netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Jak pomóc facetowi?

23 odpowiedzi6 258 wyświetleńzałożony przez gabriella85, 30.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1

Temat: Jak pomóc facetowi?

Dzień dobry

Zdaje sobie sprawę, że takich wątków może być więcej, jednakże liczę na pomoc z Waszej strony, bo sama już nie wiem jak mam działać. Chodzi o mojego faceta (32lat). Jesteśmy razem pół roku i od jakiegoś czasu zauważyłam, że boryka się on z problemami. Próbowałam z nim rozmawiać, jednakże mogę liczyć na odpowiedzi typu "nie wiem", "nie mam zdania", "nic mi się nie chce". Przyznaję, że brakuje mi pomysłów, aby go jakoś podnieść na duchu, ponieważ jest naprawdę ciężko.

Chłopak miał trudną przeszłość, został porzucony przez dziewczynę, która była dla niego całym światem. Relacje z rodzicami od roku też nie należą do najlepszych (po jednej z kłótni, wyprowadził się). Sam przyznaję, że jest mu ciężko, bo matka zachorowała i choć na razie pokonała walkę z rakiem, to niepewność istnieje. Nie kontaktuje się z nimi, do matki nie dzwoni, ale jak o niej mówi widać że bardzo jej do niej przywiązany, jednakże coś go blokuje przed kontaktem bądź spotkaniem z nią (ostatni raz widzieli się rok temu).

Do pracy chodzi (taki plus), ale jej też ma powoli dość. Nie chce spotykać się ze znajomymi, nie ma ochoty po prostu na nic. Gdyby mógł to by z łóżka nie wychodził. A ze mną spotyka się tylko dlatego, bym nie miała do niego pretensji. Twierdzi, że nic nie ma sensu, że bycie dobrym, to zła cecha. Że dostaje się po dupie, że nie warto się starać, mieć marzeń, planów i nadziei. Nie zależy mu na niczym. W końcu uznał, że nie ma sensu nawet żyć!!

Początkowo uznawałam, że jak każdy ma gorsze dni, nie chciałam się narzucać, wiec powiedziałam, że jak będzie potrzebował obecności mojej - niech zadzwoni. Milczałam przez kilka dni, choć było mi ciężko, ale uznałam, że może woli pozostać sam z problemami. Kilka dni temu spotkaliśmy się, milczał, w końcu przeprosił za siebie, popłakał na ramieniu, podziękował za wszystko i na końcu stwierdził, ze zastanawia się nad odebraniem sobie życia, choć nie chciałby w ten sposób złamać mi i matce serca (bo tylko uczuć do nas dwóch jest pewny, reszta nie ma sensu i znaczenia).

Jestem wstrząśnięta, bo nie wiem co robić. Próbowałam go pocieszyć, wciągnąć w działania aby opowiadał o swoim hobby, jakim są podróże, aby się uśmiechał... Ale widzę,że on to robi specjalnie by mi przykrości nie robić...
Zależy mi na nim, bo to wartościowy człowiek, mający w tym momencie jakieś trudności życiowe. Chyba po prostu zgubił swój tor... Chciałabym mu pomóc, ale nie wiem jak, bo chłopak prosił bym go odczarowała od tego stanu - ale nie wiem jak... Myślałam o psychologu, ale wątpie by się na wizyte u niego zgodził...

Może macie jakieś rady? Będę wdzięczna.

2

Odp: Jak pomóc facetowi?

Nie zostawiaj go samemu sobie! Nawet, jeśli mówi, że chce być sam! Jak sama napisałaś, on prawdopodobnie oczekuje od Ciebie, że pomożesz mu wyjść z tego stanu. Mam w rodzinie osobę chorą na depresję, więc jestem w temacie. I czytając Twój post mogę słowa Twojego faceta utożsamić z tymi wypowiadanymi przez tą osobę. Depresja to ciężka, wredna choroba, ciągnie się już osiem lat, niestety została zaniedbana. Wizyty u psychiatry i leki.

Nie lubię dawać rad, nie lubię być ciocią dobra rada. Twój facet pewnie czuje się przytłoczony, nie ma nadzie, że będzie lepiej. To typowe dla osób z depresją. Ale wiem jedno - jeśli chłopakowi nie poprawi się, nie zacznie myśleć inaczej, konieczna będzie wizyta u kogoś, kto będzie w stanie pomóc mu uporać się z jego przeszłością- a tym kimś powinien być psychiatra. I wydaje mi się, że nie wystarczą tylko leki, ale też terapia. I naprawdę to nie jest tak, że jak ktoś chodzi do psychiatry,  to jest obiektem kpin wedle pokutującego w polskim społeczeństwie stereotypu.  Mądry człowiek to zrozumie. Postaraj się go namówić, dla jego własnego dobra. Jeśli sytuacja będzie trwała, narastać będzie Twoja frustracja wobec całej tej sytuacji, a wiem co mówię, uwierz mi. Musisz być silna! 3maj się, kochana!

3

Odp: Jak pomóc facetowi?

Nie doszłam do polowy Twojego postu i już myślałam o depresji. Potrzebna będzie koniecznie pomoc z zewnątrz, psycholog, terapeuta, psychiatra. Sama temu nie zaradzisz, możesz tylko być i wspierać

4

Odp: Jak pomóc facetowi?

Zgadzam się z agnik. Jemu pomóc to może jedynie psychiatra bo to na bank jest depresja a ty go pocieszaniem nie wyleczysz... Musisz z nim porozmawiać i poszukać dobrego terapeuty bo on może nawet targnąć się na własne życie...

5

Odp: Jak pomóc facetowi?

Problem polega na tym, że on o specjaliście nie chce słyszeć?! Wczoraj spotkałam się z nim i powiedziałam, że odnoszę wrażenie iż powinien spotkać się ze specjalistą jeśli chodzi o jego nastrój. Uznałam, że przecież to nic zdrożnego pójść po radę do innej osoby, która ma pojęcie o wielu sprawach, że mu chetnie potowarzyszę, jeśli chcę. Usłyszałam, że on nie pozwoli zrobić z siebie wariata, bo jak na razie daje sobie radę z zyciem i pomocy psychologa nie potrzebuje.

Opadły mi ręce, tłumaczyłam, że ja nie chce zrobić z niego szaleńca, ale czasem spotkanie ze specjalistą pomaga, ze wiele osób chodzi do terapeutów aby się wygadać, że jedno spotkanie to nie wyrok, a może coś pomoże... Jednakże nie daje się przekonać...

6

Odp: Jak pomóc facetowi?

To jest coś co w naszym społeczeństwie jest stereotypowym myśleniem, wariaci chodzą do psychologów, psychiatrów, terapeutów.
Musisz w jakiś sposób spróbować go przekonać, że wizyta u specjalisty nie jest równoznaczna z zdobyciem etykietki "wariata"

7

Odp: Jak pomóc facetowi?

Osobiście zdaję sobie sprawę, że depresja jest chorobą, na którą należy zwrócić uwagę i im szybciej rozpocznie się z nią "walkę" tym dla chorego będzie lepiej. Bo przecież jest uleczalna!
Według mnie specjalista nie jest czymś złym, bo pamiętam jak moja mama była w depresji 2 razy w swoim życiu. Udało jej się wyjść z choroby tylko dzięki pomocy z zewnątrz, ale pamiętam też jak jej było ciężko.
Problem polega na tym,że on nie chce sobie sam uzmysłowić że jego stan jest chorobą! Chciałabym mu jakoś uświadomić i przekonać, że warto o siebie zawalczyć. Wiem, że spokojna, nieograniczona rozmowa by pomogła, ale jak zaczynam mówić o tym problemie, on ucina rozmowę i po prosty wychodzi i kończy spotkanie...

8

Odp: Jak pomóc facetowi?

Może warto posłużyć się przykładem mamy?

9

Odp: Jak pomóc facetowi?

Możliwe... Ale zauważyłam, że ilekroć zaczynam temat odnośnie lekarza on się irytuje, a na każde moje pytanie, odpowiada "nie wiem"...
Zastanawiam się jak pokierować rozmową, aby naprowadzić ją na dobry i sensowny tor smile

10

Odp: Jak pomóc facetowi?

Albo Twoja mam by z nim porozmawiała, zawsze to osoba, która to przeszła. A i z mamą może być głupio od tak przerwać rozmowę.

11

Odp: Jak pomóc facetowi?

Niestety uparty ten mój, jak osioł!! 
Uznał, że wie iż terapia polega na rozmowach wspierających, które mają mu pomóc zrozumieć problem, przebaczyć samemu sobie, zacząć coś działać a nie wracać do przeszłości itp. Uznał, że skoro tak, to ja mogę z nim takie rozmowy prowadzić. Bo w końcu miałam psychoterapie na studiach itp. Problem w tym, ze ja miałam podstawy i nie wiem czy podołałabym zadaniu...

Nie wiem od czego zacząć i czy warto...

12

Odp: Jak pomóc facetowi?

Szkoda, naprawdę szkoda, że nie da się go nakłonić do podjęcia terapii.  Może ona faktycznie by mu pomogła. Zastanawia mnie jedna rzecz: skoro rzeczywiście uznał, że (parafrazując Twoją wypowiedź) spotkania ze specjalistą mogłyby zmienić na lepsze jego życie, to czemu tak się przed tym broni? Wydaje mi się, że co innego jest pogadać z partnerem jak z przyjacielem, pozwierzać się, a co innego podjąć terapię... No nie wiem. Strasznie to smutne jest.

13

Odp: Jak pomóc facetowi?
gabriella85 napisał/a:

Niestety uparty ten mój, jak osioł!! 
Uznał, że wie iż terapia polega na rozmowach wspierających, które mają mu pomóc zrozumieć problem, przebaczyć samemu sobie, zacząć coś działać a nie wracać do przeszłości itp. Uznał, że skoro tak, to ja mogę z nim takie rozmowy prowadzić. Bo w końcu miałam psychoterapie na studiach itp. Problem w tym, ze ja miałam podstawy i nie wiem czy podołałabym zadaniu...

Nie wiem od czego zacząć i czy warto...

Nie możesz, ja miałam kilka psychoterapii na studiach, również w formach warsztatowych, co nie uprawnia mnie bezpośrednio do prowadzenia terapii, ani nie dało odpowiednich ku temu umiejętności, jedyne co to widzę u osoby dużo więcej niż przeciętny człowiek, jestem dobrym słuchaczem, potrafię wyciągnąć z człowieka dużo informacji, nawet jeśli ma opory, ale do terapeuty mi daleko. To tak jakbyś próbowała leczyć zapalenie płuc herbatą z miodem. To prawdopodobnie depresja a nie zwykła chandra, przy której pomoże zwykła rozmowa.

14

Odp: Jak pomóc facetowi?

Jestem bezsilna... Płakać mi sie chce... Nie wiem jak do niego dotrzeć. W sobote byliśmy na randce,bylo super. Usmiechniety, pelen ducha i radości. W niedziele znowu dół, i milczenie. Nie docierają słowa, żeby pogadał ze mną, że się martwie, że chce pomóc... Cisza!! Nie wiem czy ja cos zrobilam, czy jemu się cos poprzestawiało... Milczy i nie daje znaku życia, nie pisze, nie odbiera... Dotrzec nie mogę do niego... Opadam z sił ;(

15

Odp: Jak pomóc facetowi?

Przykro mi:( Nie wiem, co jeszcze mogłabyś zrobić, jak się zachować. To takie trudne.  Nie rezygnuj z terapii, choćby się nie wiem jak zapierał, że poradzi sobie z tym sam. Bo widzisz, że sobie nie radzi...Wiem, łatwo mówić. A może to jest próba dla Waszego związku? On czuje, a właściwie powinien czuć, że stoisz przy nim murem... Tak to jest z tą chorobą: (Nie wiemy tak naprawdę co siedzi w jego głowie. Co myśli i czuje. Chciałbym Ci coś doradzić, ale nie bardzo wiem co. Takie huśtawki nastrojów wiążą się z niepewnością, co będzie dalej - znam to z własnego otoczenia. A najgorsze było dla mnie uczucie, kiedy nie wiedziałem, czy ta osoba sobie czegoś nie zrobi. Miałem dość tych emocjonalnych huśtawek, nie miałem już do tego siły. Trzymaj się Kochana mocno!

16

Odp: Jak pomóc facetowi?
nienahalny1234 napisał/a:

znam to z własnego otoczenia. A najgorsze było dla mnie uczucie, kiedy nie wiedziałem, czy ta osoba sobie czegoś nie zrobi. Miałem dość tych emocjonalnych huśtawek, nie miałem już do tego siły.

I co wtedy uczyniłeś?
Ja cały czas staram się pokazać mu, że może na mnie liczyć, że jest ważny i że pomogę mu,gdy tylko będzie tego chciał. Ale w tym wypadku już sama nie wiem czy nie narzucam się zbytnio swoją osobą (przez to moja niepewność czy czegoś nie zrobiłam złego - ale i na to pytanie nie uzyskałam odp.)
Boje się jednego - decyzji o końcu z mojej albo jego strony. Że on nie bedzie chciał dalej tego ciągnąć a ja nie dam rady...

17

Odp: Jak pomóc facetowi?
gabriella85 napisał/a:
nienahalny1234 napisał/a:

znam to z własnego otoczenia. A najgorsze było dla mnie uczucie, kiedy nie wiedziałem, czy ta osoba sobie czegoś nie zrobi. Miałem dość tych emocjonalnych huśtawek, nie miałem już do tego siły.

I co wtedy uczyniłeś?
Ja cały czas staram się pokazać mu, że może na mnie liczyć, że jest ważny i że pomogę mu,gdy tylko będzie tego chciał. Ale w tym wypadku już sama nie wiem czy nie narzucam się zbytnio swoją osobą (przez to moja niepewność czy czegoś nie zrobiłam złego - ale i na to pytanie nie uzyskałam odp.)
Boje się jednego - decyzji o końcu z mojej albo jego strony. Że on nie bedzie chciał dalej tego ciągnąć a ja nie dam rady...

Nakłoniłem wraz z rodziną siłą wręcz do terapii, którą później przerywał i wznawiał, odstawiał leki, potem znowu brał. A ja nie mogłem nic zrobić, tylko patrzyłem na jego cierpienie. Denerwowało mnie to, że on nie może się otrząsnąć, zacząć żyć jakoś inaczej, wyrwać się z tego stanu. Potem psychiatra stwierdził, że skoro poszedł do innego psychiatry, to ten już go nie chce wziąc na siebie i koło się zamknęło:( Tak jest do dzisiaj:( Także jeśli terapia, to tylko pod stałą kontrolą, a nie tak jak w 'moim' przypadku. Czułem, że zachowuję się jak egoista, bo miałem dość, a chciałem sam normalnie żyć:(

Wiem, że jest Ci Ciężko. I tak jak piszesz, czasem nie sposób tę granicę pomiędzy narzucaniem się a chęcią pomocy wyczuć...żeby ta osoba tego źle nie odebrała. Najgorsze, że on nie chce z Tobą rozmawiać w o ogóle. Jakąkolwiek podejmie decyzję - uszanuj ją, no bo będziesz miała inne wyjście? Jednocześnie daj mu do zrozumienia, że ma dla kogo żyć, jak ważny jest dla Ciebie - nawet po(odpukać) zerwaniu z jego strony. Ty się nie poddawaj, widzę jak ci na nim zależy. Tylko niestety może być tak jak napisałem - ta frustracja i smutek w Tobie narośnie:( Spróbuj jeszcze przy nim trwać. Może pogadaj z kimś z jego najbliższego otoczenia, gdy nie ma z nim kontaktu. Nie wiem... Przykro mi jest teraz...

18

Odp: Jak pomóc facetowi?
nienahalny1234 napisał/a:
gabriella85 napisał/a:
nienahalny1234 napisał/a:

znam to z własnego otoczenia. A najgorsze było dla mnie uczucie, kiedy nie wiedziałem, czy ta osoba sobie czegoś nie zrobi. Miałem dość tych emocjonalnych huśtawek, nie miałem już do tego siły.

I co wtedy uczyniłeś?
Ja cały czas staram się pokazać mu, że może na mnie liczyć, że jest ważny i że pomogę mu,gdy tylko będzie tego chciał. Ale w tym wypadku już sama nie wiem czy nie narzucam się zbytnio swoją osobą (przez to moja niepewność czy czegoś nie zrobiłam złego - ale i na to pytanie nie uzyskałam odp.)
Boje się jednego - decyzji o końcu z mojej albo jego strony. Że on nie bedzie chciał dalej tego ciągnąć a ja nie dam rady...

Nakłoniłem wraz z rodziną siłą wręcz do terapii, którą później przerywał i wznawiał, odstawiał leki, potem znowu brał. A ja nie mogłem nic zrobić, tylko patrzyłem na jego cierpienie. Denerwowało mnie to, że on nie może się otrząsnąć, zacząć żyć jakoś inaczej, wyrwać się z tego stanu. Potem psychiatra stwierdził, że skoro poszedł do innego psychiatry, to ten już go nie chce wziąc na siebie i koło się zamknęło:( Tak jest do dzisiaj:( Także jeśli terapia, to tylko pod stałą kontrolą, a nie tak jak w 'moim' przypadku. Czułem, że zachowuję się jak egoista, bo miałem dość, a chciałem sam normalnie żyć:(

Wiem, że jest Ci Ciężko. I tak jak piszesz, czasem nie sposób tę granicę pomiędzy narzucaniem się a chęcią pomocy wyczuć...żeby ta osoba tego źle nie odebrała. Najgorsze, że on nie chce z Tobą rozmawiać w o ogóle. Jakąkolwiek podejmie decyzję - uszanuj ją, no bo będziesz miała inne wyjście? Jednocześnie daj mu do zrozumienia, że ma dla kogo żyć, jak ważny jest dla Ciebie - nawet po(odpukać) zerwaniu z jego strony. Ty się nie poddawaj, widzę jak ci na nim zależy. Tylko niestety może być tak jak napisałem - ta frustracja i smutek w Tobie narośnie:( Spróbuj jeszcze przy nim trwać. Może pogadaj z kimś z jego najbliższego otoczenia, gdy nie ma z nim kontaktu. Nie wiem... Przykro mi jest teraz...

Dziękuje za odpowiedź. Problem w tym, że nie mam z kim pogadać, ponieważ nie znam nikogo z jego rodziny, a znajomi z pracy (bo takich tylko ma) nie widzą go takim jak ja go widzę.
Masz rację - granica między narzucaniem się i chęcią pomocy i wsparcia jest cienka i chyba ją przekroczyłam... Rozmawiać chciał w sobotę ale w niedziele wszystko się rozsypało... Staram się jak mogę pokazać mu, jak się liczy ale odnoszę wrażenie, że jak grochem o ścianę. A najgorsze jest milczenie, na które ja wpłynąć nie mogę... A chciałabym... I najbardziej boli to, że raz jest dobrze, a raz mnie odrzuca a ja nic nie mogę zrobić...

19

Odp: Jak pomóc facetowi?

Naprawdę nie wiem... ja też bardzo nie lubię odrzucenia, kiedy nic nie mogę zrobić, poradzić sobie z bezsilnością. a mam teraz niestety taki okres w życiu, że mam tak często:(
może Ty sama poradziłabyś się jakiegoś fachowca, co zrobić, jak się zachować w takiej sytuacji, skąd czerpać siłę...:( Naprwdę nie wiem co Ci doradzić...Gabrysiu, trzymaj się! On to z czasem doceni. Tylko musisz być silna. Nie zrażać się. Trwać. On teraz nie jest sobą.Nie radzi sobie...  Pamiętam, że wspominałaś, że on od Ciebie oczekiwał, abyś mu pomogła wyjść z tego stanu. Tylko jak to zrobić, skoro jest taki niedostępny?

20

Odp: Jak pomóc facetowi?
nienahalny1234 napisał/a:

Pamiętam, że wspominałaś, że on od Ciebie oczekiwał, abyś mu pomogła wyjść z tego stanu. Tylko jak to zrobić, skoro jest taki niedostępny?

Dobre pytanie... Pozostaje czekać na odzew...
A z tym specjalistą to pomyśle... Pomyśle...

21

Odp: Jak pomóc facetowi?

No pomyśl....bo tak to tylko się męczysz i szamoczesz w tej całej sytuacji... czasem człowiek nie jest w stanie unieść ciężaru...i nie ma nic złego w pomocy specjalsity...:) miejmy nadzieję, że to wszystko się dobrze ułozy:) I bardzo Ci tego życzę:)

22

Odp: Jak pomóc facetowi?

Niech kupi sobie Playstation3 lub XBOX360 i jakies nie za trudne gry. Najlepiej Call of Duty lub Need For speed. Zart??? Nie.... Ja tez miewam stany depresyjne, napady zlosci, chce wszystko zostawic w cholere, wyjechac gdzie pieprz rosnie, wszystko przytlacza....... Gdy moge sie zamknac w pokoju raz na jakis czas i pograc w cos przez pare godzin, relaksuje mnie...ewentulanie wchodze tu na forum i czytam o problemach, i zapominam o swoich, a nawet widze je w innym swietle. Trzeba miec jakas pasje w zyciu, hobby, nawet kilka, bo zawsze cos moze byc nie tak, albo mozna nie miec ochoty na cos.... moglby sie tez zakochac w tobie, co moze byc ryzykowne na dluzsza mete, bo jesli go zdradzisz, albo zostawisz, to facet calkiem sie nie pozbiera.... do psychologa nie chce isc... to zrozumiale... ja bylem na sesji psychologicnej i...ja raczej sie nie wybieram ponownie. Jezeli on sie da stopniowo namowic i przekonac, to niech idzie. Psychiatrzy czasem pomagaja..... Tak naprawde to trzeba samemu sie pozbierac. Rozmawiaj z nim o wszystkim. Rozmowa prowadzona w przyjemny sposob rozladowuje. Dowiedz sie jesli ci na nim zalezy, co lubi lub lubil robic, odnajdz jego sens zycia, bo on go zgubil i nie zalezy mu na tym by odnalezc. Depresja sie poglebia... Ale to ze mowi o samobojswtie, znaczy ze szuka jeszcze podswiadomie ratunku. To jest wolanie o pomoc, ktora swiadomie jednak odrzuca. Mozna z tym zyc cale zycie i narzekac, zatruwac zycie innym, albo moga sie nalozyc tak niefortunnie rozne okolicznosci, ze naprawde skonczy ze soba. Taki czlowiek jest nie do konca przewidywalny. Jaka jest twoja relacja? Jaki jest twoj stosunek do niego? Czy widzisz w nim ewentualnego partnera zyciowego?  Zastanow sie nas soba w co sie pakujesz i jak bardzo sie angazujesz. Jestes kobieta a on mezczyzna, latwo jest stracic kontrole nad tym. Nie swiadomie on moze przejac kontrole nad twoim zyciem, a wtedy 2 bedzie potrzebowalo terapeuty....

23

Odp: Jak pomóc facetowi?

Dziękuje Norbi za wypowiedź. Otóż wiem, iż on ma pasje, wiem co lubił robić i chętnie sama zadziałałabym w kierunku, aby ponownie wrócił do swoich zainteresowań... Jednakże w tym momencie jest to niewykonalne, ponieważ nie mogę się do niego dobić. On nie odbiera telefonu ani nie odpisuje na smsy, wiec nawet aby umówić się na spotkanie i porozmawiać w sposób przyjemny (jak to nazwałeś) jest trudno.
Wiem, że w głębi sam widzi problem i woła o pomoc (prosił bym go odczarowała) ale poza tym jest dobrym człowiekiem, jednakże nie umie sam w siebie uwierzyć. Problemy jakie pojawiły się w jego życiu i skumulowały w jednym momencie po prostu uświadomiły mu, że całe życie ma pod górkę, że nie warto się starać bo i tak starania nie przyniosą nic dobrego. A tak przecież nie jest!
Sama byłam chodzącym problemem, miałam dość wszystkiego, jednakże gdzieś w głębi tliła się nadzieja na poprawę - on tą nadzieje również posiada, jednakże boi się zawierzyć. Boi się ponownego zranienia, ponownego cierpienia - zrozumiałe. Każdy w życiu dostał od losu w du** i wystrzega się/jest ostrożny w pewnych sprawach (ja sama taka jestem i nie wstydzę się tego powiedzieć na głos). A on sam przyznał się, że jest bardzo wrażliwy i boi się, że ponownie zostanie zraniony...

Pytasz o mój stosunek do niego - to jeszcze nie jest miłość (bo za krótko=moje doświadczenie), jednakże jest mi bliski i ważny. Zalezy mi na nim i chciałabym aby mu się dobrze wiodło w życiu, ze mną lub beze mnie (choć wolałabym to pierwsze wyjście). Chciałabym mu pomóc, jednakże nie mam pomysłu, jak do niego dotrzeć. Wiem, że smsy ode mnie czyta, ale jak to kiedyś mówił "wiem, że jest Ci przykro, ale ja nie mam siły i ochoty na pisanie. Mam wszystkiego dość".
Przyznaję, że czuje iż to jest ponad moje siły, ale mam gdzies nadzieję, że się może coś uda w kierunku pomocy. Nie wiem tylko co i jak zrobić.

Czytałam kiedyś artykuł o tym, jak jedna kobieta użyła podstępu aby pomoc znajomej, która miała depresję. Sama udała, że ma tą chorobę i w ten sposób wzbudziła niepokój u znajomej, która zawiadomiła lekarza do domu a ten naturalnie po rozmowie z kobietą zajął się prawdziwą pacjentką. Problem w tym, że one mieszkały razem i taki podstęp mógł się udać... A w moim przypadku nie wiem jak będzie...

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026