netkobietyWszystkie działy
Samotność

Coraz mniej nadzei

29 odpowiedzi5 324 wyświetleniazałożony przez skakanka88, 14.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Coraz mniej nadzei

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Coraz mniej nadzei

Za kilka dni skończę 25 lat i tak mnie wzięło na refleksję.

Jestem zupełnie sama. Nie mam przyjaciół. Chyba nigdy tak naprawdę nie miałam. Nie mam chłopaka (nigdy nie miałam). Nigdy żadnego nie trzymałam za rękę, nigdy żaden mnie nie pocałował. Seksu też nie uprawiałam.

Studiowałam, a właściwie nadal to robię (tak się życie ułożyło po prostu, że mi to dłużej schodzi wink ). Znajomych (głównie znajome, bo babskie kierunki) mam. Ale to tylko znajomi. Widzimy się na zajęciach, razem robimy projekty. Nie raz proponowałam, abyśmy gdzieś poszli razem, ale każdy z tych znajomych ma swoje grupy, z którymi spędza czas, z którymi zna się kilka lat. A nowej osobie ciężko do jakiejś wejść. A jedna bliższa mi koleżanka mieszka na drugim końcu Polski.

Marzę o wakacjach z grupką znajomych (nigdy na takich nie byłam), nigdy nie spędzałam wakacji z rówieśnikami. Marzę o młodocianych szaleństwach. Bo kiedy jak nie teraz? Samemu nie jest tak fajnie...

Musiałam na wakacje wrócić do domu, do rodzinnego miasta. Nie mam tu kompletnie nikogo. Żadnej koleżanki, ani kolegi. Nie mam z kim iść na spacer, nie mam z kim iść do kina, nie mam właściwie z kim pogadać. Nawet jeśli zostałabym w mieście, gdzie studiuję, to też nie miałabym się z kim spotykać. Co z tego, że na spacer mogę pójść sama? Co z tego, że nie boję się iść sama do kina? Ile można robić wszystko samemu?

Każdy nowy etap edukacji, nowe miejsce, nowe miasto, nowo podjęta aktywność = nowa nadzieja. Ale na ile mi jej jeszcze wystarczy?

Nie jestem brzydka, nie jestem głupia. Większość uważa mnie za dość silną, dowcipną, z dystansem do siebie, uśmiechniętą i tylko czasem marudzącą (głównie na pogodę) osobę. Staram się, ale już po prostu brakuje mi sił.

Może to dziwne, ale ta samotność aż boli. Kłuje w sercu.

Zazdroszczę ludziom, którzy kogoś mają. Którzy mają rodziny. Których ktoś kocha... Mnie chyba nikt nigdy nie pokocha.

2

Odp: Coraz mniej nadzei

Nie mów tak, pokocha Cię ktoś tylko musisz cierpliwie czekać.. Ja też mam niewielu znajomych i nie mam chłopaka, jest ciężko ale wierze że będzie dobrze, że wszystko sie ułoży i Ty też musisz uwierzyć w swoje szczęście smile na znajomych niestety też nie mam co liczyć,każdy czymś zajęty.. Ale w danym momencie jestem dobrej myśli.. Trzymam kciuki za Ciebie, pozdrawiam smile

3

Odp: Coraz mniej nadzei

Mogę Ci powiedzieć uwierz w siebie, wyjdź do ludzi, ale wiem z własnego doświadczenia, że niewiele to daje, musisz poczekać, mogę Cię pocieszyć, jeśli to w ogóle pocieszenie, ze wiele jest ludzi podobnych do Ciebie, też się do takowych zaliczam (przynajmniej w 90% bo jestem facetem), znajdź sobie jakąś pasję coś co lubisz robić i zacznij to robić, a wszystko się samo ułoży tylko nie siedź bezczynnie, ruszaj się:) A tak w ogóle to skąd jesteś?:)

4

Odp: Coraz mniej nadzei

Ile to ja się hucznych rozpadów wielkich "przyjaźni na całe życie" naoglądałem - głównie w damskim wydaniu. Znajomi, czy nawet przyjaciele, dziś są jutro ich nie ma... Nie zatrzymasz się ani Ty, ani wszyscy wokoło w jednym miejscu i czasie. Nie masz co żałować tego.

Przez resztę i większość swojego życia będziesz i tak szła tylko z jednym człowiekiem, i tylko w tym połączeniu - przyjaźń + miłość, przyjaźń może być autentyczna. Tylko do tego dąż.

5

Odp: Coraz mniej nadzei

Tak jak mówisz, takie wielkie powiedzenia ?uwierz w siebie?, ?dasz radę? niekoniecznie coś dają. Bo ciężko jest uwierzyć w siebie, gdy nikt nigdy w Ciebie nie wierzył. Rodzice nigdy właściwie mnie do niczego nie zachęcali (a raczej zniechęcali), nie pokazywali możliwości, a ja jako dzieciak nie potrafiłam szukać, żeby znaleźć jakieś trwalsze zainteresowania, pasje. Siostra wiecznie wyśmiewała kierunek studiów. Zresztą jak wszyscy. Ogólnie się nie przejmuję, olewam, macham ręką,  ale były i są dni, kiedy mam  dość.

Od jakiegoś czasu mieszkam w Poznaniu, bo tam mnie na studia wywiało, ale obecnie wegetuję w Słupsku.

Najbardziej huczny rozpad przyjaźni to miałam właśnie z facetem.

Niby przyjaciele dziś są, a jutro już nie, ale mimo wszystko miło by było mieć kogoś na to dziś. Mieć osobę, do której można by się odezwać, porozmawiać ? na poważnie i nie tylko...

Nadal mam nadzieję, ale po prostu nie wiem na jak długo.

Niby fajna jest świadomość, że są tacy ludzie jak ja, ale z drugiej strony, skoro mi jest źle, to i im jest źle, a TA świadomość już fajna nie jest.

6

Odp: Coraz mniej nadzei
skakanka88 napisał/a:

Nie jestem brzydka, nie jestem głupia. Większość uważa mnie za dość silną, dowcipną, z dystansem do siebie, uśmiechniętą i tylko czasem marudzącą (głównie na pogodę) osobę. Staram się, ale już po prostu brakuje mi sił.

Zazdroszczę ludziom, którzy kogoś mają. Którzy mają rodziny. Których ktoś kocha... Mnie chyba nikt nigdy nie pokocha.

To, że masz pewne cechy pozytywne, że większość uważa za taką a taką nie wyklucza tego, że możesz być bezradna na gruncie towarzyskim. Poznać kogoś, stworzyć związek, wyjść z kimś tego też trzeba się nauczyć. Można być niezwykle cenioną osobą wśród znajomych rodziny czy w pracy, ale kompletnie nie radzić sobie w życiu osobistym.
W jaki sposób się starasz, co robisz, by mieć dobry humor, jaki masz sposób na poderwanie faceta, co może w tobie się innym podobać, o czym lubisz rozmawiać, jak wygląda twój dzień, a jak byś chciała by wyglądał, co robisz by zbliżać się do tego ideału dnia, jeśli odnosisz porażki, jeśli wiesz, że coś nie tak, czy widzisz co i jak to modyfikujesz? To proste pytania, na które warto znać odpowiedzi dla samego siebie.

Zacznij od tego, że kochasz siebie. Wtedy będziesz mieć więcej siły, by pokochać kogoś innego. Wierzę, że możesz. Bo każdy może. A miłość - ona do jednego przychodzi gdy ma lat 20, do innego gdy ma 30 a jeszcze innego gdy ma 50... Tu nie ma reguły. Nie ty jedna czekasz, nie ty jedna chcesz...

7

Odp: Coraz mniej nadzei
Remi napisał/a:

Zacznij od tego, że kochasz siebie. Wtedy będziesz mieć więcej siły, by pokochać kogoś innego. Wierzę, że możesz. Bo każdy może. A miłość - ona do jednego przychodzi gdy ma lat 20, do innego gdy ma 30 a jeszcze innego gdy ma 50... Tu nie ma reguły. Nie ty jedna czekasz, nie ty jedna chcesz...

Pie,... Remi jak popaprany.Miłośc się trafia w młodości.Miłośc albo związek bez miłości .Pewnym ludziom.Niektórym nie trafia się nic.Wybacz, mało która osoba żyjąca przez 49 lat samotnie potrafi odwzajemnić czy nawet zauważyć miłośc w wieku lat 50.

8

Odp: Coraz mniej nadzei

Znam parę ona 50+ on około 30stki, więc chyba można. Grunt żeby z ludźmi się spotykać.

9 Ostatnio edytowany przez Blueberry79 (2013-07-15 16:06:14)

Odp: Coraz mniej nadzei

Znam kilka osób ,które mają po 30 lat i nigdy nie były w związku ale życie długie jest wink nadejdzie w końcu ich pora ,a co do tych znajomych ze studiów trudno wkręcić się w ludzi ,którzy wcześniej już się znali i kolegowali ,niestety sad

10

Odp: Coraz mniej nadzei

Znam parę osób, które mają 80 lat i nigdy nie były w związku tongue No ale pewnie jeszcze będą tongue

11

Odp: Coraz mniej nadzei

Hej, też sobie słabo radzę w relacjach międzyludzkich.
Nie jestem z Poznania, ale mieszkam stosunkowo niedaleko, może kiedyś uda się spotkać i pogadać : )

12 Ostatnio edytowany przez AlwaysAlone (2013-08-07 01:23:03)

Odp: Coraz mniej nadzei

Hmmm, nie wiem co w ogóle robię na tym forum, czysty przypadek, bo już nazwa sugeruje, że to forum dla kobiet wink. Może tak mnie naszło dzisiaj, taki mały dołeczek, nie wiem, nie wiem, google wyrzuciło dokładnie moje słowa. Też mam 25 lat i jestem samotny. Zawsze byłem. Nigdy nie miałem dziewczyny i nie wiem jak to jest. Nigdy nie uprawiałem seksu, ale jakoś mi to nie przeszkadza - nie żebym był jakimś impotentem albo homo... smile. Po prostu nie traktuję kobiet przedmiotowo - a stawiam je na równi z mężczyznami. Może bym dostał w pychol, gdybym to głośniej powiedział przy kumplach, ale uważam, że wy kobiety bardziej zasługujecie na miano człowieka (chodzi mi o różnicę między ludźmi, a zwierzętami), jesteście bardziej doskonałe uczuciowo i nie kierujecie się testosteronem, który wybija z jajek i buzuje w mózgu. Ogólnie lepiej mi się rozmawia z dziewczynami, nie wiem dlaczego, mam wrażenie, że je bardziej rozumiem. Nie piję piwa, nie interesuje mnie piłka nożna, oraz wypad na "dupy"; za przeproszeniem. Brzydki też nie jestem, a sądząc po reakcjach koleżanek z pracy (19-28 lat) i nieznajomych mogę się spodobać juz z samego wyglądu - nie chwalę się, ale nie raz to dość mocno zauważyłem... Szkoda tylko, że większa część z nich jest zajęta ;D Związku unikałem i unikać pewnie będę, tak samo jak będę tego bardzo żałował w przyszłości. Powód prosty: nie mam nic do zaoferowania dziewczynie. Nie jestem zamożny, zarabiam niewystarczająco dla utrzymania rodziny.  W domu ciągłe konflikty, niezdrowa atmosfera, chciałbym się wyprowadzić. Mam jedynego, prawdziwego przyjaciela, ale nasze drogi powoli się rozchodzą - on ciagle na studiach, ja nie. Jak widzę w filmach lub słyszę od kogoś jak rówieśnicy spędząją intensywnie czas wolny, razem na szaleństwach, zabawie, to mnie zazdrość bierze hmm.
Chciałbym mieć dziewczynę, prawdziwą druga połówkę, tulić ją i całować, szeptać jej magiczne, dwa słowa do uszka, śmiać się z nią, płakać i przeżywać wspólne chwile, które utrwalą się na zawsze w naszych sercach. Patrzeć w jej oczy i "usta pełne rozkoszy", jak w piosence z filmu Wiedźmin "Jak Gwiazdy Nad Traktem", którą czasami słucham sobie z zamkniętymi oczami przed zaśnięciem /watch?v=gorGm_jN38o  i wtedy się rozklejam jak, za przeproszeniem... baba  wink.
Teraz tak patrzę, co ja napisałem - to myślę sobie: "Ale ja głupi jestem". No, ale trudno się mówi, żyje się dalej. Ja nie tracę optymizmu i radości życia, a jak już cierpię, to po cichu i w samotności. W życiu nie ma skrótu Ctrl+Z i dlatego tutaj też go nie zastosuję.
Życzę ci Skakanko, żebyś osiągnęła to, o czym marzysz, i nie traciła radości z życia, radości z kontaktu z innymi ludźmi. Miłość pewnie przyjdzie sama, chociaż co ja mogę o tym wiedzieć...
Pozdrawiam i buziaki dla wszystkich! ;D

13 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-07 00:29:13)

Odp: Coraz mniej nadzei

skakanka88, jesli masz ochotę porozmawiac, to zapraszam na gadu - tak, nie bede owijał w bawełnę, chętnie z Tobą pogadam smile - moj numer znajduje sie w podpisie smile

W sumie do poznania mam nie daleko nawet wink

14

Odp: Coraz mniej nadzei

No nie, muszę coś napisać...
Przeczytałam Twój post AlwaysAlone i z ciekawości włączyłam sobie tę muzyczkę, łza się w oku zakręciła...
Tak sobie myślę, że to nieprawda, że nie masz nic do zaoferowania dziewczynie. Pieniądze dziś są, a jutro może ich nie być. Wiem, że to ważny aspekt naszego życia, ale nie powinieneś przez niego odbierać sobie szansy przeżycia czegoś naprawdę pięknego (przynajmniej tak mi się wydaje).
I dobrze, że nie zastosowałeś tego Ctrl+Z smile, byłabym uboższa o jeden utwór.
A na koniec życzę ci AlwaysAlone, żebyś osiągnął to, o czym marzysz, i nie tracił radości z życia, radości z kontaktu z innymi ludźmi. Miłość pewnie przyjdzie sama, chociaż co ja mogę o tym wiedzieć... (mam nadzieję, że się nie pogniewasz za skorzystanie z Twoich słów smile).
Trzymaj się.

15 Ostatnio edytowany przez anouk88 (2013-08-07 18:52:48)

Odp: Coraz mniej nadzei

...

16

Odp: Coraz mniej nadzei

Dawno mnie tu nie było.

Mimo że do Wiedźmina mnie nigdy nie ciągnęło, to utwór ładny.

AlwaysAlone - pieniądze to nie wszystko, wykształcenie to nie wszystko. Poza tym, gdy kiedyś znajdziesz miłość swojego życia i założycie rodzinę, to przecież oboje będziecie o nią dbać, a nie tylko Ty sam, więc myślę, że nie będzie tak źle smile No i kto wie - a nuż widelec i chińskie pałeczki - dostaniesz jutro awans albo wygrasz w totka big_smile

Największy problem samotnych to myślę jest to, że jak na kogoś trafiają, kogo lubią i coś by chcieli podziałać, to się okazuje, że ta druga osoba jest zajęta - jeśli o związku chodzi. Chociaż o przyjaźnie też - bo w tym wieku spora część ludzi ma już swoich sprawdzonych znajomych i swoje grupki, do których nowym jest ciężko wejść.

Głowa do góry! smile
Jakoś optymizm niedawno we mnie "skoczył".

17

Odp: Coraz mniej nadzei

Od razu lepiej się czuję, jak ten optymizm w tobie "skoczył" smile. Jedna samotna, bratnia duszyczka zyskała światełko w sercu...
Co do piosenki, cieszę się, że wam się spodobała. Mimo, że słucham głównie elektroniki, cięższego dubstepu i lekkiego metalu, mam w zanadrzu kilka takich utworów z poezji śpiewanej lub muzyki celtyckiej, przy których dosłownie beczę... wink

18

Odp: Coraz mniej nadzei

Skakanko 88 i Always Alone ja też nigdy się nie całowałem. Seksu, także nigdy nie uprawiałem. Dla takiego romantyka, jak ja jest to strasznie dołujące. Gdy widzę zakochane, szczęśliwe pary czuję ukłucie zazdrości w sercu. Oprócz tego wielki smutek. Mam już 42 lata i straciłem nadzieję na poznanie drugiej połówki. Wygląda na to, że w sferze miłosnej przegrałem swoje życie.

19

Odp: Coraz mniej nadzei
missnowegojorku napisał/a:

Znam parę osób, które mają 80 lat i nigdy nie były w związku tongue No ale pewnie jeszcze będą tongue

big_smile:D:D hhehehe MissNY jak zwylke raczy nas postami w swoim stylu...za co Ją lubię smile

20

Odp: Coraz mniej nadzei
AlwaysAlone napisał/a:

Po prostu nie traktuję kobiet przedmiotowo - a stawiam je na równi z mężczyznami. Może bym dostał w pychol, gdybym to głośniej powiedział przy kumplach, ale uważam, że wy kobiety bardziej zasługujecie na miano człowieka (chodzi mi o różnicę między ludźmi, a zwierzętami), jesteście bardziej doskonałe uczuciowo i nie kierujecie się testosteronem, który wybija z jajek i buzuje w mózgu.

Kolego, chyba nie znasz dobrze kobiet i nie masz doświadczenia ( tak jak piszesz) w obcowaniu z paniami, oraz chyba przez to, że nie wychodzisz na piwo i jak to piszesz "dupy" ,nie wiesz jakie są kobiety (oczywiście nie wszystkie, tak jak w przypadku facetów ). Oczywiście, że laski nie kierują się testosteronem, hmmm może estrogenem... i nie wmówisz nikomu, że nie zachowują się jak faceci, one tez wychodzą na "dupy" też wyrywają na hajs, fury itp, ba.... za drinka loda ci postawią...i to jest doskonałość uczuciowa i brak kierowania się hormonami ??? Proszę Cię... Dawanie dupy po kiblach w dyskotekach....Tak wygląda życie, nie ma w nim miejsca na romantyzm...niestety

Może jest on (ten romantyzm) na początku, ale jak facet nie ma nic do zaoferowania kobiecie, ona często wymienia go na lepszy model i tu nie pomogą czułe, romantyczne słówka, które są INO smile dodatkiem do tej całej zabawy smile

OCZYWIŚCIE są też wyjatki, nie wszystkie dziewczęta i chłopczęta ma się rozumieć, są takie jak pisałem tylko na taki kwiat paproci trzeba trafić, a jest to bardzo trudne.

Jeśli chodzi o rodzinę, wspólne zycie, zarobki...cóż ja mam Ci kolego prawić ... poznając kogos bedziecie dochodzić do tego razem. Myślę jednak, że im później się kogoś pozna ( ja myślę z perspektywy faceta) tym, trzeba już mieć jakiś inwentarz na staniu, bo chyba inaczej wygląda jak facet coś osiaga, coś posiada i...wówczas spotyka się z taką, czy inną białogłową i ma coś do zaoferowania, niż ktoś kto nic nie ma i sobą nic nie reprezentuje...

A jeśli chodzi o Wiedźmina to....Biały Wilk poluje zawsze sam big_smile....:)

21 Ostatnio edytowany przez AlwaysAlone (2013-08-08 20:03:48)

Odp: Coraz mniej nadzei
cloyzy.p napisał/a:

OCZYWIŚCIE są też wyjatki, nie wszystkie dziewczęta i chłopczęta ma się rozumieć, są takie jak pisałem tylko na taki kwiat paproci trzeba trafić, a jest to bardzo trudne.

I ja właśnie o takich dziewczynach piszę. Źle mnie zrozumiałeś. Ja znam wiele takich "ananasek", ale nie o nich tu pisałem. Z takimi co najwyżej pogadam i pośmieję się, ale to czuć od razu. I słyszałem nawet jak dwie takie plotkowały o moim tyłku kiedyś. Nie mam nic przeciwko, bo to nawet miłe było, chociaż trochę "siary" się narobiło jak znajomy to podsłuchał i się rozeszło smile.  I właśnie: w stosunku do facetów - NIE WSZYSTKIE, a i tak je bardziej szanuję od obleśnych zboków...

cloyzy.p napisał/a:

Może jest on (ten romantyzm) na początku, ale jak facet nie ma nic do zaoferowania kobiecie, ona często wymienia go na lepszy model i tu nie pomogą czułe, romantyczne słówka, które są INO  dodatkiem do tej całej zabawy

No i dlatego właśnie napisałem, że nie mam nic do zaoferowania oprócz uczucia, a wiem, że na dłuższą metę, to nie starczy. Przykład: moi rodzice, którzy pownni się już dawno rozwieźć...

cloyzy.p napisał/a:

A jeśli chodzi o Wiedźmina to....Biały Wilk poluje zawsze sam big_smile....:)

Na potwory (i to głównie ludzkie...), a od miłości się wzbrania i chce uciec przeznaczeniu... wink

Ogólnie to wiem, że masz mnie za niedoświadczonego i takiego co nic w życiu nie widział. Ale powiedz mi: czy trzeba uprawiać seks z dziewczyną by ją w miarę dobrze poznać? Nie wydaje mi się... Jestem niedoświadczony, ale nie głupi...

22

Odp: Coraz mniej nadzei
AlwaysAlone napisał/a:

Ogólnie to wiem, że masz mnie za niedoświadczonego i takiego co nic w życiu nie widział. Ale powiedz mi: czy trzeba uprawiać seks z dziewczyną by ją w miarę dobrze poznać? Nie wydaje mi się... Jestem niedoświadczony, ale nie nie głupi...

Absolutnie nie mam Cię za niedoświadczonego, czy doświadczonego, bo Cię nie znam Kolego. Takowy wniosek wyciągnąłem czytając Twego posta wink

Oczywiście, że nie trzeba uprawiać sexu z dziewczyną, aby ją w miarę, czy nawet nie w miarę wink dobrze poznać - mym zdaniem wink podejście do tego tematu jest każdego z osobna indywidualną sprawą. Jednak dla większości jest to ważny, a nawet b. ważny puzzel w układance, z której ma wyjść udany związek smile

23

Odp: Coraz mniej nadzei

Że też wszystko musi ciągle krążyć wokół seksu sad. Mam takie wrażenie, że on bardziej oddala ludzi od siebie niż zbliża. Gdyby seksu nie było, świat może byłby lepszy, a uczucia pełniejsze i trwalsze. Ludzie nie nudzili by sie tak szybko sobą, bo działałyby emocje, a nie hormony czy pobudzenie. Ale tego wszystkiego nie idzie pojąć ani sobie nawet wyobrazić w racjonalny sposób...  Gdyby go nie było może by też nie było żadnych facetów na tym forum. Bo w sumie nie wiem po co tu są. Ja się zarejestrowałem żeby wyrzucić z siebie to i owo i przy okazji pokazać autorce tematu, że nie jest sama, a dziewczyny zamiast powiedzieć: "Spieprzaj, bo to forum dla kobiet" dały mi jeszcze słowa otuchy, za co szczerze dziękuję smile.

24

Odp: Coraz mniej nadzei

Kolego nie wszystko krąży wokół sexu smile dla jednych jest on b. ważny dla innych mniej ważny, jedni muszą go uprawiać b. często innym wystarczy raz na jakiś czas, dla innych wcale ...hmm ? Więc jest to indywidualne podejście każdego osobnika do tego tematu.
Także głowa do góry smile Tylko ja zauważyłeś, gdyby nie seks nie było by Cię tutaj, ani mnie, ani autorki posta, ani webmasterów tego forum ani tego forum - od znaczenie kopulacji smile

A chyba nawet neandertalczycy nie kopulowali tylko dla kopulacji big_smile tak myślę... Nawet Geralt z Rivii ....ale to już zapewne wiesz smile

25

Odp: Coraz mniej nadzei
skakanka88 napisał/a:

Największy problem samotnych to myślę jest to, że jak na kogoś trafiają, kogo lubią i coś by chcieli podziałać, to się okazuje, że ta druga osoba jest zajęta - jeśli o związku chodzi. Chociaż o przyjaźnie też - bo w tym wieku spora część ludzi ma już swoich sprawdzonych znajomych i swoje grupki, do których nowym jest ciężko wejść.

skad ja to znam... i tu zaczyna sie i konczy problem nie do przeskoczenia.... porazka na calej lini

26

Odp: Coraz mniej nadzei

Ech, miałem ostatnio kolejny przypadek, że kantydatka na dobrą przyjaciółkę okazała się po czasie zajęta sad. Dziwne, że nie wspomniała o tym wcześniej, tylko wyszło to na jaw przypadkiem. A tyle wspólnych zainteresowań i tematów mieliśmy. Było o czym rozmawiać... A to już zniechęca, bo wiadomo, że przyjaźń pomiędzy dziewczyną, a chłopakiem nie istnieje i choć ja osoboście w nią wierzyłem i wierzę, to i tak myślę, że nie ma ona najmniejszego sensu ze względu na związek którejś ze stron... Dziwnie ten świat jest skonstruowany. Wszyscy się śpieszą, dostosowywują się jak najprędzej do jakiegoś schematu, a ci drudzy zostają odepchani w taką "niewidoczną" samotność ... sad

27

Odp: Coraz mniej nadzei

Przyjaźń pomiędzy chłopakiem a dziewczyną może istnieć, ale jest to trudne do zrealizowania, ale... nie niemożliwe... smile

Znam to z własnego podwórka smile i Kolego nie żyj nadzieją, że miłość sama przyjdzie i że ktoś na Ciebie czeka, ktoś Ci pisany jest, bo to brednie wyssane z palca (sam Geralt z Rivii nie wierzył w przeznaczenie...:D ). Rób swoje, bądz pozytywnym wojownikiem, sympatyczny dla białogłowych wszystkich bez wyjątku , a może same okażą zainteresowanie ( choć czasem trzeba temu pomóc) , a jak jeszcze przystojnicha z Ciebie to już ni ma o czym godać smile A i porażkami nie załamuj się...

28

Odp: Coraz mniej nadzei
cloyzy.p napisał/a:

Przyjaźń pomiędzy chłopakiem a dziewczyną może istnieć, ale jest to trudne do zrealizowania, ale... nie niemożliwe... smile

Znam to z własnego podwórka smile i Kolego nie żyj nadzieją, że miłość sama przyjdzie i że ktoś na Ciebie czeka, ktoś Ci pisany jest, bo to brednie wyssane z palca (sam Geralt z Rivii nie wierzył w przeznaczenie...:D ). Rób swoje, bądz pozytywnym wojownikiem, sympatyczny dla białogłowych wszystkich bez wyjątku , a może same okażą zainteresowanie ( choć czasem trzeba temu pomóc) , a jak jeszcze przystojnicha z Ciebie to już ni ma o czym godać smile A i porażkami nie załamuj się...

Czy ktoś jest nam pisany? Bardzo ciekawy temat na dysertację filozoficzną. Pewna prawdziwa historia z "Balsamu dla Duszy zakochanej" przeczy powyższemu postowi (patrz przeznaczenie). Wszystko jest dużo bardziej skomplikowane.

29 Ostatnio edytowany przez Tomek87 (2013-08-11 16:36:12)

Odp: Coraz mniej nadzei

Ja myślę, ze przeznaczenie jak najbardziej istnieje, ale czasem miłości trzeba troszkę pomóc! wink

Wielbiciel Lidiji Bacic, Przeczytalem opis tej książki i bardzo chetnie ją przeczytam. Dzięki, ze o niej wspomniałeś! smile



AlwaysAlone napisał/a:

Ech, miałem ostatnio kolejny przypadek, że kantydatka na dobrą przyjaciółkę okazała się po czasie zajęta sad. Dziwne, że nie wspomniała o tym wcześniej, tylko wyszło to na jaw przypadkiem. A tyle wspólnych zainteresowań i tematów mieliśmy. Było o czym rozmawiać... A to już zniechęca, bo wiadomo, że przyjaźń pomiędzy dziewczyną, a chłopakiem nie istnieje i choć ja osoboście w nią wierzyłem i wierzę, to i tak myślę, że nie ma ona najmniejszego sensu ze względu na związek którejś ze stron... Dziwnie ten świat jest skonstruowany. Wszyscy się śpieszą, dostosowywują się jak najprędzej do jakiegoś schematu, a ci drudzy zostają odepchani w taką "niewidoczną" samotność ... sad

Kolego AlwaysAlone. Przede wszystkim zbyt mocno sie z tą samotnością utożsamiasz, bo juz po nicku widac ze to robisz. Kolejna sprawa to to, ze przyjaźń moze istniec miedzy kobieta i męzczyzną, ale jest serio bardzo trudna do utrzymania tym bardziej by nie bylo czegoś więcej. Dlatego ja w nią nie wierzę, bo ludzie dzisiaj nie mają skrupułów i potrafią wbijac sie nawet między ludzi w zwiazkach i je rozwalać. Nie mają zadnych zasad moralnych i sie nie liczą z niczym dlatego od dawna uwazam ze jednak nie istnieje taka przyjaźń. Niektórzy mowią ze udaje im sie taką stworzyc. Ile ludzi tyle opinii.
Następna sprawa to to, ze ta kandydatka na przyjaciółkę (raczej dziewczynę co? wink ) ma rownież kolezanki prawda? Nie zrywaj z nią znajomosci bo po co? Jesli juz, to ogranicz je jesli sie za mocno wkrecasz wink

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Coraz mniej nadzei

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026