Mam duży problem, mam męże, dwoje dzieci ( dwie córki - 4 lata i 15 miesiecy) jestemy z mężem dwa lata po slubie , mieszkamy z matka...
... matka jest chora psychicznie, nie ma na to papierów ale wszytsko na to wskazuje... wzywa policje, gdy cos nie jest po jej mysli, skłóca mnie z mezem, który mnie od pewnego czasu poniza obgaduje... na skutek tego sprawa mojej rodziny trafiła do sadu... notoryczne wzywanie policji... a mnie z mezem chca ograniczyc prawa rodzicielskie do dzieci... sprawa trafila do sadu po raz drugi !! nie wiem juz co mam robic, maz staje zawsze przeciwko mnie , zawsze za matka, wlasnie dowiedzialam sie ze oni zglosili na mnie donos ze znecam sie nad nim psychicznie i fizycznie... to jest nonsens... jest calkiem odwrotnie... on chodzi , plotkuje o mnie ze " sie Ruc*am na lewo i prawo, ze nie dbam o dzieci, ze naduzywam alkoholu... wcale tak nie jest!! ona stoi za nim gdy jemu cos nie pasuje , a nie pasuje gdy mam odmienne zdanie ! za nim , bo ja utrzymujemy ! czasem mam wrazenie ze ona chce sie mnie pozbyc i "polozyc" na moim miejscu, a moj kochny malzonek ? on tez na nia gada, a potem razem z nia staje przeciwko mnie... nie chce stracic dzieci rodziny... chociaz nie raz wydaje mi sie ze oddanie ich byloby lepsze niz wychowywanie ich w tych kłotniach... poradzcie mi jak ja mam sie bronic?? oni juz w kazdej instytucji narobili mi problemow... on chce ode mnie odseparowac ludzi , przyjaciol, zebym byla tylko dla niego... Tylko nie piszcie mi ze mam sie wyprowadzic , nie moge na nikogo liczyc w tej kwestii , w kwestii pomocy ... moja matka od dawna jest sklocona z rodzina wlasnie dlatego ja tez z nikim nie mam kontaktu... jestem finansowo zalezna od meza ... nie wiem juz co robic...
Podobne tematy
Dobrze byłoby gdyby Twój mąż też się wypowiedział. W takich sytuacjach prawda leży gdzieś po środku. Szczerze mówiąc nie wydaje mi się, żebyś była bez winy.
bez winy ? tylko tyle w tym mojej winy ze pozwalalam mojej matce wejsc z butami w moje zycie , ze zgodzilam sie na jej utrzymanie i tylko tyle ze nie tancze jak mi zagra...
Sprawy same z sibie nie trafiają do sądu. Zawsze jest powód. Nikt sobie nie wymyślił, że odbierze Wam dzieci od tak sobie.
Nie od tak sobie, .... mieszkamy z matka psychopatka !!! i sa notoryczne awantury !! czasem policja jest wzywana bo matka budyniu nie dostala zrobionego dla dzieci...
Wina jest ZAWSZE pośrodku.
Skoro twierdzisz, ze nie masz dokąd pójść, ani za co żyć, jeśli wyprowadzisz się z domu, to może napisz, jakie według Ciebie byłoby idealne rozwiązanie tego problemu? Może ktoś Ci podsunie sposób.
Jak na mój gust - nie wiem, czy pracujesz, ale pewnie nie, skoro jesteś finansowo zależna od męża.
Powinnaś zacząć wiec od szukania pracy.
Potem MOPS, ewentualnie dom samotnej matki. Podzwoń, popytaj.
Nie od tak sobie, .... mieszkamy z matka psychopatka !!! i sa notoryczne awantury !! czasem policja jest wzywana bo matka budyniu nie dostala zrobionego dla dzieci...
Jeżeli policja jest wzywana do matkii to czemu grozi Ci odebranie dzieci?
Wydaje mi się ze autorka tematu coś kreci i nie jest do końca z nami szczera i tak jak poprzedniczki piszą problem leży po obu stronach
Sprawy same z sibie nie trafiają do sądu. Zawsze jest powód. Nikt sobie nie wymyślił, że odbierze Wam dzieci od tak sobie.
Tuaj akurat się nie zgodzę. Sama znalazłam się w tak dziwnej sytuacji, że można mieć sprawe w sadzie o coś co nigdy nie miało miejsca i nawet ja przegrac. Nie ma sprawiedliwości. Wystarczy mieć znajomości. ja ich niestety nie miałam ale osoba która załozyła sprawe ma je wszędzie niestety ![]()
Ojciecpiotr napisał/a:Sprawy same z sibie nie trafiają do sądu. Zawsze jest powód. Nikt sobie nie wymyślił, że odbierze Wam dzieci od tak sobie.
Tuaj akurat się nie zgodzę. Sama znalazłam się w tak dziwnej sytuacji, że można mieć sprawe w sadzie o coś co nigdy nie miało miejsca i nawet ja przegrac. Nie ma sprawiedliwości. Wystarczy mieć znajomości. ja ich niestety nie miałam ale osoba która załozyła sprawe ma je wszędzie niestety
A ja myślę, ze taka sprawa jak opisana przez Ciebie, to skrajny przypadek.
Dla przykładu - moja znajoma urodziła dziecko, maleństwo miało silne kolki i całymi dniami krzyczało.
Sąsiedzi nasłali MOPS na koleżankę. Przyszła babka z MOPS-u, zobaczyła, jak sprawa wygląda i na tym się ZAKOŃCZYŁO.
Gdyby u Autorki był problem TYLKO z matka, nikt by Autorce dzieci odbierać nie chciał.
Dussia napisał/a:Ojciecpiotr napisał/a:Sprawy same z sibie nie trafiają do sądu. Zawsze jest powód. Nikt sobie nie wymyślił, że odbierze Wam dzieci od tak sobie.
Tuaj akurat się nie zgodzę. Sama znalazłam się w tak dziwnej sytuacji, że można mieć sprawe w sadzie o coś co nigdy nie miało miejsca i nawet ja przegrac. Nie ma sprawiedliwości. Wystarczy mieć znajomości. ja ich niestety nie miałam ale osoba która załozyła sprawe ma je wszędzie niestety
A ja myślę, ze taka sprawa jak opisana przez Ciebie, to skrajny przypadek.
Dla przykładu - moja znajoma urodziła dziecko, maleństwo miało silne kolki i całymi dniami krzyczało.
Sąsiedzi nasłali MOPS na koleżankę. Przyszła babka z MOPS-u, zobaczyła, jak sprawa wygląda i na tym się ZAKOŃCZYŁO.Gdyby u Autorki był problem TYLKO z matka, nikt by Autorce dzieci odbierać nie chciał.
Oczywiscie masz rację, bo skoro policja przyjeżdza do matki to co ma z tym wspólnego córka. To też jest dla mnie nie logiczne.
Moja historia akurat nie dotyczy dzieci czy rodziny bo nie mam dzieci. Chciałąm tylko przytoczyc zę zdażająsie tak dziwne sprawy że mozna zostac oskarzonym i nawet skazanym za coś co nie miało miejsca.
A autorka sama może przecież iść na policję i powiedzieć ze mąż znęca się nad nią psychicznie skoro tak jest jak pisze.
Możesz iśc do domu samotnej matki jak bardzo chcesz być z dziecmi . Moim zdaniem to jest najlepsze rozwiązanie- wyprowadzić sie bo innej opcji nie widzę
A może czas byś postarała się o swojego adwokata? On Ci pomoże w tej sytuacji i pokaże jak reagować i jak się bronić a w razie gdy sprawy zajdą za daleko będziesz miała w nim wsparcie podczas rozprawy.
A może czas byś postarała się o swojego adwokata? On Ci pomoże w tej sytuacji i pokaże jak reagować i jak się bronić a w razie gdy sprawy zajdą za daleko będziesz miała w nim wsparcie podczas rozprawy.
Żartujesz? Na pewno mąż wspomoże kasą na tego adwokata.
A może czas byś postarała się o swojego adwokata? On Ci pomoże w tej sytuacji i pokaże jak reagować i jak się bronić a w razie gdy sprawy zajdą za daleko będziesz miała w nim wsparcie podczas rozprawy.
Adwokata dostanie z urzędu, ponieważ jest na utrzymaniu męża.
Ale po darmowa poradę prawnicza może iść w każdej chwili, wystarczy zadzwonić do MOPS-u i się umówić.
bardzosieboje napisał/a:Nie od tak sobie, .... mieszkamy z matka psychopatka !!! i sa notoryczne awantury !! czasem policja jest wzywana bo matka budyniu nie dostala zrobionego dla dzieci...
Jeżeli policja jest wzywana do matkii to czemu grozi Ci odebranie dzieci?
nie do matki, tylko matka wzywa na mnie ... do tego stek bzdur, a jakby nie było to zawiadomione instytucje maja obowiązek sprawdzić każdy szczegół, a ja wg tego jestem wyrodna matka, bo zamieszkuje z taka matka...
Bardzosieboje, pojawiło się kilka fajnych punktów - porada adwokata, znalezienie pracy, żeby się uniezależnić od męża, więc rozpisywać się na ten temat nie będę. Dlaczego nie odniosłaś się do żadnej z nich? Może się mylę, ale mam wrażenie, że nie oczekujesz rady, tylko hm... przepisu na cud, nie wiem, jak to ująć... jakbyś chciała, żeby ktoś napisał Ci, jak zmienić Twojego męża i matkę. A to może być niemożliwe, bo to Tobie przeszkadza ta sytuacja, więc to Ty będziesz musiała coś zrobić, a nie oni.
Dobry wieczor,
Jestem pewna, ze wszystko o czym pani pisze jest prawda!
Mam wrazenie, ze w tej sytuacji jest pani kompletnie sama w otoczeniu zlej energi ludzi ,ktorzy powinni byc najblizsza rodzina.
Tutaj sytuacja pachnie lekka patologia, bo pani mama jest w chorobie psychicznej, ktora wywoluje agresje w stosunku do pani a maz jeszcze dorzuca jak sadyk!
Musi sie pani bronic, bo prawo na prawde nie zawsze idzie z prawda moralna!!
Potrzebuje pani pomocy! ze strony stowarzyszenia dla ofiar znecania moralnego!! Czy takie stowarzyszenie istnieje w pani regionie?
Prosze sie skontaktowac z ludzmi, ktorzy pania wysluchaja i nie moze pani zostac w takiej sytuacji bez reakcji!!!
Przepraszam pania za wszystkie ostre odpowiedzi jakie tutaj byly zaaderesowane w odpowiedzi na ten apel o pomoc!
To nie osoba, ktora prosi o pomoc na tym forum jest winna, ale wszyscy, ktorzy jeszcze ja obwiniaja za szczerze opisana sytuacje!!
Z powazaniem i na prawde teraz juz musi pani szukac pomocy u specjalistow!
....A to może być niemożliwe, bo to Tobie przeszkadza ta sytuacja, więc to Ty będziesz musiała coś zrobić, a nie oni.
Celny wniosek.
To stary wątek, ale nie mogę nie wyrazić swojego zdania na ten temat. Ludzie nie mający styczności z osobą chorą psychicznie, nawet nie wyobrażają sobie ile taka osoba potrafi w rodzinie namotać i przy okazji wyjść na najbardziej uciemiężonego cierpiętnika na świecie, znam to powiedzmy z autopsji. Mojemu teściowi "odbiło" kiedy przeszedł na emeryturę, z jakiego powodu? - to długa historia, najpierw były niewinne początki, które nie umknęly mojej uwadze, teściowa jednak odpychała od siebie myśl, że jej mąż zachorował psychicznie, jednak dłużej tego nie dało się ukrywać, popadał coraz bardziej w chorobę. Wymyślał niestworzone historie, rozpowiadał brednie po sąsiadach, że jest okradany przez rodzinę, głodzony. O dziwo, tacy ludzie potrafią być wiarygodni. Potrafił jechać na policję i zgłosić pobicie, przez żonę, a śladów pobicia nie było. To ludzie podstępni, roją sobie coś w głowie i w to wierzą i swoje zamyłsy wprowadzają w czyn, znajdują współczucie, a rodzina jest postrzegana jak najpodlejszy ciemiężca. To potrafi jedna chora, zdawałoby się spokojna osoba, Najgorsze, że nie łatwo udowodnić chorobę psychiczną i zmusić chorego do leczenia. Nam się udało umieścić teścia w szpitalu, wrócił podleczony, wyciszony, ale równowaga psychiczna nigdy nie powróciła.
Autorka, potrzebowała wsparcia, rady, po to tu napisała. A wy? Najłatwiej nakrzyczeć. Nie wiecie, a jesteście przekonani, że wiecie. Współczuję Ci bardzo, rady dla Ciebie nie mam. Ale nie mam powodu by CI nie wierzyć.