netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

14 odpowiedzi3 941 wyświetleńzałożony przez popcorn_lady, 11.04.2020

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Cześć Dziewczyny,

Założyłam konto, bo mam pewien problem, który mnie meczy od pewnego czasu.

Mam 29 lat, mój partner w tym roku będzie miał 33 lata. Jesteśmy ze sobą około pól roku, poznaliśmy się przez jedną z aplikacji randkowych i szybko zaiskrzyło. Wszystko układa się dobrze, wydaje mi się, że jesteśmy dopasowani do siebie jeśli chodzi o charakter, spojrzenie na życie i cele na przyszłość. Jest jednak pewna kwestia, która nie daje mi spokoju.

Ja mam swoje mieszkanie, wzięłam na nie niewielki kredyt, bo miałam duży wkład własny z moich oszczędności + rodzice mnie wsparli. Mieszkanie jest całkiem duże i w dobrej lokalizacji. Z domu wyprowadziłam się na 2 roku studiów, mimo ze studiowałam w rodzinnym mieście i od dawna utrzymuję się sama/mieszkam na swoje konto (wcześniej z narzeczonym, później po rozstaniu z nim sama).

Z kolei mój partner mieszka w swoim domu rodzinnym (mieszkanie 2 pokoje) z mamą i babcią. On zarabia bardzo dobrze, ma popłatny zawód, są to kwoty ok 15-16 tys. miesięcznie (dla mnie to kwota niewyobrażalna, ja zarabiam 10 tys mniej). Jego mama ani babcia nie są chore, to nie jest tak, że musi np. z nimi mieszkać, żeby nimi się opiekować.

Nasz związek wygląda tak, ze właściwie od początku związku większość czasu spędzamy u mnie. Przed kwarantanną przyjeżdzał do mnie w weekendy i 1-2 razy w tygodniu. Jest raczej typem domatora, rzadko wychodzilismy do kina czy coś zjeść. Teraz jak jest kwarantanna to siedział miesiąc u mnie, dopiero dzisiaj rano pojechał do domu na Wielkanoc- ale do innej dzielnicy, on też pochodzi z tego samego miasta co ja (ja też dzisiaj/jutro odwiedzę rodziców).

Co mi doskwiera, to fakt, że pomimo ze on spędza tyle czasu u mnie i ma klucze do mojego mieszkania, nigdy nie byłam u niego w domu. Kiedyś bardzo delikatnie poruszyłam ten temat, to powiedział cos w stylu, że jego mama jest nieśmiała i długo przekonuje sie do ludzi, poza tym, że "mieszkanie nadaje się do remontu i mama chyba by dostała zawału gdyby mnie tam przyprowadził bez wcześniejszego wyremontowania kuchni/łazienki".

Mi nie chodzi o to, żeby od razu sie poznawać z jego rodziną, ale chciałabym dowiedzieć sie czegoś więcej o nim, poczuć się "dopuszczona" do jego spraw, tak jak ja jego wpuściłam do mojego mieszkania, w którym on teraz czuje się bardzo swobodnie, ma klucze, w zasadzie mieszka...

Kilka kwestii, które budzą moje wątpliwości:
1. Zarabia bardzo dobrze - czemu nie kupi sobie mieszkania/weźmie kredytu, tylko w tym wieku dalej mieszka z mamą i babcią w małym mieszkaniu? Kiedyś powiedział, że i tak całymi dniami go nie ma w domu, plus wolał zainwestować w kursy zawodowe, zamiast w mieszkanie - ale zrobił je kilka lat temu, plus stać go było na niezły samochód,
2. Skoro mama się wstydzi tego mieszkania - to przecież stać go, zeby je wyremontować. Przeszkodą może jest babcia - bo mieszkanie należy z tego co rozumiem do niej (ma umowę dożywocia) - ale to tylko moje gdybanie,
3. Z tego co wiem, kiedyś mieszkał z dziewczyną, ale nie na "wspolnym" tylko u niej, a poźniej się rozstali, a on wrocił do mamy,
4. Nie wydaje mi się jednak, żeby coś przede mną ukrywal typu inny zwiazek, zona, dziecko - spedzamy razem bardzo dużo czasu, plus poznałam jego znajomych z różnych grup (praca, studia itd),
5. Zastanawiam się co by bylo, gdybym ja nie miała swojego mieszkania, tylko np. tak jak on mieszkała z rodzicami - gdzie byśmy się spotykali? Czy wszedłby w ten związek tak szybko? Czy to nie jest tak, ze poza uczuciami (ktore myślę, że są i widzę), jest mu ze mna po prostu wygodnie? Kiedys cos mówil, ze planowal sobie kupić pewne mieszkanie, ale pozniej sie okazalo, ze ktos juz kupił i tematu już nie poruszał.

Sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim... Nie chce sie wpraszać i nie zamierzam, bo to nie jego mieszkanie, ale coś mi tu "śmierdzi". Plus jestem trochę przeczulona na punkcie "dawania z siebie" w związku - w moim poprzednim wiele rzeczy dawałam z siebie, od siebie, a moj byly partner duzo mniej. Tutaj powoli zaczynam widzieć takie dysproporcje. A i jeśli chodzi o to mieszkanie u mnie to nie biorę od niego żadnej kasy za media, prąd (pracuje z domu ode mnie), czy wodę, zaproponował sam z siebie, że skoro pomiekszuje tu za darmo to będzie robil dla nas wieksze zakupy jedzeniowe (oczywiscie ja tez kupuje co jakiś czas) i poki co taki układ jest chyba ok.

Powiedzcie prosze, co myślicie, bede wdzieczna za jakieś porady.

2 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-04-11 12:02:07)

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Ja tak szczerze, to się mu nie dziwię. Też bym nie chciała przyprowadzać nikogo do domu, w którym jest tak mało miejsca. 2 pokoje na 3 osoby, pewnie nie ma nawet za bardzo gdzie usiąść. Czemu nie wyremontuje? Jego zapytaj.
Czemu nie kupi? Może nie chce? Może jeszcze nie jest gotowy na taki krok? Może odkłada na coś większego? Jak wyżej, jego powinnaś o to zapytać.

edit. Ja miałam tak, że mieszkałam w dużym domu z siostrą i rodzicami, a mój partner wynajmował kawalerkę i pomimo tego, że u mnie było dużo miejsca to i tak w przeważającej większości przypadków spotykaliśmy się u niego.

3 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2020-04-11 12:15:09)

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu
popcorn_lady napisał/a:

Cześć Dziewczyny,

Założyłam konto, bo mam pewien problem, który mnie meczy od pewnego czasu.

Mam 29 lat, mój partner w tym roku będzie miał 33 lata. Jesteśmy ze sobą około pól roku, poznaliśmy się przez jedną z aplikacji randkowych i szybko zaiskrzyło. Wszystko układa się dobrze, wydaje mi się, że jesteśmy dopasowani do siebie jeśli chodzi o charakter, spojrzenie na życie i cele na przyszłość. Jest jednak pewna kwestia, która nie daje mi spokoju.

Ja mam swoje mieszkanie, wzięłam na nie niewielki kredyt, bo miałam duży wkład własny z moich oszczędności + rodzice mnie wsparli. Mieszkanie jest całkiem duże i w dobrej lokalizacji. Z domu wyprowadziłam się na 2 roku studiów, mimo ze studiowałam w rodzinnym mieście i od dawna utrzymuję się sama/mieszkam na swoje konto (wcześniej z narzeczonym, później po rozstaniu z nim sama).

Z kolei mój partner mieszka w swoim domu rodzinnym (mieszkanie 2 pokoje) z mamą i babcią. On zarabia bardzo dobrze, ma popłatny zawód, są to kwoty ok 15-16 tys. miesięcznie (dla mnie to kwota niewyobrażalna, ja zarabiam 10 tys mniej). Jego mama ani babcia nie są chore, to nie jest tak, że musi np. z nimi mieszkać, żeby nimi się opiekować.

Nasz związek wygląda tak, ze właściwie od początku związku większość czasu spędzamy u mnie. Przed kwarantanną przyjeżdzał do mnie w weekendy i 1-2 razy w tygodniu. Jest raczej typem domatora, rzadko wychodzilismy do kina czy coś zjeść. Teraz jak jest kwarantanna to siedział miesiąc u mnie, dopiero dzisiaj rano pojechał do domu na Wielkanoc- ale do innej dzielnicy, on też pochodzi z tego samego miasta co ja (ja też dzisiaj/jutro odwiedzę rodziców).

Co mi doskwiera, to fakt, że pomimo ze on spędza tyle czasu u mnie i ma klucze do mojego mieszkania, nigdy nie byłam u niego w domu. Kiedyś bardzo delikatnie poruszyłam ten temat, to powiedział cos w stylu, że jego mama jest nieśmiała i długo przekonuje sie do ludzi, poza tym, że "mieszkanie nadaje się do remontu i mama chyba by dostała zawału gdyby mnie tam przyprowadził bez wcześniejszego wyremontowania kuchni/łazienki".

Mi nie chodzi o to, żeby od razu sie poznawać z jego rodziną, ale chciałabym dowiedzieć sie czegoś więcej o nim, poczuć się "dopuszczona" do jego spraw, tak jak ja jego wpuściłam do mojego mieszkania, w którym on teraz czuje się bardzo swobodnie, ma klucze, w zasadzie mieszka...

Kilka kwestii, które budzą moje wątpliwości:
1. Zarabia bardzo dobrze - czemu nie kupi sobie mieszkania/weźmie kredytu, tylko w tym wieku dalej mieszka z mamą i babcią w małym mieszkaniu? Kiedyś powiedział, że i tak całymi dniami go nie ma w domu, plus wolał zainwestować w kursy zawodowe, zamiast w mieszkanie - ale zrobił je kilka lat temu, plus stać go było na niezły samochód,
2. Skoro mama się wstydzi tego mieszkania - to przecież stać go, zeby je wyremontować. Przeszkodą może jest babcia - bo mieszkanie należy z tego co rozumiem do niej (ma umowę dożywocia) - ale to tylko moje gdybanie,
3. Z tego co wiem, kiedyś mieszkał z dziewczyną, ale nie na "wspolnym" tylko u niej, a poźniej się rozstali, a on wrocił do mamy,
4. Nie wydaje mi się jednak, żeby coś przede mną ukrywal typu inny zwiazek, zona, dziecko - spedzamy razem bardzo dużo czasu, plus poznałam jego znajomych z różnych grup (praca, studia itd),
5. Zastanawiam się co by bylo, gdybym ja nie miała swojego mieszkania, tylko np. tak jak on mieszkała z rodzicami - gdzie byśmy się spotykali? Czy wszedłby w ten związek tak szybko? Czy to nie jest tak, ze poza uczuciami (ktore myślę, że są i widzę), jest mu ze mna po prostu wygodnie? Kiedys cos mówil, ze planowal sobie kupić pewne mieszkanie, ale pozniej sie okazalo, ze ktos juz kupił i tematu już nie poruszał.

Sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim... Nie chce sie wpraszać i nie zamierzam, bo to nie jego mieszkanie, ale coś mi tu "śmierdzi". Plus jestem trochę przeczulona na punkcie "dawania z siebie" w związku - w moim poprzednim wiele rzeczy dawałam z siebie, od siebie, a moj byly partner duzo mniej. Tutaj powoli zaczynam widzieć takie dysproporcje. A i jeśli chodzi o to mieszkanie u mnie to nie biorę od niego żadnej kasy za media, prąd (pracuje z domu ode mnie), czy wodę, zaproponował sam z siebie, że skoro pomiekszuje tu za darmo to będzie robil dla nas wieksze zakupy jedzeniowe (oczywiscie ja tez kupuje co jakiś czas) i poki co taki układ jest chyba ok.

Powiedzcie prosze, co myślicie, bede wdzieczna za jakieś porady.

Teraz to i tak nie wolno się odwiedzać ale gdy już zaraza minie to zaproponuj zaproszenie mamy i babci do siebie na herbatę skoro tak blisko mieszkają.

Babcia może być przeciwniczka remontu bo nie chce tego bałaganu i niedogodności związanego z remontem. Trzeba by się było na ten czas wyprowadzić, gdzieś spakować rzeczy aby uchronić przed zniszczeniem. A poza tym ludzie starsi mają sentyment do swoich starych mebli czy innych przedmiotów.
Sama chciałam wymienić teściom okropny, powycierany ze starości dywan, nawet kupiłam im podobny na prezent a jednak nie chcieli zamiany i nowy dywan stał w kącie za szafą.

4

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

A ja się zastanawiam dlaczego jego o to wszystko nie zapytasz ? Prawdziwych odpowiedzi może Ci udzielić on sam. My tutaj na forum możemy tylko snuć domysły po co Ci one?
Rozmowa, rozmowa, rozmowa to jest podstawa związku. A jeżeli z jakiegoś powodu nie chcesz z nim o tym rozmawiać - to to właśnie to by mnie martwiło bardziej niż jego sytuacja mieszkaniowa.

Może nie jest zwolennikiem kredytów i wole kupić mieszkanie za gotówkę?
A może nie lubi wynajmowanych mieszkań, bo nie lubi "wyrzucać" pieniędzy do kosza.
A może wie, że za jakiś czas dostanie mieszkanie po jakieś cioci, wujku i nie chce dwóch mieszkań..
A może ma toksyczne relacje z mamą i babcią, które wywierają na niego presję i dlatego tak długo z nimi mieszka?
A może mama i babcia finansowo sobie by nie poradziły i dlatego nadal z nimi mieszka?
A może najzwyczajniej w świecie jest mu wygodnie u mamusi, bo w końcu gdzie lepiej niż u mamy? wink

Widzisz? Możliwości jest multum.. można je mnożyć bez końca. Tylko on może Ci dać prawidłową odpowiedź. 

Mieszkałam z rodzicami w dwupokojowym mieszkaniu, nie czułam się komfortowo zapraszając znajomych czy chłopaka i wolałam spotykać się gdzieś na mieście czy u kogoś kto miał bardziej komfortowe warunki.

Naprawdę to jest temat, który powinnaś przegadać z nim.

5

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Jednak nie macie zbliżonego spojrzenia na życie. Ty robisz tak jak robisz, twój partner inaczej niz ty, nawet mocno inaczej niż ty.

6

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu
popcorn_lady napisał/a:

COn zarabia bardzo dobrze, ma popłatny zawód, są to kwoty ok 15-16 tys. miesięcznie

Jesteś tego pewna? W końcu znacie się pół roku... może Ci naopowiadał historii, żeby zaimponować, a rzeczywistości zarabia minimum krajowe?

Nie umiem sobie wyobrazić powodu, dla którego dobrze zarabiający 33-latek mieszkał ciasnym nieremontowanym mieszkanku z mamą i z babcią... Każdy w takiej sytuacji rwałby się do wyprowadzki. Do tego dochodzi jego przesiadywanie u Ciebie - wygodniej mu chyba, czyli pewnie Twoje mieszkanko jest wieksze niż jego rodzinne... A tak przy okazji - po pół roku dałaś facetowi klucze do swojego mieszkania? Dziwne to wszystko...

On z czymś na bank ściemnia. Albo nie zarabia tyle, ile mówi, albo ma żonę/dziewczynę albo jest leniem, który szuka zastępstwa mamusi, albo nie traktuje Cię tak serio jak Ty jego i chce jakąś część życia zachować dla siebie.

U mnie zapaliłaby się lampka ostrzegawcza.

7

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Powiem szczerze, że będąc na miejscu tego faceta i zarabiając  z 15 tysi na miesiąc, musiałbym być naprawdę skrajnym leniem, żeby w żaden sposób nie poprawić swojej sytuacji mieszkaniowej. Jeśli tylko całej swojej kasy nie przepuszcza na żadne swoje hobby ani dalekie podróże, smile to raczej bez trudu dostanie kredyt na mieszkanie. Rozumiem, jeśli ktoś chwilowo ma problemy lub zbiera jakiś czas na jakieś lepsze lokum, to można trochę pomieszkać w rodzinnym domu. Tutaj, przy takich zarobkach to już dawno powinien coś wykombinować..

8

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

bagienni_k ... lub nawet wynając mieszkanie za 2-3 tys mies, ja wśród swoich znajomych mam inne przykłady, zazwyczaj mieszkamy w domkach jednorodzinnych, gdzie jest 5-8 pokoi 2-3 łazienki, a najmniejszy domek, wcale nie luksusowy ma 120m kwadratowych powierzchni; moi znajomi mieszkają z rodzinami, niby w tym samym domu a jednak prawie osobno.

popcorn_lady a Wy gdzie mieszkacie ? u nas w regionie też są tacy co zarabiają 12-16 tys miesięcznie, kolega przez 2 lata nazbierał prawie 300 tys zł, wziął kredyt 150 tys i kupił mieszkanie, ale w Bielsku Białej w porównaniu z mazowieckim czy dolnośląskim jest w miarę tanio, więc dziwię się Twojemu chłopakowi, że nadal tak mieszka;
zapytaj go

ja zbieram pieniądze, mój chłopak zbiera pieniądze, mysle, że przeprowadzę się do Czech, jest troszkę inaczej niż w Polsce

9

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Mieszkamy w Warszawie. On z babcia i mama w 2 pokojach, ja mam 3 pokoje tylko dla siebie.

Jeśli chodzi o jego zarobki to na pewno nie ściemnia, nie chcę tu wyjawiać za dużo, ale byłam u niego w pracy i wiem, że to nie jest żadne klamstwo.

Co do kluczy, to było tak, że on w tygodniu (przed kwarantanną) bywał czasem u mnie, jak wychodzę wcześniej do pracy on pozniej - wiec dostał, zeby zamknac mieszkanie. To nie bylo jakies oficjalne darowanie kluczy z zaproszeniem do wspolnego mieszkania.

Tak jak pisalam - rozmawiałam z nim jakiś czas temu, bardziej ta rozmowa wyszla z jego inicjatywy - mowil, ze i tak cale dnie go w domu nie ma, ze zainwestowal w kursy zawodowe za granica, ze miał jedno mieszkanie na oku, ale ktoś go wyprzedził... itd

10

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Moze kiedys szastal pieniedzmi i nabral kredytow a teraz musi splacac stare zobowiazania? Moze ma komornika na pensji? Jest wiele opcji.

11

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Na twoim miejscu wyłożyłabym kawę na ławę, bo troche to dziwne. Facet 33 lata i w mieszkaniu z mamusia i babcia ( troche nie wyglada jakby myslal o zalozeniu rodziny lub chociaz usamodzielnieniu sie), zwazajac na to ile zarabia.
Niektore sprawy jednak potrafie zrozumiec np. to ze ma jakies slabe warunki i mieszkanie do remontu i sie wstydzi. Tez tak mialam. NIe zapraszalam zadnych kolezanek poki nie ogarnelismy domu. Z kolei kiedys bylam z facetem 3 lata i bylam u niego z 4 razy bo mieszkal z rodzicami i siostra ma 2 pokojach. Coz pewne sprawy da sie wytlumaczyc i zeozumiec a niektore nie. Jezeli "cos ci smierdzi" to mow mu od razu. Bez sensu jest gdybanie i ukrywanie czegos. Jestem zwolenniczka rozmow w zwiazku, jak cos mi nie pasi to mowie od razu bo pozniej tylko to sie poglebia, narasta frustrscja i pyk nie ma zwiazku...

12

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Coś tu brzydko pachnie. To już albo dopiero pół roku. Pytaj, rozmawiaj. Coś nie gra.

13 Ostatnio edytowany przez pop_corn (2020-04-13 12:44:12)

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Może jestem zgorzkaniała, ale sprawdź czy facet nie kręci wałków na boku i nie zagłuszaj na siłę głosu intuicji i rozsądku, które radośnie walą Ci w głowę, próbując zwrócić uwagę na niezgodność słów z czynami.

"Mój" (a historia była identyczna, poza nazwą miasta, wiekiem, bo był starszy, i tym, że ja akurat byłam w mieszkaniu babci i matki) sprzedał mi smutną historię o długach babci, które rycersko zdecydował się spłacać, poświęcając swoje marzenia o własnym kącie i żonie oraz ogromnym wstydzie, że się od niego odwrócę, kiedy dowiem się w jakich warunkach przyszło mu żyć. Właśnie przez te niegodne człowieka warunki (niegodne dla niego, bo najwyraźniej matka i babka nie kwalifikowały się do tej roli) wolal być u mnie, do tego stopnia, że praktycznie u mnie zamieszkał, nie dorzucając się jednak do domowego budżetu ("bo przecież to moje, a nie jego") i nie angażując się w cokolwiek ("bo przecież za miesiąc wynajmiemy coś większego, wspólnie, może nawet dom!"). I kiedy ja już w myślach przy tym domu wypasałam wesołe jednorożce w białej sukni, na jaw zaczęły wychodzić smutne fakty na temat "długów babci", "mieszkania w złych warunkach", a także jego "wielkiej miłości do mnie". Tak wielkiej, że biedaczek zmuszony był obdarować nią także inne kobiety.

Pieniądze, które jak się okazało jednak miał (oczywiście dla siebie, bo przy mnie zawsze był na debecie), pożyczał znajomym albo wydawał na drogie sprzęty (bo przecież jemu biednemu należy się czasami coś od życia, a co!), mieszkania matki nie remontował (chociaż wystarczyło kupić wiadro farby i pędzel, żeby komfort życia był poziom wyżej i nawet zaproponowałam mu, że mu w tym pomogę), bo on przecież nie będzie robił czegoś na pół gwizdka, a slynne "inwestowanie w siebie", zakończyło się na licencjacie i jednym kursie online.

Mieszkał u matki, bo średnio co kilka miesięcy przeprowadzał się do mieszkania innej kobiety, więc stary lokal był tylko punktem przesiadkowym. Często też urabiał kolejną będąc jeszcze z obecną, więc zdarzało się, że dosłownie od jednej wprowadzał się do drugiej. Nie było więc sensu remontować czegoś, z czego nie miał pożytku i kupować czegoś własnego, skoro miały to babki, które skrupulatnie selekcjonował i okłamywał.

Nie twierdzę, że Twój książę z bajki to oszust i kombinator, ale uważam, że lampki alarmowe nie zapalają się w głowie bez sensu. My kobiety mamy tendencje do zaprzeczania faktom, nawet wbrew logice i tłumaczenia sobie "na nasze" sytuacji, które wydają nam się (i najczęściej takie właśnie są!) podejrzane. Myślę, że gdyby chciał przedstawić Cię rodzinie, to by to zrobił, nawet zapraszając Was na obiad do restauracji. Może po prostu nie chce i nie ma w tym żadnej większej filozofii.

Tyle ode mnie.

14

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Jeżeli chodzi o zaproszenie Cię do domu chyba się wstydzi. Mieszkanko małe o pewnie "do remontu".
Ale że nic nie wspomina o zakupie własnego to już dziwne. Chyba ma na oku Twoje

15 Ostatnio edytowany przez Pronome (2020-04-22 09:57:44)

Odp: Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Niech zgadne, nerd programista.
Po co ci taki len, ktory zyje  po to, zeby kumulowac i nic nic nie stracic. Kto wie co tam ci jeszcze naopowiadal.
Wygodnie mu z toba, normalnie gdyby nie te portale randkowe, tacy faceci nie mieliby dostepu do takich kobiet.
W rzeczywistosci bys na niego nie spojrzala i odprawila z kwitkiem.

Bylabym teraz sprytna (choc jak bym z takim mezczyzna nigdy nie byla), baaaaaaaaaardzo bym naciskala na odwiedziny w ich mieszkanku big_smile i postawilabym tam stope. Ubralabym sie ekstra i odwiedzilabym mieszkancow tego przybytku big_smile Zobaczymy jakie sa jego strachy i jak powaznie cie traktuje.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nigdy nie byłam u mojego partnera w domu

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026