Powiedzcie mi co robić. Bo juz sama zgłupiałam. Temat powtarzany co pół roku,w sezonie i na święta. Otóż mieszkamy u moich rodziców z mężem i synkiem-z nimi bywa różnie, tak sobie. Źle nie było, po prostu trzeba sobie schodzić z drogi. Oni na dole, my na górze. Oddzielne kuchnia-wspólna łazienka. Moi rodzice mają jeszcze córkę, moją siostrę. Mamy średni kontakt, 3 lata temu odwaliła głupotę. Zakochała się w kolesiu, żigolaku, rozwaliła rodzinę. ZOstała sama. Samotna matka z małym dzieckiem. Robi karierę-tzn pracuje w waznej korporacji. Gdy przyjeżdza do nas do miasta, to bywa że wyzywa ludzi od bydła, od trzody. Może faktycznie u niej w korporacji sa ludzie z wyższym wykształceniem, a u nas sami robotnicy(pomijając prezesów). To że innych obraża-ok dostała po dupie, mąz ją wyrzucił z domu. Gdy jej syn zachoruje(co6tyg), to podrzuca go do dziadków. Chory zaraża mojego synka, ktory obecnie kończy drugie opakowanie antybiotyku. Dzisiaj miałam ostrą scysję- nie rozumiem jak można przywozic chore dziecko do niemowlęcia(1rok), z rotawirusem, z anginą, z grypą, a nawet z wszami.
Oczywiście rodzice są za nią, to że to nie mój dom-rozumiem, wszystko prawda. Ale gdybym podobne świństwo wykręciła, przywożąc jej chore dziecko?
Szczerze po paru ostrych słowach wcale nie mam wyrzutów sumienia. Nigdy nie pozwolę żeby Chińczyka przerabiać na Araba. Mam dość traktowania mnie jak gówniarz.
"wyprowadzcie się na swoje"-pewnie doradzicie, owszem mamy w planach. Obecnie interesuje mnie taka sytuacja, gdy ktoś z rodziny robi wam świństwo podrzucając chorego szkraba na "przetrzymanie".
W czasie inwazji rotawirusa, w czasie której podrzucono nam siostrzeńca mój syn miał 5miesięcy. Kupa przelewała mi się po rękach.
Podobne tematy
nokia ja Ci nie doradzę abyś się wyprowadziła,bo wiem że to nie jest takie proste
i masz rację,kazda normalna osoba która ma chociaż troche oleju w głowie wie że chorej odoby,tutaj akurat dziecka nigdzie się nie ciąga,zwłaszcza że tak jak u ciebie jest jeszcze młodsze dziecko
a nie prościej było by gdyby w czasie choroby Twoi rodzice jechali zająć się wnukiem do jego domu? wiem cięzko o coś takiego prosić bo i tak wyjdziesz na najgorszą
3 2013-06-16 15:58:45 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-06-16 16:06:48)
No wiesz, Nokio... teoretycznie to każdy kto nie miałby co zrobić z chorym dzieckiem, nie mogąc wziąć wolnego w pracy, nie mając pomocy partnera, podrzuciłby je dziadkom. To niestety przykra sytuacja, że przy okazji i Twoje dziecko na tym ucierpiało. Tym bardziej, w przypadku tak poważnej choroby. Jednak...no cóż... nie możesz za bardzo oburzać się na siostrę za to. Może to nie jest zbyt komfortowa sytuacja, ale fakt jest faktem. To dom "dziadków", a Wy tam tylko mieszkacie. Taka jest smutna prawda. przynajmniej moim zdaniem. Jednak i Lena ma rację pisząc, że z takiej sytuacji mogliby i dziadkowie znaleźć wyjście gdyby chcieli. bo na pewno przywożenie chorego dziecka do domu gdzie jest niemowlę, to nie jest najrozsądniejsze wyjście.
4 2013-06-16 16:04:41 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-16 16:06:09)
nokia ja Ci nie doradzę abyś się wyprowadziła,bo wiem że to nie jest takie proste
i masz rację,kazda normalna osoba która ma chociaż troche oleju w głowie wie że chorej odoby,tutaj akurat dziecka nigdzie się nie ciąga,zwłaszcza że tak jak u ciebie jest jeszcze młodsze dziecko
a nie prościej było by gdyby w czasie choroby Twoi rodzice jechali zająć się wnukiem do jego domu? wiem cięzko o coś takiego prosić bo i tak wyjdziesz na najgorszą
-200km
-pracują
-tutaj siostrzeniec siedział sam(8lat) caly dzien, co2godziny do niego dzwonili, raz na dzien odwiedzil mój tata jadąc w teren, oczywiście chory roznosił bakterie po "ich"lazience
margolinka już to mówiłam, ze to nie mój dom.
ja nie wiem czy ona myśli, czemu na ten czas nie znajdzie sobie jakiejs pani na boku,ktora by mogla ją poratować, nie chodzi o pieniadze bo ma ich masę.
5 2013-06-16 16:08:54 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-16 16:10:28)
lena na najgorszą wyszłam. bo już są wyrzuty-ona biedna, a ja zła.
z tymi wszami to było na Boże Ciało, przegięcie, jej były mąż powiedział że go nie może zabrac(byla u niego laska i jej znajomi), a dzieciak nie dał sobie obciąc włosów(ma je długie do pasa).
znam doskonale jej zagrywki,zyczenie wszelkiego zlego, nie zdziwie sie jak zrobi laleczkę wudu, pewnie "bydło" byłoby mądrzejsze i nie przywiozłoby mi chorego dzieciaka do domu.
Nokio, to prawda. Jeśli Twoja siostra ma pieniądze, stać ja na wynajęcie fachowej pomocy, to powinna tak zrobić. Jednak widzisz, nie każdy myśli o "dobru ogółu". To nie jest dobre, ani rozsądne, jednak gdy dziadkowie tego nie widza, to Twoje kłótnie z siostrą nic tu nie dadzą.
7 2013-06-16 16:13:13 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-16 16:13:34)
Czasami myslałam, długo przed tą kolejną w życiu kłótnią, że rodzeństwo nie jest potrzebne. Jak widzę że rodzina mojego męża wspaniale ze sobą gada(rodzenstwo), to aż zatyka. U nas każdy tylko każdemu dokuczał, nigdy mnie brat nie zabrał na dyskotekę, do koleżanek czy kolegów. A byliśmy rówieśnikami. A siedzialam sama, a siostra? kilka lat temu złamała mi palec. oczywiście palec to draska, najgorsze były słowa.czysta sama patologia, wiecie co jak sie naczytam na forum, to naprawdę mnie pociesza, ze wszędzie ludzie mają w rodzinie problemy.
dlatego mój syn może byc jedynakiem, po co mu rodzenstwo?
Nokio, rodzeństwo...to znaczy to z którym można pogadać, zwierzyć się z problemów, czy też liczyć na pomoc to skarb.
Niestety nie każdy dogaduje się ze swoim rodzeństwem, to niestety jest bardzo częste zjawisko.
Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, każdy koncentruje się na sobie, na swoich problemach, to niby normalne ale dość smutne.
Co do "dogadywania się" przez rodzeństwo, bardzo duży wpływ na to maja sami rodzice, niestety i z tym bywa problem.
Cóż, pozostaje życzyć, aby Twoje dziecko, jeśli kiedyś doczeka się rodzeństwa, miało z nim dobry kontakt.
dziekuje margolinka
lena tobie także:(
Nokio, rodzeństwo...to znaczy to z którym można pogadać, zwierzyć się z problemów, czy też liczyć na pomoc to skarb.
Niestety nie każdy dogaduje się ze swoim rodzeństwem, to niestety jest bardzo częste zjawisko.
Zwłaszcza w dzisiejszym świecie, każdy koncentruje się na sobie, na swoich problemach, to niby normalne ale dość smutne.
Co do "dogadywania się" przez rodzeństwo, bardzo duży wpływ na to maja sami rodzice, niestety i z tym bywa problem.
Cóż, pozostaje życzyć, aby Twoje dziecko, jeśli kiedyś doczeka się rodzeństwa, miało z nim dobry kontakt.
Tak w kazdej rodzinie sa"wojny"podjazdowe..u mnie przegina "pałę" moja bratowa,ktora jest mistrzem w "mieszaniu" w rodzinie......normalnie krew mnie zalewa,potrafila skutecznie rozprawic sie z cala nasza rodzina,od rodzenstwa,po stare ciotki ,wszystkich z rodziny mojego brata.......juz nawet nie chce mi sie udawadniac,ze to sa "tylko zagrywki" ze chodzi tylko o "wyeliminowanie" wszystkich z rodziny metoda klamstwa.Nie mam juz na nia sily...walcze po dobroci.......chyba teraz zaczne po zlosci
,wszystko dlatego ,ze zaczelo im sie dobrze powodzic (UK)zyje od n lat,a dla nich my to plebs i wiesniary...a z mojej bratowej wyplywa falsz i obluda.......nawet nie potraficie sobie tego wyobrazic jak potrafia ludzie klamac i niszczyc wszystkich,bo jej nie pasujemy
,ze my , mimo zycia w PL calkiem dobrze zyjemy!(a powinnismy zebrac)Zycie jest takie krotkie........ja nie rozumie jak mozna zyc w takim zaklamaniu i sie dobrze czuc,czy kiedys bedzie sprawiedliwosc na tym swiecie,ze moja bratowa zaplaci za wszystko zlo,ktore dokonala
Takze Nokiaaa bardzo dobrze Cie rozumiem!
Nokiaa, dziecko zostaje "podrzucone" nie Tobie tylko dziadkom, którzy mieszkają piętro niżej.
I gdzie tu problem ? Staraj się, by Twoje dziecko nie miało kontaktu z chorym kuzynkiem i po sprawie. Podrzucanie chorych dzieci dziadkom jest, było i będzie praktykowane, bo sytuacja w Polsce nie pozwala matkom /rodzicom na luksus brania wolnego .Uważam, że jest to całkowicie normalne.
Wcale nie jest normalne podrzucanie chorych dzieci dziadkom . To czysty egoizm. Znam przypadek, gdzie dziecko z rotawirusem podrzucone do dziadków zarazilo babcię, ktora o mało nie znalazła sie na tamtym świecie. Uważam , ze to zwykły egoizm. Jeśli dziadkowie są starsi i "nie to zdrowie" , to należy od nich dbać i niedopuszczać do ryzyka zarażenia jakimś choróbskiem. Siostra może wynajać opiekunkę - to będzie jej wybór, czy zajmie sie chorym dzieciakiem. A tak postepując jest egoistką i w stosunku do swoich rodziców i do siostry.
dokładnie Nektarynko,podzielam Twoje zdanie
sama mieszkam podobnie jak Nokia z teściami na dole,ale dom jest mojego faceta
ma on siostry ,żadnej do głowy nie przyszło podrzucać chorych dzieci babci
Nokiaa, dziecko zostaje "podrzucone" nie Tobie tylko dziadkom, którzy mieszkają piętro niżej.
I gdzie tu problem ? Staraj się, by Twoje dziecko nie miało kontaktu z chorym kuzynkiem i po sprawie. Podrzucanie chorych dzieci dziadkom jest, było i będzie praktykowane, bo sytuacja w Polsce nie pozwala matkom /rodzicom na luksus brania wolnego .Uważam, że jest to całkowicie normalne.
i dziecko z rotawirusem będzie 10razy na dzień korzysta z ubikacji na górze, która jest wspólna
a także dziadkowie ktorzy wpierw wyściskają chorego siostrzeńca a potem przyjdą na górę na dlugie, wieczorne dyskusje
15 2013-06-18 06:09:00 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-06-18 06:09:53)
dziadkowie?mój ojciec to cukrzyk, który jak zarazi się grypą to ledwo żyje.
w tym roku zmarł mój chrzestny, grypa-zapalenie płuc-zator płucny i serce przestało bić.
rówieśnik mojego staruszka.także cukrzyk.
wracam do was, bo w sumie nie wiem gdzie mam napisać.
moja matka, to klasyczna teściowa, wspaniale manipuluje swoim zięciem, mną, syczy w ucho i podjudza, dzisiaj dorzucila do pieca tak, ze ledwo otworzylam oczy a juuż była kłótnia z męzem.
rece opadaja. marzy mi sie wyprowadzka, tylko nie stoje finansowo. mam obiecany staz, bo chce isc do pracy, ale starczy mi on na oplate niani...