Witam
Jestem w związku od 4 lat. Kiedyś miałam naprawdę spory problem z zazdrością. Trochę nad tym popracowałam i jest lepiej niż wcześniej, ale jakby część tej zazdrości jeszcze gdzieś została. No i tu się pojawia problem. Nie umiem usunąć tej zazdrości, która jeszcze została. Nie umiem sobie z tym poradzić. Myślałam o wizycie u psychologa. Może on mi dalej pomoże, ale mój narzeczony jest przeciwko tej wizycie (a przecież ta zazdrość nadal mu przeszkadza). Twierdzi, że mam sama to zmienić. Natomiast ja czuję, że dalej nie jestem w stanie sama sobie z tym poradzić. Umówiliśmy się, że ja pracuję nad zazdrością (z którą już trochę się uporałam), a mój narzeczony nad biciem, które występuje gdy go czymkolwiek bardzo zdenerwuję. Stwierdził, że On sam wizyty nie potrzebuje, że sam sobie poradzi. Natomiast zauważyłam, że sam też sobie nie poradzi.
Jeśli chodzi o moją teraźniejszą zazdrość to wygląda ona w następujący sposób: czuję się nie fajnie, gdy mój narzeczony mówi o swojej byłej dziewczynie w mojej obecności, że jest ładna, taka super, fajna i w ogóle. Jest mi po prostu przykro. Raz tylko powiedziałam, że ma "tapetę na twarzy", a narzeczony naskoczył na mnie, że ją obrażam, dlaczego ją wyzywam. Ja tylko stwierdziłam fakt. Mój narzeczony już kilka razy mnie okłamał, być może też dlatego jestem zazdrosna. Boję się tego, że zerka na inne dziewczyny, mam nadzieję, że mi się to wydaje, ale nie wiem
. Bardzo Go kocham i chcę nad tym wszystkim pracować, ale nie wiem w jaki sposób. Mam niską samoocenę. Boję się, że nawet jeśli uda mi się to wszystko do końca zmienić, to znajdzie się ktoś lub coś, co to wszystko zepsuje.
Proszę o jakieś rady bądź wskazówki.
Pozdrawiam