kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

1

Temat: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Witajcie,
Moja historia nie jest wyjątkowa, wiem że nie jestem jedyny na świecie a wszystko (?) co mnie spotyka już się na tym forum pewnie wielokrotnie przewijało.
Postaram się ją streścić i liczę na odzew głównie pań, bo zdanie panów nie wniesie raczej nic dla mnie odkrywczego.
Aha, nie oczekuję klepania po plecach, mam duży dystans do siebie i ze względu na osobiste doświadczenie twardy tyłek. Doceniam szczerość i nawet trudną, ale prawdę.

Stuknęła mi niedawno czterdziestka, żona ma nieco mniej.
Jesteśmy małżeństwem ponad dekadę, w związku ponad 15 lat, mamy czwórkę dzieci, w dodatku piąte w drodze. Mamy obecnie, od kilku miesięcy, drugi objawiony poważny kryzys małżeński.
Pierwszy zaczął się 8 lat temu, trwał około roku, zakończył się powrotem żony.
Wg mnie głównie dlatego, że jej wizja nowej miłości i wolności nie wytrzymała zderzenia z szarością życia.
Po dwóch latach od powrotu przyznała się do zdrad, aczkolwiek to wiedziałem już gdy wracała - zachowywała się bowiem przez ten rok jak klasyczny przykład osoby zdradzającej. Nie wiedziałem tylko z kim i w jakiej formie mnie zdradzała, czyli najmniej istotne szczegóły. Wcześniej się wypierała, robiła ze mnie idiotę, kłamała prosto w oczy - czyli klasyka.
W trakcie kryzysu miałem szczęście i trafiłem na odpowiednie osoby które pomogły mi zrozumieć co się stało i dlaczego. Znaleźć mój udział w kryzysie.

Postanowiłem wtedy naprawić siebie i swoje życie by być w końcu szczęśliwym człowiekiem, lepszym ojcem dla (ówcześnie) dwójki dzieci, dojrzeć i naprawić siebie, zająć się bagażem z domu rodzinnego.
Nie byłem wtedy może jakimś złym mężem, patrząc wokół to nawet dobrym, ale było co naprawiać u siebie, oj było. W sumie ciągle da się coś znaleźć.
Tak więc, skracając, porządnie odrobiłem lekcje, konsekwentnie naprawiałem siebie, żonę zostawiając jej samej. Nie wiem, czy brak konkretnych wymagań nie był błędem.
Wybaczyłem jej zdrady, dla dobra dzieci i nas samych postanowiłem spróbować. Bo w teorii to tak łatwo poukładać - posprzątać po dzieciństwie (oboje jesteśmy DDA, DDD, DDRR), nabyć wiedzę co poszło nie tak w małżeństwie i dlaczego, naprawić to i budować relację między nami.
Nie jestem ideałem (i nigdy nie będę) ale mocno zmieniłem siebie, swoje myślenie i swoje życie.

Nie wystarczyło.
W tym roku, miesiąc przed powrotem na stałe do Polski po wielu latach na obczyźnie, żona i matka czwórki dzieci wdała się w romans. Odkryłem to po miesiącu, wcześniej jej dziwne zachowanie zwalając na przeprowadzkę. Jako, że od 8 lat czytam o kryzysach małżeńskich po powrocie zorientowałem się, że coś nie gra i szybko doszedłem do przekonania, że jestem zdradzany. Postawiona (blefem) pod ścianą przyznała się.
Jakiś gość (nazywacie go tu boczniakiem) z pracy.
Ponoć tylko z nim pisała, cokolwiek się stało - zakochała się i…straciła rozum.

Z jednej strony wróciła ze mną i dziećmi do Polski. Zbyt wczesny etap romansu by postawić wszystko na jedną kartę. Ponoć chce naprawiać małżeństwo, chociaż wątpi, że mnie pokocha tak jak ja tego oczekuję (moje oczekiwania są normalne i bazowe dla każdego małżeństwa - budowanie relacji, miłość, wierność, uczciwość, wsparcie, ciepło, serdeczność, jedność).

Boczniak z tego co mi wiadomo nie podjął rękawicy po mojej wiadomości do niego (albo z innych powodów), ponoć chce naprawiać swoją rodzinę (partnerka i dzieci).
Chociaż z całym szacunkiem nawet gdyby wziął sobie kobietę z czwórką nie swoich dzieci, szybko by ochłonął wink Proza życia jednak sprowadza na ziemię lol

Z drugiej strony od kilku miesięcy żona nie robi nic by cokolwiek w naszym małżeństwie poprawić. Na deklaracjach się skończyło.

Tym razem nie mam sobie tak dużo do zarzucenia.
Od poprzedniego kryzysu moja uwaga była skierowana na rodzinę, chciałem budować relację z nią, starałem się na ile potrafiłem, pytałem, starałem się rozmawiać. Ona albo mówiła, że wszystko jest ok a ja przesadzam, albo uciekała od rozmowy.
Tym razem nie było z jej strony nawet nieudolnych (krzyki i pretensje) sygnałów ostrzegawczych, że w małżeństwie jest źle.

To co mogę sobie zarzucić to przede wszystkim zbyt duża wiara w nią i jej wnioski z poprzedniego kryzysu.
Brak wymagań wobec żony w obszarze porządnego przepracowania kryzysu.
Chyba ją przeceniłem, a ona mówiła co chcę słyszeć.
Zgubiła mnie też pycha, myślałem bowiem, że przetrwamy ostatnie dwa lata poświęceń kosztem wspólnego czasu (dużo pracy z obu stron), bo mamy wspólny cel (powrót).
Oczywiście do poprawy wciąż jest z mojej strony komunikacja. Dużo lepsza niż kiedyś, ale wciąż nazbyt szczera, otwarta, za mało delikatna, nazbyt bezpośrednia.
Z jednej strony w zdrowych wg mnie granicach, a z drugiej w przypadku mej przewrażliwionej, introwertycznej żony - najwyraźniej zbyt trudna.
Bo ona nawet gdy staram się mówić językiem pozbawionym przemocy i tylko o sobie i swoich odczuciach (NVC) odbiera moje komunikaty jako atak, szpile, krytykę itd.
Chociaż mówi mi o tym dopiero odkąd odkryłem romans.
A wydawało się mi, że idziemy w tym samym kierunku, mamy wspólne cele, że ona w swoim tempie i na swoje sposoby reperuje siebie.
No i czwórka dzieci, powrót do Polski i wywrócenie ich świata do góry nogami.
Nawet to nie pomogło.
Nie myślała co robi, poszła za zauroczeniem bez przyszłości.


Przestałem diagnozować moją żonę na początku poprzedniego kryzysu, ale teraz nieco przysiadłem nad żoną by załapać jakim cudem z całego otoczenia żona jest jedyną osobą która tak na mnie patrzy, a wszyscy inni (włącznie ze mną) mają mnie za bardzo dobrego męża i ojca. Problemy komunikacyjne mam tylko z nią, bo ona komunikacji unika jak może.
Tak jak trudnych tematów gdy dotyczą niej.

Odkryłem, że kwestie wynikające z DDA i DDRR wciąż są nie uleczone.
Odkryłem, że jej wewnętrzny krytyk jest potężny, przejawia różne toksyczne zachowania, brak w niej akceptacji dla mojej osoby, tego że jesteśmy różni.

Że niespecjalnie kocha i akceptuje siebie samą, zwłaszcza swe ciało, które po 4 ciążach jest jakie jest - inne niż ciało dwudziestolatki. Chociaż mnie nieustannie kręci, a te „niedoskonałości” są dla mnie pamiątką po dzieciach i są dla mnie bardziej plusem niż minusem.

Przeszła całkiem niedawno roczny kurs z nową gwiazdą wirtualnej terapii, Dr. Miłość. Miałem co do tego kursu duże nadzieje. Miałem nadzieję, że upora się ze sobą, swymi traumami, przeszłością, dojrzeje, nabierze wiedzy.
I w sumie coś tam to dało, ale dotychczasowe owoce jednak nie są słodkie.
Niestety po tym kursie jakoś jeszcze nie wcieliła w swe życie treści w nim zawartych. Wciąż oczywiście jest nadzieja, że tak ma tylko na teraz. Każdy ma swój czas i tempo.
Nie wpuściła mnie co prawda do tego świata (a ja nie pchałem się w związku z tym na siłę), ale czytając fragmenty podczas sprzątania kurs ma generalnie przynajmniej ręce i nogi.

Generalnie w ogóle jak to mówi do tej pory się przede mną nie otworzyła, od samego początku naszego związku. Może aktualnie przesadza ze względu na zakochanie lub kaca po nim, ale jej otwartość od zawsze była skąpa, tak jak ciepło, serdeczność, docenienie (chyba nigdy mnie nie pochwaliła tak bezpośrednio, werbalnie, tzn. że coś dobrze zrobiłem, że jest ze mnie dumna, podziwia).
Nie dzieli się sobą, swymi uczuciami, planami, marzeniami, uważa że niekoniecznie powinienem wiedzieć co ona lubi.
Niby już wie, że jako mężczyzna jestem kiepski w domyślaniu się, ale jakoś mimo wielu próśb i apeli z mojej strony - milczy.

Mam takie wrażenie, że traktuje mnie jak koło zapasowe, kogoś w stylu „od biedy możesz być”, być może nawet obecnie szykuje/przygotowuje się do odejścia/rozstania.
Chociaż to by było jeszcze bardziej niedorzeczne - jest w piątej ciąży. Dziecko poczęło się już w obecnym kryzysie.

Nie wiem co robić.
Z jednej strony dzieci, odpowiedzialność, chęć naprawiania małżeństwa. Tego tak naprawdę chcę, ale tak na poważnie, bez wymówek. Ja tak jak od 8 lat - jestem w stanie podjąć KAŻDY wysiłek służący małżeństwu.
Z drugiej strony - do tanga trzeba dwojga, małżeństwo bez miłości, starań i pracy nad nim dzieciom zrobi więcej krzywdy niż pożytku, a ja chciałbym być w końcu kochany i doceniony.
Jakkolwiek to bowiem nie zabrzmi (ale to nie zarozumialstwo a świadomość własnej wartości) - jestem naprawdę fajnym, dobrym, mądrym, pozytywnym, dojrzałym, otwartym facetem. Znam swe zalety ale i wady (nad którymi staram się pracować), problemy staram się rozwiązywać zamiast od nich uciekać.

Gdyby nie dzieci no i aktualna ciąża to bym odszedł i zrobił reset w życiu.
Ale jakoś ze względu głównie na dzieci nie potrafię. Wiem jakie konsekwencje dla dzieci ma rozstanie rodziców i dla nich czekam na to, że może żonie się odmieni, uleczy się.
Bo choć wciąż ją kocham, chociaż po raz kolejny wbiła mi nóż w serce, to najchętniej bym odszedł, bo swoją postawą nie zasłużyłem sobie na to co mi zaserwowała.


Ja się po prostu zastanawiam, czy ma to jeszcze sens.
Czy skoro nie wyraża nawet za bardzo skruchy (usłyszałem ogólne przepraszam), nie stara się, nie wykazuje inicjatywy, nie chce rozmawiać o tym co się stało i małżeństwie, nie wie czego chce…
Mam czekać do kolejnego faceta który jej się spodoba i zwróci na nią uwagę?
Przykro to pisać, ale wierność, uczciwość niestety najwyraźniej nie są jej największymi zaletami.

Dobra, starczy na początek, i tak  nie wiadomo czy ktoś dobrnie do końca.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Ja sobie nie wyobrazam, byc ze zdrajca dlatego kopnelam w dooope swojego ex oraz ojca  corki,gdy ta miala 3 miesiace. Czy dzieci byly z twoja zona za granica? Jak wogole reagowali jej partnerzy na dzieci?

3

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Wogole podstawowe pytanie dlaczego robiles jej tyle dzieci,skoro wiesz ,ze zona ma sklonnosci do zdrady? Jak sam widzisz dzieci jej nie przeszkadzaja w podrywach. Teraz,gdyby doszlo do rozwodu, bo no znow kogos znajdzie i sie zakochaja to jak podzielicie opieke nad 5 dzieci a jak ciebie poda o alimenty to co zrobisz?

4

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Autorze,trafiłeś na wadliwy egzemplarz.Ona się już nie zmieni, to masz jak w banku.

5

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Ja sobie nie wyobrazam, byc ze zdrajca dlatego kopnelam w dooope swojego ex oraz ojca  corki,gdy ta miala 3 miesiace. Czy dzieci byly z twoja zona za granica? Jak wogole reagowali jej partnerzy na dzieci?

Nie wiem jak reagowali, tak poprzednim jak i tym razem, boczniaki szybko wycofali  się z relacji, żona zaś długo leczyła po nich kaca, nie wiedziała czego chce.
Byliśmy wszyscy za granicą,  ie wyobrażam sobie takiej rozłąki i życia na dwa kraje.

6

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

7

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Szeptuch napisał/a:

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

Tylko, że żona jest na wygranej pozycji. Rozwód z jej winy wcale nie musi się wydarzyć. Zacznie udowadniać, że ciężka praca przy dzieciach i poczucie osamotnienia doprowadziły ją do kryzysu.
Przy takiej ilości dzieci, wszystkie punkty są po jej stronie.
A on dostanie alimenty, które go "usadzą", jeśli jest dobrym człowiekiem to zanim się zorientuje, już będzie bankomatem i tatusiem od "przynieś, zanieś, pozamiataj".

Bardzo współczuję autorowi, ma w cholerę trudna sytuację. Tutaj trzeba działać bardzo ostrożnie i rozważnie.

8

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Kateji napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

Tylko, że żona jest na wygranej pozycji. Rozwód z jej winy wcale nie musi się wydarzyć. Zacznie udowadniać, że ciężka praca przy dzieciach i poczucie osamotnienia doprowadziły ją do kryzysu.
Przy takiej ilości dzieci, wszystkie punkty są po jej stronie.
A on dostanie alimenty, które go "usadzą", jeśli jest dobrym człowiekiem to zanim się zorientuje, już będzie bankomatem i tatusiem od "przynieś, zanieś, pozamiataj".

Bardzo współczuję autorowi, ma w cholerę trudna sytuację. Tutaj trzeba działać bardzo ostrożnie i rozważnie.

Ojej, są przecież przypadki, że kobieta odchodzi z kilkorgiem dzieci i rozpoczyna nowe życie.

9 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-09-19 09:54:47)

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

10 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2023-09-19 10:12:56)

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Tamiraa napisał/a:
Kateji napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

Tylko, że żona jest na wygranej pozycji. Rozwód z jej winy wcale nie musi się wydarzyć. Zacznie udowadniać, że ciężka praca przy dzieciach i poczucie osamotnienia doprowadziły ją do kryzysu.
Przy takiej ilości dzieci, wszystkie punkty są po jej stronie.
A on dostanie alimenty, które go "usadzą", jeśli jest dobrym człowiekiem to zanim się zorientuje, już będzie bankomatem i tatusiem od "przynieś, zanieś, pozamiataj".

Bardzo współczuję autorowi, ma w cholerę trudna sytuację. Tutaj trzeba działać bardzo ostrożnie i rozważnie.

Ojej, są przecież przypadki, że kobieta odchodzi z kilkorgiem dzieci i rozpoczyna nowe życie.

Dokladnie tak jest-ja odeszlam tzn ja zerwalam  majac jedno dziecko.  W dzisiejszych czasach dzieci nie sa dla kobiet przeszkoda, by odejsc z malzenstwa lub zwiazku, gdzie dzieje sie zle lub sa zdrady. Myslenie "zostaje i mecze sie z idiota przez kolejne 20 lat dla dobra dzieci" dawno sie skonczylo

11

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Pozostałe też nie.
Więc warto zrobić badania.

Keteji:
Mybtu nie mówimy o 2 dzieci, tylko o 4, i to nie nastolatków które same się sobą zająć potrafią, tylko raczej małych dzieciach, i zaraz 5 noworodku.

O wszystkim decyduje skala.
Jak ja ci pożyczę 10 000 zł, to ty masz problem
Natomiast jak ci pożyczę 1 000 000 to ja mam problem.
Z jednym czy  dwoma dzieciakami ta żoneczka już dawno by uciekła do jakiegoś kochanka, ale przy 5?

To nie on ma problem ze go żoną zostawi.
To ona ma problem jeżeli on ja zostawi

12

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Szeptuch napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Pozostałe też nie.
Więc warto zrobić badania.

Keteji:
Mybtu nie mówimy o 2 dzieci, tylko o 4, i to nie nastolatków które same się sobą zająć potrafią, tylko raczej małych dzieciach, i zaraz 5 noworodku.

O wszystkim decyduje skala.
Jak ja ci pożyczę 10 000 zł, to ty masz problem
Natomiast jak ci pożyczę 1 000 000 to ja mam problem.
Z jednym czy  dwoma dzieciakami ta żoneczka już dawno by uciekła do jakiegoś kochanka, ale przy 5?

To nie on ma problem ze go żoną zostawi.
To ona ma problem jeżeli on ja zostawi

No niewiem czy tylko ona-a jak go poda o alimenty?

13

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Szeptuch napisał/a:

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

Na zachodzie kobiety z kilkorgiem dzieci wiedzac,ze maja male szanse na staly zwiazek po prostu randkuja sobie z facetami bez zobowiazan-wiele kobiet z dziecmi same nie chca stalego zwiazku nawet mowia "po co mam facet? Same problemy i kolejne obowiazki, najwyzej pojde od czasu do czasu z jakims na randke i tyle " wogole w Polsce by pomysleli, ze takie kobiety sa latwe a tu kobiety Angielki otwarcie tak do mnie mowia "ze one stalego zwiazku nie szukaja tylko rozrywki" I mowia to na luzie jakby to bylo w Anglii normalne od 200 lat

14

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Wogole podstawowe pytanie dlaczego robiles jej tyle dzieci,skoro wiesz ,ze zona ma sklonnosci do zdrady? Jak sam widzisz dzieci jej nie przeszkadzaja w podrywach. Teraz,gdyby doszlo do rozwodu, bo no znow kogos znajdzie i sie zakochaja to jak podzielicie opieke nad 5 dzieci a jak ciebie poda o alimenty to co zrobisz?

No cóż, dwójka była przed pierwszym kryzysem.
Trzecie i czwarte po nim, przy trzeciej ciąży upewniałem się czy na pewno chce ze mną być, bo jeśli nie, to nie chciałem fundować dziecku rozbitej rodziny. Czwarte to „wpadka”, a aktualna ciąża to…chyba wola nieba. Bo na zdrowy rozum nie miała zbyt dużych szans się przydarzyć.
Alimenty raczej nie wchodzą w grę, bo ja nie wyobrażam sobie porzucić dzieci i roli ojca. W najgorszym przypadku byłaby opieka naprzemienna.
Nie wiedziałem, że żona ma skłonności do zdrady. Po poprzednim razie myślałem (a ona tak to pokazywała), że zrozumiała, że wie czego chce.
Jak widać…niekoniecznie.

15

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Szeptuch napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Pozostałe też nie.
Więc warto zrobić badania.

Keteji:
Mybtu nie mówimy o 2 dzieci, tylko o 4, i to nie nastolatków które same się sobą zająć potrafią, tylko raczej małych dzieciach, i zaraz 5 noworodku.

O wszystkim decyduje skala.
Jak ja ci pożyczę 10 000 zł, to ty masz problem
Natomiast jak ci pożyczę 1 000 000 to ja mam problem.
Z jednym czy  dwoma dzieciakami ta żoneczka już dawno by uciekła do jakiegoś kochanka, ale przy 5?

To nie on ma problem ze go żoną zostawi.
To ona ma problem jeżeli on ja zostawi

On ma problem, musi podjąć decyzję. Albo zostaje w małżeństwie i godzi się na dalsze zdrady, albo wnosi o rozwód.
Każda decyzja (moim zdaniem) generuje dla faceta ogromne problemy.

Jak zauważyłaś dzieci jest 4 i 5 w drodze, sąd oczywiście powierzy opiekę matce, szczególnie, że będzie noworodek i zasądzi alimenty.
Matka dostanie również 500 plus, nikt jej z dziećmi nie usunie z mieszkanie etc.

16

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Szeptuch napisał/a:

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

Ja się nie boję, zapewniam.
Bałem się jak cholera przy poprzednim kryzysie i faktycznie - strach ten był paraliżujący.
Teraz akurat jestem za granicą 2 tygodnie, aczkolwiek się odzywam. To moje dzieci, jestem z nimi bardzo związany i nie chcę bawić się w żadne gierki.
O rozwodzie z jej winy nawet wspominałem, gdyby się miała nie określić lub tkwić w zawieszeniu. Bo ja nie mam zamiaru uczestniczyć w cyrku ani prezentować go dzieciom.
Kocham ją, ale kocham siebie i nie mam zamiaru sobie tego robić.
Ja będę żył szczęśliwie, czy to z nią czy bez niej.
Chociaż wolałbym z nią. To jej ślubowałem, to z nią mam dzieci.

17

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Kateji napisał/a:

Tylko, że żona jest na wygranej pozycji. Rozwód z jej winy wcale nie musi się wydarzyć. Zacznie udowadniać, że ciężka praca przy dzieciach i poczucie osamotnienia doprowadziły ją do kryzysu.
Przy takiej ilości dzieci, wszystkie punkty są po jej stronie.
A on dostanie alimenty, które go "usadzą", jeśli jest dobrym człowiekiem to zanim się zorientuje, już będzie bankomatem i tatusiem od "przynieś, zanieś, pozamiataj".

Bardzo współczuję autorowi, ma w cholerę trudna sytuację. Tutaj trzeba działać bardzo ostrożnie i rozważnie.

Nie jest.
Jak coś to wszyscy przegramy.
To raz.
A dwa, że ja po pierwsze mam dowody i świadków zarówno na zdrady jak i na przyczyny kryzysu.
Nie jestem (już) naiwny. Przeszło mi przy poprzednim kryzysie.
Rolą bankomatu również nie jestem zainteresowany, przy świadomości jak jest w polskich sądach i jak przesrane mają tam mężczyźni - walczyłbym jak lew (ale mądrze) o swoje prawa i obowiązki.

18

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Brałem to pod uwagę.
To straszne, że w ogóle mi takie myśli przyszły do głowy, ale nie jestem upośledzony.
Potrafię liczyć, są zdjęcia USG, wiem dokładnie kiedy współżyliśmy. No i od ewentualnego kontaktu z boczniakiem do tego czasu minęły 4 tygodnie.
Żona się zarzeka, że „tylko” z nim pisała, wszelkie dane którymi dysponuję (mimo, że zacierała ślady), potwierdzają to. Chociażby lokalizacja google.

19

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Dokladnie tak jest-ja odeszlam tzn ja zerwalam  majac jedno dziecko.  W dzisiejszych czasach dzieci nie sa dla kobiet przeszkoda, by odejsc z malzenstwa lub zwiazku, gdzie dzieje sie zle lub sa zdrady. Myslenie "zostaje i mecze sie z idiota przez kolejne 20 lat dla dobra dzieci" dawno sie skonczylo

Problem tylko w tym, że nie jestem idiotą. Nawet jej rodzina nie potrafi znaleźć słów na jej postępowanie.
Ma dobrego, kochającego męża i ojca dzieci.
No i spory bałagan w głowie, niestety.

20

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Kateji napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Autorze:

Strach przysłania Ci obraz sytuacji.
Szanse na to, że ktokolwiek zwiąże się na poważnie z matką piątki dzieci jest żadna.
Szansa na to że odejdzie i sama będzie w stanie ogarnąć tą piątkę dzieci, również jest żadna.
Chyba że to jakaś patuska, która stanem swoich dzieci, nie będzie się przejmować.

Wiesz co zrób?
Daj jej posmakować tego samotnego macierzyństwa.
Wyjedź sobie na wakacje, i zostaw ją samą z dziećmi.
Tak z 2 tygodnie, dodatkowo zablokuj jej numer, niech cię nie denerwuje swoim dzwonieniem.
Po powrocie złóż papiery rozwodowe, oczywiście zvjej winy.
Przestań się z nią bawić i głaskać po główce.
Bo jak sam zauważyłeś, był to błąd w poprzednim kryzysie jej wierność, który znów popełniasz.

Po tych sytuacjach będziesz wiedział, jakie ma ona podejście do waszego małżeństwa

Tylko, że żona jest na wygranej pozycji. Rozwód z jej winy wcale nie musi się wydarzyć. Zacznie udowadniać, że ciężka praca przy dzieciach i poczucie osamotnienia doprowadziły ją do kryzysu.
Przy takiej ilości dzieci, wszystkie punkty są po jej stronie.
A on dostanie alimenty, które go "usadzą", jeśli jest dobrym człowiekiem to zanim się zorientuje, już będzie bankomatem i tatusiem od "przynieś, zanieś, pozamiataj".

Bardzo współczuję autorowi, ma w cholerę trudna sytuację. Tutaj trzeba działać bardzo ostrożnie i rozważnie.

ciekawe czy wszystkie dzieci sa jego?

21

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Szeptuch napisał/a:

To nie on ma problem ze go żoną zostawi.
To ona ma problem jeżeli on ja zostawi

Teoretycznie masz rację.
Problem z tym, że poza okresami gdy jestem wściekły na nią i obecną sytuację, wątpię, że pierwszy wystąpię o rozwód.
Z prostego powodu - ja tego nie chcę.
Mimo, że wiem że to by ją mogło obudzić, mimo że do czasu rozwodu sam na pewno będę wierny.
Nie będę robił nic wbrew sobie i interesowi rodziny. Mimo, że to boli i wkurza, delikatnie to nazywając.

22 Ostatnio edytowany przez Ogotay (2023-09-19 12:12:02)

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Kateji napisał/a:

On ma problem, musi podjąć decyzję. Albo zostaje w małżeństwie i godzi się na dalsze zdrady, albo wnosi o rozwód.
Każda decyzja (moim zdaniem) generuje dla faceta ogromne problemy.

Jak zauważyłaś dzieci jest 4 i 5 w drodze, sąd oczywiście powierzy opiekę matce, szczególnie, że będzie noworodek i zasądzi alimenty.
Matka dostanie również 500 plus, nikt jej z dziećmi nie usunie z mieszkanie etc.

Pewnie, że mam problem.
Rodzina mi się wali, nie tak miało być. W dodatku dołożyłem wszelkich możliwych starań by tak nie było.
Powierzenie opieki matce nie jest aż takie oczywiste, mam dowody, że niekoniecznie to ona powinna być głównym opiekunem. Jej słowa.
A ja jestem ojcem na piątkę z plusem. Wszyscy to wiedzą, ona także.
Jasne, przekonanie do tego sądu nie byłoby łatwe, ale wykonalne.
No ale co najważniejsze, liczę że ona się w końcu zreflektuje co robi swojej rodzinie i ogarnie się.

23

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
Kateji napisał/a:

Tylko, że żona jest na wygranej pozycji. Rozwód z jej winy wcale nie musi się wydarzyć. Zacznie udowadniać, że ciężka praca przy dzieciach i poczucie osamotnienia doprowadziły ją do kryzysu.
Przy takiej ilości dzieci, wszystkie punkty są po jej stronie.
A on dostanie alimenty, które go "usadzą", jeśli jest dobrym człowiekiem to zanim się zorientuje, już będzie bankomatem i tatusiem od "przynieś, zanieś, pozamiataj".

Bardzo współczuję autorowi, ma w cholerę trudna sytuację. Tutaj trzeba działać bardzo ostrożnie i rozważnie.

Nie jest.
Jak coś to wszyscy przegramy.
To raz.
A dwa, że ja po pierwsze mam dowody i świadków zarówno na zdrady jak i na przyczyny kryzysu.
Nie jestem (już) naiwny. Przeszło mi przy poprzednim kryzysie.
Rolą bankomatu również nie jestem zainteresowany, przy świadomości jak jest w polskich sądach i jak przesrane mają tam mężczyźni - walczyłbym jak lew (ale mądrze) o swoje prawa i obowiązki.

Hmm, podziwiam twój optymizm. Spojrzałbym jednak na statystyki przy rozwodach.
Nawet jak udowodnisz zdradę w czasie rozprawy, to ona może wykazać, że daleko ci do ideału męża (to wcale nie jest takie trudne) i cyk: wina obopólna.

Chyba, że masz dużo kasy na papugę z dobrymi znajomościami.

Zakładam, jednak, że twoja żona nie obawia się konsekwencji swoich czynów.

24

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

teoretycznie kazde moz byc nie jego.
Byc moze nie przyznala sie do wszystkich zdrad.

Nie wiem co ci doradzic. Najwyrazniej nikt nie wie jaka opcja bylaby najlepsza.
Piatka dzieci to jest duzo. Nie wiadomo w jakim wieku sa.

Ja sie rozwiodlam z trojka dzieci - ja wnioslam sprawe o rozwod, ex nie byl dobrym mezem ani ojcem.
Dzieci byly wtedy w wieku 14, 13, 12. To wiek pokwitania. Nie bede klamac, ciezko bylo. W szoku moze nie byly, ze doszlo do rozwodu, najbardziej synowi bylo przykro, chyba dla niego byl najlepszym ojcem, dziewczyny staly po mojej stronie. Teraz juz im przeszlo. Sa dorosli, wszyskie maja z nim dobry kontakt. Czasem powiedza- tato nie jest taki zly big_smile

Sama musze przyznac, ze facet sie zmienil co do dzieci, bo nowa partnerke zdradza tak jak i mnie zdradzal wiec ta uwaga moze tu sie przyda, bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.

25

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Gosiawie napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

teoretycznie kazde moz byc nie jego.
Byc moze nie przyznala sie do wszystkich zdrad.

Nie wiem co ci doradzic. Najwyrazniej nikt nie wie jaka opcja bylaby najlepsza.
Piatka dzieci to jest duzo. Nie wiadomo w jakim wieku sa.

Ja sie rozwiodlam z trojka dzieci - ja wnioslam sprawe o rozwod, ex nie byl dobrym mezem ani ojcem.
Dzieci byly wtedy w wieku 14, 13, 12. To wiek pokwitania. Nie bede klamac, ciezko bylo. W szoku moze nie byly, ze doszlo do rozwodu, najbardziej synowi bylo przykro, chyba dla niego byl najlepszym ojcem, dziewczyny staly po mojej stronie. Teraz juz im przeszlo. Sa dorosli, wszyskie maja z nim dobry kontakt. Czasem powiedza- tato nie jest taki zly big_smile

Sama musze przyznac, ze facet sie zmienil co do dzieci, bo nowa partnerke zdradza tak jak i mnie zdradzal wiec ta uwaga moze tu sie przyda, bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.

Pewnie tez zalezy w jakim wieku sa dzieci, inaczej rozwod czy rozstanie bedzie wygladac przy niemowlakach, a inaczej przy nastolatkach. Liczba dzieci tez ma znaczenie

26

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Dokladnie tak jest-ja odeszlam tzn ja zerwalam  majac jedno dziecko.  W dzisiejszych czasach dzieci nie sa dla kobiet przeszkoda, by odejsc z malzenstwa lub zwiazku, gdzie dzieje sie zle lub sa zdrady. Myslenie "zostaje i mecze sie z idiota przez kolejne 20 lat dla dobra dzieci" dawno sie skonczylo

Problem tylko w tym, że nie jestem idiotą. Nawet jej rodzina nie potrafi znaleźć słów na jej postępowanie.
Ma dobrego, kochającego męża i ojca dzieci.
No i spory bałagan w głowie, niestety.

Tak wiem u ciebie jest inna sytuacja

27

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Brałem to pod uwagę.
To straszne, że w ogóle mi takie myśli przyszły do głowy, ale nie jestem upośledzony.
Potrafię liczyć, są zdjęcia USG, wiem dokładnie kiedy współżyliśmy. No i od ewentualnego kontaktu z boczniakiem do tego czasu minęły 4 tygodnie.
Żona się zarzeka, że „tylko” z nim pisała, wszelkie dane którymi dysponuję (mimo, że zacierała ślady), potwierdzają to. Chociażby lokalizacja google.

To u was żadne formy unikania niepożądanej ciszy nie obowiązują? To jeszcze kilkoro dzieci możecie mieć, a następna ciąża, to może bliźniaki będą... A co tam... Rodzina się sypie, ale przecież dzieci można "robić "...

Nie wiem czego oczekujesz od forum... Twoje życie będzie przeplatane zdradami żony i rodzeniem dzieci, i tak będziecie sobie żyli, jakby nigdy nic... Można, jak widać można...

28

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
wieka napisał/a:
Ogotay napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Brałem to pod uwagę.
To straszne, że w ogóle mi takie myśli przyszły do głowy, ale nie jestem upośledzony.
Potrafię liczyć, są zdjęcia USG, wiem dokładnie kiedy współżyliśmy. No i od ewentualnego kontaktu z boczniakiem do tego czasu minęły 4 tygodnie.
Żona się zarzeka, że „tylko” z nim pisała, wszelkie dane którymi dysponuję (mimo, że zacierała ślady), potwierdzają to. Chociażby lokalizacja google.

To u was żadne formy unikania niepożądanej ciszy nie obowiązują? To jeszcze kilkoro dzieci możecie mieć, a następna ciąża, to może bliźniaki będą... A co tam... Rodzina się sypie, ale przecież dzieci można "robić "...

Nie wiem czego oczekujesz od forum... Twoje życie będzie przeplatane zdradami żony i rodzeniem dzieci, i tak będziecie sobie żyli, jakby nigdy nic... Można, jak widać można...

Moze myslalam "ze dzieci uratuja lub polepsza zwiazek " niestety wielu ma przykra niespodzianke. W tych czasach dzieci nie stsnowia zadnej przeszkody dla kobiety chocby ich miala z 20 jak chce zdradzic na boku to zrobi to

29

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
wieka napisał/a:
Ogotay napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Brałem to pod uwagę.
To straszne, że w ogóle mi takie myśli przyszły do głowy, ale nie jestem upośledzony.
Potrafię liczyć, są zdjęcia USG, wiem dokładnie kiedy współżyliśmy. No i od ewentualnego kontaktu z boczniakiem do tego czasu minęły 4 tygodnie.
Żona się zarzeka, że „tylko” z nim pisała, wszelkie dane którymi dysponuję (mimo, że zacierała ślady), potwierdzają to. Chociażby lokalizacja google.

To u was żadne formy unikania niepożądanej ciszy nie obowiązują? To jeszcze kilkoro dzieci możecie mieć, a następna ciąża, to może bliźniaki będą... A co tam... Rodzina się sypie, ale przecież dzieci można "robić "...

Nie wiem czego oczekujesz od forum... Twoje życie będzie przeplatane zdradami żony i rodzeniem dzieci, i tak będziecie sobie żyli, jakby nigdy nic... Można, jak widać można...

Moze myslal  "ze dzieci uratuja lub polepsza zwiazek " niestety wielu ma przykra niespodzianke. W tych czasach dzieci nie stanowia zadnej przeszkody dla kobiety chocby ich miala z 20 jak chce zdradzic na boku to zrobi to

30

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Autorze szczerze się dziwię, że po kolejnym wyskoku żony (choćby tylko wirtualnym, ale jednak, choć na pewno jak było, nie wiesz) byłeś w stanie z nią współżyć i nawet dziecko zrobić (ewentualnie zrobił je ktoś inny - tym bardziej się Tobie dziwię). Jesteś straszliwie naiwny, sorry. Ona się nie zmieni nigdy, jak już wyżej zauważono... Ty sobie analizujesz, wyjaśniasz i tłumaczysz DDA i inne takie, a ona ma to w nosie - i Waszą rodzinę, i dokazuje. Dlaczego to robi? - bo wie, że jej zawsze wybaczysz i nigdy nie zostawisz (niestety). Jeśli masz "jaja" postaw się i pokaż jej, że znasz swoją wartość i zasługujesz na lepszą wersję kobiety - na taką, która będzie traktowała Cię serio. Strasznie to przykre.

31

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
szeptem napisał/a:

Autorze szczerze się dziwię, że po kolejnym wyskoku żony (choćby tylko wirtualnym, ale jednak, choć na pewno jak było, nie wiesz) byłeś w stanie z nią współżyć i nawet dziecko zrobić (ewentualnie zrobił je ktoś inny - tym bardziej się Tobie dziwię). Jesteś straszliwie naiwny, sorry. Ona się nie zmieni nigdy, jak już wyżej zauważono... Ty sobie analizujesz, wyjaśniasz i tłumaczysz DDA i inne takie, a ona ma to w nosie - i Waszą rodzinę, i dokazuje. Dlaczego to robi? - bo wie, że jej zawsze wybaczysz i nigdy nie zostawisz (niestety). Jeśli masz "jaja" postaw się i pokaż jej, że znasz swoją wartość i zasługujesz na lepszą wersję kobiety - na taką, która będzie traktowała Cię serio. Strasznie to przykre.

Mnie tez jego szkoda nawet

32

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Gosiawie napisał/a:

Sama musze przyznac, ze facet sie zmienil co do dzieci, bo nowa partnerke zdradza tak jak i mnie zdradzal wiec ta uwaga moze tu sie przyda, bo z wlasnego doswiadczenia wiem, ze tacy ludzie sie nie zmieniaja.

Skoro nic się nie zmieniło, to co się miało zmienić?
Każdy (lub niemal każdy) może się zmienić. Natomiast nie dzieje się to magicznie za dotykiem czarodziejskiej różdżki. To proces konsekwentnej pracy nad sobą, problemami, dysfunkcjami oraz ich źródłami.
Ja co prawda nigdy nie zdradziłem żony, ale miałem przeróżne dysfunkcje, wady, braki wiedzy i umiejętności. Od 8 lat nad nimi pracuję i wiele już jest tylko wspomnieniem.
Także wiem, że się da.
Łatwiej jednak próbować zmieniać innych lub zamieniać na inne (nowe) modele.
Gdzie i tak popełnią te same błędy, bo to tak nie działa.
Mojej żonie przydałaby się terapia DDA i chęć zmiany siebie, swego życia.
Przydałoby się, by załapała co wyprawia i jakie są tego konsekwencje.

33

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
wieka napisał/a:
Ogotay napisał/a:
wieka napisał/a:

To piąte dziecko w drodze, to niekoniecznie musi być Twoje tongue

Brałem to pod uwagę.
To straszne, że w ogóle mi takie myśli przyszły do głowy, ale nie jestem upośledzony.
Potrafię liczyć, są zdjęcia USG, wiem dokładnie kiedy współżyliśmy. No i od ewentualnego kontaktu z boczniakiem do tego czasu minęły 4 tygodnie.
Żona się zarzeka, że „tylko” z nim pisała, wszelkie dane którymi dysponuję (mimo, że zacierała ślady), potwierdzają to. Chociażby lokalizacja google.

To u was żadne formy unikania niepożądanej ciszy nie obowiązują? To jeszcze kilkoro dzieci możecie mieć, a następna ciąża, to może bliźniaki będą... A co tam... Rodzina się sypie, ale przecież dzieci można "robić "...

Nie wiem czego oczekujesz od forum... Twoje życie będzie przeplatane zdradami żony i rodzeniem dzieci, i tak będziecie sobie żyli, jakby nigdy nic... Można, jak widać można...

Heh, szkoda tylko, że te formy unikania ciąży nie zawsze są skuteczne. Nawet jeśli się skorzysta z więcej niż jednej.

Mam do siebie wyrzuty, nie powinienem z nią baraszkować w takich okolicznościach. Poniosło mnie, poniosło i ją, natomiast bez przesady, nie jestem gamoniem aby w takich okolicznościach ryzykować kolejne dziecko.
Jak widać, antykoncepcja nie jest aż tak skuteczna jak by się mogło wydawać.

34 Ostatnio edytowany przez Ogotay (2023-09-19 17:27:20)

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
szeptem napisał/a:

Autorze szczerze się dziwię, że po kolejnym wyskoku żony (choćby tylko wirtualnym, ale jednak, choć na pewno jak było, nie wiesz) byłeś w stanie z nią współżyć i nawet dziecko zrobić (ewentualnie zrobił je ktoś inny - tym bardziej się Tobie dziwię). Jesteś straszliwie naiwny, sorry. Ona się nie zmieni nigdy, jak już wyżej zauważono... Ty sobie analizujesz, wyjaśniasz i tłumaczysz DDA i inne takie, a ona ma to w nosie - i Waszą rodzinę, i dokazuje. Dlaczego to robi? - bo wie, że jej zawsze wybaczysz i nigdy nie zostawisz (niestety). Jeśli masz "jaja" postaw się i pokaż jej, że znasz swoją wartość i zasługujesz na lepszą wersję kobiety - na taką, która będzie traktowała Cię serio. Strasznie to przykre.

Łatwo uciec w ramiona innej.
Już po poprzednim kryzysie wiedziałem, że tak byłoby najłatwiej.
Ale czy na pewno lepiej? Wg mnie nie, dla nich (dzieci) warto było próbować, a próba niestety wiąże się z ryzykiem.

Mam dzieci, dla mnie rodzina to „świętość”.
 
I o ile dopuszczam możliwość rozstania i nowej partnerki, o tyle wg mnie jaja pokazuje się właśnie nie szukając najłatwiejszych rozwiązań, a tych najlepszych, słusznych. Nawet kosztem tego co mam teraz. Nie żałuję.
Co najwyżej żona będzie miała czego żałować, bo z całą skromnością - sporo straci.
No i jeśli szybko nie zacznie traktować mnie serio, to tak się właśnie stanie.
Chcę naprawiać, ale nie jestem typem masochisty.

Rozumiem natomiast, że nie wierzysz, że człowiek może się zmienić. Ja mam inaczej, inaczej po co nad sobą pracować?

35 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-09-19 18:27:22)

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

O kurde, strasznie przypomina mi to historię znajomej, która odeszła mając aż szóstkę dzieci. Po prostu ich nie zabrała, zostawiła mężowi - bo taki warunek postawił jej nowy facet.
Wcześniej tez miała romanse.

PS. Jedno z szóstki dzieci nie było jej męża (może więcej, ale to jedno to na pewno). Więc może Ty też to sprawdź.

36

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
madoja napisał/a:

O kurde, strasznie przypomina mi to historię znajomej, która odeszła mając aż szóstkę dzieci. Po prostu ich nie zabrała, zostawiła mężowi - bo taki warunek postawił jej nowy facet.
Wcześniej tez miała romanse.

PS. Jedno z szóstki dzieci nie było jej męża (może więcej, ale to jedno to na pewno). Więc może Ty też to sprawdź.

Taka opcja przy rozstaniu pasowałaby mi najbardziej - żona odchodzi, dzieci zostają. W końcu by od nich odpoczęła lol

Mam nadzieję, że mojej żony nie stać na taką patologię, bo matka co własne dzieci zostawia dla boczniaka…bez komentarza.
Nie mam wątpliwości czyja jest ta czwórka. Osoby zdradzające charakteryzuje jednak specyficzne i symptomatyczne zachowanie. A nawet gdyby nie były moimi biologicznymi dziećmi - tersz  to bez znaczenia - przecież jestem z nimi od porodu, są moimi dziećmi. Natomiast gdyby to obecne okazało się nie moje, co jeszcze sprawdzę na konsultacji lekarskiej, to wyślę ją z nim do ojca dziecka.

37

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
madoja napisał/a:

O kurde, strasznie przypomina mi to historię znajomej, która odeszła mając aż szóstkę dzieci. Po prostu ich nie zabrała, zostawiła mężowi - bo taki warunek postawił jej nowy facet.
Wcześniej tez miała romanse.

PS. Jedno z szóstki dzieci nie było jej męża (może więcej, ale to jedno to na pewno). Więc może Ty też to sprawdź.

Tez znam historie, gdzie zona zostawila mezowi 7 dzieci

38

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Kto da więcej ? big_smile
7 po raz pierwszy
Sorki musiałem smile

39

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:

Natomiast gdyby to obecne okazało się nie moje, co jeszcze sprawdzę na konsultacji lekarskiej, to wyślę ją z nim do ojca dziecka.

A jak masz zamiar to niby na konsultacji sprawdzić? na wygląd płodu? wink
Jedynie test DNA powie Ci prawdę. Na Twoim miejscu zrobiłabym go.

40

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
paslawek napisał/a:

Kto da więcej ? big_smile
7 po raz pierwszy
Sorki musiałem smile

Wogole dla mnie to jest masakra jakas miec 7 dzieci i caly czas zapierdzielac przy nich albo nawet jak u autora postu 5

41 Ostatnio edytowany przez madoja (2023-09-19 21:23:25)

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

A mnie szokuje że laska w ciąży sobie romansuje.
Jaki normalny facet chce babę z 4 dzieci i z piątym w ciąży?

Przeciętny facet niechętnie podchodzi do informacji, że babka ma jednego bombelka, a tu czwórka plus jeden w brzuchu? big_smile
Co ona musiała mu naopowiadać, że był nią zainteresowany?
Pewnie jakieś nieprawdopodobne rzeczy związane z seksem (co mu zrobi - pewnie łącznie ze zdjęciami), plus zawsze wyrozumiała i miła, roztaczała piękne wizje ich wspaniałego życia przepełnionego seksem jak z porno, zrozumieniem i ciepłymi obiadkami.

Albo nie powiedziała mu o dzieciach (to bardziej prawdopodobne), jedynie pokazała siebie jako biedną mężatkę której mąż nie rozumie i nawet jej seksualnie nigdy nie zaspokajał., a ona taka dobra i zagubiona. Piękna, dzielna, chce kochać i być kochaną, a ten mąż łajza i potwór wcale jej nie rozumie...

42

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Wogole dla mnie to jest masakra jakas miec 7 dzieci i caly czas zapierdzielac przy nich albo nawet jak u autora postu 5

Nie Tobie to osądzać.
Autorze jesteś w czarnej doopie, myślę że ona się nie zmieni.

43

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
madoja napisał/a:

A mnie szokuje że laska w ciąży sobie romansuje.
Jaki normalny facet chce babę z 4 dzieci i z piątym w ciąży?

Przeciętny facet niechętnie podchodzi do informacji, że babka ma jednego bombelka, a tu czwórka plus jeden w brzuchu? big_smile
Co ona musiała mu naopowiadać, że był nią zainteresowany?
Pewnie jakieś nieprawdopodobne rzeczy związane z seksem (co mu zrobi - pewnie łącznie ze zdjęciami), plus zawsze wyrozumiała i miła, roztaczała piękne wizje ich wspaniałego życia przepełnionego seksem jak z porno, zrozumieniem i ciepłymi obiadkami.

Albo nie powiedziała mu o dzieciach (to bardziej prawdopodobne), jedynie pokazała siebie jako biedną mężatkę której mąż nie rozumie i nawet jej seksualnie nigdy nie zaspokajał., a ona taka dobra i zagubiona. Piękna, dzielna, chce kochać i być kochaną, a ten mąż łajza i potwór wcale jej nie rozumie...

Wiesz moze jej nie chodzilo o staly zwiazek, a jedynie tzw skoki w bok bez zobowiazan,a w tym akurat dzieci nie przeszkadzaja

44

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Wiesz moze jej nie chodzilo o staly zwiazek, a jedynie tzw skoki w bok bez zobowiazan,a w tym akurat dzieci nie przeszkadzaja

Tak, to prawda, ale on pisze że niewykluczone że ona będzie chciała odejść.
A gdy ciężarna matka 4 bombelków chce odejść, to wyłącznie dlatego że kogoś już ma. Nie zrobi tego tak w ciemno.

45

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
madoja napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Wiesz moze jej nie chodzilo o staly zwiazek, a jedynie tzw skoki w bok bez zobowiazan,a w tym akurat dzieci nie przeszkadzaja

Tak, to prawda, ale on pisze że niewykluczone że ona będzie chciała odejść.
A gdy ciężarna matka 4 bombelków chce odejść, to wyłącznie dlatego że kogoś już ma. Nie zrobi tego tak w ciemno.

No niewiem ja odeszlam z jednym dzieckiem, a nikogo nie mialam innego. Po prostu uznalam, ze lepiej mi wychowywac corke sama, niz byc ze zdrajca

46

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
maku2 napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Wogole dla mnie to jest masakra jakas miec 7 dzieci i caly czas zapierdzielac przy nich albo nawet jak u autora postu 5

Nie Tobie to osądzać.
Autorze jesteś w czarnej doopie, myślę że ona się nie zmieni.

Masz racje. Nawet nie widzialam, ze to bedzie brzmiec jak osadzanie. No tak autor ma przekichane

47

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Autorze, twoja jeszcze żona to oprócz DDA ma jeszcze inne problemy z osobowością.
Sam wiesz jak to wygląda.
Ty się zmieniłeś, pracowałeś nad sobą, ona nie.

Gdy dowiedziałeś się o pierwszej zdradzie zapomniałeś o podstawowej zasadzie:
Ciało raz puszczone w ruch, będzie się puszczać.

Masz niewiele opcji:
- zaakceptować sytuację, wiedząc, że mogą się powtarzać
- rozejść się i tu 3 opcje: dzieci zostają z żoną, z tobą, lub opieka naprzemienna
- spakować się i szukać lepszego życia (wylot w piątek o 6:25 z Chopina na Dominikanę) smile

Idź do adwokata, dowiedź się co możesz zrobić. Konsultacja nie kosztuje dużo, w porównaniu z tym co możesz stracić.
Przygotuj się psychicznie.

48

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
szeptem napisał/a:
Ogotay napisał/a:

Natomiast gdyby to obecne okazało się nie moje, co jeszcze sprawdzę na konsultacji lekarskiej, to wyślę ją z nim do ojca dziecka.

A jak masz zamiar to niby na konsultacji sprawdzić? na wygląd płodu? wink
Jedynie test DNA powie Ci prawdę. Na Twoim miejscu zrobiłabym go.

Do bodajże 12 czy 14 tygodnia płody rozwijają się tak samo, mają określony dla wieku rozmiar. Cztery tygodnie różnicy na takim etapie są jednak łatwe do wychwycenia.

49

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Wiesz moze jej nie chodzilo o staly zwiazek, a jedynie tzw skoki w bok bez zobowiazan,a w tym akurat dzieci nie przeszkadzaja

Z tego co mówiła, w ogóle nie myślała o przyszłości ani konsekwencjach tego co robi. Dla mnie to przerażające.
Wg jej słów wiedziała (chociaż pewnie się łudziła), że relacja z boczniakiem nie ma przyszłości.

50

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Wiesz moze jej nie chodzilo o staly zwiazek, a jedynie tzw skoki w bok bez zobowiazan,a w tym akurat dzieci nie przeszkadzaja

Z tego co mówiła, w ogóle nie myślała o przyszłości ani konsekwencjach tego co robi. Dla mnie to przerażające.
Wg jej słów wiedziała (chociaż pewnie się łudziła), że relacja z boczniakiem nie ma przyszłości.

51

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
madoja napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Wiesz moze jej nie chodzilo o staly zwiazek, a jedynie tzw skoki w bok bez zobowiazan,a w tym akurat dzieci nie przeszkadzaja

Tak, to prawda, ale on pisze że niewykluczone że ona będzie chciała odejść.
A gdy ciężarna matka 4 bombelków chce odejść, to wyłącznie dlatego że kogoś już ma. Nie zrobi tego tak w ciemno.

Oficjalnie nie chce odchodzić, odkąd prawda wyszła na jaw, tak właśnie mówi.
Właśnie zapewne dlatego, że relacja z boczniakiem była w powijakach, zapewne dlatego, że nie miała i za bardzo nie ma dokąd odejść.
Po prostu z jej zachowania i stosunku do mnie wnioskuję, że jest „ze mną” z braku laku.
Taki układ mi oczywiście nie pasuje.
Rozumiem, że może jeszcze sobie nie poradziła z uczuciami do boczniaka, że kac trwa.

Jedyny układ jaki jestem (mam nadzieję) w stanie zaakceptować, to postanowienie by już to się nie powtórzyło poparte pracą nad sobą i relacją.

52

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

Moze myslal  "ze dzieci uratuja lub polepsza zwiazek " niestety wielu ma przykra niespodzianke. W tych czasach dzieci nie stanowia zadnej przeszkody dla kobiety chocby ich miala z 20 jak chce zdradzic na boku to zrobi to

Rozumiem, że różni ludzie tu przychodzą, ale nigdy bym nie wpadł na pomysł by kolejne dzieci ratowały lub polepszały małżeństwo.
Choćby dlatego, że to działa szybciej odwrotnie - więcej obowiązków, mniej czasu, mniej kasy, więcej hałasu itp.

53

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:

Jedyny układ jaki jestem (mam nadzieję) w stanie zaakceptować, to postanowienie by już to się nie powtórzyło poparte pracą nad sobą i relacją.

Rozważ rozwód, ale ze wspólnym mieszkaniem i dalszym prowadzeniem "rodziny".

54

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

Moze myslal  "ze dzieci uratuja lub polepsza zwiazek " niestety wielu ma przykra niespodzianke. W tych czasach dzieci nie stanowia zadnej przeszkody dla kobiety chocby ich miala z 20 jak chce zdradzic na boku to zrobi to

Rozumiem, że różni ludzie tu przychodzą, ale nigdy bym nie wpadł na pomysł by kolejne dzieci ratowały lub polepszały małżeństwo.
Choćby dlatego, że to działa szybciej odwrotnie - więcej obowiązków, mniej czasu, mniej kasy, więcej hałasu itp.

To po co chciales wiecej obowiazkow i mniej czasu np? Nie rozumiem tego zjawiska

55

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
M!ri napisał/a:
Ogotay napisał/a:

Jedyny układ jaki jestem (mam nadzieję) w stanie zaakceptować, to postanowienie by już to się nie powtórzyło poparte pracą nad sobą i relacją.

Rozważ rozwód, ale ze wspólnym mieszkaniem i dalszym prowadzeniem "rodziny".

Tak dla pewności, to na poważnie było?

56

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
JuliaUK33 napisał/a:

To po co chciales wiecej obowiazkow i mniej czasu np? Nie rozumiem tego zjawiska

Kwestia podejścia.
Ja uwielbiam dzieciaki.
A wszystkie trudy i „minusy” które generują zwracają po wielokroć. I nie chodzi mi o 500 czy 800+ lol

57

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
M!ri napisał/a:
Ogotay napisał/a:

Jedyny układ jaki jestem (mam nadzieję) w stanie zaakceptować, to postanowienie by już to się nie powtórzyło poparte pracą nad sobą i relacją.

Rozważ rozwód, ale ze wspólnym mieszkaniem i dalszym prowadzeniem "rodziny".

Tak dla pewności, to na poważnie było?

Właśnie, bo niby co to miało dać, raczej by było nie do zniesienia.

58

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Farmer napisał/a:

Autorze, twoja jeszcze żona to oprócz DDA ma jeszcze inne problemy z osobowością.
Sam wiesz jak to wygląda.
Ty się zmieniłeś, pracowałeś nad sobą, ona nie.

Gdy dowiedziałeś się o pierwszej zdradzie zapomniałeś o podstawowej zasadzie:
Ciało raz puszczone w ruch, będzie się puszczać.

Masz niewiele opcji:
- zaakceptować sytuację, wiedząc, że mogą się powtarzać
- rozejść się i tu 3 opcje: dzieci zostają z żoną, z tobą, lub opieka naprzemienna
- spakować się i szukać lepszego życia (wylot w piątek o 6:25 z Chopina na Dominikanę) smile

Idź do adwokata, dowiedź się co możesz zrobić. Konsultacja nie kosztuje dużo, w porównaniu z tym co możesz stracić.
Przygotuj się psychicznie.

dobrze napisane

59

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
M!ri napisał/a:
Ogotay napisał/a:

Jedyny układ jaki jestem (mam nadzieję) w stanie zaakceptować, to postanowienie by już to się nie powtórzyło poparte pracą nad sobą i relacją.

Rozważ rozwód, ale ze wspólnym mieszkaniem i dalszym prowadzeniem "rodziny".

Tak dla pewności, to na poważnie było?

A myślisz że nie ma takich par? Są nawet takie które znowu się pobierają.

Zdradziła Cię i musi ponieść konsekwencje. Myślisz że bez konsekwencji ona cokolwiek zmieni w swoim zachowaniu jeżeli wszystko uchodzi jej na sucho? Buhaha
Nie chcesz opuszczać dzieci, ale ich matka nie musi być Twoją małżonką i nie musisz mieć wobec niej obowiązków prawnych i finansowych.
Teraz jeszcze ją kochasz ale przy braku jej zaangażowania szybko Ci przejdzie. Może sam zechcesz poznać kogoś kto Cię pokocha. Tylko że wtedy to Ty będziesz tym złym.

60

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Przykro mi, ze tak sie stalo, bo jak piszesz kochasz ja i dzieci.

Opisujesz tez siebie jako dobrego czlowieka, zycze ci wiec, by towja zona sie otrzasnela.

A moze wspolna praca nad odnowieniem uczuc (oczywiscie z jej strony), moze dowiedz sie czego ona oczekuje w lozku, moze brak jej czegos, czego ty jej nie dawales?

61

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Gosiawie napisał/a:

A moze wspolna praca nad odnowieniem uczuc (oczywiscie z jej strony), moze dowiedz sie czego ona oczekuje w lozku, moze brak jej czegos, czego ty jej nie dawales?

smile smile smile

62

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

w sumie ciezko juz komus takiemu zaufac  ponownie

.. jak !?

63

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Ogotay napisał/a:
JuliaUK33 napisał/a:

To po co chciales wiecej obowiazkow i mniej czasu np? Nie rozumiem tego zjawiska

Kwestia podejścia.
Ja uwielbiam dzieciaki.
A wszystkie trudy i „minusy” które generują zwracają po wielokroć. I nie chodzi mi o 500 czy 800+ lol

Ja tez lubie male dzieci jak wiem,ze sa nie moje, ze jak zaczna ryczec to moge szybko oddac rodzicom

64

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?
Farmer napisał/a:
Gosiawie napisał/a:

A moze wspolna praca nad odnowieniem uczuc (oczywiscie z jej strony), moze dowiedz sie czego ona oczekuje w lozku, moze brak jej czegos, czego ty jej nie dawales?

smile smile smile

big_smile
Przypomina mi to:

PunBB bbcode test

65

Odp: kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

W mojej opinii jesteś, autorze, za miękki.
Po poprzedniej zdradzie pracowałeś nad sobą, starałeś się, dbałeś o małżeństwo.
Jak widać - po nic. Może więc nie była to dobra droga? Powinna była poczuć zagrożenie że odejdziesz, zamiast widzieć Twoje poczucie winy i starania.

Ona mówi teraz o odejściu bo widzi, że to ona kieruje sytuacją. Robi z siebie biedną mimozę, bo Tobie nadal zależy i może traktować Cię jak śmiecia.
Powinieneś walnąć pięścią w stół, huknąć, nawrzeszczeć, wylać z siebie wszystko co Cię boli. Może wyjebać ją z domu, albo sam się wyprowadzić, żeby zobaczyła jakie to różowe życie samotnej matki tylu dzieci.
Koniec delikatności i dawania jej bezpieczeństwa. Koniec rozmów i przekonywania jej by walczyła o rodzinę. Dałeś jej wtedy szansę, zmarnowała ją, bo byłeś za dobry.
Zrób teraz wszystko żeby się przestraszyła i poczuła się zagrożona - Twoim odejściem, odcięciem od Twoich pieniędzy, samotnością, nawet ostracyzmem ze strony rodziny (bo założę się że nikomu jeszcze nie powiedziałeś, by ją chronić). Niech zobaczy jakie są konsekwencje jej czynów, bo póki co nie poniosła żadnych.

Mówię Ci to jako kobieta.
My się bardzo boimy zostać na lodzie. Bardzo boimy się samotności. Zafunduj jej to.

Posty [ 1 do 65 z 73 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejna zdrada, czy to ma choć odrobinę sensu?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024