Dzisiaj cały dzień płaczę. Nie mogę przestać.
Postanowiłam, że napiszę w tym wątku, bo w sumie teraz można to nazwać związkiem na odległość.
Otóż jestem ze swoim partnerem już dość długo . Jestem w ciąży . Oboje pochodzimy z jednego miasta, ale on teraz żeby było nam lepiej podjął pracę w mieście oddalonym o 550 km.
Oczywiście jest lepiej płatna. Ale On jako ,że zajmuje takie stanowisko siedzi tam od 6 czasami nawet do 23 i jeszcze wypełnia papiery...
Przed podjęciem tej pracy rozmawiał z dyrektorem i obiecał mi, że postara się być u mnie w każdy weekend. Wtedy jeszcze nie wiedział, że jestem w ciąży.
No i przyjeżdżał do mnie co weekend. Jest tam już około 2 miesięcy. Do tej pory przyjeżdżał za każdym razem. Wiedział jakie to dla mnie ważne. Z piątku na sobotę był w niedziele po południu jechał z powrotem ... I od poniedziałku czekałam do piątku . To jest mój cel ,żeby tylko w końcu go zobaczyć, przytulić i nie czuć się samotnie.
Ze względu na ciąże mam bardzo duże huśtawki nastrojów.
Dzisiaj powiedział mi, że nie da rady przyjechać, bo ma za dużo pracy. W ogóle bardzo rzadko do mnie dzwoni. Jak już to ja staram się dzwonić. Piszemy smsy... Non stop tematem nr 1 jest jego praca. Cały czas mówi tylko o tym, a ja czuję się przez to zaniedbana porzucona. Nawet jak jest ze mną, z moją rodziną. TEMATEM NR 1 JEST PRACA A NR 2 TO DZIECKO. No w końcu jestem w ciąży, noszę jego dziecko, a on ... Jakby w ogóle to nic nie zmieniło. Jak mu pokazałam test to tak się cieszył. A teraz nic . Już zastanawiam się czy czasami nie będzie tak, że zostanę z dzieckiem sama . A tego bardzo nie chcę ponieważ sama wiem jak to jest jak dziecko wychowuje jeden rodzic. Zakładam najgorsze wersje i nie potrafię myśleć pozytywnie
Boje się, że moje życie na tym się skończy.. Że nie będzie tak jak marzyłam. Wspólny dom dziecko, szczęśliwe małżeństwo ... (Wiem w sumie nigdy tak nie jest). Ja rozumiem to, że on pracuje. Ale nie mogę tego wytrzymać.
A no i w sumie jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Jak dowiedział się, że jestem w ciąży obiecał, że mnie zabierze najszybciej jak tylko będzie mógł do siebie. Na razie mieszka tam z kilkoma pracownikami . A to mieszkanie jest wynajmowane przez firmę. On cały czas mówi, że jeszcze tylko tydzień, oni wracają do swojego miasta i mieszkanie będzie puste. I co ?
I nic. Cały czas tylko obiecuje. Ale to już nie chodzi o to ! Kurde, on zarabia teraz wystarczająco dużo, żeby wynająć jakieś mieszkanie . Wydaje mi się, że on w ogóle nie chcę żyć ze mną. PROSZĘ POMÓŻCIE ... ![]()