Cześć Dziewczyny,
Założyłam konto, bo mam pewien problem, który mnie meczy od pewnego czasu.
Mam 29 lat, mój partner w tym roku będzie miał 33 lata. Jesteśmy ze sobą około pól roku, poznaliśmy się przez jedną z aplikacji randkowych i szybko zaiskrzyło. Wszystko układa się dobrze, wydaje mi się, że jesteśmy dopasowani do siebie jeśli chodzi o charakter, spojrzenie na życie i cele na przyszłość. Jest jednak pewna kwestia, która nie daje mi spokoju.
Ja mam swoje mieszkanie, wzięłam na nie niewielki kredyt, bo miałam duży wkład własny z moich oszczędności + rodzice mnie wsparli. Mieszkanie jest całkiem duże i w dobrej lokalizacji. Z domu wyprowadziłam się na 2 roku studiów, mimo ze studiowałam w rodzinnym mieście i od dawna utrzymuję się sama/mieszkam na swoje konto (wcześniej z narzeczonym, później po rozstaniu z nim sama).
Z kolei mój partner mieszka w swoim domu rodzinnym (mieszkanie 2 pokoje) z mamą i babcią. On zarabia bardzo dobrze, ma popłatny zawód, są to kwoty ok 15-16 tys. miesięcznie (dla mnie to kwota niewyobrażalna, ja zarabiam 10 tys mniej). Jego mama ani babcia nie są chore, to nie jest tak, że musi np. z nimi mieszkać, żeby nimi się opiekować.
Nasz związek wygląda tak, ze właściwie od początku związku większość czasu spędzamy u mnie. Przed kwarantanną przyjeżdzał do mnie w weekendy i 1-2 razy w tygodniu. Jest raczej typem domatora, rzadko wychodzilismy do kina czy coś zjeść. Teraz jak jest kwarantanna to siedział miesiąc u mnie, dopiero dzisiaj rano pojechał do domu na Wielkanoc- ale do innej dzielnicy, on też pochodzi z tego samego miasta co ja (ja też dzisiaj/jutro odwiedzę rodziców).
Co mi doskwiera, to fakt, że pomimo ze on spędza tyle czasu u mnie i ma klucze do mojego mieszkania, nigdy nie byłam u niego w domu. Kiedyś bardzo delikatnie poruszyłam ten temat, to powiedział cos w stylu, że jego mama jest nieśmiała i długo przekonuje sie do ludzi, poza tym, że "mieszkanie nadaje się do remontu i mama chyba by dostała zawału gdyby mnie tam przyprowadził bez wcześniejszego wyremontowania kuchni/łazienki".
Mi nie chodzi o to, żeby od razu sie poznawać z jego rodziną, ale chciałabym dowiedzieć sie czegoś więcej o nim, poczuć się "dopuszczona" do jego spraw, tak jak ja jego wpuściłam do mojego mieszkania, w którym on teraz czuje się bardzo swobodnie, ma klucze, w zasadzie mieszka...
Kilka kwestii, które budzą moje wątpliwości:
1. Zarabia bardzo dobrze - czemu nie kupi sobie mieszkania/weźmie kredytu, tylko w tym wieku dalej mieszka z mamą i babcią w małym mieszkaniu? Kiedyś powiedział, że i tak całymi dniami go nie ma w domu, plus wolał zainwestować w kursy zawodowe, zamiast w mieszkanie - ale zrobił je kilka lat temu, plus stać go było na niezły samochód,
2. Skoro mama się wstydzi tego mieszkania - to przecież stać go, zeby je wyremontować. Przeszkodą może jest babcia - bo mieszkanie należy z tego co rozumiem do niej (ma umowę dożywocia) - ale to tylko moje gdybanie,
3. Z tego co wiem, kiedyś mieszkał z dziewczyną, ale nie na "wspolnym" tylko u niej, a poźniej się rozstali, a on wrocił do mamy,
4. Nie wydaje mi się jednak, żeby coś przede mną ukrywal typu inny zwiazek, zona, dziecko - spedzamy razem bardzo dużo czasu, plus poznałam jego znajomych z różnych grup (praca, studia itd),
5. Zastanawiam się co by bylo, gdybym ja nie miała swojego mieszkania, tylko np. tak jak on mieszkała z rodzicami - gdzie byśmy się spotykali? Czy wszedłby w ten związek tak szybko? Czy to nie jest tak, ze poza uczuciami (ktore myślę, że są i widzę), jest mu ze mna po prostu wygodnie? Kiedys cos mówil, ze planowal sobie kupić pewne mieszkanie, ale pozniej sie okazalo, ze ktos juz kupił i tematu już nie poruszał.
Sama nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim... Nie chce sie wpraszać i nie zamierzam, bo to nie jego mieszkanie, ale coś mi tu "śmierdzi". Plus jestem trochę przeczulona na punkcie "dawania z siebie" w związku - w moim poprzednim wiele rzeczy dawałam z siebie, od siebie, a moj byly partner duzo mniej. Tutaj powoli zaczynam widzieć takie dysproporcje. A i jeśli chodzi o to mieszkanie u mnie to nie biorę od niego żadnej kasy za media, prąd (pracuje z domu ode mnie), czy wodę, zaproponował sam z siebie, że skoro pomiekszuje tu za darmo to będzie robil dla nas wieksze zakupy jedzeniowe (oczywiscie ja tez kupuje co jakiś czas) i poki co taki układ jest chyba ok.
Powiedzcie prosze, co myślicie, bede wdzieczna za jakieś porady.