Witam Was Dziewczynki:) jeśli powtórzyłam wątek to przepraszam ale jestem tu nowa a nic podobnego nie znalazłam...
Otóż mam problem który dla jednych może wydać się absurdalny a inni mogą stwierdzić, że sama nie wiem czego chce i powinnam się cieszyć z tego co mam...
Jestem z facetem ponad 4 lat, poznałam go, gdy byłam w drugiej klasie liceum, on jest starszy o dwa lata i jest nam wspaniale, czasami wydaje mi się , że nam to jeszcze nie przeszły nawet te "motylki w brzuchu" bo cieszymy się każda wspólnie spędzoną chwilą ale nie o to tutaj chodzi. Odkąd jesteśmy razem to bardzo zaprzyjaźniłam się z jego siostrą, która w pewnym sensie jest dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałam (jestem jedynaczką) no i zazwyczaj mówimy sobie wiele rzeczy i ona zna mnie dobrze. No i ostatnio mi powiedziała, że mój facet zamierza mi się oświadczyć jakoś w czerwcu, chciał nawet żeby ona jechała z nim po pierścionek. Nie powiedziała mi tego bo chciała zepsuć niespodziankę tylko zna moje podejście. otóż ja nie bardzo chce tych zaręczyn, kocham go całym sercem i wiem , że to ten jedyny ale uważam, że dla mnie na ślub jest jeszcze za wcześnie. Nie czuje po prostu tego... nie widzę się w roli żony póki co... kompletnie... wiele razy rozmawialiśmy o naszej przyszłości i on zdaję sobie sprawę z mojego podejścia to tej kwestii jednak to było jakiś rok temu.
Blagam dziewczyny powiedzcie mi jak mam się zachować? co mu powiedzieć, kiedy przyjdzie ten moment? boję się, że gdy powiem mu, że nie chce jeszcze brać ślubu to może to źle odebrac... co robić ?