Witam, chciałabym podzielić się z Wami moimi problemami i uzyskać jakieś rady bądź obiektywne opinie na ten temat. Mam chorą na depresję mamę, miała próby samobójcze, cztery razy przebywała w klinice psychiatrycznej, jest też uzależniona od leków nasennych. Lekarze stawiali różne diagnozy, mówili, że to próba manipulacji otoczeniem, szantaż, inni, że wymaga stałej opieki i nie może pogodzić się z odejściem dorastających dzieci z domu. Gdy wyprowadziliśmy się z bratem dwa lata temu matka cały czas choruje, została wtedy sama w domu, bez pracy i z dużą ilością czasu wolnego, bez znajomych i rodziny. Bo bliscy mieszkają daleko a partnera nie ma. Znajomych też niewielu. Ja od prawie roku jestem przy niej. Byłam za granicą ale wróciłam ze względu na to, że wychodziła ze szpitala i nie miał się nią kto zająć. Ciągnie się to tak od października ubiegłego roku. Przyjechałam z zamiarem pójścia na studia, jednak w pierwszych tygodniach przerwałam i z powrotem wróciłam do chłopaka, który zresztą urwał ze mną kontakt po trzech tygodniach gdy wyjechałam od niego. Przez pierwsze dwa tygodnie normalnie dzwonił i pisał, później obraził się i stwierdził, że to nie ma sensu, skoro podjęłam decyzję o studiach. Po wydzwanianiu do niego po półtora tygodnia czasu odebrał, powiedziałam, że rzuciłam studia i wracam. Pojechałam on nie chciał mnie tam, kłóciliśmy się, olewał mnie i mówił, że nie chce być dalej ze mną. Siedziałam tam miesiąc wysłuchując upokorzeń przy innych współlokatorach. Nie znalazłam pracy. Wróciłam do kraju z planami zrobienia prawka. Mama była w fatalnym stanie. Trafiła do szpitala. Odwiedzałam ją, nie pracowałam, na prawko nie poszłam utrzymywałam się z oszczędności. Jestem bez pracy, mama z powrotem chce iść do szpitala tym razem ze względu na to że ja chce wyjechać do pracy za granicę bo za niedługo kończę kurs prawa jazdy i będę mogła wyjechać. Cały czas mówi mi że się nią źle opiekowałam. Jest chora, wiem o tym, tylko, że ja robię co mogę gotuję, sprzątam, namawiałam ją do brania leków ale ona jest dorosła i bierze leki jak chce albo wcale nakupiła sobie leków których brać jej nie wolno i nie chce wychodzić z domu, męczy mnie bardzo, nie chce nic robić, czasem pójdzie do sklepu blisko domu po papierosy. Mam już dość. Chłopak mnie męczy, dokucza mi, jest zły, że mnie tam niema. Padają bardzo obraźliwe, dokuczliwe słowa w moim kierunku. Mówi, że kocha ale ma dość tej rozłąki i rozmów na skypie. Mówiłam mu, że za dwa tygodnie jak dobrze pójdzie wracam ale on panikuje. Odechciało mi się do niego jechać. Mama znów zostanie sama, mogłam się nią lepiej opiekować, ale sama też mam problemy, z chłopakiem z prawkiem. Siedzę całymi dniami w domu, pozałatwiam sprawy, zrobie zakupy i dalej słuchanie narzekań mamy i chłopaka. Na prawko poszłam dopiero miesiąc temu a wcześniej siedziałam w domu i jedynym zajęciem było odwiedzanie mamy w szpitalu...Wszystko na mojej głowie. On mnie drażni, ma napady, raz jest miły, raz nie do zniesienia, męczy mnie psychicznie, jest uzależniony od marichuany, pali od 10 lat. Nie wiem co robić, jechać tam popracować i wrócić na studia czy pojechać tam i trwać w tym związku którego mam dość. A co z mamą jak wyjadę? Jak się potoczą jej losy....
1 2013-06-21 16:46:51 Ostatnio edytowany przez agathaox (2013-06-21 17:56:32)
Podobne tematy
Agathaox, przestan byc opiekunka matki. Jest chora- to prawda, ale takze prawda, ze Toba chamsko manipuluje. Przyzwyczaila sie, ze wszystko za nia robisz, ze traktujesz jak jajko, i to wykorzystuje. Dla niektorych osob depresja to sposob na zycie, identyfikuja sie tak bardzo z obrazem nieporadnej osoby, ze staje sie to ich osobowoscia.
Jestes mloda. Uciekaj. Nie moglabym tego silniej powiedziec. Zwiewaj od krwiopijcy.
3 2013-06-21 17:28:42 Ostatnio edytowany przez agathaox (2013-06-21 17:34:08)
Być może jest to manipulacja, też przekonałam się o tym, bo gdy byłam za granicą dzwoniłam bardzo często do niej i zawsze mówiła że nie może chodzić ( a chodzi normalnie) żebym wracała bo umrze beze mnie, nie da rady. Brałam często urlopy żeby tylko przyjechać do niej i pobyć z nią w szpitalu. Każdego dnia urlopowego w Polsce siedziałam z nią w szpitalu. Przez tą sytuację to ja też zrobiłam się nerwowa, jestem coraz słabsza, dopadają mnie doły, że nie dam rady, że nie mogę zacząć żyć swoim życiem tylko jestem uziemiona przez nią. Niektórzy z zewnątrz mi współczują ale są też tacy co mówią, że to moja mama że powinnam znaleźć jej jakieś zainteresowanie, tylko, że ona wszystko neguje. Nie umiem już dać sobie z tym rady...Wygląda dobrze, ale trzęsą jej się ręce od uzależnienia od leków nasennych. Dużo przeszła, nie miała łatwego życia, samotnie nas wychowywała, później szpitale, próby samobójcze, wołanie o pomoc, nie chce zostawać sama, ale my już jesteśmy dorośli chcemy zacząć żyć, wyprowadzić się założyć rodziny! Też mi nie było lekko jak wyszłam z domu, pierwsza praca poza granicami kraju, obcy język i ciągłe słuchanie jej błaganie o powrót do domu. Cały czas marudzi, nigdy nie jest zadowolona. Kiedyś była energiczna, lubiana, zadbana a teraz stała się ciężarem. Sama doprowadza się do złego stanu i obarcza innych odpowiedzialnością za swój los. Chciałabym uciec i żeby ona dała mi spokój wyzdrowiała, cokolwiek. Wzbudza tylko poczucie winy w Nas za swój stan. Z wściekłości czasem krzycze albo płaczę, czuje się jak jakieś dziecko które nie ma własnej woli, tylko jest na jej skinienie.
Ona jest dorosla. Rozumiem uzaleznienie od srodkow nasennych (sama bylam uzalezniona), ale Twoja mama nie okazuje nawet cienia checi wyjscia z tego. Poza tym szantazuje Cie, co jest absolutnie niedopuszczalne. Dla dobra Was obu jest absolutna separacja.
Lekarze stawiali różne diagnozy, mówili, że to próba manipulacji otoczeniem, szantaż, inni, że wymaga stałej opieki i nie może pogodzić się z odejściem dorastających dzieci z domu.
Cały czas mówi mi że się nią źle opiekowałam. Jest chora, wiem o tym, tylko, że ja robię co mogę gotuję, sprzątam, namawiałam ją do brania leków ale ona jest dorosła i bierze leki jak chce albo wcale nakupiła sobie leków których brać jej nie wolno i nie chce wychodzić z domu, męczy mnie bardzo, nie chce nic robić, czasem pójdzie do sklepu blisko domu po papierosy. Mam już dość. ....
Witaj,
Twoja mama odwrocila role i zrobila sobie z Ciebie Matke, a sama przyjela role bezradnego, potrzebujacego ciaglej opieki dziecka.
Terapeuci slusznie diagnozuja, ze ona Toba manipuluje. Jest bardzo toksyczna, nie potrafi samodzielnie funkcjonowac i przykleila sie do Ciebie, obarczajac Cie odpowiedzialnoscia za swoje zycie. To jest chore!!!
Nie dziwie sie, ze popadasz w nerwice, to super stresujaca sytuacja.
Zdaje sobie sprawe, ze trudno jest zostawic chora matke, ale ona jest dorosla i musi sama uporzadkowac swoje zycie.
Moze dzieki terapii bedziesz umiala w przyszlosci odciac sie od roszczen matki, bez wyrzutow sumienia.
Jestes jej dzieckiem, a nie partnerem, czy opiekunem.
Ona potrzebuje leczenia psychiatrycznego.
Ratuj sie, nie pozwol sie jej zniszczyc!!!
Tacy ludzie sa wampirami emocjonalnymi!
Pozdrawiam Cie serdecznie
Matka matką, ale ten chłopaczek... ![]()
(...) wróciłam do chłopaka, który zresztą urwał ze mną kontakt po trzech tygodniach gdy wyjechałam od niego. Przez pierwsze dwa tygodnie normalnie dzwonił i pisał, później obraził się i stwierdził, że to nie ma sensu, skoro podjęłam decyzję o studiach. (...)
mówił, że nie chce być dalej ze mną. (...) Chłopak mnie męczy, dokucza mi, jest zły, że mnie tam niema. Padają bardzo obraźliwe, dokuczliwe słowa w moim kierunku. (...) męczy mnie psychicznie, jest uzależniony od marichuany, pali od 10 lat.
Autorko, PRZEDE WSZYSTKIM poślij na drzewo tego chłopaka, potem zadbaj o swoje studia i pracę.