netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

brak chęci do życia, brak pracy

11 odpowiedzi4 463 wyświetleniazałożony przez Milena22, 01.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » brak chęci do życia, brak pracy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: brak chęci do życia, brak pracy

Cześć. Niewiem już gdzie szukać pocieszenia, pomocy..
Jestem po technikum.. studiuję zaocznie. nie umiem znaleść żadnej pracy sad Szukam już tak długo i nic.. jak już się coś trafiło to czułam się tam tak źle że rezygnowałam ( praca na kasie, czy wykładanie towaru) chciałabym znaleść pracę, do której będę chodzić bo mi się podoba i chcę tego, a nie jak na skazanie.. dzisiaj zaczełam praktyki i znowu się zastanawiam czy ich nie przerwać bo strasznię się tam męczę. tj praktyka w hotelu. i myślałam że będzie ona opierać się na tym co chce robić np praca na recepcji czy na pokojach. tymczasem dali mnei na kuchnie o której nie mam pojęcia i niechcę mieć sad  nie widzę w tym sensu.. w chodzeniu na praktyki gdzie robie coś co mnie męczy i w niczym mi nie pomoże w przyszłości, a w dodatku za darmo , a jestem tam wykorzystywana gorzej niz normalny pracownik... i to na zaocznych gdzie bulę ogromną kase za to, plus teraz doszły koszta dojazdu do tego hotelu sad

Niewiem czy przemęczę się tam cały miesiąc.. i tak nic nowego nie wyniose ;(
Brakuje mi już chęci do życia.. nic mi nie wychodzi.. nie mam pracy, mam problemy z chłopakiem..myślałam że te praktyki coś zmienią , że będzie fajnie.. a tymczasem jest jeszcze gorzej

2

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

Nie zawsze mamy możliwość robić to co lubimy, co sprawia nam satysfakcję. Czasem człowiek zostaje przyparty do muru, i musi przyjąć to co jest, bo inaczej nie będzie miał co do garnka włożyć. I niezależnie jakby było w tej pracy ciężko, moim zdaniem lepiej jest zacisnąć zęby i przetrwać miesiąc choćby na wykładaniu towaru, szukając w międzyczasie czegoś innego, niż siedzieć bezczynnie i kombinować za co opłacić rachunki. Jeśli chce się w życiu do czegoś dojść, trzeba być elastycznym i przede wszystkim pracowitym. Skacząc z kwiatka na kwiatek tak naprawdę będziesz stała w miejscu, ale mimo to niezbyt ładna łatka zostanie Ci już doklejona. Im szybciej to pojmiesz, tym lepiej dla Ciebie.

W dzisiejszych czasach ukończenie studiów nie jest żadnym wyczynem. Setki bezrobotnych po studiach wyruszają na rynek pracy w poszukiwaniu zajęcia i mało kto znajduje pracę w swojej profesji. Wielu z nich obchodzi się smakiem, tak samo jak wielu łapie jakiekolwiek zajęcie, aby móc przetrwać. Ty masz tą możliwość, że po pozytywnym zakończeniu praktyk, mogą zaproponować Ci płatną pracę na stałe, więc zamiast użalać się nad swoim gromkim nieszczęściem jakim są praktyki w kuchni, które wbrew pozorom nie są tak do końca bezużyteczne, weź się do pracy.

3

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

jak będziesz miała szczęście pójdziesz pracować za 1200 zeta po 12h, do nudnej i znienawidzonej pracy.

A tak a propos. Co jest takiego pasjonującego w pracy recepcjonistki? Ja tam bym wolała kuchnie. Przynajmniej się coś dzieje.

4

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

Autorce bodajże chodzi właśnie o to, że na kuchni coś się dzieje.

5

Odp: brak chęci do życia, brak pracy
Milena22 napisał/a:

Cześć. Niewiem już gdzie szukać pocieszenia, pomocy..
Jestem po technikum.. studiuję zaocznie. nie umiem znaleść żadnej pracy sad Szukam już tak długo i nic.. jak już się coś trafiło to czułam się tam tak źle że rezygnowałam ( praca na kasie, czy wykładanie towaru) chciałabym znaleść pracę, do której będę chodzić bo mi się podoba i chcę tego, a nie jak na skazanie.. dzisiaj zaczełam praktyki i znowu się zastanawiam czy ich nie przerwać bo strasznię się tam męczę. tj praktyka w hotelu. i myślałam że będzie ona opierać się na tym co chce robić np praca na recepcji czy na pokojach. tymczasem dali mnei na kuchnie o której nie mam pojęcia i niechcę mieć sad  nie widzę w tym sensu.. w chodzeniu na praktyki gdzie robie coś co mnie męczy i w niczym mi nie pomoże w przyszłości, a w dodatku za darmo , a jestem tam wykorzystywana gorzej niz normalny pracownik... i to na zaocznych gdzie bulę ogromną kase za to, plus teraz doszły koszta dojazdu do tego hotelu sad

Niewiem czy przemęczę się tam cały miesiąc.. i tak nic nowego nie wyniose ;(
Brakuje mi już chęci do życia.. nic mi nie wychodzi.. nie mam pracy, mam problemy z chłopakiem..myślałam że te praktyki coś zmienią , że będzie fajnie.. a tymczasem jest jeszcze gorzej

Masz wybór:
albo będziesz się nad sobą użalać dalej, obarczając cały świat za to wielkie nieszczęście jakie Cię obecnie spotyka, by móc potem całe życie tak samo mendzić,
albo zaczniesz wykorzystywać to co Ci przynosi życie, by dzięki zdobytym obecnie doświadczeniom móc osiągnąć coś więcej.

Może praca na kuchni nie jest tym, czego aktualnie oczekujesz od pracy, ale pomyśl o umiejętnościach które obecnie tam nabywasz, w jaki sposób mogą Ci się one przydać w przyszłości. Praca na recepcji wymaga dobrej organizacji (by zrobić dobrze, ale się nie narobić wink ) i też nie jest dla każdego. Skąd ta pewność, że to jest to co chciałabyś robić?

Będąc na praktykach, masz wręcz idealne warunki by zdobyć kontakty na przyszłość, nigdy nie wiesz do kogo się będziesz mogła zwrócić w chwilach, gdy rynek pracy będzie jeszcze bardziej niesprzyjający. Jednak sieć kontaktów sama się nie stworzy... do tego również potrzeba własnej pracy i zaangażowania, byś tym osobom dobrze zapadła w pamięć.

Poza tym, w  życiu nie ma nic za darmo. Najpierw trzeba dać coś od siebie, by móc coś zyskać.
Inwestujesz w swoją edukację i obecne praktyki, by móc w przyszłości czerpać z tego owoce.
Niby proste, ale chyba ta "wiedza" przychodzi z wiekiem...

6 Ostatnio edytowany przez XX30 (2013-07-04 00:40:36)

Odp: brak chęci do życia, brak pracy
Ruapehu napisał/a:

Autorce bodajże chodzi właśnie o to, że na kuchni coś się dzieje.

A ja zadałam pytanie co takiego pasjonującego jest w tej pracy na recepcji?

Co do reszty wywodu. Sama zaczynałam od takich prostych prac. Nudnych, żmudnych, bez perspektyw. Ale nabywajac takie doświadczenia, pięłam się wyżej. A zaczynałam ze stawka 450 zl ( umowa o prace - NIE, NIE STAŻ, pełny wymiar pracy, wtedy najniższa chyba jakieś 600 złotych wynosiła). Starczało mi na opłacenie rachunku za telefon i czesnego za studia. 6 lat później mogłam sie szczycić 11 krotnością tegoż wynagrodzenia.

Wniosek.

OD CZEGOŚ TRZEBA ZACZĄĆ!

7

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

wiesz co, lepiej zacisnąć zęby i dokończyć praktyki, zawsze to dodatkowe doświadczenie do wpisania w CV. bez doświadczenia nie masz co marzyć o lepszej pracy. pamiętaj, ze każdy od czegoś zaczynał, nie da sie z punktu zerowego wskoczyć na super posadkę za super kasę. dasz radę, tylko spróbuj

8

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

Mialam praktyki na recepcji i bylo to o wiele bardziej pasjonujące niz kuchnia.. tam przynajmniej uczylam sie programów, meldowałam itp.. a nie siedziałam na zmywaku po 8 h.. i niech mi nikt nie mówi ze tak zdobędę doświadczenie..
I nie chodzi wcale o to że się narobię.. bo to jest raczej żmudne niż wykańczające..

9

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

sory siostra była zalogowana..
To prawda że od czegoś trzeba zacząc.. ale to tak jakby ktoś odbywał praktyki np na budowie a studiował prawo... wiem że nei wiąże swojej przyszłości z kuchnia

10

Odp: brak chęci do życia, brak pracy

W sylwestra zostawil mnie narzeczony po 6 letnim zwiazku,zaznacze ze mieszkalismy razem od 4 lat,bardzo go kochalam i nadal kocham.Jak sie okazalo wymienil mnie na nowszy model-kolezanke z pracy dla ktorej kompletnie stracil glowe,po 6 latach nie nalezalo mi sie nawet wyjasnienie sytuacji,wrecz uslyszalam,ze mnie nie kocha,ze sie wypalilo jak to okreslil...Nie wiem czy milosc tak po pstryknieciu palcem moze sie calkowicie wypalic.Dodam,ze kobieta z ktora jest ma dziecko i rozwodzi sie z mezem.Moj byly partner zamieszkal z nia.W pierwszych dniach nie mialam w ogole checi do zycia-zabral mi wszystko,co kochalam,jego rodzine z ktora tak bardzo bylam zzyta,a teraz udaje ze mnie nie znaja,co boli jeszcze bardziej:( Wczesniej bardzo duzo sie klocilismy,bo bylego partnera co jakis czas przylapywalam na zdradzie emocjonalnej,nie fizycznej,lecz pisanie z kims na czatach,na gg,spotykanie sie z bylymi i jego ciagle niezdecydowanie co do kwestii uczuc w moim kierunku.Myslalam,ze zmadrzal,dorosl(ma 28lat),ale niestety nic z tych rzeczy.Na jaw powychodzily rzeczy,o ktorych nigdy wolalabym sie nie dowiedziec.Dziewczyna,z ktora sie zwiazal ma 5 letniego synka...Zaznacze,ze nie jest to jego pierwszy zwiazek z kobieta z dzieckiem,a co najciekawsze zawsze na poczatku znajomosci opowiada kazdej dziewczynie ten sam bajer,jak to kazda kobieta go zaostawiala,gdzie sie okazuje ze on majac juz dana partnerke w trakcie trwania zwiazku zmienial ja na nowszy model,a pozniej przez jakis czas szukal kontaktu z bylymi twierdzac,ze cos czuje...Nie wiem czy to jest kwestia charakteu czy jakiegos zaburzenia(w dokumentach ma zapisane zaburzenia osobowosci)bywalo tak,ze piszac z dziewczyna na czacie po 3 dniach stwierdzal,ze jedzie do Krakowa,Zamoscia czy gdziekolwiek indziej,bo poznal bratnia dusze i sie zakochal,bo przeciez kazdy normalny czlowiek potrzebuje czasu dla siebie tym bardziej po tak dlugim zwiazku w jakim bylismy,planowalismy slub,od 2 lat staralismy sie o dziecko,a w grudniu zalatwialismy formalnosci zwiazane z wzieciem kredytu na mieszkanie.Z poczatku myslalam,ze to go przeroslo po prostu,ale to on na to wszystko naciskal.Teraz juz sama nie wiem jak to wytlumaczyc,zdarzaja sie dni,w ktorych nie chce mi sie zyc,nie widze sensu,nie mam sil i motywacji.Minelo pol roku,a ja stanelam w martwym punkcie ze swoim zyciem.Doslownie nie mam nikogo,ani nic...Boli bardziej,gdy pomysle,ze tak perfidnie bylam oklamywana,tak doskonale sie kamuflowal,do tego stopnia,ze sypial ze mna,z nia flirtowal i pisal po czatach.Nie wiem czy umiem komukolwiek zaufac.

11

Odp: brak chęci do życia, brak pracy
Milena22 napisał/a:

sory siostra była zalogowana..
To prawda że od czegoś trzeba zacząc.. ale to tak jakby ktoś odbywał praktyki np na budowie a studiował prawo... wiem że nei wiąże swojej przyszłości z kuchnia

Wiesz co - właściwie masz rację - też miałem konieczność pracy w miejscu kompletnie bezsensownym. Wytrzymałem miesiąc, może mniej. Czyli niedługo.
Chyba, ze będziesz chciała nauczyć sie cierpliwości, wytrwałości i nim pochodnych. Wówczas to mogło by mieć sens.
Chociaż z trzeciej strony, nawet dyrektor hotelu powinien dobrze znać realia pracy w kuchni.
No nie wiem - chyba bym nie wytrzymał, ale ja leń jestem.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » brak chęci do życia, brak pracy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026