Witam. Jestem tu nowy. Piszę bo może ktoś mi pomoże, może poznam kobiecy punkt widzenia na ten problem. O co chodzi? Od kilku miesięcy spotykam się z dziewczyną. Nie raz wychodziliśmy na piwo, mamy te same tematy, potrafimy ze sobą rozmawiać o wszystkim godzinami. Na początku nie zwracałem zbytniej uwagi na jej urodę, ale w pewnym momencie tak mnie za przeproszeniem pierd...że powiem szczerze jest dla mnie najpiękniejszą dziewczyną na świecie. Czego chcieć więcej, te same tematy, czuję jakby była moim najlepszym przyjacielem, jakbym znał ją od lat, do tego piękna uroda...i tu jest właśnie problem. Kobieta ta była przez kilka lat w związku, który był dla niej z tego co mi opowiadała jakimś koszmarem. W związku z tym ma niesamowicie niskie mniemanie o sobie, niesamowicie wręcz...do tego jest tak strasznie zamknięta w sobie, żeby porozmawiać o czymś musi się napić, w związku z czym jedyne gdzie można ją wyciągnąć to piwo...nie pójdzie w miejsce "A" bo kojarzy jej się z "czymś"...w miejsce "B" też nie pójdzie bo jest to samo...zostaje tylko piwo, wtedy potrafi się otworzyć i rozmowa z nią to czysta przyjemność. Myślałem nad tym wszystkim i stwierdzam, że chyba była bardzo zakochana w swoim byłym a jedyne co ją spotkało to ból i wielki zawód, który przerodził się już w generalną niechęć do ludzi, do związku itd. Gdy chcę czegoś więcej w stylu chociażby przytulenia i pocałowania wyczuwam niewidzialną ścianę, boi się dotyku jakby kojarzył jej się tylko i wyłącznie ze złem...aczkolwiek żeby nie kłamać raz mi się to udało: przytuliłem ją i pocałowałem (chciałem w usta, ale właśnie przez tą barierę czułem że nie mogę)...mimo jej słów po prostu zrobiłem swoje, powiedziałem że muszę to zrobić bo oszaleję jak tego nie zrobię. Chciałem żeby poczuła ciepło, bliskość, że ktoś chce jej to dać...w pewnej chwili zaczęła się wyrywać z uścisku, puściłem ją...usłyszałem, że źle się z tym czuje, że nie powinna tak robić bo nie jestem jej chłopakiem...dało mi to dużo do myślenia. Zastanowiłem się: w takim bądź razie jak jej okazać czułość? Nie znam nic bardziej trafnego jak objęcie i pocałowanie. Dlaczego tak się boi? Mówiłem jej tysiące razy, że uwielbiam z nią przebywać, rozmawiać z nią, że jest dla mnie taka piękna. W odpowiedzi słyszę, że pewnie jestem ślepy, a niedawno mi powiedziała, że wszystkie moje komplementy to jak grochem o ścianę, że dla niej to puste, nic nie znaczące słowa w próżnię. Zauważyłem jednak, że jest sposób: czasami po prostu puścić płazem wszystko to co mówi i robić swoje, przysłowiowo "olać to" i działać...i poskutkowało tym, że ją przytuliłem i pocałowałem (niestety cholera nie w usta - tak wiem, wygląda to jak wyznanie 10-latka, ale czułem tą cholerną barierę, że po prostu nie mogę). Czasami czuję się jak jakiś nieudacznik, może właśnie powinienem objąć ją i czy chce czy nie pocałować ją? Jak do niej dotrzeć? Trwa to już tyle miesięcy i zaczynam być tym zmęczony, na prawdę, psychicznie jestem wykończony...zaczynam dostrzegać inne kobiety, ale zawsze mam przed oczami jej piękne oczy i tak bym chciał spróbować z nią być, nie wiem czy to miłość, ale to jest tak cholernie silne i tak mnie do niej ciągnie, że nie wiem co mam zrobić. Co wy o tym myślicie? Jakieś rady?
Podobne tematy
Jesteś bardzo rozsądnym mężczyzną! Zrobiłeś wszystko co do Ciebie należało. Jesteś czuły, wyrozumiały i nie robisz niczego na siłę. Spróbuj pogadać z nią jeszcze raz, tak naprawdę szczerze. Zapytaj jej czego się obawia i Ty opowiedz o swoich uczuciach. Niech wreszcie zda sobie sprawę, że to co minęło jest przeszłością, a przed sobą ma cudownego chłopaka, który za nią szaleje. Zabierz ją w jakieś ładne, romantyczne miejsce. Możesz próbować wziąć ją ze rękę, objąć ramieniem. Nie mam pojęcia ile czasu to może jeszcze trwać, widać ten chłopak bardzo ją zranił. Trochę niepokoi mnie fakt, że potrafi otworzyć się tylko i wyłącznie przy piwie.
Spotykasz się z dziewczyną od kilku miesięcy i ona ci mówi że nie jesteś jej chłopakiem..... Kobieta ta była przez kilka lat w związku, który był dla niej z tego co mi opowiadała jakimś koszmarem. W związku z tym ma niesamowicie niskie mniemanie o sobie, niesamowicie wręcz...do tego jest tak strasznie zamknięta w sobie, żeby porozmawiać o czymś musi się napić, w związku z czym jedyne gdzie można ją wyciągnąć to piwo.
Daj jej więcej czasu . Ale nie odtrącaj. Pomalutku przytulaj. Krok po kroku dzień po dniu. Ona musi mieć pewność że ją kochasz. Zresztą ty też. Czas leczy rany ale nie wymazuje z pamięci. Ten jej koszmar zostanie do końca życia. Zyczę powodzenia bo łatwo nie będzie.
Powiedz jej ze ona ci się podoba i daj jej trochę czasu na oswojenie się z tą sytuacją jeżeli ona nadal będzie się tak zachowywać to pozostańcie przyjaciółmi a ty otwórz serce na nowy związek
Nic na siłę i za wszelką cenę. Porozmawiajcie szczerze, to co przeżyła w poprzednim związku zapewne nadal ją boli. Człowiekowi potrzeba czasu, by wszystkie rany się zagoiły. Miłość cierpliwa jest...
Tylko szczera i dluga rozmowa moze pomoc ale popieram Cie jak najbardziej
Nie wiem sam co mam o tym myśleć już. W pewnym momencie nastąpiło ocieplenie relacji jeśli można to tak nazwać. Ostatnio często wychodzimy (o czym jeszcze wspomnę) i nadchodzi taki moment, że zaczynam "działać". Kiedyś odtrącała mój dotyk, ale teraz zauważyłem, że się tak nie boi. Więc jest głaskanie po ramionach, po plecach pod bluzką, okazuję jej zainteresowanie fizyczne, sama się przytuliła, jak ją odprowadzam to się tulimy i głaskam ją po włosach. Zajebista sprawa, jasne, tylko już sam nie wiem czy mam tak robić czy nie, bo czasami zaczynam się czuć jak jakaś marionetka, jak osoba którą zawsze ma na swoje zawołanie, więc jak to jest? Okazywać jej zainteresowanie? Odprowadzać ją? Nie wiem, sądziłem że jak jej okażę, że jest dla mnie ważna i bardzo mi się podoba i strasznie mnie pociąga to może się przekona a tymczasem zaczynam się czuć trochę dziwnie. Nie wiem czy można to nazwać bawieniem się moimi uczuciami, ale na pewno coś w stylu, że sama nie wie czego chce. Jak usłyszę kiedyś: "bądźmy przyjaciółmi" to się chyba załamę!!! Nie znoszę tego, jak każdy facet drogie panie! Jest jeszcze jeden problem i to dość poważny, nawet bardzo jak dla mnie: jedyne miejsce gdzie można z nią wyjść to piwo! Mówi, że bez tego nie potrafi się otworzyć a jak się otworzy to na prawdę możemy gadać godzinami, mógłbym z nią siedzieć i rozmawiać do białego rana, brak mi słów żeby wyrazić to jak bardzo lubię z nią przebywać, patrzeć na nią i rozmawiać, mamy tyle wspólnych tematów że to się nie mieści w głowie, to w niej kocham najbardziej. Tylko jestem tym faktem przerażony, jest to mój największy ból. Powiedziałem jej: słuchaj przecież czy jesteś wstawiona czy nie to masz to samo w głowie, dlaczego tyle pijesz? Powiedziała, że nie ma opcji żeby się otworzyła tak normalnie. Przeraża mnie to. Nie mogę ją wyciągnąć do parku na ławkę, gdziekolwiek, zawsze wyjście musi kończyć się piciem (żeby nie było, ja też lubię się napić ale od czasu do czasu). A może skoro otwiera się tylko po alkoholu podejść do tego jakoś psychologicznie, typu ja wypiję 2 piwa albo wcale i powiedzieć jej: "słuchaj, nie muszę pić żeby spędzić z tobą mile czas, wystarczy, że jesteś, więc jak masz ochotę to się napij" tylko nie wiem czy to odniesie pozytywne skutki. Da się zmienić człowieka w jakimś stopniu jeszcze, żeby sobie pewne sprawy uzmysłowiła czy nie? Bo jeśli nie, to zastanawiam się czy ja chciałbym być z kimś z kim jedyne co mogę zrobić to piwo. A jeżeli będzie chciała porozmawiać ze mną to co? Musi się napić? Bardzo mnie to boli, bo uważam ją za bardzo mądrą, fajną i piękną kobietę i wielokrotnie jej to mówiłem, ale albo w to w ogóle nie wierzy albo po prostu jest jej to na rękę bo ma gościa, który zawsze ją wesprze, powie miłe słowo, dowartościowuje - czyli nikogo więcej jak kolegę! Nie chcę być zepchnięty do takiej roli, bo jest dla mnie bardzo ważna. Jak tego uniknąć? Jestem zmęczony!
Nie wiem sam co mam o tym myśleć już. W pewnym momencie nastąpiło ocieplenie relacji jeśli można to tak nazwać. Ostatnio często wychodzimy (o czym jeszcze wspomnę) i nadchodzi taki moment, że zaczynam "działać". Kiedyś odtrącała mój dotyk, ale teraz zauważyłem, że się tak nie boi. Więc jest głaskanie po ramionach, po plecach pod bluzką, okazuję jej zainteresowanie fizyczne, sama się przytuliła, jak ją odprowadzam to się tulimy i głaskam ją po włosach. Zajebista sprawa, jasne, tylko już sam nie wiem czy mam tak robić czy nie, bo czasami zaczynam się czuć jak jakaś marionetka, jak osoba którą zawsze ma na swoje zawołanie, więc jak to jest? Okazywać jej zainteresowanie? Odprowadzać ją? Nie wiem, sądziłem że jak jej okażę, że jest dla mnie ważna i bardzo mi się podoba i strasznie mnie pociąga to może się przekona a tymczasem zaczynam się czuć trochę dziwnie. Nie wiem czy można to nazwać bawieniem się moimi uczuciami, ale na pewno coś w stylu, że sama nie wie czego chce. Jak usłyszę kiedyś: "bądźmy przyjaciółmi" to się chyba załamę!!! Nie znoszę tego, jak każdy facet drogie panie! Jest jeszcze jeden problem i to dość poważny, nawet bardzo jak dla mnie: jedyne miejsce gdzie można z nią wyjść to piwo! Mówi, że bez tego nie potrafi się otworzyć a jak się otworzy to na prawdę możemy gadać godzinami, mógłbym z nią siedzieć i rozmawiać do białego rana, brak mi słów żeby wyrazić to jak bardzo lubię z nią przebywać, patrzeć na nią i rozmawiać, mamy tyle wspólnych tematów że to się nie mieści w głowie, to w niej kocham najbardziej. Tylko jestem tym faktem przerażony, jest to mój największy ból. Powiedziałem jej: słuchaj przecież czy jesteś wstawiona czy nie to masz to samo w głowie, dlaczego tyle pijesz? Powiedziała, że nie ma opcji żeby się otworzyła tak normalnie. Przeraża mnie to. Nie mogę ją wyciągnąć do parku na ławkę, gdziekolwiek, zawsze wyjście musi kończyć się piciem (żeby nie było, ja też lubię się napić ale od czasu do czasu). A może skoro otwiera się tylko po alkoholu podejść do tego jakoś psychologicznie, typu ja wypiję 2 piwa albo wcale i powiedzieć jej: "słuchaj, nie muszę pić żeby spędzić z tobą mile czas, wystarczy, że jesteś, więc jak masz ochotę to się napij" tylko nie wiem czy to odniesie pozytywne skutki. Da się zmienić człowieka w jakimś stopniu jeszcze, żeby sobie pewne sprawy uzmysłowiła czy nie? Bo jeśli nie, to zastanawiam się czy ja chciałbym być z kimś z kim jedyne co mogę zrobić to piwo. A jeżeli będzie chciała porozmawiać ze mną to co? Musi się napić? Bardzo mnie to boli, bo uważam ją za bardzo mądrą, fajną i piękną kobietę i wielokrotnie jej to mówiłem, ale albo w to w ogóle nie wierzy albo po prostu jest jej to na rękę bo ma gościa, który zawsze ją wesprze, powie miłe słowo, dowartościowuje - czyli nikogo więcej jak kolegę! Nie chcę być zepchnięty do takiej roli, bo jest dla mnie bardzo ważna. Jak tego uniknąć? Jestem zmęczony!
Kolego powiedz jej,że chcesz z nia porozmawiać ale tak szczerze i nie w barze tylko gdzieś w parku na ławce-gdzieś gdzie jest cicho i spokojnie można porozmawiać.
Powiedz jej wtedy co naprawdę do niej czujesz,kim chciałbyś być dla niej...Postaraj się wytłumaczyć jej,że to co było już minęło a Ty jej nie skrzywdzisz i że chciałbys żeby się zapanowiła i odpowiedziała Ci czy jest gotowa na nowy lepszy związek. Jesteś jak czytam inteligentnym chłopakiem z głową na karku więc będziesz wiedział jak z nia porozmawiać,ale nie w tym barze po browarze-a to jej picie doprowadzi do tego że będzie więcej i częściej,aż się uzależni na maxa.nie wypada tak bo nigdzie jej nie zabierzesz bo trochę powiem,że nie na miejscu pić tak dziewczynie.
Napisz list w ktorym wyjasnisz wszystko, jak czujesz itp I ze cie niepokoji ze Ona musi pic, moze zaproponuj zeby poszla z psychologiem o tym porozmawiac I ze dasz jej czas na podjecie decyzji np 7 dni/ miesiac, ile Ona potrzebuje ale postaw warunek ze ma z toba rozmawiac o powaznych rzeczach na trzezwo. Ok, Ona jest zraniona ale twoje uczucia sie Tez licza. Takie moje zdanie... Jak mowisz ze to juZ Trwa kilka miesiecy...
A dawno ona zerwała z tamtym?
Z 1,5 roku temu
Jej się bliskość kojarzy z bólem, dlatego Cie odtrąca. Wiem o czym mowie, bo sama walczę z taka ścianą. Ze mną jest jeszcze gorzej, bo ja potrafiłabym się przeprowadzić, żeby tylko uciec od faceta. Robię dosłownie wszystko żeby tylko się do mnie nikt nie zbliżał i nie mącił mojego spokoju. Jestem już na tyle poraniona i zdeterminowana, że bez problemu kasuje smsy nie czytając ich, zmieniam numer telefonu i nawet mnie nie korci żeby chociaż przeczytać. Dosłownie jak by to była dla mnie dżuma. Gdyby mnie facet pocałował, dostałby ode mnie z liścia w twarz. Musisz być nieustępliwy i cierpliwy, bo skoro nadal się z Tobą spotyka i widzisz, że chce bliskości ale się boi to znaczy że jej tez zależy. Ona trochę sprawdza twoje granice w ten sposób. Przynajmniej ja bym tak zrobiła. Byłabym ciekawa czy facet pomimo mojego odtrącenia będzie dalej o mnie zabiegał, że będzie mu zależeć. Myślę że gdyby facet szukał kontaktu ze mną nawet gdybym przed nim uciekała to w końcu kiedyś bym pękła i zaufała. Niestety trafiam na takich co maja mnie w nosie. Na zasadzie: nie to nie, spadaj.
Gdy teraz odpuścisz udowodnisz jej, że jej myślenie o facetach jest słuszne, że facet to świnia i zawsze zostawia. Musisz jej zmienić kojarzenie. Co to znaczy? To taki odruch Pawłowa. Musisz zaprogramować jej w mózgu, że bliskość = przyjemność. Używaj do tego celu wszystkich zmysłów jakie ma człowiek. Twoje perfumy, Twoje słowa, Twój głos, Twój dotyk, neutralne miejsca nie kojarzące się z niczym. Później jej o tym przypominaj np, dając jej jakaś rzecz z zapachem Twoich perfum, nie wiem np kwiat
Wykorzystuj do tego różne przedmioty, nie wiem czy zaprasza Cie do domu? Jeśli tak to możesz wykorzystać dosłownie wszystko! Musisz ją zaprogramować od początku jak komputerek. Ja tak zrobiłam ze swoim eks, który był wojskowym. Przyszłam do niego naga w samym mundurze wojskowym. Wiedziałam, że od tej chwili mundur= podniecenie. Do dzisiaj mówi, ze co zerknie na mundur w szafie to widzi mnie nagą i uśmiecha się do siebie. Musisz jej przekazać pozytywne bodźce i gwarantuje Ci, że to zadziała i ona w końcu się odblokuje. Ja jako kobieta zamknięta na wszystkich facetów, marze o takim mężczyźnie, który po prostu będzie. Będzie czekał, będzie cierpliwy, Będzie dobry, kochany, miły, nie będzie nachalny, po prostu da mi ten cholerny czas i poczeka na mnie.