Jedynym słusznym schematem jest wychowywanie dzieci przez rodziców. To rodzic jest w obowiązku zadbać o dziecko, poczynając na tak - wydawałoby się, że prozaicznych - aspektach, jak: schludny ubiór, zdrowe odżywianie, zapewnienie warunków do nauki, zorganizowanie czasu na odpoczynek i zabawę, kończąc na zaspokajaniu potrzeb szacunku, bezpieczeństwa, ciepła, miłości. To rodzic powinien ustalać zasady, stawiać granice i egzekwować przestrzeganie ich, uczyć kultury i życia. Mimo to, niekiedy zdarzają się dysfunkcje w takim schemacie, i piramida wychowawcza zostaje postawiona na głowie. Wówczas to dzieci przejmują rolę opiekunów i troszczą się o własnych rodziców.
Zaobserwowaliście takie przypadki w swoim otoczeniu ? Może ktoś zna to z autopsji ? Jak myślicie, jakie mogą być skutki takiej patologii dla dziecka ? Czy takie dysfunkcje mogą odbić się echem w jego dorosłym życiu ? Czy jednak może mieć to swoje dobre strony ? Lepiej zwrócić uwagę na taką rodzinę i zareagować, czy puścić mimochodem w myśl zasady, że każdy wychowuje swoje dzieci jak chce? Zapraszam do dyskusji.