Śmierć naszych "mniejszych braci". - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Śmierć naszych "mniejszych braci".

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Mój 12-letni królik, wydaje dziś z siebie ostatnie tchnienia... Kompletnie nie umiem sobie z tym poradzić. Mimo że od paru miesięcy było wiadome, że jego stan zdrowia bezustannie się pogarsza, że moment jego odejścia zbliża się wielkimi krokami, że miałam czas by jakoś się na to nastawić - nie mogę znieść tego widoku; niegdyś żywego i energicznego sierściucha, z którego dziś nieodwracalnie uchodzi życie... Wyjęłam go z klatki, położyłam na swojej poduszce, i wydaje się być spokojniejszy, ale świadomość że nic więcej nie mogę dla niego zrobić, dobija mnie... Nie sądziłam, że tak to wydarzenie przeżyję, zresztą nie tylko ja... Wszyscy domownicy ronią łzy, włącznie z psem, który odkąd tylko trafił do naszego domu, przypominał że królikowi brakuje wody czy jedzenia, a dziś obsesyjnie próbował zachęcić go do zabawy, gdy ten już nie mógł samodzielnie wstać...

Wiele osób uważa, że reakcje osób kochających zwierzęta, są w takich sytuacjach grubo przesadzone. Zdawałoby się, że to w końcu tylko zwierzę, jak zdechnie, to zawsze można kupić nowe... W moim odczuciu to prawowity członek rodziny. Najwierniejszy, najlojalniejszy przyjaciel, którego śmierć porusza i zmusza do refleksji, tak samo jak śmierć bliskiej nam osoby (a w wielu przypadkach nawet bardziej...). Nie da się go zastąpić, podobnie jak nie da się zastąpić rodzeństwa. A wy jakiego zdania jesteście? Jak radziliście sobie ze stratą waszych młodszych braci? Chowaliście w ogródkach, czy decydowaliście się na utylizację? Co sądzicie o cmentarzach dla zwierząt? Jak tłumaczyliście swoim pociechom odejście ich pupila?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Wiem co czujesz, jestem zwierzolubem i stety, niestety(zależy jak dla kogo ) miałam naprawdę duze ilości zwierząt, pochowałam nie jedno(w tym 6 chomików) Obecnie mam dwa psy kota rybki i węża smile normalnie cały łańcuch pokarmowy smile nienawidzę chwil gdy odchodzi zwierzak a ja już w żaden sposób nie mogę mu pomóc. Niemoc jest najgorsza sad Ja uważam że kazde zwierze dołączane do rodziny z automatu staje się jej członkiem i nie wyobrażam sobie dać mojego psa czy kota do utylizacji(co to za pomysł w ogóle) to nie jest śmieć żeby go utylizować...

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

3

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Ja pocieszam się zawsze tym, że czworonożny członek mojej rodziny godziwie przeżył swoje lata w moim domu..
Wiele przecież zwierząt nie ma, nie miało tyle szczęścia by przeżyć swoje lata bezstresowo ,otoczony opieką itp.
Każde pupil u mnie chowany był w ogrodzie,po prostu staje się częścią tej ziemi po której hasał i przez myśl mi nie przyszło by mogło być inaczej .Ludzie w miastach w blokach może mają z tym trudniej i muszą szukać innych rozwiązań..

"Ce­lem nasze­go życia nie po­win­no być po­siada­nie bo­gac­tw, lecz bo­gac­two bycia."- E.Fromm

4

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

ja też sobie nie wyobrażam abym oddać psa do utylizacji i jeszcze zaplacić za nią
tyle co miałam psów,kotów czy innych zwierzat to wszystkie zostały pochowane gdzieś w ogrodzie naszym
widziałam 2 razy jak odchodził pies,jest to trudne przeżycie i  dokładnie takie samo jak odchodzi bliski człowiek
nie moge patrzeć jak ludzie sami doprowadzają do cierpienia zwierząt,do ich bezsesownej smierci,niekiedy nie potrzebnej
a już nie rozumieć tych co majaiśc odwage dać psu w łeb  i go zabić bo się znudził
dlatego może pisze troche nie w temacie,ale kara powinna byc taka sama jak czyn

5

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

W styczniu pochowałem kocurka.
Kupiłem łopatę i zakopałem w lasku rosnącym między torami kolejowymi.
Utylizacja odpada.

6

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Kochani, poszłam z królikiem do weterynarza, żeby go uśpić - chciałam skrócić jego męki, a przy okazji też swoje bolączki ściśle związane z bezradnością w tej przykrej sytuacji... Okazało się, że można podjąć jeszcze próbę ratowania go - oczywiście skorzystałam z niej bez najmniejszego zawahania. Prawdopodobnie ma problemy z pracą jelit, która wpływa na całą gospodarkę organizmu. Dostał kilka zastrzyków wzmacniających, mam go karmić słoiczkami dla niemowląt ze strzykawki. Leży w kartonie, pod ręcznikami - ta doba jest decydująca. Widzę różnicę w tym jak oddycha, zaczyna się podnosić, podjął też współpracę w jedzeniu - mam zatem nadzieję, że jeszcze z nami trochę zostanie...

Magda8891 napisał/a:

Ja uważam że kazde zwierze dołączane do rodziny z automatu staje się jej członkiem i nie wyobrażam sobie dać mojego psa czy kota do utylizacji(co to za pomysł w ogóle) to nie jest śmieć żeby go utylizować...

A co powiesz o tych, którzy zwłoki swoich zwierząt wrzucają jak gdyby nigdy nic do kontenera ze śmieciami ? Jest wielu takich "mędrców". wink Uważasz, że z tych dwojga lepszym rozwiązaniem jest spalenie zwłok, czy zapełnianie nimi kontenerów, wyrzucanie w workach do lasu, zostawianie przy drodze...?

Paweł-1979 napisał/a:

Ja pocieszam się zawsze tym, że czworonożny członek mojej rodziny godziwie przeżył swoje lata w moim domu...

Faktycznie, to daje ogrom satysfakcji, działa jak miód na serce. smile

lena812 napisał/a:

a już nie rozumieć tych co majaiśc odwage dać psu w łeb  i go zabić bo się znudził
dlatego może pisze troche nie w temacie,ale kara powinna byc taka sama jak czyn

Uważam dokładnie tak samo jak Ty - oko za oko, ząb za ząb. Już wyobrażam sobie miny tych, którzy zostawiają zwierzęta przywiązane do drzewa w lesie, którzy dla zabawy przywiązują do auta i ciągną po drodze, biją, maltretują... Ludzie nabraliby pokory i zrozumieli, że zwierzę to istota żyjąca - myśli i czuje tak samo jak my.

7

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Kazdy zwierzak umierajac zabiera nam nieodwracalnie kawalek duszy.

Ja sobie nie wyobrazam co zrobie jak na mojego psa przyjdzie kolej...

8

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Jaguar napisał/a:

Ja sobie nie wyobrazam co zrobie jak na mojego psa przyjdzie kolej...

Mam dwa psy - 9letniego i niespełna 9miesięcznego. Oba tak samo mądre i kochane. I podobnie jak Ty, nie wyobrażam sobie tego dnia, kiedy przyjdzie mi się z nimi pożegnać... Pomimo że czasem grają na nerwach, są uparte i krnąbrne, to jednak są zawsze. Wyczuwają moje nastroje, dają wsparcie na swój sposób... Najwierniejsi przyjaciele.

Wybaczcie, ale jeśli chodzi o zwierzęta i dzieci, to jestem strasznie tkliwa. tongue

9

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

10

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Jasne że z dwojga złego, porównując wyrzucanie do śmieci a utylizację ta druga wersja jest lepsza, ale myślałam że rozmawiamy tu o zdrowych psychicznie osobach  i porównujemy utylizację a zakopanie na własną rękę...? bo dla mnie ktoś kto wywala zwierze do śmietnika, równo pod kopułą nie ma

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

11 Ostatnio edytowany przez Ciorna (2013-08-14 12:02:05)

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

N4VV.: Smutny filmik, ale to co przedstawia, jest niestety nieuniknione... sad


Magda8891 napisał/a:

Jasne że z dwojga złego, porównując wyrzucanie do śmieci a utylizację ta druga wersja jest lepsza[...]

No właśnie z tym bym polemizowała...
Ładnych kilka lat stanęłam przed wyzwaniem pochowania swojego pierwszego pupila, też królika. Poszłam go zakopać na łąkach, gdzie często przechodziłam na skróty. Nie minął tydzień, gdy znalazłam jego ciało rozrzucone dookoła dołka, w którym je pochowałam... Zagadka do dziś nie została wyjaśniona, kto i po co to zrobił, bo nic nie wskazywało na to, żeby stało za tym drugie zwierzę. Chcąc uniknąć podobnych przeżyć w przyszłości, teraz zdecydowałabym się na utylizację. Sama też wolałabym zostać po śmierci skremowana.

12

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Nie minął tydzień, gdy znalazłam jego ciało rozrzucone dookoła dołka, w którym je pochowałam... Zagadka do dziś nie została wyjaśniona, kto i po co to zrobił, bo nic nie wskazywało na to, żeby stało za tym drugie zwierzę.
Ja bym jednak obstawiała za jakims zwierzakiem....skad wiesz ze nic na to nie wskazywało...? na łąkach grasują chociażby dzikie koty albo lisy albo nawet dzikie psy...a że zwłoki były porozwalane... no cóż dla innego zwierzaka to nie jest Maxio, Pusia itp... tylko jest to żarcie... zwierzęta się nie rozczulają...
Uważam że to kwestia podejścia, nigdy nie dałabym zutylizować zwierzaka, gdy nie miałam jeszcze ogrodu, a któremuś ze zwierząt sie zmarło to prosiłam znajomych którzy mieli domek, działkę itp, itd... nie wyobrażam sobie żeby ktoś palił mi zwierzę i wrzucał je do pieca jak jakąś szmatę...i o tyle o ile wobec człowieka kremacja odbywa się z jako takim poszanowaniem to zapewniam że wobec ww Maxia i Pusi juz nie koniecznie, ale tak jak mówię co kto woli, nasze zwierzęta nasza sprawa...

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę.
Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę.
Jestem przy Tobie od pierwszego grama.
Tyś moje dziecko, ja... Twoja mama...

13

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Magda8891 napisał/a:

Ja bym jednak obstawiała za jakims zwierzakiem....skad wiesz ze nic na to nie wskazywało...?

1) Dołek przysłoniłam kilkoma, większymi kamieniami, które potem zastałam odsunięte na jedną kupkę.
2) Karton był praktycznie w stanie nienaruszonym, nie licząc taśmy, którą dość szczelnie obkleiłam pudełko, i szczerze wątpię by inne zwierzę dało radę ją tak sobie odkleić.
Nie wiem, może ktoś myślał że został tam zakopany skarb... wink

Magda8891 napisał/a:

nie wyobrażam sobie żeby ktoś palił mi zwierzę i wrzucał je do pieca jak jakąś szmatę...i o tyle o ile wobec człowieka kremacja odbywa się z jako takim poszanowaniem to zapewniam że wobec ww Maxia i Pusi juz nie koniecznie

Są firmy, które zajmują się kremacją zwierząt - posiadają specjalne komory, które są oczyszczane przed podjęciem każdej kolejnej procedury kremacji. Można te prochy potem zabrać we wcześniej zamówionej urnie - osobiście w razie śmierci któregoś z moich sierściuchów (odpukać!), zamierzam poddać go utylizacji i te prochy potem rozsypać w ulubionym miejscu ich spacerów. Kocham swoje zwierzęta, ale z drugiej strony należy dopuścić głos rozsądku - nie jest palone zwierzę, tylko jego martwe ciało. Cała esencja, czyli dusza, idzie... tam gdzie wierzymy, że idzie. wink

14

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Ciorna napisał/a:
Jaguar napisał/a:

Ja sobie nie wyobrazam co zrobie jak na mojego psa przyjdzie kolej...

Mam dwa psy - 9letniego i niespełna 9miesięcznego. Oba tak samo mądre i kochane. I podobnie jak Ty, nie wyobrażam sobie tego dnia, kiedy przyjdzie mi się z nimi pożegnać... Pomimo że czasem grają na nerwach, są uparte i krnąbrne, to jednak są zawsze. Wyczuwają moje nastroje, dają wsparcie na swój sposób... Najwierniejsi przyjaciele.

Wybaczcie, ale jeśli chodzi o zwierzęta i dzieci, to jestem strasznie tkliwa. tongue

Ja o moim psie moglabym godzinami mowic....Taki kochany brzydal ale piekniejszej mordy nie znam smile

15

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Ciorna, Jaguar - czemu ja Koleżanek jeszcze tu:

http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=4166&p=5

nie widzę? Biegusiem, proszę wink

16

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Ciorna napisał/a:

....Są firmy, które zajmują się kremacją zwierząt - posiadają specjalne komory, które są oczyszczane przed podjęciem każdej kolejnej procedury kremacji. Można te prochy potem zabrać we wcześniej zamówionej urnie - osobiście w razie śmierci któregoś z moich sierściuchów (odpukać!), zamierzam poddać go utylizacji i te prochy potem rozsypać w ulubionym miejscu ich spacerów. Kocham swoje zwierzęta, ale z drugiej strony należy dopuścić głos rozsądku - nie jest palone zwierzę, tylko jego martwe ciało. Cała esencja, czyli dusza, idzie... tam gdzie wierzymy, że idzie. wink

Cena kremacji indywidualnej: 900zł.

17

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
N4VV napisał/a:

Cena kremacji indywidualnej: 900zł.

Nie ma jednoznacznej ceny za kremację zwierzaka. Jest zależna chociażby od jego wielkości. Mama mojej znajomej za kremację ciała swojego szpica miniaturowego zapłaciła 350zł z urną.

18

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Ciorna napisał/a:
N4VV napisał/a:

Cena kremacji indywidualnej: 900zł.

Nie ma jednoznacznej ceny za kremację zwierzaka. Jest zależna chociażby od jego wielkości. Mama mojej znajomej za kremację ciała swojego szpica miniaturowego zapłaciła 350zł z urną.

Cena dotyczy kota.(Właściwie dotyczy każdego zwierzaka, bo piec sie odpala identycznym cyklem. Ja pytałem o kota.)
Jedyny zakład w województwie - Szymanów.
Może w Twoim województwie masz inne ceny czy inne możliwości.

19

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Ciorna napisał/a:

Mój 12-letni królik, wydaje dziś z siebie ostatnie tchnienia... Kompletnie nie umiem sobie z tym poradzić. Mimo że od paru miesięcy było wiadome, że jego stan zdrowia bezustannie się pogarsza, że moment jego odejścia zbliża się wielkimi krokami, że miałam czas by jakoś się na to nastawić - nie mogę znieść tego widoku; niegdyś żywego i energicznego sierściucha, z którego dziś nieodwracalnie uchodzi życie... Wyjęłam go z klatki, położyłam na swojej poduszce, i wydaje się być spokojniejszy, ale świadomość że nic więcej nie mogę dla niego zrobić, dobija mnie... Nie sądziłam, że tak to wydarzenie przeżyję, zresztą nie tylko ja... Wszyscy domownicy ronią łzy, włącznie z psem, który odkąd tylko trafił do naszego domu, przypominał że królikowi brakuje wody czy jedzenia, a dziś obsesyjnie próbował zachęcić go do zabawy, gdy ten już nie mógł samodzielnie wstać...

Wiem co czujesz, dzisiaj w naszym schronisku zdechły dwa śliczne koty. Było wiadome,że tak to się skończy, gdy wczoraj pewien mężczyzna przyniósł je nam, z poprzetrącanymi łapkami sad Jedyne co mogliśmy zrobić, poza doraźną opieką weterynaryjną, to czekać,aż się z tego wyliżą, stało się inaczej. Moim zdaniem, w sytuacji, gdy wiadome jest,że kres zwierzaka jest już bliski, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko być przy nim, tak, by czuł się bezpieczny.
P.S. Kocham wszystkie zwierzaki, a mojego kota szczególnie i gdybym widziała,że ktoś go krzywdzi, skrzywdziłabym osobiście 10 razy mocniej.

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

20

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
N4VV napisał/a:

[Cena dotyczy kota.(Właściwie dotyczy każdego zwierzaka, bo piec sie odpala identycznym cyklem. Ja pytałem o kota.)
Jedyny zakład w województwie - Szymanów.
Może w Twoim województwie masz inne ceny czy inne możliwości.

Zakład w Szymanowie to jeden z najbardziej popularnych przedsiębiorstw tego typu. Mama mojej koleżanki kremowała ciało psiaka w małym zakładzie w woj. kujawsko-pomorskim. Myślę, że jednym z głównych kryteriów jest to, że ten pierwszy wypracował już sobie odpowiednią renomę. To tak jak z zakładami krawieckimi - zupełnie inne ceny mają duże, popularne w okolicy zakłady, a zupełnie inne te małe, początkujące.

Carpathia napisał/a:

Wiem co czujesz, dzisiaj w naszym schronisku zdechły dwa śliczne koty. Było wiadome,że tak to się skończy, gdy wczoraj pewien mężczyzna przyniósł je nam, z poprzetrącanymi łapkami

Biedactwa... sad 
Mój królik miewa się odrobinę lepiej. Co prawda cały czas jest bardzo słaby, nie jest w stanie sam wstać, ale pomału podnosi główkę na kilka sekund, a podtrzymywany, na raty, próbuję się oczyścić. Ja chodzę po ścianach, bo co godzinę - nieważne czy dzień, czy noc - muszę go nawadniać, karmić, podawać leki, a od dziś doszły też zmiany pieluch - nie może siedzieć w mokrym, a pieluchy wchłaniają i łagodzą nieprzyjemny zapach moczu... Mimo wszystko, kiedy widzę jego spojrzenie z godziny na godzinę bystrzejsze, trzeźwiejsze, bardziej świadome, to wiem, że mój wysiłek jest słuszny i potrzebny. smile

21

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Ciorna napisał/a:
N4VV napisał/a:

[Cena dotyczy kota.(Właściwie dotyczy każdego zwierzaka, bo piec sie odpala identycznym cyklem. Ja pytałem o kota.)
Jedyny zakład w województwie - Szymanów.
Może w Twoim województwie masz inne ceny czy inne możliwości.

Zakład w Szymanowie to jeden z najbardziej popularnych przedsiębiorstw tego typu. Mama mojej koleżanki kremowała ciało psiaka w małym zakładzie w woj. kujawsko-pomorskim. Myślę, że jednym z głównych kryteriów jest to, że ten pierwszy wypracował już sobie odpowiednią renomę. To tak jak z zakładami krawieckimi - zupełnie inne ceny mają duże, popularne w okolicy zakłady, a zupełnie inne te małe, początkujące....

Dla mnie głównym kryterium jest odległość.
Spodziewałem się ceny 200-300zł i tyle bym bez zastanawiania zapłacił. Początkowao chciałem nawet dać te 900zł, ale po kilku minutach zastanowienie stwierdziłem, że to bez sensu. W ten sposób Heniek leży 2 km od domu, a ja stałem się zoonekrokryminalistą.

22

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

A czy utylizacja nie wydaje wam się zdrowsza dla środowiska ?

23

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Co do utylizacji się nie wypowiem, bo my nasze zwierzaki po prostu zakopujemy.
Myślę,że Twój króliczek da radę! Ja sama podtrzymywałam przy życiu chomiczka syryjskiego, na którego przyszedł niby koniec.
Otwierałam mu pincetą pyszczek i z wacika malutkimi kroplami dozowałam mu mieszaninę wapna, połączoną z witaminą C. Wytrzymał tak jeszcze 3 miesiące!
Także jestem dobrej myśli, jeżeli chodzi o Twojego zwierzaczka.
Wygłaszcz go ode mnie big_smile

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

24

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Oj wygłaszczę, wygłaszczę. smile On lubi miziando, szczególnie z rańca tongue

25

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

A no to w takim razie, skoro lubi, to bonusa, w postaci dodatkowych minut na poprawę zdrowia proszę mu zaaplikować big_smile
A tak na poważnie, to dziwne,że na świecie występują ludzie, którzy kochają zwierzaki, tak, jak np. my i bydlaki, którzy się nad nimi znęcają- ostatni przykład, jak pies dopadł ciężarną kotkę, a właściciel, zamiast go odciągnąć, skopał dodatkowo. Aż nóż w kieszeni się otwiera!

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

26

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Tego faceta też ktoś powinien skopać... hmm

27

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".
Ciorna napisał/a:

Tego faceta też ktoś powinien skopać... hmm

Zutylizować.

Jak czuje się króliczek?

28

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Właśnie, pisz big_smile

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

29

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Trochę stracił dziś apetyt, ale to może być przez tabletki, które dostał od weterynarz. Leży wykąpany w kartonie, owinięty w ręcznik, przysypia... Zaraz będę go rozbudzać na kolacyjkę wink jabłko z marchewką + jabłko z bananem + jabłko z dynią. smile Jutro idziemy do weterynarz na kolejną wizytę i kolejne zastrzyki.

30

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

A Ty jak dajesz radę? Masz kogoś do pomocy?

31

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

W pracy wzięłam wolne. big_smile Siedzę z nim praktycznie 24/24 - wykluczając tą godzinkę pomiędzy karmieniami, gdy lecę ze złamaniem karku po zakupy, sprzątam, piorę, biorę prysznic, jem, gotuję... Najgorsze są noce, bo co uda mi się oko zamknąć, to budzik znów dzwoni i cały proces zaczyna się od nowa: pojenie, karmienie, pojenie, karmienie, zmiana pampersa, mizianie po łebku. wink Najgorsze co usłyszałam od weterynarz, to że taki stan rzeczy może potrwać jeszcze przez 8 tygodni - będę musiała porozmawiać z partnerem i obmyślić strategię, bo o ile teraz, z oczami na zapałki, jakoś funkcjonuję, tak nie wiem co będzie dalej.

32

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

O cholera, 8 tygodni... No ale warto smile Moje wyrazy uznania smile

33

Odp: Śmierć naszych "mniejszych braci".

Dziękuję ! smile

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Śmierć naszych "mniejszych braci".

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021