Otwarte związki... Zwykle to
mężczyźni preferują takie
rozwiązania. Ja jestem też jedną z
ofiar takiego traktowania
męskiego. Choć bliżej prawdy
będę jak napisze, że jestem
ofiarą własnej głupoty bo od
początku wiedziałam w co się
ładuje. Tylko że ja - głupia
artystka, niepoprawna
romantyczka, wierzyłam że uda
mi się Go zmienić. Faceta
starszego ode mnie o 18 lat (ja
mam 22 lata). Wierzyłam że
może zakocha się tak jak ja w
Nim się zakochałam. Że będąc ze
mną przez te kilka godzin w
miesiącu zapragnie kobiecej
bliskości. Oddałam Mu serce i
dziewictwo. Kiedyś mi powiedział
(gdy jeszcze nie wiedział co do
Niego czuje) że nie możemy się
więcej spotykać bo się zakocham.
Mimo to, nadal umawiał się ze
mną tłumacząc że ostatnie
spotkanie było tak cudowne że
chciałby kolejny raz się spotkać.
A ja głupia zgadzałam się na to.
Pamiętam że w jednej z naszych
rozmów zapytałam co by zrobił
gdybym zaszła w ciążę. Stwierdził
że nie byłoby to dla Niego nic
strasznego. Wywnioskowałam
więc że może właśnie dziecko coś
by zmieniło i marzyłam żeby zajść
z Nim w ciążę... Jakaż byłam
głupia! Tylko cieszyć się że do
tego nie doszło! On wybrał
samotne życie, sam z resztą
powiedział że lubi samotność i
nie przeszkadza Mu to. Ma
opinię podrywacza. Kobiety to
dla Niego rozrywka i nic poza
tym. Kontaktował się że mną raz
w miesiącu - wtedy kiedy
potrzebował dać upust swojej
męskości. A ja przez cały
następny miesiąc myślałam o Nim
i szukałam okazji żeby się z Nim
spotkać. Postanowiłam to
zakończyć tydzień temu gdy
napisałam Mu co do Niego czuje
a On do dziś się nie odezwał.
Beznadzieja. Koniec z facetami!
Podobne tematy
2 2013-05-26 11:50:06 Ostatnio edytowany przez elfiona (2013-05-26 11:50:57)
Dlaczego kreujesz się na ofiarę? Sama wiedziałaś, co robisz, wchodząc w taki związek. Zasady były jasne. Jeśli wierzyłaś, że uda Ci się go zmienić... to jesteś naiwna. Tyle.
Dlaczego kreujesz się na ofiarę? Sama wiedziałaś, co robisz, wchodząc w taki związek. Zasady były jasne. Jeśli wierzyłaś, że uda Ci się go zmienić... to jesteś naiwna. Tyle.
dokladnie!;)
Kobietki - nigdy nie zgadzajcie się na tzw. "otwarte związki"!
Przykro mi, że tak się skończył Wasz romans ale takie rady powinnaś kierować do tych kobiet, które chciałyby się związać z Twoim byłym facetem a nie do wszystkich.
Każdy wybiera taką formę związku jaki mu pasuje.
Moja partnerka jest o piętnaście lat młodsza, mamy dwójkę dzieci, mieszkamy razem i jest nam dobrze ze sobą.
Jeżeli ktoś nie jest w stanie założyć rodziny i być za nią odpowiedzialnym to ślub nic nie da, wszystko i tak wcześniej czy później się rozsypie.
5 2013-05-26 11:59:44 Ostatnio edytowany przez dzika róża (2013-05-26 12:02:48)
Droga Elfiono:
Jeśli uważnie czytałaś to zauważyłaś pewnie, że najpierw napisałam, że jestem ofiarą takiego traktowania męskiego po czym sprostowałam, że właściwie to jestem ofiarą własnej głupoty. Nie miałam więc zamiaru kreowania się na ofiarę. Co najwyżej na "ofiarę losu" czyt. sierotę jakich mało. Tak byłam naiwna. Zgadza się. I zapłaciłam za to. Cóż tak bywa. Ludzie w kwestii uczuć robią różne naiwne, głupie i dziwne rzeczy. I dlatego chciałabym ustrzec inne kobiety - że jeśli są z natury uczuciowe i ciepłe to niech dla własnego dobra nie pchają się w takie układy kierując się wyłącznie brakiem faceta.
Jeśli uważnie czytałaś to zauważyłaś pewnie, że najpierw napisałam, że jestem ofiarą takiego traktowania męskiego po czym sprostowałam, że właściwie to jestem ofiarą własnej głupoty. Nie miałam więc zamiaru kreowania się na ofiarę. Co najwyżej na "ofiarę losu" czyt. sierotę jakich mało. Tak byłam naiwna. Zgadza się. I zapłaciłam za to. Cóż tak bywa. Ludzie w kwestii uczuć robią różne naiwne, głupie i dziwne rzeczy. I dlatego chciałabym ustrzec inne kobiety - że jeśli są z natury uczuciowe i ciepłe to niech dla własnego dobra nie pchają się w takie układy kierując się wyłącznie brakiem faceta.
To są Twoje własne subiektywne odczucia.
Może (przypuszczenie) on się wystraszył Twojego uczucia, którym go osaczyłaś i się wycofał?
dzika róża napisał/a:Kobietki - nigdy nie zgadzajcie się na tzw. "otwarte związki"!
Przykro mi, że tak się skończył Wasz romans ale takie rady powinnaś kierować do tych kobiet, które chciałyby się związać z Twoim byłym facetem a nie do wszystkich.
Każdy wybiera taką formę związku jaki mu pasuje.
Moja partnerka jest o piętnaście lat młodsza, mamy dwójkę dzieci, mieszkamy razem i jest nam dobrze ze sobą.
Jeżeli ktoś nie jest w stanie założyć rodziny i być za nią odpowiedzialnym to ślub nic nie da, wszystko i tak wcześniej czy później się rozsypie.
Powiem tylko tyle, że bardzo zazdroszczę Twojej partnerce takiego dojrzałego i poważnego faceta jak Ty. I oczywiście mój post nie miał na celu zbesztać wszystkich osobników płci męskiej. Wiem, że oprócz świń na świecie są tez porządni faceci. Ja niestety takich nie spotykam...
Droga Elfiono:
Jeśli uważnie czytałaś to zauważyłaś pewnie, że najpierw napisałam, że jestem ofiarą takiego traktowania męskiego po czym sprostowałam, że właściwie to jestem ofiarą własnej głupoty. Nie miałam więc zamiaru kreowania się na ofiarę. Co najwyżej na "ofiarę losu" czyt. sierotę jakich mało. Tak byłam naiwna. Zgadza się. I zapłaciłam za to. Cóż tak bywa. Ludzie w kwestii uczuć robią różne naiwne, głupie i dziwne rzeczy. I dlatego chciałabym ustrzec inne kobiety - że jeśli są z natury uczuciowe i ciepłe to niech dla własnego dobra nie pchają się w takie układy kierując się wyłącznie brakiem faceta.
Dobrze, że to zrozumiałaś. Tego Ci szczerze gratuluję ![]()
9 2013-05-26 12:12:16 Ostatnio edytowany przez dzika róża (2013-05-26 12:19:52)
ojciecpiotr napisał:
"To są Twoje własne subiektywne odczucia.
Może (przypuszczenie) on się wystraszył Twojego uczucia, którym go osaczyłaś i się wycofał?"
Ale On do samego końca nie wiedział o moim uczuciu.
Że niby co ja napisałam?
Przepraszam Elfiona. Jestem na telefonie a nie na kompie i pomieszałam wypowiedzi. Przepraszam.
Powiem tylko tyle, że bardzo zazdroszczę Twojej partnerce takiego dojrzałego i poważnego faceta jak Ty. I oczywiście mój post nie miał na celu zbesztać wszystkich osobników płci męskiej. Wiem, że oprócz świń na świecie są tez porządni faceci. Ja niestety takich nie spotykam...
Mojej była żona pewnie ma trochę inne zdanie na ten temat ![]()
Ale On do samego końca nie wiedział o moim uczuciu.
Nie wierzę. Spotykasz się z facetem, sypiacie ze sobą a on nie wie co do niego czujesz?
dzika róża napisał/a:Powiem tylko tyle, że bardzo zazdroszczę Twojej partnerce takiego dojrzałego i poważnego faceta jak Ty. I oczywiście mój post nie miał na celu zbesztać wszystkich osobników płci męskiej. Wiem, że oprócz świń na świecie są tez porządni faceci. Ja niestety takich nie spotykam...
Mojej była żona pewnie ma trochę inne zdanie na ten temat
dzika róża napisał/a:Ale On do samego końca nie wiedział o moim uczuciu.
Nie wierzę. Spotykasz się z facetem, sypiacie ze sobą a on nie wie co do niego czujesz?
Jak znam życie to myślał zapewne że tak jak i On - tak i ja się nie angażuje.
Jak znam życie to myślał zapewne że tak jak i On - tak i ja się nie angażuje.
Miał podstawy tak myśleć?
Kiedyś mi powiedział
(gdy jeszcze nie wiedział co do
Niego czuje) że nie możemy się
więcej spotykać bo się zakocham.
Co mu wtedy odpowiedziałaś?
15 2013-05-26 12:40:49 Ostatnio edytowany przez dzika róża (2013-05-26 12:42:05)
dzika róża napisał/a:Jak znam życie to myślał zapewne że tak jak i On - tak i ja się nie angażuje.
Miał podstawy tak myśleć?
No w sumie nie, bo wiedział od początku jaką jestem osobą i że nie spotykałabym się z Nim tylko dla sportu.
dzika róża napisał/a:Kiedyś mi powiedział
(gdy jeszcze nie wiedział co do
Niego czuje) że nie możemy się
więcej spotykać bo się zakocham.Co mu wtedy odpowiedziałaś?
Odpowiedziałam że być może ma rację. Bałam się powiedzieć Mu że to już się stało - że zakochałam się w Nim, bo wiedziałam że wtedy może się już ze mną nie spotkać.
Dzika Różo bardzo ci współczuje...niestety my kobiety nie które tak mamy, że jak kochamy to się i łudzimy. Żyjemy tym marzeniem zmiany a gdy to nie następuje strasznie to przeżywamy. Mamy do siebie żal, że choć wiedziałyśmy na czym stoimy to i tak czekałyśmy na cud. Nie martw się i nie podłamuj bo nie każdy facet jest taki sam jak on, facet który przeżywa swoją drugą młodość uwodząc młode dziewczyny. Przyjdzie czas i gdy żal odejdzie w bok to poznasz odpowiedniego faceta i tego ci życzę...:-)
Dzika Różo bardzo ci współczuje...niestety my kobiety nie które tak mamy, że jak kochamy to się i łudzimy. Żyjemy tym marzeniem zmiany a gdy to nie następuje strasznie to przeżywamy. Mamy do siebie żal, że choć wiedziałyśmy na czym stoimy to i tak czekałyśmy na cud. Nie martw się i nie podłamuj bo nie każdy facet jest taki sam jak on, facet który przeżywa swoją drugą młodość uwodząc młode dziewczyny. Przyjdzie czas i gdy żal odejdzie w bok to poznasz odpowiedniego faceta i tego ci życzę...:-)
Bardzo Ci dziękuję Różo27 za ciepłe słowa. Jest mi to bardzo potrzebne. Jakoś trudno było mi sobie z tym wszystkim poradzić dlatego znalazłam to forum i zarejestrowałam się na nim. Żeby móc sobie pogadać tu, wyżalić się... Pokrewne nazwy na forum i pokrewne dusze Różo :-). Pozdrawiam Cię serdecznie i cieplutko :-).
Ale tak zupełnie już na zimno - nie użalając się nad sobą - to zastanawiam się jaki jest motyw w takim zachowaniu faceta, który ma 40 lat, piękny, duży dom, samochód, dobrą pracę, piękną pasję i kumpli z których każdy jeden ma kobietę i dzieci, że taki facet z wyboru decyduje się na samotność. Że nie ma już dość chłopięcego życia... że wiedząc że istnieje kobieta, która od zaraz chciałaby z Nim być i tak uparcie obstaje przy swoim. Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Człowiek jest zwierzęciem stadnym - mężczyzna ma ponoć wyczulone pierwotne instynkty a pierwotnym instynktem mężczyzny jest opiekowanie się stadem - rodziną. Dlaczego więc z Nim jest inaczej?
Może go kiedyś kobieta skrzywdziła i boi się powtórki.
Może go kiedyś kobieta skrzywdziła i boi się powtórki.
Wspominał coś kiedyś że po co mu miłość na starość (?!), niepotrzebny ból.
21 2013-05-26 13:49:28 Ostatnio edytowany przez straceniec (2013-05-26 13:51:47)
Wiem, że oprócz świń na świecie są tez porządni faceci. Ja niestety takich nie spotykam...
Facet którego spotkałaś nie jest świnią.
Jasno przedstawił ci swoje intencje. Nie zostałaś oszukana. Błąd zrobiłaś ty, decydując się na spotkania z nim.
Chcącemu nie dzieje się krzywda, nie możesz mieć do niego pretensji.
dzika róża napisał/a:Wiem, że oprócz świń na świecie są tez porządni faceci. Ja niestety takich nie spotykam...
Facet którego spotkałaś nie jest świnią.
Jasno przedstawił ci swoje intencje. Nie zostałaś oszukana. Błąd zrobiłaś ty, decydując się na spotkania z nim.
Chcącemu nie dzieje się krzywda, nie możesz mieć do niego pretensji.dzika róża napisał/a:Dlaczego więc z Nim jest inaczej?
Może ma inne plany?
I zapewne to też jest racja... W takim układzie to ze mną jest coś nie tak... Tylko czemu póki byliśmy jeszcze tylko znajomymi a nie partnerami seksualnymi to mówił: "Szukam kobiety, która mnie zrozumie, mój brak czasu, to że jestem jaki jestem". To był dla mnie sygnał że gość szuka kobiety a potem okazało się że jest inaczej tylko "potem" to ja już byłam zakochana i nie przemawiały do mnie logiczne argumenty.
Może go kiedyś kobieta skrzywdziła i boi się powtórki.
bzdura, facet po prostu wyłapuje naiwne panienki, które same mu się do wyra pchają. Szczerze jej powiedział, ze on związku nie chce, spotykał sie z nią raz na miesiąc tylko dla seksu. LAska sama jest sobie winna, ten facet nie jest swinią, jest uczciwy wobec panienek, które same z własnej woli nogi przed nim rozkładają.
"Szukam kobiety, która mnie zrozumie, mój brak czasu, to że jestem jaki jestem"
a czy on tutaj mówi o związku? nie on mówi, jestem zabiegany, szukam kobiety, która zrozumie, że mam czas tylko na igraszki i to zaakcpetuje
dzika róża napisał/a:"Szukam kobiety, która mnie zrozumie, mój brak czasu, to że jestem jaki jestem"
a czy on tutaj mówi o związku? nie on mówi, jestem zabiegany, szukam kobiety, która zrozumie, że mam czas tylko na igraszki i to zaakcpetuje
Wiesz że dopiero teraz kiedy przedstawiłaś to w takim świetle - zrozumiałam prawdziwy sens tych słów...? Boże jakaż ja byłam głupia... jaka głupia i naiwna... co ja sobie wyobrażałam? Jestem beznadziejna...
co się stało sie nie odstanie. Dla mnie najlepsza terapia to klin klinem, poflirtuj z kimś, wyjdź gdzieś z tym kimś do kina, na spacer, na piwo, ale nie lec od razu do łóżka. Na razie się baw, a z czasem przyjdzie coś nowego
co się stało sie nie odstanie. Dla mnie najlepsza terapia to klin klinem, poflirtuj z kimś, wyjdź gdzieś z tym kimś do kina, na spacer, na piwo, ale nie lec od razu do łóżka. Na razie się baw, a z czasem przyjdzie coś nowego
Dziękuję Nirvanka87 za dobre słowo i pocieszenie. Z jednej strony masz rację - to jest jakieś wyjście. Ale z drugiej strony powiem Ci szczerze, że ja już nie mam ochoty na zabawę... chciałbym poznać kogoś, pokochać i zostać pokochaną. Mieć do kogo się przytulić, pocałować, wyżalić i pośmiać. Po prostu mieć koło siebie silne, męskie, ciepłe ramiona. Tylko tyle i aż tyle...
Khem. Gdyby trochę lepiej ogarniał, to by szybciej się od ciebie odsunął, widząc twoje zakochanie.
Ale nie każdy mężczyzna tego typu jest wrażliwy. (Wrażliwy wybiera do niezobowiązującego seksu kobiety które chcą tego samego).
Jestem beznadziejna...
Naiwna tak. Nawracanie 40-letniego podrywacza...
Powinnaś wiedzieć czego chcesz i szybciej rozpoznawać jakie intencje mają ludzie których poznajesz.
Natomiast nie jesteś beznadziejna. Beznadziejne osoby nie piszą tak wrażliwie jak ty.
Khem. Gdyby trochę lepiej ogarniał, to by szybciej się od ciebie odsunął, widząc twoje zakochanie.
Ale nie każdy mężczyzna tego typu jest wrażliwy. (Wrażliwy wybiera do niezobowiązującego seksu kobiety które chcą tego samego).dzika róża napisał/a:Jestem beznadziejna...
Naiwna tak. Nawracanie 40-letniego podrywacza...
Powinnaś wiedzieć czego chcesz i szybciej rozpoznawać jakie intencje mają ludzie których poznajesz.Natomiast nie jesteś beznadziejna. Beznadziejne osoby nie piszą tak wrażliwie jak ty.
Dziękuję straceniec, jednak to prawda że rozmowa z osobami obiektywnymi jest mega oczyszczająca... Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Bardzo Wam wszystkim dziękuję...
A - chciałabym jedno sprostować - napisałeś że gdyby lepiej ogarniał to wcześniej by się ode mnie odsunął - sęk w tym że On się w ogóle nie odsunął - to ja się odsuwam. Napisałam mu co czuje nie odezwał się do tej pory ale to nie nowość. Jak znam życie odezwie się za 2-3 tygodnie, bo znów będę Mu "potrzebna". I wtedy to ja będę musiała z bólem oficjalnie to zakończyć...
Nirvanka87 napisał/a:dzika róża napisał/a:"Szukam kobiety, która mnie zrozumie, mój brak czasu, to że jestem jaki jestem"
a czy on tutaj mówi o związku? nie on mówi, jestem zabiegany, szukam kobiety, która zrozumie, że mam czas tylko na igraszki i to zaakcpetuje
Wiesz że dopiero teraz kiedy przedstawiłaś to w takim świetle - zrozumiałam prawdziwy sens tych słów...? Boże jakaż ja byłam głupia... jaka głupia i naiwna... co ja sobie wyobrażałam? Jestem beznadziejna...
Nie jesteś beznadziejna, tylko naiwna, jak większość dorastających młodych kobiet, które jeszcze mają w pamięci marzenia o szczęśliwej miłości, pachnącej jak różą..które nie skaleczyły się jeszcze o kolce tej róży. Ważne jest, byś wyciągnęła wnioski z tego co cię spotkało, i w przyszłości, z większym realizmem patrzyła na świat i na ewentualnych partnerów, nie zrób z siebie "poduszki na jedną noc"
dzika róża napisał/a:Wiem, że oprócz świń na świecie są tez porządni faceci. Ja niestety takich nie spotykam...
Facet którego spotkałaś nie jest świnią.
Jasno przedstawił ci swoje intencje. Nie zostałaś oszukana. Błąd zrobiłaś ty, decydując się na spotkania z nim.
Chcącemu nie dzieje się krzywda, nie możesz mieć do niego pretensji.
Zgadzam się w 100%!!!!
Dzika róża!
Wiem, że Ci ciężko. Dobrze, że dziecka nie zrobiliście. Przeżyłaś cudowne chwile z facetem, którego kochasz (kochałaś). Nie martw się przeszłością, patrz w przyszłość. Jak dalej go kochasz to nie próbuj z tym walczyć, bo się tylko wykrwawisz -- samo przejdzie, przygaśnie, a być może żar będziesz nosić już zawsze.
Niestety twoje ostrzeżenie nie zadziała na innych -- na Ciebie samą by nie zadziałało.
33 2013-05-27 09:14:20 Ostatnio edytowany przez dzika róża (2013-05-27 09:15:23)
Dzika róża!
Wiem, że Ci ciężko. Dobrze, że dziecka nie zrobiliście. Przeżyłaś cudowne chwile z facetem, którego kochasz (kochałaś). Nie martw się przeszłością, patrz w przyszłość. Jak dalej go kochasz to nie próbuj z tym walczyć, bo się tylko wykrwawisz -- samo przejdzie, przygaśnie, a być może żar będziesz nosić już zawsze.
Niestety twoje ostrzeżenie nie zadziała na innych -- na Ciebie samą by nie zadziałało.
Drogi Kenobi!
Jak to dobrze przeczytać takie słowa pisane dłonią mężczyzny! Dziękuję Ci za to. Każde Twoje słowo to sto procent prawdy. I masz rację - mądry polak po szkodzie bo wcześniej to ostrzeżenie nie trafiło by do mnie samej, zgadzam się z Tobą. Dziękuję najpiękniej jak umiem. Z dnia na dzień jest mi łatwiej. Boję się tylko momentu kiedy się spotkamy gdzieś na koncercie czy coś, a on tak jak zwykle będzie chciał podejść i pocałować mnie w szyję albo objąć. Tak trudno będzie mi z walczyć...
Otwarte związki... Zwykle to
mężczyźni preferują takie
rozwiązania. Ja jestem też jedną z
ofiar takiego traktowania
męskiego. Choć bliżej prawdy
będę jak napisze, że jestem
ofiarą własnej głupoty bo od
początku wiedziałam w co się
ładuje. Tylko że ja - głupia
artystka, niepoprawna
romantyczka, wierzyłam że uda
mi się Go zmienić. Faceta
starszego ode mnie o 18 lat (ja
mam 22 lata). Wierzyłam że
może zakocha się tak jak ja w
Nim się zakochałam. Że będąc ze
mną przez te kilka godzin w
miesiącu zapragnie kobiecej
bliskości. Oddałam Mu serce i
dziewictwo. Kiedyś mi powiedział
(gdy jeszcze nie wiedział co do
Niego czuje) że nie możemy się
więcej spotykać bo się zakocham.
Mimo to, nadal umawiał się ze
mną tłumacząc że ostatnie
spotkanie było tak cudowne że
chciałby kolejny raz się spotkać.
A ja głupia zgadzałam się na to.
Pamiętam że w jednej z naszych
rozmów zapytałam co by zrobił
gdybym zaszła w ciążę. Stwierdził
że nie byłoby to dla Niego nic
strasznego. Wywnioskowałam
więc że może właśnie dziecko coś
by zmieniło i marzyłam żeby zajść
z Nim w ciążę... Jakaż byłam
głupia! Tylko cieszyć się że do
tego nie doszło! On wybrał
samotne życie, sam z resztą
powiedział że lubi samotność i
nie przeszkadza Mu to. Ma
opinię podrywacza. Kobiety to
dla Niego rozrywka i nic poza
tym. Kontaktował się że mną raz
w miesiącu - wtedy kiedy
potrzebował dać upust swojej
męskości. A ja przez cały
następny miesiąc myślałam o Nim
i szukałam okazji żeby się z Nim
spotkać. Postanowiłam to
zakończyć tydzień temu gdy
napisałam Mu co do Niego czuje
a On do dziś się nie odezwał.
Beznadzieja. Koniec z facetami!
Raz w miesiącu upust męskości? Słabo z tą jego męskością, skoro tylko raz na miesiąc.
A ja może tak dodam od siebie... na co liczą młode 20 letnie dziewczyny sypiając z 40letnimi samotnikami? Na zrozumienie? Na szaleńczą i romatyczną miłość? Może na to, że czekał na Ciebie te 40 lat i nagle zrozumiał, że czas się ustatkować? Rozumiem, że dla młodej kobiety taki mężczyzna kipi męskością, daje poczucie bezpieczeństwa itp. jednak to dalej myślenie bez perspektyw na przyszłość. 2 dekady różnicy wiekowej to na ogół totalna przepaść w związku. Takie coś może sprawdza się w Hollywood, ale jak dla mnie to powinnaś znaleźć sobie partnera do max 5-6lat starszego od siebie. Szybciej zrozumie Ciebie, Twoje potrzeby i już na pewno powinien Cię bardziej szanować niż stary kawaler.... Z tego co piszesz jesteś uczuciową kobietą to zadbaj o stronę emocjonalną Twoich relacji z mężczyznami. Przykro mi, że skrzywdził Cię ten facet i odebrał ostatni atrybut niewinności, ale pomyśl inaczej. Dzięki temu doświadczeniu jesteś silniejsza i mądrzejsza. Następnemu mężczyźnie w swoim życiu już nie pozwolisz na to. Wyrzuć złe wspomnienia, pamiętaj o tych lepszych i idź dalej przed siebie!
uszy do góry ![]()
A ja może tak dodam od siebie... na co liczą młode 20 letnie dziewczyny sypiając z 40letnimi samotnikami? Na zrozumienie? Na szaleńczą i romatyczną miłość? Może na to, że czekał na Ciebie te 40 lat i nagle zrozumiał, że czas się ustatkować? Rozumiem, że dla młodej kobiety taki mężczyzna kipi męskością, daje poczucie bezpieczeństwa itp. jednak to dalej myślenie bez perspektyw na przyszłość. 2 dekady różnicy wiekowej to na ogół totalna przepaść w związku. Takie coś może sprawdza się w Hollywood, ale jak dla mnie to powinnaś znaleźć sobie partnera do max 5-6lat starszego od siebie. Szybciej zrozumie Ciebie, Twoje potrzeby i już na pewno powinien Cię bardziej szanować niż stary kawaler.... Z tego co piszesz jesteś uczuciową kobietą to zadbaj o stronę emocjonalną Twoich relacji z mężczyznami. Przykro mi, że skrzywdził Cię ten facet i odebrał ostatni atrybut niewinności, ale pomyśl inaczej. Dzięki temu doświadczeniu jesteś silniejsza i mądrzejsza. Następnemu mężczyźnie w swoim życiu już nie pozwolisz na to. Wyrzuć złe wspomnienia, pamiętaj o tych lepszych i idź dalej przed siebie!
uszy do góry
Dziękuję Ci bardzo za Twój post w tym temacie. Dlaczego tacy wspaniali i mądrzy faceci są tylko na forach...
Jak dla mnie forma, w jakiej Autorka napisała pierwszy post, to jakby sposób oczyszczenia, katharsis, rozliczenie z przeszłością, do której drzwi zamyka.
I dobrze. Człowiek się uczy na błędach.
Bardzo dobrze, że ta przygoda nie zakończyła się ciążą.
Droga Autorko, po prostu .... żyj dalej- bo wnioski już wyciągnęłaś ![]()
Jak dla mnie forma, w jakiej Autorka napisała pierwszy post, to jakby sposób oczyszczenia, katharsis, rozliczenie z przeszłością, do której drzwi zamyka.
I dobrze. Człowiek się uczy na błędach.
Bardzo dobrze, że ta przygoda nie zakończyła się ciążą.
Droga Autorko, po prostu .... żyj dalej- bo wnioski już wyciągnęłaś
Dziękuję droga Catwoman :-).
Też mam wrażenie, że nie potrzebujesz rady, bo decyzję już podjęłaś, tylko ,,pogadania" o sytuacji, wyrzucenia z siebie emocji. I dobrze, bo to pomaga, pozwala nabrać dystansu.
Nie jesteś beznadziejna, byłaś naiwna, ale taka jest domena młodości. W życiu nie chodzi o to, żeby nie popełnić żadnego błędu, ale żeby wyciągnąć z niego wnioski, potraktować go jaką życiową lekcję i iść dalej jako mądrzejsza osoba. ,,Co nas nie zabije, to nas wzmocni".
Jest coś urzekającego w Twoim sposobie pisania, ktoś tu już zauważył, że piszesz z dużą wrażliwością.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Nie pozwalaj mu na to by znowu Cię skrzywdził! Powiedz, że nie interesuje Cie taki związek bez zobowiązań. Odetnij się od tego, nie odbieraj tel., a nawet jak wpadniecie na siebie to nie pozwól się dotykać i wyznacz mu wyraźną granicę. Daj sobie szansę na coś lepszego. Myślę, że zasługujesz na to ![]()
PS. Odbierz e-maila ![]()
41 2013-05-27 11:14:29 Ostatnio edytowany przez dzika róża (2013-05-27 11:16:09)
Też mam wrażenie, że nie potrzebujesz rady, bo decyzję już podjęłaś, tylko ,,pogadania" o sytuacji, wyrzucenia z siebie emocji. I dobrze, bo to pomaga, pozwala nabrać dystansu.
Nie jesteś beznadziejna, byłaś naiwna, ale taka jest domena młodości. W życiu nie chodzi o to, żeby nie popełnić żadnego błędu, ale żeby wyciągnąć z niego wnioski, potraktować go jaką życiową lekcję i iść dalej jako mądrzejsza osoba. ,,Co nas nie zabije, to nas wzmocni".
Jest coś urzekającego w Twoim sposobie pisania, ktoś tu już zauważył, że piszesz z dużą wrażliwością.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Masajko ja również serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję Ci ślicznie za twe słowa. Rzeczywiście nie szukałam porady, chciałam raczej w pewien sposób oczyścić się, rozliczyć na dobre przy "świadkach", przy obiektywnych osobach. Dziękuję za pochwały mojego stylu wypowiedzi :-). To pewnie dlatego że jak już wspominałam - jestem artystką. Mam wrażenie że jest we mnie tyle ciepła i pragnienia miłości do mężczyzny, że mogłabym obdarzyć nią połowę ludzkości tylko że nikt tego płomienia nie chce... :-(. Nie wiem co jest nie tak ze mną... Mam masę znajomych, mam dobrych przyjaciół, mam też całe grono wielbicieli mojej twórczości, a co za tym idzie jestem osobą dość rozpoznawalną w swoim otoczeniu (może właśnie tu jest problem - ktoś mi kiedyś powiedział że płeć przeciwna może się bać lub coś w tym stylu?). Jestem studentką, jestem osobą która posiada pasję, ma wszechstronne zainteresowania. Jestem towarzystka i otwarta, uwielbiam się śmiać, żartować. No a co do wyglądu - nie chce siebie oceniać ale uchodzę za ładną osobę. Co robię źle...? Moje życie to szereg uczuciowych porażek! Czy jest na to jakieś logiczne wyjaśnienie...? :-(
42 2013-05-27 11:32:45 Ostatnio edytowany przez Gall_Anonim (2013-05-27 11:38:02)
Myślę, że jesteś dla siebie za bardzo krytyczna. Popatrz na to co sama piszesz o sobie. Jeśli wierzyć Twoim słowom, to wszystko z Tobą jest ok, a nawet bym powiedział, że masz powód do dumy
Być może jesteś po prostu za dobra dla ludzi. Sam z własnego doświadczenia wiem, że wiele osób nadużywa tej naszej dobroci...
Pochwal się nam przy okazji
Jaką Twórczość uprawiasz?
Mi tam bycie w otwartym związku całkiem odpowiadało i dobrze to wspominam.. lubiłam randkować, flirtować z wieloma i nie musiałam się martwić, że zdradzam w ten sposób stałego partnera. Takie otwarte relacje są w porządku, trzeba uważać tylko, żeby się nie zaangażować i nie mieć pretensji do partnera, jak się jest jedną z wielu...
Wszystko jest z Tobą w porządku, jedynym wyjaśnieniem jest to, że jeszcze nie spotkałaś fajnego, wartościowego chłopaka. Miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie.
Myślę, że jesteś dla siebie za bardzo krytyczna. Popatrz na to co sama piszesz o sobie. Jeśli wierzyć Twoim słowom, to wszystko z Tobą jest ok, a nawet bym powiedział, że masz powód do dumy
Być może jesteś po prostu za dobra dla ludzi. Sam z własnego doświadczenia wiem, że wiele osób nadużywa tej naszej dobroci...
Pochwal się nam przy okazji
Jaką Twórczość uprawiasz?
Z ogromną przyjemnością pokazałabym swoją twórczość ale nie chce być kojarzona, nie chce by się kiedyś człowiek o którym tu pisze dowiedział że żaliłam się na Niego na forum. Jestem muzykiem.
Teoretycznie się zgadzam, 'otwarte związki' są fajne na bardzo krótką metę. Ale zupełnie nie rozumiem, jak później kobiety wyzywają od najgorszych takich facetów. On jasno mówi czego oczekuję, pewnie sądzi, że mówi to do osoby, która jest na tyle dojrzała by te słowa zrozumieć, tylko kobiety często mają nadzieję, że to się zmieni i to jest podstawowy błąd w tych 'związkach'. Mój też nie wyglądał do końca tak jak tego oczekiwałam, ale nie mam o to pretensji do faceta, bo nasze relacje od początku były jasno określone. Nie rozumiem też mojej przyjaciółki, która wyzywa go od najgorszych, to miał być od początku tylko seks...
Osobiście uważam, że cos takiego jak "otwarty związek" nie istnieje. Ludzi, którzy tylko uprawiają ze sobą seks nie można nazwać, ze są w związku ze sobą. Do związku jest potrzebna jeszcze relacja na poziomie przyjacielskim, zaufanie, wsparcie. Poza tym nie wyobrażam sobie związku, w którym mój facet miałby bzykać inną na boku.
Jak człowiek lubi nie tylko ze stałym partnerem to po co związek?
Z tego co mi wiadomo, otwarty związek to związek. Tyle, że otwarty
To znaczy: jest para (małżeńska lub nie) i sypiają też czasem z innymi partnerami- nie jest to zdrada, tylko sypianie z innymi partnerami za przyzwoleniem "tego jedynego" ![]()
Coś jak.... król, królowa i nałożnice, z tym, że dziś i kobieta ma te same prawa ![]()
Dla mnie to nie związek. Jakby mi ktoś zaproponował to bym odmówiła.
Tylko czasem taki układ pasuje obu stronom.
"Otwarte związki" jak najbardziej istnieją, co więcej mogą nawet długo i szczęśliwie funkcjonować.
Jest tylko jedna zasadnicza sprawa...
Po pierwsze i najważniejsze...
Obie strony muszą wiedzieć, że są w "otwartym związku" ![]()
Muszą mieć takie same podejście do owego związku.
Muszą go w takim samym stopniu akceptować.
Obojgu musi on przynosić taką samą satysfakcję.
Jeśli jedna strona uważa swój związek za "otwarty", druga toleruje to z obawy przed porzuceniem przez partnera/partnerkę, ale sama się z tym męczy... to już nie jest "związek otwarty" a jedynie granie na uczuciach i wykorzystywanie sytuacji dla własnej przyjemności.
Margolinka - Lepiej tego ująć już nie można
W pełni popieram Twoje słowa.