Wertując forum dochodzę do słusznego moim zdaniem wniosku,że bycie singlem nie ejst takie straszne jak to kazdy postrzega.
Jeszcze rok temu byłem w związku z tzw. miłością mojego życia. Byłem niesamowicie szczęśliwy, w 2014 roku miałem w planach ślub a w te wakacje miałby być zaręczyny, no właśnie miały być... Wszystko było ok ale nagle oznajmiła mi ze odchodzi do kogoś kogo poznała przez internet, do obcego człowieka. bardzo źle to zniosłem, długo mnie to bolało i jeszcze gdzieś w sercu ból pozostał. Jednak nie ma tego złego jak to mówią
. Nie wpadłem w depresję zastanawiając się czy życie bez niej ma sens, nie poszukiwałem na siłę pocieszycielki. Zwyczajnie postanowiłem wziąć się w garść i zabrać się za siebie. Miałem sporo wolnego czasu więc zacząłem uprawiać fitness i bieganie. W rok zleciałem 16kg, wyglądam o niebo lepiej. Zapisałem się do szkoły językowej żeby popracować nad swoim angielskim. Będąc w związku nigdy nie znalazłbym czasu na treningi i naukę języka ponieważ poświęcałbym swój czas związkowi z moją byłą...
Jeśli ktoś dramatyzuje z powodu bycia singlem to niech lepiej się weźmie w garść i coś zrobi dla siebie a to kiedyś zaprocentuje. 95% postów jest pisanych z powodu nieszczęśliwej miłości. Jakby nie było tej drugiej osoby która kiedyś nas zraniła teraz większość z was byłaby o wiele szcześliwsza !!!