W czwartek 25/07 Bylam na bardzo milej randce (rozmawialismy, smialismy sie, nie bylo zadnej ciszy) po ktorej powiedzial ze koniecznie musimy jeszcze raz spotkac sie przed jego wyjazdem ( wyjezdza na 10 dni 7/08)
Tyle ze...po tej randce nie moglam sie powtrzymac i na drugi dzien (26/07) wieczorem napisalam sms ze cos tam cos tam i na koncu dodoalam ze " tak poza milo bylo spedzic z toba czas i blizej cie poznac" po czym odp ze jemu rowniez blabla i ze zobzczymy sie dosc szybko
Wiec czekalam na jego krok, sms cokolwiek a tu CISZA istna CISZA coz dalam sobie spokoj bo nie chce za nim latac... a tu prosze przed chwila napisal po ponad tygodniowej ciszy "Hej jak sie masz ?" odp ze ok itp a on wyskoczyl z zaproszeniem na jutrzejszy wieczor zanim wyjedzie... Odmowilam bo po pierwsze na drugi dzien pracuje i pewnie nie bedzie mi sie chcialo wychodzic a po drugie, bardzo denerwuje mnie fakt ze przez tyle dni nie napisal glupiego hej a tu nagle na zalowanie jak sie mu podoba wyskakuje mi z taka propozycja...
Jest to dla mnie dziwne, nie rozumiem dlaczego tak sie zachowuje... Z tego co wywnioskowalam to iz nie jest typem ktory pisze miliony smsow, wysyla mase sygnalow ze jest mna zainteresowany ale na tym sie konczy... z poczatku znajomosci to ja zabiegalam o jego wzgledy ale starsznie dziwnie sie z tym czulam kiedy odpusicilam lekko on powraca... DZIWNE...
Nie wiem czy dobrze zrobilam ze odmowilam jutrzejsze spotkanie ale boje sie zeby sie mna nie bawil i chce mu pokazac ze nie bede dl niego na kazde kiwniecie palcem...
EHH POGUBILAM SIE ![]()
OLA.