netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Facet nie wie czego chce?

117 odpowiedzi12 316 wyświetleńzałożony przez basiaczek92, 16.12.2022

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet nie wie czego chce?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 118 ]

1

Temat: Facet nie wie czego chce?

Dzień dobry,
mój post będzie trochę długi ale chcę w miarę możliwość przedstawić kilka sytuacji z mojego związku i poprosić o jego ocenę.

Mam trzydzieści lat. Od ponad trzech lat byłam w związku z facetem po przejściach. To znaczy miał on około sześciu krótkotrwałych związków (max 3 miesiące trwały) i małżeństwo które trwało około roku. Facet każdy swój związek opisywał tak jakby to on był ofiarą to znaczy w skrócie wszystkie były beznadziejne i go zdradzały. Ja w to wierzyłam oczywiście bo czemu nie... Ogólnie facet był moim wymarzonym bardzo się angażował od samego początku ale był też bardzo zazdrosny (pewnego dnia przyjechał pod dom mojego przyjaciela i chyba chciał mu zrobić krzywdę nie wiem bo dowiedziałam się jedynie że na szczęście nie wyszedł z samochodu). Po około dwóch i pół roku mieliśmy bardzo nieprzyjemną sytuacje otóż kiedy przyjechałam do niego do domu on wyglądał na przybitego ale mimo wszystko spędziliśmy fajnie czas i nawet poszliśmy do łózka z tym że on po tym łóżku nagle wyskoczył że ma tego dość i mam się wynosić. Oczywiście wyszłam i pojechałam do domu. Na drugi dzień przyjechałam do niego bo chciałam wyjaśnić sytuację to facet groził mi że mnie siłą wyniesie ze swojego podwórka, groził mi że wezwie policję i ogólnie powiedział, że cytuje "k**wa nie chce mieć z Tobą kontaktu" to tak w wielkim skrócie. Po dwóch miesiącach zaczął do mnie pisać i nawet przyjechał w miejsce w którym byłam wtedy na urlopie żeby pogadać jak to żałuje, że już nigdy mnie nie zawiedzie, że jestem najlepsza i nie chce życia beze mnie i że maksymalnie wykorzysta tą szansę. W wakacje nawet oglądaliśmy pierścionki zaręczynowe.
Po trzech miesiącach facet nagle zabrał mnie popołudniem na spacer chociaż cały ranek było miło i wyskoczył że relacja nie ma przyszłości, że już nie jestem najważniejsza, że on chce wszystko sam itd. pomimo iż pięć dni wcześniej mówił że bardzo mu zależy, kocha i chce żeby było nam najlepiej.
Czy naprawdę to jest normalne ? Dodam że parę dni wcześniej przyjechałam do niego w środku dnia urywając się z pracy żeby powiedzieć mu że mi zależy i nie chcę go stracić. Obiecał wtedy że już nigdy więcej niczego nie odwali.
Czy myślicie dziewczyny że coś może być z takiego związku? bo jak sama nad tym myślę to mam wrażenie że popełniłam ogromny błąd dając mu szansę bo wtedy swoim zachowaniem złamał mi serce... i po paru miesiącach mówiąc te dziwne rzeczy znowu to zrobił.... Przez cały związek powtarzał mi że czekał na mnie trzydzieści lat, że najlepiej go traktuje, że jest szczęśliwy. Traktował mnie wydawało mi się naprawdę dobrze a tu coś takiego... mówił też że nie chce żebym była smutna, że nie chce się źle zachowywać.. w taki razie czemu mówi mi ciągle przykre rzeczy?

Jak się też okazało jest to osoba, która uważa że nie trzeba nad sobą pracować należy akceptować człowieka takim jakim jest, związek to nie są poświęcenia itd.
Dodam również bo to pewnie istotne, że facet ogólnie jest typem agresora. Zdarzyło się ze wyskoczył z gazem na starszego pana który pił piwo koło jego samochodu że ma się stąd wynosić. Często pokazywał również agresywne zachowania na drodze, czy chamskie wyzywanie innych kierowców. Ogólnie kobiety dla niego są beznadziejne i w ogóle ludzie też. Dwa lata pracował w policji.

Były również sytuacje takie jak np kiedy dostałam umowę o pracę na czas nieokreślony bardzo się cieszyłam od niego usłyszałam żeby się nie cieszyła bo taką pracę też mogę stracić.
Kiedy zaprosiłam go do siebie żeby poznał moich rodziców to zadzwonił pół godziny wcześniej że musi sobie coś przemysleć i nie przyjedzie i co by było gdyby mi zaproponował żebyśmy mieli dziecko... ostatecznie przyjechał ale te akcje to co mówił było chore...

Ciężko było ułożyć sobie życie z kimś kto jednego dnia mówi że chce zostać w Polsce, nie jest pracoholikiem itd a nagle w ciągu sekundy potrafił powiedzieć że on sobie pojedzie za granicę na parę miesięcy że to nic takiego i jeszcze pomimo tego że pracował po 14 godzin praktycznie codziennie powiedział mi że będzie pracował jeszcze więcej bo on chce mieć stałą pracę tak jakbym ja mu broniła pracować...

Ja proponowałam nawet terapię wspólną u psychologa bo twierdził że nie radzi sobie z tym jaki brak szacunku mi okazał... ale nic z tego nie wyszło. Z drugiej strony czy gdyby naprawdę przeżywał takie emocje z tym brakiem szacunku to znowu by mi dowalał przykrymi rzeczami? Po każdych jego dziwnych akcjach to ja dzwoniłam, pisałam, przyjeżdżałam do niego chociaż mieszka 60 km ode mnie..
To co się wydarzyło w trakcie naszej ostatniej rozmowy nie wiem czy w ogóle było rozstaniem.. a jeśli tak to chyba z mojej strony. Niby powodem były jego wyrzuty sumienia że źle mnie potraktował kiedy ale czy ludzie którzy mają takie wyrzuty nie starają się być lepsi? Czy ludzie którzy chcą się rozstać nie robią tego normalnie pokojowo kiedy nie ma ciężkiej sytuacji między nimi? Ta ostatnia rozmowa wyglądała tak że to ja wstałam i poszłam sobie on cały czas siedział i mi dowalał mówiąc przykre i zaprzeczające temu co mówił wcześniej rzeczy. Kurczę dziewczyny ten facet dwa miesiące temu klęczał przede mną i prosił żebym się jeszcze w tym roku do niego wprowadziła żebym wiedziała że u niego się nic nie zmieniło..przecież to jest totalnie chore nagle usłyszeć że on chce sam bo ja mu będę kasę wypominać za remonty itd. Nigdy nie wypomniałam mu pieniędzy a jemu się zdarzyło wypomnieć mi. Teraz widzę, że on prawdopodobnie nigdy nie myślał poważnie o przyszłości ze mną. Co więcej parę dni przed tą sytuacją mówił jak to bardzo chce żebym się czuła przy nim bezpiecznie!
On tak jakby oficjalnie normalnie się ze mną nie rozstał zresztą jak widać nigdy tego nie zrobił. Zrobił mi z mózgu sieczkę po prostu. Jakbym była w jakimś cholernym obłędzie.
Mam takie dni, że jest dobrze, dobrze się czuję wiem że zrobiłam właściwą rzecz rozstając się i żałuję tylko że tak późno, a czasem mam dni kiedy przypominam sobie np sytuacje w której nie odezwałam się rano bo miałam spięcie z ojcem i napisałam do niego później żeby te negatywne emocje ze mnie zeszły i żebym się na nim nie wyżywała to dostałam wtedy od niego reprymendę że przecież mogłam napisać odrazu i czemu tego nie zrobiłam. W sytuacji którą opisałam wydaje mi się że miałam prawo uznać że wolę się uspokoić i później odezwać nawet jeśli w weekendy zawsze pisałam pierwsza a mimo to czasem mam w głowie takie "kurcze a może miał rację może źle postąpiłam"... niby robiłam coś z myślą o nim a dostawałam za to opieprz. Odłożyłam kasę na drogą maszynkę do golenia dla niego ale musiałam po nią pojechać to uznał że traktuje go jak gówno bo wolę sobie gdzieś pojechać po niespodziankę dla niego niż spędzać z nim czas.
Naprawdę chore sytuacje ale co ja mam w głowie że ja szukam winy w sobie za nie to nie wiem ..

Znalazłam też w pewnym artykule w internecie takie zdanie "A to, że jesteś dostępna na Facebooku i nie przywitasz się, a to, że nie napiszesz pierwsza, a to, że wstawisz nie taką ikonkę do wiadomości, a to, że nie odpiszesz w ciągu kilku minut" chodziło o tworzenie absurdalnych problemów.. u mnie też tak było  zawsze robiłam wszystko źle..

Przepraszam za pewną chaotyczność w tej wiadomości ale chciałam przynajmniej w części opisać jak najwięcej dziwnych sytuacji które były między Nami.

2

Odp: Facet nie wie czego chce?

Ja bym nie rozkminiała tego, czy on wie czego chce.

Zastanowiłabym się, co jest z Tobą nie tak, że tyle w tym tkwiłaś (i w sumie dalej tkwisz) i tyle czasu pozwalałaś się tak traktować.
I dalej co jest z Tobą nie tak, że rozkminiasz, czy coś mogłoby z tego być zamiast uwolnić się od gościa, który toksyką i przemocą śmierdzi na kilometr.

3

Odp: Facet nie wie czego chce?

Na jakiej podstawie sądzisz czy też sądziłaś, że pomimo tego, że wcześniej wszystkie kobiety w życiu faceta, o którym piszesz, były złe, to teraz okaże się, że Ty jedna będziesz dobra?
Przecież opis tak wielu wcześniejszych relacji, w której każda kobieta, z którą się wiązał okazywała się zła, to jest czerwona lampka wielkości Jowisza.

4

Odp: Facet nie wie czego chce?

Czasem mówił, że jemu też się zdarzyły jakieś błędy ale ogólnie opisywał to tak że każda go zdradzała i źle traktowała a ja byłam tą najlepszą na świecie niby dla niego. Fakt traktowałam go naprawdę dobrze, poświęcałam się, dawałam z siebie wszystko i nie zdradzałam.
Ze mną jest to nie tak że jestem z domu w którym byłam przemoc psychiczna stosowana względem mnie i mojej mamy ze strony mojego ojca.

5

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

(...) Od ponad trzech lat byłam w związku z facetem po przejściach. (...)

Jak dobrze, że ten związek należy do przeszłości. Pan był uprzejmy stosować wobec Ciebie przemoc.
Bądź dla siebie dobrą i zakończ usprawiedliwiania kogoś, kto jest kopią Twego ojca.

6

Odp: Facet nie wie czego chce?

Właśnie teraz po czasie dochodzi do mnie że to chyba była przemoc emocjonalna, psychiczna ale ja za wszelką cenę chciałam go usprawiedliwiać. Każde jego odpłaty, zmiany ciągłe zdania, bawienie się moimi uczuciami. Chyba nie chciałam do siebie dopuścić myśli komu poświeciłam tyle czasu.. czuje wstyd i zażenowanie.

Dodam jeszcze, że facet w wieku 35 lat szedł ze mną chodnikiem i mówił "siema" do psów, jak go kierowca wkurzył na drodze jadąc lewym pasem to zajeżdżał mu drogę hamował i włączał spryskiwacze a na koniec naszej randki kiedy ja żegnałam się miłymi słowami on np mówił cytuję "idę się odgazować".
Zanim go poznałam nie miałam pojęcia że istnieją tacy faceci... Co Panie sądzą o takich zachowaniach?

7

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Właśnie teraz po czasie dochodzi do mnie że to chyba była przemoc emocjonalna, psychiczna ale ja za wszelką cenę chciałam go usprawiedliwiać. Każde jego odpały, zmiany ciągłe zdania, bawienie się moimi uczuciami. Chyba nie chciałam do siebie dopuścić myśli komu poświeciłam tyle czasu.. czuje wstyd i zażenowanie.

Dodam jeszcze, że facet w wieku 35 lat szedł ze mną chodnikiem i mówił "siema" do psów, jak go kierowca wkurzył na drodze jadąc lewym pasem to zajeżdżał mu drogę hamował i włączał spryskiwacze a na koniec naszej randki kiedy ja żegnałam się miłymi słowami on np mówił cytuję "idę się odgazować".
Zanim go poznałam nie miałam pojęcia że istnieją tacy faceci... Co Panie sądzą o takich zachowaniach?

8

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Czasem mówił, że jemu też się zdarzyły jakieś błędy ale ogólnie opisywał to tak że każda go zdradzała i źle traktowała a ja byłam tą najlepszą na świecie niby dla niego. Fakt traktowałam go naprawdę dobrze, poświęcałam się, dawałam z siebie wszystko i nie zdradzałam.
Ze mną jest to nie tak że jestem z domu w którym byłam przemoc psychiczna stosowana względem mnie i mojej mamy ze strony mojego ojca.

Zarówno gadanie o żłych byłych, jak i aktualne mowieńie Tobie, co się paniczowi nie podoba, to po prostu narzędzia manipulacji
Chodzi o to, żebyś mu udowodniła, że jesteś inna niż wszystkie, inna niż poprzednie, znaczy: lepsza. I nie ma mowy o żadnych wątpliwościach, zgrzytach, uwagach i potrzebach z Twojej strony. Ani żadnych pretensji, bo on taki misio wiecznie krzywdzony. Chodzi też o to, żebyś się samocenzurowała i zachowywała tak, żeby nie powstał nawet cień wątpliwości, że Ty możesz być z tych niedobrych ;-)
Ale już sama wiesz, a przynajmniej się domyślasz, jak łatwo trafić na listę złych kobiet jego życia. Co byś nie robiła, jakbyś się nie starała, to i tak skończysz jako zła kobieta, a jakaś następna naiwna usłyszy łzawą historię o Tobie.

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2022-12-16 13:59:44)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

(...) Zanim go poznałam nie miałam pojęcia że istnieją tacy faceci... (...)

Naprawdę? Przecież przez lata żyłaś pod jednym dachem z przemocowcem.

10 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 14:05:35)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Zgadza się ale ten mój facet to trochę jak dzieciak się zachowywał za każdym razem kiedy mówił siema do psa robiłam się czerwona a ten tekst że idzie się odgazować no dramat.. sad
Właśnie teraz po czasie widzę że to był król dramatów. On z czegoś co robiłam z miłości dla niego robił problem. Ja dosłownie ZAWSZE czułam że robię coś nie tak. Żyłam w ogromnym stresie i napięciu, nie mówiłam o swoich uczuciach potrzebach, nie mówiłam że coś mnie rani bo bałam się jego reakcji i że mnie zostawi. Ja nawet jak miałam ciężki tydzień w pracy bałam się mu powiedzieć że do niego nie przyjadę w sobotę bo potrzebuje odpoczynku.. jechałam chociaż mama mi mówiła że wyglądam jak śmiertka i żebym odpoczęła w końcu i że chyba się go boję dlatego robię wszystko co chce. On potrafił mi parę dni przed rozstaniem powiedzieć że bardzo mu na mnie zależy, bardzo mnie kocha, chce żeby było nam najlepiej i że w związku jest się na dobre i na złe..

11

Odp: Facet nie wie czego chce?

Dla mnie facet jest zaburzony, nawet w policji się na nim poznali.
Uciekaj i to szybko.

12 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 14:20:30)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Z policji podobno zwolnił się sam ale patrząc na jego skłonności do agresji wszyscy w to wątpią. Niby tak nie znosił tej policji ale jakieś naszywki, pałkę i inne emblematy trzymał w szafce na widoku jakby jakiś ołtarzyk miał. Nie wiem czy tak robi osoba która czegoś nie lubi. On ciągle ma problemy z pracą. Albo pracował na czarno z ćpunami albo teraz ta firma ze znajomym ale też nie do końca uczciwa. Ciągłe problemy finansowe, kupowanie na kredyty jak się nie ma kasy jakiś pierdół jak felgi do auta bo ja chce i koniec. On chciał żebyśmy jak będziemy razem mieszkać to żebym ja była odpowiedzialna za pieniądze ale ja się zaczęłam zastanawiać jak facet mający 35 lat może nie umieć gospodarować pieniędzmi. U niego każdy aspekt życia był zaburzony.
Sama jego mama mówiła mi że będzie mnie szkoda w tym związku bo on jest bardzo emocjonalny i żebym się zastanowiła czy jestem na to gotowa. Moi bliscy bali się że mogę być w przyszłości ofiarą przemocy fizycznej w końcu mieszkalibyśmy u niego mógłby robić co chce. Pewnie co jakiś czas wyrzucałby mnie z domu i się rozstawał tak jak do tej pory. Musiało być tak jak on chce, chce wyjechać to sobie jedzie i nic mi do tego, mamy razem mieszkać to u niego i tyle koniec tematu. Żaden wynajem, kupno mieszkania, w przyszłości mieszkanie w moim domu. Wszystko ciągle na nie. Dziwne to było i podejrzane. Przede wszystkim niefair w stosunku do mnie.

Chciałabym Was jeszcze zapytać czy taka sytuacja w której facet po kilku miesiącach relacji mówi mi że wiele chce dla mnie poświęcić że chciałby razem zamieszkać już po trzech miesiącach, następnie po około półtorej roku mówi że on nie będzie ani kupował ani wynajmował mieszkania chce żebyśmy mieszkali u niego oczywiście z nim i jego rodzicami.. po czym po trzech latach mówi że jest bardzo przywiązany do swojego domu, rodzina jest dla niego najważniejsza a ja nie jestem rodziną i on nie ma zamiaru mieszkać gdzieś indziej i żebym nawet nie myślała że on poświęci swój rodzinny dom dla mnie jest normalna?

13

Odp: Facet nie wie czego chce?

Chyba źle zrozumiałem - Ty już z nim nie jesteś?

14

Odp: Facet nie wie czego chce?

Nie jestem choć oficjalne rozstanie to chyba nie było bo ja po prostu wstałam zapłakana z ławki i sobie poszłam. Nie mogłam już dłużej słuchać dowalania mi. Przepraszam może coś zakręciłam bo emocje mną targają jeszcze.

15

Odp: Facet nie wie czego chce?
Gerard Butler napisał/a:

Jeśli udało Ci się kogoś oszukać, to nie dlatego, że ten człowiek jest głupi, tylko dlatego, że otrzymałeś więcej zaufania niż jesteś tego wart.

16

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Właśnie teraz po czasie dochodzi do mnie że to chyba była przemoc emocjonalna, psychiczna ale ja za wszelką cenę chciałam go usprawiedliwiać. Każde jego odpłaty, zmiany ciągłe zdania, bawienie się moimi uczuciami. Chyba nie chciałam do siebie dopuścić myśli komu poświeciłam tyle czasu.. czuje wstyd i zażenowanie.

Dodam jeszcze, że facet w wieku 35 lat szedł ze mną chodnikiem i mówił "siema" do psów, jak go kierowca wkurzył na drodze jadąc lewym pasem to zajeżdżał mu drogę hamował i włączał spryskiwacze a na koniec naszej randki kiedy ja żegnałam się miłymi słowami on np mówił cytuję "idę się odgazować".
Zanim go poznałam nie miałam pojęcia że istnieją tacy faceci... Co Panie sądzą o takich zachowaniach?

Poważnie pytasz jeszcze dodatkowo, co sądzimy?
Facet jest zaburzony i sama to widzisz. Więc czemu tak bardzo nie chcesz tego przyjąć do wiadomości?

17 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 15:00:15)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Czytałam o toksycznych relacjach ostatnio dużo. Podobno jest to właśnie typowy schemat że ofiara szuka winy w sobie, dopytuje, usprawiedliwia.. sad
Obawiam się, że on znowu się odezwie bo tak to wyglądało do tej pory i znowu mnie wciągnie w tą jego grę.

18

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Czytałam o toksycznych relacjach ostatnio dużo. Podobno jest to właśnie typowy schemat że ofiara szuka winy w sobie, dopytuje, usprawiedliwia.. sad
Obawiam się, że on znowu się odezwie bo tak to wyglądało do tej pory i znowu mnie wciągnie w tą jego grę.

To go spławiaj a nawet postrasz policją.

19 Ostatnio edytowany przez CCCatch (2022-12-16 15:37:58)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Trochę jakbym czytała o moim eks, też podobny zawód (żołnierz - wiele osób mnie ostrzegało przed mundurowymi), też te dramy, jaki to on wiecznie pokrzywdzony, wybuchy agresji, wyzwiska wobec mnie, rzucanie-wracanie, zrzucanie winy za wszystko na mnie, wmawianie mi przemocy fizycznej (bo go poklepałam po policzku) i upokorzania przy kolegach. Była, która go rzekomo zdradziła, i której życzył wszystkiego, co najgorsze. Bo on taki święty i uczciwy a wszyscy wokół wilki w owczej skórze. Pretensje, bo chciał, żebym przyjechała w czwartek po południu kiedy ja chciałam w piątek rano i skoro nie zgadzałam się z jedynym słusznym zdaniem czyli jego - zakazanie mi ostatecznie przyjazdu do siebie smile Wmawianie mi problemów z alkoholem (gdzie ja bardzo mało piję) podczas gdy to on upijał się tak, że kieliszkiem wódki stukał się z powietrzem smile i wiele wiele innych...a rokował tak fajnie. Osoby z zaburzeniami ujawniają swoje prawdziwe, często agresywne oblicze po czasie, kiedy wiedzą, że ich ofiara coś do nich czuje, a przez to wszystko będzie wybaczać, a oni będą bezkarni.

I powiem Ci tak: JAKA JA BYŁAM GŁUPIA I ŻAŁOSNA. Moja rada? Za przeproszeniem SPIE*DALAJ Z TEGO BAGNA i nie oglądaj się za siebie, nie myśl, nie szukaj winy w sobie i przede wszystkim: NICZYM NIE USPRAWIELDIWIAJ!!!!!!!!!!!! Nie ma żadnego, ale to żadnego racjonalnego usprawiedliwienia na takie zachowanie osoby, która ponoć Cię KOCHA.

Dla swojego własnego dobra i zdrowia psychicznego wiej uciekaj gdzie pieprz rośnie. Im szybciej tym lepiej.

20

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Czytałam o toksycznych relacjach ostatnio dużo. Podobno jest to właśnie typowy schemat że ofiara szuka winy w sobie, dopytuje, usprawiedliwia.. sad
Obawiam się, że on znowu się odezwie bo tak to wyglądało do tej pory i znowu mnie wciągnie w tą jego grę.

No i co zrobisz, kiedy się odezwie?

21

Odp: Facet nie wie czego chce?

Niespodziewane potwierdzenie tego, co podejrzewałam od jakiegoś czasu. smile

22

Odp: Facet nie wie czego chce?

"Facet nie wie czego chce?" - facet zawsze wie czego chce, ale nie zawsze chce/może się przyznać smile

To co masz/miałaś to facet z zaburzeniem osobowości. Tu potrzebna wieloletnia terapia.
Bardzo możliwe, że trafiłaś na bordera, który jest dobrym manipulatorem.

Poblokuj go wszędzie, gdzie się tylko da.
Bardzo dobrze zrobiłaś, że odeszłaś i teraz do niego NIGDY NIE WRACAJ.

Poczytaj o borderline i narcyzmie, sama zobaczysz podobieństwa.

23 Ostatnio edytowany przez assassin (2022-12-16 16:30:54)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Jedno co jest zastanawiające, to to co jest nie tak nie z nim, a z Tobą Autorko. Z jakiegoś powodu takiego chłopa sobie wybrałaś i od razu nie uciekłaś.

24

Odp: Facet nie wie czego chce?

Autorko z tym facetem jest na pewno mega nie halo ale Ty masz nie mniej nierówno pod kopułą. Bo sorry ale trzeba być naprawdę idiotką albo wariatką zeby jeszcze rozkminiac tego typa i jak bezwolna Kukla dopuszczać możliwość powrotu do niego " bo Cie wciągnie w te gre". No bidulka się trafiła co nie ma własnego mózgu tylko jak cham i psychol każe jej wrócić to ona wróci. Lubisz być popychadłem  co ? Te dramatyczne zwroty od ukochanej do niemal ściery podłogowej Cie kręcą bo kojarzą Ci się z miłosnymi perypetiami. Ale to nie są miłosne perypetie tylko mega biegunka po starym zepsutym daniu a Ty zamiast wypierniczyc resztę do kosza zastanawiasz się czym to  doprawić żeby jednak wziąć jeszcze kęsa. Weź się serio ogarnij Kobieto bo bredzisz jak zaczadzona

25

Odp: Facet nie wie czego chce?
assassin napisał/a:

Jedno co jest zastanawiające, to to co jest nie tak nie z nim, a z Tobą Autorko. Z jakiegoś powodu takiego chłopa sobie wybrałaś i od razu nie uciekłaś.

Według mojej psycholog to nie jest miłość. Ja podświadomie wybieram faceta który jest tak jakby kopią mojego ojca. Złe traktowanie, silne emocje, wyzwiska, traktowanie jak ścierę są mi znane bo mam to w domu od lat. Pewnie dlatego też odrzucałam normalnych facetów na jego rzecz. Proszę mi wierzyć zdaję sobie sprawę że byłam totalnie głupią babą i wiem że byłam po prostu poniewierana ale dowiedziałam się tego dopiero jak po trzech latach trzymania wszystkiego w sobie zaczęłam mówić bliskim mi osobom jak jestem traktowana. Poszłam też na psychoterapię. Odkąd dzielę się tym z ludźmi i również tutaj na forum widzę jak jest w rzeczywistości. Niestety osoby z dysfunkcyjnych rodzin mają większą tolerancję na złe traktowanie co więcej uzależnienie emocjonalne do którego doprowadza taki toksyczny związek powoduje że człowiek ma klapki na oczach.
Tak przyznaje się idiotka ze mnie i dziękuję każdemu kto się tutaj wypowiada za szczere opinie na temat mojego związku i mojej osoby.

26 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 17:54:42)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
assassin napisał/a:

Jedno co jest zastanawiające, to to co jest nie tak nie z nim, a z Tobą Autorko. Z jakiegoś powodu takiego chłopa sobie wybrałaś i od razu nie uciekłaś.

Według mojej psycholog to nie jest miłość. Ja podświadomie wybieram faceta który jest tak jakby kopią mojego ojca. Złe traktowanie, silne emocje, wyzwiska, traktowanie jak ścierę są mi znane bo mam to w domu od lat. Pewnie dlatego też odrzucałam normalnych facetów na jego rzecz. Proszę mi wierzyć zdaję sobie sprawę że byłam totalnie głupią babą i wiem że byłam po prostu poniewierana ale dowiedziałam się tego dopiero jak po trzech latach trzymania wszystkiego w sobie zaczęłam mówić bliskim mi osobom jak jestem traktowana. Poszłam też na psychoterapię. Odkąd dzielę się tym z ludźmi i również tutaj na forum widzę jak jest w rzeczywistości. Niestety osoby z dysfunkcyjnych rodzin mają większą tolerancję na złe traktowanie co więcej uzależnienie emocjonalne do którego doprowadza taki toksyczny związek powoduje że człowiek ma klapki na oczach.
Tak przyznaje się idiotka ze mnie i dziękuję każdemu kto się tutaj wypowiada za szczere opinie na temat mojego związku i mojej osoby.

Moja psycholog powiedziała mi jedynie że on musiałby pójść na terapię a ja proponowałam to nie podjął temat tylko zapytał mnie "to chcesz iść do tego psychologa?" a mnie zastanawiało ja chcę? chyba Ty chcesz, my chceMY?. Nie mam pewności że będzie na nią chodził, że za chwilę z niej nie zrezygnuje jak ze mnie lub że ona w jego wypadku coś da. Niestety jest to osoba która uważa, że "jakim mnie Panie Boże stworzyłeś takim mnie masz", związek to nie poświęcenia itd itd. To podejście jest kompletnie przeciwne mojemu. Mamy inne poglądy, inne wartości. Ja jako osoba zdolna do odczuwania empatii nie umiem tego pojąć że można drugiego człowieka tak potraktować i mówić "kocham Cię".

27

Odp: Facet nie wie czego chce?

basiaczek92

A jednak można smile i taki człowiek może Ci jeszcze jednocześnie mówić, że jesteś "najważniejszą osobą w jego życiu".
Nie bądź dla siebie tak surowa i nie nazywaj siebie 'idiotką". Idiotą to jest on, nie Ty. Ty włożyłaś w niego uczucia, on Cię sponiewierał.

Ps. mnie tylko zastanawia jedno - czy tacy faceci, jak znajdą kolejną kobietę, też będąc wobec niej tacy...?

28 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 18:12:53)

Odp: Facet nie wie czego chce?
CCCatch napisał/a:

basiaczek92

A jednak można smile i taki człowiek może Ci jeszcze jednocześnie mówić, że jesteś "najważniejszą osobą w jego życiu".
Nie bądź dla siebie tak surowa i nie nazywaj siebie 'idiotką". Idiotą to jest on, nie Ty. Ty włożyłaś w niego uczucia, on Cię sponiewierał.

Ps. mnie tylko zastanawia jedno - czy tacy faceci, jak znajdą kolejną kobietę, też będąc wobec niej tacy...?

Wątpię że się zmieni. Ze mną w swoim życiu był najdłużej. I teraz nie żałuję że nie podjęłam wcześniej decyzji o wspólnym życiu tylko dałam sobie czas. Myślę że nawet jeśli znajdzie kolejną choć mam nadzieję, że nie to z czasem będzie ją traktował tak samo. Jeśli jest zaburzony to bez pracy nad sobą nic się chyba nie zmieni. Po prostu po pewnym czasie pokaże prawdziwą twarz. Co więcej myślę że właśnie ta jego gorsza twarz to ta prawdziwa, jedyna. Kiedy był dla mnie dobry udawał, grał.. to nie był on. Jeśli facet ma za sobą już chyba 8 czy 9 związków w tym jedno małżeństwo z czego każdy związek to max 3 miesiące, małżeństwo chyba pół roku i nasz który trwał ponad trzy lata i się rozpadł to niestety wątpię że stworzy stabilna relację. Według psychologa nie jest do tego zdolny. Jest dziecinny, niestabilny zawodowo, niestabilny emocjonalnie, agresywny itd z taką osobą poważne życie jest nierealne. Nikt tego na dłuższa metę nie wytrzyma. On ma już 35 lat w tym wieku albo znajdzie znowu kogoś podobnego do mnie z destrukcyjnego domu albo normalną kobietę która wytrzyma parę miesięcy max.

Co ważne ja robiłam wszystko dla tego faceta czy w życiu, na codzień czy w łożku a i tak zostałam tak potraktowana. On był dla mnie całym światem, poświęcałam się dla niego, przełamywałam moje lęki, sprawiałam przyjemności, zgodziłam się na mieszkanie u niego, zerwałam kontakt z przyjacielem bo był o niego zazdrosny, całkowicie zrezygnowałam z siebie i swoich potrzeb i wartości ... robiłam po prostu wszystko co mogłam żeby był szczęśliwy. Nie wiem co by musiała dla niego robić kobieta żeby traktował ją lepiej czego ja nie robiłam.

29

Odp: Facet nie wie czego chce?

Nie jesteś głupia ani nie jesteś idiotką. Potrzebujesz przepracować wzorce, żeby móc stworzyć zdrowy związek.

Ale zdrowego związku nigdy nie stworzysz z tym facetem, nawet jak on pójdzie na terapią czy nawet po wspólnej terapii. Wy nie potrzebujecie terapii dla lar, on potrzebuje pracy nad sobą, terapii i może farmakologii.

A Ty potrzebujesz się od niego odciąć całkowicie.
Jak Ty wyobrażasz sobie mieszkanie z nim? Przecież on by Cię regularnie wywalał i błagał o powrót. Planowanie ślubu z kimś, kto powiedziałby Ci godzinę przed, że jednak nie?

Daj spokój nie ma sensu tego tak analizować i myśleć, co by bylo gdyby. On się nie zmieni. Te inne poglądy i inne wartości powinny sprawić tyle, że zdrowa osoba wytrzymałaby z nim miesiąc, a nie kilka lat.

Jedyne co Ci powiem tylko na przyszłość to:
- nie bierz do związku kogoś, kogo od razu musisz zmieniać. Człowiek sie nie zmieni pod Twoim wpływem. Bierzesz kogoś, kto Ci pasuje
- związek to nie jest orka na ugorze. Dobry związek, w którym partnerom na sobie zależy, buduje się sam. I nie wymaga tak wielu poświęceń

30 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 18:32:54)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Lady Loka napisał/a:

Nie jesteś głupia ani nie jesteś idiotką. Potrzebujesz przepracować wzorce, żeby móc stworzyć zdrowy związek.

Ale zdrowego związku nigdy nie stworzysz z tym facetem, nawet jak on pójdzie na terapią czy nawet po wspólnej terapii. Wy nie potrzebujecie terapii dla lar, on potrzebuje pracy nad sobą, terapii i może farmakologii.

A Ty potrzebujesz się od niego odciąć całkowicie.
Jak Ty wyobrażasz sobie mieszkanie z nim? Przecież on by Cię regularnie wywalał i błagał o powrót. Planowanie ślubu z kimś, kto powiedziałby Ci godzinę przed, że jednak nie?

Daj spokój nie ma sensu tego tak analizować i myśleć, co by bylo gdyby. On się nie zmieni. Te inne poglądy i inne wartości powinny sprawić tyle, że zdrowa osoba wytrzymałaby z nim miesiąc, a nie kilka lat.

Jedyne co Ci powiem tylko na przyszłość to:
- nie bierz do związku kogoś, kogo od razu musisz zmieniać. Człowiek sie nie zmieni pod Twoim wpływem. Bierzesz kogoś, kto Ci pasuje
- związek to nie jest orka na ugorze. Dobry związek, w którym partnerom na sobie zależy, buduje się sam. I nie wymaga tak wielu poświęceń


Problem polegał na tym, że on na początku był moim wymarzonym facetem mówię szczerze. Traktował mnie tak jak zawsze chciałam być traktowana. Dopiero z czasem zaczęłam zauważać problemy tylko on ciągle miał problemy w pracy więc ja go usprawiedliwiałam.
Ciagnęłam faceta w górę w czasie kiedy on mnie ciągnął w dół. Ja go motywowałam mówiąc że będzie dobrze, że firma wypali, że może dużo osiągnąć w czasie kiedy on na moją umowę o pracę powiedział żebym się nie cieszyła bo taką pracę też mogę stracić no fajnie.. Miałam klapki na oczach, ale z drugiej strony nie mogłam uwierzyć że facet dla którego najważniejszy w życiu był związek, kolekcjonowanie wspomnień i robienie jak najwięcej rzeczy razem nagle pokazuje mi że najważniejsze są pieniądze i praca. On pracował po 14 godzin i twierdził że będzie pracował jeszcze więcej przecież to nie jest normalne. Jego mama twierdziła że widać że lubi tą pracę, nie to nie znaczy że lubi. Facet był przemęczony, źle wyglądał. Mam wrażenie że z całą tą rodziną było coś nie tak choć nie było tego widać. Owszem nie powinno być tak wiele poświęceń z mojej strony ale dla niego nawet złe było to że dojeżdżałabym do pracy i choć tłumaczyłam że jak się ze sobą chce żyć to jest to normalna kolej rzeczy że gdzieś się przeprowadza mieszka się razem, trzeba dojeżdżać to on i tak robił z tego problem choć dla mnie go nie było. Owszem koszty i czas ale nie było innego wyjścia. To było z jego strony niedojrzałe. Wydawało mi się że on nie wie na czym polega dorosłe wspólne życie. I pomyśleć że ja chciałam pracę zmienić w której miałam umowę na czas nieokreślony na taką bliżej jego domu w tym samym mieście czyli 50 km dalej...byłam głupia.

Co do ślubu.. to ja chciałam jakiś zapewnień. Wydawało mi się że skoro ja muszę poświęcić dom, pracę i brak możliwości powrotu do rodzinnego domu to fajnie byłoby wiedzieć na czym stoję to znaczy czego facet chce czy traktuje mnie i nasz związek poważnie. To ja go tak traktowałam, wydaje mi się że on nie chciał ani zaręczyn ani ślubu. Niby ze mną oglądał te pierścionki i jak pytał mnie o zdanie to mówiłam że fajnie byłoby się chociaż zaręczyć i pomieszkać razem ale on tego zdania raczej nie podzielał. Nie wiedziałam co dla niego znaczy ten związek ale wiedziałam jak wiele muszę dać ze swojej strony i zaryzykować dla kogoś kto nie wiem czy traktuje mnie poważnie bo nie jest w stanie się zadeklarować. Jego po prostu rozmowa o zobowiązaniach wkurzała.. niby często mówił o przyszłości ale kiedy ja zaczynałam ten temat np ślubu to widziałam że on już jest mega zły bo po co ślub, on i tak nic nie zmieni itd. Czyli Ty robisz wszystko dla mnie a ja sobie podejmę decyzję za jakiś czas czy spełniasz moje wymagania i czego od Ciebie dalej chce.. dokładnie tak to widziałam.
Co więcej on pracujący po naście godzin dziennie, ja sama w jego domu z jego rodzicami którzy i tak zawsze braliby jego stronę nieważne jak paskudnie by się zachowywał, wszystko pewnie musiałabym tam robić sama a i tak pewnie byłby niezadowolony.

31

Odp: Facet nie wie czego chce?

Ja myślę, że te sygnały były od początku, tylko ich nie widziałaś, bo byłaś nauczona, że to normalne.

Tak czy inaczej w tym momencie gośc jest do skreślenia.

32 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 19:09:59)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Lady Loka napisał/a:

Ja myślę, że te sygnały były od początku, tylko ich nie widziałaś, bo byłaś nauczona, że to normalne.

Tak czy inaczej w tym momencie gośc jest do skreślenia.

W sumie pamiętam jak na drugiej randce powiedział mi żebym poszła do przodu bo musi się odgazować big_smile to już chyba był sygnał smile

Wstyd się przyznać ale była też sytuacja w której nagle mu coś znowu odwaliło i stwierdził że jest beznadziejny, jak on mógł mnie tak traktować itd i pożegnał się ze mną na messengerze po czym mnie zablokował. Próbowałam się z nim skontaktować przez telefon sms wysyłałam to też mnie zablokował. Kompletnie wtedy zgłupiałam nie wiedziałam o co chodzi bo przecież było dobrze i głupia pojechałam do niego cała zapłakana. Jechałam te 60 km nie mogłam się z nim skontaktować, musiałam przez jego mamę go informować że jestem pod jego domem i chciałabym pogadać no po prostu cyrk.. po czym stwierdził że przecież mogłam poczekać to on by gdzieś podjechał. On naprawdę nie rozumiał uczuć, związku.. niczego.

33

Odp: Facet nie wie czego chce?

Jak się też okazało jest to osoba, która uważa że nie trzeba nad sobą pracować należy akceptować człowieka takim jakim jest, związek to nie są poświęcenia itd.

Bardzo mądre słowa. Ja tez tak uważam.

A teraz przetłumacz sobie te słowa "z polskiego na nasze" i dopasuj do swojej sytuacji smile
Ten człowiek jest jaki jest. On nie chce się zmieniać dla Ciebie, bo to wymagałoby od niego poświęceń. Nauczył się, że jego agresywne zachowanie przynosi mu profity i wcale nie chce ich tracić.
Ty też nie powinnaś poświęcać się dla niego, bo związek to nie poświęcenie, ( poświęcenie to sobie można w buty włożyć wink )
Bądź równie mądra i poszukaj sobie partnera, dla którego nie musisz się zmieniać i poświęcać.
Powodzenia smile

34 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 19:18:56)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Agnes76 napisał/a:

Jak się też okazało jest to osoba, która uważa że nie trzeba nad sobą pracować należy akceptować człowieka takim jakim jest, związek to nie są poświęcenia itd.

Bardzo mądre słowa. Ja tez tak uważam.

A teraz przetłumacz sobie te słowa "z polskiego na nasze" i dopasuj do swojej sytuacji smile
Ten człowiek jest jaki jest. On nie chce się zmieniać dla Ciebie, bo to wymagałoby od niego poświęceń. Nauczył się, że jego agresywne zachowanie przynosi mu profity i wcale nie chce ich tracić.
Ty też nie powinnaś poświęcać się dla niego, bo związek to nie poświęcenie, ( poświęcenie to sobie można w buty włożyć wink )
Bądź równie mądra i poszukaj sobie partnera, dla którego nie musisz się zmieniać i poświęcać.
Powodzenia smile

Ja uważam że człowiek powinien nad sobą pracować. Skoro ma wyrzuty sumienia, widzi że popełnia błędy to chyba wyciąga się z tego wnioski? a nie jestem jaki jestem i tyle. Czyli jestem zły, agresywny ale Ty masz mnie zaakceptować bo mi cholernie zależy ale ja ze swojej strony nic nie dam ? no chyba tak to nie działa. Ja nad sobą pracowałam w tym związku, mój poprzedni też był toksyczny ale kiedy popełniałam błędy to wyciągałam wnioski, starałam się być najlepszą wersją siebie dla niego. Ok nie są poświęcenia to jak w takim razie mieliśmy wspólnie żyć skoro on nie chciał żadnego innego rozwiązania poza mieszkaniem u niego? Poświęcenie nie musi być czymś złym, jeśli się kogoś kocha i jest się z nim szczęśliwym to poświęcenie w formie przeprowadzki do niego jest pozytywne.
Serio w sytuacji w której facet martwi się że się nim stresuje i tym że znowu coś odwali i obiecuje że nigdy już nic nie zrobi a za tydzień robi uważasz że nie powinien się nad sobą zastanowić? W sytuacji w której obiecuje że rzuci palenie i ma gdzieś dane słowo pali i ma to w dupie jest ok?
Po tym jak groził mi policją okłamał mnie że wyjechał za granicę, nastawił swoich przyjaciół przeciwko mnie, oni wierzyli że to ja jestem ta zła i byli zdziwieni jak im mówiłam co się stało bo przecież on taki nie jest.. Taka osoba powinna nad sobą pracować a nie myśleć jestem jaki jestem.

35

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Dzień dobry,
mój post będzie trochę długi ale chcę w miarę możliwość przedstawić kilka sytuacji z mojego związku i poprosić o jego ocenę.

Mam trzydzieści lat. Od ponad trzech lat byłam w związku z facetem po przejściach. To znaczy miał on około sześciu krótkotrwałych związków (max 3 miesiące trwały) i małżeństwo które trwało około roku. Facet każdy swój związek opisywał tak jakby to on był ofiarą to znaczy w skrócie wszystkie były beznadziejne i go zdradzały. Ja w to wierzyłam oczywiście bo czemu nie... Ogólnie facet był moim wymarzonym bardzo się angażował od samego początku ale był też bardzo zazdrosny (pewnego dnia przyjechał pod dom mojego przyjaciela i chyba chciał mu zrobić krzywdę nie wiem bo dowiedziałam się jedynie że na szczęście nie wyszedł z samochodu). Po około dwóch i pół roku mieliśmy bardzo nieprzyjemną sytuacje otóż kiedy przyjechałam do niego do domu on wyglądał na przybitego ale mimo wszystko spędziliśmy fajnie czas i nawet poszliśmy do łózka z tym że on po tym łóżku nagle wyskoczył że ma tego dość i mam się wynosić. Oczywiście wyszłam i pojechałam do domu. Na drugi dzień przyjechałam do niego bo chciałam wyjaśnić sytuację to facet groził mi że mnie siłą wyniesie ze swojego podwórka, groził mi że wezwie policję i ogólnie powiedział, że cytuje "k**wa nie chce mieć z Tobą kontaktu" to tak w wielkim skrócie. Po dwóch miesiącach zaczął do mnie pisać i nawet przyjechał w miejsce w którym byłam wtedy na urlopie żeby pogadać jak to żałuje, że już nigdy mnie nie zawiedzie, że jestem najlepsza i nie chce życia beze mnie i że maksymalnie wykorzysta tą szansę. W wakacje nawet oglądaliśmy pierścionki zaręczynowe.
Po trzech miesiącach facet nagle zabrał mnie popołudniem na spacer chociaż cały ranek było miło i wyskoczył że relacja nie ma przyszłości, że już nie jestem najważniejsza, że on chce wszystko sam itd. pomimo iż pięć dni wcześniej mówił że bardzo mu zależy, kocha i chce żeby było nam najlepiej.
Czy naprawdę to jest normalne ? Dodam że parę dni wcześniej przyjechałam do niego w środku dnia urywając się z pracy żeby powiedzieć mu że mi zależy i nie chcę go stracić. Obiecał wtedy że już nigdy więcej niczego nie odwali.
Czy myślicie dziewczyny że coś może być z takiego związku? bo jak sama nad tym myślę to mam wrażenie że popełniłam ogromny błąd dając mu szansę bo wtedy swoim zachowaniem złamał mi serce... i po paru miesiącach mówiąc te dziwne rzeczy znowu to zrobił.... Przez cały związek powtarzał mi że czekał na mnie trzydzieści lat, że najlepiej go traktuje, że jest szczęśliwy. Traktował mnie wydawało mi się naprawdę dobrze a tu coś takiego... mówił też że nie chce żebym była smutna, że nie chce się źle zachowywać.. w taki razie czemu mówi mi ciągle przykre rzeczy?

Jak się też okazało jest to osoba, która uważa że nie trzeba nad sobą pracować należy akceptować człowieka takim jakim jest, związek to nie są poświęcenia itd.
Dodam również bo to pewnie istotne, że facet ogólnie jest typem agresora. Zdarzyło się ze wyskoczył z gazem na starszego pana który pił piwo koło jego samochodu że ma się stąd wynosić. Często pokazywał również agresywne zachowania na drodze, czy chamskie wyzywanie innych kierowców. Ogólnie kobiety dla niego są beznadziejne i w ogóle ludzie też. Dwa lata pracował w policji.

Były również sytuacje takie jak np kiedy dostałam umowę o pracę na czas nieokreślony bardzo się cieszyłam od niego usłyszałam żeby się nie cieszyła bo taką pracę też mogę stracić.
Kiedy zaprosiłam go do siebie żeby poznał moich rodziców to zadzwonił pół godziny wcześniej że musi sobie coś przemysleć i nie przyjedzie i co by było gdyby mi zaproponował żebyśmy mieli dziecko... ostatecznie przyjechał ale te akcje to co mówił było chore...

Ciężko było ułożyć sobie życie z kimś kto jednego dnia mówi że chce zostać w Polsce, nie jest pracoholikiem itd a nagle w ciągu sekundy potrafił powiedzieć że on sobie pojedzie za granicę na parę miesięcy że to nic takiego i jeszcze pomimo tego że pracował po 14 godzin praktycznie codziennie powiedział mi że będzie pracował jeszcze więcej bo on chce mieć stałą pracę tak jakbym ja mu broniła pracować...

Ja proponowałam nawet terapię wspólną u psychologa bo twierdził że nie radzi sobie z tym jaki brak szacunku mi okazał... ale nic z tego nie wyszło. Z drugiej strony czy gdyby naprawdę przeżywał takie emocje z tym brakiem szacunku to znowu by mi dowalał przykrymi rzeczami? Po każdych jego dziwnych akcjach to ja dzwoniłam, pisałam, przyjeżdżałam do niego chociaż mieszka 60 km ode mnie..
To co się wydarzyło w trakcie naszej ostatniej rozmowy nie wiem czy w ogóle było rozstaniem.. a jeśli tak to chyba z mojej strony. Niby powodem były jego wyrzuty sumienia że źle mnie potraktował kiedy ale czy ludzie którzy mają takie wyrzuty nie starają się być lepsi? Czy ludzie którzy chcą się rozstać nie robią tego normalnie pokojowo kiedy nie ma ciężkiej sytuacji między nimi? Ta ostatnia rozmowa wyglądała tak że to ja wstałam i poszłam sobie on cały czas siedział i mi dowalał mówiąc przykre i zaprzeczające temu co mówił wcześniej rzeczy. Kurczę dziewczyny ten facet dwa miesiące temu klęczał przede mną i prosił żebym się jeszcze w tym roku do niego wprowadziła żebym wiedziała że u niego się nic nie zmieniło..przecież to jest totalnie chore nagle usłyszeć że on chce sam bo ja mu będę kasę wypominać za remonty itd. Nigdy nie wypomniałam mu pieniędzy a jemu się zdarzyło wypomnieć mi. Teraz widzę, że on prawdopodobnie nigdy nie myślał poważnie o przyszłości ze mną. Co więcej parę dni przed tą sytuacją mówił jak to bardzo chce żebym się czuła przy nim bezpiecznie!
On tak jakby oficjalnie normalnie się ze mną nie rozstał zresztą jak widać nigdy tego nie zrobił. Zrobił mi z mózgu sieczkę po prostu. Jakbym była w jakimś cholernym obłędzie.
Mam takie dni, że jest dobrze, dobrze się czuję wiem że zrobiłam właściwą rzecz rozstając się i żałuję tylko że tak późno, a czasem mam dni kiedy przypominam sobie np sytuacje w której nie odezwałam się rano bo miałam spięcie z ojcem i napisałam do niego później żeby te negatywne emocje ze mnie zeszły i żebym się na nim nie wyżywała to dostałam wtedy od niego reprymendę że przecież mogłam napisać odrazu i czemu tego nie zrobiłam. W sytuacji którą opisałam wydaje mi się że miałam prawo uznać że wolę się uspokoić i później odezwać nawet jeśli w weekendy zawsze pisałam pierwsza a mimo to czasem mam w głowie takie "kurcze a może miał rację może źle postąpiłam"... niby robiłam coś z myślą o nim a dostawałam za to opieprz. Odłożyłam kasę na drogą maszynkę do golenia dla niego ale musiałam po nią pojechać to uznał że traktuje go jak gówno bo wolę sobie gdzieś pojechać po niespodziankę dla niego niż spędzać z nim czas.
Naprawdę chore sytuacje ale co ja mam w głowie że ja szukam winy w sobie za nie to nie wiem ..

Znalazłam też w pewnym artykule w internecie takie zdanie "A to, że jesteś dostępna na Facebooku i nie przywitasz się, a to, że nie napiszesz pierwsza, a to, że wstawisz nie taką ikonkę do wiadomości, a to, że nie odpiszesz w ciągu kilku minut" chodziło o tworzenie absurdalnych problemów.. u mnie też tak było  zawsze robiłam wszystko źle..

Przepraszam za pewną chaotyczność w tej wiadomości ale chciałam przynajmniej w części opisać jak najwięcej dziwnych sytuacji które były między Nami.

Nigdy nie zrozumiem po co kobiety sobie to robą! Facet jest kompletnie zaburzony, chyba nawet ma trochę nie po kolei ale czort z tym.. A ty jak matka Polka, ratowniczka jakaś chcesz go "obłaskawić", poskromić, rozkochać i spędzić z nim resztę życia w sielance nie zważając na to, że gość cię nie szanuje, pomiata tobą, traktuje cię jak szmatę i sprawdza ile jeszcze zniesiesz. Pewnie nie długo i po kapelusiku dostaniesz, bo to taki typ co nie spocznie aż cię nie upodli do imentu. Ale skoro są kobiety które to lubią, to kto komu zabroni?

Aha.. Zapomniałam dopisać; To się leczy, polecam terapię. Oczywiście dla ciebie.

36 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-12-16 19:34:27)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Jak się też okazało jest to osoba, która uważa że nie trzeba nad sobą pracować należy akceptować człowieka takim jakim jest, związek to nie są poświęcenia itd.

Bardzo mądre słowa. Ja tez tak uważam.

A teraz przetłumacz sobie te słowa "z polskiego na nasze" i dopasuj do swojej sytuacji smile
Ten człowiek jest jaki jest. On nie chce się zmieniać dla Ciebie, bo to wymagałoby od niego poświęceń. Nauczył się, że jego agresywne zachowanie przynosi mu profity i wcale nie chce ich tracić.
Ty też nie powinnaś poświęcać się dla niego, bo związek to nie poświęcenie, ( poświęcenie to sobie można w buty włożyć wink )
Bądź równie mądra i poszukaj sobie partnera, dla którego nie musisz się zmieniać i poświęcać.
Powodzenia smile

Ja uważam że człowiek powinien nad sobą pracować. Skoro ma wyrzuty sumienia, widzi że popełnia błędy to chyba wyciąga się z tego wnioski? a nie jestem jaki jestem i tyle. Czyli jestem zły, agresywny ale Ty masz mnie zaakceptować bo mi cholernie zależy ale ja ze swojej strony nic nie dam ? no chyba tak to nie działa. Ja nad sobą pracowałam w tym związku, mój poprzedni też był toksyczny ale kiedy popełniałam błędy to wyciągałam wnioski, starałam się być najlepszą wersją siebie dla niego. Ok nie są poświęcenia to jak w takim razie mieliśmy wspólnie żyć skoro on nie chciał żadnego innego rozwiązania poza mieszkaniem u niego? Poświęcenie nie musi być czymś złym, jeśli się kogoś kocha i jest się z nim szczęśliwym to poświęcenie w formie przeprowadzki do niego jest pozytywne.
Serio w sytuacji w której facet martwi się że się nim stresuje i tym że znowu coś odwali i obiecuje że nigdy już nic nie zrobi a za tydzień robi uważasz że nie powinien się nad sobą zastanowić? W sytuacji w której obiecuje że rzuci palenie i ma gdzieś dane słowo pali i ma to w dupie jest ok?
Po tym jak groził mi policją okłamał mnie że wyjechał za granicę, nastawił swoich przyjaciół przeciwko mnie, oni wierzyli że to ja jestem ta zła i byli zdziwieni jak im mówiłam co się stało bo przecież on taki nie jest.. Taka osoba powinna nad sobą pracować a nie myśleć jestem jaki jestem.

Jeśli pracowałaś nad sobą to znaczy, że sama tego chciałaś bo to dawało Ci wymierne korzyści. To nie ma nic wspólnego z poświeceniem się dla drugiej osoby.
Jeśli musisz się dla kogoś poświęcać to tracisz siebie, swoje życie i szczęście. Taki związek jest szkodliwy do osoby poświęcającej się.
Poświęcenie nigdy nie przynosi korzyści.

Inną sprawą jest wzajemne oddanie i dbanie o to, by związek dawał każdej ze stron to co dla niej najlepsze
Czy Ty dostajesz od niego to co dla Ciebie najlepsze? Wzajemnie o siebie dbacie?
Jeśli nie czujesz, że tak jest, to zastanów się czy ten związek jest dla Ciebie dobry.

Edit - nie ważne co ja uważam. Ważne co on robi i myśli o swoim postępowaniu

37 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 19:39:29)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Agnes76 napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Bardzo mądre słowa. Ja tez tak uważam.

A teraz przetłumacz sobie te słowa "z polskiego na nasze" i dopasuj do swojej sytuacji smile
Ten człowiek jest jaki jest. On nie chce się zmieniać dla Ciebie, bo to wymagałoby od niego poświęceń. Nauczył się, że jego agresywne zachowanie przynosi mu profity i wcale nie chce ich tracić.
Ty też nie powinnaś poświęcać się dla niego, bo związek to nie poświęcenie, ( poświęcenie to sobie można w buty włożyć wink )
Bądź równie mądra i poszukaj sobie partnera, dla którego nie musisz się zmieniać i poświęcać.
Powodzenia smile

Ja uważam że człowiek powinien nad sobą pracować. Skoro ma wyrzuty sumienia, widzi że popełnia błędy to chyba wyciąga się z tego wnioski? a nie jestem jaki jestem i tyle. Czyli jestem zły, agresywny ale Ty masz mnie zaakceptować bo mi cholernie zależy ale ja ze swojej strony nic nie dam ? no chyba tak to nie działa. Ja nad sobą pracowałam w tym związku, mój poprzedni też był toksyczny ale kiedy popełniałam błędy to wyciągałam wnioski, starałam się być najlepszą wersją siebie dla niego. Ok nie są poświęcenia to jak w takim razie mieliśmy wspólnie żyć skoro on nie chciał żadnego innego rozwiązania poza mieszkaniem u niego? Poświęcenie nie musi być czymś złym, jeśli się kogoś kocha i jest się z nim szczęśliwym to poświęcenie w formie przeprowadzki do niego jest pozytywne.
Serio w sytuacji w której facet martwi się że się nim stresuje i tym że znowu coś odwali i obiecuje że nigdy już nic nie zrobi a za tydzień robi uważasz że nie powinien się nad sobą zastanowić? W sytuacji w której obiecuje że rzuci palenie i ma gdzieś dane słowo pali i ma to w dupie jest ok?
Po tym jak groził mi policją okłamał mnie że wyjechał za granicę, nastawił swoich przyjaciół przeciwko mnie, oni wierzyli że to ja jestem ta zła i byli zdziwieni jak im mówiłam co się stało bo przecież on taki nie jest.. Taka osoba powinna nad sobą pracować a nie myśleć jestem jaki jestem.

Jeśli pracowałaś nad sobą to znaczy, że sama tego chciałaś bo to dawało Ci wymierne korzyści. To nie ma nic wspólnego z poświeceniem się dla drugiej osoby.
Jeśli musisz się dla kogoś poświęcać to tracisz siebie, swoje życie i szczęście. Taki związek jest szkodliwy do osoby poświęcającej się.
Poświęcenie nigdy nie przynosi korzyści.

Inną sprawą jest wzajemne oddanie i dbanie o to, by związek dawał każdej ze stron to co dla niej najlepsze
Czy ty dostajesz od niego to co dla Ciebie najlepsze? Wzajemnie o siebie dbacie?
Jeśli nie czujesz, że tak jest, to zastanów się czy ten związek jest dla Ciebie dobry.

Nie był dobry zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Poza psychoterapią jestem na lekach przeciwdepresyjnych. W trakcie trwania związku miałam problemy z trądzikiem z powodu kortyzolu, pękała mi skóra, problemy z żołądkiem, wyrywałam sobie włosy z głowy ze stresu... odkąd go nie ma to zniknęło. Jak ręką odjął. Robiłam badania, lekarze nie mogli dojść do jest nie tak a tu proszę znalazła się przyczyna. Teraz fizycznie czuję się świetnie chce mi się żyć, chce mi się wstać z łóżka. Jak z nim byłam każdy dzień był udręką. Codziennie poranne zastanawianie się w jakim nastroju wstanie, kiedy znowu mi dowali, kiedy mnie zostawi a kiedy będzie fajnie a jak jest fajnie to jak długo to potrwa i żeby to się nie skończyło itd. Obłęd, dobrze że nie zwariowałam i mnie nie wywieźli do Tworków. Po sytuacji z grożeniem policja miałam myśli samobójcze i wpadłam w alkohol, nie jadłam, nie piłam nic nie robiłam schudłam w tydzień 5 kg a jestem osoba bardzo szczupła, po prostu straciłam kompletnie ochotę do życia, sporo psychicznie przeszłam...

38

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Nie był dobry zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Poza psychoterapią jestem na lekach przeciwdepresyjnych. W trakcie trwania związku miałam problemy z trądzikiem z powodu kortyzolu, pękała mi skóra, problemy z żołądkiem, wyrywałam sobie włosy z głowy ze stresu... odkąd go nie ma to zniknęło. Jak ręką odjął. Robiłam badania, lekarze nie mogli dojść do jest nie tak a tu proszę znalazła się przyczyna. Teraz fizycznie czuję się świetnie chce mi się żyć, chce mi się wstać z łóżka. Jak z nim byłam każdy dzień był udręką. Codziennie poranne zastanawianie się w jakim nastroju wstanie, kiedy znowu mi dowali, kiedy mnie zostawi a kiedy będzie fajnie a jak jest fajnie to jak długo to potrwa i żeby to się nie skończyło itd. Obłęd, dobrze że nie zwariowałam i mnie nie wywieźli do Tworków. Po sytuacji z grożeniem policja miałam myśli samobójcze i wpadłam w alkohol po prostu straciłam kompletnie ochotę do życia, sporo psychicznie przeszłam...

Twój organizm wie najlepiej co jest dla niego dobre smile
Słuchaj go

Nie jest ważne  co ja myślę o postępowaniu Twojego partnera.
Dla Ciebie ważne jest to, co on robi i myśli o swoim postępowaniu.

39 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-16 19:53:50)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Agnes76 napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Nie był dobry zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym. Poza psychoterapią jestem na lekach przeciwdepresyjnych. W trakcie trwania związku miałam problemy z trądzikiem z powodu kortyzolu, pękała mi skóra, problemy z żołądkiem, wyrywałam sobie włosy z głowy ze stresu... odkąd go nie ma to zniknęło. Jak ręką odjął. Robiłam badania, lekarze nie mogli dojść do jest nie tak a tu proszę znalazła się przyczyna. Teraz fizycznie czuję się świetnie chce mi się żyć, chce mi się wstać z łóżka. Jak z nim byłam każdy dzień był udręką. Codziennie poranne zastanawianie się w jakim nastroju wstanie, kiedy znowu mi dowali, kiedy mnie zostawi a kiedy będzie fajnie a jak jest fajnie to jak długo to potrwa i żeby to się nie skończyło itd. Obłęd, dobrze że nie zwariowałam i mnie nie wywieźli do Tworków. Po sytuacji z grożeniem policja miałam myśli samobójcze i wpadłam w alkohol po prostu straciłam kompletnie ochotę do życia, sporo psychicznie przeszłam...

Twój organizm wie najlepiej co jest dla niego dobre smile
Słuchaj go

Nie jest ważne  co ja myślę o postępowaniu Twojego partnera.
Dla Ciebie ważne jest to, co on robi i myśli o swoim postępowaniu.

Dla mnie ważne co myślisz, chcę poznać opinię smile Może jesteś osobą ktora jako jedyna oceni go tu pozytywnie. Masz rację że oddanie jest ważne. I właśnie to oddanie to była przeprowadzka to był przyjazd do niego wcześniej jak chciał spędzić ze mną więcej czasu ja to robiłam dla niego. Tylko on z wszystkiego co dla mnie było pozytywne robił problemy. On to nazywał poświęceniem, dla mnie to było normalne. Pójście przez niego na terapię nie byłoby poświęceniem. On naprawdę potrzebuje terapii.
Ja po trzech ponad latach dowiedziałam się że on przyjechał pod dom mojego przyjaciela nie wiem jak go znalazł i cudem nie wyszedł z auta żeby zrobić mu krzywdę!
On jak ktoś po sylwestrze puścił fajerwerki i jego pies się wystraszył zamiast się zająć pieskiem ubierał kominiarkę brał metalową pałę i gaz i szedł się bić nie wiedział kto tam jest ilu ich jest, ja mogłam mówić on jakby w transie był. Stwarzał zagrożenie nie tylko dla siebie ale również dla mnie. Rozmawiałam z nim przez telefon jak jechał autem i co minutę był teksty "jak jeździsz ty ku**o" i trąbienie.
On oficjalnie mówił że jak kolega z pracy mu podskoczy to mu zniszczy życie, że musi zniszczyć firmę konkurencyjna na granicy prawa cokolwiek to znaczyło. Miałam wrażenie że on lubi niszczyć wszystko i wszystkich. Wszyscy są źli, kobiety beznadziejne.. Ja zawodowo jestem prawnikiem. Nie wiem czy nie zniszczyłby swoimi dziwnymi akcjami kiedyś mojej kariery.

40 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-12-16 20:00:25)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Dla mnie ważne co myślisz, chcę poznać opinię smile

OK smile
Ja nigdy bym się nie związała z takim partnerem bo to jak życie na włączonej bombie zegarowej  - nigdy nie wiesz kiedy i z jakiego powodu wybuchnie.
Ludzie przez lata wypracowują sobie schematy zachowań, które są dla nich najlepsze. Twój partner uznał, że siłą i agresją jest w stanie osiągnąć najwięcej. Nie chce się zmieniać bo uznał, że kilka ładnych słówek, komplementów i obietnic załatwi sprawę. Taki bilans strat i zysków wydaje mu się najkorzystniejszy.
Dla mnie słowa muszą mieć pokrycie w czynach. Obietnice bez pokrycia są zwykłym oszustwem, a z oszustami nie ma co się zadawać.

Mam o nim jak najgorsze zdanie, natomiast maksyma która wyznaje jest jak najbardziej prawdziwa. Nie należy się dla nikogo poświęcać, więc Ty również nie powinnaś tego robić dla niego. Chodziło mi o to, żebyś sama zastosowała się do jego słów, bo to działa w obie strony smile

41 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-12-16 22:01:54)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Na pewno zniszczyłby Twoje życie zawodowe swoimi akcjami - autorko, musiało być z Toba naprawde mocno nietęgo, skoro tkwiłas w czymś takim.
Jak to dobrze, że jest to historią.
Znam przypadek kierowcy autobusu, który był i jest do tego stopnia walnięty, że potrafił porąbać w domu meble siekierą albo walić z całej siły łbem o ścianę, już nie mówiąc o innych jego zachowaniach.
I co w tym wszystkim najdziwniejsze? Jego żona to oaza nadludzkiego spokoju mocno stojąca za mężem, a wiele razy latała po ścianach.
Ludzie żyją w różnych związkach.
Jak to dobrze, że z tym skończyłaś.
Dopiero co wysmazylam posta do CCC...nazywając jej faceta chodzącym ABSURDEM, bo jego zachowanie było co najmniej dziwne, jednak jakie można byłoby wymyslic imię dla tego Twojego, to pojęcia nie mam. Każde określenie wydaje mi się za delikatne i nic niemówiące.
Życzę Ci powodzenia i obyś nigdy więcej nie naciela się na kogoś takiego.

42 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2022-12-16 20:53:32)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Dziewczyno,lepiej być do końca życia samemu,niż choćby otrzeć sie o takiego człowieka, z jakim ty tkwiłaś te lata w związku.
Serio, gdzie ty miałaś rozum.
W szkole średniej  zamiast analizy wierszy,powinny być choćby podstawy z psychologii.
Ty nie czułaś sie zagrożona żyjąc u boku takiego agresora?
On jest całkowicie odklejony,nieprzewidywalny i niebezpieczny.
On cie poniżał,traktował potwornie, a ty mimo tego chciałaś sie z nim widywać.
Nieprawdopodobne.

43 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-17 00:23:58)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Szeptuch napisał/a:

Dziewczyno,lepiej być do końca życia samemu,niż choćby otrzeć sie o takiego człowieka, z jakim ty tkwiłaś te lata w związku.
Serio, gdzie ty miałaś rozum.
W szkole średniej  zamiast analizy wierszy,powinny być choćby podstawy z psychologii.
Ty nie czułaś sie zagrożona żyjąc u boku takiego agresora?
On jest całkowicie odklejony,nieprzewidywalny i niebezpieczny.
On cie poniżał,traktował potwornie, a ty mimo tego chciałaś sie z nim widywać.
Nieprawdopodobne.

Z czasem zaczęłam. Miałam takie uczucie w środku że nie chce z nim mieszkać dziwne to było. Bo z jednej strony kochałam i walczyłam o niego po każdej jego chorej akcji a z drugiej coś w środku mnie blokowało żeby podjąć decyzję o wspólnym życiu. Nie wiem może to była kobieca intuicja może jakieś przeczucie że może to się źle dla mnie skończyć. Każda z moich bliskich osób mówiła mi że z nim ryzyko w przyszłości przemocy fizycznej było realne.
Teraz widzę jak to wyglądało facet mnie nie szanuje, poniża bawi się moimi uczuciami a ja jadę kilometry do niego żeby mu powiedzieć że nie chce go stracić.. faktycznie nieprawdopodobne a on po tygodniu od tych słów znowu mi dowala i mówi że nie traktowałam go poważnie w tym związku. Ja nie wiem czy ja tego nie widziałam że on mnie nie szanuje czy byłam aż tak głupia.

Ja się uczepiłam tych miesięcy miodowych. Jak było "fajnie" to on potrafił być wymarzonym facetem dla mnie. Troszczył się, robił mi niespodzianki, przyjeżdżał, gotował mi jak do niego przyjeżdżałam, chciał wszystko ze mną robić co tylko zaproponowałam. Wtedy czułam się dobrze i wierzyłam że on jest dobrym człowiekiem skoro umie się tak starać.

Była też taka sytuacja jak pojechałam z nim do jego przyjaciół ich poznać. Polubiłam ich choć dzieci mieli trochę rozwydrzone. Biegały po stole na którym jedliśmy i ogólnie zachowywały się kiepsko. Ja byłam miła, nic im nie mówiłam. On w pewnym momencie spojrzał na mnie takim wzrokiem jakbym mu ojca zabiła. Później jak wracaliśmy się nie odzywał do mnie. Niby wytłumaczył to tym że się martwił że mnie te dzieci wkurzają, że mi się tam nie podoba i że więcej nie będę chciała tam pojechać. Tylko że ja nic takiego wtedy nie mówiłam spędziłam miło wieczór. Ale na myśl o jego wzroku wtedy nawet teraz przechodzą mnie ciarki. Też dziwna sytuacja zamiast ze mną porozmawiać to musiałam go ciągnąć za język i naprawdę dziwnie się wtedy czułam.

Sytuacja na urlopie też była ciekawa. Pojechaliśmy na nasz pierwszy wspólny urlop. Chciał mi przygotować romantyczną kolację tylko nie wpadł na pomysł żeby posprzątać stół więc przesunął na bok cały bajzel i rozrzucił płatki róż. Zwróciłam mu delikatnie uwagę że mógłby go posprzątać. Zebrał wtedy wszystkie te płatki ze stołu i rzucił nimi we mnie.
Jak poszliśmy na kolację wieczorem to zostawił mnie samą z kieliszkiem wina w knajpie i wyszedł pogadać przez telefon. Nie musiał wtedy tego robić, nic się ważnego nie stało. Ja się wtedy kiepsko poczułam bo niby to miała być nasza "romantyczna" randka.
Jak chciałam żeby pojechał ze mną do lekarza to powiedział że nie musi tego robić bo nie mam operacji ani zabiegu a on musi zbierać gałęzie z ogródka.

44 Ostatnio edytowany przez Rockstar1234 (2022-12-17 00:58:49)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Cześć Autorko. Byłam w związku z typem jak Twój były dużo dłużej. Nikt nigdy mi tak nje wyznawał miłości, nikt mnie tak nie kochał, nie klękał na ulicy przede mną przepraszając i tez nikt na mnie nie darł tak ryja bez powodu, nie szkalował, nie obrażał jak on. Człowiek się bardzo uzależnia od tych chorych emocji. Podobnie jak Ty jestem z dysfunkcyjnej rodziny i wzięłam sobie chłopa na podobieństwo matki, ale ojciec tez nie lepszy. Odejście od niego było straszne, nie dawał mi spokoju. Jestem pewna ze ten twój tez będzie chciał powrotu, obyś była tak silna, że nie pozwolisz na to. Wykorzystaj ten czas bez kontaktu aby się wzmocnić ze wsparciem terapeuty, żebyś dała rade. Bardzo dużo rozkminiasz o nim, ciagle tylko on on on. Co Ci to daje? Chcesz sienprzekonac ze dobrze zrobiłaś ze odeszłaś? Według mnie takie rozkładanie tego na czynniki pierwsze ma sens tylko wtedy; jeśli wyciągasz z tego naukę jak drugi raz nie związać się z takim człowiekim i nie popełnić tego błędu

45 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-17 21:35:57)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Rockstar1234 napisał/a:

Cześć Autorko. Byłam w związku z typem jak Twój były dużo dłużej. Nikt nigdy mi tak nje wyznawał miłości, nikt mnie tak nie kochał, nie klękał na ulicy przede mną przepraszając i tez nikt na mnie nie darł tak ryja bez powodu, nie szkalował, nie obrażał jak on. Człowiek się bardzo uzależnia od tych chorych emocji. Podobnie jak Ty jestem z dysfunkcyjnej rodziny i wzięłam sobie chłopa na podobieństwo matki, ale ojciec tez nie lepszy. Odejście od niego było straszne, nie dawał mi spokoju. Jestem pewna ze ten twój tez będzie chciał powrotu, obyś była tak silna, że nie pozwolisz na to. Wykorzystaj ten czas bez kontaktu aby się wzmocnić ze wsparciem terapeuty, żebyś dała rade. Bardzo dużo rozkminiasz o nim, ciagle tylko on on on. Co Ci to daje? Chcesz sienprzekonac ze dobrze zrobiłaś ze odeszłaś? Według mnie takie rozkładanie tego na czynniki pierwsze ma sens tylko wtedy; jeśli wyciągasz z tego naukę jak drugi raz nie związać się z takim człowiekim i nie popełnić tego błędu

Dobrze że chociaż u mnie nie było wyzwisk w moim kierunku. Też było klękanie i błaganie żebym wróciła bo jestem najlepsza na świecie wtedy po tej akcji z grożeniem policją. Owszem mam go ciągle w głowie ale od naszego rozstania minął dopiero miesiąc myśle że po takim krótkim czasie ciężko jest nie rozmyślać. Póki co dał mi spokój nie odzywa się do mnie. Przez pierwszy miesiąc usunął Facebooka i messengera. Ostatnio widziałam że wrócił bo pojawił mi się w proponowanych znajomościach. To chyba też jakiś objaw niestabilności emocjonalnej to nagłe usuwanie konta społecznościowego. Czyżby tak przeżywał? Wątpię.

Ktoś tu pisał o sygnałach od początku.. faktycznie pamiętam sytuacje w której po jakiejś cięższej kłótni powiedział mi "myślisz że jakbym chciał cię wykorzystywać to bym tego nie zrobił? a co to za problem?", lub kiedyś dał mi klapsa w tyłek takiego mocnego że aż zareagowałam że mnie zabolało to powiedział "należy Ci się", albo kiedy poprosiłam żeby kupił mopa do mycia podłóg powiedział "możesz na kolanach". Dziwne teksty z jego strony a to tylko kilka z wielu a pomiędzy tym kocham cię, jesteś najlepsza, potrzebuje tylko ciebie, tylko bez ciebie jest mi źle itd.

Znajomi mnie straszyli, że pewnie teraz po rozstaniu nie będę miała spokoju, że będę musiała składać zawiadomienia na policję i w ogóle że facet nie odpuści ale póki co chyba dał mi spokój. Może zrozumiał, że to dalej nie ma sensu. Jest to jakaś nadzieja dla mnie że będę mogła spokojnie z pomocą psychologa zamknąć ten rozdział mojego życia.

Zastanawia mnie jedna kwestia. Dlaczego ze swoją byłą wziął po roku ślub i niby po tygodniu od ślubu wszystko zaczęło się psuć a w moim przypadku tego nie chciał. Byliśmy ze sobą przecież o wiele dłużej, cały czas powtarzał że będę najlepszą żoną, że bardzo chce żebym byłam narzeczoną.. ale jak zaczynałam temat ślubu to się wkurzał. Chciał żebyśmy spędzali ze sobą więcej weekendów żeby chociaż trochę zobaczyć jak nam będzie przed dłuższy czas razem spędzony ale nawet do tego nie zdążyło dojść. Po co wyskakiwał z takimi pomysłami skoro nagle mu coś nie pasowało z naszą relacją? Koniecznie nalegał na to żebym najpierw u niego zamieszkała a później się denerwował że ja myślę że on mi się nie oświadczy. Teraz wiem że byłoby to najgorsze co mogłoby mnie spotkać i dobrze że do tego nie doszło ale skoro byłam taka cudowna i inna od innych to chyba był to normalny kolejny etap naszego związku?

46

Odp: Facet nie wie czego chce?

Chciałabym wprost zapytać czy dla tego związku jest jakaś szansa z terapią czy powinnam go całkowicie zamknąć, zablokować i się odizolować? Chociaż blokada chyba jest zbędna w końcu póki co mnie nie nęka. Czy ktoś z Państwa widzi na to szansę żeby ten człowiek coś ze sobą zrobił?

47

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Chciałabym wprost zapytać czy dla tego związku jest jakaś szansa z terapią czy powinnam go całkowicie zamknąć, zablokować i się odizolować? Chociaż blokada chyba jest zbędna w końcu póki co mnie nie nęka. Czy ktoś z Państwa widzi na to szansę żeby ten człowiek coś ze sobą zrobił?

Nie.
Ogarnij się dziewczyno. Gość pomiatał Tobą jak mu się podobało, a Ty pytasz o szansę na sukces. Nie ma.

Zablokowanie go jest niezbędne po pierwsze dla Twojej psychiki, po drugie po to, żeby się jednak nie odezwał, bo jak patrzę na Twój post to widzę, że poleciałabyś do niego na skrzydłach, jak tylko by się odezwał.

Obudź się. Przeczytaj swój pierwszy post i zastanów się, co byś doradziła przyjaciółce, gdyby jej facet tak ją traktował.

48

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

on po tym łóżku nagle wyskoczył że ma tego dość i mam się wynosić.

I to powinien być Wasz ostatni kontakt. A na pewno ostatni z twojej strony.




Na drugi dzień przyjechałam do niego bo ....

Po słowach "bo" należy wstawić tekst "w tej relacji będę ofiarą przemocy emocjonalnej, poświęcę się, będę cierpiała".



Cała reszta nie ma znaczenia.
To opiera się na zgraniu -- opresja i cierpienie, pasożyt, ofiara.



chciałam wyjaśnić sytuację to facet groził mi że mnie siłą wyniesie ze swojego podwórka, groził mi że wezwie policję i ogólnie powiedział, że cytuje "k**wa nie chce mieć z Tobą kontaktu" to tak w wielkim skrócie.

Fala opadająca, drenująca, rozładowanie energiii...



Po dwóch miesiącach zaczął do mnie pisać i nawet przyjechał w miejsce w którym byłam wtedy na urlopie żeby pogadać jak to żałuje, że już nigdy mnie nie zawiedzie, że jestem najlepsza i nie chce życia beze mnie i że maksymalnie wykorzysta tą szansę. W wakacje nawet oglądaliśmy pierścionki zaręczynowe.

Fala wznosząca... ładowanie akumulatorów przed następnym spięciem...

49

Odp: Facet nie wie czego chce?
Lady Loka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Chciałabym wprost zapytać czy dla tego związku jest jakaś szansa z terapią czy powinnam go całkowicie zamknąć, zablokować i się odizolować? Chociaż blokada chyba jest zbędna w końcu póki co mnie nie nęka. Czy ktoś z Państwa widzi na to szansę żeby ten człowiek coś ze sobą zrobił?

Nie.
Ogarnij się dziewczyno. Gość pomiatał Tobą jak mu się podobało, a Ty pytasz o szansę na sukces. Nie ma.

Zablokowanie go jest niezbędne po pierwsze dla Twojej psychiki, po drugie po to, żeby się jednak nie odezwał, bo jak patrzę na Twój post to widzę, że poleciałabyś do niego na skrzydłach, jak tylko by się odezwał.

Obudź się. Przeczytaj swój pierwszy post i zastanów się, co byś doradziła przyjaciółce, gdyby jej facet tak ją traktował.

nic dodac nic ująć.

Tak dopytam:
autorko, jesteś masochistką?
Bo w twoim rozumowaniu przejawia sie tylko taka logika, że lubisz byc poniżana i tłamszona.

50 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-19 18:32:03)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Szeptuch napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Chciałabym wprost zapytać czy dla tego związku jest jakaś szansa z terapią czy powinnam go całkowicie zamknąć, zablokować i się odizolować? Chociaż blokada chyba jest zbędna w końcu póki co mnie nie nęka. Czy ktoś z Państwa widzi na to szansę żeby ten człowiek coś ze sobą zrobił?

Nie.
Ogarnij się dziewczyno. Gość pomiatał Tobą jak mu się podobało, a Ty pytasz o szansę na sukces. Nie ma.

Zablokowanie go jest niezbędne po pierwsze dla Twojej psychiki, po drugie po to, żeby się jednak nie odezwał, bo jak patrzę na Twój post to widzę, że poleciałabyś do niego na skrzydłach, jak tylko by się odezwał.

Obudź się. Przeczytaj swój pierwszy post i zastanów się, co byś doradziła przyjaciółce, gdyby jej facet tak ją traktował.

nic dodac nic ująć.

Tak dopytam:
autorko, jesteś masochistką?
Bo w twoim rozumowaniu przejawia sie tylko taka logika, że lubisz byc poniżana i tłamszona.

Moja wiara w ludzi jest idiotyczna. Mam chyba wyprany mózg przez tego faceta. Zapominam o złym a myślę tylko o kilku dobrych chwilach. Ja sobie w głowie ułożyłam z nim cudowny związek i chyba nie dopuszczam do siebie myśli że mogłam się tak pomylić co do niego a już ten tekst na koniec faceta który ma ciągłe problemy finansowe cytuję "powodzenia w utrzymaniu domu jak rodziców zabraknie" gdzie ja tych problemów nie mam, rodzice są jeszcze młodzi był żenujący. Nie wiem po co mówić komuś coś takiego nie umiem znaleźć logicznego powodu. Z drugiej strony chyba nie ma sensu szukać logiki w wypowiedzi faceta dla którego jednym z powodów rozstania było to że będziemy mieć dwa domy i jak my to utrzymamy! wychodzi że lepiej nie mieć nic niż coś mieć bo wszędzie można się doszukać problemu.

Była też sytuacja w której on z ciągłymi problemami finansowymi otwiera nową firmę ze znajomym i mówi mi po tej całej sytuacji z grożeniem mi policja itd jak to on miał dostać milion złotych premii i chciał mi kupić domek nad jeziorem... oczywiście nic z tego "kontraktu" nie wyszło ale sama teraz się zastanawiam czy on czasem bajkopisarzem nie był. Sama psycholog mnie pytała czym on się zajmuje że aż takie pieniądze ma dostać bo wydawało jej się to trochę dziwne.

51 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-20 15:58:03)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Czy naprawdę takie zachowania można nazwać aż przemocą? Mój ojciec też się z moim zdaniem i uczuciami nie liczy i nie liczył nigdy, zawsze wszystko musiało być tak jak on chciał i chyba taki sam mechanizm działał w moim związku? nie umiem przestać się obwiniać o rozpad tej relacji sad według psychologa powinnam w ogóle nie dopuszczać do siebie myśli, że ten człowiek mnie kiedykolwiek kochał.

52

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Czy naprawdę takie zachowania można nazwać aż przemocą? Mój ojciec też się z moim zdaniem i uczuciami nie liczy i nie liczył nigdy, zawsze wszystko musiało być tak jak on chciał i chyba taki sam mechanizm działał w moim związku? nie umiem przestać się obwiniać o rozpad tej relacji sad według psychologa powinnam w ogóle nie dopuszczać do siebie myśli, że ten człowiek mnie kiedykolwiek kochał.

Tak, można.

53

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Czy naprawdę takie zachowania można nazwać aż przemocą?

TAK

54 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-12-20 19:54:19)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

a już ten tekst na koniec faceta który ma ciągłe problemy finansowe cytuję "powodzenia w utrzymaniu domu jak rodziców zabraknie"

Ten typ tak ma, że sprawuje nad Tobą kontrolę przez zasianie strachu.
To doskonała metoda na obniżenie Twojego poczucia bezpieczeństwa. Popatrz jak rozważasz ten problem - przedstawiasz swoje położenie jak gdybyś szukała potwierdzenia, że jednak bez niego dasz radę. Gdy będzie powtarzał podobne teksty z uporem i przekonaniem, zaczniesz się zastanawiać ile w jego słowach jest prawdy. A ponieważ w życiu zawsze jest element niepewności, jego pewność zaburzy Twoje przekonania.

Neuroprzekaźnik oksytocyna kieruje naszym zachowaniem przez szukanie oparcia w grupie, bo bez niej człowiek pierwotny nie miał szans na przeżycie. Chociaż teraz nic takiego nam nie zagraża, nasze pierwotne instynkty nadal są uruchamiane przez neuroprzekaźniki.
Facet celowo roztacza przed Tobą wizję osamotnienia, bo w ten sposób chce Cię zmusić do pozostanie przy nim.
Co poczniesz jak zabraknie rodziców?

A co Cię czeka gdy będziesz z nim żyła  kolejne 10 lat, po których on  umrze przed Twoimi rodzicami?

55 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-20 20:44:18)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Agnes76 napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

a już ten tekst na koniec faceta który ma ciągłe problemy finansowe cytuję "powodzenia w utrzymaniu domu jak rodziców zabraknie"

Ten typ tak ma, że sprawuje nad Tobą kontrolę przez zasianie strachu.
To doskonała metoda na obniżenie Twojego poczucia bezpieczeństwa. Popatrz jak rozważasz ten problem - przedstawiasz swoje położenie jak gdybyś szukała potwierdzenia, że jednak bez niego dasz radę. Gdy będzie powtarzał podobne teksty z uporem i przekonaniem, zaczniesz się zastanawiać ile w jego słowach jest prawdy. A ponieważ w życiu zawsze jest element niepewności, jego pewność zaburzy Twoje przekonania.

Neuroprzekaźnik oksytocyna kieruje naszym zachowaniem przez szukanie oparcia w grupie, bo bez niej człowiek pierwotny nie miał szans na przeżycie. Chociaż teraz nic takiego nam nie zagraża, nasze pierwotne instynkty nadal są uruchamiane przez neuroprzekaźniki.
Facet celowo roztacza przed Tobą wizję osamotnienia, bo w ten sposób chce Cię zmusić do pozostanie przy nim.
Co poczniesz jak zabraknie rodziców?

A co Cię czeka gdy będziesz z nim żyła  kolejne 10 lat, po których on  umrze przed Twoimi rodzicami?


Nawet Pani nie wie ile ma racji! ja żyłam w ciągłym strachu, w ciągłej obawie kiedy znowu mnie zostawi.. kiedy znowu mi dowali.
Wydaje mi się, że jemu już się to udało. W końcu piszę na forum i faktycznie szukam potwierdzenia tego, że dobrze zrobiłam odchodząc co więcej szukam potwierdzenia tego że byłam źle traktowana! Przez chwilę nawet przeszło mi przez myśl że to taka gra... ten strach, te raniące słowa, wybuchy złości nawet przecież agresji słownej, to takie jakby "umniejszanie" mojej przyszłości bo przecież z nas dwojga to akurat ja miałam stałą pracę, zarobek, dobre perspektywy na przyszłość a co w związku z tym się wiąże - stabilność. Może on wiedząc to że poradzę sobie bez niego bardzo mocno chciał zburzyć moją pewność siebie i poczucie własnej wartości co przyznaje mu się udało bo bliscy nie mogą wyjść z podziwu że ja ciągle dopytuje czy dobrze zrobiłam i czy byłam źle traktowana bo oni to by z takim człowiekiem nie chcieli mieć nic wspólnego i ciągle mi powtarzają żeby zobaczyła że on stosuje względem mnie te same schematy co mój ojciec. Nie liczą się moje uczucia, moje potrzeby, moje zdanie.. ma być tak jak on chce a jak nie to mnie zostawi. Jemu się wydawało że skoro zapytał na spotkaniu na co mam ochotę i robiliśmy to co ja chciałam to znaczy że już mam prawo mieć swoje potrzeby i jestem najważniejsza. To tak nie działa. Jestem skłonna nawet uwierzyć że może myślał że zrobię to co zawsze... wezmę winę na siebie, przyjadę porozmawiam, zrobię wszystko żeby jaśnie pana odzyskać bo przecież robiłam to cały czas. Poniżałam się, upokarzałam i powoli cały czas traciłam szacunek do samej siebie walcząc o kogoś kto dla mnie tego szacunku nie miał w ogóle. Byłam zdolna do tego żeby olać wszystko w swoim życiu, pojechać do niego w ciagu dnia i prosić o szansę żebyśmy do siebie wrócili chociaż to on znowu nawalił! Kto normalny tak robi..

Wydaje mi się, że to że on wiedział że jestem z dysfunkcyjnej rodziny, bo ja mu się zwierzałam szukałam w nim oparcia, ułatwiało mu znęcanie się nade mną. Jeśli coś się u mnie działo i chciałam się wygadać ale na własnych zasadach on "pokazywał" mi jak bardzo mu się to nie podoba że nie zrobiłam tego tak jak on chciał i w gruncie rzeczy był zdolny po tym jak coś w domu mnie dobiło, dobić mnie swoim zachowaniem jeszcze bardziej. Kiedy się kocha to chyba się tak nie robi ?

Po 10 latach z nim to byłabym już chyba wrakiem człowieka. To co mam teraz czyli psychoterapia, depresja, napady lęku, choroby skóry, problemy z żołądkiem, obsesyjne owbinianie się, problemy z alkoholem itd wystarczająco już daje mi w kość. Zanim weszłam w ten związek byłam innym człowiekiem.

56

Odp: Facet nie wie czego chce?

Wiesz co to pasożyt?
To organizm żerujący na żywicielu.
Pasożyt zrobi wszystko aby utrzymać żywiciela w swoich mackach, i jednocześnie nie może całkowicie pozbawić go sił żywotnych, bo wtedy go straci. Stąd okresy wzmacniania żywiciela jakimś drobnym aktem dobroci by mógł się odbudować, po czym następuje czerpanie z jego zasobów na maksa.

Jakimś cudem na chwilę uwolniłaś się od niego. Może on przeholował, a może znalazłaś  siłę, w sobie lub z czyjąś pomocą, i potrafiłaś się wyrwać z tej matni. Od Ciebie zależy czy pozostaniesz już na zawsze wolna, czy wrócisz do tego co było i dobrowolnie staniesz się  źródłem jego siły.

57

Odp: Facet nie wie czego chce?
Agnes76 napisał/a:

Wiesz co to pasożyt?
To organizm żerujący na żywicielu.
Pasożyt zrobi wszystko aby utrzymać żywiciela w swoich mackach, i jednocześnie nie może całkowicie pozbawić go sił żywotnych, bo wtedy go straci. Stąd okresy wzmacniania żywiciela jakimś drobnym aktem dobroci by mógł się odbudować, po czym następuje czerpanie z jego zasobów na maksa.

Jakimś cudem na chwilę uwolniłaś się od niego. Może on przeholował, a może znalazłaś  siłę, w sobie lub z czyjąś pomocą, i potrafiłaś się wyrwać z tej matni. Od Ciebie zależy czy pozostaniesz już na zawsze wolna, czy wrócisz do tego co było i dobrowolnie staniesz się  źródłem jego siły.

Przeholował. Tekst po ponad trzech latach że nie jestem najważniejsza bo nie jestem rodziną mnie wystarczająco mocno zranił. Po tym wszystkim co już z nim przeszłam to był taki cios poniżej pasa bo zaczęłam się zastanawiać po co w ogóle ten związek mu był przecież nigdy nie byłam rodziną. Dlaczego uważasz że uwolniłam się na chwilę? dlatego że jest pasożytem i musi mieć ofiarę? przecież może znaleźć nową chociaż już jej współczuje.

58

Odp: Facet nie wie czego chce?

Pasożyt musi mieć ofiarę. Sam jest zbyt słaby by żyć, nie potrafi znaleźć siły w sobie dlatego szuka jej w kimś innym.
Bardzo możliwe że szuka innej ofiary, a jeśli jego wysiłki nie przyniosą spodziewanego efektu przypomni sobie o poprzedniej.
On już wie co na Ciebie działa, jakich sposobów użyć abyś ponownie stała się jego żywicielem.
Może zdwoić dawkę dobroci na początku, by potem wrócić do starych metod sukcesywnie pozbawiając Cie tej chwilowej samodzielności.
Pamiętaj o tym gdy ponownie zacznie próbować Cię usidlać.

59 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-21 00:06:30)

Odp: Facet nie wie czego chce?
Agnes76 napisał/a:

Pasożyt musi mieć ofiarę. Sam jest zbyt słaby by żyć, nie potrafi znaleźć siły w sobie dlatego szuka jej w kimś innym.
Bardzo możliwe że szuka innej ofiary, a jeśli jego wysiłki nie przyniosą spodziewanego efektu przypomni sobie o poprzedniej.
On już wie co na Ciebie działa, jakich sposobów użyć abyś ponownie stała się jego żywicielem.
Może zdwoić dawkę dobroci na początku, by potem wrócić do starych metod sukcesywnie pozbawiając Cie tej chwilowej samodzielności.
Pamiętaj o tym gdy ponownie zacznie próbować Cię usidlać.

Pamiętam, bo dokładnie tak było w wakacje jak chciał mnie odzyskać. To był "najlepszy" okres w naszym związku. Nigdy nie czułam się tak "kochana" jak wtedy. Teraz już wiem że to nie było prawdziwe.

Czy jest tu jakaś osoba która widzi w tym człowieku kogoś zaburzonego ale jednocześnie widzi możliwość zmiany ? Kogoś kto zachowuje się kiepsko z jakiś głęboko w sobie zakorzenionych problemów lub traum ?

60 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-12-21 08:16:51)

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Pasożyt musi mieć ofiarę. Sam jest zbyt słaby by żyć, nie potrafi znaleźć siły w sobie dlatego szuka jej w kimś innym.
Bardzo możliwe że szuka innej ofiary, a jeśli jego wysiłki nie przyniosą spodziewanego efektu przypomni sobie o poprzedniej.
On już wie co na Ciebie działa, jakich sposobów użyć abyś ponownie stała się jego żywicielem.
Może zdwoić dawkę dobroci na początku, by potem wrócić do starych metod sukcesywnie pozbawiając Cie tej chwilowej samodzielności.
Pamiętaj o tym gdy ponownie zacznie próbować Cię usidlać.

Pamiętam, bo dokładnie tak było w wakacje jak chciał mnie odzyskać. To był "najlepszy" okres w naszym związku. Nigdy nie czułam się tak "kochana" jak wtedy. Teraz już wiem że to nie było prawdziwe.

Czy jest tu jakaś osoba która widzi w tym człowieku kogoś zaburzonego ale jednocześnie widzi możliwość zmiany ? Kogoś kto zachowuje się kiepsko z jakiś głęboko w sobie zakorzenionych problemów lub traum ?


Ja taka osoba na pewno nie jestem.
Autorko, wiesz na czym polega Twój problem?
Otóż polega na tym, że aż tak bardzo w siebie nie wierzysz, w to że możesz mieć w jakiejś sprawie rację, że musisz mieć milion różnych dowodów, żeby w końcu pojąć, że ten człowiek naprawdę jest zdrowo walnięty.
Normalnie myślącej kobiecie wystarczyłaby jedna chora jego akcja, no może dwie, żeby ona zrozumiała, że nie ma czego szukać w takiej znajomości i jej zdanie, jej osad byłby dla niej wyrocznią. Nawet gdyby inni ludzie mówili do niej " oj, przesadzasz, on wcale tak nie chciał, to fajny facet", to na nią zdanie innych nie miałoby wpływu, ponieważ ona miałaby własne wyrobione zdanie i ono byłoby dla niej przewodnikiem.
Ty natomiast musisz mieć trylion potwierdzeń, a i tak znajdziesz jakąś lukę, żeby tylko go usprawiedliwiać.
Łatwo jest Cię zmanipulować i zapędzić w kozi róg.
Mnie rozłożyło na łopatki, gdy facet odwoził Cię po jakiems Waszym spotkaniu i gdy wysiadalas z auta powiedział " jadę do domu, żeby się odgazowac' w takiej sytuacji, gdy całe spotkanie było miłe.
Gdy to przeczytałam zaczęłam się śmiać - miałaś do czynienia z takim chamem i prostakiem, że głowa mała, ale Ty i tak potrzebujesz jeszcze więcej i więcej argumentów przemawiających na nie dla tej znajomości.
To jest Twoim problemem.
Wyglądasz mi na ofiarę gashlitingu uprawianego na Tobie przez długi czas. Dlatego wyszłaś z tego taka skołowana, że nawet, gdy ewidentnie widzisz czarne, to i tak nie wierzysz własnym oczom, bo nie jesteś pewna czy to czarne, to przypadkiem nie białe.
Zrobił Ci ten czub niezłe pranie mózgu.

61

Odp: Facet nie wie czego chce?

Ty się powinnaś przy swoim facecie uspokajać  -Tak wygląda właśnie długi normalny zwiazek.
Ty nie miałaś wzorców z domu, więc nie byłaś odporna na jego manipulacje.
On Ci wyprał mózg. Niby już koniec a jesteś
uległa i piszesz z nim dalej jak się odezwie. Sprawy intymne zaślepiają i Ty jesteś przykladem. Jak ktoś z boku to czyta to aż ciarki przechodzą czemu tego nie uważasz za zakonczone. Wszyscy Ci się dziwią, że z nim dalej jestes a Ty jesteś zamyślona i masz mętlik w głowie.
Tobie trzeba przegadac.
Ciesz się, że nie łączą Was dzieci.
On jak się znowu odezwie to będzie mówił jak kocha obiecywać, że się zmieni i Cię mamić. Musisz się na to uodpornić.
Ty byłaś szczera kochałaś a on Tobą manipuluje.
Musisz umieć mu powiedzieć, jeśli nadal będzie szukał z Tobą kontaktu, przyjeżdżał pod prace itp.:
Nie pisz do mnie, nie dzwon, nic mi nie wysylaj. nie szukaj ze mną kontaktu, bo sobie nie życzę.
Do widzenia.
Nie wdawaj się w dyskusje, bo znowu cię wciągnie, bo to doskonały manipulator. On powie jedno zdanie, które Cię ruszy i znowu się wdasz w dyskusje.
On się nie zmieni. Nie licz na to, że on się zmieni. Owszem na tydzień czy miesiąc. Potem Ci pokaże swoje oblicze. Już Ci pokazał.
Szkoda na to czasu. B

62 Ostatnio edytowany przez basiaczek92 (2022-12-21 09:29:41)

Odp: Facet nie wie czego chce?

Ten tekst z odgazowywaniem był żenujący i znałam go już od drugiej randki. Porównywalnie żenująca była sytuacja kiedy leżałam mu z głowa na kolanach i oglądaliśmy film a on położył mi penisa na buzie i głupio zaczął się śmiać. Wstałam a on pyta co robię ja mówię nic na co on to może zacznij. Niby później dodał ze nie w takim sensie ze nic nie robię bo chyba głupio mu się zrobiło mówić coś takiego po wieczorze w którym kupiłam specjalnie bieliznę dla niego i ogólnie wiele przyjemności mu sprawiłam.
Z czasem te sytuacje stały się dla mnie przykre i nie umiałam o nich zapomnieć.

63

Odp: Facet nie wie czego chce?
basiaczek92 napisał/a:

Ten tekst z odgazowywaniem był żenujący i znałam go już od drugiej randki. Porównywalnie żenująca była sytuacja kiedy leżałam mu z głowa na kolanach i oglądaliśmy film a on położył mi penisa na buzie i głupio zaczął się śmiać. Wstałam a on pyta co robię ja mówię nic na co on to może zacznij. Niby później dodał ze nie w takim sensie ze nic nie robię bo chyba głupio mu się zrobiło mówić coś takiego po wieczorze w którym kupiłam specjalnie bieliznę dla niego i ogólnie wiele przyjemności mu sprawiłam.
Z czasem te sytuacje stały się dla mnie przykre i nie umiałam o nich zapomnieć.


Gdzie Ty takiego młota znalazłaś? Chamidlo pierwszej wody. - powinnaś zawinąć się i strzelić go w te bezczelna gębę.
Uwierz mi, dla własnego dobra omijaj tego człowieka szerokim łukiem, bo ta słoma, która wychodzi mu z butów jest nie do opanowania.

64

Odp: Facet nie wie czego chce?
ulle napisał/a:
basiaczek92 napisał/a:

Ten tekst z odgazowywaniem był żenujący i znałam go już od drugiej randki. Porównywalnie żenująca była sytuacja kiedy leżałam mu z głowa na kolanach i oglądaliśmy film a on położył mi penisa na buzie i głupio zaczął się śmiać. Wstałam a on pyta co robię ja mówię nic na co on to może zacznij. Niby później dodał ze nie w takim sensie ze nic nie robię bo chyba głupio mu się zrobiło mówić coś takiego po wieczorze w którym kupiłam specjalnie bieliznę dla niego i ogólnie wiele przyjemności mu sprawiłam.
Z czasem te sytuacje stały się dla mnie przykre i nie umiałam o nich zapomnieć.


Gdzie Ty takiego młota znalazłaś? Chamidlo pierwszej wody. - powinnaś zawinąć się i strzelić go w te bezczelna gębę.
Uwierz mi, dla własnego dobra omijaj tego człowieka szerokim łukiem, bo ta słoma, która wychodzi mu z butów jest nie do opanowania.

Przez internet go poznałam. Wydawał się być takim dobrym człowiekiem, był uprzejmy dla wszystkich dobrze traktował znajomych, przyjaciół. Dopiero z czasem zaczęłam zauważać że on potrafi wszystkich okłamać. Mnie, rodziców, przyjaciół których znał 20 lat. Po ich zszokowanej reakcji na to co im powiedziałam o jego zachowaniu zrozumiałam że oni w ogóle go nie znają, że nikt go nie zna. Może trochę ja poznałam, tylko że ja byłam zupełnym jego przeciwieństwem. I teraz rozumiem co mieli na myśli moi bliscy mówiąc mi że my kompletnie do siebie nie pasujemy i że stać mnie na kogoś lepszego.

65

Odp: Facet nie wie czego chce?

Wrócisz do niego, jeśli się odezwie?

Posty [ 1 do 65 z 118 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Facet nie wie czego chce?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026