netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Żona nie dba o dzieci i o siebie

66 odpowiedzi22 382 wyświetleniazałożony przez Tyran, 30.12.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Żona nie dba o dzieci i o siebie

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

1

Temat: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Myślę że to najlepsze forum na uzyskanie pomocy.

Żona nie chodzi do pracy ,ja utrzymuję całą rodzinę i mieszkanie .

Sprawa wygląda tak:
Dzieci do szkoły chodzą niedomyte i często w wczorajszych ciuszkach,lub nie dopranych .

W domu sprząta codziennie jednak dużo kątów (niewidocznych ) nie sprząta przez pół roku mimo że jest bałagan.Na początku myślałem że
ma ciężko bo przeprowadziła się do dużego mieszkania 150 m2 z bloków ok 50 m2 .Potrafi też potykać się o niektóre przedmioty i tego nie sprząta.

Okłamuje mnie w codziennych sprawach ,zmienia wersję wydarzeń ,doszło do tego że wypiera się z tego co powiedziała minutę wcześniej .

W oczach dzieci robi ze mnie tyrana rodzinnego który za byle co się doczepia i robi awanturę.

W szkole dzieci mają słabe oceny ,jednak postanowiłem posiedzieć z córką przy lekcjach przez trzy dni i już dostała oceny o dwa stopnie wyżej .

Sama o siebie nie dba, potrafi wyjść na miasto nieuczesana,już nie mówię o fryzjerze .Dzieci tak samo nieuczesane ,nawet w święta nie zrobiła córce jakiejkolwiek fryzury.
Dziecko ma 7 lat i juz się żali że  dzieci w szkole jej dokuczają ,że chodzi w brudnych rajstopkach ,moja żona w takiej sytuacji potrafi powiedzieć :"daj spokój dziecko ","przesadzasz","taka mała plamka"

Dziwne dla mnie jest to że nigdy nie upomina się o jakieś ciuchy dla siebie czy dzieci ,fakt jest też taki że dzieci wszystko mają ,tak czy inaczej zawsze jestem gotowy kupić co potrzebne  ,jej też nigdy nie odmówiłem co było potrzebne i ona o tym wie .

Dziwną sprawą jest że czasami długo namawiam ją do kupienia dla niej coś fajnego ,twierdzi że nie potrzebuje bo pieniądze są  potrzebne na opłaty mieszkania ,mediów itp. jednak wie że starczy na wszystko .
Wśród znajomych uważa się za skromną i niewymagającą którą nie stać na lepsze rzeczy ,a za chwile potrafi się pochwalić gdzie była na wakacjach lub co kupiliśmy fajnego do domu .
Doszło do tego że sąsiedzi nie odpowiadają mi dzień dobry ,a szczególnie koleżanki żony .

Nie wiem co o tym myśleć ,nie jestem z nią szczęśliwy ,jestem z nią dla dzieci .
jej kłamstwa doprowadzają mnie do szału ,często wybucham i denerwuję nie potrzebnie dzieci .

Byliśmy u psychologa ,tylko jedna wizyta poczułem się jak tyran który wszystkiego sie czepia ,a żona jest pokrzywdzoną biedulką ,mimo że mam cały tydzień z weekendami zaplanowany w pracy ,to mam jeszcze zaopiekować się żoną bo ona jest słaba psychicznie i jej więcej pomagać ,mimo że dużo sam robię  przed domem ,płot ,domek z drewna dla dzieci,oranżeria ,ogród i pomagam rodzinie czasami  w polu -dosłownie .

Nie wiem jak dalej żyć nie chcę stracić dzieci,wiem że rozwód nie wchodzi w grę bo żona zabierze dzieci 300 km do rodzinnego miasta i do jej rodziny która równie nie dba o dom ,dzieci  i jest nieodpowiedzialna
Nie mam zamiaru szukać innej kobiety bo nie chcę żyć w konkubinacie  ,ale kłótnie są coraz bardziej wybuchowe i działają mi na nerwy które już mam zszarpane przez rozwód moich rodziców .

Żonę juz traktuję jak kulę u nogi ,ona wiecznie o czymś zapomina  przez co już straciliśmy sporo pieniędzy ,czasu i nerwów np.prawojazdy robi juz dziesięć lat z przerwami i oczywiście jeszcze nie ma .

Nie wiem jak z taka kobietą żyć
ja pracuję w dwóch firmach , w tygodniu po 10 godzin i w weekendy w nocy piątek -sobota po 8 godzin.

Z dziećmi bawię się w tygodniu po pracy średnio 2 godziny ,latem rower i zabawy na działce  ,jednak cały czas jestem popołudniami w kontakcie z dziećmi  ,ale nie mam siły żeby codziennie sprawdzać co było w szkole ,o której idą spać,czy nie siedzą za długo przy komputerze .

Coraz częściej wstydzę się za żonę ,im więcej zwracam uwagę tym bardziej napięta jest sytuacja .Co raz częściej dostaję znaki od rodziny na temat dzieci że są zaniedbane .Co robić ?

2 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2011-12-31 00:26:27)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Tyran,
przyznam, że czytając Twoje słowa miałam dwojakie skojarzenia. Z kobietą nieodpowiedzialną, niedojrzałą, która nie wie, czego chce i jak o to zadbać, być może dlatego, że nigdy nie została tego nauczona - oraz kobiety chorej, wycofanej, zagubionej, nie rozumiejącej zasad życia społecznego, rodzinnego.

Poszukiwanie pomocy na zewnątrz jest dobrym pomysłem. Przykro mi jednak, że pierwsza próba - konsultacja psychologiczna - zniechęciła Was. Jakakolwiek nie byłaby rzeczywista przyczyna Waszych trudności, rozpoznanie jej podczas jednego spotkania nie jest możliwe. Konieczny jest dłuższy kontakt. Wspominasz jednak, że zostałeś postawiony w roli "tyrana", a Twoja żony - "bidulki". Zastanawiam się, na ile jest to kwestia Twoich subiektywnych odczuć, a na ile rzeczywista postawa terapeutki. Niezależnie od tego - takie osądzenie Was jest błędem i uniemożliwia jakąkolwiek dalszą pracę.

Od jak dawna Twoja małżonka zachowuje się w sposób, jaki opisujesz? Jaka była, kiedy się poznaliście? Jak wtedy wyglądał Wasz związek? Czy zauważyłeś momenty, kiedy zachodziły istotne zmiany, pogłębianie się problemu?

Czy żona była kiedykolwiek dignozowana/ leczona psychiatrycznie - w kierunku depresji, schizofrenii, zaburzeń osobowości itp?

3

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Dziękuję za odpowiedz.

Dzieliło na 300 km wielka miłość i tęsknota ,podobało mi się w niej że była skromna ,ale piękna i nie powiem dbała o siebie sama ,miała słabo płatną   
pracę ,ale pracowała i podobało mi się to że sobie radziła w własnym mieście .

Przeprowadziła się do mnie z innego miasta jeszcze za czasu przedmałżeńskiego w wieku 22 lata ,  od samego początku po przeprowadzce nie dawała rady z życiowymi obowiązkami typu odnalezienie sobie pracy ,dojechanie autobusem w nowym mieście ,robieniem obiadów .Myślałem że da sobie rade bo jeszcze jest młoda i nauczy się ,pracę w końcu znalazła ale po dużych naciskach po pół roku od przeprowadzki  ,tak naprawdę to nigdy już sama nie wyszła z propozycją pójścia do pracy .

Trzeba przyznać że czuła się pokrzywdzona w każdej pracy ,po pracy nie miała siły na nic i strasznie naciskała na pierwsze dziecko ,następnie po wychowawczym  krótki okres w nowej pracy i ponownie nacisk na drugie dziecko ,w sumie to sam chciałem drugie .Teraz kończy się wychowawcze i żona (tak odczuwam )że  chce trzecie dziecko jednak nie przyznaje się do tego   ,doszło do tego że nie mówi mi kiedy ma płodne dni itp.

Przyznam że też bym chciał trzecie ,ale nie teraz ,chciałbym żeby znalazła  po wychowawczym prace .Jednak umówiliśmy się wcześniej że znajdzie pracę ,odłoży się trochę gotówki i po trzech latach zdecydujemy się na trzecie .Jestem teraz pewien że mimo naszej umowy liczy na tak zwaną wpadkę .

Ta sytuacja praktycznie pogłębia się wraz z wzrostem obowiązków


Czy była leczona? własnie tu zaczyna się problem ,żona nie do końca przyznaję się do wszystkiego wiem że w jej rodzinie były takie problemy z tatą  właśnie depresja  ,możliwe że ona też słyszałem od osób trzecich jednak nie mam potwierdzenia.


Też nie ukrywam że matka żony całe życie nie paliła się do pracy ,wiecznie jakieś wymówki typu opieka na dziećmi które mają już ponad 16 lat .
Jej rodzina była wspomagana przez różne instytucje i panuje w tej rodzinie mentalność kto ma ten musi się podzielić  z biednym .

Przyznam że myślałem  że jak wezmę skromną dziewczynę z biednej ,ale tak zwanej porządnej katolickiej rodziny to będzie idealną żoną która doceni luksus ,bo nie ukrywam że powodzi mi się dobrze .
Jednak jest jak jest .

4

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

-Wiesz, jesteście z innych światów. Ona z biednego domu, Ty żyjesz w wielkim mieszkaniu. To może rodzić różne różnice.
-A powiedz, od kiedy jest taka sytuacja dokładnie?
- Czy rozmawiasz z żoną na spokojnie? Czy raczej kłócicie się o to?
-Czy zauważyłeś u niej jakąś apatię, zrezygnowanie?
- Czy pomagasz w sprzątaniu? Rozumiem, że wiele pracujesz, ale może Twoja żona potrzebuje Twojej pomocy.
Dla mnie i tak nie jest źle, sprząta codziennie, ale wiesz, często każdy kąt dokładnie posprzątać, gdy ma się tak wielkie mieszkanie. Twoja żona może nie dawać rady. A gdyby poszła do pracy, to tym bardziej mogłaby nie mieć siły sprzątać 150 metrów kwadratowych.

5

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

...
Żona nie chodzi do pracy ,ja utrzymuję całą rodzinę i mieszkanie .

Sprawa wygląda tak:
Dzieci do szkoły chodzą niedomyte i często w wczorajszych ciuszkach,lub nie dopranych .

W domu sprząta codziennie jednak dużo kątów (niewidocznych ) nie sprząta przez pół roku mimo że jest bałagan (...)
W szkole dzieci mają słabe oceny ,jednak postanowiłem posiedzieć z córką przy lekcjach przez trzy dni i już dostała oceny o dwa stopnie wyżej .
...
Coraz częściej wstydzę się za żonę ,im więcej zwracam uwagę tym bardziej napięta jest sytuacja .Co raz częściej dostaję znaki od rodziny na temat dzieci że są zaniedbane .Co robić ?

Czy Ty ogóle kochasz tę kobietę, którą "wziąłeś sobie" za żonę? CZY z tej wdzięczności, że z biedy ją wyciągnąłeś oczekujesz idealnego robota w domu?
CZY Ty z nią rozmawiasz czy TYLKO zwracasz jej uwagę - jak udzielny pan podwładnemu?
Coś tu wszystko u was pomieszane z poplątanym... .
1 raz podjąłeś obowiązki ojcowskie względem córki pomagając jej w lekcjach i proszę efekt JEST!
Może zwyczajnie trzeba żonie POMÓC skoro jest niezaradna albo ma jakieś trudności? Zwyczajnie pomóc jak KOCHAJĄCA osoba KOCHANEJ osobie...???
Depresja jest uciążliwą chorobą, dlaczego nie daliście szans terapeucie na dogłębne zbadanie problemu. Kto podjął decyzję o rezygnacji z wizyt u psychologa? Zadziałało "uderz w stół a.... "?
Jeżeli uważasz, że żona MUSI podołać wszystkim obowiązkom - to spróbuj i OD siebie wymagać więcej.
Możesz przecież kontrolować stan garderoby dzieci, sprawdzać ich czystość - szykować im odzież na następny dzień - toć to pikuś, jakieś 10 minut co wieczór... Bycie ojcem w dzisiejszych czasach to nie tylko zarabianie pieniędzy, to również OBECNOŚĆ ojca w codziennym życiu własnych dzieci. A może przy okazji nauczysz dzieci BY SAME pilnowały czystości swojej, własnego ubrania, uczesania i mycia zębów - taki skutek uboczny - WYCHOWANIE... im dziecko młodsze tym bardziej wskazana ta nauka zamiast obsługi, bo niesie dzieciom samodzielność... już w przedszkolu wymaga się od dzieci samodzielnej obsługi smile
Ślesz takie przesłanie: żona sobie nie radzi...! No to dowalić jej obowiązków - niech jeszcze pracuje zawodowo!
NAPRAWDĘ uważasz, że jak jej dołoży się obowiązków to będzie sobie radzić lepiej?
I gdzie jest twoje miejsce w tej rodzinie w obliczu zaistniałego problemu - samym zarabianiem pieniędzy problemu chyba nie rozwiążesz... A może? zawsze można zatrudnić fachowców którzy ZAMIAST Ciebie wspomogą rodzinę w newralgicznych punktach... korepetytora do odrabiana lekcji? Skoro tatusiowi się nie chce dłużej niż 3 dni?
Dużo tu do przemyślenia, chyba NIE TYLKO w żonie tkwi problem?

6

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

(...)Przyznam że myślałem  że jak wezmę skromną dziewczynę z biednej ,ale tak zwanej porządnej katolickiej rodziny to będzie idealną żoną która doceni luksus ,bo nie ukrywam że powodzi mi się dobrze .
Jednak jest jak jest .

Czy Twa żona wiedziała o tym, że ma być Ci wdzięczną? Że ma docenić luksus? Że wziął ją dobry pan?

7

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Nie rozumiem, dlaczego tak bardzo sie obruszacie. Wyglada na to, ze zutor postu byl mezczyzna wychowywanym w dosyc tradycyjny sposob i nauczono go, ze powinien byc dla kobiety opiekunem i oparciem, rowniez w kwestii finansowej. Zakochal sie w kobiecie skromnej i pieknej, z dobrego, ale ubogiego domu. Ozenil sie z nia i pozwolil zamieszac u siebie, majac luksusowe mieszkanie, w ktorym niczego nie brakuje. Zapewne chcial jej tym sprawic duza radosc. Czy jest cos zlego w tym, ze oczekuje z jej strony chociaz odrobiny wdziecznosci? Nie, ja sama bylabym wdzieczna (a wdziecznosc to przeciez nie jest zle uczucie) swojemu mezowi - tym bardziej, ze ozenil sie ze mna z milosci, a nie po to, aby miec w domu "kure domowa". Szczerze? Jakby odwrocic role i gdybym sama pokochala sympatycznego mezczyzne z ubogiej rodziny, ktory po przeprowadzce do mnie nie cieszylby sie z tego, ze nie musi liczyc sie z kazdym groszem, nie szukalby pracy, przestalby o siebie dbac (chocby dla siebie, bo jak mozna wychodzic z domu z nieuczesanymi wlosami dalej niz po bulki na najblizszy stragan?!), dbac o dzieci i o mieszkanie (podczas gdy ja pracuje przez znaczna czesc dnia), to by mnie szlag jasny trafil. Szczegolnie, gdyby nie chcial on zmienic tego stanu rzeczy i robil przed innymi za ofiare "zony-tyrana". Dlatego dobrze rozumiem autora i jego rozterki.

8

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Zgadzam się z tym że każdy kąt sprzątać to jest przesada,chyba zle to określiłem ,chodziło mi o to że sprząta tylko wybrane miejsca żeby było widać że coś robi po prostu na pokaz ,martwi mnie to że nie sprząta dla siebie ,dla dzieci tylko jak pracownik dla szefa .

Dom jest duży ,ale mieszkamy tylko na dole więc metraż  jest ok 70 m2  z czego sprząta tylko salon i kuchnie .U dzieci bałagan jest jak w każdym pokoju dziecięcym jednak z tą różnicą że nie uczy dziecka sprzątania ,układania na półkach .Ostatnim razem jak sprzątałem w córki pokoju to znalazłem jakieś stare śniadania ,spleśniałe owoce w zabawkach.

Nie pomagam żonie w sprzątaniu ,w ostatecznych przypadkach typu święta czy impreza rodzinna to tak ,ale jak wspomniałem wcześniej pracuje w tygodniu i po pracy zajmuję się wykończeniem mieszkania lub przygotowuję program do drugiej mojej nocnej pracy w weekendy .

Rozmawiamy normalnie do momentu w którym kończy się szczerość np.wczoraj:

Syn był przeziębiony z krótkimi powrotami gorączki ,ja siadam do obiadu,przerwałem przygotowania do mojej drugiej pracy .

JA: zobacz mały siedzi na podłodze
ŻONA: teraz usiadł
JA: nie ,siedzi już jakiś czas
ŻONA:(wzdychanie ) posadziła go na sofie
JA: zobacz ściągnął bambosze i biega na boso
ŻONA:przed chwilką ściągnął nie widziałeś?
JA:widzę że ściągnął ,ale biega na boso
ŻONA:(wzdychanie )zakłada bambosze i pyta :co cię znowu szarpie?
JA:dlaczego widzisz w tym problem ?
ŻONA: jaki problem sam się czepiasz
JA:dlaczego to cię męczy  ?
ŻONA: CO?
JA: że mówię ci to: mały biega na boso , małego trzeba pilnować ?
ŻONA: też  możesz go pilnować
JA: mogę też ale jem obiad ,mówię ci tylko ,a ty nie reagujesz ,jesteś tu ,widzisz małego
ŻONA: ty rozkazujesz

I tu zaczyna się awantura :

JA:przepraszam czy ja powiedziałem ZAŁÓŻ MU BAMBOSZE!?
ŻONA:TAK POWIEDZIAŁEŚ !
JA:Powiedziałem że mały biega na boso i siedzi na podłodze ,a jest przeziębiony CZY TO JEST ROZKAZ ?
ŻONA:TAK
JA:TO JAK MA MÓWIĆ DO CIEBIE ,RYBKO MAŁY BIEGA CAŁY TYDZIEŃ NA BOSO ?!
ŻONA:NIE BIEGA CAŁY TYDZIEŃ ,NORMALNIE MASZ MÓWIĆ !
JA:TO ZNACZY JAK ?!
ŻONA :TY NERWUSIE!

dalej już lepiej nie pisać

9

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Ja zadam to samo pytanie co juz kilka osob zadawalo - czy rozmawiacie normalnie, a nawet czy potraficie rozmawiac normalnie czy tylko klocicie sie ciagle o wszystko? bo z tego co napisales, to Wy nie rozmawiacie nawet o zwyklych rzeczach tylko wiecznie macie do siebie pretensje i sie klocicie. Jest tak? moze nalezaloby siasc i na spokojnie pogadac, ratowac zwiazek poki jeszcze mozna. Dzieci owszem sa bardzo wazne, ale nie mozna robic wszystkiego tylko dlatego, ze one sa np tkwic w zwiazku bez przyszlosci. Napisales, ze nie jestes z nia szczesliwy, a tu nagle piszesz o tym, ze chcialbys miec trzecie dziecko z nia. Wiec jak to w koncu jest? kochasz zone czy nie? jesli nie bylbys z nia szczesliwy, nie chcialbys z nia byc, to na pewno nie planowalbys trzeciego dziecka. Wiem, ze teraz go nie chcesz, ale za 3 lata czemu nie, wiec cos tu nie gra. Gdybys nie byl szczesliwy, to nawet przez mysl by Ci nie przeszlo, by robic sobie do kompletu 3 brzdaca, prawda?
Wiem, ze jestes zapracowany, utrzymujesz rodzine, ale moze warto cos zmienic. Moze wspolny wypad do kina, na spacer chociazby czy wyjazd za miasto na weekend cos by dał? moze potrzebujecie byc wiecej czasu RAZEM, a nie ze Ty non stop w pracy, a ona w domu ma wszystko zrobic i posprzatac, i zajac sie dziecmi i ugotowac. To nie jest takie proste, jakby sie moglo wydawac. Moze ona potrzebuje wiecej czulosci, moze ma problemy o ktorych nie chce Ci mowic. Mysle, ze wystarczy spokojnie porozmawiac i zmienic cos w zwiazku, wyrzucuc ta monotonie, niech ona tez poczuje sie kobieta. Nie chce kupic sobie czegos sama, to moze Ty zrob jej niespodzianke i cos jej kup? nawet kwiaty moga wywolac na jej ustach usmiech. Moze przygotuj romantyczna kolacje, dzieci polozcie spac a sami posiedzcie i porozmawiajcie. Jesli tego nie bedziecie potrafili zrobic, to chyba nie ma sesnu twkic w takim zwiazku, bo tylko oboje sie meczycie, Twoja zona moze miec depresje, moze czuje nacisk z Twojej strony skoro mowisz jej, ze dzieci sa niezadbane. Moze nie ma sily dbac o nie, bo ma problemy ze soba. Moze warto jeszcze raz wybrac sie do psychologa i porozmawiac. Wszystko powinniscie sobie wyjasnic.

10

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Niezależnie od, być może choroby żony (tu potrzebna diagnoza), najwyższa pora na terapię małżeńską poprowadzoną przez dobrego terapeutę. Wyraźnie, po ostatnim Twym poście, widać, że macie kłopoty z dogadywaniem się. Pewnie gdzieś jest tego przyczyna, że każde z was, niezgodnie z intencjami drugiej strony, interpretuje po swojemu wzajemne wypowiedzi.

11

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Kochane, meżczyzna został wychowany tradycyjnie, to prawda, uważa,że to żona powinna gotowac, sprzątać i zajmowac się dziećmi, a mąż przychodzi na gotowe. Pytam się po co wam 3 dziecko, jak nie kochasz tej kobiety,a jestes z nią ze względu na dzieci ? Problem leży najczęściej po stronie męża i żony i myślę, że w tym przypadku też tak jest. Gdyby na tym forum pod tym wątkiem napisała jego żona, to pewnie też inaczej rozważałybyśmy tę sytuację. Ja uważam, że my drogie Kobiety nie pomożemy mu, bo ten Pan ma zakodowane w głowie co powinna robic tradycyjnie kobieta, że powinna być wdzieczna jak dla władcy.  Najlepsza będzie dłuższa terapia u specjalisty, który się na tym zna.

12

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Wielokropek napisał/a:
Tyran napisał/a:

(...)Przyznam że myślałem  że jak wezmę skromną dziewczynę z biednej ,ale tak zwanej porządnej katolickiej rodziny to będzie idealną żoną która doceni luksus ,bo nie ukrywam że powodzi mi się dobrze .
Jednak jest jak jest .

Czy Twa żona wiedziała o tym, że ma być Ci wdzięczną? Że ma docenić luksus? Że wziął ją dobry pan?

Myślałem że takie rzeczy się wie ,że jak coś się dostanie to się o to dba ,nie było między nami układu tego typu: "wyciągnę cię z tego syfu sierotko"
bo myślę że tak to odbierasz .

Na  początku znajomości zapytałem co by chciała robić w życiu ,opowiedziała :

chciałabym mieć swój dom ,dzieci .Więc myślałem że to doceni będzie o to wszystko dbała .

Nie mówiła nic o samochodach ciuchach imprezach ,ja też jej nie obiecywałem ,więc wydawało się idealnie mieliśmy taki sam cel ,żyć długo i spokojnie.

Zresztą okazywaniem wdzięczności nie musi być paleniem głupa z uśmiechem na twarzy i chodzeniem na paluszkach ,a może być to  pomoc ,jakieś próby zarobienia symbolicznych pieniędzy chociażby w domu ,szukanie oszczędności ,dobre rady ,interesowanie się własną przyszłością  .

13

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Moim zdaniem powienieneś np sam kupić jej w prezencie jakąś ładną bluzkę albo umówić ją na jakieś zabiegi kosmetyczne .
Powinna zrozumieć , że coś jest nie tak .
Nie mogę tylko zrozumieć dlaczego zaniedbuje wasze dzieci . A dzieci w szkole naprawdę bywają okrutnę wiec powinieneś z nią o tym poważnie porozmawiać.

14

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
EwkaMarchewka12 napisał/a:

Kochane, meżczyzna został wychowany tradycyjnie, to prawda, uważa,że to żona powinna gotowac, sprzątać i zajmowac się dziećmi, a mąż przychodzi na gotowe. Pytam się po co wam 3 dziecko, jak nie kochasz tej kobiety,a jestes z nią ze względu na dzieci ? Problem leży najczęściej po stronie męża i żony i myślę, że w tym przypadku też tak jest. Gdyby na tym forum pod tym wątkiem napisała jego żona, to pewnie też inaczej rozważałybyśmy tę sytuację. Ja uważam, że my drogie Kobiety nie pomożemy mu, bo ten Pan ma zakodowane w głowie co powinna robic tradycyjnie kobieta, że powinna być wdzieczna jak dla władcy.  Najlepsza będzie dłuższa terapia u specjalisty, który się na tym zna.

Masz rację że żona napisała by coś innego, masz rację że zostałem wychowany tradycyjnie ,żona wiedziała że cały czas pracuję i nie mam tego z ośmiu godzin pracy ,dziecko miało być  ale nie teraz nie wiem czy dobrze czytałaś ,planowaliśmy trzecie dziecko takie były plany ale po jakimś czasie .

Skoro mówisz że żona nie powinna być wdzięczna(opiekować się domem ,dziećmi ) to rozumiem że mam pomagać codziennie zająć się jeszcze dziećmi ,obiadem,domem i rano wstać o 5-15 , po 16-00 zjeść obiad zrobić prace budowlane w domu ,wykonać plan do drugiej pracy ,o 22-00  wejść na 20 minut na FACEBOOK   i zasnąć przed komputerem ?

To może zatrudnić nianie dla dzieci na którą będę płacił ,tylko powiedz mi proszę co ma robić żona?

15

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

...a może być to  pomoc ,jakieś próby zarobienia symbolicznych pieniędzy chociażby w domu ,szukanie oszczędności ,dobre rady ,interesowanie się własną przyszłością  .

TO pomoc z JEJ strony w twoich oczach smile
A jak ma wyglądać TWOJA pomoc dla niej w obowiązkach życia codziennego?
I drogie panie - cóż to znaczy, że ktoś został wychowany w tradycyjny sposób? Według was zatrzymał się w rozwoju? Przez to wychowanie nie zrobi kroku do przodu? RAZ jeden jedyny pomógł córce w lekcjach - wychowanie ma być powodem dla którego tego nie będzie robił więcej? Bo od tego ma żonę? A zdawałoby się, że dziecko ma 2 rodziców i na oboje powinno móc liczyć...
Żona nie dba o dzieci i siebie - zadbaj TY o nich, chociażby odkrywając przyczyny tej żoninej niemocy.
Znamienne jest, że ani słowem nie odniosłeś się dotąd autorze do propozycji BYŚ to TY wziął na barki ciężar POMOCY/rozwiązania problemu zamiast czekać: DA SOBIE ta żona radę czy nie da?
I kto w końcu zrezygnował z tej pomocy psychologicznej?
Przemilczanie trudnych pytań/tematów nie spowoduje, że one same znikną smile

16 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-12-31 13:00:12)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

A ja szczerze mówiąc nie mogę zrozumieć, jak to jest, że - abstrahując od tego, ze żona na pewno ma jakiś problem natury psychicznej, być może depresję - facet, który widzi, że jego dzieci są zaniedbane, siedzi dalej na dupsku i tylko na to patrzy. Co jest z Tobą człowieku nie tak, nie interesuje Cię dobro własnych dzieci? To że Twoja żona o nie nie dba, to jedno, ale to, że Ty o nie nie dbasz, to drugie. Gdyby ona totalnie olewała obowiązki, a dzieci chodziłyby głodne i chore, to też dalej miałbyś tylko pretensje, bo przecież to jej broszka żeby się dziećmi zaopiekować? Ty też jesteś rodzicem i powinieneś tak samo się nimi opiekować jak i żona. Ty masz pracę, ona sprząta i gotuje, a dzieci są WSPÓLNE. To nie to samo, co podłoga, której można nie odkurzyć i wielka rzecz się nie stanie. Wszystko postawiliście na głowie.

Moim zdaniem wina za ten stan rzeczy leży po stronie każdego z Was po trochu. Twoja żona ewidentnie straciła zainteresowanie domowymi obowiązkami, ale z drugiej strony trudno się dziwić - czy myślisz, że to naprawdę jest wspaniałe życie, marzenie każdej kobiety, żeby siedzieć całe dnie w domu w pieluchach, garnkach i z mopem w ręku? Czy ona ma coś od życia dla siebie? Czy ma czas na to, żeby iść do kosmetyczki, do przyjaciółki na ploty? Zajmowanie się dziećmi to praca na pełen etat, w której powinieneś jej jednak pomagać. Posiadanie dzieci przez mężczyznę nie może ograniczać się jedynie do ich spłodzenia. Twoja żona sprząta - być może nie tak dokładnie jak byś chciał, ale na litość, nie jest profesjonalną sprzątaczką. Może tego po prostu nie lubi? Może nie jest tak pedantyczna i nie przeszkadza jej mała kupka kurzu za kanapą? Od tego się nie umiera. Spróbuj też czasem spojrzeć na to w ten sposób, że tak jak Ty masz pracę, tak ona zajmuje się domem, co może być tak samo lub nawet bardziej męczące niż praca zarobkowa (tym bardziej, że do prac domowych dochodzą dzieciaki). Spróbuj choć przez jeden dzień robić to, co ona Twoim zdaniem powinna robić - może zrozumiesz.

A jeszcze inną sprawą jest to, że kompletnie nie umiecie ze sobą rozmawiać. Każde z Was ma gdzieś to, czy drugie je zrozumie, po prostu krzyczycie sobie dla samego krzyczenia, bo jesteście już tak tą sytuacją sfrustrowani. Również doradzam terapeutę. A przede wszystkim - musicie oboje chcieć się porozumieć, w przeciwnym razie i terapeuta nie pomoże.

I jeszcze jedno, o czym bezwzględnie powinieneś pamiętać: dzieci potrzebują także ojca, nie tylko matki. I to nie takiego ojca, który raz na tydzień odrobi lekcje z dzieckiem, a resztę czasu spędza w pracy i go nie widać. Chyba pomyliłeś nieco życiowe priorytety - pieniądze i ich zarabianie stało się dla Ciebie ważniejsze, niż czas spędzany z dzieckiem.

17

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Próbuję cały czas wytłumaczyć że ,cały czas jestem zapracowany ,że żona ma wiecznie problem z obowiązkami mimo pomocy ze strony  znajomych i rodziny i rozumiem że też mogę się zająć dziećmi ,jak opisałem wcześniej ,ale nie rozumiem jak mam ciągnąć to wszystko sam ?

18

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

No właśnie - a czy nie możesz spróbować być mniej zapracowany?

19

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Nie powiedziłam, że nie powinna byc CI wdzięczna, ale ja wnioskuje, że TY potrzebujesz jakby dowartościowania przez to, że ona będzie CI mówić jaka jest szczęśliwa, bo ma dom, bo ma tak kochanego męża. Ona wyraźnie potrzebuje pomocy, ty najczesniej przychodzisz, zajmujesz sie troche dziećmi i już, a może  zmyj talerze po obiedzie, pomóż w kuchni. I wiesz co? Moze pogadaj z nią o tym wyglądzie, moze sam włąsnie zafunduj jej jakiś relaks w postaci spa, kosmetyczki, ubioru. I co najważniejsze daj jej do zrozumienia, że jest kochana, a nie potrzebna do garów. Pocałunki, miłe słowa, seks. NIE wiem jak dokładnie jest teraz między wami, ale tak szczerze to nie wiem czy takie rzeczy mogą być przez Ciebie realizowane, bo nie wiem czy ja kochasz, ale wnioskuje z twoich wypowiedzi, ze juz chyba się wszystko wypaliło.Mówie Ci siedzenie na tym forum i wypisywanie kolejnych postów obarczających żone nic nie da, idz do psychologa, spróbujcie jeszcze raz, razem.MY, kobiety nie widzimy realnej sytuacji, zeby CI doradzać , mozemy tylko gdybac , przypuszczać. Wypowiedź jednej strony to za mało.

20

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
EwkaMarchewka12 napisał/a:

Kochane, meżczyzna został wychowany tradycyjnie, to prawda, uważa,że to żona powinna gotowac, sprzątać i zajmowac się dziećmi, a mąż przychodzi na gotowe. Pytam się po co wam 3 dziecko, jak nie kochasz tej kobiety,a jestes z nią ze względu na dzieci ? Problem leży najczęściej po stronie męża i żony i myślę, że w tym przypadku też tak jest. Gdyby na tym forum pod tym wątkiem napisała jego żona, to pewnie też inaczej rozważałybyśmy tę sytuację. Ja uważam, że my drogie Kobiety nie pomożemy mu, bo ten Pan ma zakodowane w głowie co powinna robic tradycyjnie kobieta, że powinna być wdzieczna jak dla władcy.  Najlepsza będzie dłuższa terapia u specjalisty, który się na tym zna.

Ja nie zauważyłam, żeby autor pisał,że jego żona jako kobieta powinna być kura domową. Przecież on pracuje na dwa etaty, w miarę możliwości stara się pomóc dzieciom w szkole, bawi się z nimi, sprząta. A jego żona co robi? To zwykła fleja i tyle. Nie chce jej się pracować, sprzątać, zajmować dziećmi i wpływać na ich wychowanie. Nie jest jej wstyd, za swój zaniedbany wygląd, ani za brudne, niedomyte dzieci. W czasach kiedy są dostępne pralki do prania i ciepła bieżąca woda, to naprawdę żadne poświęcenie. Z resztą- moja babcia, która nosiła wodę ze studni i nie miała pralki, zawsze za to miała czystą wykrochmaloną pościel, dzieci były zadbane, a w domu obiad na stole. Stąd moja mama też jest osobą pod tym względem podobną do babci, a ja jeszcze bardziej. Większość takich zachowań wynosi się z domu. Jeżeli żony autora nie nauczono porządku, a tylko niechlujstwa to nie dziwmy się, że ona nie widzi w tym problemu.
Bądźmy szczerzy- jeżeli napisałaby tu jakaś udręczona żona, że jej mąż przychodzi z pracy do domu, siada w fotelu i nic nie robi, to wszystkie od razu rzuciłyby się do pocieszania biednej kobiety. Natomiast w tej sytuacji, zaraz jest naskakiwanie na "pana i władcę" i szukanie przyczyn w domniemanej depresji żony autora. To nie żadna depresja, to zwykłe lenistwo. Najlepiej mieć 5 dzieci, żeby broń Boże nie musieć iść do pracy, a tylko siedzieć w domu i odbębniać swoje obowiązki po łebkach.
Jeżeli żonie autora doskwierałoby bycie kurą domową, to na pewno nie decydowałaby się na trzecie dziecko, jedno po drugim. Pewnie wolałaby oddać dzieci do przedszkola, a sama iść do pracy. W zasadzie, czasem takie rozwiązanie lepiej wpływa na organizację człowieka. Siedzenie w domu któryś rok z rzędu z czasem jeszcze bardziej rozleniwia i sprawia, ze nic się nie chce i ... na nic nie starcza czasu smile Jednak żona autora do pracy się nie wybiera.. bo tak samo jak sprzątać, nie chce jej się pracować.

21 Ostatnio edytowany przez Tyran (2011-12-31 13:13:39)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Żona ma czas na ploty  i kosmetyczkę ,ma do dyspozycji pieniądze na własne potrzeby, ma czas na wyjazdy do znajomych i do rodziny  te tematy można poruszyć ,ale nie teraz .

Żeby było jasne żona nie biega po domu z językiem wywalonym do kolan ,nie robi nawet zakupów ,właśnie uświadomiłem to sobie ,ja robię zakupy dostaję rano listę ,ona ma czas dla siebie tylko woli spędzić go przed telewizorem .

Lepiej wyjaśnić  pierwszy temat "Żona nie dba o dzieci i o siebie"
Nie pisałem że żona jest przymusową kurą domową,nie zabraniam jej wychodzić ,w sumie to nie pamiętam żebym coś jej zabronił ,wymagam tylko żeby dbała  o dom siebie i o dzieci ,nie sprawdzam codziennie gdzie jest kurz ,ale jak przyjdą goście i potykają się o rózne rzeczy na wejściu to jest mi wstyd ,czy to jest dziwne?

22 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-12-31 13:20:37)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Terapia, terapia, terapia albo skorzystanie z pomocy mediatora.
Przedtem jednak daj sobie czas na pozbycie się całych pokładów złości, niechęci, frustracji, pretensji.
Myślę, że podobne pokłady tego wszystkiego ma Twoja żona.

Te pokłady tworzą szczelną zaporę i nie pozwalają na jakąkolwiek rozmowę. Bo to co robicie to zwykłe kłótnie, utarczki i wzajemne złośliwości.

23

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Tyran, ale jesli Twoja zona ma problemu natury psychicznej, np, depresje, to ona w takiej sytuacji za wiele niezrobi, bo nie jest w stanie. Czlowiek w stanie stanie nie mysli prawie o niczym, a takiego wywieranie na niej nacisku tylko pogarsza sytuacja. Co prawda nie mam meza i dzieci, ale mieszkam juz z chłopakiem i wiem po sobie, że kiedy mialam problemy, podejrzewalam u siebie depresje to doslownie nie mialam ochoty na nic. A wychodzenie na spacer, czy do kosmetyczki bylo ostatnia rzecza o ktorej moglabym w tej chwili pomyslec. Nie wiem, jaka jest rzeczywiscie sytuacja z Twoja zona, ale po tym co piszesz, to wnioskuje, ze ona najzwyczajniej w swiecie ma problemy ze soba i ja to przerasta. A moze ona stara sie, chce zeby bylo dobrze, a Ty widzisz tylko to czego NIE zrobila, a nie zwrocisz uwage na to co zrobila. Moze od tego nalezaloby zaczac? moze gdybys troche odpuscil, przestal sie czepiac, to byloby lepiej. Poki co podtrzymuje swoje zdanie dotyczace tego abyscie wspolnie siedli, porozmawiali na spokojnie i sporbowali to naprawic. Omówcie moze zasady, Ty robisz to i to, a ona to i to. Wiem, ze pracujesz, utrzymujesz rodzine, ale oddziel prace od domu. Miej czas dla zony i dzieci, bo tak jak napisala jedna z moich poprzedniczek, nie wystarczy siasc z dzieckiem raz na tydzien przy lekcjach czy zrobic zakupy, o ktore poprosila Cie zona. Wyjdzcie razem na zakupy, zrobcie cos WSPÓLNIE!

24

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
didina napisał/a:
EwkaMarchewka12 napisał/a:

Kochane, meżczyzna został wychowany tradycyjnie, to prawda, uważa,że to żona powinna gotowac, sprzątać i zajmowac się dziećmi, a mąż przychodzi na gotowe. Pytam się po co wam 3 dziecko, jak nie kochasz tej kobiety,a jestes z nią ze względu na dzieci ? Problem leży najczęściej po stronie męża i żony i myślę, że w tym przypadku też tak jest. Gdyby na tym forum pod tym wątkiem napisała jego żona, to pewnie też inaczej rozważałybyśmy tę sytuację. Ja uważam, że my drogie Kobiety nie pomożemy mu, bo ten Pan ma zakodowane w głowie co powinna robic tradycyjnie kobieta, że powinna być wdzieczna jak dla władcy.  Najlepsza będzie dłuższa terapia u specjalisty, który się na tym zna.

Ja nie zauważyłam, żeby autor pisał,że jego żona jako kobieta powinna być kura domową. Przecież on pracuje na dwa etaty, w miarę możliwości stara się pomóc dzieciom w szkole, bawi się z nimi, sprząta. A jego żona co robi? To zwykła fleja i tyle. Nie chce jej się pracować, sprzątać, zajmować dziećmi i wpływać na ich wychowanie. Nie jest jej wstyd, za swój zaniedbany wygląd, ani za brudne, niedomyte dzieci. W czasach kiedy są dostępne pralki do prania i ciepła bieżąca woda, to naprawdę żadne poświęcenie. Z resztą- moja babcia, która nosiła wodę ze studni i nie miała pralki, zawsze za to miała czystą wykrochmaloną pościel, dzieci były zadbane, a w domu obiad na stole. Stąd moja mama też jest osobą pod tym względem podobną do babci, a ja jeszcze bardziej. Większość takich zachowań wynosi się z domu. Jeżeli żony autora nie nauczono porządku, a tylko niechlujstwa to nie dziwmy się, że ona nie widzi w tym problemu.
Bądźmy szczerzy- jeżeli napisałaby tu jakaś udręczona żona, że jej mąż przychodzi z pracy do domu, siada w fotelu i nic nie robi, to wszystkie od razu rzuciłyby się do pocieszania biednej kobiety. Natomiast w tej sytuacji, zaraz jest naskakiwanie na "pana i władcę" i szukanie przyczyn w domniemanej depresji żony autora. To nie żadna depresja, to zwykłe lenistwo. Najlepiej mieć 5 dzieci, żeby broń Boże nie musieć iść do pracy, a tylko siedzieć w domu i odbębniać swoje obowiązki po łebkach.
Jeżeli żonie autora doskwierałoby bycie kurą domową, to na pewno nie decydowałaby się na trzecie dziecko, jedno po drugim. Pewnie wolałaby oddać dzieci do przedszkola, a sama iść do pracy. W zasadzie, czasem takie rozwiązanie lepiej wpływa na organizację człowieka. Siedzenie w domu któryś rok z rzędu z czasem jeszcze bardziej rozleniwia i sprawia, ze nic się nie chce i ... na nic nie starcza czasu smile Jednak żona autora do pracy się nie wybiera.. bo tak samo jak sprzątać, nie chce jej się pracować.

Rozumiesz ją i mnie w 100 %  tak jest i tak mówi mi rodzina ,jednak dlatego chciałem usłyszeć opinii innych osób ,bo wiadomo że rodzinka zawsze za własnym synusiem .

25

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

Rozumiesz ją i mnie w 100 %  tak jest i tak mówi mi rodzina ,jednak dlatego chciałem usłyszeć opinii innych osób ,bo wiadomo że rodzinka zawsze za własnym synusiem .

Rozumiem Ciebie, bo po pierwsze nie kieruje mną solidarność jajników, po drugie nie sprowadzam wszystkich problemów do depresji, chorób psychicznych, załamań czy innych spraw neurologicznych, a po trzecie umiem czytać i rozumiem co napisano.
I żeby nie było- mój mąż jest synem kobiety, która robiła za niego większość rzeczy, łącznie z podtykaniem jedzenia pod nos. Stąd mój mąż czasem podczas kłótni potrafi powiedzieć, że "jesteś kobietą- powinnaś sprzątać", albo wybrzydza przy jedzeniu jak dzieciak. Oczywiście pracuję nad nim od prawie 10 lat. Prosta zasada- ja pracuję zawodowo, on pracuje, więc wspólnie dbamy o obowiązki domowe (z moją przewagą w sprzątaniu smile ) Jeżeli ja zdecydowałabym się być w domu i wychowywać dzieci, to logiczne było by, że zdecydowaną większość z tych obowiązków musiałabym przejąć na siebie, bo nie pracuję zawodowo. Nie mówię, że wszystkie, ale na pewno większość. To wg mnie normalny podział. Nie wspomnę już o dbaniu o siebie, czy dzieci (higiena to podstawa)
Aha- mój ojciec miał depresję, wciąż się leczy- wiem jak wygląda zachowanie człowieka, jeżeli ma problemy z psychiką pod tym kątem- raz obsesyjnie dba o siebie, kąpie się 3x dziennie, kupuje perfumy i nowe ubrania, aby potem popaść w marazm i na wiele tygodni zrezygnować z kąpieli i higieny osobistej.  Nie sądzę aby to co opisał autor to jest depresja, to lenistwo czy niechlujstwo wyniesione z domu rodzinnego, może nawet nieświadomie.

26

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Mika09 napisał/a:

Tyran, ale jesli Twoja zona ma problemu natury psychicznej, np, depresje, to ona w takiej sytuacji za wiele niezrobi, bo nie jest w stanie. Czlowiek w stanie stanie nie mysli prawie o niczym, a takiego wywieranie na niej nacisku tylko pogarsza sytuacja. Co prawda nie mam meza i dzieci, ale mieszkam juz z chłopakiem i wiem po sobie, że kiedy mialam problemy, podejrzewalam u siebie depresje to doslownie nie mialam ochoty na nic. A wychodzenie na spacer, czy do kosmetyczki bylo ostatnia rzecza o ktorej moglabym w tej chwili pomyslec. Nie wiem, jaka jest rzeczywiscie sytuacja z Twoja zona, ale po tym co piszesz, to wnioskuje, ze ona najzwyczajniej w swiecie ma problemy ze soba i ja to przerasta. A moze ona stara sie, chce zeby bylo dobrze, a Ty widzisz tylko to czego NIE zrobila, a nie zwrocisz uwage na to co zrobila. Moze od tego nalezaloby zaczac? moze gdybys troche odpuscil, przestal sie czepiac, to byloby lepiej. Poki co podtrzymuje swoje zdanie dotyczace tego abyscie wspolnie siedli, porozmawiali na spokojnie i sporbowali to naprawic. Omówcie moze zasady, Ty robisz to i to, a ona to i to. Wiem, ze pracujesz, utrzymujesz rodzine, ale oddziel prace od domu. Miej czas dla zony i dzieci, bo tak jak napisala jedna z moich poprzedniczek, nie wystarczy siasc z dzieckiem raz na tydzien przy lekcjach czy zrobic zakupy, o ktore poprosila Cie zona. Wyjdzcie razem na zakupy, zrobcie cos WSPÓLNIE!

Masz rację są okresy że się nie czepiam ,po prostu mam tak zwany zwis i prowadzi to do jeszcze większego lenistwa z jej strony ,ona zawsze wstaje o tej samej godzinie ,kiedy ma jakiś zapchany dzień (raz w miesiącu) nie potrafi wstać wcześniej tylko tłumaczy się tym że  nie miała czasu ,żadnej motywacji  ,organizacji .
Wystarczy że jej coś wypadnie niespodziewanie to już jest koniec świata ,moi znajomi i rodzina twierdzi że ona bez zemnie zginie ,dla jej rodziny jestem tyranem który powinien się dzielić z biednymi i pomagać słabszym ,ale jakim kosztem ?kosztem potu na czole ?

27

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

a mnie się wydaje że to depresja. popatrz wychowała się w biednej rodzinie, wzieliści ślub. już jedna zmiana. dzielił was status majatkowy- dla niej druga zmiana. nie wydaje pieniędzy bo może boi się że jej to wytkniesz( nie twoja wina tylko jej wychowania). pózniej przyszły na świat dzieci i przeprowadzka. kolejne wielkie zmiany. ty pracujesz, zarabiasz, ona w domu z dziećmi, prowadzi interesujące rozmowy z dziećmi. to jest OKROPNE. wiem bo sama to przeszłam. ta stagnacja. wiesz że co z tego jak posprzatasz skoro za monent wpadną dzieci i ;pokój będzie wyglądał jeszcze gorzej. zadbać o siebie....... i tu tłumaczenie że przeciez jestem ciagle w domu widza mnie tylko dzieci a mąż albo w pracy albo remontuje i mnie nie widzi. ciezko jest to zmienić. moge napisac ci jak poradził sobie z tym mój maż. zmusił mnie do wyjścia ze soba do kina i na kolację. tak zmusił( zorganizował opieke nad dziecmi). o były fochy... a jak....
poszlismy ja  nie umalowana w starych ciuchach. raz za 2 tyg znów i znów. i wtedy sie rozruszałam. zabaczyłam że niej jest szczytem rozrzutności kupienie sobie bluzki butów itp. dostałam powera. teraz mąż sie śmieje że jesli chodzi o zakupy to wychował potwora na własnej piersi :-).

28

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Ja nie zauważyłam, żeby autor pisał,że jego żona jako kobieta powinna być kura domową. Przecież on pracuje na dwa etaty, w miarę możliwości stara się pomóc dzieciom w szkole, bawi się z nimi, sprząta. A jego żona co robi? To zwykła fleja i tyle.

Zgadzam sie. I dziwie sie Wam, nietkobietki, ze w tym temacie wyszlo, ze dla wielu z Was mezczyzna pracujacy na dwa etaty, wykonujacy prace remontowe w domu i opiekujacy sie dziecmi w miare mozliwosci (2 godziny dziennie to i tak wiecej, niz u statystycznego ojca) i tak robi za malo. Sprobujcie postawic sie w jego sytuacji - sytuacji kogos, kto wraca zmeczony z pracy i widzi, ze dom i dzieci sa zaniedbane, choc zona przez caly dzien byla w domu. Takiej kobiety naprawde mozna sie wstydzic i ja sie autorowi watku nie dziwie, ze nie podoba mu sie taki stan rzeczy.

29

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

I mnie się wydaje, ze postawa żony została wyniesiona po prostu z domu rodzinnego. Poza tym, kto, jak nie matka ma wyszykować dzieci do szkoły, skoro tata jest w pracy od rana? U mnie też jest teraz taki układ, że pracuje (na razie) sam facet. Fakt, mamy mniejsze mieszkanie, ale podejrzewam, ze gdyby nawet żona Tyrana miała mniejszy metraż, sytuacja wyglądałaby tak samo.
Jak można nie dbać o swoje dzieci?
Jak można bagatelizować znaki od dzieci, że są wytkane palcami?
Jak można nie zwracać uwagi na to, że przeziębione dziecko robi wszystko, by zachorować jeszcze bardziej?
Jak można nie dbać o dom- to przecież miejsce, w którym się mieszka, żyje- kiedy nic innego nie jest wymagane? Żona nie pracuje, wysyła dziecko do szkoły w brudnych rajstopach, nieuczesane. Nie robi za wiele, a udaje męczennicę i z łaską zrobi to, co zasugeruje mąż.
Skoro ona taka pokrzywdzona, to dlaczego liczy na trzecie dziecko? Skoro z dwójką nie chce jej się starać?
Już nie bądźmy tak przewrażliwieni na punkcie biednej żoneczki. Każdy ma w rodzinie swoje obowiązki,a tej żonie ani się nie chce pracować, ani wychowywać dzieci, ani nawet dbać o siebie. Co jej przeszkadza w wypełnianiu obowiązków chociażby wobec dzieci? Zakichanym obowiązkiem rodzica jest dbanie zarówno o rozwój fizyczny i psychiczny. Dzieci się same nie wychowają. Na co w takim razie żona przeznacza cały ten czas?
Autorze, może czas, byś z żoną poszukał dla niej pracy i sam zrezygnował z jednego etatu? Nie tylko zyskałby na tym Twój kontakt z dziećmi, ale też żona nie miałaby wymówek, że któreś z was pracuje ciężej. W dodatku podział obowiązków- kiedy będziecie mieć wolną chwilę, ustal z nią, bez względu na jej fochy, co kto robi w domu. Dzieci też warto w ten projekt wciągnąć- one nauczą się odpowiedzialności, chociażby za swój pokój, czy codzienną higienę (z całym szacunkiem, ale mój kilkuletni letni syn wie, że zęby się myje 2-3 razy dziennie, sam potrafi przypomnieć o kąpieli, wie, gdzie w jego szufladzie leżą majtki i skarpetki i wie, ze zmienia się ubranie codziennie. Tak,jak brudne rzeczy- te mają swoje miejsce w koszu na pranie). Wystarczy naprawdę poświęcić chwilę, a nauka samodzielności przyda się im na pewno.  Może jeśli to dziecko zwróci uwagę małżonce, coś do niej dotrze? Mnie by było wstyd, gdyby dziecko samo mi miało mówić, co jeszcze trzeba zrobić. "Uczesz mi włosy, pomóż wybrać czyste ubranie". Bo tu żadnej psycho-choroby nie ma. Tu jest czyste lenistwo.
I obawiam się, że każde, nawet najdelikatniejsze nawiązanie do jakiegokolwiek tematu, będzie przez nią obracane na Twoją niekorzyść. Żona reaguje tak, bo wie, że to, co mówisz, jest prawdą, a należy pewnie do osób, które czują się dotknięte jakimkolwiek zwróceniem uwagi. Może najpierw Ty znajdź dobrego psychoterapeutę, z którym będziesz mógł porozmawiać sam. Żeby poznał Twój punkt widzenia.

30

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Tyran, całkowicie odpuszczac nie musisz tylko troche przystopuj. Jesli bys odpuscil na calej lini, to mysle, ze zona wtedy juz w ogole moglaby nic nie robic smile
Ewa, ma duzo racji. Równiez zwrocilam uwage na to, ze moze ona nie chce wydawac pieniedzy ( nawet jakby chciala), bo boi sie, ze to doprowadzi do kolejnej klotni. Nie to, ze mowisz jej, ze nie dba o siebie i dzieci, w domu malo robi, nie sprzata dokladnie, to na dodatek wydaje pieniadze. Ja bym na jej miejscu tak pomyslala, ale ona moze jest inna smile
Sam jej cos kup, dzieciom, moze cos do domu i zobacz jaka bedzie jej reakcja. Moze, jak zobaczy, ze Ty cos kupujesz dla niej i dla dzieci, to sama dostrzeze to, ze warto byloby jednak zadbac o higiene, choc nie twierdze, ze w ogole o nia nie dba. Zabierzesz ja raz, drugi, trzeci do kina czy na kolacje i mysle, ze wtedy cos ruszy, zmieni sie na lepsze. Sprobuj, bo mysle, ze warto smile

31

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Kochane kobiety,mimo że jestem facetem to łezka w oku się pojawia jak czytam wasze wypowiedzi  , macie swoje za i przeciw ale większości potwierdzacie moje przypuszczenia że żona jest leniwą fleją ,no niestety tak jest .Macie rację że trzeba też jej pomóc mimo że jestem na nią wściekły ,psychologa boi się jak diabeł wody święconej ,ale zacznę od siebie z czasem powoli krok do przodu .

Jestem mile rozczarowany że są kobiety które rozróżniają człowieka zapracowanego od człowieka wygodnego .

Co do wspólnych wyjść to pojawiają się kolejne problemy,żona nie uznaje moich koleżanek ,dla niej nie istnieje słowo koleżanka jak już to kochanka smile jest zazdrosna ,podejrzliwa mimo że nigdy jej nie zdradziłem ,piszę o tym dlatego że jak spotkamy znajomych to zaraz wszystkie kobiety  uciekają od niej z daleka przez jej zachowanie ,które sugeruje :" podejdz do mojego faceta ,a cię zabiję" jej mina mówi sama za siebie .

ośmiesza mnie i siebie ,gdziekolwiek wyjdziemy zawsze najem się z nią wstydu, sami czy z dziećmi ,w kościele czy w klubie na rodzinnej imprezie

no i największy problem że potrafi wyjść do kina w starej wychodzonej bluzce mimo że ma w szafie droższe i lepsze ,bo ona lubi te bluzkę i koniec ,gdy grzecznie się zapytam "czy tak idziesz ubrana?"  to od początku się zaczyna "znowu mu coś nie pasuje "

Problem przepycha problem .

32

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

no i największy problem że potrafi wyjść do kina w starej wychodzonej bluzce mimo że ma w szafie droższe i lepsze ,bo ona lubi te bluzkę i koniec ,gdy grzecznie się zapytam "czy tak idziesz ubrana?"  to od początku się zaczyna "znowu mu coś nie pasuje "

W zasadzie zgadzam się z osobami, które napisały, że żona jest leniwa, a Ty, Tyranie, pracujesz całymi dniami. Dzieci zaniedbane, w domu brudno - żona siedzi w domu, więc powinna się tym zająć.

Ale coś mi się w Tobie nie podoba - czy Ty przypadkiem nie przywiązujesz za bardzo wagi do pieniędzy i tego, "co ludzie powiedzą"? Wychodzicie do kina, a Ty nie myślisz "co za wspaniały dzień, wreszcie trochę wolnego czasu, obejrzymy świetny film, spędzimy czas RAZEM", tylko "o cholera, moja żona założyła starą, tanią bluzkę, wszyscy będą się na nią gapić i pomyślą, że nie sprawdzam się jako mężczyzna, bo nie stać mnie na drogie bluzki dla żony". Natychmiast psujesz całą radość pogardliwym pytaniem "taaaaak idziesz ubrana?". I jeszcze nazywasz to największym problemem yikes

Ja nie widzę w Twojej relacji MIŁOŚCI I SZACUNKU. Nie wiem, czy od początku traktowałeś tak żonę, czy tylko teraz, kiedy jej lenistwo i brak troski o dzieci przyćmiły Twe uczucia. Ale z tej historii z bluzką wyłania się obraz zarozumiałego, wybacz, dobrze sytuowanego człowieka, który wziął sobie skromną, biedną dziewczynę po to, by móc nią dyrygować i cieszyć się nieustanną wdzięcznością, a ona ma odpowiednio wyglądać, by nie przynosić Ci wstydu.

33 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-12-31 15:55:40)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

Kochane kobiety,mimo że jestem facetem to łezka w oku się pojawia jak czytam wasze wypowiedzi  , macie swoje za i przeciw ale większości potwierdzacie moje przypuszczenia że żona jest leniwą fleją ,no niestety tak jest .Macie rację że trzeba też jej pomóc mimo że jestem na nią wściekły ,psychologa boi się jak diabeł wody święconej...

Problem przepycha problem .

Znaczy dostałeś to czego szukałeś na forum - potwierdzenie tego że twoja żona to leniwa fleja... Czy p. psycholog też tak orzekł/a? Jakoś przez gardło nie może Ci przejść jaki był wynik wizyty i dlaczego TY zostałeś uznany za tyrana...
TU uznano, Choć NIKT nie zna odczuć twej żony ani jej nie zna, tudzież twoje słowa nie mogą być obiektywne gdyż jesteś nią głęboko zawiedziony i rozczarowany, tudzież w niekończącym się z nią konflikcie, wśród uszczypliwości i złośliwości... Uznałeś, że wyrok na twoją żonę został wydany - jest leniwą fleją...
Bo ja w twym pierwszym poście znalazłam coś innego:

Tyran napisał/a:

...
Byliśmy u psychologa ,tylko jedna wizyta poczułem się jak tyran który wszystkiego sie czepia ,a żona jest pokrzywdzoną biedulką ,mimo że mam cały tydzień z weekendami zaplanowany w pracy ,to mam jeszcze zaopiekować się żoną bo ona jest słaba psychicznie i jej więcej pomagać...

Żonę juz traktuję jak kulę u nogi ,ona wiecznie o czymś zapomina  przez co już straciliśmy sporo pieniędzy ,czasu i nerwów...

Nie wiem jak z taka kobietą żyć

Udowodniłeś sobie, że psycholog głupia, twoja żona wcale nie słaba psychicznie a ty zbyt zapracowany żeby jeszcze się żoną zaopiekować - (co wynika ze słów tej pierwszej - pewnie niekompetentnej).
W życiu codziennym też SŁYSZYSZ tylko to co chcesz usłyszeć a ignorujesz całą resztę sygnałów (które ci "nie leżą")?
I cóż Ty poczniesz z tą nieudaną żoną w takim razie? Skarcisz a może odprawisz?
Powiedz nam - co zamierzasz?

34

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Ale coś mi się w Tobie nie podoba - czy Ty przypadkiem nie przywiązujesz za bardzo wagi do pieniędzy i tego, "co ludzie powiedzą"? Wychodzicie do kina, a Ty nie myślisz "co za wspaniały dzień, wreszcie trochę wolnego czasu, obejrzymy świetny film, spędzimy czas RAZEM", tylko "o cholera, moja żona założyła starą, tanią bluzkę, wszyscy będą się na nią gapić i pomyślą, że nie sprawdzam się jako mężczyzna, bo nie stać mnie na drogie bluzki dla żony". Natychmiast psujesz całą radość pogardliwym pytaniem "taaaaak idziesz ubrana?". I jeszcze nazywasz to największym problemem

Nie jestem Tyranem, ale powiem Ci szczerze, ze ja tez nie chcialabym, aby moj mezczyzna na wieczor ze mna "stroil sie" w powyciagane, znoszone dresy, chocby lubil je najbardziej na swiecie.

35

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Iskra1221 napisał/a:

Nie jestem Tyranem, ale powiem Ci szczerze, ze ja tez nie chcialabym, aby moj mezczyzna na wieczor ze mna "stroil sie" w powyciagane, znoszone dresy, chocby lubil je najbardziej na swiecie.

Do eleganckiej restauracji to pewnie, że wiocha. Ale do kina? Jedzie się autem, a potem siedzi w ciemnościach smile Poza tym nie o bluzkę chodzi, tylko o fakt, jak wielki problem czyni z niej Tyran, dlaczego go czyni i jak na tę, przysłowiową już niemal, bluzkę reaguje. Abstrahując od leniwej i nie dbającej o własne dzieci żony, w Tyranie jest coś dziwnego. I też mam wrażenie, podobnie jak Anhedonia, że on tu nie szuka rad, jak uratować małżeństwo, tylko potwierdzenia, że on jest cacy, a ona be. Może nawet chce komuś pokazać ten topik.

36

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
BabaOsiadła napisał/a:

...on tu nie szuka rad, jak uratować małżeństwo, tylko potwierdzenia, że on jest cacy, a ona be. Może nawet chce komuś pokazać ten topik.

A może potrzebuje chłopak UZASADNIENIA dla urwania się na sylwestra BEZ żonki (bo taka fleja ZNÓW mu wstydu tylko narobi tongue )
BO czyż nie w wigilię sylwestrowego dnia temat się pojawił?
No i patrzcie - TYLE kobiet uważa tak jak ON.
Co tam psycholog z zaleceniem zaopiekowania się małżonką, bo ona słaba psychicznie...
Proszę bardzo INNE kobiety go rozumieją... big_smile

37

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Anhedonia napisał/a:

A może potrzebuje chłopak UZASADNIENIA dla urwania się na sylwestra BEZ żonki (bo taka fleja ZNÓW mu wstydu tylko narobi tongue )

o ludzie, co za fantazja...

przecież pisał, że nie chce jej zdradzać i nie chce żyć z konkubinacie z inną kobietą

38 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-12-31 19:23:05)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
didina napisał/a:

o ludzie, co za fantazja...

Dokładnie - czysta fantazja z przymrużeniem oka smile Dla rozładowania atmosfery...
Napisał, napisał. Deklaracje, deklaracje - a jak autorowi psycholog zasugerowała, że powinien pomagać więcej żonie, bo jest słabsza psychicznie, to przyjął to jak atak na siebie tongue
Nie wiem czego Ci życzyć autorze w Nowym Roku - zatem życzę znalezienia drogi porozumienia smile

39

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Oj, no ale z tym "słaba psychicznie".. No, ok, on ma pomagać, ale ona może to traktować równie dobrze, jako wymówkę, by nic nie robić. "Nie sprzątam,bo jestem słaba psychicznie". O dzieci też nie dba, bo jest słaba?

40

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

jak ktoś napisał to sie wynosi z domu rodzinnego... Jak ma Ona sprzatac jak nie umie:/
Jak ma dbac o dzieci jak nie umie:/  Winna rodziców i to samo Ona robi z dziecmi teraz..

Wspólczuje dzieciom bo z jej niechlujstwa dzieci cierpią..

Fakt faktem małzonkowie powinni razem współpracować  tyle ze jak Ona nic nie robi.. to bedzie ciezko..
tylko  mi sie cos wydaje ze On chyba calej prawdy nie mowi..

Co do opieki nad dziecmi po rozwodzie..  sa tez ojcowie samotni wychowujący dzieci bo matki nie mogly ze tak powiem

41 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2012-01-01 13:28:14)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Myślę, że istotna jest informacja, że nie tylko mąż zauważa niepokojące zachowania małżonki. Z opowieści wynika, że również znajomi, koleżanki, sąsiedzi odsuwają się od niej. Zauważają jej "dziwne" zachowania, nie czują się komfortowo w kontakcie z nią.

Niezależnie od naszej oceny konkretnych zachowań (każdy może mieć inne zdanie, jak należy ubrać się do kina lub jaki sposób sprzątania mieszkania jest wystarczający) - komunikacja między małżonkami nie jest prawidłowa, poważne różnice uniemożliwiają spokojne życie.

Informacja psychologa, że żona potrzebuje wsparcia i pomocy może być cenna. Nie oznacza jednak, że wina leży po stronie męża, gdyż wyzyskuje on małżonkę. Być może wsparcie i pomoc, którego potrzebuje kobieta to zmotywowanie jej do zmian i podjęcia leczenia - psychiatrycznego lub psychoterapii.

Warto, aby związek opierał się na równowadze sił i możliwości, potrzeb i obowiązków - aby małżonkowie po partnersku dzielili między siebie zadania. Nierzadko jednak już na początku związku postanawiają, że najlepszą dla nich sytuacją będzie całkowity rozdział - jedna osoba pracuje zawodowo, a druga opiekuje się domem. Taki podział ról (jeśli jest wybrany świadomie przez obie strony) również może być uczciwy i równorzędny. Kiedy jedno z partnerów wiele poświęca pracy zarobkowej, od drugiej strony można wymagać, że - zgodnie z umową - będzie realizować większość zadań związanych z opieką nad dziećmi i prowadzeniem domu.

Innym rozwiązaniem jest ponowne przemyślenie podziału ról. Być może mąż mógłby zrezygnować z części pracy zarobkowej i przejąć np. obowiązek sprzątania lub gotowania. Wiązałoby to się jednak z podjęcia pracy zawodowej przez żonę.

Za trudną sytuację związku nigdy nie jest odpowiedzialna tylko jedna osoba. Tyran, warto abyś zastanowił się, jakie Twoje zachowania, jakie słowa, jakie nawyki sprzyjają temu, aby żona podtrzymywała swój stan. Kwestia ta (jak Wasze zachowania wzajemnie na siebie wpływają i sprzyjają utrzymywaniu się problemu) z pewnością zostanie poruszany na terapii małżeńskiej.

42

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Ja gdzieś czytałam że osoby chorujące na schizofrenię mają jako jeden z pierwszych obiawów właśnie taki, że przestają dbać o higienę.

43

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Widzę to odrobinę inaczej.
po 1. z tymi psychologami psychoterapeutami itp dała bym sobie spokój. KIEDYŚ (20 lat temu) nie było takich rzeczy i ludzie radzili sobie sami z własnymi problemami. Teraz z każdą sprawą biegnie się do psychoterapeuty, wręcz stało się to modne a przecież ludzie którym na sobie zależy powinni SAMI się dogadac. (no ale nie powiem są sytuacje wyjątkowe w których pomoc osób trzecich-obcych jest potrzebna, ale uważam że ta sytuacja nie należy do nich)
po 2. wersja z depresją też mnie nie przekonuje, tak jak poprzedniczki pisały dla mnie to raczej lenistwo.
Po części jednak "rozumiem" żonę autora. Ciężko zmusic się do zmotywowania kiedy w życiu nie ma się WYZNACZONEGO CELU. Ona żyje z dnia na dzień, od jednego sprzątania do drugiego. Nie ma żadnych ambicji czy planów. Nie ma nawet pracy, a praca zmusza do motywacji. No bo po co wstawac o 7 rano skoro można o 10, po co ugotowac wyszukany obiad skoro można zrobic zwykły a potem zasiąśc na 3 godziny przed tv, po co o siebie dbac jeśli cały czas siedzi się w domu?
Czy Twoja żona ma jakiekolwiek ZAINTERESOWANIA ?

Znam pewną kobietę. Jest bardzo atrakcyjna, jej mąż ma własną firmę, dobrze zarabia, kupuje jej wszystko co ona chce, mają roczne dziecko, którym ona się zajmuje (nie pracuje zawodowo). Jednak Rzadko się nim opiekuje (robi to teściowa), owszem sprząta i gotuje, ale poza tym nie robi NIC. Ma dużo wolnego czasu który marnuje na oglądaniu tv i komputerze. Myslę że mogłaby osiągnąc wiele z w swoim życiu ale ona zamiast tego rozleniwia się jeszcze bardziej. (np. z piżamy w zwyklą odzież przebiera się ok.godz 12 a wstaje wczesnie bo mały budzi się ok 7). I nie chodzi o to że nie ma czasu się przebrac, bo ma go mnóstwo, tylko o to że jej się nie chce.

W życiu trzeba się czymś zając, pracowac albo miec jakąś pasję, bo inaczej jest tragedia.

Na koniec przykład mojej siostry. Jest w wiecznej "depresji" potrafi siedziec w swoim pokoju przez kilka dni i tylko chrzanic jakie to jej zycie jest bez sensu, o higienie nie wspomnę bo nawet nie chce jej się okąpac czy wyprac rzeczy . Jakoś dziwnym sposobem gdy pracowała to "depresji" nie było, chodziła zadowolona, dbała o włosy, o siebie i swoje ubrania, miała tam kontakt z ludzmi, miała po co życ, nawet po pracy pomagała w domu, sprzątała, gotowała sama od siebie, jednak gdy ją zwolnili wszystko wróciło ...

44

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Eisis napisał/a:

Widzę to odrobinę inaczej.
po 1. z tymi psychologami psychoterapeutami itp dała bym sobie spokój. KIEDYŚ (20 lat temu) nie było takich rzeczy i ludzie radzili sobie sami z własnymi problemami.
...
Na koniec przykład mojej siostry. Jest w wiecznej "depresji" potrafi siedziec w swoim pokoju przez kilka dni i tylko chrzanic jakie to jej zycie jest bez sensu, o higienie nie wspomnę bo nawet nie chce jej się okąpac czy wyprac rzeczy . Jakoś dziwnym sposobem gdy pracowała to "depresji" nie było, chodziła zadowolona, dbała o włosy, o siebie i swoje ubrania, miała tam kontakt z ludzmi, miała po co życ, nawet po pracy pomagała w domu, sprzątała, gotowała sama od siebie, jednak gdy ją zwolnili wszystko wróciło ...

Powiem tak - 20 lat temu prało się w pralce frani - czy oznacza to, że pralka frania jest lepsza niż automatyczna?
Ludzie jako tacy albo dążą do udoskonalenia, albo stoją w miejscu, choć czasem powoduje to ich dyskomfort (bo niektórzy po prostu "nie nadążają" za tempem).
Przez 20 lat wszystko w tym kraju uległo zmianie i ustrój i realia. Kiedyś ważnie było "dochrapać" się mieszkania, bo pracę każdy miał. Teraz gorzej o pracę, ale ten kto ją ma nie ma problemu z załatwieniem sobie lokum (np. na kredyt).
Myślę, że trzeba korzystać z dobrodziejstw rozwoju - gdyby pomoc psychologiczna NIE była potrzebna - to ilość psychologów by gwałtownie zmalała z BRAKU zapotrzebowania na ich "usługi".

Myślę, że twoja siostra może zachowywać się w taki a nie inny sposób WŁAŚNIE z powodu braku pracy. Czy to nie taka sama opinia jak twoja? Tylko spojrzenie inne - zamiast krytykować należałoby pomóc. Ty chyba nie umiesz ani nie rozumiesz, ale krytykować potrafisz. Dopuszczasz możliwość, że siostra nie radzi sobie z sytuacją braku pracy, straciła wiarę we własną wartość, nie wierzy, że potrafi wrócić SAMA na rynek pracy - a wszystko to powoduje, że się "rozsypała"?

Myślę, że do ferowania wyroków w sprawie tak skomplikowanej dziedziny jak psychika ludzka potrzeba jednak fachowej wiedzy. Dlatego można się zainteresować tematem i zgłębiać go. Najłatwiej zostawić człowieka z problemami samemu sobie i przyglądać się z boczku - "da sobie radę czy nie". I dotyczy to tak samo żony autora wątku jak i twojej siostry. Czasem warto rozszerzyć horyzonty swego oglądu sprawy - oczywiście jeśli leży nam na sercu dola/niedola/los danej osoby smile

45 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-02 15:26:43)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Tyran może Ty kobietę swoją tutaj zaloguj niech się wygada może jej ulży i będzie cacy żoną tongue



Albo nie bo przeczyta co o niej pisze i będzie dym yikes big_smile

46

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Znam bardzo podobną relację.

Miłość między dwojgiem ludzi, ona z biedniejszej rodziny, on z lepiej ustawionej.
Ona straciła pracę z powodu pojawienia się dziecka.
On uznał, że będzie sam pracował ciężej, więcej i dadzą jakoś radę.
Ona próbowała znaleźć pracę, ale pojawiło się kolejne dziecko, więc znów musiała siedzieć w domu.
On w końcu dał sobie spokój z pomaganiem żonie w szukaniu pracy.
Ona widziała, że mąż ciężko na nich pracuje, więc sama musi dbać o cały dom przez 24/h.
On też się zgodził na ten układ, duży dom, trzeba utrzymać, ja pracuję, ktoś musi w tym czasie reszty dopilnować, to logiczne.
.
.
.
.
(mija x lat)
.
.
.
.
On zauważa, że coś jest z nią nie tak.
Ona nie potrafi się już odnaleźć w tym życiu.

Dlaczego?

Nie tak sobie to wyobrażała. Ona czuje się po prostu nikim, nie ma pracy, nie ma pieniędzy, nie ma prawa mieć swojego zdania. To nie ma znaczenia, czy mąż daje jej pienądze, czy pozwala mieć jej swoje zdanie w domu, czy stać ich na nowe ciuchy. Ona po prostu tego nie potrafi. Nie potrafi BRAĆ od kogoś, skoro sama nie jest samodzielna. Jej znajomości się wykruszyły, a znajomi męża to nie jej znajomi. Czuje się od nich gorsza, bo mąż ją utrzymuje, a ona? Tylko w domu siedzi. Z trudem i z oporem gdzieś wychodzi.

Czyja jest wina?
W przypadku tych osób, o których piszę, wina była po stronie męża. Przepracowywał się, ale obowiązki domowe plus wychowywawnie dzieci były dla żony dużo więszym wysiłkiem, w dodatku - nieodpłatnym. A mąż - nie doceniał tego tak jak powinien. Po pracy bardziej potrzebował czasu dla siebie, a żona? Od czasu do czasu dostawała jakieś "wynagrodzenie". Ale czy miała chociaż świadomość, za co konkretnie? Mąż nie zdawał sobie sprawy, że to taki ogromny wpływ miało na kobietę.

Można to naprawić? Można. Ale potrzeba przeorganizować do tego całe swoje życie. I pomoc specjalisty również powinna mieć miejsce. Ale to ma być pomoc DLA DWOJGA, żeby kobieta nie czuła się wariatką.

***************************
TYRAN - sprawdź maila, wysłałem Ci coś, co może w pewien sposób pomóc. smile

47

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Anhedonia napisał/a:

Myślę, że do ferowania wyroków w sprawie tak skomplikowanej dziedziny jak psychika ludzka potrzeba jednak fachowej wiedzy. Dlatego można się zainteresować tematem i zgłębiać go. Najłatwiej zostawić człowieka z problemami samemu sobie i przyglądać się z boczku - "da sobie radę czy nie". I dotyczy to tak samo żony autora wątku jak i twojej siostry. Czasem warto rozszerzyć horyzonty swego oglądu sprawy - oczywiście jeśli leży nam na sercu dola/niedola/los danej osoby smile

Anhedonia: Nie do końca mnie zrozumiałaś.
Napisałam że w niektórych przypadkach pomoc specjalisty jest potrzebna dot. to m.in. mojej siostry, chodziła do psychologa, nie pomógł, zresztą to jest bardziej skomplikowane, ale to już inna sprawa. Staramy się jej pomagac, ale jest to ogromnie trudne, dlatego pomoc tz zewnątrz jest czasem niezbędna!
Jednak uważam że w sytuacji którą opisuje autor pomoc specjalistyczna nie jest konieczna, uważam że wystarczyło by gdyby jego żona znalazła pracę, miała jakieś hobby lub zajęcie które fascynowało by ją, a poza tym potrzebne jest jej czułośc i wsparcie męża oraz przyjaciół. Czasem wystarczy tylko zastanowić się nad sobą i nad sensem swojego życia, a czasem trzeba zasięgnąc rady kogoś kto się na tym zna. To zależy.

48

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Eisis,
myślę, że w sytuacji, która utrwaliła się przez lata, i jedyną zachodzącą dotychczas zmianą jest pogłębianie, niestety próżno oczekiwać, że bohaterowie bez pomocy z zewnątrz nagle "wezmą się w garść". Trwając w, choćby najbardziej zaburzonej relacji, mamy z niej również korzyści. Lęk przed zmianą, przyzwyczajenie do bezpiecznej sytuacji (trudnej, ale własnej i dobrze znanej) uniemożliwia wielu parom wyjście ze schematu na własną rękę. Dodatkowo uniemożliwiają to trudności, takie jak depresja czy zaburzenia osobowości.

49

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Eisis napisał/a:

Anhedonia: Nie do końca mnie zrozumiałaś.
Napisałam że w niektórych przypadkach pomoc specjalisty jest potrzebna...
Jednak uważam że w sytuacji którą opisuje autor pomoc specjalistyczna nie jest konieczna...Czasem wystarczy tylko zastanowić się nad sobą i nad sensem swojego życia, a czasem trzeba zasięgnąc rady kogoś kto się na tym zna. To zależy.

Być może źle zrozumiałam - jednak nie śmiałabym wziąć na siebie ODPOWIEDZIALNOŚCI za stwierdzenie, że akurat w TYM wypadku pomoc specjalistyczna NIE JEST konieczna. Choćby z tego powodu, że widzimy tylko 1 stronę medalu. I pojęcia nie mamy o prawdziwych odczuciach tej opisywanej tu żony ani stopnia nasilenia tychże odczuć. Strachy i lęki bywają nawet zabójcze (dot. m.in depresji).
Niejednokrotnie oburzamy się czytając lub oglądając reportaże dot. różnych tragedii - zawsze pada wtedy pytanie: dlaczego nikt z otoczenia niczego nie zrobił, dlaczego nie reagował, dlaczego BAGATELIZOWANO sygnały?
Nie wzięłabym tego na swoje sumienie...

50

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

To fakt- Nie znamy opinii żony, ona z pewnością ma inne odczucia. Ja tylko, po tym co tu przeczytałam, i odnosząc się tylko do tych postów wysuwam własne wnioski. Nie biorę odpowiedzialności, tylko wyrażam swoją opinię- to chyba jest zadaniem forum w pewnym sensie. Byc może cała ta sprawa wygląda inaczej, ale tego już nie wiemy...

Ja (jakby to nazwac) - PROPONUJĘ  inne rozwiązanie, jeśli ono zawiedzie ( a myślę że watro spróbowac) to byc może faktycznie specjalista będzie potrzebny...

51

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

nie bardzo rozumiem dlaczego wiele z was na siłę winy szuka  w męzu????
chyba nie wielu facetów szuka pomocy na babskim forum , pisze jaki ma problem i td..
po co od razu stroszyć piórka i szukać winnych..
żona ma definitywnie problem ze sobą , mąż ma problem z żoną , dzieci mają problem z mamą
mąż widzi problem , ja go też widzę , dzieci jeszcze nie zdają sobie z tego sprawy ale w tak funkcjonującej rodzinie pózniej magą miec problemy natury podobnej jak ich mama
moim zdaniem i zaznaczam moim zdaniem tutaj potrzebna jest konkretna rzeczowa rozmowa
proponuję autorowi wątku aby  jak widzi ich dalsze wspólne zycie
sory ale ja tu widze kobietę lesera , która nawet nie przejawia chęci zadbania o siebie
równiez jestem zoną i mama 2 dzieci , w sumie większość jestem sama bo mąż jedzie na miesiąc  , wraca na kilka dni  i zanim wskoczy w rolę taty to juz musi jechać
ale jakos zaciskamy zęby , dzieci sa domyte , lekcje dopilnowane , obiad ugotowany a mieszkanie nie przypomina wysypiska śmieci!!
jak sie chce to mozna , ale jak ma sie stosunek olewatorski to niestety lipa

ktos to napisal kilka postów wczesniej ze przeciez facet moze sprawdzac lekcje dzieciom i td..
a kiedy ten facet ma regenerowac siły?? jak długo tak pociągnie/?
a jesli on może to dlaczego żona nie może iśc do pracy?
tutaj nie ma jednoznacznej odpowiedzi , cudownej recepty na szczęście tutaj trzeba wielu godzin rozmowy , wspólnego dochodzenia do wniosków i podejmowania decyzji
trzymam za nich kciuki!!!

52

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

W twojej żonie widzę sama siebie. Wszystko wskazuje na to że małżonka cierpi ma depresję i być może ma leki społeczne.
Kiedy ta kobieta miała czas tylko dla siebie?
Ty jesteś jeszcze między ludźmi ona nie...
Chyba tratujesz ją trochę instrumentalnie
Kobieta która kocha i czuje się kochaną będzie dbała o swoją kobiecość.

53

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Również nie potrafie zrozumiec dlaczego wiecznie naskakujecie na kazdego facet, który poskarży się na żonę? To samo tyczy się autora watku. Za wszytko na tym forum wiecznie obwinia się mężczyzn, a dla kobiet zawsze szuka się wytłumaczenia i łączy w lini obrony.
Facet szuka pomocy i byli u psychologa i próbuje się dalej radzic, nie zdradza, nie kopnął w doope, a chyba powinien i może wtedy by się ogarneła.
Pracuje na dom na dwóch etatach, wraca bawi się z dziemi, zajmuje nim, a królewna siedzi w domu i nic nie robi.

No bez jaj...czego wam trzeba jeszcze i ile waszym zadaniem facet musi znosic i jak się poświęcac. Potem jest wielkie zdziwenie, że mąż nie wytrzymał i odszedł. Same takie kobiety są sobie winne i wogóle mi ich nie żal. Zal mi takich facetów, którzy znoszą takie sytuację latam, są bezradzni, a tylko słyszą jacy są beznadziejni.
Gdyby odwróci sytuację to radziłybyście kobiecie żeby odeszła i układała sobie życie z kimś na kogo zasługuje.

Tyran, porozmawiaj i postaw żonie ultimatum. Albo idzie się leczyc, a raczej wspólnie idziecie do terapeuty i coś z tym robicie albo odejdz i zabierz dzieci. Nie marnuj siebie i dzieci bo inaczej nigdy się to nie skończy, a i ty i dzieci będzecie miec tylko coraz bardziej zrytą psychę.

Podziwiam cie Tyran, że znosisz taką sytuację i jesteś ok. Nie pakuj się w kolejne dziecko bo nigdy się nie uwolnisz, a to się nie skończy, a tylko będzie gorzej.
 
Tu na tym forum raczej nie znjdziesz obiektywizmu, a jeszzce dostaniesz po uszach, że troche się oskarżysz bo cierpiec powinieneś w ciszy i wszytko znosic bo przecież przysięgałeś. Kobiecie wolno wszytko i do wszystkiego ma prawo, a facet jest zawsze zły,podły i drań.

Pozdrawiam

54

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Mniejsza o wdzięczność...Twoja żona ewidentnie ma depresje....
Szczerze mowiąc nie dziwię Ci się, że niechlujstwo żony Cię drażni...Niestety jej stan to skutek zaniedbania jej zdrowia psychicznego.

Psychoterapia jest konieczna w tym przypadku.

Poprzedniczki pisały, żebyś przejął część jej obowiązków, ale z drugiej strony masz ich sporo....

Sytuacja jest trudna. Ale trzeba działać, zanim stanie się coś złego. Nieleczona depresja prowadzi niejednokrotnie do tragedii.
Mnie się wydaje, ze jednak kochasz żonę, tylko jesteś zmęczony jej postawą:/

55

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Moze temat jest stary ale jestem tu od niedawna i tak przypadkowo zaczelam czytac te historie co moge dodac facet jestes wpozadku.Ja wiem o co chodzi moj mezulek pracuje tylko 3 razy w tygodniu ja zajmuje sie wlasna dzialalnoscia ktora prowadze jeszcze przed moim mezem mamy troje dzieci ale ja nie siedze w domu .Ja pracuje i to ja tak naprawde zarabiam na nasze wygodne zycie moj mezus nie musi byc mi wdzieczny bo i ja go terz wzielam z niebogatej rodziny/Ale uwierzcie sa dni kiedy wracam poozno jest juz wieczor moje dzieci wykapane najedzone lekcje odrobione w domu czysciutko w kuchni jeszcze zapachy po poznym obiedzie a moj mezulek za deska od prasowanie usmiecha sie ...Wiem ze czasenm warcze na niego ale i powarczec trzeba,,,,,,,,,Az mi jest czasem glupio mimo ze to ja tak wogole utrzymoje rodzine mimo to jest mi glupio ze mam tak zadbany dom zadbane dzieci i moj maz jest no....usmiechniety...Rozumie autora tej historii facet stara sie o palac a kopciuszek nawet na chwile nie chce sie przebrac i zgubic pantofelka.....pozdrawiam

56

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Witam .Minęło ponad rok od mojego pierwszego wpisu .Dostałem kilka kopniaków czytając wsze wypowiedzi ,tak w skrócie to nie spodziewałem się że facet który pracuje na trzy etaty ma obowiązek zajmować się jeszcze dziećmi kiedy kobieta w domu miała sporo czasu dla siebie i co najważniejsze nie miała żadnych zakazów typu wyjście do znajomych itp . przypomnę że ja robię jeszcze zakupy ,ale cóż takie czasy smile


Więc sprawa wygląda tak że moja żona dostała pracę od 16-00 do 21-30 w naszej małej miejscowości ,a ja od 16-00 jestem z dziećmi więc ja kładę dzieci spać od poniedziałku do piątku .Zmieniło się to że żona nadal nie dba o siebie ,co dziwne dba o dom .Jednak jak ja przejąłem obowiązki kąpieli dzieci żona odpuściła sobie ten obowiązek ,nawet gdy ma dzień wolny od pracy .Ostatnio zabrałem ją na zakupy bo miała urodziny i prosiłem "będę ok 15-00 i proszę przygotuj dzieci bo jedziemy na zakupy".Dzieci były prawie czyste ,ale sama o siebie nie zadbała ,to był jej dzień urodzin więc nie zwróciłem jej uwagi .Dostała dość drogi prezent jak na nasze zarobki i dostaje ustaloną sumę co miesiąc na kosmetyki, kosmetyczkę itp .Dochody przeznaczmy na inwestycje w dom także z jej  wypłaty nie zostaje nic ,wszystko co potrzebne to ma ,ciuchy na wiosnę ,na zimę .Moje zarobki to 80% naszego wspólnego dochodu .Żona pracuje od pół roku po długiej przerwie ok 4 lata ,w sumie przez okres 11 lat żona pracuje ok 16 miesięcy .Od kiedy zaczęła ostatnią  prace ,jestem mniej wymagający bo jeden etat mojej pracy przejęła moja żona ,stałem się bardziej czuły dla niej ,chociaż nie jest wszystko w normie .Dzień po zakupach usłyszałem w drobnej sprzeczce "puknij się  w łeb " skojarzyłem sobie że już kilka razy ,od czasu zmiany pracy używa obrazliwych słów w stosunku do mnie ,nie jestem misiaczkiem który obraża się o byle co ,ale słowa padają przy dzieciach i przy jej współpracownikach ,mało tego żona nadal jest zemną nieszczera i co najgorsze  o sprawach w pracy ,okłamuje mnie w zwykłych drobnych sprawach ,zaczyna mnie to martwić bo jest atrakcyjną kobietą ,a co za tym idzie tracę do niej zaufanie ,ale co najgorsze przestaje mnie szanować .Problem mam taki że nie mogę sobie pozwolić na obrazę w gronie znajomych gdyż pracowałem na dom przez ponad 15 lat  z wszystkimi sobotami i niedzielami ,także świętami . Chcę się wyprowadzić na górę naszego mieszkania ,zrobić osobne wejście .Chcę podzielić koszty utrzymania rodziny na nas dwóch ,z czego ja utrzymuję dzieci i żona ma zająć się zakupami .Chcę zrobić ostatni krok i postawić ultimatum .Wybrałem żonę z biednej rodziny ...wiem ,ale nikt nie kazał jej stawać na głowie i pracować w święta tak jak ja ,chciałem tylko żeby dbała o   siebie i dom ,dzieci ...to tak wiele  ? Teraz ja dbam o dzieci ,córka ma najlepsze oceny i co z tego mam, żonę  która ma w mnie gdzieś , która nie dotrzymuje obietnic,która mnie okłamuje i obgaduje przed znajomymi ,jaką to moja rodzina krzywdę jej zrobiła , a co najgorsze w domu nie mówi nic że ją coś boli ,żonę którą nigdy nie zdradziłem ,a mam okazje i to wiele .I co waszym zdaniem mam teraz  zrobić ?

57

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

nie chcę nikogo obrażac, ale baba jest chora na głowę i tyle... Zawlec na leczenie i mieć nadzieję, że pomoze, a jak nie to walczyć o opiekę nad dziećmi i pognać/

58 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-04-05 14:18:23)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Przeczytałam cały wątek i nie wiem co napisać. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony Cię rozumiem, a z drugiej widzę dużo Twojej winy.

A największą winę widzę w tym, że poświęciłeś się pracy. Pieniądze, dom, luksusy były ważniejsze. Ja mojemu mężowi non stop powtarzam, że wolę aby mniej zarobił, ale był w domu. Był w domu nie tylko ciałem ale i duchem.
Ciebie nie było. Bo nawet jak byłeś w domu, myślami byłeś w drugiej pracy.

Nie widziałeś, że żona się oddala. Że męża ma od święta. Że nie ma chwili, aby mąż zatracił się w niej tak jak to było w przeszłości. Żeby usiadł obok i nie istniało nic: telewizja, telefon, komputer, tylko ona- kobieta pożądana przez swojego mężczyznę.
Widziałeś tylko, że chodzi zaniedbana
Oczekiwałeś wdzięczności. Z góry postawiłeś Ją na niższej pozycji pokazując, że nie ma prawa narzekać, bo złapała pana boga za nogi.

Z drugiej strony ze sprzątaniem masz rację. Ten, który jest w domu więcej powinien zająć się domem. Ale jeśli chodzi o dzieci? Jak przeczytałam Twój przykładowy dialog to aż mnie zmroziło. Widzisz dziecko, że zdjęło bambosze i zamiast mu założyć to zwracasz uwagę żonie, która właśnie stoi przy garach i podaje Wam obiad. Przepraszam, ale jak słyszę takie rzeczy to mnie krew zalewa. Jakby dziecko tak rękę do ognia chciało wsadzić to też byś nie zareagował?

A co do sytuacji teraz? Żona Cię nie szanuje, a nawet porwałabym się o stwierdzenie, że w głębi duszy Cię nienawidzi. Próbuje Cię poniżyć, tak jak czuła się poniżana do tej pory przez Ciebie.

A powiedz. Czy kiedykolwiek dowiedziałeś się czego żona oczekiwała/oczekuje od Ciebie? Czy Ty powiedziałeś żonie czego oczekujesz od niej poza funkcją reprezentatywną?

EDIT: Nie wiem co z Wami będzie, ale wygląda to bardzo źle. Czy jest jeszcze szansa, aby zapomnieć o przeszłości i spojrzeć w przyszłość. To tylko Wy możecie (a nawet powinniście) odpowiedzieć sobie na to pytanie.

59 Ostatnio edytowany przez JustynaG (2013-04-05 14:38:36)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Jak LeeBee przeczytalam cały wątek i ..mam podobne odczucia. Mężatką nie jestem,dzieci nie mam,więc to tylko luźne "skojarzenia"i opinie. Mam wrażenie że cały czas podkreślasz że to Ty jesteś ważniejszy, bo masz rpacę i zarabiasz. Chcesz pokazać że próbujesz dbać o żonę, "że ma na własne wydatki"ale to tak,jakbyś Ty był szefem. Minął rok, może naprawdę ma problem natury psychicznej,może lepiej byłoby zapłacić za wizytę u psychologa niż dawać drogi prezent na urodziny. Nawet gdybyś znów miał czuć się jak tyran. Mimo że... pracujesz i zarabiasz. Zawsze to podkreślasz próbując się niejako usprawiedliwić. Zacząłeś zajmwoać się dziećmi wieczorami i jest ok,żona robiła to źle. Twoja żona wszystko robiła źle i jeśli Twoje rozmowy z nią miały taki wydźwięk jak te posty na forum,to nie dziwię się że jej się odechciewało. Może żona czuje się gorsza nie dlatego,że jest z biedniejszej rodziny ale właśnie przez Twoje zachowanie. Ok,wiemy że czasy są ciężkie,że każdą pracę trzeba szanować bo..wiadomo jak jest. Dobrze,że bierzesz na barki finansowe utrzymanie rodziny. Ale czy nie lepiej mieszkać w mniejszym a tańszym a być ze sobą? Sprzątać razem, kąpać dzieci razem. minęło już tyle czasu, nie dziwię się że Twojej żonie jest coraz gorzej i ciężej żyć z tym co się wokół dzieje. Sytuacja jest na pewno ciężka i złożona i cieżko w kilku postach pokazać obraz sytuacji,wiem dlatego Cię nie oceniam. Mimo wszystko powodzenia życzę i pomyślnego rozwiązania sprawy,cokolwiek "pomyślnym rozwiązaniem"dla Was będzie.

60

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Witam! Jestem ciekawa jak udało się rozwiązać sytuację. Z mojego punktu widzenia żony niezadowolonej z męża. Problemem jest to czy Pan docenia wkład pracy swojej do swojego życia. Pana córka teraz się dobrze uczy, włożył Pan w to swoją pracę, a dalej Pan twierdzi, że Pan nic z tego nie ma? Cieszy się Pan z tego? Dumny jest Pan?
Moim zdaniem jest brak asertywności z waszej strony. Myślę,że żona tak mówi "puknij się w łeb" bo nie umie Pana przekonać do swojej racji. Żona postarała się o dzieci zadbać, była zaniedbana gdy szliście na jej urodziny, punktem głównym było jej zaproponować fryzjera. W każdym razie ja widzę to tak aby zainteresować się sposobem komunikacji bezpośredniej asertywnej, bo wiele jest już zrobione tylko brakuje paru poprawek. W cierpliwości i z dobrym taktem osiągniecie duże rezultaty. Czego życzę z całego serca.

61 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-06-20 10:03:40)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Jakże chciałabym poznac wersję żony. Autor wybrał sobie nawet wielce trafny nick.

Dobry z niego pan, wg subiektywnej oceny nawet bardzo dobry. A obiektywnie? Tyran!
Ja bym zażądała karty, dostępu do konta. Myślę iż ta kobieta świetnie by sobie poradziła i ubrac sie umiała. A tak? Pozostawał jedynie bunt i wycofanie. Specjalnie nosiłabym worki pokutne, szmaty i robiła co tylko w mojej mocy, żeby się uniezależnic, znaleźc pracę, a później uwolnic od takiego "dobrego" męża.
Następny znawca mody i natury kobiecej.

62

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Nie wiem. Sama mam depresję i jeszcze nerwicę, ale też mi to nie pasuje.
Oczywiście, wiem że autor uwierzył w to, ze on dobry, zarabia i wymaga. Uwierzył że ma prawo być RODZICEM, nie tylko dla dzieci, ale również dla niej. Ze wszystkich tych wypowiedzi, nie zauważyłam ani jednego zacytowanego zwrotu bez ciągłych uwag.
W moim mniemaniu, żona powinna być najważniejsza, skoro weszło się z nią w związek małżeński. Rozmowa powinna się odbywać na poziomie przyjaciół. "Ewciu, możemy porozmawiać. Ja już sobie z tym nie radzę, martwię się o Ciebie i o nas. Co możemy zrobić, by zacząć się w końcu dogadywać.?)
Przy rozwiązywaniu konfliktu, nie chodzi o kwestie WINY, która zapewne leży po obu stronach. Straciliście możliwość komunikacji i każdy czeka AŻ ta druga strona wyciągnie rękę.
PS: no niestety w depresji ciężko jest czasami wstać z łóżka, a co dopiero inne rzeczy.

Reasumując: psycholog i zmiana podejścia autora. W końcu to autor zauważył problem, ale nie chce nic z tym zrobić, tylko oczekuje tego od żony.

63 Ostatnio edytowany przez pani wiosna (2014-06-20 18:08:37)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

A ja dodam jeszcze, że nie można od kogoś wymagać wdzięczności, kiedy samemu za grosz się jej nie ma. Najpierw samemu trzeba docenić druga osobę, żeby mieć moralne prawo oczekiwać docenienia dla siebie. A nie wymagać od kogoś wdzięczności, kiedy samemu się tą osobę umniejsza na każdym kroku (bo nawet dziecku bucików ubrać nie umie, taka podła, no tak, tylko że to akurat nie taka prosta sprawa małe, ruchliwe dziecko pilnować 24h/dobe i 60minut/godzine żeby sobie coś tam samo nie pościągało, czy sie nie pobrudziło itp... dziecko to nie eksponat na wystawie, co bedzie chodzić odprasowane w kantkę, tylko jest to nieustanna uwaga i praca, ale to by trzeba samemu sie troche dzieckiem poopiekowć, żeby to zrozumieć). Dopiero jak samemu się docenia drugą osobę i jej starania, to dopiero wtedy można myśleć czy ta druga osoba docenia nas. Samemu trzeba dać, żeby mieć prawo na to samo czekać. No chyba, że to "biznesowy" model myślenia - "ja sobie kupię wdziecznosć, miłość i szacunek"... Troche niestety na to wygląda. A tego sie nie kupi, można takie rzeczy jedynie wymienić na to samo: wdzięczność na wdzięczność, miłość na miłość, szacunek na szacunek - musi to działać w obie strony. Za pieniądze to można sobie kupić co najwyżej prostytutkę, a nie uczucie.
A w tym dialogu o bamboszach mąż mówi o tych bamboszach po cos, nie jest to tylko stwierdzenie faktu typu "ładna pogoda dzisiaj". Skoro o tym mówi do żony, to chce, żeby ona coś z tym zrobiła. Naturalnie więc ona odczytała to, jako żądanie "zrób coś z tym", bo i w tym celu to zostało wypowiedziane. A mąż usiłuje następnie robić z niej głupią, że ot tak sobie tylko powiedział. Jakbym ja np. była u kogoś w domu i bym powiedziała np. "brudna podłoga" albo "śmiecie nie wyniesione" to jasne jest, że też by dana osoba sie wkurzyła, albo pomyślała coś na mój temat niepochlebnego - nie mówi sie takich rzeczy "ot, tak sobie", tylko mówi sie w jakimś celu. Żeby ktoś coś zrobił, albo żeby skrytykować, jak sie nie ma odwagi powiedzieć wprost. Zwykle zresztą tak jest, że jak sie coś mówi do kogoś, to w jakimś celu sie mówi, a nie tylko dla wydawania dźwięków. Tu celem bynajmniej nie była luźna rozmowa, jak o pogodzie, nie, celem była po prostu krytyka. Że nie powiedziana wprost, to co z tego. A na dokładkę potem zaprzecza, że krytykował i się jeszcze czepia, że żona sie zdenerwowała na przytyki. Nie, ja się wcale nie dziwię wzburzeniu żony, normalna reakcja, bo zapewne to nie był pierwszy raz, tylko kolejny i nie dziwię się, że miała w końcu dość. A ciekawe czy w tych wszystkich przypadkach, jak dziecko miało te bambosze, to pomyślał chociaż "o, dziecko ma bambosze, ktoś sie postarał i mu założył" (to tylko przykład z bamboszami oczywiscie, bo to chodzi o każdą inna rzecz tak samo) Nie, tylko to, co źle, to wtedy zauważył i nie omieszkał sobie zanotować skrupulatnie w pamięci, jak i nie omieszkał od razu sie odezwać (bo jak to tak? służąca nie wykonała zadania...?! za co jej do jasnej ciasnej płacę?!). Szukanie tylko gdzie co źle, a na to, co dobrze, to już klapy na oczy i niech inni doceniają i podziwiają mnie, a ja tylko będę wytykał błędy i co gdzie ktoś inny robi żle. Bo ja jestem taki super idealny, a inni (rzecz niebywała!) popełniają błędy i mają swoje niedociągnięcia.
A jak już krytykować, to trzeba wprost i nie udawać, że "ale ja nie w tym celu to mówiłem"... Krytykować też trzeba umieć, a nie najpierw komuś przysolić, a potem odwracać kota ogonem, że to ta osoba sie czepia, a nic nie było...
Też 2 prace i wielki dom... Wygląda na to, jakby kolejny karierowicz, co postawił na rzeczy materialne, a nie na to, żeby być z rodziną, żeby mieć czas normalnie porozmawiać i dowiedzieć się też o potrzeby drugiej osoby, a nie tylko skupionym być na sobie i własnych potrzebach. I myśleć, ze za pieniądze sobie wszystko kupi - wdzięczność kupi, miłość kupi, szacunek kupi, na jasne, bo on pracuje i jemu sie NALEŻY przecież. Roszczeniowa postawa sie tak właśnie kończy. Dom podzielą, każdy pójdzie sobie i to najlepiej pokazuje właśnie skutki tego.
Więc jeszcze raz - doceniać więcej innych ludzi, a docenienie dla siebie jest miłe, ale nikt tego na silę nie wymusi, ani nie kupi.

64

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie

Ja w tych wszystkich wpisach autora widzę PANA , który uważa że tyle dobrego robi dla tej biednej kobiety ..że powinna po stopach go całować.
Wspomina rodzinę i znajomych , że uważają iż żona bez niego zginie...To kto kogo oczernia ?
Twoja rodzina i znajomi źle mówią o Twojej żonie a ty jakby z radością podbijasz to?? bo Ty tak samo myślisz?
ktoś tu napisał , że Ty szukasz potwierdzenia..a może i usprawiedliwienia dla siebie..Bo ja pracuję ...dużo pracuję ..a ona ma tylko dbać o dom i siebie ..no o Ciebie oczywiście !!
Praca w domu to etat 24/7 ....jak taki dzień świstaka....sprzątasz ..pierzesz.....a i tak jest coś do wyprania i posprzątania....Wziąłeś sobie biedną skromną dziewczynę...przywiozłeś do swojego domu...do innego otoczenia.... i zostawiłeś samą !!!! bo Ty w pracy ..a po pracy zmęczony..chciałbyś wrócić do domu, .........dom wypachniony..pani niczym kurtyzana wypoczęta , piękna ..czeka na Ciebie ?? i daje Ci nie tylko obiadek ??
pewnie że tak...przecież Tobie się to należy za Twoją wspaniałość ...
Traktujesz żonę jak niewolnika- to Ty ustalasz zasady co może i co ma robić.
Trzeba było wziąć sobie rezolutną kobietę z sąsiedztwa... do których pewnie udajesz wspaniałego zabawnego panicza....i dlatego zona uważa że flirtujesz z nimi..bo tak jest..sam poniżasz żonę..obgadując ją z rodziną i znajomymi ...Wstydu Ci przyniosła"....nie szanujesz jej ..a sam wymagasz tego dla siebie .
Weź się chłopie ogarnij ....dostałeś to co chciałeś .....

65 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-06-22 11:36:54)

Odp: Żona nie dba o dzieci i o siebie
Tyran napisał/a:

Witam .Minęło ponad rok od mojego pierwszego wpisu .Dostałem kilka kopniaków czytając wsze wypowiedzi ,tak w skrócie to nie spodziewałem się że facet który pracuje na trzy etaty ma obowiązek zajmować się jeszcze dziećmi kiedy kobieta w domu miała sporo czasu dla siebie i co najważniejsze nie miała żadnych zakazów typu wyjście do znajomych itp . przypomnę że ja robię jeszcze zakupy ,ale cóż takie czasy smile


Więc sprawa wygląda tak że moja żona dostała pracę od 16-00 do 21-30 w naszej małej miejscowości ,a ja od 16-00 jestem z dziećmi więc ja kładę dzieci spać od poniedziałku do piątku .Zmieniło się to że żona nadal nie dba o siebie ,co dziwne dba o dom .Jednak jak ja przejąłem obowiązki kąpieli dzieci żona odpuściła sobie ten obowiązek ,nawet gdy ma dzień wolny od pracy .Ostatnio zabrałem ją na zakupy bo miała urodziny i prosiłem "będę ok 15-00 i proszę przygotuj dzieci bo jedziemy na zakupy".Dzieci były prawie czyste ,ale sama o siebie nie zadbała ,to był jej dzień urodzin więc nie zwróciłem jej uwagi .Dostała dość drogi prezent jak na nasze zarobki i dostaje ustaloną sumę co miesiąc na kosmetyki, kosmetyczkę itp .Dochody przeznaczmy na inwestycje w dom także z jej  wypłaty nie zostaje nic ,wszystko co potrzebne to ma ,ciuchy na wiosnę ,na zimę .Moje zarobki to 80% naszego wspólnego dochodu .Żona pracuje od pół roku po długiej przerwie ok 4 lata ,w sumie przez okres 11 lat żona pracuje ok 16 miesięcy .Od kiedy zaczęła ostatnią  prace ,jestem mniej wymagający bo jeden etat mojej pracy przejęła moja żona ,stałem się bardziej czuły dla niej ,chociaż nie jest wszystko w normie .Dzień po zakupach usłyszałem w drobnej sprzeczce "puknij się  w łeb " skojarzyłem sobie że już kilka razy ,od czasu zmiany pracy używa obrazliwych słów w stosunku do mnie ,nie jestem misiaczkiem który obraża się o byle co ,ale słowa padają przy dzieciach i przy jej współpracownikach ,mało tego żona nadal jest zemną nieszczera i co najgorsze  o sprawach w pracy ,okłamuje mnie w zwykłych drobnych sprawach ,zaczyna mnie to martwić bo jest atrakcyjną kobietą ,a co za tym idzie tracę do niej zaufanie ,ale co najgorsze przestaje mnie szanować .Problem mam taki że nie mogę sobie pozwolić na obrazę w gronie znajomych gdyż pracowałem na dom przez ponad 15 lat  z wszystkimi sobotami i niedzielami ,także świętami . Chcę się wyprowadzić na górę naszego mieszkania ,zrobić osobne wejście .Chcę podzielić koszty utrzymania rodziny na nas dwóch ,z czego ja utrzymuję dzieci i żona ma zająć się zakupami .Chcę zrobić ostatni krok i postawić ultimatum .Wybrałem żonę z biednej rodziny ...wiem ,ale nikt nie kazał jej stawać na głowie i pracować w święta tak jak ja ,chciałem tylko żeby dbała o   siebie i dom ,dzieci ...to tak wiele  ? Teraz ja dbam o dzieci ,córka ma najlepsze oceny i co z tego mam, żonę  która ma w mnie gdzieś , która nie dotrzymuje obietnic,która mnie okłamuje i obgaduje przed znajomymi ,jaką to moja rodzina krzywdę jej zrobiła , a co najgorsze w domu nie mówi nic że ją coś boli ,żonę którą nigdy nie zdradziłem ,a mam okazje i to wiele .I co waszym zdaniem mam teraz  zrobić ?

czy ja dobrze zrozumiałam???
żona nie ma swoich pieniędzy chociaż pracuje,ty je jej wydzielasz????
PO TRZYKROĆ brawoooo,
i ona na to pozwala???? i co i jeszcze ma być wdzięczna ludzkiemu Panu??


śledze ten wątek i wkurzasz mnie niemiłosiernie,juz na początku zastanowilo mnie czemu wybrales sobie taki nick;może sugestia terapeuty u którego byles az raz???a który już po tym jednym razie miał jasność sytuacji.No wiec nie poszedles więcej bo nie poglaskal po glowce,ale zalecil prace nad sobą i odrobine refleksj?

oburza mnie twój stosunek do zony,na każdym ,absolutnie każdym kroku oceniasz ja i deprecjonujesz!!! kim jesteś ?nadczłowiekiem?kto dał ci prawo wymagac wdziecznosci i poklonow,a wlasciwie to za co???

weż chłopie no poczytaj siebie,przeciez tobie przeszkada w tej kobiecie ABSOLUTNIE WSZYSTKO,to ze idzie w bluzce takiej a nie śmakiej,to ze nie robi czegośtam,czasem zwykłe pierdoły cie irytują w niej,irytuje cie już chyba nawet to ze ona oddycha tym samym powietrzem co i ty????

jedziesz po kobiecie jak po scierce,po kobiecie która sam sobie wybrales,na matke swoich dzieci i na towarzyszke zycia,ja tam się dziwie bardzo ze ona ci kopa nie zasunie a nie tylko odburknie,

i żeby było jasne.twoim problemem chlopie NIE JEST LENIWSTWO ŻONY CZY NIEDBALSTWO,PROBLEMEM JESTES TY SAM I TWOJE PODEJSCIE DO DRUGIEGO CZLOWIEKA,wstyd ,szukasz poklasku na forum,pochwaly swojej tyrani,chamstwa,niektorzy bezrefleksyjnie ci klaszczą,jest wtedy fajnie???
ale niektórzy widza więcej,(JAK TERAPEUTA) tak i tutaj i nadal nic ci to nie daje do myslenia???
gratuluje ci wysokiej samooceny chlopie bo przebija ona w każdym zdaniu,matko jak ty lubisz siebie,moze wlasnie ten NARCYZM nie pozwala ci zobaczyć drugiego człowieka

jasne flirty cuda-wianki,a ona niezadowolona? i co cie tak dziwi? masz ja za nic,przed każdym,nic co jej dotyczy ci nie pasuje ,ty taki SUPERGOSC zrobiles łache tej bidzie i się z nią ożeniłeś ,kolana ci powinna lizać,dajesz kośc do oblizania i wyprowadzasz na spacery a jej ma tylko lśnić sierść??? 
i jej nie pasuje?nosz szok nie??? jeszcze lezie do kina w starej bluzce a ty wielkodusznie kupiles nowa szmate żeby się poczuc lepiej?NIEDOCENIŁA ?  małpa jedna.....-takich wypowiedzi tu oczekujesz co???


aaaa i jeszcze jedno; kto dał ci prawo do ustalania zasad co Ona może a czego nie? kim jesteś by moc to robic,by zabraniać,kazac czy wymagac??? na jakiej pozycji ja stawiasz? jest twoim niewolnikiem,bezwolna istotom,ty kazesz -ona musi,kazesz tak i tak wygladac,to i to robic,byc taka a nie taka,robisz z niej bezwolna istote,fujjjjjj,ze ona jeszcze może na ciebie patrzeć to się dziwie

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Żona nie dba o dzieci i o siebie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026