netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Toksyczna miłość.

9 odpowiedzi2 941 wyświetleńzałożony przez evee21, 28.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Toksyczna miłość.

Witam wszystkie kobietki.
Mój problem zaczął sie o tego, ze rok temu, dokładniej 25 sierpniu poznałam mężczyznę. Tej daty nigdy nie zapomnę. Był to chłopak o 2 lata młodszy ode mnie. Od razu wiedziałam, że to nie bedzie osoba o której uda mi sie łatwo zapomnieć. Poznaliśmy sie na grillu u naszych wspólnych znajomych. Nawiązała sie miedzy nami rozmowa i tak od słowa do słowa wyszło ze Pan P jest obecnie na przepustce ponieważ przebywa w Ośrodku Poprawczym, ale jakoś mnie to do niego nie zraziło ( a wrecz przeciwnie). Po tym grillu przez blisko tydzień byłam u znajomych prawie dzień w dzień, ale chyba każda z Was domyśla sie ze głównym powodem dla którego jeżdziłam tam był On. Dogadywaliśmy sie świetnie, ale nastał dzień w którym musiał wsiąść do pociągu i wrócić tam gdzie wcześniej przebywał i kontakt sie urwał. Cały wrzesień przeczekałam myśląc o nim prawe cały czas. W październiku wzięłam sprawy w swoje ręce i znalazłam adres do osrodka w którym był. Przełamałam sie i napisałam list. Po tygodniu dostałam sms, właśnie od niego. Napisał, że dziękuje za list.  Nawet nie wyobrażacie sobie jaka to dla mnie była radość dostać takiego mozna by powiedzieć głupiego smsa.Następnego dnia zadzwonił i tak codziennie rozmawialiśmy prawie po 45 min( bo tylko tyle mógł mieć telefon przy sobie). Pod koniec października oznajmił mi że w listopadzie dostał przepustkę i bedzie na świeto zmarłych w domu (zaraz później miał znów wrócić na ośrodek). I w końcu nadeszła ta chwila. Przyjechał. To były najlepsze chwile w moim zyciu. W pewnym momencie zostaliśmy sami. Ja, On i blask księżyca. Było tak przyjemnie. Koło godziny 3 ja musiałam wracać do domu, ale obiecałam że za dwa dni znów przyjade. Niestety już nie mogłam przyjechac do niego. Pan P wraz ze swoim przyjacielem wpadli na genialny pomysł i próbowali dostać się do mojej wioski. Niestety koło godziny 6 rano wylądowali w Areszcie Śledczym. Sprawa była na tyle poważna, że zostali zamknięci w wiezieniu na blisko 5 miesięcy. Tak zaangażowałam sie w ten związek, że dałam z siebie wszystko. Robiłam paczki, pisałam listy, chodziłam na widzenia. Zaprzyjaźniłam sie z jego rodziną. Można powiedzieć ze pokochałam jego rodzinę jak własną. taka mała uwaga, kiedy byłam na widzeniu obiecywał mi gruszki na wierzbie (pójdzie do pracy, pomoże mamie itp) 21 marca wyszedł ! kolejny dzień w którym skakałam ze szczęścia jak głupia. Dostałam wiadomość ze wyszedł jak byłam w szkole i nie mogłam usiedzieć na lekcjach. Postanowiłam że nie pojade tam w ten dzień w który wyszedł zeby dać mu troche spokoju, ale następnego dnia już od południa siedziałam u jego mamy i czekałam aż przyjdzie od znajomych. Przyszedł, ale w stanie wskazującym. Przyszedł do domu z przyjacielem i dalej pili alkohol. Wieczorem jak już wszyscy poszli spać, zostałam tylko ja i on w kuchni. I znów doszło między nami do czegoś wiecej. W sumie nie byliśmy ze sobą, ale coś nas do siebie (przynajmniej tak mi sie wydawało) ciągnęło. Ja wiem ze go kocham, ale nie jestem pewna co on do mnie czuł. Przez cały kwiecień, jeżdziłam tam. kłóciliśmy sie, godziliśmy, ale nie jak para tylko jak dobrzy przyjaciele. Na długi weekend majowy wypił za dużo i postanowił że przyjedzie do mnie na noc. Nie wiem czemu sie na to zgodziłam, ale zabrałam go. Jadąc do mnie do domu Pan P stwierdził że mnie kocha, ze chciałby mieć ze mną dziecko. I znów pozostaliśmy sam na sam. Ostatnio zaczęło sie wszytko psuć, zaczęłam źle czuc sie z rana, miesiączka spóźnia mi sie już 11 tygodni. Powiedziałam Mu to, ale Pan P. nie zachowal sie jak dorosły męzczyzna tylko jak zwykły gówniarz. Stwierdził ze jeśli jestem w ciąży on zrobi testy na ojcostwo, bo on mi nie wierzy że to może być jego dziecko. Kocham go, i nie mogę przestac o nim myśleć, czuje sie coraz gorzej ale nie fizycznie tylko psychicznie. Boje sie myśli że mogę zostać sama z dzieckiem. Problemem Pana P. jest też to że on wrecz kocha pić alkohol i jest strasznie agresywny po nim. Jakiś tydzień temu od jego szwagierki dowiedziałam się również że spotyka sie z inna dziewczyną. Czuje sie jak idotka.  Wiem ze mogłam myśleć o tym wcześniej, ale same rozumiecie że jak człowiek jest zakochany to nie myśli racjonalnie. Zwłaszcza jak chłopak mówi dziewczynie ze ją kocha, że chce mieć z nią dziecko i spędzic reszte życia razem z nią. Ja na prawde myślałam że miedzy nami ułoży sie i jak mu powiem o prawdopodobnym dziecku to bedziemy szczęśliwi. Nie wiem co mam teraz zrobić, proszę Kochane Kobietki pomóżcie mi !

2 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-05-28 03:10:31)

Odp: Toksyczna miłość.

Ile on w ogóle ma lat? Ile Ty masz? Byłaś u ginekologa i potwierdziłaś ciążę? Jesteś w ogóle gotowa psychicznie i finansowo na dziecko? Zdajesz sobie sprawę, że na jego pomoc prawdopodobnie nie możesz liczyć, bo jest alkoholikiem, do tego jest być może za młody, żeby być odpowiedzialny? Możesz go oczywiście sądownie skasować na alimenty, ale z samych alimentów dziecka nie utrzymasz.

Edit:
Ok, masz w profilu 21 lat, to on ma 19. No dziewczyno, nic dziwnego, że 19-latek z przeszłością z poprawczaka i prawdopodobnie alkoholik nie zachował się jak odpowiedzialny mężczyzna, bo nim nie jest.

Po pierwsze zasuwaj do ginekologa i potwierdź ciążę, bo może wcale nie jesteś w ciąży, tylko zaraził Cię jakimś syfem. Z Tobą uprawiał seks bez prezerwatywy to z innymi też mógł i cholera wie, co przywlókł, od tego też może zaniknąć miesiączka.

Po drugie jeśli jesteś w ciąży, to oceń realnie swoje opcje, ale nie uwzględniając go w rachunku, bo wybacz, ale z obrazka, który narysowałaś, to średni materiał na ojca i męża się wyłania.

3

Odp: Toksyczna miłość.

Całkiem zgrabna prowokacja, ale poćwicz jeszcze, bo w 3 miejscach przesadziłaś.

4

Odp: Toksyczna miłość.

A ty zgodziłas sie na to dziecko czy jezeli jestes w ciazy to, to była wpadka ??? Bo jezeli sama chciałas dziecko z chłopakiem z którym nawet nie byłas , który  w tak młodym wieku siedział w osrodku a pozniej w areszcie i uwielbia alkohol to brak słów poprostu .. na własne zyczenie mozesz sb zycie zniszczyc .
Módl sie zebys nie byla w ciazy bo na bank bd samotna matka.

5

Odp: Toksyczna miłość.

Przyznam sie ze wstydem na twarzy, tak zgodziłam sie na to dziecko.  do ginekologa mam na 5 czerwca. Jeśli rzeczywiście bede w ciąży to na 100% poradze sobie sama, zresztą tak sama nie bede. Rodzice mi na pewno pomogą. Wiem ze zachowałam sie nieodpowiedzialnie i jesli bedzie taka potrzeba poniosę tego wszelkie konsekwencje. Chciałoby się powiedzieć -Wehikuł czasu to byłby cud- ale to bardzo nierealne hmm

6

Odp: Toksyczna miłość.

To dobrze ze masz takie podejscie i mówisz ze dasz rade smile w to nie watpie , masz nauczke i skoro wiesz jaki jest twoj ukochany to  nie dopusc zeby Ci bardziej skomplikował zycie . Odetnij go od sb nawet gdybys była w ciazy to nie wiąz sie z nim . Bo w przyszłosci bedziesz miała niezłe piekło a tak masz szanse na ułozenie sb zycia z kims innym

7

Odp: Toksyczna miłość.
BabaOsiadła napisał/a:

Całkiem zgrabna prowokacja, ale poćwicz jeszcze, bo w 3 miejscach przesadziłaś.

Alez szanowna Pani redaktor, nie mieszajmy zaistnialych tu pojec, jest w nich odwaga i zuchwalosc, podstep i strategia, smialosc i glupota.
Choc trudno mi do konca zrozumiec meandry kobiecej psychiki "zakodowanej" w procesorku pod bujna czuprynka - gdzie probujac ja ogarnac czuje sie jak Armstrong w kosmosie - tak tutaj nie portafie przyjac, jak mozna byc tak naiwnym i nie dostrzec w tym - o zgrozo - materiale na potencjalnego partnerza nad wyraz normalnego czlowieka. Przeca tu sie nie pali czerwona kontrolka w oczach "na dzien dobry", co rowno daje po oczach halogen o ile nie stadionowy reflektor dalekosiezny.

Autorko kochana...
Jako osoba majaca spore i wynikajace z wlasnej autopsji doswiadczenie w temacie toksyka, tak tez tu ja go nijak nie widze. I do tego celu nawet mikroskopu nie potrzebuje.

Tu jest nic innego jak niedojrzalosc emocjonalna w przypadku Twojej osoby, ktora w ewidentny sposob przeklada sie na Twoje opisowe "love story" w tym watku.
I wlasnie tu jest sedno calego Twojego problemu. Nie wolno dopuscic samego siebie do tak porazajacego stopnia samodestrukcj do tego stopnia, by robic dla siebie samego priorytet z kogos, dla kogo jest sie tylko opcja, czasami jedna z wielu. Szanuj i miej szacunek do siebie, nikogo innego jak wlasnie samej SIEBIE!
A szacunek to fundamentalna podstawa w zwiazku, w ktorym z zasady o milosc i uznanie sie nie blaga pod kazda postacia!!! Nie wolno dla związku rezygnować z własnego życia a Ty to wlasnie zrobilas i stad placz i lament, bo prawdopodobnie zaliczylas na dokladke wpadke z nim. Pozwoliłas sobie na to, aby kryminalista stał się centrum Twojego wszechświata, dlatego teraz tak cierpisz bo pozostała Ci tylko pustka po nim z racji zaistnienia tej 3 "towarzyszki" jego potluczonego stylu zycia.
Od zarania dziejow wiadomo, ze czlowiek, ktory soba na wszelki sposob soba gardzi, to swiadczy dobitnie o jednym, ze zywi do siebie szacunek tym, ze soba gardzi!!! Jesli robi to dla wlasnej "przyjemnosci" to jeszcze pol biedy; jesli robi to wobec innych, to juz temat do powaznego rozwazenia, czy takowy partner jest godny naszej uwagi, dysputy a nie wspominajac juz o byciu razem.

Zajmij się sobą i postaraj się odbudować, niech to będzie dla Ciebie nauczka, że nie wolno tak angażować się w drugiego człowieka, żeby zapominać o sobie.

8

Odp: Toksyczna miłość.

Zostaw tego człowieka, młodziutka jesteś, szkoda Twoich nerwów.

9

Odp: Toksyczna miłość.

witam. na imie mam katarzyna. trafilam tu,bo ....chyba umieram.przez swojego meza,ktory doprowadzil mnie do takiego stanu,ze nie mam sil nawet oddychac.... i mysle,ze chyba dobrze w pore tu trafilam.bo,juz nie chce byc tak poniewierana,jak dotad..... nie wiem juz kim jestem. stracilam wiare w lepsze jutro i w siebie sama. stracilam swoje pasje. w domu wszystko jest na stoper.nie wolno mi nawet swobodnie rozmawiac i oddychac,bo go tym zloszcze....  nic mi nie wolno. to jest jak zly sen. zero milosci,niewola,terror,ponizenie,gnojenie.....zastraszanie...itd....   milosc chyba nie istnieje.  po co mam zyc...............

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026