Mój synek jest nieznośny- znalazłam tu mnóstwo postów tego typu- często sama tak mówię, za niedługo kończy 3 lata a nadal siusia w pampersy, wie co robi źle i mówi to, ale praktyka nie wychodzi. Wyzywa, szczypie, drapie, gryzie...itp, itd... A ja? Jestem jego mamą, momentami nie mam siły, i nie siadam nie płaczę z bezsilności tylko krzyczę, krytykuję go, a ostatnio zdarzy mi się nawet dać klapsa (zawsze byłam bardzo przeciwko temu).
Co jest ze mną nie tak?
To on czy ja powinnam się zmienić?
Czytam dużo o wychowaniu... i co te nasze maluszki mogą mieć w główkach. Czy na prawdę robią wszystko "na złość"? Czy tylko my tak to odbieramy, bo nie radzimy sobie ze zrozumieniem tego?
Wydaję mi się że jestem okropną mamą, czytam jak inne mamy rozmawiają z dziećmi... nie krzyczą, mają super kontakt. A ja? Szok. Niekonsekwentny nerwus.
Gry, zabawy- próbując robić coś z nim wydaję mi się że on w ogóle nie pojmuję co ja mówię. A może to ja źle tłumaczę i zbyt szybko się poddaję??
Czy któreś z was mają podobne problemy, lub rady dla nas?
Prosimy o każdą pomocną odpowiedź :-)
(nie wiem czy to coś zmienia, czy nie, ale dodam że jestem samotną mamą)
Podobne tematy
2 2013-07-30 23:05:47 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-07-30 23:16:52)
Kurcze nooooo...dziwne byloby (przynajmniej dla mnie)i malo spotykane, aby w sytuacji kiedy dziecko cię biję,szczypię, gryzie, drapię, wyzywa byla oazą cierpliwosci , i z usmiechem znosiłą jego eskapady czy nawet furie,ktorą wyladowuje na tobie
To ze sie wkurzysz i pokazesz mlodemu, ze jego zachowanie budzi u ciebie (i nie tylko ) brak akceptacji,i tolerancji jest zupelnie zrozumiale..
Niby krzyk nie jest wychowawczy jak wspolczesne poradniki ped-psych gloszą, , ale w sytuacjach kiedy dziecko zadaje ból ,jest to naturalna reakcja wiekszosci ludzi, przeciez nie bedziesz wytwarzać u wlasnego dziecka sztuczny i nierealny obraz odbioru malego karygodnych zachowań.
Tez jestes czlowiekiem, tez masz skale wytrzymalosci ,masz prawo do zlosci, masz jakis limit cierpliwosci,ktory kiedys sie konczy,choc uwazam ze bezsilnosc w postaci placzu przy malym byłoby blędnym postepowaniem,i złym pomyslem.
Płakac przez kilkulatka testowanie i sprawdzanie na co mu wolno,a co nie? oo co to ,to napewno nie,dobrze ze nie placzesz,bo w przeciwnym razie zobaczylby ze cie pokonał i ma nad tobą przewage
Na innych mamach raczej się nie wzoruj, kazde dziecię jest inne, w tym inne podejscie ,dzieciaki mają rozny temperament, niektore są bardzo latwe w obsludze i wystarczy raz o cos poprosic, takie ugodowe dziecko, a inne z bardzo mocnym charakterem i osobowoscią, ze trzeba niezle sie naglowkowac jak do czorta dociec -wtenczas porazki jak i sukcesy bywają nieuniknione
Kary jak i nagrody są potrzebne ,bez skrajnosci w zadną strone , ale nagany brzydkich zachowan jak i pochwaly tych dobrych przynoszą oczekiwane efekty
Piszesz,ze masz fatalne samopoczucie przez te fundowane klapsy ...jesli tak negatywnie jestes do nich nastawiona i zle to obydwoje znosicie, to zamien je na wstrzymywanie przywilejow, odbieranie przyjemnosci np w postaci braku bajek,lakocia , nie ma w tym dniu rowerka, daje przyklad czysto hipotetyczny,bo ty sama znasz najlepiej wlasnego syna, i cokolwiek co malemu frajde sprawia ma to wstrzymywane/odbierane na jakis czas po wczesniejszym uprzedzeniu
Też zaboli i odczuje dotkliwie jak mu na czyms zalezy, a tego nie otrzyma,ale juz nie fizycznie ,tylko duma ![]()
Idzie od wrzesnia do prz-la? tam troche ogłady i dyscypliny takze powinien nabrac,bądz co nie badz dzieci w grupie szybciej nabywają i uczą sie pokory, dostosowania do zasad i regul,szybciej przyswajają nakazy-zakazy.Jednak w gupie kilkunastu/kilkudziesieciu dzieci nie bedzie juz taki na I miejscu i troszeczke pokory,w tym samodyscypliny nabrac powinien
W przedszkolu być może, zapozna się z dyscypliną, ale na 99% dziecko będzie do tych zasad stosować sie tylko w przedszkolu. Bo skoro w domu panują inne zasady, to dlaczego ma sobie to zmieniać? Poza tym mamę już sobie jakoś "ustawił", panią w przedszkolu dopiero będzie próbował...
Myślę, że od początku za bardzo pozwoliłaś sobie wejść dziecku na głowę i naprawdę najwyższy czas pokazać kto jednak w tym układzie rodzic-dziecko rządzi. Konsekwentnie. Nie pozwalaj na gryzienie, szczypanie, wyzywanie. I to już nie tłumaczeniem, że brzydko zrobił, ze mamusi smutno, bo według mnie to działa tylko u baardzo grzecznych dzieci które zrobiły to pierwszy raz. Poza tym prawie trzylatek, który teoretycznie prawie wszystko rozumie potrzebuje raczej prostego przekazu. Ja bym już spróbowała tego, że jak na przykład uszczypie uszczypnąć go tez. Na tyle mocno żeby poczuł, żeby go zabolało. I tak za każdym razem. Może i według dzisiejszej mody to drastyczne, ale na pewno bardziej skuteczne niż kazania. Może być jeszcze postawienie do kąta, "karny jeżyk", z tym, że te metody naprawdę wymagają dużo cierpliwości, samozaparcia i konsekwencji.
4 2013-07-31 09:03:25 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-07-31 09:15:19)
Mój synek jest nieznośny- znalazłam tu mnóstwo postów tego typu- często sama tak mówię, za niedługo kończy 3 lata a nadal siusia w pampersy, wie co robi źle i mówi to, ale praktyka nie wychodzi. Wyzywa, szczypie, drapie, gryzie...itp, itd... A ja? Jestem jego mamą, momentami nie mam siły, i nie siadam nie płaczę z bezsilności tylko krzyczę, krytykuję go, a ostatnio zdarzy mi się nawet dać klapsa (zawsze byłam bardzo przeciwko temu).
Co jest ze mną nie tak?
To on czy ja powinnam się zmienić?
Czytam dużo o wychowaniu... i co te nasze maluszki mogą mieć w główkach. Czy na prawdę robią wszystko "na złość"? Czy tylko my tak to odbieramy, bo nie radzimy sobie ze zrozumieniem tego?
Wydaję mi się że jestem okropną mamą, czytam jak inne mamy rozmawiają z dziećmi... nie krzyczą, mają super kontakt. A ja? Szok. Niekonsekwentny nerwus.
Gry, zabawy- próbując robić coś z nim wydaję mi się że on w ogóle nie pojmuję co ja mówię. A może to ja źle tłumaczę i zbyt szybko się poddaję??
Czy któreś z was mają podobne problemy, lub rady dla nas?
Prosimy o każdą pomocną odpowiedź :-)
(nie wiem czy to coś zmienia, czy nie, ale dodam że jestem samotną mamą)
Mama do poprawki!!!! ![]()
Każda z nas ma ograniczone pokłady cierpliwości a dzieci potrafią być naprawdę koszmarne, niestety to my jesteśmy dorośli i co za tym idzie powinniśmy umieć dojrzale reagować czyli kontrolować negatywne emocje, wiem wiem trudne jak cholera, sama mam dwójkę dzieciaków ![]()
Opowiem ci jak ja radzę sobie z dziećmi.
Po pierwsze pozawalam im wybierać np. co jecie na śniadanie płatki czy kanapkę? Kto sprząta klocki a kto dinozaury?
Dzieci lubią mieć wybór niekoniecznie jak każdy lubią być zmuszane.
Staram się mówić do dzieci krótko, długie przemowy blebleble działają tak, że dzieci przestają słuchać już połowie
Zamiast przemowy, naciapałeś piachem na podłogę i ja teraz będę sprzątać i blebleble bo ty zawsze bo ty nigdy mówię:
Podłoga jest brudna co trzeba zrobić? Dzieci wiedzą, że posprzątać, więc odsyłam je po odkurzacz, trochę pomagam bo są jeszcze małe i później tylko mówię, że nie wolno wnosić piachu do domu.
Jak rozleje picie, to mówię "widzę, że rozlałeś co teraz? i maluch od razu idzie po ręcznik papierowy, żeby wytrzeć"
Nie gderam, i nie robię niczego za dzieci, uczę je samodzielności i jednocześnie sygnalizuję co mi się nie podoba.
Pogadaj z nim, powiedz, że od dzisiaj wprowadzasz nowe zasady, wytłumacz jakie, napisz je na kartce,przyklej na lodówce, maluch poczuje się odpowiedzialny i trochę bardziej dorosły bo coś z nim ustalisz ![]()
Staram się nie mówić "jesteś niegrzeczny" ale "niegrzeczne jest twoje zachowanie, nie lubię kiedy się tak zachowujesz, nie wolno tak robić" oceniam zachowanie a nie dziecko.
Kiedy dziecko ma "fazę" czyli złości się i nic do niego nie dociera, zostaw je samo, powiedz że wrócisz jak się wyzłości, przytulisz i wtedy porozmawiacie, zawsze po awanturze rozmawiamy o tym co się stało i staram się tłumaczyć, że jak są złe, zdenerwowane to można to wyrazić inaczej niż bijąc i krzycząc, można się zamknąc w pokoju i sprać miśka albo pokrzyczeć do ściany
dzieci uczą się od nas więc jeśli widzą, że ty wrzeszczysz one też, każda ich reakcja jest gdzieś zaobserwowana.
Co do sikania w pampresy nie mam złotej rady sama walczę i efekt jest żaden
Puszczam syna bez pampersa do ogrodu i jak się zsika to przybiega z informacją, że ma mokre majtki, nie udało mu się nigdy zasygnalizować "przed", próbuję pilnować, sadzać na kibelek i modlę się o to, żeby się nauczył ![]()
Poczytaj książkę: "Wyzwoleni rodzice wyzwolone dzieci" "Jak mówić żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać żeby dzieci do nas mówiły" to tylko dwie z kliku, które już przeczytałam kolejne czekają i powiem ci, że zastosowanie pomysłów z książki nie było dla mnie łatwe, bo jestem nerwiasta a dzieci mam mega energiczne ale staram się i widać efekty, łatwiej je opanować i mniej na siebie krzyczymy częściej rozmawiamy ![]()
Rad, żeby uszczypać jak dzieciak szczypie nie skomentuję ![]()
Nie jesteś złą matką tylko matką zmęczoną i pewnie dlatego reagujesz gwałtownie. Napisz czy sama wychowujesz syna czy pomaga ci opiekunka albo babcia, czy tata jest jakoś zaangażowany?
Idzie od wrzesnia do prz-la? tam troche ogłady i dyscypliny takze powinien nabrac,bądz co nie badz dzieci w grupie szybciej nabywają i uczą sie pokory, dostosowania do zasad i regul,szybciej przyswajają nakazy-zakazy.Jednak w gupie kilkunastu/kilkudziesieciu dzieci nie bedzie juz taki na I miejscu i troszeczke pokory,w tym samodyscypliny nabrac powinien
Bywa często tak, że dziecko w przedszkolu zachowuje się zupełnie inaczej niż w domu, tzn. maluch śmiały i łobuzujący w domu w przedszkolu staje się cichy i spokojny i odwrotnie. Na przedszkole nie liczyłabym bardzo
Musisz sama zbudować z nim fajne relacje teraz, bo jeśli tego nie zrobisz problem będzie rósł i będzie tylko gorzej. Dziecko musi cię słuchać dlatego, że cię szanuje i lubi a nie dlatego, że się boi. U nastolatków karanie i nagradzanie niekoniecznie działa a raczej działa tak, że i tak robią co chcą i schemat jest taki:
robię źle, matka się wkurzy da mi szlaban na tydzień na kompa, odpokutuję i dalej mogę robić co chcę.....
Lepiej jest tak ustawić relację z dzieckiem, żeby nie robiło na złość rodzicom, szanowało reguły panujące w domu dlatego, że wie że rodzicom sprawi to przykrość, że głupich pomysłów nie należy realizować, fajne relacje to podstawa ![]()
Twój problem zawarłaś w dwu słówach:niekonsekwentny nerwus.
Nerwy można opanować lub nie dać po sobie poznać,że się denerwujesz.
Niekonsekwencja to strzał w kolano.Jeśli relację z synkiem na tym budujesz to,niestety,nic Ci się nie uda.Dziecko potrzebuje jasnych zasad: musi wiedzieć za co będzie pochwalony a za co ukarany.Jeśli Ty sama tego nie wiesz,nie stosujesz to on czuje się niepewnie.To nie jest robienie Ci na złość- to jest właśnie niepewność co go za takie zachowanie spotka i próba rządzenia.No bo jeśli nie Ty rządzisz- znaczy jest wakat w tej kwestii i młodzieniec próbuje go zapełnić.
Może rzeczywiście kiepsko idzie Ci tłumaczenie- w takim razie może pokaż na czym zabawa polega,nie komplikuj,niech to będzie proste.
6 2013-07-31 11:47:15 Ostatnio edytowany przez bbasia (2013-07-31 12:06:46)
Joga, Twoje rady sa bardzo dobre. Jednak wydaje mi sie, ze z pewnym zastrzeżeniem: stosowałaś je konsekwentnie od poczatku. I dzieci przyjmuja je jak cos co jest naturalne, bo tak było od zawsze. A w przypadku SebyMamy wydaje mi sie że na początku trzeba przeprowadzić taka trochę terapie szokową dla dziecka. Skoro zachowuje sie jak bachor (na co wskazuje, że bije, szczypie i wyzywa matkę) to próby łagodnego przemawiania do rozsądku raczej skutku oczekiwanego nie przyniosą. Potem jak się przekona, kto rządzi w domu, wtedy można próbować.
Ja w każdym razie tak bym zrobiła.
Mój młodszy syn raz kopną tatę i raz babcię. W obu przypadkach dostał natychmiastowego klapsa. Nigdy więcej tego na dorosłych nie próbował.
7 2013-07-31 11:47:32 Ostatnio edytowany przez harmagedon (2013-07-31 11:50:41)
Trzyletnie dziecko samo się nie zmieni:)
Bierze przykład zachowań i reakcji od ciebie( niby banał, ale.. widzę jak mój czterolatek się zmienił od kiedy jestem oazą spokoju:)) Poza tym niekonsekwencja. Dzieci próbują i próbują, na ile sobie mogą pozwolić, a ty dajesz niejasny przekaz. Stąd te granice się przesuwają, bo on je dopiero bada.
Bije, gryzie itp. Większość dzieci przechodzi taki etap. Ja mówiłam, że mnie to boli i nie podoba mi się. Nie wolno nikogo bić( dlatego też klapsy to zły pomysł, bo jak takie maleństwo ma zrozumieć, że on nie może bić, a rodzice mogą?). I szedł do pokoju wyzłościć się. Czasem na pół godziny. Potem rozmawialiśmy ( bo jak dziecko jest 'w szale' to i tak nic nie dociera). Pomogło też tłumaczenie, ze jego krzyki nic nie dają( i konsekwentne nie ustępowanie pod naporem histerii. Teraz wystarczy tylko pytanie czy kiedykolwiek płacz mu pomógł dostać to co chciał. Uspokaja się w pół sekundy.)
Z grami wyluzuj- dzieci są różne, różne zabawy im się podobają, może on nie lubi gier? Poza tym jest mały więc może być tak, że rzeczywiście nie rozumie.
Na pewno fakt, że jesteś samotna mamą zmienia dużo, bo jak masz gorszy dzień, to nikt nie przejmie obowiązków. Podziwiam, ja bym oszalała:)
8 2013-07-31 12:17:03 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-07-31 12:35:21)
Joga, Twoje rady sa bardzo dobre. Jednak wydaje mi sie, ze z pewnym zastrzeżeniem: stosowałaś je konsekwentnie od poczatku. I dzieci przyjmuja je jak cos co jest naturalne, bo tak było od zawsze. A w przypadku SebyMamy wydaje mi sie że na początku trzeba przeprowadzić taka trochę terapie szokową dla dziecka. Skoro zachowuje sie jak rozwydrzony bachor (na co wskazuje, że bije, szczypie i wyzywa matkę) to próby łagodnego przemawiania do rozsądku raczej skutku oczekiwanego nie przyniosą. Potem jak się przekona, kto rządzi w domu, wtedy można próbować.
Ja w każdym razie tak bym zrobiła.
Mój młodszy syn raz kopną tatę i raz babcię. W obu przypadkach dostał natychmiastowego klapsa. Nigdy więcej tego na dorosłych nie próbował.
Nie konsekwentnie i nie od początku. Na początku przeczytałam dwie książki Magdaleny Zawadzkiej uznałam, że wiem już co i jak i teorię trafiło przy pierwszych fochach mojej córki. Tak naprawdę problemem jest nie radzenie sobie ze swoimi emocjami, dziecko to tylko dziecko, poznaje świat, uczy się życia, emocje są dla niego nie do ogarnięcia, nam jest trudno je kontrolować, dzieci nie mają o tym zielonego pojęcia.
Dwoje dzieci to już była masakra, momentami wychodziłam z siebie, krzyczałam one też i koło się zamykało, mówiłam, mówiłam, mówiłam i niewiele docierało. Pamiętacie jak same byłyśmy małe??? Kazania rodziców doprowadzały nas do szału, gadanie leciało gdzieś w próżnię.
Przeczytałam te dwie książki, których tytuły podałam i zaczęłam stosować, książkowe rady, stosunkowo niedawno. Wcześniej bywało różnie, po kilku miesiącach widzę różnicę i poprawę w naszych relacjach ![]()
Kiedy mówimy dopilnujmy, żeby dziecko wiedziało że to do niego, patrzę na dziecko a nie gary w kuchni a ono patrzy na mnie a nie na klocki na podłodze, proste ale często pomijane.
Dla mnie ważne jest żeby wychować dziecko samodzielne, umiejące współpracować w grupie, uśmiechnięte, wrażliwe na inne istoty, lubiące siebie, potrafiące się cieszyć ale w życiu nie chciałam mieć dziecka "grzecznego" bo to moim zdaniem chore
Nie strofuję ich jak naciapią, ubrudzą, zniszczą przypadkowo jeśli natomiast robią źle celowo to wtedy reaguję ostrzej. Małe dzieci nie są złośliwe, są ciekawe świata i nie potrafią wyobrazić sobie konsekwencji swojego działania, stąd te wszystkie "wpadki".
No i jeszcze jedno, dziecko szczęśliwe i nie znudzone jest bardziej chętne do współpracy, chętniej słucha poleceń i je wykonuje, jak jest złe, znudzone to ma gdzieś to co do niego mówimy, bo cała para idzie w odreagowanie złych emocji ![]()
Najważniejsze, żeby ustalić reguły panujące w domu, to my decydujemy w najważniejszych sprawach, dziecko ma prawo do własnego zdania i trzeba je uszanować w granicach rozsądku. Moja córka miała fazę spania w sukience, tłumaczyłam że to może być niewygodne ale się uparła, więc jej pozwoliłam, była mega szczęśliwa i spała tak kilka dni, później stwierdziła że jej gorąco
Moja koleżanka,kiedy jej to opowiedziałam była oburzona "bo śpi się w piżamie" ja pozwoliłam małej zdecydować i wybrać. Nauczyła się, że może podjąć decyzję i zrozumiała, że konsekwencje były takie jak mówiłam
Teraz już nie ma podobnych pomysłów.
Często naszym odruchem na pomysł dziecka jest magiczne "NIE" ja pozwalam na wiele, bo w ten sposób dziecko uczy się wyborów i konsekwencji.
Dziecko szczęśliwe to dziecko współpracujące ![]()
Są też tematy nie podlegające negociacjom: jeździmy w foteliku, dzieci idą spać o mniej więcej tej samej porze, jak wychodzimy na zakupy to wychodzimy bez gadania, itd. ale większość naszych decyzji jest wspólna ![]()
No i ważne jest chyba, że nas w domu nie ma awantur i kłótni między nami rodzicami a sprzeczki są poza nimi
nie podważamy też swoich decyzji jak tata powiedział "nie" to ja też to samo ![]()
I na koniec: to wszystko to teoria,którą staram się wprowadzać w życie, nie jestem ideałem, czasem krzyczę na dzieci, czasem wymiękam ale staram się pamiętać, że kiedyś też byłam mała i wiem jakie błędy popełniła moja matka, chcę ich uniknąć. Szacunek to podstawa w każdej relacji międzyludzkiej, kiedy bijesz nawet jeśli to klaps, wyzywasz od głupków czy niegrzecznych dzieciaków to oznacza, że nie szanujesz i nie radzisz sobie z emocjami to twoja porażka.
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi
mortisha Z pewnością masz rację nawiązując do zmiany klapsów na kary, ale mieszka ze mną 9 osób w domu i powiem że ciężko utrzymać kary. Przykład- ja powiem że nie wyjdzie na dwór, on oczywiście rozpacza bo chcę wyjść, a za chwilkę już jest na dworze bo babcia go puściła twierdząc że przesadzam...
bbasia kochana twój sposób z naklejkami co do siusiania działa, więc dziękuję i spróbuję skorzystać z tej rady, do przedszkola mały nie chodzi, jak ja jestem w pracy to babcia się nim zajmuję. Teraz jak zaczyna robić na nocnik to może go zapiszę
co do tłumaczenia to on mnie słucha ale na 2 sekundy i rzeczywiście nie działa delikatne tłumaczenie
Joga Kupiłam ostatnio książkę :Próbowałam już wszystkiego Isabelle Filliozat i ona wiele rzeczy postrzega jak ty, próbowałam i kilka dni nawet wytrzymałam, ale właśnie o tym pisałam- on zachowuję się jak by w ogóle nie rozumiał co ja mówię. Jak pytam o coś i kończę na słowie "Rozumiesz?" odpowiada "nie wiem mamusiu mogę już iść?" Właśnie też zależało mi żeby mały był uśmiechnięty żeby był szczęśliwy a nie rozpieszczony i rozwrzeszczany...
Gojka102 z tą konsekwencją to niestety ale muszę chyba nauczyć najpierw resztę domowników kto decyduję i "karach" Seby...
harmagedon tak właśnie sądziłam że jeśli ja się nie zmienię to w końcu mnie zamkną w jakimś zakładzie dla obłąkanych
Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi
mortisha Z pewnością masz rację nawiązując do zmiany klapsów na kary, ale mieszka ze mną 9 osób w domu i powiem że ciężko utrzymać kary. Przykład- ja powiem że nie wyjdzie na dwór, on oczywiście rozpacza bo chcę wyjść, a za chwilkę już jest na dworze bo babcia go puściła twierdząc że przesadzam...
bbasia kochana twój sposób z naklejkami co do siusiania działa, więc dziękuję i spróbuję skorzystać z tej rady, do przedszkola mały nie chodzi, jak ja jestem w pracy to babcia się nim zajmuję. Teraz jak zaczyna robić na nocnik to może go zapiszę
co do tłumaczenia to on mnie słucha ale na 2 sekundy i rzeczywiście nie działa delikatne tłumaczenie
Joga Kupiłam ostatnio książkę :Próbowałam już wszystkiego Isabelle Filliozat i ona wiele rzeczy postrzega jak ty, próbowałam i kilka dni nawet wytrzymałam, ale właśnie o tym pisałam- on zachowuję się jak by w ogóle nie rozumiał co ja mówię. Jak pytam o coś i kończę na słowie "Rozumiesz?" odpowiada "nie wiem mamusiu mogę już iść?" Właśnie też zależało mi żeby mały był uśmiechnięty żeby był szczęśliwy a nie rozpieszczony i rozwrzeszczany...
Gojka102 z tą konsekwencją to niestety ale muszę chyba nauczyć najpierw resztę domowników kto decyduję i "karach" Seby...
harmagedon tak właśnie sądziłam że jeśli ja się nie zmienię to w końcu mnie zamkną w jakimś zakładzie dla obłąkanych
No to sama znasz odpowiedź, "wychowują"go wszyscy a tak naprawdę nikt. Brak konsekwencji i stałości, ty zabraniasz, babcia pozwala. Jak napisałaś musisz wychować dorosłych
Ustal raz na zawsze, ty jesteś matką i to co zdecydujesz jest święte.
Ja mam jednak komfortową sytuację i dlatego jest mi łatwiej. Pewnie denerwują cie wszyscy dookoła a mały "przepełnia" czarę ![]()
Joga czyli nie mam szans na żadne zmiany... Oni zawsze będą mądrzejsi. Już nie raz rozmawialiśmy na ten temat. A czytałaś może tę książkę o której pisałam powyżej? Tak z ciekawości pytam ![]()
To trzymam kciuki za powodzenie w wychowywaniu dorosłych . Niestety tutaj będzie na pewno trudniej niż z dzieckiem ![]()
Stanowczo nie pozwalaj sobie na bicie, szczypanie czy wyzywanie przez dziecko. I reaguj na takie zachowanie zarówno w stosunku do siebie jak i w stosunku do innych osób. Gdy tak się zachowuje w stosunku do babci to od razu małego "za fraki" i wyprowadź do drugiego pomieszczenia i tam wymierz stosowną karę. Jednocześnie stanowczo wyprawiając babcię na drugi koniec mieszkania ( bo zakładam, ze natychmiast pobiegnie za wami bronic wnusia). Babcie maja miękkie serca dla wnuków. He, he... pewnie sama będę rozpieszczać swoje wnuki ![]()
bbasia o tak z nimi o wiele trudniej będzie. Babcia jest niezastąpiona ale mieszkać tak na kupie to nie lada wyzwanie. Spróbujemy, być może w końcu się uda.... Zawsze reaguję na jego ataki, najgorsze jest rzucanie wszystkim co ma w ręce. Odkąd pamiętam to on wszystkim rzuca. Kiedyś tak przyłożył mi klockiem od "garnuszka klocuszka" (twarde są okropnie) w nos że mi siniak aż pod oko zrobił... Żadne tłumaczenie nie pomaga...
Joga czyli nie mam szans na żadne zmiany... Oni zawsze będą mądrzejsi. Już nie raz rozmawialiśmy na ten temat. A czytałaś może tę książkę o której pisałam powyżej? Tak z ciekawości pytam
No masz ciężko, nie ma złotej rady na rozwiązanie problemu, musiałabyś się wyprowadzić ale to pewnie nie wchodzi w grę. Nie czytałam tej książki jestem na etapie czytania różności z działu psychologia, rozwój, związki, relacje itd. Mam do przerobienia własne życie od podszewki, więc czytam dużo, nie tylko o dzieciach. Jak zaczęłam czytać "Wyzwolonych rodziców wyzwolone dzieci" to sobie pomyślałam, że to takie teoretyzowanie ale spróbowałam zastosować i widziałam szybkie efekty to mnie zmotywowało. Wymaga dużej cierpliwości ode mnie i męża ale oboje się staramy
Poza tym, motywujący jest fakt, że autorki książki stosowały te metody na swoich dzieciach i też czasem "wymiękały"
to znaczy, że nikt nie jest doskonały nawet jeśli teorię masz w małym palcu.
Jesteś sama więc masz trudniej, musisz przepracować siebie, żeby kontrolować złość. Postaraj się spisać zasady jakie chcesz wprowadzić w życie i daj domownikom do poczytania, mają przyjąć do wiadomości i zacząć stosować, koniec kropka!
Zorganizuj synowi wspólny czas, może jakieś wyjście na spacer, do parku, kina, coś co was zbliży i pokaże, że mama jest fajna i warto jej słuchać. Może jakaś piramida z nagrodami za dobre zachowanie a na szczycie, po zdobyciu wszystkich "szczebli" super nagroda nie materialna oczywiście wymyślona przez syna?
Mieszkasz w dużym mieście?
Joga ja mieszkam w malutkiej wiosce, często wychodzimy sami bo ja lubię z nim spacerować. Po za tym mam chłopaka (ponad 2 lata) ale nie bardzo mają ze sobą kontakt ze względu na mnie -boję się że mały przywiążę się a później go straci. A rodzina nie posłucha... znam ich. Może czas się przełamać i spróbować żyć we trójkę na swoim... sama nie mam szans się wyprowadzić. A twoje dzieci w jakim są wieku jeśli można wiedzieć?
Pamiętacie jak same byłyśmy małe??? Kazania rodziców doprowadzały nas do szału, gadanie leciało gdzieś w próżnię.....
Noi wtedy przechodzilo sie do tradycyjnych metod dyscyplinujacych ,gdy rodzicielskie kazania trafialy jak grochem o ściane
zadna nowosc i tajemnica,no ale jak da sie wyczytac autorka z tych ,co w klasyke brnąc nie zamierza hehe
Małe dzieci nie są złośliwe, są ciekawe świata i nie potrafią wyobrazić sobie konsekwencji swojego działania, stąd te wszystkie "wpadki"......
Nie chce być przekorna, ale uwazam ,ze 3 letnie dziecko doskonale potrafi juz swiadomie zlosliwosci pokazywac i ukazywac ,wiedząc bez najmniejszych wątpliwosci co mame/odbiorce zdenerwuje i nawet jakie za to konsekwencje poniesie ,a mimo tego na zlosc potrafi zrobic,na przekor ,ot tak , co gorsza patrzec sie w oczy i sprawdzac naszą reakcje ,mimo ze mu sie tyle tlumaczy ostrzega ,a ono i tak perfidnie na naszych oczach swoje kaprysy odwala
Zwlaszcza gdy wstanie lewą nogą i ma fatalny dzien, wtedy "wpadki " bywają czysto swiadome,aby mamie/babci itd zrobic na przekor i zdenerwowac
Kiedy dziecko ma "fazę" czyli złości się i nic do niego nie dociera, zostaw je samo, powiedz że wrócisz jak się wyzłoś
generalnie to sie sprawdza.Im mniej widowni , i nie ma odbioru jego teatralnych zachowan czy wymuszen, tym szybciej znudzą mu sie demontracje z braku zainteresowania jego aktorskimi zagraniami
Dzieciak bez widowni i odbioru szybciej dochodzi do normalnego stanu, w fazie jego spazmow i tak dialog miedzy wami jest niemowliy, tylko bardziej jeszce nakreca malego zlosnika, wiec wskazuj kierunek w ktorym ma sie udac,lub ty go tam zawlecz i kropka
Stanowczo nie pozwalaj sobie na bicie, szczypanie czy wyzywanie przez dziecko. I reaguj na takie zachowanie zarówno w stosunku do siebie jak i w stosunku do innych osób. Gdy tak się zachowuje w stosunku do babci to od razu małego "za fraki" i wyprowadź do drugiego pomieszczenia i tam wymierz stosowną karę. Jednocześnie stanowczo wyprawiając babcię na drugi koniec mieszkania ( bo zakładam, ze natychmiast pobiegnie za wami bronic wnusia) .....
Dokladnie!! jak tylko masz mozliwosc z dzieckiem sie rozliczaj na osobnosci ,a w karcenie przez ciebie nikt nie ma prawa sie wtrącać,ani podwazac, jesli powiedzialas "nie" ,czy tez wyznaczylas zakaz na cos tam, lub wyganalas do kąta ,to nie ma zmiany decyzji przez kogokolwiek, zelazna konsekwencja i twoj uporr musi byc
Czytałaś może książkę KIEDY POZWOLIĆ? KIEDY ZABRONIĆ? Jasne reguły pomagają wychowywać (autor: MacKenzie Robert). Mi ona bardzo pomogłą poprawić współpracę na fali rodzice - dziecko. Wiele rzeczy było tak oczywistych a ja tego nie widziałam. Może spróbuj jak masz jeszcze siły na czytanie?