Hej wszystkim
Pisze tutaj, ponieważ nie umiem sobie poradzić z pewna sytuacja. Mam partnera którego kocham, na początku naszej zawiłej znajomosci widziałam ze jemu cholernie na mnie zależy. Teraz w lutym minie rok od momentu kiedy zostaliśmy parą. Mój facet ma specyficzny charakter, ale ostatnio, hmmm od jakiś może 3 tygodni często zarzuca mi ze on się bardziej stara ode mnie. Mnie aż zatkało ponieważ ja dla tego związku robię może nawet więcej. Chce rozmawiać, naprawiać, jeżeli chodzi o prezenty to tez czasem jemu coś kupię, zapłacę w restauracji rachunek albo ugotuje obiad w domu, na który często przyjeżdża. On oburza się ze kupuje mi więcej rzeczy, ze ma do mnie daleko a paliwo tez kosztuje. Często jak przyjeżdża i wchodzi do mojego domu to nie jest uśmiechnięty i szczęśliwy ze mnie widzi, a przygnębiony.Twierdzi ze on nie wie co dalej z nami, ze on się musi zastanowić, ze jestem niewdzięczna. Ze on nigdy mi nic nie kupi. Pojechaliśmy ostatnio jego samochodem na rynek do miasta. Poqiedzialam ze zwrócę koszty dojazdu. Powiedział „ależ nie ma mowy”. Idąc rynkiem zrobił się romantyczny nastrój, wszystko fajnie ale on mówi mi w twarz ze on nie jest mnie pewny (uważam ze tego się nie mówi) ze po ślubie kobieta może robić z facetem wszystko, bo będzie uważała ze jest jej. Ze za mało daje z siebie i on jest optymistycznie i pozytywnie nastawiony ale lekko się wycofał z tej relacji. Odechciało mi się spaceru, atmosfera padła jak bańka mydlana. Przytulił mnie, potem jakby nigdy nic się nie stało złapał za rękę. Co myślicie?