na rzecz innej, niższej ceny.
- Promocje typu: z 5,99 na 5,86 - uważam, że szkoda kartek marnować by zapodawać takie promocje.

Co Was najbardziej denerwuje, co byście zmieniły?

2

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie zawsze denerwują ludzie, którzy w jakimś dziwnym letargu spacerują między półkami. Wiecznie ktoś we mnie wjeżdża wózkiem, obija się i głupiego przepraszam nie potrafi powiedzieć.
Śmieszna promocje obniżające cenę o 5-10 groszy już pomijam.
Jeszcze mogłabym dodać kolejki przy kasach, oczywiście te, które nie wynikają z siły wyższej - jesty mnóstwo ludzi, których trzeba obsłużyć - ale takie wynikające z niekompetencji pani siedzącej przy kasie, niezdecydowaniu klientów lub gdy w wielkim markecie otwarte jest 5 z 30 kas.

3

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie kolejki przy kasach denerwują z 1 powodu: nie ma kodu na produkcie!!!

4

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
agnik napisał/a:

Mnie zawsze denerwują ludzie, którzy w jakimś dziwnym letargu spacerują między pułkami. Wiecznie ktoś we mnie wjeżdża wózkiem, obija się i głupiego przepraszam nie potrafi powiedzieć.
Śmieszna promocje obniżające cenę o 5-10 groszy już pomijam.
Jeszcze mogłabym dodać kolejki przy kasach, oczywiście te, które nie wynikają z siły wyższej - jesty mnóstwo ludzi, których trzeba obsłużyć - ale takie wynikające z niekompetencji pani siedzącej przy kasie, niezdecydowaniu klientów lub gdy w wielkim markecie otwarte jest 5 z 30 kas.

To jest fakt, że ludzie dostają jakiegoś ogłupienia i jeżdżą jak potłuczeni tymi wózkami. Ostatnio baba mnie trzy razy koszykiem w kolejce w kolano gwizdnęła, bo się pchała ja wariatka. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam że też jej mogę zasunąć w nogę koszykiem. Jak wszędzie nie podoba mi się niekompetencja i niemiły personel. Nie podoba mi się, że mięso, które nie jest zapakowane i podaje je ekspedientka wygląda jak jakiś masowy grobowiec - wszystko leży w jakichś wyciekach, jest zeschnięte, zsiniałe i leży jedno na drugim. Ostatnio widziałam dosłownie zielone miejscami skrzydełko z kurczaka. Obrzydliwe.
Ponad wszystko zaś wnerwia mnie bardzo głośna muzyka - wchodzę i jestem jakby mnie ktoś w łeb zdzielił, zapominam po co przyszłam, nie mogę się na niczym skupić.

5

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie tylko denerwują ciągłe zmiany miejsc artykułów - wystarczy, że się przyzwyczaję, że moja ulubiona kawa, ser czy szampon stoi w tym miejscu - łup! i następnym razem znika i muszę obejść cały sklep 3 razy dookoła żeby wszystko odnaleźć yikes

6

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Iceni napisał/a:

Mnie tylko denerwują ciągłe zmiany miejsc artykułów - wystarczy, że się przyzwyczaję, że moja ulubiona kawa, ser czy szampon stoi w tym miejscu - łup! i następnym razem znika i muszę obejść cały sklep 3 razy dookoła żeby wszystko odnaleźć yikes

I o to właśnie chodzi big_smile Byś chodziła po sklepie i zauważała też inne rzeczy, a nie szła tylko po ulubioną kawę big_smile

7

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Co mnie denerwuje w hipermarketach? KASJERKI!  Wiem, ze przeze mnie duza czesc spoleczenstwa stracilaby prace, ale no po co mi kasjerka w sklepie? Trują, gadają, czepiają się, kodu znaleźć nie umieją - ja wiem, że dostają 7zł za godzinę, ale no to nie ja im płacę... Zatem głównie chodzę do Tesco, bo tam samoobsługówki, ohh<3

Denerwują mnie wózki,  gdy skręcają i starsze panie spacerujące po sklepie - zawsze je podepcze przypadkowo, bo po prostu nie patrze tylko gnam do przodu.

I hitem są pracownicy widmo big_smile człowiek biega po sklepie, oni uciekają, a gdy się znajdą to odsyłają od Annasza do Kajfasza xd

Iii nie lubię braku wózków w sezonie świąteczno-wypłatowym. kiedyś miałam nawet taką sytuację, że nie było wózków wolnych. Zatem widząc, że idzie starsze małżeństwo po zakupach, podeszłam, zapytałam, czy mogę prosić ten wózek, bo niestety się skończyły. oni że jasne, ja podziękowałam i ide. Na co nagle rzuca się na mnie babka - taka cizia od pakera - i z wątami, że ona czeka od pół godziny na wózek i mam jej go oddać. Na co ja jej prośbę skwitowałam "Trzeba być przedsiębiorczym i zaradnym" i ucieszona poszłam robić zakupy, a panienka pobiegła do swojego pakera, który najpierw okrzyczał ją, a potem (koles 1,90m, ja 1,5m) postawił się na mnie, że mam nie fikać, oddać wózek, że da mi w ryj itp. Pogoniłam go, powiedziałam, że się nie boję i jak taki kozak to niech bije, koleś zgłupiał i polazł. A za 2 min pan wózkarz przywiózł całą paletę 30 wózków big_smile

8

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

PłomiennaLena trzeba było powiedzieć żeś swój, prywatny z domu wzięła big_smile

9

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie najbardziej irytują kasjerki - wiecznie nowe, wiecznie uczące się obsługi kasy, z wynikającą z tego przeogromną niekompetencją i anemią oraz mętnym, znudzonym wzrokiem. Naprawdę na samą myśl odechciewa mi się zakupów.

Edit: A nie, jeszcze wspomniane powyżej widma - człowiek chce o coś zapytać obsługę, ale najpierw musi jej sobie cierpliwie poszukać, a potem zwykle dodatkowo swoje 5-10 minut odczekać.

10

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Co Was najbardziej denerwuje

masowosc towarow i bezosobowosc klientow. I kupa straconego czasu. Jak ja tesknie za malymi sklepikami, u nas ich juz nie ma:((

11

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

A mnie niesamowicie denerwuje rozstrzał-musze latać po całym sklepie,bo na przykład chemia gospodarcza (jakieś proszki,płyny..itd)w jednym ciągu,a na przeciwko...słodycze...Chemia użytkowa (pasty do zebów,żele) w zupełnie innym miejscu..
I jeszcze mnie drażni,jak jest np.Wielka Promocja,to zastawią przejścia paletami z towarem tak,że przejść się nie da...
No i wkurza mnie brak kultury u klientów-otwarte opakowania,zniszczone...Pozamieniane ceny,ogólny bałagan na półkach...
Brak wiedzy o towarze u obsługi-np.pytam,czy jest jeszcze na stanie np...ryż dziki,bo na półce go nie ma,a koleś mi mówi,że pierwszy raz o czyms takim słyszy...;/ Załamka...;/
No i klientela uznająca swoje pierwszeńswo z racji większej ilości zakupów (?)
Parę razy miałam takie niemiłe sytuacje w Asda,Tesco,Lidl...Mówię o Wielkiej Brytanii

12 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-14 14:30:14)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Co Was najbardziej denerwuje, co byście zmieniły?

Nie wiem co ja bym zmieniła big_smile, ale wścieka mnie reguła niezgodności ceny na wystawie, z ceną wyświetloną przez kasę. Najczęściej zdarza mi się to w CARREFOUR-ze. Średnio 20% wrzuconych do koszyka towarów ma przy kasowaniu WYŻSZĄ cenę roll roll roll.
Ciekawe, że w innych hipermarketach to zjawisko nie występuje w takim stopniu.

Dlatego staram się zawsze sprawdzić cenę na czytniku. Jednak w niektórych hipermarketach. czytniki kodów są tak dobrze ukryte roll, że znalezienie ich graniczy z cudem.
Szczytem jest dla mnie pobliskie małe TESCO, w którym jest jeden roll sprawny czytnik, zakamuflowany tak dobrze, że za każdym razem szukam go przez kilka minut.

Ostatnio w tym właśnie TESCO kasjerka oburzyła się, że nie chcę zapłacić kwoty, którą wybiła kasa. Dopiero po moim niewzruszonym żądaniu paragonu, dokończyła go i wtedy  zapłaciłem końcową sumę. Kasa podczas drukowania uwzględnia rabaty i w tym przypadku było to kilkanaście złotych. Nie wierzę, by kasjerka z wieloletnim doświadczeniem o tym nie wiedziała.
Na tym samym paragonie nabiła mi też zwykłą cebulę jako "młodą" po 5zł/kg.

13

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Dlatego warto kasować się samemu! Acz kiedyś zrobiłam psikusa paniom z obsługi samoobsługowych i kasowałam hurtowe zakupy big_smile ahahaha wścieku macicy dostały:) Co do niezgodności cen - zawsze dopełniam transakcji a następnie idę wymęczyć panią z BOK-u - jak mnie widzą mają dosyć:D często gdy mam wątpliwość, która cena jest prawdziwa (a przepis jest, że zawsze obowiązuje najniższa!) cykam fotkę, szybciej wtedy dostaje pieniądze spowrotem.

W realu ostatnio biegałam za czytnikiem. Znalazłam 6 napisów "Tu sprawdzisz cenę"  i pod 1 nie było nic(pusta ściana) pod trzema były wystające kabelki ze ściany (taak, noszę własny czytnik ze sobą..), piąty nie działał a w 6.. "Nie znaleziono produktu" xd Trudno - ich strata:)

ja bym jeszcze zmieniła kafelki w większości hipermarketów:D w realu ani jedna kafelka nie jest prosta:D a w Tesco wyłamała się jedna kafelka i od 8 miesięcy stoi tam słupek ostrzegawczy xd

14

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
PłomiennaLena napisał/a:

Co do niezgodności cen - zawsze dopełniam transakcji a następnie idę wymęczyć panią z BOK-u - jak mnie widzą mają dosyć:D często gdy mam wątpliwość, która cena jest prawdziwa (a przepis jest, że zawsze obowiązuje najniższa!) cykam fotkę, szybciej wtedy dostaje pieniądze spowrotem.
ja bym jeszcze zmieniła kafelki w większości hipermarketów:D w realu ani jedna kafelka nie jest prosta:D a w Tesco wyłamała się jedna kafelka i od 8 miesięcy stoi tam słupek ostrzegawczy xd

Potwór big_smile nie klient big_smile big_smile big_smile.

Nie słyszałem jeszcze, by ktoś na kafelki narzekał big_smile.

Jak to dobrze, że będziesz nauczycielem, a nie pracownikiem kontroli Urzędu Skarbowego big_smile big_smile big_smile.

15

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Może to i głupie, ale ja się cykam bramek, gdy mam już wyjść, ze skasowanymi zakupami big_smile
Zupełnie, jak w demotywatorach "NAWET JEŻELI NIC NIE UKRADŁEŚ, ZAWSZE MASZ STRACH, GDY MASZ PRZEZ NIE PRZEJŚĆ" big_smile
I naprawdę, nawet, gdy mam świadomość,że nic nie ukradłam ( notabene nigdy czegoś takiego nie zrobiłam), a na wszystkie rzeczy mam paragon, dźwięk pip pip pip, w połączeniu ze spojrzeniem ludzi i podejściem ochroniarza, po przekroczeniu owej bramki- bezcenny big_smile big_smile big_smile Za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard big_smile big_smile big_smile
W sumie zdarzyło mi się tak 2 razy- pierwszy, gdy Pani nie sprawdziła dokładnie śpioszków, które kupiłam na prezent, dwa- jeżeli chodziło o farbę do włosów.
Nie lubię strasznie, gdy ktoś za mną w sklepie chodzi i bezczelnie patrzy na ręce, raz miałam tak w biedronce, wtedy dostało się ochroniarzowi, którego ochrzciłam tekstem "Wie Pan co, zakładam następujące opcje: albo podoba się Panu mój tyłek, albo chce Pan numer telefonu- jak tak nie ma problemu big_smile, albo jest Pan głupi, bezczelny i natrętny, albo połączenie wszystkiego naraz- tutaj niech Pan wybierze sobie opcję do wyboru,jaka pasuje,a niepotrzebne skreślić big_smile Ja rozumiem,że to Pana praca, ale niedługo Pan mi wejdzie "na barana" big_smile, a nijakiej różnicy nie poczuje. To puścił buraczka i się zmył big_smile

16

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Carpathia napisał/a:

Może to i głupie, ale ja się cykam bramek, gdy mam już wyjść, ze skasowanymi zakupami big_smile

Ja kiedyś musiałem wejść na pewną dużą dyskotekę. Przy drzwiach stały bramki wykrywacza metali i zaczęły głośno wyć. Wyjąłem wszystko z kieszeni, a to wyło dalej.
Całe szczęście, że szef ochrony był kolegą mojego kolegi, bo dwóch przygłupów na bramce chciało mnie już rozbierać roll.

Carpathia napisał/a:

Nie lubię strasznie, gdy ktoś za mną w sklepie chodzi i bezczelnie patrzy na ręce, raz miałam tak w biedronce, wtedy dostało się ochroniarzowi, którego ochrzciłam tekstem "Wie Pan co, zakładam następujące opcje: albo podoba się Panu mój tyłek, albo chce Pan numer telefonu- jak tak nie ma problemu big_smile, albo jest Pan głupi, bezczelny i natrętny, albo połączenie wszystkiego naraz- tutaj niech Pan wybierze sobie opcję do wyboru,jaka pasuje,a niepotrzebne skreślić big_smile Ja rozumiem,że to Pana praca, ale niedługo Pan mi wejdzie "na barana" big_smile, a nijakiej różnicy nie poczuje. To puścił buraczka i się zmył big_smile

Aleś Ty bojowa big_smile. Wolałabyś dać mu ten nr telefonu big_smile ?

Mi kiedyś debil uparł się przejrzeć torbę. Wkurzyłem się, sprowokowałem go do użycia siły i wezwałem chłopaków z pobliskiego komisariatu. Wyleciał z tej roboty natychmiast.

17

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

A mnie wkurza jak cbhodze do Tesco bo uwielbiam ten sklep ale złosci mnie jak jest mase ludzi za mną a jest jedna kasa czynna to nic , że mamy sameobsługowe ale to mnie najbardziej wkurza... Albo jak kasjerka bierze zakupy wszystko podlicza no i ciach pomylila się i liczy wszystko od nowa no masakra . A i jeszcze jedna rzecz mnie złości to ludzie za mną patrzą co mam w koszyku no dajcie życ...

18

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
flores18261 napisał/a:

A i jeszcze jedna rzecz mnie złości to ludzie za mną patrzą co mam w koszyku no dajcie życ...

Po zawartości koszyka można poznać, czy jesteś singielką. Może dlatego stojący za Tobą facet go lustruje big_smile.
Ja zawsze wolę patrzeć na ładne klientki big_smile.

19 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-08-14 18:02:57)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mi zdarzyło się rok czasu pracować w hipermarkecie. Co do "pracowników widmo" ... nie zawsze jest to wina pracownika. Czasami ciężko być w 5 miejscach na raz, tym bardziej w przypadku, gdy na sporym dziale jest tylko jeden pracownik na zmianie (a tak często się zdarza) wink
O denerwujących mnie rzeczach powiem z punktu widzenia pracownika wink
- Ludzie którzy już od 7 rano kolejkami wtaczają się na sklep
- Brak kultury klientów. Miałam "przyjemność" w czasie przedświątecznym i świątecznym pracować na dziale zabawek...horror... Gdy przychodziłam na nocki, żeby posprzątać 4 długie alejki, to pierwsza moja czynność to było wyjęcie wszyściutkich cen z półek, gdyż zabawki ..WSZYSTKIE i WSZĘDZIE, nie ważne czy to puzzle, czy klocki lego, samochody, lalki barbie...wszystkie leżały pokotem (wymieszane) i żadna cena nie pasowała do artykułu  (jest to jeden z powodów, dlaczego nie ma cen przy produktach, ponieważ poranna zmiana na nowo skanuje posprzątane regały, a druga zakłada nowe ceny wink) Gdy pierwszy raz przyszłam na taką nockę (sama), to po wejściu w alejkę stanęły mi w oczach łzy na ten widok...
- Produkty spożywcze (bądź z innych działów) typu wędlina, mrożonki, czy surowy kurczak, zalegające na półkach po całym sklepie (na zabawkach za puzzlami też znajdowałam wędline, mandarynki (czasem same skórki wink), a koleżanka na dziale z naczyniami, znalazła w garnku kurczaka...po kilku dniach chyba, bo znalazła go dopiero gdy go wyczuła.
- Rodzice nie zwracający dzieciom uwagi, gdy te naumyślnie coś psują bądz bałaganią. Kiedyś nie wytrzymałam i podeszłam do chłopca który wsadził rękę w półkę i przeciągając nią przez całą długość półki rozwalił rządek stojacych ładnie poukładanych pudełek z klockami lego. Spytałam, czy w domu też tak bałagani i czy mama nie nauczyła go porządku, na to uśmiechnięta przedtem mama (stojąca nieopodal) strzeliła buraka i kazała mu posprzątać, po czym pośpiesznie odeszła.
- Klienci, którzy najpierw kupują przedmioty na wyprzedażach, promocjach (czasami lekko uszkodzone, ale zdatne do użytku) a potem przychodza po paru dniach z reklamacją, chcąc wymienić na nowe wykłócając sie przy tym godzinami (to też jeden z powodów występowania zjawiska "pracownikow widmo" big_smile).

Oczywiście w niektórych marketach pracownicy pracują jakby z przymusu i faktycznie może człowieka coś trafić, gdy widzi się dwie panie oparte o regał udające że są wielce zajęte, lub wręcz uciekają gdy sie podchodzi wink
Jako klienta wkurza mnie również, wspomniana już wcześniej wieczna zmiana miejsc produktów. Wiadomo, że to ma swój cel, ale denerwuje niezmiernie.

20

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Przypomniało mi się jeszcze,jak z 8 lat temu,kiedy byłam pracownicą Biedronki,to przychodzili ludzie tuż po otwarciu sklepu,robili zakupy za załóżmy 7złotych (chleb,bułki,mleko,kawa,itd..) i płacili mi 200 zł ;/
Kiedyś powiedziałam jednemu starszemu panu (stały klient i to on najczęsciej tak płacił),że nie mam jak mu po prostu wydać (taką kasetkę dostałam),to mi odparł,że to mój obowiązek mieć drobne,na co ja,że nie mój,tylko kierownictwa,więc jeśli chce złożyć z tego powodu zażalenie,to tam jest gabinet (i tu go pokierowałam).Sprawa doszła do kierownika rejonu,ale nie wiem,jak to sie zakończyło,bo już przestałam tam pracować.
Jeszcze denerwowało mnie,jak siedząc za kasą i próbując obsłużyć klientów w miarę szybko,by nie tworzyć sztucznego tłoku,niektórzy panowie próbowali swoich sił w podrywie-do której pani pracuje,czy moga mnie zaprosić na kawe,czemu mąż mi nie pomaga,i tego typu rzeczy....a najgorzej,jak zdarzali się panowie z żonami i dziećmi i bezczelnie podrywali komplementując w różnoraki sposób...-odpowiadałam wtedy najczęściej,że niestety w czasie pracy nie moge się wdawać w konwersacje o moim życiu prywatnym,bądź mówiłam,że etyka pracy zabrania mi flirtowania z klientami (w przypadku natrętów).
Ponadto niektóre małolaty myślały,że są TAKIE dorosłe,że jak mają 1.8m to im sprzedam alkohol.Gdy żądałam dowodu,próbowali mnie przekonać,że ojciec im wleje,brat,wujek,kolega..itp...a ja mówiłam,że w takim razie zadzwonie na policję,bo to jawne zastraszenie i przemoc i kazałam czekać,to wtedy szybciutko sie zmywali..:)
Albo jak niektórzy klienci się pytali,jak to a tamto smakuje (najczęściej matki z dziećmi bądź starsze kobiety)-kiedy mówiłam,że niestety nie mam pojęcia,ale po składzie mogę wywnioskować,czy to coś jest "zdrowe", "odpowiednie",itp...to wtedy słyszałam-zresztą,po co ja pytam,jak Ty dziecko życia nie znasz (babcie) lub "jakby miała pani dzieci,to tez by sie pani interesowała (matki).Często mnie to śmieszyło,ale czasami ludzie potrafili być bezwzględni...
A już totalna klapa,jak klient przyszedł zwrócić towar i stał mi przy kasie i krzyczał,że to moja wina,że co ja ludziom wciskam..nawet jeśli to nie ja go kasowałam (no,ale powinnam wiedzieć,że przecież piżama zapakowana w folii będzie miała krzywy szew na nogawce,albo dziure pod pachą)...dopiero jak kierownik sklepu przyszedł zbadać sprawę i pogroził,że wezwie ochrone jak się jegomość nie uspokoi,to skutkowało...:D

21

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

To ja coś od siebie dorzucę się podzielę moimi paranojami wink

Jak jeszcze kupowałem pieczywo samoobsługowo zawsze starałem się brać to z tyłu. Oczywiście przez woreczek. Zawsze, podkreślam, zawsze kiedy jestem w markecie typu biedronka to ludzie bez kozery biorą gołymi dłońmi bułki czy chleb. Ba oby jeszcze tylko brali ale zdarza się, że macają najpierw i wybierają co lepsze. Biorąc pod uwagę, że 3/4 polaków nie myje rąk po skorzystaniu z toalety a sądzę, że ponad 90% z nich nie korzysta z woreczków podczas brania pieczywa skutecznie zniechęca do bułki czy pączka. Nie dlatego zrezygnowałem z pieczywa ale teraz nawet nie mam problemu z wygrzebywaniem sobie bułek wink

Teraz nie mam już na szczęście tego problemu. 95% artykułów kupuję pakowanych więc pal licho. W domu otworzę opakowanie umyję ręce, wyjmę żarcie i przyrządzam lub jem:)

Krótko mówiąc, nie cierpię jak się ludzie nie myją...

22

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

A mnie w supermarketach już nic nie denerwuje. To zło konieczne (łatwiej i taniej zrobić tu duże zakupy), więc się przystosowałam.

Słuchawki na uszy, żeby nie słyszeć wspaniałej muzy, lista z zakupami pod nosem, żeby nie musieć śledzić promocji i do przodu wink

Podróżników sklepowych omijam szerokim łukiem, objeżdżam market, zajeżdżając tylko do wybranych alejek. A w kolejce zawsze stoję cierpliwie - czytam pocztę, piszę smsy, rozmawiam ze współstojącymi. Szybciej mija czas i nie ma go na skupianie się na negatywnych aspektach tych zakupów.

Ponadto nie chodzę na zakupy, gdy:
- nie mam listy (ale takiej podzielonej na kategorie: chemia, warzywa, słodycze itp. - gdy mi przestawiają alejki, szybciej mi się udaje dostosować)
- jestem głodna
- jestem zmęczona
- jest weekend (no chyba, że muszę, to wtedy raczej rano)

Staram się też nie kupować w marketach:
- pieczywa
- owoców
- mięcha
Produkty te zazwyczaj wygląda na mocno konające wink A dzięki temu skracam listę i czas przebywania w molochu.

23

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

MonciaHarmoncia, co do upierdliwych klientów (tych którzy na prawdę dawali już w kość, bo wszelkie sensowne żale rozumiem) którzy grozili mi, że pójdą na skargę "bo coś tam...coś tam" im nie pasuje na dziale, w produktach... odpowiadałam krótko "książka skarg i zażaleń znajduje się w punkcie obsługi klienta, dziękuję, do widzenia" i odchodziłam. Na prawdę... po kilkunastu takich przypadkach dziennie, człowiek ma już dość. Na szczęście nie przytrafiały mi się takie dni zbyt często.

24

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

A mnie najbardziej denerwują chamscy klienci, którzy robią z byle powodu awantury pracownikom i głośno komentują jacy to oni powolni. Jak stoję za takim w kolejce, to mam ochotę mu czymś przyłożyć. Trochę empatii i kultury by nie zaszkodziło. W porównaniu do niektórych klientów, nawet najbardziej burkliwe kasjerki są aniołami.
Poza tym wszystko z czym się spotkałam jest do zaakceptowania.

25

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
YOGI bear napisał/a:
Carpathia napisał/a:

Może to i głupie, ale ja się cykam bramek, gdy mam już wyjść, ze skasowanymi zakupami big_smile

Ja kiedyś musiałem wejść na pewną dużą dyskotekę. Przy drzwiach stały bramki wykrywacza metali i zaczęły głośno wyć. Wyjąłem wszystko z kieszeni, a to wyło dalej.
Całe szczęście, że szef ochrony był kolegą mojego kolegi, bo dwóch przygłupów na bramce chciało mnie już rozbierać roll.

Carpathia napisał/a:

Nie lubię strasznie, gdy ktoś za mną w sklepie chodzi i bezczelnie patrzy na ręce, raz miałam tak w biedronce, wtedy dostało się ochroniarzowi, którego ochrzciłam tekstem "Wie Pan co, zakładam następujące opcje: albo podoba się Panu mój tyłek, albo chce Pan numer telefonu- jak tak nie ma problemu big_smile, albo jest Pan głupi, bezczelny i natrętny, albo połączenie wszystkiego naraz- tutaj niech Pan wybierze sobie opcję do wyboru,jaka pasuje,a niepotrzebne skreślić big_smile Ja rozumiem,że to Pana praca, ale niedługo Pan mi wejdzie "na barana" big_smile, a nijakiej różnicy nie poczuje. To puścił buraczka i się zmył big_smile

Aleś Ty bojowa big_smile. Wolałabyś dać mu ten nr telefonu big_smile ?

Mi kiedyś debil uparł się przejrzeć torbę. Wkurzyłem się, sprowokowałem go do użycia siły i wezwałem chłopaków z pobliskiego komisariatu. Wyleciał z tej roboty natychmiast.

Pytasz czy bojowa- z reguły niespotykanie spokojny ze mnie człowiek, do czasu, gdy ktoś przegina i to konkretnie.
Cały sklep ludzi, ja miałam jedynie portfel w ręku i gdzie niby ja miałam schować potencjalnie ukradzioną rzecz, do majtek pod spódniczkę? Lato w pełni 34 stopnie na termometrze, więc odzienie adekwatne do aury, panującej za oknem. Swojej torebki dodatkowo żadnej nie miałam, pomijam już fakt, że obok była masa gówniarzy, biegająca i rozwalająca wszystko po bokach, na których to powinien zwrócić szczególną uwagę, a Pan łaził jedynie za mną, widok naprawdę irytująco-wnerwiająco-waleczno-bojowy big_smile
Nie powiem ochroniarz przystojny był, ale strasznie debilowaty, zanim zatrybił o co mi chodzi, minęło z dobre 10 minut, dodatkowo nie dyskutował ze mną, tylko patrzył, nie wiem czy słuchał, czy jedynie słyszał big_smile, ale zachowywał się, jak ten piesek z samochodu trzepiący głową- dosłownie big_smile

26

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Jak sobie przypomnę tamte czasy,to nie powiem-nie zawsze było miło i przyjemnie,ale traumatycznych wspomnień też nie mam smile
Skoro mówimy jeszcze o klientach-to najbardziej mnie śmieszyło,jak już zbliżała się pora zamknięcia a tu nagle taka zdyszana pani w szpilkach wpada po:
1.pampersy
2.chusteczki nawilżające dla dzieci
3.wino lub whisky (aż jeden rodzaj big_smile)
4.prezerwatywy
5.zupki chińskie
Przychodziła dość często,nie wiem czemu akurat w momencie kiedy prawie zamykaliśmy,repertuar jej zakupów był zmienny,aczkolwiek rzeczy,które wymieniłam kupowała niemal za każdym razem.I zawsze wpadała do sklepu w szpilkach,zdyszana big_smile
Kiedyś się zastanawiałam,jak te zakupy się mają do siebie ale nic mądrego mi do głowy nie przyszło hihi smile
A klienci,co sie żalili na pierdoły,czasami ucinałam ich monolog mówiąc.."Posłuchałabym pana/pani problemów,ale niestety nie mogę.Natomiast mogę panu/pani powiedzieć,że kierownik z przyjemnością ich wysłucha i zaradzi" hehe smile
Nie powiem,że to zawsze było skuteczne,bo potem mój kierownik przychodził i mówił "Monika,Ty myślisz,że ja psychologiem jestem i mam czas na słuchanie,że papier toaletowy mial rozerwane opakowanie?" hihi big_smile

27

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Za to mnie moja kierowniczka wysyłała czasami zamiast siebie, zwłaszcza gdy miałam dobry humor big_smile Mówiła wtedy: "Pójdziesz za mnie? Ja dzisiaj nie mam dnia na dyskusję "o niczym", a Ty sztukę dyplomatycznego załatwiania wszelkich problemów masz opanowaną do perfekcji" lol

28

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

wlasnie wrocilam z Tesco:D
Słupek dalej stoi:D Ja jeszcze nie lubię jak ktoś nie myśli - np są cukierki na wagę i... nie ma wagi kontrolnej. Zasuwaj na warzywny jak chcesz cukierki wpierniczać:D Albo obniżki widmo - mam pamięć niemal jak komputer - pamiętam ceny większości produktów które mnie interesują iii jee promocja - patrzę a tu cena ta sama co zawsze tylko pokolorowana na żółto big_smile

29

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Bo to pewnie taki mega specjalny słupek, nakazujący klientom ruch jednokierunkowy big_smile

30

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

prędzej jednopionkowe szachy:)

31

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Carpathia napisał/a:

...Nie powiem ochroniarz przystojny był, ale strasznie debilowaty, zanim zatrybił o co mi chodzi, minęło z dobre 10 minut, dodatkowo nie dyskutował ze mną, tylko patrzył, nie wiem czy słuchał, czy jedynie słyszał big_smile, ale zachowywał się, jak ten piesek z samochodu trzepiący głową- dosłownie big_smile

Nie mówi się debilowaty - mówi sie: "miał spowolniony zegar procka". big_smile
Jak mi ktoś podpadnie, wyposażam go podstępnie w diwajs, co bramki wszystkie pobudza. Zemsta nietoperza. smile

32

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mi dziś młody niedopilnowany przez rodziców (mam wrażenie, że ci ludzie sobie nie radzą...) wrzucił mi batonika do torebki! dobrze ze zauwazylam bo by piszczaaalo:D

33

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Aleście się rozpisali! big_smile
Ale, ale: co do CEN, o których tu pisał YOGI że inna na półce, inna przy kasie, otóż prawo jest po naszej-konsumentów stronie. Cytuję:

Jeżeli zobaczyliśmy, że towar wzięliśmy do koszyka przy kasie jest droższy, powinniśmy się upomnieć - prawo jest po naszej stronie. Zgodnie z kodeksem cywilnym wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży wraz z ceną uważa się za ofertę sprzedaży. Warto wiedzieć, że sprzedawca nie może nam odmówić zakupu towaru po niższej cenie, widniejącej na półce. W innym przypadku należy zgłosić się po pomoc do rzecznika praw konsumenta.

34

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Pisałam o tym, tylko nie poparłam się nikim mądrym:)

35

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
N4VV napisał/a:
Carpathia napisał/a:

...Nie powiem ochroniarz przystojny był, ale strasznie debilowaty, zanim zatrybił o co mi chodzi, minęło z dobre 10 minut, dodatkowo nie dyskutował ze mną, tylko patrzył, nie wiem czy słuchał, czy jedynie słyszał big_smile, ale zachowywał się, jak ten piesek z samochodu trzepiący głową- dosłownie big_smile

Nie mówi się debilowaty - mówi sie: "miał spowolniony zegar procka". big_smile
Jak mi ktoś podpadnie, wyposażam go podstępnie w diwajs, co bramki wszystkie pobudza. Zemsta nietoperza. smile

I to jest myśl!

36 Ostatnio edytowany przez Snake (2013-08-14 22:58:01)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Niewiele rzeczy mnie denerwuje w tego rodzaju sklepach jako takich. Jeżdżę na konkretne zakupy, mam listę więc czasu nie tracę. Wędlin i mięsa w nich z założenia nie kupuję, od tego mam osiedlowy market, gdzie wędliny są o niebo lepsze. A jak się trafi kurczak co ma słabszy dzień, to miła pani ekspedientka znacząco kręci głową... Na kasjerki rzadko narzekam. Trzeba uwzględnić, że w hipermarketach często na kasach siedzą dziewczyny z agencji zewnętrznych, mało oblatane albo dopiero się uczące. No niby można się pozłościć ale co to da? W markecie naprawdę widziałem padającą ze zmęczenia na nos kasjerkę, która jeszcze musiała odstawiać te formułki "zapraszam ponownie", a kolejka miała ubaw, że pani na kasie ledwo się rusza. Jeśli już mnie coś denerwuje, to klienci sklepów. Ludzie, którzy pchają się do kas przeznaczonych dla inwalidów i rodziców z dziećmi i jeszcze jak masz małe dziecko, to jak się głośno nie upomnisz, to żadne towarzystwo z przodu nie uzna za stosowne przepuścić. Moja żona to umie robić i bez pardonu idzie na przód kolejki, która się ustawiła do takiej kasy i żąda ustąpienia miejsca. Acha, ta złość, zaciśnięte zęby kolejkowiczów bezcenne... Za to w moim osiedlowym markecie ekspedientki na mięsnym, gdzie są największe kolejki jak zauważą rodzica z małym dzieckiem w kolejce, to przepraszają tych z przodu kolejki i podchodzą do tego rodzica z dzieckiem. Miłe. Irytujące są paniusie klientki co przy kasie zupełnie nie radzą sobie z zapakowaniem swoich zakupów. Leżą porozrzucane, ona dopiero jak kasjerka skończy nabijać szuka portfela w przepastnej torbie. Potem szuka karty, karta się nabija, a zakupy dalej leżą. W końcu dostaje do ręki paragon i dopiero zaczyna pakować te swoje zakupy. Koszmar, zawsze mam wtedy ochotę takiej paniusi sprzedać solidnego kopa w śliczny tyłeczek... Ja jak robię zakupy, to w chwili gdy mam płacić zakupy mam już popakowane w siatki i wózek.

37

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Aleście się rozpisali! big_smile
Ale, ale: co do CEN, o których tu pisał YOGI że inna na półce, inna przy kasie, otóż prawo jest po naszej-konsumentów stronie. Cytuję:

Jeżeli zobaczyliśmy, że towar wzięliśmy do koszyka przy kasie jest droższy, powinniśmy się upomnieć - prawo jest po naszej stronie. Zgodnie z kodeksem cywilnym wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży wraz z ceną uważa się za ofertę sprzedaży. Warto wiedzieć, że sprzedawca nie może nam odmówić zakupu towaru po niższej cenie, widniejącej na półce. W innym przypadku należy zgłosić się po pomoc do rzecznika praw konsumenta.

Cat smile piękności Ty moja smile: wiesz, że prowadząc sklepy muszę znać ten przepis na pamięć big_smile.
Problem polega na tym, że często mam w kieszeni konkretny banknot i wyliczam zakupy, by go w całości wykorzystać. Dlatego wkurza mnie gdy zakupy kosztują nagle 15zł więcej.
Poza tym przepis przepisem, a w hipermarkecie musisz najpierw zapłacić za towar, a dopiero potem UDOWODNIĆ jaśnie pani z informacji, że są różnice w cenie. W praktyce zajmuje Ci to do godziny czasu. Nie mam zbędnej godziny, więc zakupy w CARREFOUR-ze robię tylko w ostateczności i w minimalnych ilościach.

38

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Witam! Czego nie cierpię w dużych marketach!? Nie lubię , gdy niektórzy ludzie odkładają towar nie na swoje miejsce.Zdarza się że biorę super artykuł w niskiej cenie i jakież jest moje zdziwienie w domu gdy to coś tak naprawdę jest trzy razy droższe niż było na półce. Denerwuje mnie ogromna ilość towarów kiepskiej jakości, za to w niskiej cenie.Co z tego że kupię chiński chłam , kiedy i tak szybko traci żywotność.Szybko myślę o ponownym zakupie, ale już rzeczy droższej i trwalszej.Drażnią mnie też kolejki do kas , chociaż zauważyłem , że w Kauflandzie podczas szturmu klientów na kasy , wzywane są posiłki do wolnych kas. Częsta zmiana choreografii już nie robi na mnie wrażenia bo i tak kupuję ściśle ustalone z kartki produkty.Hipermarket zwiedzam dokładnie raczej tylko raz . Jak w muzeum. Bardzo denerwuje mnie ciągłe podnoszenie cen , ale chyba wszyscy odczuwacie podobny nerw. Obsługa raczej nie dała mi się poznać z ciemnej strony , ale życie jeszcze przede mną ..

39

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
YOGI bear napisał/a:
flores18261 napisał/a:

A i jeszcze jedna rzecz mnie złości to ludzie za mną patrzą co mam w koszyku no dajcie życ...

Po zawartości koszyka można poznać, czy jesteś singielką. Może dlatego stojący za Tobą facet go lustruje big_smile.
Ja zawsze wolę patrzeć na ładne klientki big_smile.

O popatrz nawet nie wiedziałam...

40

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Wkurza mnie że wcale nie są tanie. Niektóre produkty potrafią być przebite o 40% w porównaniu do przywatnego sklepu który się w nich specjalizuje.

N4VV napisał/a:

Nie mówi się debilowaty - mówi sie: "miał spowolniony zegar procka". big_smile

Różnica polega na tym że komputer niezależnie od szybkości, zawsze wykona skomplikowaną operację, tylko w różnym czasie. Człowiek głupi po prostu tego nie wykona, albo wykona nieprawidłowo.

41

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

A ja lubię hipermarkety i niewiele rzeczy mi w nich przeszkadza. wink W zasadzie to jedynie nie lubię, gdy od czasu do czasu wpadają tam na pomysł poprzestawiania wszystkiego w zupełnie inne miejsca, przez co nie mogę znaleźć tego co chcę, ale to na szczęście rzadko się zdarza. Ale mi generalnie mało rzeczy przeszkadza tongue

42

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie tak generalnie 2 rzeczy denerwują, biorąc całokształt:
- traktowanie mnie jak potencjalną złodziejkę,
- gdy na produkcie nie ma kodu, kasjerka często dopytuje, czy NA PEWNO to chcę (nie ma bardziej wnerwiającego pytania, zwłaszcza jeśli po tę jedną rzecz przyjechałam) i dzwoni co trwa...

43

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

- ścisk między regałami, które są często ustawione zbyt blisko siebie
- inni klienci walczący w tych zbyt wąskich przejściach o swoją lebensraum z zawzięciem, jakiego pozazdrościłaby im luftwaffe, godnym dużo lepszej sprawy
- smród - specyficzna mieszanka surowych ryb, mięs, kiełbas i wyziewów z fastfoodów, które zwykle gdzieś na terenie hipermarketu są
- zmienianie położenia towarów średnio raz w miesiącu, żeby klient musiał się kręcić po całym sklepie jak smród po tyłku i kupił przy okazji parę całkiem niepotrzebnych rzeczy
- pracownicy, którzy wszędzie się kręcą ale nigdy nic nie wiedzą (to głównie mnie wpienia w technicznych hipermarketach vide Obi
- ceny pod produktem często nie odpowiadają cenie rzeczywistej produktu (i jakimś cudem z reguły produkty okazują się droższe) i nawet jeśli zauważysz różnicę, to pozostaje Ci iść do obsługi klienta, stać tam cholewa wie ile i z nimi się jeszcze wykłócać o zwrot różnicy; niektórzy klienci nawet nie wiedzą, że mają do tego prawo


Ale przydomowe sklepiki też mnie wkurzają - pal sześć, że ceny są nawet dwukrotnie wyższe, towary są wyłożone daleko, ekspedientki wychodzą z założenia, że jak już muszą Ci coś podać, to musisz to kupić, a jak stwierdzasz, że jednak nie, traktują to jak osobisty afront i przede wszystkim - wchodzę, chcę kupić piwo i chipsy, a muszę stać i czekać, aż sprzedawczyni pani Jadzia z klientką panią Krysią skończą obgadywać jakąś Stasię. Oczywiście zwrócenie im uwagi jest totalnym, absolutnym, skrajnym faux pas, które gwarantuje Ci, że następnym razem dostaniesz obite owoce, nadgniłe warzywa i 3 świeżości mięso.


Nienawidzę zakupów.

44

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Banda pospólstwa która nie potrafi zrozumieć, że kasjerka też człowiek i może się pomylić, może w 5 minut nie obsłużyć 10 osobowej kolejki, może mieć przerwę śniadaniową etc. Polacy to naprawdę ... wiem, że to będzie trochę krzywdzące ale największy raban w takich chwilach robią kobietki między 40-60tką ... no i faceci też ale Ci to najczęściej klną ale pod nosem. Za to babeczki muszą zrobić awanturę, żeby pół sklepu słyszało. A już szczytem wszystkiego jest to jak jedna z drugą weźmie towar x, który ktoś odłożył do tego promocyjnego ( inny smak czegoś tam np: ) a potem się awanturuje, że to miało być w promocji. Ludzie ... patrzcie co bierzecie albo chociaż nie drzyjcie za przeproszeniem ryja na te kasjerki ... Raz widziałem taką sytuację i do dziś sobie pluję w brodę, że nie powiedziałem paru słów takiej siejącej zamęt babie ...

45

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie najbardziej wkurza to, że biorąc towar z półki mam inną cenę, a przy kasie okazuje się że mam zapłacić dużo więcej. "Real" to bije pod tym względem rekord! Wiem, podatek i takie tam inne bzdety. Ale wystawcie na półce taką cenę, jaką mam faktycznie zapłacić! Kto ma coś kupić to i tak kupi!  A kasjerki w kasach, często są jak śpiące królewny. I w dodatku ze świętą miną!  Chyba że jest to młoda osoba. Wtedy obsługuje "normalnie" i nawet sympatycznie. Panie w wieku 50+  robią wrażenie że pracują z łaski.

46

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
arleta.b1 napisał/a:

Mnie najbardziej wkurza to, że biorąc towar z półki mam inną cenę, a przy kasie okazuje się że mam zapłacić dużo więcej. "Real" to bije pod tym względem rekord! Wiem, podatek i takie tam inne bzdety. Ale wystawcie na półce taką cenę, jaką mam faktycznie zapłacić! Kto ma coś kupić to i tak kupi!

Masz prawo kupić w takiej sytuacji po niższej cenie. Jeśli cena pod produktem wynosiła powiedzmy 20zł a na rachunku wyszło 25zł, sklep ma OBOWIĄZEK oddać różnicę. Tylko z tym musisz każdorazowo iść do obsługi klienta, bo kasjerka nic na to nie poradzi.

47

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie kasjerki raczej nie denerwują; każdy może mieć gorszy dzień, a ci ludzie pracują pod presją czasu. Denerwuje mnie gdy na moim produkcie nie ma kodu i zaczyna się cała operacja z tym związana- ale jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że to nie wina kasjerki, która z pewnością chciałaby tak samo jak ja skasować mnie szybko i bezproblemowo.

48

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Właściwie to nic mnie nie denerwuje.Jadę do hipermarketu na konkretne zakupy,nie oglądam promocji,wyprzedaży.Nie lubię robić zakupów więc skupiam się na tym by było szybko i skutecznie.
Podzielę się z Wami jedną wkurzającą mnie sytuacją.W zeszłym roku córka miała pasowanie na ucznia w szkole muzycznej.Jako,że jestem w RR większość zakupów przypadła mi w udziale.Oprócz jakichś małych słodkości miały też być owoce-banany i mandarynki.Wiadomo- w szkole publicznej zawsze budżet jest ograniczony więc zjeździłam się po różnych hurtowniach by kupić dobre rzeczy ale trochę taniej.Akurat była promocja bananów w Carrefour.Obliczyłam,że na tą liczbę dzieciaków potrzeba mi z 6- 7 kg.
A tu pani przy kasie do mnie z tekstem,że tyle nie mogę kupić bo to nie jest sprzedaż hurtowa.Tłumaczę więc pani,że handlować na rynku nimi nie zamierzam i mówię jej po co akurat mi tyle.Pani z niedowierzaniem kręci głową.Sprawa oparła się o kierowniczkę.która jakas bardziej mysląca była i pozwoliła mi kupić tyle.Musiałam jednak banany rozłożyć na dwukilogramowe woreczki i stać z nimi w kilku różnych kasach.
Hmm,stwierdziłam,że więcej nie będę bawić się w takie oszczędności po to by pani mi przy klientach zwracała uwagę i rzucała podejrzenia,że chcę banany sprzedać z zyskiem na rynku.

49

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Tak, ja też tego nie rozumiem, ale w kilku hipermarketach, które akurat darzę najmniejszą sympatią, były takie akcje: powiedzmy 2 kg bananów na łepka. Idiotyczne to to, bo przypomina czasy komuny- a jeśli jedna osoba wykupi wszystkie banany, to będą mieć po prostu szybszy zysk. Czy może ja źle rozumuję smile

50

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Gojka, lekko mi szczęka opadła. W jakim to było hipermarkecie, żebym czasem do niego nie poszła..?

51

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Ja to widziałam i w Carrefour jak pisze gojka i w Tesco.

52 Ostatnio edytowany przez Sundari (2013-08-19 11:57:30)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Metyl napisał/a:

Banda pospólstwa która nie potrafi zrozumieć, że kasjerka też człowiek i może się pomylić, może w 5 minut nie obsłużyć 10 osobowej kolejki, może mieć przerwę śniadaniową etc. Polacy to naprawdę ... wiem, że to będzie trochę krzywdzące ale największy raban w takich chwilach robią kobietki między 40-60tką ... no i faceci też ale Ci to najczęściej klną ale pod nosem. Za to babeczki muszą zrobić awanturę, żeby pół sklepu słyszało. A już szczytem wszystkiego jest to jak jedna z drugą weźmie towar x, który ktoś odłożył do tego promocyjnego ( inny smak czegoś tam np: ) a potem się awanturuje, że to miało być w promocji. Ludzie ... patrzcie co bierzecie albo chociaż nie drzyjcie za przeproszeniem ryja na te kasjerki ... Raz widziałem taką sytuację i do dziś sobie pluję w brodę, że nie powiedziałem paru słów takiej siejącej zamęt babie ...

Wczoraj kasjerka ze sklepu na "A" (:P) wrzuciła mi avokado za 2,38 zł do torebki. Co ciekawe owocu tego nie było na taśmie! Czyli panienka dorzuciła mi go do rachunku. Nie wiem dlaczego to zrobiła - nie chciało jej się wynieść tego? Zdenerwowało mnie to strasznie:( Jeszcze żebym mogła to zjeść, ale nie bo owoc był nadpsuty (musiał zostać uderzony i nadgnił)! Bezczelność! Nie wiem, czy oni karzą im tak robić by pozbyć się śmieci czy co?! Chyba kasjerka zdawała sobie sprawę z tego co robi? Chyba to nie jest robot?

53

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Sundari, a patrzyłaś na rachunek? Może Ci go nie doliczyła.

54

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Masz prawo kupić w takiej sytuacji po niższej cenie. Jeśli cena pod produktem wynosiła powiedzmy 20zł a na rachunku wyszło 25zł, sklep ma OBOWIĄZEK oddać różnicę. Tylko z tym musisz każdorazowo iść do obsługi klienta, bo kasjerka nic na to nie poradzi.

Zgadza się ,ale dotarcie do obsług klienta z produktem to dopiero początek gehenny.. Zawsze w takim przypadku BOK dzwoni do pracownika odpowiedzialnego za określoną alejkę w której znalazł się ów produkt z nieaktualną ceną by przyniósł  tą cenę (karteczkę) w celu zeskanowania i dowodu.Ceny są zmieniane przez informatyków a system zatwierdza je dopiero w godzinach wieczornych kiedy market jest już zamknięty.Cena zatem obowiązuje dopiero następnego dnia jeszcze przed otwarciem sklepu a ów pracownik (do którego właśnie dzwoni BOK) miał w obowiązku ją zmienić czyli podmienić karteczkę za listwą na półce sklepowej. Zwykle pracownik nie chcąc by jego nie dopatrzenie wyszło na jaw (wiąże się to z karą) podmienia szybko cenę na właściwą wmawiając nam że po prostu źle zobaczyliśmy .
Moja rada. Kiedy zorientujemy się że cena jest nie właściwa musimy cofnąć się na sklep SAMI wyjąć karteczkę i dopiero wtedy udać się do BOKu, to czasem jedyna szansa na odzyskanie naszych pieniędzy.
Nie każdy pracownik tak postąpi,ale pamiętajmy że (jeśli są to grosze) to konsekwencje zwykle  wyciągnięte od pracownika są nie współmierne do naszych żółciaków ... To tylko twoja wola jak postąpisz..
Pracowałem 2 lata jako manager w dużym Hipermarkecie i nigdy, choćbym głodem przymierał do tej pracy nie wrócę. Doradzić podpowiedzieć jak najbardziej ,jak macie jakieś pytania walcie śmiało. wink

55

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Sundari, a patrzyłaś na rachunek? Może Ci go nie doliczyła.

Jak już wracałam do domu to zwróciłam uwagę, że mam to w torbie. Zaraz po tym spojrzałam na rachunek i niestety zostało to doliczone (stąd znam zresztą cenę owocu). Naprawdę zdaje mi się, że wrzuciła to z premedytacją. Byliśmy tam we dwoje i naprawdę nie wiemy kiedy ona mogła to zrobić. Już dałabym spokój gdybym mogła choć zjeść to, czy zrobić maseczkę, ale tak jak pisałam owoc był zepsuty:( Chyba wychodzą z założenia, że to tylko niewiele ponad 2 złote więc klient nie będzie się pieklił o to. Może działa to tak: 2 zł tu, 2 zł tam i sobie uzbierają kasę za śmiecie.

56

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Albo zrobić zdjęcie telefonem.

57 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-19 12:13:50)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
gojka102 napisał/a:

Właściwie to nic mnie nie denerwuje.Jadę do hipermarketu na konkretne zakupy,nie oglądam promocji,wyprzedaży.Nie lubię robić zakupów więc skupiam się na tym by było szybko i skutecznie.
Podzielę się z Wami jedną wkurzającą mnie sytuacją.W zeszłym roku córka miała pasowanie na ucznia w szkole muzycznej.Jako,że jestem w RR większość zakupów przypadła mi w udziale.Oprócz jakichś małych słodkości miały też być owoce-banany i mandarynki.Wiadomo- w szkole publicznej zawsze budżet jest ograniczony więc zjeździłam się po różnych hurtowniach by kupić dobre rzeczy ale trochę taniej.Akurat była promocja bananów w Carrefour.Obliczyłam,że na tą liczbę dzieciaków potrzeba mi z 6- 7 kg.
A tu pani przy kasie do mnie z tekstem,że tyle nie mogę kupić bo to nie jest sprzedaż hurtowa.Tłumaczę więc pani,że handlować na rynku nimi nie zamierzam i mówię jej po co akurat mi tyle.Pani z niedowierzaniem kręci głową.Sprawa oparła się o kierowniczkę.która jakas bardziej mysląca była i pozwoliła mi kupić tyle.Musiałam jednak banany rozłożyć na dwukilogramowe woreczki i stać z nimi w kilku różnych kasach.
Hmm,stwierdziłam,że więcej nie będę bawić się w takie oszczędności po to by pani mi przy klientach zwracała uwagę i rzucała podejrzenia,że chcę banany sprzedać z zyskiem na rynku.

Ja miałem w CARREFOUR jeszcze lepszy numer z tymi ich promocjami big_smile.
Kiedyś mieli promocję: Drugi za pół ceny dotyczący sztućców. Ponieważ nagminnie gubię łyżeczki i widelce, więc pomyślałem, że kupię sobie ich stertę i będę miał spokój.
Przy kasie dowiedziałem się, że mogę kupić: tylko dwie łyżeczki roll roll roll, bo taka jest promocja (druga za pół ceny).
Dopiero po wezwaniu kierowniczki udało się nabić kilkadziesiąt paragonów na pary łyżeczek, widelców i łyżek.

W TESCO była kiedyś promocja lubianych przeze mnie napoi gazowanych: drugi napój za darmo.
Było gorąco, więc nawaliłem do wózka kilka zgrzewek tych napoi. Po odstaniu pól godziny w kolejce do kasy, dowiedziałem się, że kasjerka nie może skasować mi tych napoi wg promocji, ponieważ... mam je w zgrzewkach roll roll roll.
Zapytałem grzecznie, czy po wyjęciu ze zgrzewek będzie mogła je skasować w promocji.
Tak, ale nie wolno mi wyjąć tych napoi ze zgrzewek.
Dlaczego? - zapytałem lekko już wkurzony.
Bo to byłoby oszustwo - usłyszałem w odpowiedzi roll roll roll

58

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Mnie śmieszą promocje w hipermarketach, a najbardziej ludzie kupujący rzeczy typu: szampon + odżywka SUPER PROMOCJA albo super extra promocja za jedzenie dla kota w saszetkach (kupuję, to wiem) gdzie jak sie człowiek ZASTANOWI i policzy, wychodzi dokładnie tyle samo za 6 saszetek co za 1 puszkę. Tylko to trzeba właśnie się ZASTANOWIĆ smile

Co do wyciągania konsekwencji wobec pracowników: nie mam/nie miałabym skrupułów. Pracownik jest również przedstawicielem sklepu, od którego oczekuję kompetencji i uczciwości w obsługiwaniu mnie. Jakoś w drugą stronę to działa; kasjerka otwiera pudełka innych produktów sprawdzając czy aby czegoś innego w nich nie przemycam co jest dla mnie wystarczająco upokarzające. Nie należy darować niczego- bo na tym właśnie żerują hipermarkety; tu ktoś machnie ręką na 50 groszy, inny na 2 zł, jeszcze inny na 5. A interes się kręci.

59

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

. Może działa to tak: 2 zł tu, 2 zł tam i sobie uzbierają kasę za śmiecie.

Bzdura ,Obroty marketu sięgają czasem niebotycznych sum ,nie będę mówił jakie bo są bardzo zróżnicowane nie mniej jednak żaden market nie pozwolił by sobie (choćby nawet na dobre imię) na takie oszustwa. Owoc nadpsuty nie powinien znajdować się nawet na Hali sklepowej (za to odp. Jest pracownik działu)
To jest ewidentnie wina kasjerki ,nie wiem, różnie to bywa ,zmęczenie albo złośliwość ,też może tak być..

60 Ostatnio edytowany przez Sundari (2013-08-19 12:30:35)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Mnie śmieszą promocje w hipermarketach, a najbardziej ludzie kupujący rzeczy typu: szampon + odżywka SUPER PROMOCJA albo super extra promocja za jedzenie dla kota w saszetkach (kupuję, to wiem) gdzie jak sie człowiek ZASTANOWI i policzy, wychodzi dokładnie tyle samo za 6 saszetek co za 1 puszkę. Tylko to trzeba właśnie się ZASTANOWIĆ smile

Mało tego! Czasem wręcz produkty z takich "promocji" są droższe, niż produkty kupione bez promocji. Faktycznie to komiczne. I tak jak w tej reklamie "tylko wydaje ci się, że zaoszczędziłeś":P

Paweł-1979 napisał/a:

To jest ewidentnie wina kasjerki ,nie wiem, różnie to bywa ,zmęczenie albo złośliwość ,też może tak być..

W każdym bądź razie wysłałam skargę. Nic mi nie odpowiedzieli i chyba nie odpowiedzą. Dziewczyna faktycznie była niezadowolona. Uśmiechnęłam się do niej, grzecznie podziękowałam - jak zawsze zresztą - a ona kamienna twarz, zero uśmiechu, postawa "nie chcę, ale muszę". Nienawidzę zakupów.

61 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-19 12:26:19)

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Tak, ja też tego nie rozumiem, ale w kilku hipermarketach, które akurat darzę najmniejszą sympatią, były takie akcje: powiedzmy 2 kg bananów na łepka. Idiotyczne to to, bo przypomina czasy komuny- a jeśli jedna osoba wykupi wszystkie banany, to będą mieć po prostu szybszy zysk. Czy może ja źle rozumuję smile

Źle rozumujesz sad.
Te promocje są zazwyczaj wg ceny zakupu hipermarketu i nie mają na celu zarobku, ale skuszenia klienta big_smile, do odwiedzenia tego sklepu.

I znowu opiszę swój "ulubiony" CARREFOUR.

Kilka razy zdarzyło mi się podjechać tam po jakieś pozycje wymienione w reklamie. I kilka razy usłyszałem, ze te reklamowane towary wcale nie są w sprzedaży.
Szczytem chamstwa było wystawienie napoi NESTEA w promocyjnych opakowaniach, z wydrukowanym na folii opisem promocji i odmówienie mi sprzedania tych zestawów.
Kasjerka z zupełnym spokojem rozerwała promocyjne opakowania i kasowała wg kodów na butelkach. Na moje uwagi odpowiedziała, że tak jej kazała kierowniczka.

62

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Paweł-1979 napisał/a:

. Może działa to tak: 2 zł tu, 2 zł tam i sobie uzbierają kasę za śmiecie.

Bzdura ,Obroty marketu sięgają czasem niebotycznych sum ,nie będę mówił jakie bo są bardzo zróżnicowane nie mniej jednak żaden market nie pozwolił by sobie (choćby nawet na dobre imię) na takie oszustwa. Owoc nadpsuty nie powinien znajdować się nawet na Hali sklepowej (za to odp. Jest pracownik działu)
To jest ewidentnie wina kasjerki ,nie wiem, różnie to bywa ,zmęczenie albo złośliwość ,też może tak być..

Hm... no nie wiem, czy wszędzie takie święte prawo jest, niemniej nie raz nie dwa słuchałam skarg osób, którym naliczono większą ilość lub produkt, którego nie kupiły, przez co oczywiście zapłaciły więcej. Ja po odejściu od kasy zawsze- gdy mam duże zakupy- sprawdzam czy faktycznie mam na rachunku tylko to, co miałam w koszu.

63

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

W sklepie niedaleko właśnie widziałam ciekawą promocję na batony Snickers, te podwójne - "PROMOCJA!! 2,80zł SZTUKA!". Cena 2,80 za Snickersa, nawet podwójnego, jest dość wygórowana sama w sobie nie wspominając o tym, że nijak nie jest promocyjna, ale podejrzewam, że wielki napis "PROMOCJA" robi swoje. ;-)

64

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?
Catwoman napisał/a:

Hm... no nie wiem, czy wszędzie takie święte prawo jest, niemniej nie raz nie dwa słuchałam skarg osób, którym naliczono większą ilość lub produkt, którego nie kupiły, przez co oczywiście zapłaciły więcej. Ja po odejściu od kasy zawsze- gdy mam duże zakupy- sprawdzam czy faktycznie mam na rachunku tylko to, co miałam w koszu.

No właśnie - też zwykle sprawdzam. Wczoraj jakoś tak nie zwróciłam na to uwagi. Mam nauczkę - usiąść i sprawdzić - ZAWSZE!

65

Odp: Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Oczywiście słowo PROMOCJA robi swoje smile

A, Carrefour nie lubię wyjątkowo- za to, co tu było napisane, odnośnie "zgodności" cen jak i za.....wieczne kolejki przy kasach; ten ruch jakoś o wiele wolniej idzie niż w innych hipermarketach, naprawdę. Miałam dość, gdy kupowałam np. colę, stałam w kolejce 20 minut. Wiele razy oczywiście zwracałam na to uwagę kasjerce, prosząc by otworzono kolejną kasę- najgorsze jest jednak gdy wszystkie kasy były otwarte a kolejki takie same. I co ciekawe: w KAŻDYM JEDNYM Carrefourze ! smile

Posty [ 1 do 65 z 133 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Hipermarkety - co nas w nich denerwuje?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026