Wiele można takich wątków/wpisów na tym forum znaleźć. Ludzie, to nie tragedia! Wiem, że to banał pisząc, że na każdego* przychodzi czas w różnym wieku, ale tak po prostu jest.
Znam i dwudziestolatków i trzydziestolatków, którzy są zupełnie normalni, wykształceni, atrakcyjni, a wciąż bez żadnych albo prawie żadnych doświadczeń związkowych.
Znajomy moich rodziców w ten weekend poślubił swoją wybrankę - facet już po 40-stce (wygląda na 10 mniej!) i to jego pierwsza dziewczyna (studentka;), którą poznał niecałe 3 lata temu. Podobno to w ogóle pierwsza kobieta, którą do domu przyprowadził:D A do tego momentu mieszkał z mamą:) (rodzicami), bo zaraz po studiach po morzach i portach się tułał. Na dniach kupił od ręki (bez kredytów) domek w bogatszej dzielnicy miasta.
Nigdzie nie jest napisane, że ktoś w takim i w takim wieku musi mieć już żonę/męża, dzieci... Ludziom różnie życie się układa i nie każdy jest w stanie wcisnąć w swoją codzienność rodzinę czy choćby to randkowanie. Albo po prostu nie każdy miał to szczęście do tej pory spotkać kogoś odpowiedniego, a nie sztuką jest ładować się w coś na siłę.
*Jeśli szanujesz się, dbasz o siebie, o swój wygląd, zdrowie, rozwój zawodowy - generalnie, jeśli takie słowa jak samorealizacja i samowychowanie nie są Ci obce, a do tego lubisz siebie, umiesz żyć w samotności, ale jesteś cały czas otwarta na nowe znajomości, na miłość:) to jest to tylko kwestią czasu...
No i tak po chrześcijańsku, warto zaufać Jemu:)