wita, nie wiem co mam robić,totalna załamka:(dzisiaj mijają dwa lata jak zaczęłam się z kimś spotykać od lutego mieszkamy razem a jakieś dwa tygodnie temu on mi oświadczył że to nie ma sensu ,że on nie chce tak żyć jak do tej pory,jest zmęczony ,przeze mnie w pracy wszystko mu się sypie i jestem winna chyba wszystkich jego niepowodzeń:(on zdaje sobie sprawę że jestem w beznadziejnej sytuacji bo nie mam możliwości powrotu do poprzedniego miejsca zamieszkania ,nie mam pracy,pieniędzy czyli tak ogólnie nie mam nic i chyba dlatego pozwolił mi jeszcze trochę zostać i poukładać sobie pewne sprawy a potem mam się wyprowadzić:(teraz mieszkamy razem ale każde z nas zajmuje osobny pokój,tak naprawdę to można powiedzieć że mieszkamy jak współlokatorzy ale jakieś to wszystko sztuczne ,ja jestem w fatalnym stanie psychicznym ,nie wiem co mam ze sobą zrobić a on oddał się pracy i mam wrażenie że szybko się pozbierał po tym rozstaniu:(nie wiem czy powinnam mieć nadzieję że jeszcze nam się ułoży ,czy powinnam walczyć?mamy po prawie 40 lat i chyba nie powinno się tak odpuszczać jak on to zrobił ale mi nadal na nim zależy,nawet bardzo,co mam zrobić w tej sytuacji?
Ze względu na to, iż nadany przez Ciebie tytuł nie był adekwatny do treści wątku, zmieniłam go. Moderatorka Wielokropek