Dzień dobry. ![]()
Jak w temacie. On twierdzi, że w poprzednim związku ciągle był posądzany o to, że zdradza, że z kimś się spotyka, nie mógł nawet 15 minut później przyjść, bo od razu była awantura. W zasadzie to przez jej zazdrość ten związek zakończył. Twierdzi, że zawsze były to niesłuszne oskarżenia.
Nie jestem jakoś okropnie zazdrosna, choć sama byłam perfidnie zdradzana i oszukiwana (trwało to trochę), a mój partner nieustannie udawał wielce we mnie wpatrzonego.
To wydarzenia sprawiły, że mam duży problem z zaufaniem.
Problemem jest to, że rzadko się widzimy (z tym póki co nic nie można zrobić, bo ja mam dziecko, które jeszcze nie wie o nas - chcę się upewnić czy to będzie jakiś trwały związek).
No i problem. Czasem trochę wątpię. Wiem, jak jest. Jest wolny, mieszka sam, mógłby się umawiać co dzień z inną. Trudno zapanować na wyobraźnią, choć ja raczej nic nie mówię. Bardziej podpytuję, co robi. Ostatnio jednak dziwnie się zachował, gdy zadzwonił do niego tel. - wyszedł coś tam tłumaczył, że nie może rozmawiać, a gdy wrócił, długo zwlekał z odpowiedzią, kto dzwonił... niby robił to na żarty. Ostatecznie przyznał, że dzwoniła była i że obawiał się, że będę zła. Tyle że już wcześniej mi powiedział, że się z nim skontaktowała i ja kompletnie się tym nie zdenerwowałam.
Ostatnio zauważyłam, że ma gdzieś schowany tel. a gdy poszłam do łazienki, kiedy wyszłam przeglądał komórę, mówiąc że sms od siostry. No właśnie coś dużo ostatnio go z tą siostrą łączy, był też z nią niby na kebabie, choć wcześniej mówił, że mały mają kontakt.
W sumie to też nie zrobiłam żadnej awantury. Tylko zapytałam z niedowierzaniem o to, że z siostrą tak smsuje. Bardzo się zdenerwował. Właśnie za każdym razem reaguje bardzo mocno. Nie ma mowy o zapewnieniu, że jest ok, że mnie nie zdradza. Zawsze jest złość. On po prostu nie toleruje moich wątpliwości. Kilka razy przekonywałam go, że mam ograniczone zaufanie, bo jestem doświadczona przez życie, i że chyba lepiej żebym mu mówiła, jeśli się pojawiają.
Tym razem to nawet nie było dyskusji. Wręcz się ode mnie odwrócił i poszedł spać.
I sama nie wiem, co mam z tym zrobić.