netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

34 odpowiedzi5 029 wyświetleńzałożony przez Catwoman, 08.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Wielu ludzi boi się porażki, dlatego nie podejmuje wyzwań nawet jeśli są one ich życiowymi marzeniami. Przeżywają całe życie i nigdy nie dowiadują się, że mogliby odnieść sukces - ale to nic. Sukcesu boją się jeszcze bardziej.
Co ciekawe, wielu ludzi sądzi, że boją się porażki, a w rzeczywistości boją się sukcesu.

"Sukces rodzi sukces. Im bardziej się rozwijasz, tym dalej idziesz. Jednak rozwijając się i osiągając więcej ? więcej masz do stracenia. Zaczynasz bać się tej ostatecznej porażki? gdzieś tam, kiedyś w przyszłości.

Bo im dalej będziesz, im więcej sukcesów zaliczysz na swoim koncie, tym bardziej będą wzrastać wymagania. I zaczniesz prawdopodobnie mieć poczucie winy, że zamiast pracować ?odpoczywasz.(..) Co zaczynasz robić?Zwlekasz?Chronisz się w ten sposób przed zagrożeniem wystąpienia porażki." (źródło: sukceskobiety)

Czy znacie takie osoby, czy jesteście taką osobą?

Ja znam. I trudno mi na to patrzeć; Moja bliska koleżanka jest osobą bardzo uzdolnioną, ma smykałkę do projektowania wnętrz; projektowała już mieszkania kilku znajomym, za symboliczną kwotę (bo znajomi) którzy pod wrażeniem jej talentu (a nie jest to jedyny talent, jaki ma) zaczęli namawiać ją, by zawodowo poszła w tym kierunku. Nawet zaczęła się tym interesować, był człowiek, który chciał z nią na ten temat rozmawiać i co? Zaczęła odkładać tę wizytę, szukać wytłumaczenia i jest dalej tak, jak jest; pracuje na kasie w jednym ze sklepów.

Inny przykład: znajoma 23-latka, która pisze świetne opowiadania, felietony. Czy sądzicie, że robi z tym coś? Oczywiście, że nie! Te same mdłe wymówki jak w przypadku pierwszej istoty smile Już dawno miała pogadać z kimś z Domu Kultury i lokalnej prasy. Gdzie tam!

Jeszcze inny przykład - niejeden: osoba wybiera studia kompletnie nieprzyszłościowe..... po latach gdy składa się wszystko w jedną całość, okazuje się, że... właściwie specjalnie. By odwlec moment pójścia do pracy, by tej pracy szukać długo, ciężko i mieć świetną wymówkę.

Znacie to? Wiem, że takie zachowania są gdzieś tam uwarunkowane podejściem rodziców (np. zbyt wymagający, porównujący do innych dzieci) ale... czy to nie smutne, że marnuje się nie tylko tyle talentów, ale i... tyle osób żyje życiem na pół oddechu.. ?

2

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Bardzo często takie zachowanie ma związek po prostu z niską samooceną. Wspomogę się również cytatem:

"(...) ludzie przez cały czas sabotują siebie u szczytu sukcesu. Dzieje się tak, gdy sukces koliduje z ukrytym przekonaniem o tym, co do nich pasuje. Przerażające jest zostać wyrzuconym poza granice przekonania o tym, kim jestem. Jeżeli do obrazu siebie nie mogę inkorporować poziomu osiągniętego sukcesu, jeżeli nie może on ulec zmianie, można przewidzieć, że człowiek znajdzie sposób autosabotażu. Oto przykłady z mojej praktyki terapeutycznej:

Byłem blisko uzyskania największego zlecenia w mojej karierze - mówi architekt - a mój lęk przekroczył wszelkie granice, ponieważ ten projekt przyniósłby taką sławę, z którą nie potrafiłbym sobie poradzić. Nie miałem alkoholu w ustach od trzech lat. Więc pomyślałem sobie, że mogę wypić jednego drinka - dla uczczenia okazji. Upiłem się, poobrażałem ludzi, którzy mieli dać mi zlecenie. Oczywiście straciłem je, a mój wspólnik był na mnie tak wściekły, że rozstał się ze mną. Byłem załamany, ale znowu na >>bezpiecznym gruncie<<, walcząc, by się podnieść, a nie, by się uwolnić. Jest mi tu wygodnie.

(...) Co jest wspólnego we wszystkich tych historiach? Lęk przed szczęściem, lęk przed powodzeniem. Przerażenie i dezorientacja, których doznaje człowiek z niską samooceną, kiedy życie układa się tak dobrze, że staje to w konflikcie z najgłębszym przekonaniem o sobie. Niezależnie od kontekstu, w jakim ujawnia się autodestrukcyjne zachowanie lub jaką przybiera postać, motorem takiego działania zawsze jest to samo: niska samoocena. To niska samoocena kreuje wrogi stosunek do tego, co dla nas dobre."

- Nathaniel Branden, "6 filarów poczucia własnej wartości"

Przyznam szczerze, że dla mnie ma to sporo sensu, bo sądzę, że sama przepuściłam kilka życiowych okazji z powodu myśli, jaka mi półświadomie świtała w głowie: "jak to - ja mam coś takiego osiągnąć? Jak sobie poradzę z takim wyzwaniem?" To prawda, że ludzie czują się bezpieczniej pozostając na znanym gruncie, zamiast pchać się w nieznane, jeśli nawet to nieznane wiąże się z perspektywą osiągnięcia sukcesu i wszystkiego tego, o czym marzyliśmy. Myślę, że warto być świadomym zaistnienia tego mechanizmu, wtedy z pewnością będzie łatwiej go pokonać.

3

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Znam taką osobę doskonale - sama nią jestem smile. Potrafię szyć, znam się na tym i robię to dobrze, na tyle dobrze, że osoby, dla ktorych stworzyłam cokolwiek zachwycone efektem nawet po latach do mnie wracają z prośbą, żebym je na ważną dla nich okazję ubrała. Nie chodzi tylko o technikę, ale o sam fakt, że mam pomysły, a kobiety w cichach ode mnie wyglądają po prostu korzystnie - staram się zasugerować tkaninę, kolory i model w zależności od typu urody oraz ich sylwetki. Moja najbliższa przyjaciółka nie bała się powierzyć w moje ręce swojej sukni ślubnej, mało tego, stwierdziła, że nie wyobraża sobie, aby mógł być to ktokolwiek inny, a kilka znajomych kobiet idąc na ważną dla nich imprezę w wykonanych przeze mnie kreacjach zbierało pochwały i sypały się zapytania o stylistę (choć ja nim przecież nie jestem). Sama szukając czegoś dla siebie na Sylwestra, wesele czy ważną uroczystość ostatecznie i tak zwykle zabieram się za projektowanie i samodzielne wykonanie - mam pewność, że kreacja będzie niepowtarzalna, idealnie wykonana i będzie dobrze leżeć.

Szkołę ukończyłam z wyróżnieniem, przed obroną dyplomu postawiono przede mną spore wyzwanie, któremu podołałam, ale... nie umiem rysować, w każdym razie nie na tyle, żeby kształcić się w kierunku projektowania, a szyć dla kogoś po prostu nie lubię - stresuje mnie cały ten proces, to że pracuję pod presją czasu, a tutaj pośpiech nie jest wskazany, wydaje mi się, że może coś nie wyjdzie, że zawiodę oczekiwania. Mimo wszystko marzy mi się stworzenie atelier, ale to kosztuje tak dużo, że boję się zaryzykować, nie mam też nikogo, kto poparłby ten projekt i pchnął mnie do przodu, utwierdził w przekonaniu, że to ma sens, wręcz przeciwnie - osoby z otoczenia hamują entuzjazm, więc słuchając ich głosu plan wciąż pozostaje w marzeniach. Niemniej jeśli tylko będe mieć na tyle własnych, osobistych środków, że będę mogła zaryzykować, to zaryzykuję. Wszak życie podobno zaczyna się dopiero po czterdziestce big_smile.

4

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Inny przykład: znajoma 23-latka, która pisze świetne opowiadania, felietony. Czy sądzicie, że robi z tym coś? Oczywiście, że nie! Te same mdłe wymówki jak w przypadku pierwszej istoty smile Już dawno miała pogadać z kimś z Domu Kultury i lokalnej prasy. Gdzie tam!

Och, może ktoś zwyczajnie nie ma ochoty pchać się ze swoim talentem w świat? Z wielu powodów.

5

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Dobra, tu faktycznie może nie ma, może osoba jest nieśmiała itd. Ale co, jak człowiek np. rezygnuje z awansu w pracy lub zawala projekty, również w pracy, bo boi się przez to przejść?

6

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Pytanie jak dla mnie na czasie, bo ostatnio sama się nad tym zastanawiałam z kilku powodów, o których tutaj nie napiszę. Właściwie już w pytaniu, moim zdanie, znajduje się odpowiedź- strach/ lęk i do tego można dodać (w większości przypadków) niską samoocenę i może trochę (w moim przypadku) lenistwa i braku odpowiedniej motywacji (niekiedy brak czasu).
Często zazdroszczę małym dzieciom, bo one nigdy się nie poddają. Ile razy upadną, zaraz wstają i próbują dalej. Gdyby myśleli jak dorośli to pewnie wszyscy teraz chodzilibyśmy na "czterech" po ulicach.

7

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Jak zawala projekty, to jest nieodpowiedzialnym, złym pracownikiem i powinien wylecieć na bruk. Natomiast wyobrażam sobie, że awansu można chcieć odmówić z powodu: nieśmiałości, lenistwa (nie chcę mieć więcej obowiązków, bo wolę plotkować i pić kawkę), innych priorytetów (nie chcę mieć więcej obowiązków, bo bym musiała zostawać po godzinach/wyjeżdżać służbowo, a wolę spędzić ten czas z rodziną)...

8

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Myślę, że każdy z nas w pewnym momencie życia nieco zwolnił, zawalił kilka rzeczy, nie podjął się czegoś - tylko smutne jest gdy tak przeżywa się całe życie.

Moją domeną było (i czasem jest) odwlekanie czegoś, stałe przekładanie na później i później, i później. A potem improwizacja.

9

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

10

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

To chyba też o mnie! Mam w tej chwili nóż na gardle i bardzo ważny projekt, ale nie mogę się za to zabrać. Jeżeli mi się uda ( a powinno, bo wiele osób obiektywnie tak sądzi), pomoże mi to w dalszym rozwoju zawodowym. Jeżeli odpuszczę - cofnę się ze 3 kroki ( a to dużo).
Nie wiem czemu, nie potrafię się zmotywować, tak jakbym wewnętrznie nie wierzyła w sukces, jakbym nie doceniała pracy, którą już w to włożyłam.
Paraliż totalny...

11

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Wielu ludzi boi się porażki, dlatego nie podejmuje wyzwań nawet jeśli są one ich życiowymi marzeniami. Przeżywają całe życie i nigdy nie dowiadują się, że mogliby odnieść sukces - ale to nic. Sukcesu boją się jeszcze bardziej.
Co ciekawe, wielu ludzi sądzi, że boją się porażki, a w rzeczywistości boją się sukcesu.

"Sukces rodzi sukces. Im bardziej się rozwijasz, tym dalej idziesz. Jednak rozwijając się i osiągając więcej ? więcej masz do stracenia. Zaczynasz bać się tej ostatecznej porażki? gdzieś tam, kiedyś w przyszłości.

Bo im dalej będziesz, im więcej sukcesów zaliczysz na swoim koncie, tym bardziej będą wzrastać wymagania. I zaczniesz prawdopodobnie mieć poczucie winy, że zamiast pracować ?odpoczywasz.(..) Co zaczynasz robić?Zwlekasz?Chronisz się w ten sposób przed zagrożeniem wystąpienia porażki." (źródło: sukceskobiety)

Czy znacie takie osoby, czy jesteście taką osobą?

Ja znam. I trudno mi na to patrzeć; Moja bliska koleżanka jest osobą bardzo uzdolnioną, ma smykałkę do projektowania wnętrz; projektowała już mieszkania kilku znajomym, za symboliczną kwotę (bo znajomi) którzy pod wrażeniem jej talentu (a nie jest to jedyny talent, jaki ma) zaczęli namawiać ją, by zawodowo poszła w tym kierunku. Nawet zaczęła się tym interesować, był człowiek, który chciał z nią na ten temat rozmawiać i co? Zaczęła odkładać tę wizytę, szukać wytłumaczenia i jest dalej tak, jak jest; pracuje na kasie w jednym ze sklepów.

Inny przykład: znajoma 23-latka, która pisze świetne opowiadania, felietony. Czy sądzicie, że robi z tym coś? Oczywiście, że nie! Te same mdłe wymówki jak w przypadku pierwszej istoty smile Już dawno miała pogadać z kimś z Domu Kultury i lokalnej prasy. Gdzie tam!

Jeszcze inny przykład - niejeden: osoba wybiera studia kompletnie nieprzyszłościowe..... po latach gdy składa się wszystko w jedną całość, okazuje się, że... właściwie specjalnie. By odwlec moment pójścia do pracy, by tej pracy szukać długo, ciężko i mieć świetną wymówkę.

Znacie to? Wiem, że takie zachowania są gdzieś tam uwarunkowane podejściem rodziców (np. zbyt wymagający, porównujący do innych dzieci) ale... czy to nie smutne, że marnuje się nie tylko tyle talentów, ale i... tyle osób żyje życiem na pół oddechu.. ?

Tez sie nad tym zastanawiam czemu wiele osob sie boi sukcesow/porazek? smile Jak sie nie uda to swiat sie nie zawali a jak sie uda to same dobra i korzysci. Ludzie tlumacza mi to niesmialoscia. Mnie sie wydaje ze to lenistwo (bo nalezaloby ruszyc cztery litery i sie wysilic) smile I uodpornic na ludzka krytyke. A z tym to juz kompletna porazka spoleczna big_smile

12

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Chyba jestem taką osobą...
Rozwijam się w różnych kierunkach, osiągam w różnych sprawach sukcesy ale to rodzi we mnie właśnie ten lęk i czasem zdarza mi się odpuścić. Przez to mam okresy gdy zamiast coś porządnie zrobić zwlekam, jakbym celowo chciała wystawić się na porażkę...
To bardzo wkurzające. Ciągle myślę o tym, ile mogłabym zrobić w tym czasie gdy bezsensownie się obijałam, zabijałam czas zamiast go dobrze wykorzystać. Niestety czasu nie odzyskam więc teraz staram się dobrze go pożytkować. Jakoś wychodzi smile

Trzeba też w tym mieć jakiś umiar, w tym dążeniu do sukcesu. Przez podążanie od sukcesu do sukcesu, przez tą poprzeczkę narzuconą samemu sobie można się zatracić w gonitwie i nie zauważać innych ważnych rzeczy w naszym życiu.
I tak coś co miało z początku przynosić szczęście i spełnienie staje się obsesją, klatką w naszej psychice.
Warto też o tym pamiętać, żeby się samemu nie zatracić przy tym dążeniu. Znam paru takich ludzi, stali się pracoholikami i nie potrafią odpoczywać.

Mogę też dodać od siebie, że (nie chodzi tu żeby się chwalić) mam wiele talentów, predyspozycji do robienia różnych rzeczy, czynności które mogłabym rozwijać i to jest także moją zgubą bo chcę zakosztować wszystkiego, mam takie ambicje, które trudno mi nasycić. Z jednej strony to fajne, fascynujące doświadczać różnorakich rzeczy a z drugiej to udręka bo trudno skupić się na konkretnym celu.
Chcę trzymać kilka srok za ogon, jeżeli zbyt wiele ich chcę trzymać to w końcu wychodzi, że żadnej nie trzymałam tak porządnie jakbym chciała.
Dlatego też zazdroszczę niektórym ludziom, którzy potrafią skupić się na dążeniu wytrwale do jednego celu i stać w danej dziedzinie jak najlepszym. Mam nadzieję, że mi też uda się tego dokonać przy okazji robiąc inne rzeczy. big_smile
A wy jak macie?

13

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
Catwoman napisał/a:

Myślę, że każdy z nas w pewnym momencie życia nieco zwolnił, zawalił kilka rzeczy, nie podjął się czegoś - tylko smutne jest gdy tak przeżywa się całe życie.

Może warto się zastanowić, czy w takim wypadku, nie mamy do czynienia z osobowością unikającą.
A to już poważniejsza sprawa.

14

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

sukceskobiety pisze tak:

"11 konsekwencji lęku przed sukcesem.

Bojąc się sukcesu możesz:

1.Podejmować fatalne w skutkach decyzje.

2.Tracić motywację i nie rozumieć dlaczego.

3. Zwlekać zwłaszcza z realizacją priorytetowych zadań.

4.Unikać ryzyka i wyzwań.

5. Unikać rywalizacji (choćby z własnymi osiągnięciami).

6. Za szybko ustępować, wycofywać się, odpuszczać sobie.

7. Pomniejszać dotychczasowe osiągnięcia.

8.Realizować zadania, które nie przyniosą rezultatów.

9. Realizować zadania które sprawią , że będziesz osobą zabieganą ale MAŁO SKUTECZNĄ.

10.Nie będziesz przyjmowała prestiżowych zleceń.

11. Nie będziesz koncentrowała się na klientach idealnych ? biorąc ?jak leci? ? wulgarnych, niewypłacalnych, itp."


A czy lęk przed sukcesem to tylko praca, szkoła? Czy może i związki?

15

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Biorąc pod uwagę tę listę 11 konsekwencji lęku, to jestem zupełnym tego przeciwieństwem - w pracy nigdy nie odpuszczam, nie wycofuję się z powodu stawianych przede mną wyzwań (wręcz przeciwnie), nie przepuściłabym też awansu, rywalizacja mnie nakręca, choć jej w gruncie rzeczy nie lubię, za to po prostu nie podejmuję bezsensownego ryzyka lub nie pcham się w to, w czym się nie realizuję lub czuję się wykorzystywana - wtedy zwykle odchodzę.

Jeśli natomiast odnieść się do lęku przed sukcesem w związkach i wynikającego z niego unikania wchodzenia w głębsze relacje, to byłby to już temat do omówienia z psychoterapeutą, bo podłoże bywa jeszcze głębsze niż w kontekście pracy/szkoły/samorozwoju.

16

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Moje osobiste odczucia są takie, że w pracy jest łatwiej ; bo ma się cel, wysiłek jest jakoś konkretnie ukierunkowany, wszystko odbywa się w obrębie danego zadania.
ALE.... jak trzeba np. gdzieś się wybrać, z kimś nieznanym rozmawiać, kto zadecyduje o tym, czy spełni nasze marzenie, czy podetnie nam skrzydłaaaa......

17

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Sukces? Lęk przed sukcesem?

Myślę, że większość osób dąży do osiągnięcia sukcesu. Gdzieś po drodze wypalają się, przez szarą rzeczywistość
w jakiej przychodzi im ten sukces osiągać. W którymś momencie zaczyna brakować motywacji. Wypalają się.
Pojawia się pytanie: jaki jest tego sens? Czy warto iść tą drogą. Czy to mnie satysfakcjonuje?

Często czytam: najważniejsze jest wiedzieć co się chce. Dokąd się zmierza?
Mieć określony, konkretny cel.

Miałam i nadal mam dwa:
1. pełna, normalna rodzina i moje wyobrażenie o jej funkcjonowaniu to niewątpliwie dla mnie byłby największy życiowy sukces
2. od dzieciństwa chciałam być księgową
Skończyłam LE. Studia kończyłam trybem zaocznym mając 28 lat, kiedy pracowałam i miałam możliwość sama sobie je opłacić. Potem praca jedna, druga u prywaciarzy. Dziś mam ponad 18 lat doświadczenia. Często pracowałam w jednym czasie w kilku firmach. Rok temu dostałam informację z ZUS, że moja hipotetyczna emerytura wynosi 290 zł brutto.
Mam dwoje dzieci na utrzymaniu. Obecnie jestem zarejestrowana jako bezrobotna, otrzymuję 496 zł netto + alimenty synów
z Funduszu Alimentacyjnego.

Zastanawiam się, co mogę zrobić ze swoim życiem, żeby nie tkwić w tym bagnie.
1. Praca na etacie (ostatnie 4 lata) dojeżdzałam ponad 60 km środkami komunikacji zarabiałam 1 950 zł netto (dodatm, że to była jedyna firma w której miałam odprowadzane składki od pełnego wynagrodzenia), 524 zł wydawałm na codzienne dojazdy.
Wstawałam 5.00 do domu wracałam najczęściej 16.30-18.00.
Dziś jak mam jechać na kolejną rozmowę to po prostu boli mnie brzuch. I nie z powodu dojazdów, bo nie one były w tym wszystkim najbardziej uciążliwe. Praktyki stosowane przez prywatne firmy to jest czysty meksyk. Nie najdaję się do tego.
Po prostu NIE. Jeśli przyjdzie mi pracować nadal u prywaciarzy to więcej niż pewne jest, że skończę w szpitalu psychiatrycznym.
2. Działalność, za bardzo ryzykowna. Odpada. Jestem raczej osobom zaradną, przedsiębiorczą. Zastanawiałam się nad dotacjami unijnymi i prywatną działalnością gospodarczą. Kiedy jednak przemyślę, że będę co miesiąc zmuszona odprowadzić
1 000 zł ZUS mam obawy, czy podołam. Noce nieprzespane. Praca praktycznie 24/24.
3. Mogę jechać do pracy za granicę zostawiając dzieci u rodziców. Jest to jakieś wyjście z sytuacji.
4. Marzę, żeby zacząć pracować zdalenie w domu. Kiedy jednak czytam o marketingu, to do mnie nie przemawia. Potrzebuję do wykonania konkretną pracę np. wprowadzić 500 fv, skosić 2000 m trawnika i otrzymać wynagrodzenie za efekt tej pracy. Telepracy w księgowości jest jak na lekarstwo.
5. Mogę iść żebrać pod Biedronkę, poszukać sobie sponsora albo zacząć się sprzedawać (tych rzeczy jeszcze nie robiłam).

Obecnie stawia się w pracy na elastyczność, nie na perfekcję.

Prawda jest taka, że potrafiąc wszystko po trochu w niczym nie czuję się na tyle pewna, aby dążyć w tej dziedzinie do osiągnięcia sukcesu.
SUKCES? jestem otwarta na wszelkie podpowiedzi.
Jeśli ktoś z WAS zna receptę na taki sukces w polskich realiach to z miłą chęcią się z nim zapoznam.

"Znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie wśród odpowiednich osób" - to też znam.

18

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Bardzo ciekawy temat. Osobiście im dalej brnę, im więcej sukcesów na koncie, tym większa obawa, że dalej już nie zajdę, że zbyt duża odpowiedzialność, że sie po porostu nie nadaje. I jak to ludzie mawiają "za wysokie progi na moje nogi". Ale staram sie nie odpuszczać, bo uważam że tego typu wątpliwości ma większość z nas.

Acha.. lęk przed porażka gdzieś sie czai. Ale tyle porażek mam na koncie ( przez nieustające próby), że z porażką w moim przypadku bardziej można łączyć nie lęk, ale frustracje i brzydko mówiąc wkur&*&*^nie.

Co do wypowiedzi Nina1311. Piszesz o polskich realiach. Czy takie zle sa to bym polemizowala. Na świecie istnieją o wiele gorsze. A sukces jest krojony na miarę danego człowieka. Nikt nie mówi o tym, ze musi sie on łączyć wyłącznie z praca i warunkami bytu. Sukcesem moze byc to, ze masz talent do brylowania w towarzystwie i swietnie opowiadasz kawaly:). Wiem, ze to trywialne. Ale sukces to cos co kiedy osiagniemy sprawia, ze czujemy sie wartościowi, niezastąpieni w danej dziedzinie.

Do autorki. Jesli pani kasjerka, jest świetną zona i sprawdza sie jako matka, to może sukces zawodowy nie jest jej priorytetem. Bardziej godne zycie. A zeby godnie zyc nalezy robic cos wiecej niz siedzenie na kasie, to juz inna historia.

Do tego ludzie daza do stabilizacji a ryzyko jak wiemy temu nie sprzyja. To, ze ktoś mowi "mogłem to , moglem tamto", jest dla mnie w wielu przypadkach tylko, żaleniem sie i... podnoszeniem własnej wartości. Taka osoba daje przekaz innym " Chcieli mnie tu, chcieli mnie tam, moglem to i tamto ( bo JESTEM TAKI SUPER). Ale bylem twardy i sie nie dałem:) a teraz trochę żałuję."


Innymi słowy, większość ludzi co tak biadoli, po otrzymaniu tej samej szansy, nigdy by z niej nie skorzystali. Bo stabilizacja w zyciu to podstawa.

19

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Temat dla mnie, niedawno pisałam o tym na swoim blogu smile.

Taki lęk bierze się z niskiego poczucia własnej wartości (ten głos w mojej głowie: "nic ci się nie uda, jesteś do niczego"), z przekonania, utartego schematu myślowego, że i tak się nie uda, bo osoba jest beznadziejna. Dopóki nie zmieni myślenia o sobie, to nie podejmie działania. Lepiej jest trwać w dobrze znanym miejscu, niż zrobić kilka kroków do przodu, nawet jeśli po ich przejściu czeka na kogoś wielki sukces, bogactwo, powodzenie itp. To bezpieczne. A opuszczenie strefy komfortu kojarzy się z bólem. Każdy z nas chce go uniknąć.

Sukces i porażka traktowane są często jako dwa przeciwległe bieguny. Jeśli zmienimy swoje podejście i zaakceptujemy sukces i porażkę jako nieodłączną część zmiany, to będzie nam łatwiej podjąć jakieś działanie.

Porażka często odczuwana jest jako zamach na ego. Jednak gdy zaczniemy o niej myśleć jak o wydarzeniu, z którego wystarczy wyciągnąć wnioski, by wiedzieć, czego w przyszłości unikać, to przestaniemy się jej bać.

Wystarczy zmienić swoje przekonania na temat sukcesów i porażek. Wtedy zniknie lęk i będziemy się bez przeszkód rozwijać.

Ja pragnę sukcesu, zawodowego i osobistego. Wiem, że porażka jest jego częścią, że płynie z niej nauka. Od niedawna ciężko pracuję, po wiele godzin dziennie. Moje porażki wynikały ze złego rozplanowania zadań, dlatego teraz wszystko zapisuję sobie w kalendarzu systemu Windows - jest w każdym komputerze, to bardzo praktyczne narzędzie. Sukcesy zaczynam już odczuwać, dostaję wszystko, czego chcę. Do tego afirmuję codziennie po kilka razy, że osiągam sukces, mój projekt przynosi duży dochód, wizualizuję sobie piękny dzień przy pracy, kwotę na koncie firmowym i moim osobistym, podróże, w które jeżdżę, rzeczy, które kupuję itp. itd. Wiem, że nie wszystko zależy ode mnie, ale odkąd pozbyłam się lęku, pracuje mi się i żyje o wiele łatwiej.

Kiedyś nosiłam w sobie wewnętrzne przekonanie, że jestem beztalenciem, mam dwie lewe ręce i prostej kreski nawet z linijką nie narysuję. Rok temu zaczęłam tworzyć biżuterię. Od dawna piszę, nie tylko do szuflady. Prowadzę bloga. Jestem świetną specjalistką w swojej branży. Jestem również współwłaścicielką pewnego portalu. Gdybym się bała, to nie robiłabym tych wszystkich rzeczy. Gdybym się bała, to dziś byłabym nieszczęśliwą, sfrustrowaną pesymistką.

Niestety, polska mentalność jest taka, że chwalenie się sukcesami jest źle odbierane. Można się chwalić porażkami, ale kiedy ktoś odnosi sukces, to obserwatorom włącza się guzik z napisem "szczera zawiść". To smutne. Sama przeżyłam i zawiść innych, i ostentacyjne traktowanie.

20

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Ja bym dodała jeszcze taką myśl, że gdy mamy przed sobą jakieś zadanie, to widzimy je jako TRUDNOŚĆ, jako żywą materię, w której czają się problemy, złośliwe chochliki, które na pewno zrobią wszystko, by się nam nie udało. W końcu widzimy jedną wielką czarną dziurę na końcu o imieniu PORAŻKA i od razu dopisujemy pod nią swoje imię.
Natomiast nie chcemy sobie wyobrażać, że może się udać i swojego zadowolenia, spełnienia, poczucia spokoju po tym wykonanym zadaniu smile

21

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

W "Kubusiu Puchatku" chyba były takie słowa, że najbardziej cieszy oczekiwanie na prezent, a najmilsza chwila to ta tuż przed jego rozpakowaniem. Niektórych cieszy samo dążenie do celu, wyobrażanie sobie, jak to będzie, gdy schudną/awansują/kupią wymarzone auto...

22

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
BabaOsiadła napisał/a:

W "Kubusiu Puchatku" chyba były takie słowa, że najbardziej cieszy oczekiwanie na prezent, a najmilsza chwila to ta tuż przed jego rozpakowaniem. Niektórych cieszy samo dążenie do celu, wyobrażanie sobie, jak to będzie, gdy schudną/awansują/kupią wymarzone auto...

A to ja mam odwrotnie smile Nie lubie samego dazenia do celu ale lub ie juz ten cel osiagnac big_smile

Wydaje mi sie ze wazne jest aby zaakceptowac porazki. To ze np nie dostalam wymarzonej pracy jeszcze nie oznacza ze jestem dno i wodorosty w kazdym temacie w zyciu. Albo nie zdalam egzaminu. Trudno. Zdam nastepnym razem. Porazki sie zdazaja kazddemu niezaleznie od okolicznosci i wlozonych wysilkow. Jaka wyciagniemy z nich lekcje i nauki zalezy juz tylko od nas. Albo sie poddamy albo sprobujemy znowy.
A i wazne sa jeszcze kompromisy. Umiejetnosc pojscia na nie smile

23

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

To jest tak: jeśli czyjaś samoocena jest w porzo, jest ugruntowana, to jedna czy dwie porażki jej nie zagrożą. No, przy paśmie porażek już gorzej, ale zwykle taki osobnik nie załamuje się, tylko ... zmienia strategię.

24

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

a tymczasem....

Jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać Twój potencjał.

Zig Ziglar

25

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Kiedys mi ktos powiedzial ze bez porazek nie bylo sukcesow i cos w tym jest, trzeba ponosic ryzyko inaczej bedzie stalo sie w miejscu

26

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Dodałabym jeszcze - bajdurzenie, tak jak inni napisali, niektóre osoby są na bezpiecznej pozycji, ale aby stworzyć wrażenie, że coś mogłoby się zdarzyć w życiu, opowiadają dużo, przeplatają wizje swoich porażek/sukcesów, czasem w drugą stronę - to znajomi nakręcają temat dotyczący niewykorzystanych talentów... i za każdym razem rozmowa jest taka sama. Tyle możliwości i nic, cały czas w tym samym miejscu.
Przykłady - moja znajoma od wielu lat bezrobotna, miała marzenie, by założyć kawiarenkę. Nawet upatrzyła sobie miejsce i rozmawiała z jakimś specjalistą, który zrobiłby remont lokalu. Gość powiedział, ile by kosztowało przystosowanie lokalu - kosmiczna kwota. Wystarczyło, by zabić marzenia. Żadnej koncepcji jak ją pozyskać, żadnego pomysłu jak można byłoby zrealizować swoje pomysły... ale temat do rozmowy jest wink Zaproponowałam jej, by zaopiekowała się moim psem (za pieniądze), postawiła tyle absurdalnych warunków, że znalazłam kogoś innego.
Inny przykład. Absolwent technikum - od dwóch lat bezrobotny. Jak się z nim rozmawia, to można usłyszeć pretensje do szkoły, że nie uczyniły go "specjalistą", co to staje przy samochodzie i wie jak go naprawić. Kiedyś miał pomysł, by założyć swój własny warsztat, tylko musiałby znaleźć kogoś kto 1. zna się na naprawianiu samochodów, 2. kogoś kto wyłożyłby kasę, 3. kogoś, kto umiałby zarządzać, przebrnąć przez wszystkie formalności... Jak mu trafia się praca, to okazuje się, że za daleko, za niska płaca, nie to co on by chciał robić... itd, ale tak jak napisałam wyżej temat do rozmów jest lol

Druga strona medalu - to ludzie, którzy mają tysiące pomysłów, więcej niż możliwość zrealizowania. Spotykasz się i słuchasz jak ta osoba robi jakiś kurs, jak z kimś rozkręca biznes, itd, zadajesz pytanie a jak się sprawuje samochód, który poprzednio kupował i słyszysz, że nie kupił, bo te pieniądze, to pójdą na wielką podróż, ale najpierw musi wypalić nowy projekt...
... bajdurzenie, męczące okłamywanie siebie. Łatwiej pogadać niż coś zrobić.

I tutaj jest sedno - może wcale nie chodzi o "sukces".
Żeby coś zrobić trzeba wiedzieć co i jak zrobić, czasem trzeba mieć odwagę, by podjąć jakąś trudną decyzję, czasem trzeba poświęcić coś ze swojego wygodnictwa. Nie jest to jakaś tajemna wiedza, czy nadludzkie umiejętności, ale większość ludzi boi się zmian, więc decydują się na trwanie przy tym, co jest/mają.
Prawdopodobnie tacy ludzie mają większą satysfakcję z tego, że znajomi postrzegają ich jako osoby wybitne, utalentowane, za kogoś, kto GDYBY skorzystał z umiejętności, to ...
Chyba chodzi o to, o czym napisała Anemonne, że bardziej chodzi o dowartościowanie osoby o niskiej samoocenie, niż "sukces".

27 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-10-16 15:06:30)

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Temat jest stary, ale problem dla mnie aktualny.
Jestem taką "kobietą sukcesu" big_smile, co gorsza (dla mnie) ambitną i wytrwałą w dążeniu do celu, wystarczająco pracowitą, by zrealizować zamierzone zadania. Nie, nie mam kompleksów, niskiej samooceny... a jednak.
Zawsze do tej pory było tak, że nawet jeśli miałam jakieś stresujące zadania, to moją mocną stroną było bardzo dobre przygotowanie, byłam bardzo pewna siebie, dobrze się prezentowałam, umiałam obronić swoją pracę.
Coś się zmieniło, nie wiem, czy dlatego, że jestem starsza i przyzwyczaiłam się do sukcesów i dlatego pojawił się jakiś lęk przed porażką, przed zburzenie tego obrazu osoby, która zawsze odnosi sukces. Kosztuje mnie to straszenie dużo emocji.
Ostatnio nie zdałam egzaminu, mimo iż byłam perfekcyjnie przygotowana, zjadły mnie nerwy. Do tej pory się zastanawiam, co takiego się wydarzyło we mnie. Nie był to jakiś egzamin, który wpływałby negatywnie na moje życie, ot taki hobbystyczny można powiedzieć, ale ważny dla mnie. Zastanawiałam się, czego się tak bałam? Tak patrząc na chłodno - nie powinnam bać się niczego, bo byłam dobrze przygotowana, straciłam tylko kasę za egzamin, ale to nie jest wielki problem w mojej sytuacji finansowej, a jednak nie poradziłam sobie z emocjami.

28

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
Averyl napisał/a:

Nie, nie ma kompleksów, niskiej samooceny... a jednak.

No właśnie. A jednak...co? Zastanów się, co wciąż każe ci się sprawdzać, konfrontować, walczyć i traktować świat i życie jak ciągle pole bitwy, na którym trzeba wciąż pracować, wciąż być przygotowanym. Nawet rzeczy, które mają być hobby stają się dla ciebie...KOLEJNĄ PRÓBĄ.
Dla mnie twoje życiowe schematy są widoczne jak na dłoni, a dla ciebie? Tylko udajesz czy faktycznie jesteś "ślepa"?

29 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-10-16 15:06:01)

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
summerka88 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Nie, nie ma kompleksów, niskiej samooceny... a jednak.

No właśnie. A jednak...co? Zastanów się, co wciąż każe ci się sprawdzać, konfrontować, walczyć i traktować świat i życie jak ciągle pole bitwy, na którym trzeba wciąż pracować, wciąż być przygotowanym. Nawet rzeczy, które mają być hobby stają się dla ciebie...KOLEJNĄ PRÓBĄ.
Dla mnie twoje życiowe schematy są widoczne jak na dłoni, a dla ciebie? Tylko udajesz czy faktycznie jesteś "ślepa"?

Czy dobrze rozumiem twoją wypowiedź, że jednak mam kompleksy i cały czas rywalizuję, by sobie coś udowodnić?
Nie mam 20 lat, by sobie i światu udowadniać ile jestem warta, podejmuję dużo trudnych decyzji i biorę za nie na siebie odpowiedzialność - nie wycofuję się, ani nie wychodzę przed szereg, tylko po to, by coś udowadniać, jednocześnie gdy staram się, by coś było dobrze zrobione, to robię to na 100%, nie umiem wyluzować i powiedzieć sobie - jakoś to będzie, mam to w du*** nie będę się tym stresować.
Być może jestem "ślepa", bo jednak sytuacja mnie zaskoczyła i nie pisałabym o czymś, co jest dla mnie oczywiste. Jeśli chcesz to napisz, to co jest dla ciebie oczywiste, widoczne, a czego ja nie umiem zauważyć.

30 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-10-16 15:40:29)

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
Averyl napisał/a:
summerka88 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Nie, nie ma kompleksów, niskiej samooceny... a jednak.

No właśnie. A jednak...co? Zastanów się, co wciąż każe ci się sprawdzać, konfrontować, walczyć i traktować świat i życie jak ciągle pole bitwy, na którym trzeba wciąż pracować, wciąż być przygotowanym. Nawet rzeczy, które mają być hobby stają się dla ciebie...KOLEJNĄ PRÓBĄ.
Dla mnie twoje życiowe schematy są widoczne jak na dłoni, a dla ciebie? Tylko udajesz czy faktycznie jesteś "ślepa"?

Czy dobrze rozumiem twoją wypowiedź, że jednak mam kompleksy i cały czas rywalizuję, by sobie coś udowodnić?
Nie mam 20 lat, by sobie i światu udowadniać ile jestem warta, podejmuję dużo trudnych decyzji i biorę za nie na siebie odpowiedzialność - nie wycofuję się, ani nie wychodzę przed szereg, tylko po to, by coś udowadniać, jednocześnie gdy staram się, by coś było dobrze zrobione, to robię to na 100%, nie umiem wyluzować i powiedzieć sobie - jakoś to będzie, mam to w du*** nie będę się tym stresować.
Być może jestem "ślepa", bo jednak sytuacja mnie zaskoczyła i nie pisałabym o czymś, co jest dla mnie oczywiste. Jeśli chcesz to napisz, to co jest dla ciebie oczywiste, widoczne, a czego ja nie umiem zauważyć.


Nie, nie sądzę, że masz kompleksy, prędzej NIEŚWIADOME potrzeby - stąd "ślepota" smile
A mówiąc bardziej konkretnie, tak sobie myślę, że twoim podstawowym odczuciem jest PRESJA, którą sama na siebie wywierasz. Ciągle się forsujesz i przesz do przodu, walczysz o to, żeby być widoczną, nie zginąć w tłumie, może nawet być najlepszą. Stąd ten stres, stąd emocje, które gdzieś tam w sobie kumulujesz. Czym dłużej to trwa, tym gorzej znosi je twój organizm. Albo już się zaczęły albo już niedługo emocje dadzą o sobie znać w objawach psychosomatycznych (bóle głowy, nadwrażliwe jelito, itp.) Pewnie już nieraz słyszałaś jak inni ci mówili, że nie rozumieją po co się tak spinasz. To, co dla nich jest wyśrubowanym dążeniem, dla ciebie jest normalnym działaniem. Ty ty im się dziwisz, że odpuszczają, że nie walczą, że zawdawalają się średnią, przeciętnością.
Problem w tym, że oni są zadowoleni i szczęśliwi w swoim przeciętnym świecie a ty tracisz zainteresowanie celem, gdy tylko go osiągasz, bo już widzisz kolejny, na którym musisz się skoncentrować. Nie potrafisz się prawdziwie cieszyć tym, co masz, gdzie jesteś. Nawet gdy jesteś zadowolona to coś ciebie uwiera, nie pozwala być po prostu szczęśliwą przez dłużej niż ulotną chwilę. Rzadko a może nigdy nie jesteś usatysfakcjonowana, ciągle się napędzasz do kolejnych działań i sukcesów.
A dlaczego coś zaczyna szwankować w twojej wewnętrznej machinie? Bo potrzebujesz coraz więcej energii, zbyt wiele energii, aby utrzymać swoje życie w porządku, do którego przywykłaś. Płacisz za swoje standardy i dążenia coraz wyższą cenę, tracąc przy tym okazje do szczęścia i prawdziwego spełnienia, które ładowałoby twoje akumulatory.

31

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Masz dużo racji pisząc o tej wewnętrznej potrzebie (taka już jestem) i chorobach psychosomatycznych też, ale nie masz racji, że sięgam po cele "dla sportu", nie umiałabym się zmotywować do wysiłku, by coś robić, dla samego sukcesu, nie masz racji, że nie cieszę się tym, co mam. Jedną z takich małych, ale ważnych przyjemność jest joga - 1,5h tylko dla siebie, gdy koncentruję się na oddechu, na pracy mięśni, a nie na problemach, gdy obserwuję jak raz mi coś wychodzi - coś omalże niemożliwego, a kiedy indziej nie jestem w stanie zrobić banalnych asana. Joga nie ma w sobie rywalizacji sportowej. Często jest to dla mnie sygnał od organizmu, że coś się źle dzieje w mojej psychice.
Nie umiem robić czegoś "trochę", trochę się starać, trochę mieć to gdzieś, nie umiem wstawać rano jak automat i biec do roboty, i robić wszystkie pkt codzienność, muszę wiedzieć po co? dlaczego? to robię, muszę czuć, że warto wstać rano, zamiast leżeć w łóżku cały dzień.
Natomiast dostrzegam, że taki model kosztuje mnie dużo energii, nerwów. W jakiś sposób wiem, że nic nie jest warte zdrowia, ale z drugiej strony wegetacja wprawia mnie w jeszcze większą rozpacz i deprechę.

32 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-10-16 16:09:27)

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Nie napisałam, że sięgasz po cele "dla sportu", czyli, że lubisz rywalizację. Wręcz przeciwnie, myślę sobie, że nawet nie lubisz rywalizacji. Idziesz po nowe cele z wewnętrznego przymusu, z odczucia PRESJI, że musisz. Mówiąc bardziej obrazowo: czujesz, że jesteś tym, co osiągasz. Określasz siebie przez swoje działania, osiągnięcia i sukcesy. Kreujesz siebie. Jakbyś nie istniała bez pracy nad sobą (joga to też praca nad sobą) i osiągnięć. Nie zatrzymujesz się, bo nie chcesz, obawiasz się kontaktu z samą sobą, tego, co jest w tobie wewnątrz prawdziwe.
Nawet to jak mówisz o ewentualnej przerwie w ciągłym gonieniu - WEGETACJA - pokazuje jak bardzo unikasz stanu, w którym po prostu jesteś TY a nie TWOJE CZYNY.

33 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-10-16 17:20:29)

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Jeśli domatorowi doskwiera samotność, to logicznym rozwiązaniem jest wyjść do ludzi, spotkać się z innymi, no ale jeśli ma naturę domatora, to nie będzie lwem salonowym. Będzie podwójnie źle się czuć w towarzystwie - obawa, że coś się powiedział/nie powiedział, że coś nie tak zrobił/zachował się, a przede wszystkim, że udaj kogoś kim nie jest.
Analogicznie w drugą stronę, wiem kim jestem i nie będę udawać przed sobą, że zadowala mnie leżenie w łóżku i "bycie sobą". Być może ambicja, dążenie do celu jest moją wadą, nie zaletą, ale jest to część mojej osoby. Nie będę walczyć ze sobą, nie mogę zmieniać w sobie tego, co wielokrotnie przyniosło mi dużo przyjemności i korzyści, na rzecz czegoś, do czego zupełnie nie jestem przekonana, a co wiem (bo przetestowałam) nie jest skuteczne.
Zastanowię się nad tym, co napisałaś, bo na pewno jest sporo mądrość w tym, co piszesz, a ja muszę znaleźć tę część, którą można zaadoptować do mojej osoby, muszę znaleźć sposób, by poradzić sobie ze stresem, a jednocześnie pozostać sobą.

34

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?
Averyl napisał/a:

Jeśli domatorowi doskwiera samotność, to logicznym rozwiązaniem jest wyjść do ludzi, spotkać się z innymi, no ale jeśli ma naturę domatora, to nie będzie lwem salonowym. Będzie podwójnie źle się czuć w towarzystwie - obawa, że coś się powiedział/nie powiedział, że coś nie tak zrobił/zachował się, a przede wszystkim, że udaj kogoś kim nie jest.
Analogicznie w drugą stronę, wiem kim jestem i nie będę udawać przed sobą, że zadowala mnie leżenie w łóżku i "bycie sobą". Być może ambicja, dążenie do celu jest moją wadą, nie zaletą, ale jest to część mojej osoby. Nie będę walczyć ze sobą, nie mogę zmieniać w sobie tego, co wielokrotnie przyniosło mi dużo przyjemności i korzyści, na rzecz czegoś, do czego zupełnie nie jestem przekonana, a co wiem (bo przetestowałam) nie jest skuteczne.
Zastanowię się nad tym, co napisałaś, bo na pewno jest sporo mądrość w tym, co piszesz, a ja muszę znaleźć tę część, którą można zaadoptować do mojej osoby, muszę znaleźć sposób, by poradzić sobie ze stresem, a jednocześnie pozostać sobą.

Koło 40tki pewne wewnętrzne programy są tak mocno zakorzenione, że wprost nie sposób ich się pozbyć. Masz rację, to część ciebie i nie ma co tu dywagować. Ale warto zobaczyć, jakie koszty płacisz za "bycie sobą" i zastanowić się czy warto. Wspominałaś o objawach psychosomatycznych, ale u osób, które mają podobne do ciebie "standardy" często występuje także fizyczne wyczerpanie, mało czasu dla siebie, słabe relacje (utrata przyjaciół, rozpad związków), poczucie przytłoczenia, frustracja i poirytowanie, brak życiowej energii i mało fanu z codzienności.

35

Odp: Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Summerka88 - bazujesz na własnych doświadczeniach, czy na stereotypach/książkach psychologicznych?
W twoich wypowiedziach jest coś ciekawego, ale nie za bardzo mieszczę się do przyjętych przez ciebie schematów.

Choroba autoimmunologiczna - pojawiła się po raz pierwszy gdy byłam w wieku przedszkolnym, nie jest to problem wieku średniego. Znajomi - po studiach część osób wyjechało, założyło rodziny, grono się trochę wykruszyło, a ci co zostali w moim życiu, to cały czas są (nawet dzisiaj miałam się spotkać z kumpelą z podstawówki, ale bidula się pochorowała), od tamtej pory ilość i jakoś relacji jest OK.
Czas wolny - tak mam wypełniony, wreszcie mogę zająć się hobby, dziecko mam odchowane, nigdy mnie nie fascynowało zmywanie garów, sprzątanie, gotowanie, itp aktywności kury domowej.

summerka88 napisał/a:

Idziesz po nowe cele z wewnętrznego przymusu, z odczucia PRESJI, że musisz. Mówiąc bardziej obrazowo: czujesz, że jesteś tym, co osiągasz. /.../ Nie zatrzymujesz się, bo nie chcesz, obawiasz się kontaktu z samą sobą, tego, co jest w tobie wewnątrz prawdziwe.

Jeżeli ta wewn. presja jest częścią mojej osoby, to co miałabym usłyszeć od siebie samej, niby jakie miałoby być moje prawdziwe wnętrze?
Przez chwilę zastanowiłam się nad moimi porażkami - było kilka, ale nie były takie straszne np. kiedyś zaczęłam uczyć się włoskiego,   sporo rozumiem w tym języku, mam podstawy, ale nie powiedziałabym, że znam ten język, po prostu straciłam serce do nauki. Nie lubię nie dokończonych rzeczy, ale nie robię sobie wyrzutów z tego, że nie mogę swobodnie rozmawiać po włosku. To nie jest tak, że we wszystkim muszę być perfekcyjna, raczej tak jak pisałam wcześniej - jeśli coś jest ważne, to jest ważne, 100% siebie wkładam w to.
Może to jest to, co ty nazywasz wewnętrzną presją, ale jest to chyba jedna z bardziej elementarnych cech mojej osoby (i nie ma to nic wspólnego trudnością zmieniania się w podeszłym wieku 40+ wink ) Jeżeli joga w moim wykonaniu to praca nad sobą - jak sama zauważyłaś, to znaczy, że nie jestem jeszcze taką zupełnie zdrętwiałą, niezdolną do zmiany istotą, raczej chodzi o to w jakim kierunku podążać, co zmieniać, by poradzić sobie ze zbytnimi emocjami, jak przypisać mniejszą wagę, czemuś co jednak jest dla mnie ważne.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Lęk przed sukcesem, lęk przed porażką - dlaczego odpuszczamy?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026