netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

13 odpowiedzi4 611 wyświetleńzałożony przez BabaOsiadła, 14.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Uczestniczki forumowego topiku o wczesnej edukacji spotkały się wiele razy z zarzutami, że marnują dzieciom dzieciństwo i zmuszają pociechy do robienia tego, co one same chciały zrobić, ale z jakichś powodów im nie wyszło. Chciałabym z Wami na ten temat podyskutować smile

Gdzie, Waszym zdaniem, kończy się zwykła troska "ucz się języków, będziesz mieć dobrą pracę", a zaczyna się pewnego rodzaju znęcanie się nad dzieckiem? Od którego roku życia powinno się zacząć edukować dziecko i jakie umiejętności są Waszym zdaniem najważniejsze? Czy poczekać, aż dziecko samo zechce chodzić na angielski/karate/balet/basen, czy lepiej co jakiś czas posyłać pociechę na najrozmaitsze zajęcia i sprawdzać, czy się jej spodobają? Jakie zajęcia dodatkowe i jak często mają/miały Wasze dzieci i od kogo wyszła chęć korzystania z nich? Czy z upływem czasu uważacie, że przeciążyłyście dziecko, czy wręcz przeciwnie - żałujecie, że nie zachęcałyście go do większego wysiłku? Czy jesteście w stanie szczerze odpowiedzieć, czym kierujecie się przy wyborze zajęć dla córki/syna - czy rzeczywiście są to umiejętności i przeżycia, których Wam nie udało się osiągnąć? Czy chcecie, by dziecko było Waszą kopią ("ja lubię podróże, to niech i on/ona lubi, będziemy fajnie spędzać razem czas")? Czy chcecie po prostu, by dziecko miało w przyszłości lepiej, niż Wy - a może tak samo dobrze jak Wy, dzięki zdobyciu konkretnych umiejętności? Która mama jest w stanie przyznać, że uczy dziecko tego czy tamtego tylko dlatego, że lubi się dzieckiem chwalić? I, na koniec, czy dzielicie zawody/pasje na lepsze i gorsze, i czy jesteście pewne, że zaakceptujecie/pogodzicie się z każdym wyborem Waszej pociechy?

2

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Babo  powiem Ci tak,znam parę mamuś które swoje nie spełnione ambicje próbują spełnić na swoim dziecku
nie jestem przeciwna jakimś zajęciom dodatkowym jeśli się odbywają w miarę rozsądku,a nie że dziecko prosto ze szkoły biegnie na angielski,basen i taniec wraca do domu po 19 i ma jeszcze się uczyć
mam w rodzinie 20 latka,od jakoś 8 roku życia obserwuję jak zmieniały się jego zainteresowania,kiedyś jak miał 10 lat może  o tancu nie chciał słyszeć ,teraz to jego życie,na studia poszedł tylko po to aby matka się odczepiła
czy zaakceptuje zawód moich dzieci? sadzę że tak smile

3

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Czekam aż moja córka sama wyrazi ochotę na zajęcia dodatkowe. Obserwuję, słucham, próbuję wyłapać jej pasje i podrzucać jej pomysły na ich rozwijanie. Aczkolwiek nie zawsze wychodzi, bo z wielkim zdumieniem czytałam opinię wychowawcy na koniec zerówki, w której było zawarte, że mam dziecko uzdolnione plastycznie. Nie miałam o tym bladego pojęcia...

Staram się tylko pielęgnować jej ciekawość świata. Jestem przekonana, że jeśli w dziecku zaszczepi się chęć do zdobywania wiedzy to dziecko samo w pewnym momencie będzie mogło zdecydować, w którą stronę je najbardziej ciągnie. Ale nie jestem przeciwniczką zajęć dodatkowych czy "edukacji" od pierwszych miesięcy życia.

4

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Nigdy nie miałam takich ambicji, aby moje dziecko było najlepsze, najmądrzejsze, najładniejsze, więc tym bardziej nie robiłam niczego tylko po to, aby się nim pochwalić. Akceptuję wybory syna, bo wydaje mi się, że całkiem rozsądnie i odpowiedzialnie myśli. Owszem, czasem różne głupoty przychodzą mu do głowy, wtedy staram się z nim rozmawiać i przekonywać - na szczęście z dobrym skutkiem.
Choć sama jestem dla siebie bardzo wymagająca, to nigdy nie miałam parcia na posiadanie dziecka wybitnego, ważne było, aby nie było leniwe i dawało z siebie tyle, na ile jest je stać - nic na siłę. I przyznaję, że zawsze bawiły mnie stwierdzenia, których zresztą do dziś nie rozumiem, że największą dumą rodzica jest wychowanie lekarza czy prawnika, dla mnie najważniejsze jest, aby syn robił w życiu coś, co naprawdę kocha, co jest jego pasją, a przy tym daje mu to poczucie szczęścia. 

Tak, czasem dopadają mnie takie myśli, że być może mogłam gdzieś tam po drodze bardziej naciskać na jakieś dodatkowe zajęcia, być może bardziej go w ich kierunku popychać, bo zwyczajnie nie wiem czy w ten sposób czegoś dziecku nie odebrałam. Z drugiej jednak strony syn zawsze miał na tyle sprecyzowane zainteresowania, a przy tym pochłaniały mu one tak dużo czasu, że nie widziałam potrzeby tego zmieniać. Obecnie widzę też, że wraz z wiekiem, nawet bez naszego nacisku, syn sam wyrobił w sobie ambicje, zrozumiał, że aby mieć dobrą przyszłość, trzeba jej nieco dopomóc.

5

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Prawda jest taka, że jakby rodzic czekał na to, że dziecko samo wybierze zajęcia dodatkowe to nie doczeka się nigdy. Prawda jest taka, że to  rodzice powinni decydować o zajęciach dodatkowych...

6

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?
Wrewka napisał/a:

Prawda jest taka, że jakby rodzic czekał na to, że dziecko samo wybierze zajęcia dodatkowe to nie doczeka się nigdy. Prawda jest taka, że to  rodzice powinni decydować o zajęciach dodatkowych...

A dlaczego zaraz decydować? Nie lepiej spróbować delikatnie zainteresować tematem? Podpowiedzieć coś? Jak nie chce spróbować czegoś innego. Mnie rodzice nie zmuszali do niczego. Sama chciałam do szkoły muzycznej, sama chciałam jeździć konno, sama chciałam karate. Mimo zainteresowania plastyką nigdy nie chciałam chodzić na szkolne kółko, gdzie mi narzucano tematy i moi rodzice to szanowali. Prywatne lekcje niemieckiego miałam w trzeciej klasie, ale jak zaczęłam mieć niemiecki w szkole to przestali mnie posyłać na dodatkowe, bo nie było to zwyczajnie konieczne.
Moi rodzice podsuwali mi też różne książki. Mając 10 lat czytałam książki o archeologii i egiptologii, wiedziałam więcej niż 90% dorosłych na temat dinozaurów, ras psów i dziwnych gatunków zwierząt.
Jak widzę te dzieciaki zasuwające od rana do nocy z ambicji rodziców to mi jest zwyczajnie szkoda i cieszę się, że ja byłam dzieckiem jeszcze zanim się zaczął na dobre ten cholerny wyścig szczurów. Miałam dzieciństwo spędzone na zabawie - po odrobieniu lekcji mogłam robić to, na co miałam ochotę, a nie to co mamusia sobie wymyśliła. Może właśnie dlatego obecnie mam masę zainteresowań i cały czas przybywa nowych - bo mi tego wszystkiego zawczasu nie obrzydzono.
Poza tym widzę codziennie takie "ofiary" rodzicielskiej ambicji jak jeżdżę konno. Widać, że część dzieci z uśmiechem leci na te lekcje jazdy i są w to na 100% zaangażowane mimo, że to tylko dzieci. I te robią zwykle niesamowite postępy. Natomiast te, których rodzicom się coś ubzdurało, a dzieciaki się zwyczajnie boją tych kucyków albo nie mają do tego wszystkiego serca przeżywają traumy, histerie. Dziecko beczy, matka wrzeszczy, instruktor dostaje piany na ustach, koń jest zdenerwowany, bo nie wie o co ludziom dookoła chodzi. I po co? Nawet jak dzieciak za parę lat wystartuje w zawodach, zdobędzie jakiś tytuł, to przy pierwszej nadarzającej się okazji rzuci to i kijem nie ruszy, tylko pretensje będzie miał do rodziców, że mu zmarnowali dzieciństwo. Tylko po co ten stres przez całe dzieciństwo i wyrzucone w błoto ogromne pieniądze? No po co?

7

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?
WitchQueen napisał/a:
Wrewka napisał/a:

Prawda jest taka, że jakby rodzic czekał na to, że dziecko samo wybierze zajęcia dodatkowe to nie doczeka się nigdy. Prawda jest taka, że to  rodzice powinni decydować o zajęciach dodatkowych...

A dlaczego zaraz decydować? Nie lepiej spróbować delikatnie zainteresować tematem? Podpowiedzieć coś? Jak nie chce spróbować czegoś innego. Mnie rodzice nie zmuszali do niczego. Sama chciałam do szkoły muzycznej, sama chciałam jeździć konno, sama chciałam karate. Mimo zainteresowania plastyką nigdy nie chciałam chodzić na szkolne kółko, gdzie mi narzucano tematy i moi rodzice to szanowali. Prywatne lekcje niemieckiego miałam w trzeciej klasie, ale jak zaczęłam mieć niemiecki w szkole to przestali mnie posyłać na dodatkowe, bo nie było to zwyczajnie konieczne.
Moi rodzice podsuwali mi też różne książki. Mając 10 lat czytałam książki o archeologii i egiptologii, wiedziałam więcej niż 90% dorosłych na temat dinozaurów, ras psów i dziwnych gatunków zwierząt.
Jak widzę te dzieciaki zasuwające od rana do nocy z ambicji rodziców to mi jest zwyczajnie szkoda i cieszę się, że ja byłam dzieckiem jeszcze zanim się zaczął na dobre ten cholerny wyścig szczurów. Miałam dzieciństwo spędzone na zabawie - po odrobieniu lekcji mogłam robić to, na co miałam ochotę, a nie to co mamusia sobie wymyśliła. Może właśnie dlatego obecnie mam masę zainteresowań i cały czas przybywa nowych - bo mi tego wszystkiego zawczasu nie obrzydzono.
Poza tym widzę codziennie takie "ofiary" rodzicielskiej ambicji jak jeżdżę konno. Widać, że część dzieci z uśmiechem leci na te lekcje jazdy i są w to na 100% zaangażowane mimo, że to tylko dzieci. I te robią zwykle niesamowite postępy. Natomiast te, których rodzicom się coś ubzdurało, a dzieciaki się zwyczajnie boją tych kucyków albo nie mają do tego wszystkiego serca przeżywają traumy, histerie. Dziecko beczy, matka wrzeszczy, instruktor dostaje piany na ustach, koń jest zdenerwowany, bo nie wie o co ludziom dookoła chodzi. I po co? Nawet jak dzieciak za parę lat wystartuje w zawodach, zdobędzie jakiś tytuł, to przy pierwszej nadarzającej się okazji rzuci to i kijem nie ruszy, tylko pretensje będzie miał do rodziców, że mu zmarnowali dzieciństwo. Tylko po co ten stres przez całe dzieciństwo i wyrzucone w błoto ogromne pieniądze? No po co?

popieram,dziecko nalezy zainteresować czymś,a nie zmuszać czy decydować że ma chodzić np.na balet
i robić coś bo mamusia każe,a samo tego nie cierpi,bo ani się nieczego nie nauczy,ani nie skorzysta a tylko sie bardziej zniechęci

8

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?
Wrewka napisał/a:

Prawda jest taka, że jakby rodzic czekał na to, że dziecko samo wybierze zajęcia dodatkowe to nie doczeka się nigdy. Prawda jest taka, że to  rodzice powinni decydować o zajęciach dodatkowych...

Faktycznie rodzic może się nie doczekać sytuacji, kiedy dziecko przyjdzie do niego z listą "1. balet, 2. angielski, 3. jazda konna, 4. kółko chemiczne".
Rodzic ma oczy, uszy i powinien robić z tych narządów właściwy użytek. Dzieci od najmłodszych lat zdradzają jakieś zainteresowania. Wystarczy je dostrzec i delikatnie pokierować. Jestem przeciwna narzucaniu dziecku zajęć, na które ono nie ma najmniejszej ochoty w myśl idei "może się zainteresuje". Albo idea jeszcze gorsza - "bo to mu się na pewno w życiu przyda". Przyda się na pewno sprawnie działający mózg, a ten najlepiej się ćwiczy poprzez zajmowanie się takim działaniem, które w dziecku wzbudza autentyczne zainteresowanie.

9

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Wrewka ma rację.Sskąd mającą swietny słuch pięciolatka ma wiedzieć,ze chce chodzic na lekcję śpiewu,instrumentu czy tańca?przecież ona nie wie ze takie zajęcia są.
Najlepiej samemu wziac sprawy w ręce :pokazywać litery,mówić w kilku językach i pr zede wszy stkim:nie zanudzac tylko bawić.

10

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Gojka zgadza się mozna pokazac dziecku np,na czym polega taniec,czy granie na jakimś instrumencie,niech spróbuje,ale jeśli się nie nadaje do tego i nie chce to nie zmuszać
zmuszając do czegoś czego  nie lubi jest niedobre i efektów z tego nie bedzie

11

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?
lena812 napisał/a:

Gojka zgadza się mozna pokazac dziecku np,na czym polega taniec,czy granie na jakimś instrumencie,niech spróbuje,ale jeśli się nie nadaje do tego i nie chce to nie zmuszać
zmuszając do czegoś czego  nie lubi jest niedobre i efektów z tego nie bedzie

No o tym mówi moje ostatnie zdanie-nie zanudzać tylko bawić.

12

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?
Wrewka napisał/a:

Prawda jest taka, że jakby rodzic czekał na to, że dziecko samo wybierze zajęcia dodatkowe to nie doczeka się nigdy. Prawda jest taka, że to  rodzice powinni decydować o zajęciach dodatkowych...

Oj nie każde dziecko, nie każde. Zwykle jest tak, że w pierwszej klasie dzieci chcą chodzić "na wszystko". Tak było ze mną, jak byłam dzieckiem, tak było z moim rodzeństwem i tak było z moimi dziećmi. Im są starsze, tym bardziej wiedzą czego chcą, a czego nie chcą. Córka (11 lat) jest bardzo ambitna i pracowita, więc chodzi na dwa języki obce (sama się domagała) a syn (9 lat) uwielbia sport, zwłaszcza piłkę nożną (świata poza nią nie widzi) więc nawet jak jest chory to się wyrywa na trening. Przerabialiśmy jednak i karate i tenis i taniec, jednak dzieciom się to nie spodobało. Zobaczyły jednak, pochodziły kilka miesięcy czy nawet ze dwa lata i same zdecydowały czy chcą kontynuować. Teraz córka sama zdecydowała, że chce znowu chodzić na taniec, więc chodzi. Myślę, że nic nie można robić na siłę, ale zachęcać jak najbardziej.

13

Odp: Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

No to moje dziecko jest wyjątkiem bo jest w pierwszej klasie i nie chce chodzić na wszystko.

Co do pytania Baby:chodzi do muzycznej a w szkole na tańce.Ma jeszcze tenisa,szachy i pływanie ale to obowiazkowe zajęcia w szkole.

Kizia, Baba nawiązała do topiku o wczesnej edukacji więc chyba chodziło o dzieci młodsze niż Twoje i niż siedmiolatki o których piszesz,że chcą próbować wszystkiego.Takim dzieciom trzeba wskazać coś,zachęcać,pokazać.

Cóż,moja córka ma talent plastyczny ale nie chodzi na żadne zajęcia bo nie chcę jej obciążać.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Troska o dziecko czy chore ambicje rodziców?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026