Witam wszystkich forumowiczów:-)
Od jakiegoś czasu trapi mnie pytanie i nie mogę znaleźć odpowiedzi.
Generalnie chodzi o związek. Wiadomo, każdy jest inny, bo ludzie, ich miłości, smutki i radości są inne.
Nie chcę zakładać wątku z opisanymi dokładnie problemami, bo nie w tym rzecz. Problemy zawsze w jakimś stopniu są do rozwiązania, prawda?
Chodzi mi o Wasze opinie, Wasze spojrzenie z innej strony? Jak się powinno CZUĆ w związku? Czy powinny być wciąż niedopowiedzenia, rozterki, wątpliwości? Czyż nie powinno być wszystko jasne i czytelne? A może nuta niepewności też dobrze robi? Może nie może być wciąż dobrze, czasem musi pojawić się zgrzyt?
Po czym poznać, że zgrzyty to tak naprawdę początek końca, a nie np. przejściowe zgrzyty?
Pozdrawiam :-)