witam!pisze by ostrzec Was przed ludzmi, ktorzy sa pozbawieni jakichkolwiek uczuc, empatii, wspolczucia, odpowiedziaalnoscci!!! jestem po rozstaniu ponad dwa miesiace, nadal jest mi ciezko, zbieram sily i nabieram wiare w ludzi... byl sympatyczny, czarujacy, inteligentny, swietny mowca, dobry organizator... ale tez manipulant, egoista, cham, czlowiek bez serca i uczuc... wystarczylo 14 miesiecy by zniszczyc mnie dokumentnie, jestem wrakiem czlowieka, moje poczucie wlasnej wartosci jest rowne zeru, najchetniej chodzilabym kanalami!!! ciagle slyszalam: jestes niereformowalna, gruba (a nie jestem!), zaniedbana(a tez nie jestem), zle ubrana(a bylam dobrze) etc...
sluchajac tego przez rok wbilo sie to w moja podswiadomosc i teraz walcze!!! walcze o sama siebie! chodze z nozem w plecach, bo on teraz udaje, ze mnie nie widzi, nie zna... traktuje przedmiotowo. ja cierpie, a czlowiek pozbawiony normalnych odczuc bawi sie swietnie u boku swoich "kolezanek"! mam nadzieje, ze wszystkie, ktore tkwia w czyms takim pojda po rozum do glowy i zdecyduja sie odejsc by walczyc o sama siebie, o wlasne wartosci, bo on sie nie zmieni, a zmieni Was... pozdrawiam! ![]()
Podobne tematy
2 2013-05-18 02:21:16 Ostatnio edytowany przez charis (2013-05-18 02:22:04)
wiem co masz na mysli. tez jestem w rozsypce rownierz po nnieudanym zwiazku
Charis, a co sie stalo w Twoim przypadku? podobnie jak u mnie?
wiesz.... mysle zeby wyjasnic wszystko lepiej trzeba dluzej pogadac..... jesli potrzebojesz sie komus wygadac chetnie pomoge to moje gg. pisz bez skrepowania 47051650
witam!pisze by ostrzec Was przed ludzmi, ktorzy sa pozbawieni jakichkolwiek uczuc, empatii, wspolczucia, odpowiedziaalnoscci!!! jestem po rozstaniu ponad dwa miesiace, nadal jest mi ciezko, zbieram sily i nabieram wiare w ludzi... byl sympatyczny, czarujacy, inteligentny, swietny mowca, dobry organizator... ale tez manipulant, egoista, cham, czlowiek bez serca i uczuc... wystarczylo 14 miesiecy by zniszczyc mnie dokumentnie, jestem wrakiem czlowieka, moje poczucie wlasnej wartosci jest rowne zeru, najchetniej chodzilabym kanalami!!! ciagle slyszalam: jestes niereformowalna, gruba (a nie jestem!), zaniedbana(a tez nie jestem), zle ubrana(a bylam dobrze) etc...
sluchajac tego przez rok wbilo sie to w moja podswiadomosc i teraz walcze!!! walcze o sama siebie! chodze z nozem w plecach, bo on teraz udaje, ze mnie nie widzi, nie zna... traktuje przedmiotowo. ja cierpie, a czlowiek pozbawiony normalnych odczuc bawi sie swietnie u boku swoich "kolezanek"! mam nadzieje, ze wszystkie, ktore tkwia w czyms takim pojda po rozum do glowy i zdecyduja sie odejsc by walczyc o sama siebie, o wlasne wartosci, bo on sie nie zmieni, a zmieni Was... pozdrawiam!
Watek, ktory poza tematyka zdrad powinien figurowac na pierwszej glownej stronie forum.
Choc sytuacyjnie odmiennie od Ciebie sie znajduje, to jednak doskonale - choc i to malo powiedziane - i zarazem dobitnie wiem, jak sie czujesz.
Ja potrzebowalem okolo 7 miesiecy, by wyciagnac ten noz z plecow... udalo sie przy wsparciu tego forum i mocnego wsparcia z realnego otoczenia.
czlowiek pozbawiony normalnych odczuc bawi sie swietnie u boku swoich "kolezanek"! mam nadzieje, ze wszystkie, ktore tkwia w czyms takim pojda po rozum do glowy i zdecyduja sie odejsc by walczyc o sama siebie, o wlasne wartosci, bo on sie nie zmieni,
Jak sie dobrze okolo nich "zakreci", to utona wszyscy... Odizolowac takie przypadki od spoleczenstwa jest niestety awykonalne.
Przeraża mnie czasem to, jak inni potrafią manipulować i jak chcąc sobie samemu zrobić dobrze (np. dowartościować się) potrafią zgnoić innego człowieka. Często sami są w miarę zadowoleni, bo osiągnęli swój cel a że kosztem kogoś innego, to cóż, mówi się trudno. Najgorsze jest to, że sami nie są świadomi tego co robią a nawet dlaczego to robią. Natomiast efekt jest taki, że taka ona28 zostaje później z poczuciem beznadziejności, oszukania, niskiej wartości.
Mam nadzieję, że szybko znajdzie się ktoś, kto Cię przytuli, pocieszy i pozwoli Ci zapomnieć o tym co było. Bo nie warto tego rozpamiętywać. To z nim coś było nie w porządku, a nie z Tobą! Pamiętaj o tym!
widze, ze jest nas wiecej! niestety! albo i stety, ze juz nie jestesmy w tym bagnie! teraz wazne jest by znow nauczyc sie zyc pewlnia zycia, cieszyc sie spokojem i znow zaczac wierzyc, ze jestesmy warosciowymi ludzmi! chyba trzeba czasu! dla mnie najlepszym lekarstwem okazuje sie zerwanie kontaktu, mielismy kontakt przez ok 6 tyg po zerwaniu i ciagle wiecil mi dziure w glowie... serce mi sie kroilo na tysiace kawalkow, sluchajac jego wypadow, planow, marzen... (bedac ze mna nie mial ich!!!) teraz, gdy jest cisza mniej mysle i nie denerwuje sie, jest lepiej, zaczynam powoli sie odradzac!
faktem jednak jest to, ze takie kanalie chodza po swiecie i szukaja ofiar by moc kogos zrownac z ziemia, sprawic by taka osoba czula sie jak smiec, traktowac przedmiotowo... a oni nie maja sobie nic do zarzucenia, bo przeciez nic zlego nie zrobili!!! ![]()
''Mam nadzieję, że szybko znajdzie się ktoś, kto Cię przytuli, pocieszy i pozwoli Ci zapomnieć o tym co było. Bo nie warto tego rozpamiętywać. To z nim coś było nie w porządku, a nie z Tobą! Pamiętaj o tym!''
wiesz... teraz nawet nie mysle o tym, jestem na etapie, gdzie kazdego porownuje do niego, nie wyobrazam sobie bym mogla isc z kims innym do lozka... modle sie by to wszystko minelo, abym znow zaczela "widziec" facetow. zycze tego sobie i wszystkim, ktorzy tez tego potrzebuja...
ps. nie potrafie cytowac wiadomosci ![]()
Czas... Na wszystko potrzeba czasu. Nie ważne czy ktoś odchodzi od nas, czy opuszcza na zawsze ten padół łez. Każde odejście boli, każde boli inaczej i na zapomnienie, zaakceptowanie tego, pogodzenie się z tym potrzeba czasu.
Ważne jest byś nie rozpamiętywała go, nie zastanawiała się co złego zrobiłaś, jak można było inaczej. NIE! Dobrze jest spalić mosty, zapomnieć, wykasować to z pamięci, nie wspominać, nie wracać do tego, tylko żyć tym co jest dziś, żyć teraz.
doskonale zgadzam sie z tym ! staram sie jak mge, ale czasami nie wychodzi, sa noce, gdy on mi sie sni, wstaje wtedy najczesciej bardziej zmeczona niz przed pojsciem spac. dzis mam ogromna ochote zadzwonic do niego, musze walczyc z soba, bo wiem, gdybym to zrobila pokazalabym swoja slabosc, ze mi zalezy, albo cos... mam nadzieje, ze juz niedlugo wszystko minie! czesto zastanawiam sie nad tym co by bylo, gdybym zobaczyla go z jakas dziewczyna... i dochodze do wniosku, ze chyba umarlabym! jeszcze nie jestem na to gotowa...
doskonale zgadzam sie z tym ! staram sie jak mge, ale czasami nie wychodzi, sa noce, gdy on mi sie sni, wstaje wtedy najczesciej bardziej zmeczona niz przed pojsciem spac. dzis mam ogromna ochote zadzwonic do niego, musze walczyc z soba, bo wiem, gdybym to zrobila pokazalabym swoja slabosc, ze mi zalezy, albo cos... mam nadzieje, ze juz niedlugo wszystko minie! czesto zastanawiam sie nad tym co by bylo, gdybym zobaczyla go z jakas dziewczyna... i dochodze do wniosku, ze chyba umarlabym! jeszcze nie jestem na to gotowa...
Ja dopiero po roku od rozstania jestem w stanie stanac z Nia oko w oko i patrzac jak na obca osobe w tlumie, powiedziec z ironicznym usmiechem "sorry troche tu tloczno, pojde juz", odwrocic sie na piecie i odejsc "w sina dal" bez slowa wyjasnienia.
banalne ale jednak prawdziwe, ze czas tu gra na Nasza korzysc i trzeba zamknac za soba drzwi przeszlosci. To co bylo mozna z czasem wybaczyc ale niestety nie da sie zapomniec.
Na pozbawionych empatii manipulantow jest tylko jedna rada - rozpoznac, nastepnie odizolowac sie
To bardzo trudne. Najgorzej, gdy uwierzysz, ze mozna manipulanta/tke zmienic, - wtedy mozna sie niezle poranic. Ona28, jesli jeszcze walczysz z soba, by nie zadzwonic, to chyba znaczy, ze jeszcze Ci malo upokorzen.. Czas to jedno, a drugie - to rozprawic sie z tym, co bylo. Trzymam kciuki za odnalezienie siebie.
Kochani... dziekuje Wam bardzo te slowa wiele dla mnie znacza!!! piszecie czarno na bialym, ze to nie ma sensu i ja tez w to musze uwierzyć na 100%
dzis mam kiepski dzien, nie wiecie jaka mam ochote sie do niego teraz przytulic, przytulic sie do faceta, ktory nigdy nie odwzajemni moich uczuc, nigdy nie bede dla niego najwazniejsza osoba... przykre, glupie, niemoralne, nienormalne, a jednak prawdziwe- taki wlasnie mam dzis dzien! z krwawiaca rana w plecach nadal szukam siebie ...
ps. prosze nadal trzymajcie kciuki ![]()
ps. zapisalam sie na wizyte z psychologiem, notabene jestem DDA, pewnie to ma wplyw na facetow, ktorych wybieram na potencjalnych "mezow"
Ona, TO NIE MA SENSU
ps. przytul sie do nas... wirtualnie ![]()
przytulam, przytulam, przytulam i przytulać bede!!!!!! ![]()
musze zmienic myslenie, inaczej sie nie da!!!! sama sie tym nakrecam ![]()
odizoluj sie, zajmij soba. bedzie o.k.
notabene jestem DDA, pewnie to ma wplyw na facetow, ktorych wybieram na potencjalnych "mezow"
Nie tłumacz tym sobie swoich wyborów. Może mieć to wpływ, ale wcale ni musi! Najważniejsze, że masz tego świadomość, a stąd już prosta droga by być czujnym, wyczulonym i wybierać rozsądnie.
Czy wirtualnie wypada przytulać się do faceta? Jeśli tak to i ja Cię przytulam
Nie daj się! Głowa do góry, ponad chmury ![]()
dzis doliny ciag dalszy... wczoraj poszlam spac z nadzieja, ze dzis sie obudze i bede patrzec na swiat w rozowych kolorach, niestety nie bylo mi dane... normalnie funkcjonuje tylko w pracy
żyć sie nie chce!!!! juz mi przeszlo by do niego dzwonic, ale to nie znaczy, ze nie mysle, bo mysle!!! i jeszcze te sny!!! praktycznie co druga noc sni mi sie on! nie wytrzymuje juz psychicznie, jest mi tak zle i smutno. czuje sie samotna, samotna wsrod ludzi, nic mnie nie cieszy
jestem u kresu wytrzymalosci !!! pewnie juz Was nudze, bo ciagle pisze i pisze o tym samym, ale potrzebuje tego, potrzebuje Waszych slow.
Przytulam nad wyraz wirtualnie i lekture ponizsza polecam ![]()
http://www.netkobiety.pl/t51369.html
3maj sie pionu... i bedziesz jeszcze szczesliwa,chocbys miala sobie to szczescie qwa narysowac
![]()
Przytulam nad wyraz wirtualnie i lekture ponizsza polecam
http://www.netkobiety.pl/t51369.html
3maj sie pionu... i bedziesz jeszcze szczesliwa,chocbys miala sobie to szczescie qwa narysowac![]()
![]()
a pewnie, ze sobie narysuje, jesli bedzie trzeba!!! staram sie jak moge, walcze ze soba! licze na pomoc psychologa-nieukrywam!
link przeczytany! co nie co z mojego zycia, kazdy jednak przechodzi rozstanie na swoj sposob
oby nam wszystkim sie udalo ![]()
trzymam kciuki i dziekuje za Wasze wsparcie! :*
smutno mi tak jakos
( dzis przejezdzalam kolo jego domu, chyba ma nowa dziewczyne
wiem, ze to niby taka kolej rzeczy! ale czy na prawde ja dla niego nic nie znaczylam?! serce mi peka z zalu, ktory w sobie mam!!! juz dawno o mnie zapomnial i generalnie ma to wszystko w nosie co nas laczylo!!! czy faceci na prawde tak szybko znajduja pocieszenie?! tak szybko zapominaja, czy jak to jest? jeszcze 3 dni temu pisal smsy, po co?????????????????????????????????????????????????????? ![]()
Ona, odpowiedzialas sobie sama na to w swoim pierwszym poscie
on nie robi tego Tobie - on po prostu TAKI jest.
Jesli tesknota dopada Cie wieczorami, zorganizuj sobie jakos ten czas, wymysl jakies zajecie, ktore daje Ci radosc ![]()
wieczory sa ok, masakryczne sa weekendy, kiedy siedze sama....
wczoraj znow mialam tel w reku by zadzwonic, ale nie zadzwonilam! ![]()
ciesze dzis z tego! dzis jestem p drugiej wizycie u psychologaa, jestem zaddowolona, fajny facet i licze, ze pomoze mi zmienic to, czego sama zmienic nie potrafie... oby do przodu! a to ze on taki jest, to ja wiem! ale to boli mimo wszystko!!!!!!!! pewnie musi minac sporo czasu zanim dam sobie z nim spokoj... ale dam rade! musze! dziekuje ![]()
Dzwonić nie wolno.
Nie popadaj w mizoandrię. Sugeruję mizantropię. Mizantropia jest najbardziej adekwatnym stosunkiem do ludzi.
Dzwonic nie wolno! a odbierac?!
dzwonil wczoraj, pogadalismy, opowiadal co tam u niego etc... oczywiscie nie obylo sie bez tematu przeszlosci, znow klotnie, wyrzuty i moje i jego... bez sensu, glowa mnie rozbolala-znow!!! ale do czego zmierzam... zmierzam do tego, ze ta kanalia nic nie widzi, caly czas twierdzi, ze to moja wina, ze to ja zawinilam, bo on byl lojalny i mial plany by ze mna byc, a ja to zepsulam poprzez moja zaborczosc, ktora wywiazala sie z jego matactw i klamstw, z jego miliona kontktow z kolezankami, ktorych ja nie znalam... z zawożenia kwiatkow na walentynki do swojej bylej... czy to ja jestem nienormalna, czy on??? znow manipulowal, teraz dopiero to widze w jaki sposob on to robi! obiecuje, rzuca slowa na wiatr, a ja zawsze wierzylam, ze nadejdzie dzien, w ktorym zaczniemy zyc tak jak zyc powinny osoby w zwiazku! aha dodal jeszcze, ze "my sie spotykalismy" to co, k*** to nie byl zwiazek z jego strony?! gdybym mogla przywalibabym mu w twarz, najlepiej krzeslem!!!
herezjarcha dziekuje za artukuł, wlasnie czytam ![]()
herezjarcha dziekuje za artukuł, wlasnie czytam
masakra jakas! ![]()
herezjarcha dziekuje za artukuł, wlasnie czytam
masakra jakas!
a czego to taka ciekawa "recenzja" dotyczy??? Może i ja sie skuszę ![]()
Droga Ona28 to co Ty miałaś z tym facetem jest mi znane (tzw.toksyczny związek). Ja potrzebowałam paru lat by wyjść z tego ale uwolniłam się z tego związku i ignoruje tego faceta bo dla mnie to on po prostu już nie istnieje :-).
30 2013-06-05 13:01:51 Ostatnio edytowany przez promyczekk77 (2013-06-05 13:28:16)
Też tak miałam. Odpisał mi dziś na smsa,żebym się ,,odpierdoliła" potem ,,nareszcie,mam nadzieję,że na długo"
Spotykaliśmy się pół roku, wielka miłość z obu stron. W Sierpniu mnie zostawił, wrócił do byłej. ZERO KONTAKTU z jego strony.
Co ja robiłam? Wstydzę się tego. Upijałam się do nieprzytomności, pisałam,dzwoniłam do niego NON STOP, zaczęłam uprawiać seks - po wszystkim wychodziłam z płaczem z jego mieszkania tego mężczyzny, kiedyś nawet on mnie posuwał,a ja pod nim ryczałam i myślałam o tym,którego tak kocham,czułam się śmieciem
Miałam myśli samobójcze, bezsens życia,nic mnie nie cieszyło, czas dłużył mi się, nie uczyłam się nic ( jestem na 1 roku), płakałam po przebudzeniu,płakałam całe dnie. Odstawiłam parę cyrków, wylądowałam na izbie wytrzeźwień. Byłam trupem.
Po pół roku odpisał mi,że ,,cały czas Cię kocham..."
Znowu zaczęłam pisać. Po 3 mc odpisała mi jego była,obecna. Podziękowała mi za po stokroć bardziej czułego i kochającego faceta.
Dalej pisałam,raz na tydzień/ dwa - ciąg 9 smsów.
Odpisał mi,że nigdy ze mną nie będzie,jest z byłą.
Przedwczoraj,że nigdy się ze mną nie spotka.
Dziś napisałam mu,że potrzebowałam go,chodziłam w miejsce naszych spotkań,ale go nie było,ani razu,że nawet mi życzeń na urodziny nie złożył,na gwiazdkę,nic. Że teraz go nie potrzebuję już. Kapią mi łzy,kiedy się pakuję. Zaliczyłam egzaminy na 4, pakuję się i czy dałby wiarę rok temu,że odstawi to co odstawił.
Odpisał mi,żebym się odpierdoliła,nie tylko ja mam problemy. ![]()
Szczerze ? Wstyd mi tego,że byłam taka natrętna,że robiłam,to co robiłam,zamiast zęby w parapet i przetrwać to,a dziś napisać mu jednego jedynego smsa od roku,że mi przeszedł. Poważnie,wstyd mi. Ale też...tak jak piszecie... facet planował,że przyjdę tu na studia,że chce mieć ze mną dzieci i dla niego to taki pryszcz - a ja robię z siebie ofiarę. Ma może i rację,pisałam do niego aż rok.
Teraz. Nie wyzwę go,jest mi przykro i szkoda,że tak się zachowałam,że byłam taka namolna, straciłam cnotę z kimś obojętnym. Ale też... racja,teraz kiedy po roku czasu ja go nie potrzebuję, tęsknię czasami i płaczę,ale to sporadycznie,np dziś chciałam do niego zadzwonić,że zaliczyłam egzamin,a wiem,że on ma to gdzieś... boli. Ale... jakie ten facet ma uczucia ? Jaki to egoista,że znał mnie,wiedział jaka jestem i nie miał odwagi spotkać się ze mną rok temu i powiedzieć ,,Ania,to koniec. Nie kocham Cię,wydawało mi się,kocham moją byłą, chcę być z nią. Nie będę odpisywał, odbierał,nie mogę zmienić numeru,proszę nie kontaktuj się ze mną". Napisał mi to z wielkiej łachy po roku, a wcześniej z dnia na dzień ZERO. Bo ja powinnam wiedzieć,zrozumieć.
Jest super facetem,ale nie dla mnie. Mnie nie traktował super. Dla mnie to poważnie był koniec świata, przepaść,pustka, bezsens. Wstyd mi,że byłam taka namolna. Ale odpierdolę się jak mi kazał dzisiaj. I nie chcę myśleć o nim,nie interesuje mnie. Życzę mu powodzenia. Bez serca facet.
ONA28- te same uczucia, podobne zachowania. Tłumaczę to sobie tak,że dałam z siebie wszystko,więcej nic nie mogłam. Nie kontaktuj się z ni, powaga ![]()
Moją ex odwiedza jej obecny chłopak. Sęk w tym że to jedno mieszkanie tylko różne pokoje wynajmujemy. Na szczęście w momencie kiedy było najciężej udało mi się zachować twarz. Teraz po kilku miesiącach już nie zwracam na to uwagi... Lekko nie było ale się da. Znak że po prostu czas się wyprowadzić
zacząć od nowa ![]()
Właśnie o to chodzi, zachować twarz,a potem poważnie będzie lepiej. I nie obrażałam go
Niedawno jak się wkurzyłam,że po nim to spływa,to mu napisałam,że jest starym dziadem,nieodpowiedzialnym itp. Błagałam go o miłość, bity rok
To Twoja była jest bardzo wrażliwa,jak przychodzi do niej jej facet ![]()
dlaczego jest wrażliwa? nie rozumiem.
Chodziło mi o negatywnie,że mało wrażliwa,jeżeli zaprasza chłopaka,a wie,że Ty jesteś
ona28 napisał/a:herezjarcha dziekuje za artukuł, wlasnie czytam
masakra jakas!a czego to taka ciekawa "recenzja" dotyczy??? Może i ja sie skuszę
Chciałem Ci wysłać, ale zbyt mocno chronisz swoją prywatność.
bags napisał/a:ona28 napisał/a:herezjarcha dziekuje za artukuł, wlasnie czytam
masakra jakas!a czego to taka ciekawa "recenzja" dotyczy??? Może i ja sie skuszę
Chciałem Ci wysłać, ale zbyt mocno chronisz swoją prywatność.
Mój priv zawsze był dostępny, nie chroniony. Albo masz konto zle skonfigurowane albo forum cos fiksuje.