Witam wszystkie kobietki. Pomóżcie, bo już nie wiem jak mam to odbierać. Mam 30 lat on 38. Obydwoje po rozwodzie od 2 lat razem. Ostatnio kiepsko znoszę nasz "związek" chociaż tak jak przedstawię to poniżej było od poczatku... ale moja cierpliwośc juz się czerpie. Czepia się kiedy założe krótką dzinsową mini chociaz mam pod nią leginsy.. kiedy ktoś sms napisze słysze tekst: jakieś fajne chłopaki piszą? oczywiście sprawdza mi tele.. ( ja wtedy się denerwuję bo to moja osobista rzecz.Jego tele nie sprawdzam). Wyjeżdzał to zadeklarował: masz nigdzie nie wychodzić bo będziemy się kłócić. Kontrole w sensie telefoniczne. Ale on z bratem na browara mógł wystrzelić w tym czasie. Oczywiście dużo wczesniej nie podobało mu się że robie makijaż... nawet delikatnie go krytykował.. mówił ze jestem piękna bez makijazu... miłe ale czuję w tym podstęp. Uwielbiam makijaże Które są delikatne tylko podkreślić rzęsy i nałożyć odrobinę cienia... i to źle. Odnoszę wrażenie, że gdziekolwiek nie jestem to on mysli że robie coś wbrew niemu. Zmęczona tym jestem. Kupił mi perfumy to był tekst: teraz to te chłopaki nie dadza za wygraną... mam dość! Ciagle ma na uwadze innych facetów. Ciagle to samo... a ja chcę aby przestał. Rozmawiałam z nim na ten temat.. był spokój chwilę i znowu to samo. Normalnie czuję sie jak nastolatka po tym co opisuję.. ale to wykańcza... to chyba on pomimo 38 nlat w piaskownicy został... co o tym myślicie? Ja jestem głupia czy on powinien się ogarnać....?
Podobne tematy
Nikt nie jest w stanie? Ok to ja bardzo dziekuje uporam sie sama.
Ale po co te fochy?
Szczerze mówiąc nawet jeżeli wątek się rozwinie, to nie rozwiąże za Ciebie problemów w związku. Dlaczego mu nie postawisz granicy, dlaczego dajesz się kontrolować? Ja bym zrobiła dziką awanturę jakby mi ktokolwiek grzebał w telefonie. Skoro Cię kontroluje to znaczy, że mu na to pozwalasz. Skoro rozmowa nie pomaga to zrób coś żeby nim wstrząsnęło. Jak nie odbierzesz od niego telefonu albo wyjdziesz "bez pozwolenia" to co Ci zrobi? Obrazi się pewnie co najwyżej.
Przepraszam bardzo, a kim on jest, że stawia Ci warunki???
Chyba się jegomość zagalopował nieco.
Bałałajka66 napisał/a:Nikt nie jest w stanie? Ok to ja bardzo dziekuje uporam sie sama.
Ale po co te fochy?
Szczerze mówiąc nawet jeżeli wątek się rozwinie, to nie rozwiąże za Ciebie problemów w związku. Dlaczego mu nie postawisz granicy, dlaczego dajesz się kontrolować? Ja bym zrobiła dziką awanturę jakby mi ktokolwiek grzebał w telefonie. Skoro Cię kontroluje to znaczy, że mu na to pozwalasz. Skoro rozmowa nie pomaga to zrób coś żeby nim wstrząsnęło. Jak nie odbierzesz od niego telefonu albo wyjdziesz "bez pozwolenia" to co Ci zrobi? Obrazi się pewnie co najwyżej.
Nie wiem po co te fochy ;( przepraszam.
5 2013-05-18 15:25:09 Ostatnio edytowany przez Bałałajka66 (2013-05-18 15:30:17)
Przepraszam bardzo, a kim on jest, że stawia Ci warunki???
Chyba się jegomość zagalopował nieco.
Kim on jest? No własnie...jest tworem natury który potrafi sie wybielic i zawsze powtarzam zawsze obróci kota ogonem i wyjdzie na jego... nie wiem jak bardzo by mnie zranił zawsze obróci to przeciwko mnie i wychodzi na to , że to ja jestem ta "bee" ciągle o cos sie czepia... rozważam decyzję o rozstaniu. Chociaz jak do tej pory mi to nie wychodziło. To co zamieściłam w tym wątku to drobiazgi. Bywały rzeczy gorsze z jego str , ale gdybym chciała je tutaj zamiescić to musiałabym poświęcic duuuzo czasu. Dlatego darowałam sobie i zaczełam od takich duzych głupot, które nie pozwalaja mi normalnhie funkcjonować.
Skoro tak było od początku, to zrobiłaś błąd, że nie zareagowałaś od razu. Teraz facet sobie myśli, że Tobie to pasowało i Twoje sugestie, aby spróbował się zmienić pewnie traktuje, jako czepianie się z Twojej strony.
Moim zdaniem tkwisz w toksycznym związku i rozstanie byłoby najlepszym rozwiązaniem, bo nie sądzę, żeby facet się zmienił.
Tak własnie rozważam taką decyzję. Dośc mocno i intensywnie o tym myslę. Dziekuję za odpowiedzi.
hmm, a długo już rozważasz tą decyzję? Mam nadzieję, że na myśleniu się nie skończy...
9 2013-05-19 23:06:17 Ostatnio edytowany przez Bałałajka66 (2013-05-19 23:09:22)
Tzn były już u nas rozstania, ale jest takim świetnym aktorem, obiecywał że się zmieni a ja naiwna wracałam. teraz chcę być silna i zakończyc to raz na zawsze. Potrzebuję duzo siły...;( Nie mogę trwać w tym związku bo sie wypalam. On jest taki dobry w mydleniu oczu.. ma tak gadane, i to prawdopodobnie manipulant ... chciałby mnie dla siebie najlepiej odciąc od wszystkich.. i trzymać kontrolę. to straszne. Najgorsze że ja zdaję sobie sprawę w jakie sidła trafiłam dlatego boję sie że i tym razem kiedy odejdę będzie mi mydlił oczy. Jest zdolny do wszystkiego ![]()
A więc życzę Ci dużo siły
Tak bedzie mi potrzebna
dziękuję.
Kochana nie rób z siebie słabej kobiety, bo będzie trudniej Ci odejść.
Pomyśl sobie jak bardzo jest dla Ciebie ważne Twoje szczęście i po prostu o nie walcz!
Wierzę, że dasz radę. A jemu powiedz czemu odchodzisz i po prostu odejdź. Jeśli już teraz wiesz, że bedzie stosował sztuczki, to czemu boisz się, że znów się na nie nabierzesz? Po prostu zawsze sobie powtarzaj, że z jego strony to sztuczki i nie daj się! Masz nad nim przewagę, bo wiesz co bedzie robił jak odejdziesz, więc tą widzę wykorzystaj!
Powodzenia życzę!
W poniedziałek z nim zerwałam. Nie jest mi łatwo, ponieważ po raz kolejny zrobiłam coś wbrew mojemu sercu, w sensie znowu rozum wziął górę. Mam nadzieję, że wytrwam w tej decyzji i juz nie będę naiwna. Ale mam świadomośc, że z momentem kiedy zdecyduje się po raz enty zawracać mi głowę, będzie mi jeszcze ciężej... chociaż intuicja mi podpowiada, że to definitywny koniec. Ja nie lubię sie płaszczyc przed nikim... więc ja pozostaję przy swoim chociaz cięzko jest.Że też się musiałam wpakować w takie g***o ;(Potrzebuję wsparcia... od Was bo zdaję sobie sprawę, że minie trochę czasu zanim się z tym oswoję... zaczynam nowy etap i nie chcę tego schrzanić .... ;*
Po pierwsze: gratuluję Ci podjęcia decyzji. Masz rację teraz pozostaje Ci wytrwać w tej decyzji. Przypominaj sobie, jak Cię traktował, jak źle Ci z nim było, jak Cię kontrolował i odbierał Ci radość z życia. Teraz jesteś wolna! Nikt Ci nie będzie mówił, jak się masz ubierać, gdzie i z kim chodzić itd. Zajmij się sobą, rób co Ci sprawia przyjemność, rozpieszczaj się.
Manipulował Tobą, gdy z nim byłaś, więc teraz też próbuje, ale Ty nie możesz na to pozwolić. Nie rozmawiaj z nim, nie odbieraj jego tel., nie odpisuj na sms-y. Odetnij się całkowicie.
Pozwól sobie na uczucia, które są teraz w Tobie-wypłacz się, wyżal i rozpocznij nowe życie bez niego.
Powodzenia, trzymam kciuki i pozdrawiam
15 2013-05-25 12:17:20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-25 12:57:21)
Dasz radę! Trochę się pomęczysz a za jakiś czas staniesz na nogi i będziesz mogła być szczęśliwa bez tego całego cyrku. W lutym skończył się mój toksyczny związek, byłem z kobietą z którą nie byłem w stanie wytrzymać, ale jednocześnie emocje były na tyle śilne że nie byłem w stanie tego skończyć. W koncu ona zerwała, w brew rozumowi próbowałem to ratować kilka razy. Na szczęście była konsekwentna i teraz te emocje opadają i zaczynam się od tego już zupełnie oddzielać. Wnioski już wyciągnąłem, jeśli się czujemy z kimś źle to trzeba kończyć tak szybko jak się tylko da. Przedłużanie niczego dobrego nie przyniesie, a rozstanie zawsze daje szanse na coś nowego. Albo choćby na dobre samopoczucie w pojedynke.
Ciekawy jestem jednego, bo ten facet ma na pewno problem ze sobą, nie jestem psychologiem, ale może ktoś kto lepiej rozumie takie tematy by coś napisał?
Witam wszystkie kobietki. Pomóżcie, bo już nie wiem jak mam to odbierać. Mam 30 lat on 38. Obydwoje po rozwodzie od 2 lat razem. Ostatnio kiepsko znoszę nasz "związek" chociaż tak jak przedstawię to poniżej było od poczatku... ale moja cierpliwośc juz się czerpie. Czepia się kiedy założe krótką dzinsową mini chociaz mam pod nią leginsy.. kiedy ktoś sms napisze słysze tekst: jakieś fajne chłopaki piszą? oczywiście sprawdza mi tele.. ( ja wtedy się denerwuję bo to moja osobista rzecz.Jego tele nie sprawdzam). Wyjeżdzał to zadeklarował: masz nigdzie nie wychodzić bo będziemy się kłócić. Kontrole w sensie telefoniczne. Ale on z bratem na browara mógł wystrzelić w tym czasie. Oczywiście dużo wczesniej nie podobało mu się że robie makijaż... nawet delikatnie go krytykował.. mówił ze jestem piękna bez makijazu... miłe ale czuję w tym podstęp. Uwielbiam makijaże Które są delikatne tylko podkreślić rzęsy i nałożyć odrobinę cienia... i to źle. Odnoszę wrażenie, że gdziekolwiek nie jestem to on mysli że robie coś wbrew niemu. Zmęczona tym jestem. Kupił mi perfumy to był tekst: teraz to te chłopaki nie dadza za wygraną... mam dość! Ciagle ma na uwadze innych facetów. Ciagle to samo... a ja chcę aby przestał. Rozmawiałam z nim na ten temat.. był spokój chwilę i znowu to samo. Normalnie czuję sie jak nastolatka po tym co opisuję.. ale to wykańcza... to chyba on pomimo 38 nlat w piaskownicy został... co o tym myślicie? Ja jestem głupia czy on powinien się ogarnać....?
żyłam w takim związku z chorą zazdrością, wiem co czujesz. U mnie to nie był jedyny problem , były też inne ale wyzwolona i wolna poczułam sie dopiero po rozwodzie !
Witam wszystkie kobietki. Pomóżcie, bo już nie wiem jak mam to odbierać. Mam 30 lat on 38. Obydwoje po rozwodzie od 2 lat razem. Ostatnio kiepsko znoszę nasz "związek" chociaż tak jak przedstawię to poniżej było od poczatku... ale moja cierpliwośc juz się czerpie. Czepia się kiedy założe krótką dzinsową mini chociaz mam pod nią leginsy.. kiedy ktoś sms napisze słysze tekst: jakieś fajne chłopaki piszą? oczywiście sprawdza mi tele.. ( ja wtedy się denerwuję bo to moja osobista rzecz.Jego tele nie sprawdzam). Wyjeżdzał to zadeklarował: masz nigdzie nie wychodzić bo będziemy się kłócić. Kontrole w sensie telefoniczne. Ale on z bratem na browara mógł wystrzelić w tym czasie. Oczywiście dużo wczesniej nie podobało mu się że robie makijaż... nawet delikatnie go krytykował.. mówił ze jestem piękna bez makijazu... miłe ale czuję w tym podstęp. Uwielbiam makijaże Które są delikatne tylko podkreślić rzęsy i nałożyć odrobinę cienia... i to źle. Odnoszę wrażenie, że gdziekolwiek nie jestem to on mysli że robie coś wbrew niemu. Zmęczona tym jestem. Kupił mi perfumy to był tekst: teraz to te chłopaki nie dadza za wygraną... mam dość! Ciagle ma na uwadze innych facetów. Ciagle to samo... a ja chcę aby przestał. Rozmawiałam z nim na ten temat.. był spokój chwilę i znowu to samo. Normalnie czuję sie jak nastolatka po tym co opisuję.. ale to wykańcza... to chyba on pomimo 38 nlat w piaskownicy został... co o tym myślicie? Ja jestem głupia czy on powinien się ogarnać....?
Powiem Ci, że doskonale Cię rozumiem, bo mój obecny mąż jest identyczny. Szkoda, że tu krytykują ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym mowa.
To JEST przemoc psychiczna. I miewałam, ba....! nadal miewam rozterki typu "Ja jestem głupia czy on powinien się ogarnać...." Bo taki mężczyzna potrafi tak odwrócić sytuację, że zaczyna się wydawać, że to, o co miałyśmy jeszcze przed chwilą jako ewidentny powód rozstania nagle okazuje się "błahostką", "naszym dramatyzowaniem". U mnie też zaqczynało się niewinnie... nie rób makijażu, bo "pięknie wyglądasz bez niego" , potem nie rób tego a rób co innego... teraz się żyć z facetem nie da. Mamy dziecko, nie raz słyszałam, że nie potrafię sie zająć synem i że on to robi lepiej. Czego bym nie robiła, robie to źle, a już na pewno gorzej od niego...
Mój nie jest zazdrosny i to zasadnicza różnica. Ale też GŁÓWNYM powodem naszych wiecznych kłótni była jego krytyka, która mnie bolała. I również wg niego, ja "nie potrafię przyjąć krytyki", "ciągle robię mu za złość i nigdy go nie słucham". Równiez jest ode mnie starszy 7 lat, więc podobnie jak u Ciebie.
Znasz jego przeszłość, dzieciństwo....?
Wiem, że mój jest jaki jest, bo pochodziz patologicznej rodziny. I tylko terapia mogłaby mu pomóc...
Twój facet do tego wszystkiego zdaje sie być bardzo zazdrosny. To nie dobrze
Bo mój, mimo krytyki i poniżania, nie ograniczał mi nigdy swoboty i ufał bezgranicznie.
Tylko terapia kochana... albo rozstanie i to szybko!
Co do zżycia emocjonalnego... jest tu na forum użytkownik Bags i to on mi podesłał tą wiadomość :
"Przemoc, której nie widać
Przemoc w związku zaczyna się w momencie, w którym jedna strona zaczyna rościć sobie prawo do decydowania o wyborach życiowych, nawykach, sposobie myślenia i doświadczania drugiej strony. Przemoc psychiczną trudno jest rozpoznać, bo bardzo często ukryta jest pod pozorami normalnej relacji.Najczęściej sygnałem alarmowym, że coś się dzieje źle, jest pogarszający się stan psychiczny ofiary, która czuje się coraz gorzej, ale nie potrafi ustalić, z jakiego właściwie powodu. Ofiara przemocy psychicznej traci wiarę w swoje możliwości, zaczyna odczuwać lęk przed partnerem, czuje się odpowiedzialna za zachowanie sprawcy, nieustannie dąży do doskonałości w celu uzyskania jego akceptacji, ale pomimo wysiłku, nieustannie doświadcza odrzucenia i krytyki.
Co to jest przemoc psychiczna?
Przemoc psychiczna rozwija się w związku w sposób niezauważalny, w formie kolejnych, często drobnych aktów kontroli, upokarzania, narzucania własnego zdania przez sprawcę. 80 proc. sprawców przemocy w rodzinie to mężczyźni, znacząca większość ofiar to kobiety. Przemoc psychiczna nie przebiega w sposób gwałtowny i wybuchowy, tak jak w przypadku nadużyć fizycznych. Bardzo często nie towarzyszą jej nawet szczególnie mocne emocje. Akty odbierania autonomii drugiej osobie są tak drobne, że często trudno je zauważyć, cóż dopiero mówić o rozpoznaniu czy jakiejkolwiek obronie. Z perspektywy ofiary byłoby to narażanie się na śmieszność i zarzut, że partner ?znowu się czepia? albo ?jest przewrażliwiony i nic nie można mu powiedzieć?.
No bo właściwie, czy można nazwać aktem przemocy to, że partner upiera się, żeby stawiać szklanki w szafce w pewien określony sposób, ogórki na sałatkę powinny być krojone w kostkę, w żadnym wypadku nie w talarki, a klucze muszą być trzymane zawsze w szufladzie, nie na komodzie. I kiedy tak się nie dzieje, zaczyna bardzo się złościć, być kąśliwy lub chłodny. ?A może ma rację?? - myśli ta strona związku, która ma się dostosować do zaleceń i ciągle robi to niewystarczająco dobrze. Akty przemocy psychicznej bywają tak drobne, że nie wywołują jakichkolwiek reakcji obronnych. Kara za niedostosowanie się do zaleceń sprawcy jest także trudno uchwytna ? zmasowana krytyka (odbierana przez ofiarę jako zasłużona), chłodny, obojętny wzrok, zły humor przez kolejne dni, zapomnienie o ważnej rocznicy, ostentacyjne chwalenie innych osób itp. Cały proces odbywa się niemal podprogowo - jest mało uchwytny dla świadomości ofiary, a nawet świadków takiej przemocy.
Niewidoczny wróg
Istotą przemocy psychicznej nie są pojedyncze akty wrogości i próby kontroli, ale fakt, że są stosowane przez sprawcę w sposób nieprzerwany dniami, tygodniami, miesiącami, latami? W doświadczeniu ofiar nie ma konkretnego zdarzenia, które można by nazwać nadużyciem. Trudno jest nawet powiedzieć, co się właściwie wydarzyło, bo lista konkretnych działań ze strony sprawcy brzmi niewinnie. - W ciągu dziesięciu minut od wejścia do domu powiedział mi, że źle wyczyściłam czajnik, potem skomentował, że zaniedbuję dzieci, bo daję im kanapki z białym pieczywem, a to przecież niezdrowe, zajrzał do lodówki i spytał, ile razy ma mi przypominać o wyrzucaniu otwartych jogurtów, a na końcu odniósł ostentacyjnie do zlewu talerz z zupą, która jego zdaniem była zbyt zimna - wspomina ofiara napaści słownej. Poszczególne elementy nie brzmią groźnie, ale wydźwięk całości jest bardzo raniący.
Ofiary przemocy, doświadczające tego rodzaju nadużyć, żyją w nieustającym poczuciu winy i lęku, którego źródłem są narzucone przez sprawcę bardzo sztywne ramy codziennej egzystencji. Oczekiwania sprawców przemocy psychicznej są osadzone w zasadach, wynikających ze stereotypowej roli kobiecej: ?powinnaś bardziej dbać o dzieci; jedzenie, które przygotowujesz jest niezdrowe/niesmaczne/nieestetycznie podane; za mało czasu spędzasz w domu; jesteś zbyt opiekuńcza/zbyt mało opiekuńcza; nie utrzymujesz domu w czystości; źle zamykasz lodówkę? ? przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Ofiara nie ma nawet jak się bronić, bo przecież nie było ataku - sprawca po prostu przypomina (dla dobra jej i dzieci) o tym, do czego jest zobowiązana jako matka i żona.
Przemoc psychiczna jest stosowana przez sprawcę w bardzo precyzyjny sposób, co jest możliwe dzięki dobrej znajomości psychiki ofiary, wiedzy o jej potrzebach, systemie wartości, słabych punktach. Taktyki przemocy psychiczne są niszczące właśnie dlatego, że dotykają obszarów ważnych dla ofiary. Dla kobiety, która realizuje się przede wszystkim w macierzyństwie, najboleśniejsza będzie krytyka i podważanie jej wartości jako matki. Dla kobiety, która postawiła na rozwój zawodowy, podcinające skrzydła będą kąśliwe uwagi pod adresem jej inteligencji, osiągnięć, kreatywności, itp . Celem ukrytym działań sprawcy jest władza i kontrola w związku. Celem pozornym - troska o dobro rodziny, dzieci, a nawet wręcz samej ofiary. Nieprawdą jest, że ofiary nie bronią swojej wolności, autonomii lub też nie usiłują wydostać się spod kontroli. Problem polega na tym, że każda próba wywołuje silniejszą reakcję ze strony sprawcy. Im bardziej ofiara stara się wyrwać, tym bardziej doświadcza przemocy. Z biegiem czasu, każda próba uzyskania autonomii prowadzi do coraz ostrzejszych psychologicznych lub fizycznych kar.Przemoc nigdy nie zatrzymuje się sama
Sprawca ma na tyle dużo zysków w tak funkcjonującej relacji, że nie ma żadnej motywacji do zmiany. Przemoc psychiczna jest tak samo niszczącym nadużyciem, jak przemoc fizyczna, seksualna czy ekonomiczna. Osoba doświadczająca przemocy psychicznej powinna koniecznie skorzystać z pomocy placówki pomocowej. Adresy takich placówek na terenie całej Polski można znaleźć w Internecie na stronie: www.porozumienie.niebieskalinia.pl. W placówce pomocowej istnieje możliwość skontaktowania się z psychologiem i prawnikiem. W przypadku przemocy ze strony najbliższych, pomoc z zewnątrz jest niezbędna, ponieważ ofiara, działając w pojedynkę, nie ma dystansu do sprawcy, przejawia skłonność do minimalizowania swoich strat, liczenia na to, że ?to było ostatni raz? i ?on się zmieni tak, jak obiecał?. Wiele ofiar przemocy psychicznej obawia się zawiadamiać o tym policję. Boją się braku zrozumienia ze strony przedstawicieli prawa, wynikającego z ?ulotności? przestępstwa, np. braku dowodów. Sprawca stara się często utrzymywać ofiarę w przekonaniu, że nic nie wskóra i nikt jej nie pomoże. Jest to część strategii uzależniania partnera od siebie.
Każdy ma prawo do życia wolnego od przemocy
W przypadku doświadczania jakiejkolwiek formy przemocy, w tym przemocy psychicznej, ofiara ma prawo: kontaktować się z dzielnicowym i każdorazowo po doświadczeniu przemocy oczekiwać założenia Niebieskiej Karty, czyli notatki policyjnej uruchamiającej procedurę ochrony ofiary; złożyć doniesienie na prokuraturę; otrzymać bezpłatną pomoc psychologiczną i prawną, świadczoną przez specjalistyczne placówki pomocowe finansowane przez samorząd, znajdujące się na terenie całego kraju. Pomoc jest możliwa!"
Ja czuję sie tak samo uzalezniona od niego. Bardzo. Do tego, znajomość jego trudnej przeszłości wzbudza we mnie ogromne poczucie litości do niego i wręcz matczyna miłość, której nie miał. Więc kocham go podwójnie - jako kobieta i jako "matka". A zupełnie nie mam za co...
Witam Was serdecznie
Dzis minał tydzień od zerwania... i trzymam się... wiem że z kazdym dniem będzie tylko lepiej. Wiem, ze gdzieś tam jest ktos kto sprawi, ze będę na prawdę szczęśliwa.
On się nie odzywa i to mi pomaga wytrwać w podjetej decyzji. Chociaz nawet gdyby sie odezwał wiem ,że nie chcę z nim być. Mówiłam ostatnio mojej znajomej, ze w glębi siebie jestem pewna swojej decyzji, ale jakas cząstka mnie za nim tęskni. Nie jest łatwo. Powiem Wam, że w jakimś sensie poczułam ulgę...
Po pierwsze: gratuluję Ci podjęcia decyzji. Masz rację teraz pozostaje Ci wytrwać w tej decyzji. Przypominaj sobie, jak Cię traktował, jak źle Ci z nim było, jak Cię kontrolował i odbierał Ci radość z życia. Teraz jesteś wolna! Nikt Ci nie będzie mówił, jak się masz ubierać, gdzie i z kim chodzić itd. Zajmij się sobą, rób co Ci sprawia przyjemność, rozpieszczaj się.
Manipulował Tobą, gdy z nim byłaś, więc teraz też próbuje, ale Ty nie możesz na to pozwolić. Nie rozmawiaj z nim, nie odbieraj jego tel., nie odpisuj na sms-y. Odetnij się całkowicie.
Pozwól sobie na uczucia, które są teraz w Tobie-wypłacz się, wyżal i rozpocznij nowe życie bez niego.
Powodzenia, trzymam kciuki i pozdrawiam
Właśnie tak też postępuję
Dziękuję masajka ;*
Dasz radę! Trochę się pomęczysz a za jakiś czas staniesz na nogi i będziesz mogła być szczęśliwa bez tego całego cyrku. W lutym skończył się mój toksyczny związek, byłem z kobietą z którą nie byłem w stanie wytrzymać, ale jednocześnie emocje były na tyle śilne że nie byłem w stanie tego skończyć. W koncu ona zerwała, w brew rozumowi próbowałem to ratować kilka razy. Na szczęście była konsekwentna i teraz te emocje opadają i zaczynam się od tego już zupełnie oddzielać. Wnioski już wyciągnąłem, jeśli się czujemy z kimś źle to trzeba kończyć tak szybko jak się tylko da. Przedłużanie niczego dobrego nie przyniesie, a rozstanie zawsze daje szanse na coś nowego. Albo choćby na dobre samopoczucie w pojedynke.
Ciekawy jestem jednego, bo ten facet ma na pewno problem ze sobą, nie jestem psychologiem, ale może ktoś kto lepiej rozumie takie tematy by coś napisał?
Daję radę
Już czuję poprawę mojego nastroju... nie zyję w strachu że znowu cos mu sie nie spodoba.. że znowu ubiore sie nie tak.. że nie wrócę do domu o ustalonej porze... że spotkam sie ze znajomymi... nikt mi nie dyktuje z kim mam sie spotykać, mogę nawet szukać pracy ( on mi nie pozwalał) chciał abym była zupełnie uzalezniona od niego... ;( a najlepiej abym nie miała żadnych znajomych, zupełnie odcieta od rodziny tylko on i jego kontrole. Ten zwiazek opierał sie na ciągłych rozstaniach i powrotach.. przeważnie to ja zrywałam bo przeginał totalnie nie szanował a ja starałam sie walczyć o szacunek. Niestety za dużo pokazałam na poczatku jak mi zależy a zależało mi bardzo, no i zaczął to wykorzystywać. Po kazdym rozstaniu kiedy mijały miesiace on nagle wracał i prosił o powrót... jak to zyc beze mnie nie może, a ja ... wracałam ... myslałam moze bedzie faktycznie lepiej i zmieni swoje postepowanie.. niestety za kazdym moim powrotem było tylko gorzej. I wiem że gdybym wróciła przeżywałabym to samo... nie czułabym sie szczęśliwa.
Bałałajka66 napisał/a:Witam wszystkie kobietki. Pomóżcie, bo już nie wiem jak mam to odbierać. Mam 30 lat on 38. Obydwoje po rozwodzie od 2 lat razem. Ostatnio kiepsko znoszę nasz "związek" chociaż tak jak przedstawię to poniżej było od poczatku... ale moja cierpliwośc juz się czerpie. Czepia się kiedy założe krótką dzinsową mini chociaz mam pod nią leginsy.. kiedy ktoś sms napisze słysze tekst: jakieś fajne chłopaki piszą? oczywiście sprawdza mi tele.. ( ja wtedy się denerwuję bo to moja osobista rzecz.Jego tele nie sprawdzam). Wyjeżdzał to zadeklarował: masz nigdzie nie wychodzić bo będziemy się kłócić. Kontrole w sensie telefoniczne. Ale on z bratem na browara mógł wystrzelić w tym czasie. Oczywiście dużo wczesniej nie podobało mu się że robie makijaż... nawet delikatnie go krytykował.. mówił ze jestem piękna bez makijazu... miłe ale czuję w tym podstęp. Uwielbiam makijaże Które są delikatne tylko podkreślić rzęsy i nałożyć odrobinę cienia... i to źle. Odnoszę wrażenie, że gdziekolwiek nie jestem to on mysli że robie coś wbrew niemu. Zmęczona tym jestem. Kupił mi perfumy to był tekst: teraz to te chłopaki nie dadza za wygraną... mam dość! Ciagle ma na uwadze innych facetów. Ciagle to samo... a ja chcę aby przestał. Rozmawiałam z nim na ten temat.. był spokój chwilę i znowu to samo. Normalnie czuję sie jak nastolatka po tym co opisuję.. ale to wykańcza... to chyba on pomimo 38 nlat w piaskownicy został... co o tym myślicie? Ja jestem głupia czy on powinien się ogarnać....?
Powiem Ci, że doskonale Cię rozumiem, bo mój obecny mąż jest identyczny. Szkoda, że tu krytykują ludzie, którzy nie mają pojęcia o czym mowa.
To JEST przemoc psychiczna. I miewałam, ba....! nadal miewam rozterki typu "Ja jestem głupia czy on powinien się ogarnać...." Bo taki mężczyzna potrafi tak odwrócić sytuację, że zaczyna się wydawać, że to, o co miałyśmy jeszcze przed chwilą jako ewidentny powód rozstania nagle okazuje się "błahostką", "naszym dramatyzowaniem". U mnie też zaqczynało się niewinnie... nie rób makijażu, bo "pięknie wyglądasz bez niego" , potem nie rób tego a rób co innego... teraz się żyć z facetem nie da. Mamy dziecko, nie raz słyszałam, że nie potrafię sie zająć synem i że on to robi lepiej. Czego bym nie robiła, robie to źle, a już na pewno gorzej od niego...
Mój nie jest zazdrosny i to zasadnicza różnica. Ale też GŁÓWNYM powodem naszych wiecznych kłótni była jego krytyka, która mnie bolała. I również wg niego, ja "nie potrafię przyjąć krytyki", "ciągle robię mu za złość i nigdy go nie słucham". Równiez jest ode mnie starszy 7 lat, więc podobnie jak u Ciebie.Znasz jego przeszłość, dzieciństwo....?
Wiem, że mój jest jaki jest, bo pochodziz patologicznej rodziny. I tylko terapia mogłaby mu pomóc...Twój facet do tego wszystkiego zdaje sie być bardzo zazdrosny. To nie dobrze
Bo mój, mimo krytyki i poniżania, nie ograniczał mi nigdy swoboty i ufał bezgranicznie.
Tylko terapia kochana... albo rozstanie i to szybko!
Co do zżycia emocjonalnego... jest tu na forum użytkownik Bags i to on mi podesłał tą wiadomość :
"Przemoc, której nie widać
Przemoc w związku zaczyna się w momencie, w którym jedna strona zaczyna rościć sobie prawo do decydowania o wyborach życiowych, nawykach, sposobie myślenia i doświadczania drugiej strony. Przemoc psychiczną trudno jest rozpoznać, bo bardzo często ukryta jest pod pozorami normalnej relacji.Najczęściej sygnałem alarmowym, że coś się dzieje źle, jest pogarszający się stan psychiczny ofiary, która czuje się coraz gorzej, ale nie potrafi ustalić, z jakiego właściwie powodu. Ofiara przemocy psychicznej traci wiarę w swoje możliwości, zaczyna odczuwać lęk przed partnerem, czuje się odpowiedzialna za zachowanie sprawcy, nieustannie dąży do doskonałości w celu uzyskania jego akceptacji, ale pomimo wysiłku, nieustannie doświadcza odrzucenia i krytyki.
Co to jest przemoc psychiczna?
Przemoc psychiczna rozwija się w związku w sposób niezauważalny, w formie kolejnych, często drobnych aktów kontroli, upokarzania, narzucania własnego zdania przez sprawcę. 80 proc. sprawców przemocy w rodzinie to mężczyźni, znacząca większość ofiar to kobiety. Przemoc psychiczna nie przebiega w sposób gwałtowny i wybuchowy, tak jak w przypadku nadużyć fizycznych. Bardzo często nie towarzyszą jej nawet szczególnie mocne emocje. Akty odbierania autonomii drugiej osobie są tak drobne, że często trudno je zauważyć, cóż dopiero mówić o rozpoznaniu czy jakiejkolwiek obronie. Z perspektywy ofiary byłoby to narażanie się na śmieszność i zarzut, że partner ?znowu się czepia? albo ?jest przewrażliwiony i nic nie można mu powiedzieć?.
No bo właściwie, czy można nazwać aktem przemocy to, że partner upiera się, żeby stawiać szklanki w szafce w pewien określony sposób, ogórki na sałatkę powinny być krojone w kostkę, w żadnym wypadku nie w talarki, a klucze muszą być trzymane zawsze w szufladzie, nie na komodzie. I kiedy tak się nie dzieje, zaczyna bardzo się złościć, być kąśliwy lub chłodny. ?A może ma rację?? - myśli ta strona związku, która ma się dostosować do zaleceń i ciągle robi to niewystarczająco dobrze. Akty przemocy psychicznej bywają tak drobne, że nie wywołują jakichkolwiek reakcji obronnych. Kara za niedostosowanie się do zaleceń sprawcy jest także trudno uchwytna ? zmasowana krytyka (odbierana przez ofiarę jako zasłużona), chłodny, obojętny wzrok, zły humor przez kolejne dni, zapomnienie o ważnej rocznicy, ostentacyjne chwalenie innych osób itp. Cały proces odbywa się niemal podprogowo - jest mało uchwytny dla świadomości ofiary, a nawet świadków takiej przemocy.
Niewidoczny wróg
Istotą przemocy psychicznej nie są pojedyncze akty wrogości i próby kontroli, ale fakt, że są stosowane przez sprawcę w sposób nieprzerwany dniami, tygodniami, miesiącami, latami? W doświadczeniu ofiar nie ma konkretnego zdarzenia, które można by nazwać nadużyciem. Trudno jest nawet powiedzieć, co się właściwie wydarzyło, bo lista konkretnych działań ze strony sprawcy brzmi niewinnie. - W ciągu dziesięciu minut od wejścia do domu powiedział mi, że źle wyczyściłam czajnik, potem skomentował, że zaniedbuję dzieci, bo daję im kanapki z białym pieczywem, a to przecież niezdrowe, zajrzał do lodówki i spytał, ile razy ma mi przypominać o wyrzucaniu otwartych jogurtów, a na końcu odniósł ostentacyjnie do zlewu talerz z zupą, która jego zdaniem była zbyt zimna - wspomina ofiara napaści słownej. Poszczególne elementy nie brzmią groźnie, ale wydźwięk całości jest bardzo raniący.
Ofiary przemocy, doświadczające tego rodzaju nadużyć, żyją w nieustającym poczuciu winy i lęku, którego źródłem są narzucone przez sprawcę bardzo sztywne ramy codziennej egzystencji. Oczekiwania sprawców przemocy psychicznej są osadzone w zasadach, wynikających ze stereotypowej roli kobiecej: ?powinnaś bardziej dbać o dzieci; jedzenie, które przygotowujesz jest niezdrowe/niesmaczne/nieestetycznie podane; za mało czasu spędzasz w domu; jesteś zbyt opiekuńcza/zbyt mało opiekuńcza; nie utrzymujesz domu w czystości; źle zamykasz lodówkę? ? przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Ofiara nie ma nawet jak się bronić, bo przecież nie było ataku - sprawca po prostu przypomina (dla dobra jej i dzieci) o tym, do czego jest zobowiązana jako matka i żona.
Przemoc psychiczna jest stosowana przez sprawcę w bardzo precyzyjny sposób, co jest możliwe dzięki dobrej znajomości psychiki ofiary, wiedzy o jej potrzebach, systemie wartości, słabych punktach. Taktyki przemocy psychiczne są niszczące właśnie dlatego, że dotykają obszarów ważnych dla ofiary. Dla kobiety, która realizuje się przede wszystkim w macierzyństwie, najboleśniejsza będzie krytyka i podważanie jej wartości jako matki. Dla kobiety, która postawiła na rozwój zawodowy, podcinające skrzydła będą kąśliwe uwagi pod adresem jej inteligencji, osiągnięć, kreatywności, itp . Celem ukrytym działań sprawcy jest władza i kontrola w związku. Celem pozornym - troska o dobro rodziny, dzieci, a nawet wręcz samej ofiary. Nieprawdą jest, że ofiary nie bronią swojej wolności, autonomii lub też nie usiłują wydostać się spod kontroli. Problem polega na tym, że każda próba wywołuje silniejszą reakcję ze strony sprawcy. Im bardziej ofiara stara się wyrwać, tym bardziej doświadcza przemocy. Z biegiem czasu, każda próba uzyskania autonomii prowadzi do coraz ostrzejszych psychologicznych lub fizycznych kar.Przemoc nigdy nie zatrzymuje się sama
Sprawca ma na tyle dużo zysków w tak funkcjonującej relacji, że nie ma żadnej motywacji do zmiany. Przemoc psychiczna jest tak samo niszczącym nadużyciem, jak przemoc fizyczna, seksualna czy ekonomiczna. Osoba doświadczająca przemocy psychicznej powinna koniecznie skorzystać z pomocy placówki pomocowej. Adresy takich placówek na terenie całej Polski można znaleźć w Internecie na stronie: www.porozumienie.niebieskalinia.pl. W placówce pomocowej istnieje możliwość skontaktowania się z psychologiem i prawnikiem. W przypadku przemocy ze strony najbliższych, pomoc z zewnątrz jest niezbędna, ponieważ ofiara, działając w pojedynkę, nie ma dystansu do sprawcy, przejawia skłonność do minimalizowania swoich strat, liczenia na to, że ?to było ostatni raz? i ?on się zmieni tak, jak obiecał?. Wiele ofiar przemocy psychicznej obawia się zawiadamiać o tym policję. Boją się braku zrozumienia ze strony przedstawicieli prawa, wynikającego z ?ulotności? przestępstwa, np. braku dowodów. Sprawca stara się często utrzymywać ofiarę w przekonaniu, że nic nie wskóra i nikt jej nie pomoże. Jest to część strategii uzależniania partnera od siebie.
Każdy ma prawo do życia wolnego od przemocy
W przypadku doświadczania jakiejkolwiek formy przemocy, w tym przemocy psychicznej, ofiara ma prawo: kontaktować się z dzielnicowym i każdorazowo po doświadczeniu przemocy oczekiwać założenia Niebieskiej Karty, czyli notatki policyjnej uruchamiającej procedurę ochrony ofiary; złożyć doniesienie na prokuraturę; otrzymać bezpłatną pomoc psychologiczną i prawną, świadczoną przez specjalistyczne placówki pomocowe finansowane przez samorząd, znajdujące się na terenie całego kraju. Pomoc jest możliwa!"Ja czuję sie tak samo uzalezniona od niego. Bardzo. Do tego, znajomość jego trudnej przeszłości wzbudza we mnie ogromne poczucie litości do niego i wręcz matczyna miłość, której nie miał. Więc kocham go podwójnie - jako kobieta i jako "matka". A zupełnie nie mam za co...
hEJ Boxerka ; kurczę zle edytowałam i wkleiła mi sie całośc Twojego postu
Jeśli chodzi o jego przeszłośc to był zonaty i z tego co słyszałam od jego bliskich,że też nie miała z nim lekko chociazby nasunę to kiedy ona nie kupiła pomidorów które on tak lubi i co awantura nie z tej ziemi. Jego bratowa była wtedy obecna( nawet przy kimś skrupułów nie ma) to tak jak ze mną bo zapomniałam ugotowac jajka
ukarał mnie nieodzywaniem sie.. obraza na całego a potem wprowadzanie w poczucie winy...A jesli o dzieciństwo chodzi to wiem takie poszlaki, ale moge powiedziec,że jest identyczny jak jego tato... choreryk.. poprostu straszne. Widziałam po zachowaniu jego mamy, że nie jest szczęsliwa, a co najlepsze dawała mi zawsze dobra rade: zawsze badz mądrzejsza, czepia sie obraza albo powie cos nie tak nie odzywaj sie jemu przejdzie, pózniej żałuje tego i bedzie dobrze ale sie nie odzywaj...ZARAZ ZARAZ myslę sobie kurcze mam zachowywac sie jak Ty po to aby mnie gnoił szmacił ,ma kontrolować to co powiem, mam zastanawiac sie jak sie zachować aby go nie zdenerwować, mam ciagle miec dobry humor bo jak nie to bedzie jazda, mam skakać koło hrabiego i wiedzieć kiedy jest głodny kiedy potrzebuje napić się herbaty... ??? i milczeć bo lord jest czujny zło nie spi! NIE DZIEKUJĘ . I tak walczyłam o swoje o swój szacunek ale z marnym skutkiem bo wszystko pózniej wykorzystywał przeciwko mnie ...;( obarczał mnie winą ... to on sie starał.. on był idealny a ja? A ja to taka szara mysz która jest uzależniona od jego osoby i tak bardzo go kocham, że będę robić wszystko aby tylko pan i władca mnie nie opuscił. Tak go nauczyłam, i niestety cierpiałam. Ale na szczęście to już za mną I bardzo Ci współczuje bo wiem przez co przechodzisz. Na prawdę to jest tak wyniszczajace... ;(
hej czytam wszystkie posty już od jakegoś czasu i co stwierdziłam że zachowania tych naszych tyranów jest bardzo podobne.Ja już jestem 22 lata po ślubie i cały czas borykam się z tym problemem,mój mąż na dodatek pije i to coraz więcej,wczoraj np zadzwonił do mnie do pracy i powiedział zebym kupiła udka na grilla,powiedziałam że się zastanowię bo miałam klientkę. wychodząc z pracy zadzwoniłam żeby rozpalił grilla więc uświadomił mnie że teraz to on jest na piwie bo za długo się zastanawiałam nad kupnem tych udek.Oczywiscie gdy przyjechałam jego nie było,przyszedł nawalony i haja.Takich głupich przykładów jest krocie z tym że ja się stawiam ,raz mnie tylko uderzył w twarz jak próbowałam mu odebrać kluczyki od samochodu bo chciał jechać po pijanemu,odrazu oddałam z pięści iw warge aż krew mu się puściła,powiedziałam że jeszcze raz coś takiego to walnę czym popadnie,ale to stare dzieje.WYKAŃCZA MNIE PSYCHICZNIE czasem mam dość,ale ja jestem u siebie mieszkamy z moimi rodzicami,jak powiedziałam że wypie..... go to oznajmił mi że najpierw to wszystko spali,a mnie jak pierdolnie to tylko raz a drugi w wieko od trumny.Sama nie wiem skąd miałam do tej pory tyle siły żeby to znosić,te wszystkie nocne powroty jego z libacji,awantury,trzaskania i uświadamianie mi że jestem smykiem pierdolonym,flejtuchem,szmatą jeb....i wiele innych,oczywiście moi rodzice tacy sami i cała rodzina,nawet syn to baran itd.Jedynie najmiej stawia się córce która zawsze go zakrzyczy,ale ona już nie mieszka z nami ma już swoją rodzinę.między nami jest 8 lat różnicy,więc wydawał mi się taki mądry odpowiedzialny. Jego ojciec też pił i bił jego matkę,ale jak widział tylko jak ojciec wraca do domu pijany to potrafił zrezygnować z naszej randki i jechać do domu żeby bronić matki.WTEDY MYŚLAŁAM JAKI WSPANIAŁY i co mam powielił błąd swojego ojca i uważa się za pana i władcę.długo mogłabym pisać,ale już coraz mniej daję radę i dorastam do tego że pewnie trzeba będzie wziąść rozwód i zdaję sobie sprawę że ciężko będzie. boję nawet dziś jechać do domu bo wiem że czeka mnie kolejna awantura i zachlana morda.
widzę,że nikt tu już nie zagląda,szkoda
...czy można nazwać aktem przemocy to, że partner upiera się, żeby stawiać szklanki w szafce w pewien określony sposób, ogórki na sałatkę powinny być krojone w kostkę, w żadnym wypadku nie w talarki, a klucze muszą być trzymane zawsze w szufladzie, nie na komodzie....
Można podejrzewać nerwicę natręctw.
..Przemoc psychiczna jest stosowana przez sprawcę w bardzo precyzyjny sposób, co jest możliwe dzięki dobrej znajomości psychiki ofiary, wiedzy o jej potrzebach, systemie wartości, słabych punktach. Taktyki przemocy psychiczne są niszczące właśnie dlatego, że dotykają obszarów ważnych dla ofiary.
Przypisywanie precyzji, znajomości psychiki, czy taktyki determinuje przypisanie świadomego działania. W rzeczywistości sprawca nie ma świadomosći, nie stosuje taktyki, ani nie ma wiedzy/znajomości psychiki ofiary. Nie ma świadomości skutków swoich działań. Nie ma świadomości nawet samych działań. Postępuje tak w wyniku własnych ułomności (np. wspomnianej nerwicy natręctw).
W lżejszych przypadkach można próbować taka osobę leczyć, doprowadzając do specjalisty.
W cięższych najlepiej wiać.
26 2013-07-12 13:38:45 Ostatnio edytowany przez syska 0112 (2013-07-12 13:39:53)
Zeby tylko ten ktoś chciał się leczyć,albo chociaż spróbować to było by okey,ale gdy tylko zaproponowałam lekarza była kategoryczna odmowa.Na pytanie dlaczego odpowiedż bo nie.Córka zaproponowała spotkanie jak tylko dobrze wytrzeżwieje trzeba usiąść i mu nagadać jeśli się nie zdecyduje na leczenie to musi nastąpić koniec.Stwierdziła że powinnam go zostawić i nie karmić sentymentami że spędziłam z nim ponad 20 lat,bo zasługuje na spokojne życie.Zebym tylko wytrwała w tym wszystkim.