Dziewczyny mam problem i może pomożecie mi odpowiednio się zachować. Mianowicie z moim facetem jestem już 6lat. Mieliśmy różne wzloty i upadki, ale jakoś zawsze wychodziliśmy na prostą. Był moment, że nawet zaczęliśmy myśleć nad wspólnym zamieszkaniem. Jednak musieliśmy to wstrzymać, bo ja jeszcze nie zarabiam i odłożyliśmy to na czas aż ja będę miała za co się usamodzielnić. Udało mi się znaleźć pracę i byłam szczęśliwa, bo wydawało mi się, że to już krok by razem zamieszkać, aż tu nagle boom.... Z chwilą znalezienia przeze mnie pracę On przestał odpisywać na moje smsy i nie odbiera ode mnie tel. Ten stan utrzymuje się już 3 miesiąc. Napisałam nawet do niego byśmy się spotkali i na spokojnie wyjaśniłby mi co się z nim dzieje. Nic na to nie odpowiedział. Wkurzyłam się i zadzwoniłam do niego, na początku nie odebrał, a jak później kolejny raz zadzwoniłam to rozłączył się. Jednym słowem nie chce ze mną rozmawiać i nie chce wyjaśnić co się stało. Nie uważacie, że to idiotyczne by facet 27letni zrywał związek w taki sposób?! A może to nie jest zerwanie, tylko ja wyolbrzymiam sprawę. Nie wiem jak do niego dotrzeć i poznać prawdę. Co mam dalej robić. Pomóżcie!!!!!!!!!!!!!
Podobne tematy
To może spróbuj go gdzieś zastać? Dom, praca?
6 lat w związku i Ty nie wiesz co się stało Twojemu chłopakowi, ze się nie odzywa ?? Dziwne trochę. Jak do tej pory spędzaliście czas?
No własnie bylam dzis u niego w domu i okazalo sie ze jest w pracy. A do samej pracy nie moge pojsc, bo pracuje w policji wiec ciagle jest w terenie i w zasadzie trudno zlapac go na komendzie.
Nie wiem co jemu jest, bo wczesniej bylo ok. Az nagle jakby zapadl sie pod ziemie ........
A nie macie żadnych wspólnych znajomych? Nikt Ci nic nie umie powiedzieć?
Niestety znajomych wspolnych nie mamy. Rozwazam czy jeszcze raz nie isc do niego do domu. Tyle, ze po tym jak dzis odlozyl sluchawke to zaczynam watpic czy jest sens jechac do niego i prosic sie o rozmowe
Niestety znajomych wspolnych nie mamy. Rozwazam czy jeszcze raz nie isc do niego do domu. Tyle, ze po tym jak dzis odlozyl sluchawke to zaczynam watpic czy jest sens jechac do niego i prosic sie o rozmowe
6 lat i nie macie wspólnych znajomych?
Może jego żona odkryła, że ma kochankę i stąd ten urwany kontakt?
Skoro byłaś z nim 6 lat to pewnie znasz jego rodziców, może z nimi porozmawiaj
Skoro byłaś z nim 6 lat to pewnie znasz jego rodziców, może z nimi porozmawiaj
To chyba jedyne najrozsadniejsze wyjscie, bo w przeciwnym razie zamecze sie myslami
To wszystko jest dla mnie jakies chore i nie do ogarniecia. Facet zaczyna unikac ze mna kontaktu, gdy wczesniej bylo wszystko ok ![]()
Niestety znajomych wspolnych nie mamy. Rozwazam czy jeszcze raz nie isc do niego do domu. Tyle, ze po tym jak dzis odlozyl sluchawke to zaczynam watpic czy jest sens jechac do niego i prosic sie o rozmowe
Jak to mozliwe że przez 6 lat nie macie wspólnych znajomych ? Piszesz, że razem nie mieszkaliście , tylko dopiero zamierzaliście zamieszkać. To gdzi sie widywaliscie do tej pory? Przez tyle lat nie byliście z nikim na imprezie, na grilu? Nie macie znajmych? chodziliście wszędzie osobno? coś mi się wydaje że jednak nie było ok skoro facet zniknął bez słowa
Też mi się wydaja dziwne, że nie znasz jego przyjaciół, ludzi, z którymi pracuje itp. W6letnim związku to jest mega dziwne. Myślę, że powinnaś porozmawiać z jego rodzicami, jeśli z nimi masz kontakt a jak nie to poczekać na niego na komendzie czy cokolwiek. To nie jest normalne i należy Ci się jakieś wyjaśnienie.
12 2013-07-19 00:23:08 Ostatnio edytowany przez artystka1989 (2013-07-19 00:25:52)
Przez 3 miesiące nie odbiera tel i nie odpisuję na smsy a Ty tylko że to dziwne??nie no aż nie wierze w to co czytam..po 6 latach. Ja bym tygodnia tak nie dała rady w zawieszeniu , martwiłabym , że coś sie stało a nie 3 miesiące. Dziwne. A już, że nie znasz znajomych itd to w ogóle nie rozumiem. Jestem z facetem 7 miesięcy i znam masę znajomych, do których mogłabym się odezwać w takiej sytuacji, a chłopak z którym byłam 6 lat to znał całą moją rodziną, wszystkich znajomych. Miałam nr telefonu do praktycznie każdego członka jego rodziny. Byliśmy w sumie rodziną, gdyby się do mnie odzywał kilka dni to już bym wszystko wiedziała, nawet bez mojego pytania, sama rodzina i znajomi by spytali.
Może to zboczenie zawodowe, ale praca mundurowa+urwany kontakt dla mnie może wiązać się z przeniesieniem do innych służb. Takich różnych trzyliterowych. A nie odzywać się może ze względu np na twoje bezpieczeństwo. Taki scenariusz jest również prawdopodobny.
Mnie w tym wszystkim dziwi fakt, że minęły 3 miesiące, a ty dopiero teraz zastanawiasz się co się ewentualnie mogło stać i czy porozmawiać z jego rodzicami....
Tak czy siak - pogratulować udanego i zdrowego związku....
"Tak czy siak - pogratulować udanego i zdrowego związku...."
chyba mogłeś to sobie darować, co nie zmienia faktu że sprawa co najmniej dziwna.
Z drugiej strony może mu praca na łeb siadła. Taki urok służby w Policji.
Nie mogłem sobie darować, bo wszyscy naskoczyli na faceta, ale nikt nie zauważył, że dziewoja dopiero po 3 miesiącach zaczyna się zastanawiać czy nie odezwać się do jego rodziców, bo po 6 latach nie ma jak inaczej do niego dotrzeć z powodu braku innych wspólnych znajomych. Jeśli takie samo zaangażowanie w związek wykazywała, jakie okazuje tutaj teraz, to ja się nie dziwię, że facet "zniknął". W takim ujęciu tematu możliwe, że z jego strony oni nawet parą nie byli - ot friends with benefits z opcją współlokatorstwa. Jeśli to nie efekt pracy to pewnie znalazł sobie zaangażowaną partnerkę i nie poczuwał się do wytłumaczenia się tej tutaj. Co mnie za szczególnie jakoś nie dziwi prawdę mówiąc....
"Tak czy siak - pogratulować udanego i zdrowego związku...."
chyba mogłeś to sobie darować, co nie zmienia faktu że sprawa co najmniej dziwna.
Z drugiej strony może mu praca na łeb siadła. Taki urok służby w Policji.
Nie tyle dziwna, co wrecz chora. Ogolnie troszke sobie wczoraj przemyslalam nad tym wszystkim i zrozumialam, ze to w zasadzie nie byl zwiazek. Tylko..... no wlasnie nawet tego nazwac nie umiem. Szkoda mi tylko, ze przez tyle lat bylam glupia i naiwna.
Mazar masz racje, chyba przez ta prace cos sie jemu poprzestawialo. A ja staralam sie byc wyrozumiala dla niego. Tylko nie moge sie pogodzic z tym, ze nawet nie wiem co sie stalo, ale juz podjelam decyzje, ze poprostu juz nie bede zabiegac by to wszystko wyjasniac. Co wiecej nie sadze bym chciala juz z nim rozmawiac po tym jak sie zachowuje.
Nie mogłem sobie darować, bo wszyscy naskoczyli na faceta, ale nikt nie zauważył, że dziewoja dopiero po 3 miesiącach zaczyna się zastanawiać czy nie odezwać się do jego rodziców, bo po 6 latach nie ma jak inaczej do niego dotrzeć z powodu braku innych wspólnych znajomych. Jeśli takie samo zaangażowanie w związek wykazywała, jakie okazuje tutaj teraz, to ja się nie dziwię, że facet "zniknął". W takim ujęciu tematu możliwe, że z jego strony oni nawet parą nie byli - ot friends with benefits z opcją współlokatorstwa. Jeśli to nie efekt pracy to pewnie znalazł sobie zaangażowaną partnerkę i nie poczuwał się do wytłumaczenia się tej tutaj. Co mnie za szczególnie jakoś nie dziwi prawdę mówiąc....
Yoghurt ja to nie dopiero teraz sie zaczelam zastanawiac czemu sie nie odzywa, tylko juz wczesniej do niego dzwonilam i pisalam. jednie wczoraj stwierdzilam, ze czas poznac prawde, nawet tą najgorszą. Nie mowiac, ze nie bylam nachalna do niego jezdzac, bo wiedzialam ze duzo pracuje.
neopolitanka - weź mnie nie drażnij kobieto durna. Jesteś z facetem 6 lat, a:
- nie macie żadnych wspólnych znajomych
- znika bez słowa, a ty poddajesz się po kilku próbach nawiązania kontaktu
- po 3 miesiącach braku odzewu nawet nie odezwiesz się do jego rodziców - jedynych osób, które mogłyby cokolwiek wiedzieć/powiedzieć
- nie podejdziesz do jego pracy "aby go nie nachodzić"
- piszesz o wspólnych planach mieszkaniowych w sytuacji, kiedy on najwyraźniej i tak nie mieszka już z rodzicami
- po 3 miesiącach bez słowa piszesz, że on "zaczyna" unikać z tobą kontaktu
- sama wątpisz czy waszą relację można było nazwać w ogóle związkiem
albo..to że znalazłaś pracę było dla niego dzwonkiem że czas uciekać bo teraz to dopiero będzie chciała sie bawić w "domek i dziecko". koniec bzykania eh znajdę inną.
pozostaje się odciąć i zacząć żyć bez niego.
Tak czytając to wszystko, doszłam do wniosku, że w sumie jsteście, a raczej byliście siebie warci.
Ty się nim, ani jego życiem " raczej" nie interesowałaś, on odpłacił Ci tym, że nawet nie raczył powiedzież Ci " BAY", a co dopiero wytłumaczyć się co go skłoniło do zakończenia związku.
Zachowanie jak dla mnie nie odpowiedzialne z obu stron.
Ty się uniosłaś dumą i czekasz az on łaskawie się odezwie, a on, pewnie myśli, że masz go
w dupie, i pewnie mu to na ręke, że go nie napastujesz telefonami i go nie nachodzisz.
Ale jedno jest pewnie, jak związek jest oparty na prawdziwej miłości to do takich sytuacji
nigdy nie dochodzi. Jedna i druga osoba zaangażowana w związek walczyłaby
o swoją połówkę. Z reszta większość osób czytających temat ma porównanie jak jest u niego
w związku i jak potrafimy się czasami poświęcać w imię miłości ![]()
Tak czytając to wszystko, doszłam do wniosku, że w sumie jsteście, a raczej byliście siebie warci.
Ty się nim, ani jego życiem " raczej" nie interesowałaś, on odpłacił Ci tym, że nawet nie raczył powiedzież Ci " BAY", a co dopiero wytłumaczyć się co go skłoniło do zakończenia związku.
Zachowanie jak dla mnie nie odpowiedzialne z obu stron.
Ty się uniosłaś dumą i czekasz az on łaskawie się odezwie, a on, pewnie myśli, że masz go
w dupie, i pewnie mu to na ręke, że go nie napastujesz telefonami i go nie nachodzisz.
Ale jedno jest pewnie, jak związek jest oparty na prawdziwej miłości to do takich sytuacji
nigdy nie dochodzi. Jedna i druga osoba zaangażowana w związek walczyłaby
o swoją połówkę. Z reszta większość osób czytających temat ma porównanie jak jest u niego
w związku i jak potrafimy się czasami poświęcać w imię miłości
A skąd wiesz, że się nie interesowała? Może on jest z tych skrytych, nie chciał jej z nikim poznawać itp.? Nie to, żeby cos takiego nie było lampką ostrzegawcza od początku, ale zdarza się. a facet się zachował jak świnia, jak się z kimś sypia od 6 lat to jak bardzo ta osoba by się "nie interesowała" to i tak bye się jej należy conajmniej.
neopolitanka - weź mnie nie drażnij kobieto durna. Jesteś z facetem 6 lat, a:
- nie macie żadnych wspólnych znajomych
- znika bez słowa, a ty poddajesz się po kilku próbach nawiązania kontaktu
- po 3 miesiącach braku odzewu nawet nie odezwiesz się do jego rodziców - jedynych osób, które mogłyby cokolwiek wiedzieć/powiedzieć
- nie podejdziesz do jego pracy "aby go nie nachodzić"
- piszesz o wspólnych planach mieszkaniowych w sytuacji, kiedy on najwyraźniej i tak nie mieszka już z rodzicami
- po 3 miesiącach bez słowa piszesz, że on "zaczyna" unikać z tobą kontaktu
- sama wątpisz czy waszą relację można było nazwać w ogóle związkiem
Dokładnie... toć dla mnie to w ogóle jakiś obłęd. Czy ten temat to nie jakaś prowokacja przypadkiem? Bo aż ciężko uwierzyć naprawdę, że takie coś mogło mieć miejsce. Co to za związek... co to za w ogóle jakaś relacja. Toć nawet z najlepszym znajomym jak kontakt mi się urwie to przy tygodniowym... dwutygodniowym milczeniu zacznę się martwić. A tu autorka wypowiada się na temat kogoś z kim miała mieszkać (!).
Jak moja ex nie odzywała się 2-3 dni to ja byłem chory i telefon do jej rodziców to była rzecz odruchowa wręcz. Po 3-4 dniach stałbym już pod jej domem i czatował (jest w szkole/pracy? Poczekam)
Faktycznie jak tu ktoś zauważył. Jeśli to nie jest prowokacja to ja się facetowi nie dziwię, że spieprzył i nawet rzekłbym wcale go nie winię jak tu niektórzy. Miał facet prawo zniknąć bez słowa, bo jak się ma tak zainteresowaną kobietę, która po 3 miesiącach dopiero reflektuje się, że coś jest nie tak i nawet nie ma na tyle determinacji, by go znaleźć... tak sobie idziesz do jego domu, dowiadujesz się, że jest w pracy... i zamiast na niego w tym miejscu poczekać, aż wróci to normalnie wracasz do domu... ot trudno "nie zastałam go"... z taką determinacją to naprawdę kobieto, ja się nie dziwię, że ten facet Cię bez słowa wyjaśnienia zostawił. Widocznie zasłużyłaś, bo skoro się tak interesujesz jego osobą to widocznie poinformowanie o zerwaniu związku też mija się z celem... no bo w zasadzie coś to zmieni, że Cię poinformuje? Przecież Ty i tak jak widać masz wywalone po całości na to co się z nim dzieje przez bite 3 miesiące.
Dla mnie to tak niepojęte, że aż zajeżdża prowokacją, bo aż nie dowierzam, że można być takim ignorantem. Bo jak można po trzech miesiącach braku kontaktu z najbliższą mi osobą tak ze stoickim spokojem wejść na publiczne forum i pytać obcych ludzi... czy przypadkiem coś się nie stało! Po 3 miesiącach?! O.o
Dokładnie... toć dla mnie to w ogóle jakiś obłęd. Czy ten temat to nie jakaś prowokacja przypadkiem? Bo aż ciężko uwierzyć naprawdę, że takie coś mogło mieć miejsce.
Mogło mieć, bo miałam podobną sytuację, więc wiem, że takie sytuacje mają miejsce :-/ Też z dnia na dzień przestał się do mnie chłopak nie odzywać, tyle że ja napisałam konkretnie i on zamilkł. I również czekałam na odpowiedź jakiś czas, ale on to wytworzył tzn. napisał i czekał cierpliwie na odpowiedź. Może tutaj też tak było. No co prawda ja nie czekałam aż tak długo.
Co do wspólnych znajomych to też ich nie mieliśmy. On znał moich, ja jego, ale spotykaliśmy się głównie sami, bo tak nam było fajnie
A może u autorki tematu też tak było, że jak jedno napisało to czekało cierpliwie na odpowiedź. Może nie poznała jego znajomych, bo on ich nie miał albo był tak zazdrosny, że się bała z nim do nich chodzić i dlatego każde miało swoje towarzystwo. Może to nie jest człowiek towarzyski i lubił tylko z nią spędzać czas.. tak więc teorii może być naprawdę dużo..
Co do autorki to jeśli Ci zależy na tym by się dowiedzieć, dlaczego tak a nie inaczej postąpił Twój mężczyzna to znajdź sposób by się z nim spotkać
Ściskam :*
Ja bym go znalazła i zażądała jakiegoś wytłumaczenia, jakiekolwiek ono by nie było, bo by mnie zjadło od środka. Ale na facecie raczej można kreskę postawić to fakt.