Hej. Dziewczyny mam problem z pracownikami, a raczej pracownicami firmy mojego narzeczonego. Z narzeczonym bierzemy ślub 20 lipca tego roku. Na początku lipca był wyjazd integracyjno-szkoleniowy. Mój narzeczony płaci za wszystkich ze swoich pieniędzy, a właściwie z firmowych, ale to jego pieniądze. Bardzo chciał żebym pojechała. Pojechałam tam i tu się zaczyna problem wyczuwałam, że większość dziewczyn mnie nie lubi, ma jakieś pretensję. Nie wiedziałam o co chodzi. Zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną i ona powiedziała mi co one mówią o mnie min. że lecę na kasę, że daje dupy za kasę. Były ostrzejsze oskarżenia, ale nie będę ich wypisywać. Zabolało nie ukrywam. Mieliśmy rocznice na tym wyjeździe i z narzeczonym poszliśmy na kolację i na tej kolację dostałam od niego piękny pierścionek oczywiście musiały skomentować za plecami. Miesiąc temu zwolniłam się z kliniki, w której pracowałam, dostaje sporą kwotę od dziadków na ślub i partner chce żebym wszystko włożyła w mój własny gabinet, oczywiście one twierdzą, że to narzeczony funduje mi gabinet.
Nie wiem czemu ona się tak zachowują, co ja im zrobiłam- zawsze jestem miła, zagadam, a te traktują mnie jak wroga. A ja nie wiem o co chodzi.
Podobne tematy
Chodzi o zawiść.
Musisz być ponad.
Ja zachowuje się normalnie. Nie odnoszę się z tym, że jestem narzyczoną szefa, bo dla mnie to głupota.
Ostatnio przyszłam do narzeczonego do firmy obgadać jeszcze parę formalności ślubnych. Weszłam i poprosiłam sekretarkę o kawę, a z sekretarką stała jedna z pracownic jeszcze nie zamknęłam drzwi kiedy ta pracownica do sekretarki ,, a co ona rąk nie ma, że ty musisz kawę jej podawać'', a sekretarka odpowiedziała jej, żeby w końcu się przymknęła na mój temat, bo to może się źle skończyć dla niej i że ja mam wpływ na ich szefa.
Przypuszczam, że panie są zwyczajnie zazdrosne. Może kilka z nich marzyło o związku ze swoi szefem, a teraz straciły owe marzenia...
U mnie w pracy jest podobnie. Koleżanki lubią rozkładać na części pierwsze, każdą partnerkę szefa. Dogłębnej ocenie poddawany jest jej wygląd, ubiór i oczywiście intencje... w sensie "pazerność" na kasę
Bywa, że przykro się tego słucha. Niestety zazdrość, to sile uczucie i nie każdy umie je okiełznać... Musisz się na takie gadanie zwyczajnie uodpornić ![]()
Narzeczony twierdzi, że lubieć mnie nie muszą, ale mają mnie szanować jako przyszłą żonę szefa.
A ja nie chce być traktowana jak Bóg w firmie, nie chce, żeby mi się kłaniali. Na nie jednej imprezie będziemy się razem bawić, nie jedno szkolenie razem spędzimy.
Narzeczony ma rację - nie muszą Cię lubić
Musisz przekonać do tego poglądu również siebie. Będziesz zdrowsza
Przyjaźni raczej chyba tam nie szukasz ? Nie sądzę, żeby ktoś z personelu odważył się obrażać Cię wprost. Na to, co się będzie mówiło o Tobie w "kuluarach" raczej wpływu mieć nie będziesz. Jest duża szansa, że z czasem jak Cię panie lepiej poznają i trochę im spowszedniejesz, to skończą się nieprzyjemne komentarze. Nie przejmuj się tym wszystkim tak bardzo. Nie warto ![]()
8 2013-07-15 23:03:26 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-07-15 23:04:44)
Jeśli nie będą Cię szanować, to nie będą w tej firmie pracować.
Oczywista oczywistość.
I jak napisał kolega powyżej: nie ma się czym przejmować.
Jak najbardziej narzeczony ma rację. Lubić Ciebie nie muszą ale szanować jak najbardziej. One są po prostu zazdrosne i tyle. Ską one mają takie dziwne informacje o Tobie jak piszesz? Nawet gdybyś była z nim dla pieniędzy to nie ich sprawa. Ty masz a One nie
i mieć nie będą
Wcale się nimi nie przejmuj. Twój narzeczony będzie Twoim męzem a nie ich ![]()
Nie jestem z moim narzeczonym dla pieniędzy. Kocham go. Wszystko z palca wyssane.
Męska część grona pracujących jak najbardziej sznuje mnie, ale damska już nie.
Ale o co one są zazdrosne? O to, że jestem z ich szefem ? Kochamy się, jestesmy szczęsliwi i mamy do tego prawo.
to przecież normalne że większość babek szydzi za plecami. przywyknij. zostanie tylko garstka tych Normalnych. może wyjdzie z czasem że któraś jest mądrzejsza. nie przejmuj się. ciesz się szczęściem.
Hej. Dziewczyny mam problem z pracownikami, a raczej pracownicami firmy mojego narzeczonego. Z narzeczonym bierzemy ślub 20 lipca tego roku. Na początku lipca był wyjazd integracyjno-szkoleniowy. Mój narzeczony płaci za wszystkich ze swoich pieniędzy, a właściwie z firmowych, ale to jego pieniądze. Bardzo chciał żebym pojechała. Pojechałam tam i tu się zaczyna problem wyczuwałam, że większość dziewczyn mnie nie lubi, ma jakieś pretensję. Nie wiedziałam o co chodzi. Zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną i ona powiedziała mi co one mówią o mnie min. że lecę na kasę, że daje dupy za kasę. Były ostrzejsze oskarżenia, ale nie będę ich wypisywać. Zabolało nie ukrywam. Mieliśmy rocznice na tym wyjeździe i z narzeczonym poszliśmy na kolację i na tej kolację dostałam od niego piękny pierścionek oczywiście musiały skomentować za plecami. Miesiąc temu zwolniłam się z kliniki, w której pracowałam, dostaje sporą kwotę od dziadków na ślub i partner chce żebym wszystko włożyła w mój własny gabinet, oczywiście one twierdzą, że to narzeczony funduje mi gabinet.
Nie wiem czemu ona się tak zachowują, co ja im zrobiłam- zawsze jestem miła, zagadam, a te traktują mnie jak wroga. A ja nie wiem o co chodzi.
A ja Wam przede wszystkim życzę dużo szczęścia i miłości z okazji zbliżającego się ślubu
I wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia
![]()
I szczerze bardzo Ci zazdroszczę, że odnalazłaś miłość życia, bo to jest najpiękniejsze co może być
A zawiścią tych kobiet się nie przejmuj, po prostu tak już w życiu bywa, zazwyczaj tak się zachowują osoby, które są nieszczęśliwe, bo im się w życiu nie powiodło i boli je to, że ktoś inny jest zakochany i szczęśliwy, i ma np. do tego jeszcze pieniążki ![]()
Olka 27 napisał/a:Hej. Dziewczyny mam problem z pracownikami, a raczej pracownicami firmy mojego narzeczonego. Z narzeczonym bierzemy ślub 20 lipca tego roku. Na początku lipca był wyjazd integracyjno-szkoleniowy. Mój narzeczony płaci za wszystkich ze swoich pieniędzy, a właściwie z firmowych, ale to jego pieniądze. Bardzo chciał żebym pojechała. Pojechałam tam i tu się zaczyna problem wyczuwałam, że większość dziewczyn mnie nie lubi, ma jakieś pretensję. Nie wiedziałam o co chodzi. Zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną i ona powiedziała mi co one mówią o mnie min. że lecę na kasę, że daje dupy za kasę. Były ostrzejsze oskarżenia, ale nie będę ich wypisywać. Zabolało nie ukrywam. Mieliśmy rocznice na tym wyjeździe i z narzeczonym poszliśmy na kolację i na tej kolację dostałam od niego piękny pierścionek oczywiście musiały skomentować za plecami. Miesiąc temu zwolniłam się z kliniki, w której pracowałam, dostaje sporą kwotę od dziadków na ślub i partner chce żebym wszystko włożyła w mój własny gabinet, oczywiście one twierdzą, że to narzeczony funduje mi gabinet.
Nie wiem czemu ona się tak zachowują, co ja im zrobiłam- zawsze jestem miła, zagadam, a te traktują mnie jak wroga. A ja nie wiem o co chodzi.A ja Wam przede wszystkim życzę dużo szczęścia i miłości z okazji zbliżającego się ślubu
![]()
I wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia
![]()
I szczerze bardzo Ci zazdroszczę, że odnalazłaś miłość życia, bo to jest najpiękniejsze co może być![]()
A zawiścią tych kobiet się nie przejmuj, po prostu tak już w życiu bywa, zazwyczaj tak się zachowują osoby, które są nieszczęśliwe, bo im się w życiu nie powiodło i boli je to, że ktoś inny jest zakochany i szczęśliwy, i ma np. do tego jeszcze pieniążki
Dziękuje bardzo. W miłośc wiele się nacierpiałam zanim znalazłam tego jedynego. Ale jestem dowodem na to, że da się wyjśc na prostą po przejściach. Co do pieniędzy raz są raz ich nie ma. Pieniądze rzecz nabyta. Pewnie, że fajnie jak są. Ja zanim zacznę zarabiać to trochę minie. Narazie jestem na utrzymaniu narzeczonego. Moim marzeniem było otworzyć swój gabinet stomatologiczny teraz małymi krokami dochodze to tego. Gdyby nie moi dziadkowie, którzy od 14 roku życia skłają pieniądze to nic by z moich marzeń nie było. No i rodzice też włożyli swoje trzy groszę. Przez 5 lat byłam na ich utrzymaniu płacili za mieszkanie, życie, studia. Na stażu płacili za mnie rachunki, żebym miała ,,na życie''. Jestem jedynaczką, córeczką tatusia, ukochaną wnuczką jednych dziadków (drugich niestety nie).
Dziadkowie i rodzice do dziś kupują mi prezenty na dzień dziecka i mikołajki (mam 27 lat). Mimo, że kocham ich bardzo to narzeczonego stawiam troszeczkę wyżej. Wczoraj śniła mi się moja prababcia, która zmarła jak miałam 2 latka. Niesamowite, bo nie pamiętam jej, a we śnie była w pełni okazałości. Mówiła, że tym razem czówa nad moim małżeństwem i krzywda mi się nie stanie, że to jest mężczyzna, który nie pozwoli mnie skrzywdzić i sam tego nie zrobi.
Narzeczony, żeby zarabiać tyle ile zarabia musi ciężko pracować. Przychodzi do pracy pierwszy, wychodzi z niej ostatni ok.20-21 gdzie zwykły pracownik kończy pracę o 17. Przychodzi, zje coś i siada do pracy. Wczoraj pracował do 3 nad ranem, dzisiaj jeszcze pracuje. To niestety słaba strona. Ale pracownicy będą mówić że to oni pracują, że szef tylko kawę pije w gabinecie. Owszem pije kawę ale żeby nie zasnąć po zerwanej nocy.
Ciesz się miłością, którą masz i zbliżającym się ślubem. Ciesz się też ze wszystkich tych "niefinansowych atutów" narzeczonego, bo skoro jesteś zakochana z wzajemnością i szczęśliwa w związku, to pewnie jest to najfajniejszy facet, jakiego przyszło Ci spotkać.
Ciesz się też pieniędzmi, które daje firma, w końcu stabilizacja finansowa i zgoda w związku w kwestii przeznaczenia wspólnych (no jakby nie było, to w chwilę przed ślubem już pewnie mowa o wspólnych) środków to też powody do radości. Resztę olej.
Durne gadanie zawsze usłyszysz. Jakby facet nie był majętny, to pewnie też by takie baby co muszą peplać coś wymyśliły... Szkoda nerwów na głupotę tracić i na zdobywanie na siłę sympatii i przyjaźni takiego typu ludzi. Po co Ci to? Szkoda Twojego czasu na myślenie o ich chorych motywach. Olej i bądź szczęśliwa nie zwracając uwagi na ich gadanie.
Strasznie się się cieszę ze ślubu, że mam przy sobie takiego faceta. Jesteśmy w takie urządzania wspólnego mieszkania. Remont powoli się kończy. Mam takiego kopa że mogłabym góry przenosić. 1 sierpnia wyjeżdżamy na miesiąc miodowa. Będziemy mieć cały miesiąc żeby po prostu być dla siebie. Bez pracy, obowiązków.
Dzisiaj nie ciekawie zaczął się poranek. O 6 obudziłam się z wymiotami no i tak do 8. Narzeczony siedział ze mną w ubikacji i trzymał mi włosy, żeby mi nie leciały; przy okazji spóźnił się na spotkanie.
A mi się wydaje, że Ty po prosu masz za dużo wolnego czasu, nudzisz się i wymyślasz sobie problemy. Przesiadujesz u niego w pracy, jeździsz z nim na wyjazdy służbowe wiec co się dziwisz, ze pracownicy plotkują. Normalne. Ogranicz kontakty z jego pracownikami i nie będziesz tego słyszeć. Problem zniknie.
Może to rzyganie, to kolejny powód do radości?
Wtedy tymbardziej nie przejmuj się głupotami!
Fajny narzeczony, brak problemów finansowych, urządzone mieszkanie, miesięczny urlop w perspektywie... Tobie się od dobrobytu w głowie poprzewracało i szukasz sobie chyba problemów na siłę ![]()
20 2013-07-16 09:35:40 Ostatnio edytowany przez Olka 27 (2013-07-16 09:40:57)
Nie przesiadujne w firmie.
Na szkoleniu byłam pierwszy raz z nim. Narzeczony nalegał żebym jechała.Nie przebywałam z nimi za dużo.
Raczej to nie jest powód do radości. Biorę tabletki anty więc mało prawdopodobne.
Hej. Dziewczyny mam problem z pracownikami, a raczej pracownicami firmy mojego narzeczonego. Z narzeczonym bierzemy ślub 20 lipca tego roku. Na początku lipca był wyjazd integracyjno-szkoleniowy. Mój narzeczony płaci za wszystkich ze swoich pieniędzy, a właściwie z firmowych, ale to jego pieniądze. Bardzo chciał żebym pojechała. Pojechałam tam i tu się zaczyna problem wyczuwałam, że większość dziewczyn mnie nie lubi, ma jakieś pretensję. Nie wiedziałam o co chodzi. Zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną i ona powiedziała mi co one mówią o mnie min. że lecę na kasę, że daje dupy za kasę. Były ostrzejsze oskarżenia, ale nie będę ich wypisywać. Zabolało nie ukrywam. Mieliśmy rocznice na tym wyjeździe i z narzeczonym poszliśmy na kolację i na tej kolację dostałam od niego piękny pierścionek oczywiście musiały skomentować za plecami. Miesiąc temu zwolniłam się z kliniki, w której pracowałam, dostaje sporą kwotę od dziadków na ślub i partner chce żebym wszystko włożyła w mój własny gabinet, oczywiście one twierdzą, że to narzeczony funduje mi gabinet.
Nie wiem czemu ona się tak zachowują, co ja im zrobiłam- zawsze jestem miła, zagadam, a te traktują mnie jak wroga. A ja nie wiem o co chodzi.
Zazdrość przez nie przemawia. Musisz być ponad to i nie zwracać na nie uwagi.
22 2013-07-16 11:45:07 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-07-16 11:45:37)
Odnosząc się do 1. postu:
Olka 27
ale po co Ty się w ogóle zajmujesz przemyśleniami na ten temat i żyjesz tym?
Odnosząc się do 1. postu:
Olka 27
ale po co Ty się w ogóle zajmujesz przemyśleniami na ten temat i żyjesz tym?
Jestem osobą która nie lubi mieć wrogów.
Ale to nie są Twoi wrogowie. To są poprostu wredna baby które nic tak na prawdę na Twój temat nie wiedzą. A ty nie płaszcz się przed nimi bo One nie są dla Ciebie kimś waqżnym. Ani jeść Ci nie dadzą ani nie zabiorą.
Olka, jakaś Ty szczęśliwa, skoro masz takie problemy!
Od dziś mam totalną zlewkę na plotki o mnie w firmie narzeczonego. Narzeczony wie jaka jest prawda, a to jest najważniejsze.
Hej, hej. My już po ślubie. Dzisiaj wpadłam do firmy z mężem musiał po zamykać kilka spraw, bo jutro lecimy na miesiac miodowy. Ledwo weszłam a one już do okoła mnie i pytania ,,jak ślub?", ,, Gdzie na miesiąc miodowy?" I oczywiście obrączkę musialy obejrzeć. Odpowiedziałam im, że ślub i nasz miesiąc miodowy należą do spraw prywatnych ich szefa, a nie firmowych, a znajdujemy sie w firmie. Fochem szczeliły.
Gdzie lecimy wie tylko najlepszy kumpel, ktory bedzie trzymał rękę nad wszystkim.
Ja zachowuje się normalnie. Nie odnoszę się z tym, że jestem narzyczoną szefa, bo dla mnie to głupota.
Kim???
Narzyczona???