Witam, Chciała bym opisać swoją historię bo może będzie ona przestrogą dla innych. Ponad 4 lata temu rozstałam się z mężem. Ciagle byly awantury, doszło w końcu do rekoczynów.Jednak ze względu na dziecko wracaliśmy do siebie. Po pewnym czasie poznałam innego mężczyzne,myślałam że coś się zmieni w moim życiu na lepsze, jakże byłam w błędzie. W między czasie mąż starał się uprzykrzyć mi życie jak się dało. Nie potrafił zrozumieć że między nami koniec. Jak si okazało facet ktorego poznałam lubił sobie wypić i to porządnie co chyba do mnie nie docierało. Po kilku wypadach do szpitalu zrozumiałam że jest uzależniony od alkoholu .Chciałam mu pomóc,zglosilam go na leczenie. Udało się, przestał pić ale tylko na chwilę a ja jak ta głupia tkwilam w tym związku. Mój mąż to wykorzystał, w pewnym momencie znowu mu uległam ,wróciliśmy do siebie chyba tylko po to aby znowu się rozstać. Tym ostatnim razem było najgorzej. Spał ze mną a jak wychodzilam do pracy przyprowadzal inną. Gorzej upokorzyć chyba nie można .Znowu awantura, bicie, policja. Definitywnego rozstanie z mężem .Znowu zwiazalam się z tamtym mężczyzną,tym razem już nie pił. Złożyłam pozewo rozwód i mąż także.Zaczęła się walka o dziecko, chodzenie po psychologach.Mąż stwierdził że mam problemy emocjonalne, na co pani psycholog że w sytuacjach w których czuję się zagrożona mogę być agresywna .Pytam do cholery, jak ma się zachować matka która musi walczyć o dziecko. Na szczęście trafilam na mądrego sędziego, dziecko zostaje ze mną .Walka z czyjej winy rozwód ,ja chcę obopólną a on chcę tylko moją. Po dwóch latach nerwica i dołek psychiczny. W dodatku w obecnym partnerze zero zrozumienia i pomocy. Ma do mnie pretensje że nie godze się na rozwód z mojej winy. Stwierdził że on dłużej nie chcę żyć z mężatką w dodatku z dzieckiem. Najgorsze co mnie dobiło to to że syn ciągle ma nadzieję że znowu zamieszkam z jego tatą.Jak mu powiedziałam że my tego nie chcemy, stwierdził że zniszczylam jego marzenie i że w takim razie go nie kochamy .Syn ma 8 lat. Zbliża się data kolejnej sprawy, dam mężowi taki rozwód jaki chcę. Z obecnym się kilka dni temu rozstałam. Mam tak zniszczoną psychikę że ciągle chcę mi się płakać .Mam cholerne wyrzuty sumienia wobec syna i to jest chyba moja pokuta że chciałam sobie polepszyć a tylko pogorszylam.
Podobne tematy
2 2013-05-17 05:55:40 Ostatnio edytowany przez betina2 (2013-05-17 06:01:03)
Kiciu ,
tak to jest, jak nie zalatwi sie jednej sprawy do konca, a rozpoczyna druga. Mowie tu o miotaniu sie ze zwiazku w zwiazek. Poki nie uporzadkuje sie wszystkich spraw z jednym partnerem i emocji z tym zwiazanych nie ma co ladowac sie w nastepne uklady damsko-meskie.
Pokladanie nadziei, ze nastepny partner "bedzie lekiem na cale zlo" jest naiwne i nieodpowiedzialne, najbardziej zas w stosunku do Twojego dziecka.
Wcale sie nie dziwie, ze syn jest zagubiony i pelen pretensji do Ciebie.
Swoim postepowaniem odebralas mu poczucie bezpieczenstwa i stabilnosci. Pomieszkiwanie z jednym tata, potem drugim,potem powrot zburzylo mu zupelnie swiat, widzenie rodziny.
Poswiecalas duzo czasu i energii na ratowanie z alkoholizmu drugiego partnera. Sadze, ze w tym samym czasie Twoje dziecko stalo raczej na uboczu i nie czulo sie najwazniejsze.
Nie bardzo widze sens w upieraniu sie o formie rozwodu - z wina czy bez.
Z tego co piszsz obydwoje z mezem niezle zdemolowaliscie swoje malzenstwo. Co Ci da upieranie sie o jego winie - tym bardziej, ze w miedzyczasie bylas zwiazana z innym partnerem, co moze byc faktem Ciebie obciazajacym.
Obawiam sie , ze proces bedzie dlugi i burzliwy.
Jezeli moge radzic - skup sie bardziej na dziecku, jego potrzebach i odbudowaniu jego wiary , ze moze czuc sie bezpieczny i wazny.
Dlugie korowody rozwodowe ( a tak jest w przypadku orzekania o winie) na pewno temu nie sprzyjaja.
To on chcę rozwodu z mojej winy aby nie płacić na mnie kasy. Ja nie mam siły już tego ciągnąć i się kłucić więc się zgodzę na to co on chcę
Nie bardzo widze sens w upieraniu sie o formie rozwodu - z wina czy bez.
Niesłusznie nie widzisz sensu. Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje odpowiednie sankcje dla małżonka, który zawinił rozpadu pożycia małżeskiego, gdy wina leży wyłącznie po jego stronie. Chodzi tu właśnie między innymi o alimenty między byłymi małżonkami. Nie jest to więc błaha sprawa i nie warto oddać to walkowerem.
Do autorki:
* Walcz, by sąd nie orzekł winy rozpadu małżeństwa wyłącznie z Twojego powodu
* Skup się ja dziecku, na zapewnieniu mu poczucia bezpieczeństwa, rozwijaj z nim relację. Bo wspomniałaś w tym całym wpisie o synku 2 razy, a on całyczas był świadkiem Twoich burzliwych relacji z mężem i nowym partnerem
* Olej nowego partnera. On jest nic nie wart- jest nieodpowiedzialny i egoistyczny, chce, byś jak najszybciej się rozwiodła a w poważaniu ma konsewkencje dla Ciebie. Ponadto z Twojej wyoowiedzi wynika, że nie jest zbyt serdecznie nastawiony dla Twojego dziecka. Uciekaj przed nim gdzie pieprz rośnie.
Courtney - chodzi o to, ze trudno bedzie udowodnic wylaczna wine meza w sytuacji gdy autorka w tzw. miedzyczasie byla zwiazana z innym partnerem. Nie wiadomo jak sad podejdzie do tego faktu - raczej nie bedzie to na korzysc autorki.
Owszem, orzekanie o winie niesie za soba okreslone skutki, ale jest to proces dlugotrwaly i trzebe posiadac dowody "czarno na bialym", ze wylaczna wina jest po drugiej stronie.
W tym czasie co ja miałam innego partnera to mąż także był w innym związku z kobietą. To on gdy ostatnim razem mieszkalismy razem przyprowadzal tą swoją do domu.,był na tyle bezczelny. Problem jest w tym że mąż jest mściwy i manipuluje ludźmi. W Sądzie stwierdził że go zaniedbalam fizycznie i psychicznie i że ma na to świadków co jest nie prawdą. Kłamie jak się tylko da a ja już nie mam nerw na to i siły że to ja muszę udowodnić swoją niewinność a on jest zadowolony .
Wyglada na to, ze czeka Cie dlugi i przykry proces rozwodowy.
W tej sytuacji, gdy beda powolywani kolejni swiadkowie moze to potrwac.
W kazdym badz razie dobrze by bylo miec porzadnego adwokata, sama chyba nie poradzisz.
Moze jednak sprobuj porozmawiac z mezem "na spokojnie" i uda wam sie osiagnac jakis kompromis - w koncu te sadowe perypetie nie sa mile dla zadnej ze stron.
Pozdrawiam B.
Kicia - wspolczuje... przyprowadzal ja do Waszego mieszkania?? to jest jakis obled! i przepraszam co robili? jak ona sie zachowywala ?
Siedzieli oboje ,mieszkałam u niego więc twierdził że może robić co chcę . A co robili to każdy może się domyślać skoro ja wychodzilam do pracy. Raz kazał mi spać u jego siostry bo ona przyszła .Ja to do tej pory się jej dziwię, tym bardziej że raz nawet przy niej mnie uderzył . Byłam u adwokata ale to kosztuje a ja nie mam kasy. Muszę utrzymać dziecko i siebie, rachunki same się nie opłacą. Tak więc jestem na przegranej pozycji.
Kiciu - sprobuj moze przez MOPS . tam prawnicy udzielaja bezplatnych porad prawnych. Mozna tez skontaktowac sie z Centrum Pomocy Rodzinie. byc moze skieruja Cie do prawnikow, ktorzy pracuja w wolontariacie.
Mozesz na swiadka w swojej sprawie powolac kochanke meza - pod przysiega w sadzie bedzie mowic raczej prawde.
Ona zgody na bycie swiadkiem wyrazac nie musi - sad wzywa i tyle.
Najlepiej jednak by bylo jakos sie dogadac z exem, w koncu dla niego to tez nie beda najprzyjemniejsze momenty w sadzie.
Dziś odbyła się kolejna sprawa, tym razem ostatnia. Zgodziłam się na rozwód z mojej winy. Podczas sprawy wysiadła mi psychola i emocje wzięły górę. Nie mogłam słuchać tych kłamstwa z jego strony i jego pani adwokat. Zaczęłam ryczeć z tej bezsilności i się poddałam. I tak czuje się wygrana, osoby na ktorych mi zależy wiedzą że to nie tylko moją wina. Z drugiej strony się cieszę bo Sąd przyznał mi większe alimenty na co władze mąż się bardzo zdenerwował. No cóż,nie bez powodu sędzia powiedział że sporo go będzie kosztować chęć uzyskania mojej winy. Jedno zyskał drugie stracił .
ale dlaczego zgodziłaś się na rozwód z Twojej winy? nie mógł być bez orzekania o winie? ja gratuluje Ci w końcu rozwodu bo sama jestem od dwóch dni szczęśliwą rozwódką ale dlaczego z Twojej winy czy mąż miał aż tak dobrego adwokata?
Wg. mnie zrobiłaś bardzo niemądrze. Teraz właściwie do końca życia możesz być skazana na niego i sądzę, że Twój były może jeszcze wykorzystać tę sytuację.
Może i niemądrze,ale mam to już za sobą. Kolejnej sprawy już bym nie przerzyła chyba. I tak wykończył mnie nerwowo. Jakiś czas temu źle się czułam i miałam duszności, lekarz stwierdził u mnie silną nerwice depresję .
Chyba wiekszej głupoty to nie mogłam zrobić godząc się na ten rozwód z mojej winy.Chciałm to szybko zakończyć a teraz wychodzi mi to bokiem. Teraz mój były małużonek sprytnie wykorzystuje to przeciwko mnie. Ech,życie...
kicia jak on to wykorzystuje? Chce Ci odebrac syna?
Wyslij pismo procesowe ze nie zgadzasz sie na rozwod ze swojej winy. Opis nacisk psychiczny na Ciebie na sali. Uwierz, lawnicy sie do tego przekonaja bo nie jedno widzieli. Nie ma znaczenia co mowi maz i adwokat bo decyzje podejmuje sad. Wogole nie musisz podejmowac polemiki na sali tylko odpowiadac na pytania. Jesli nie bylo swiadkow i masz zdanie odrebne to jak najbardziej rozwod z orzeczeniem obopolnej winy. I taki wniosek szybko zloz.
Mój ex w niedalekiej przyszłości chce zacząć budować dom.Stwierdził że w związku z tym nasz syn będzie mógł z nim zamieszkać bo będzie miał lepsze warunki niż ja. Mieszkam z synem w kawalerce. Nie dociera do niego że pieniądze to nie wszystko. Dodatkowo dostałam wezwanie na sprawe o rozdzielność majątkowom. Pozew który złożyła jego adwokat wyprowadził mnie z równowagi(otrzymałam kopie z Sądu) Same kłamstwa i oszczerstwa wobec mojej osoby. Składam skarge na tego adwokata. Poza tym ciągle coś wymyśla,robi wszystko aby mi życie uprzykrzyć. Szkoda mi tylko syna.
19 2014-10-30 09:54:56 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-10-30 09:58:07)
To co napiszesz ma taka sama wage dla sadu jak Twoje zeznania i tamtej strony wiec zawsze mozesz odpowiedziec. Kto powiedzial ze objetosc akt to ma byc 1 teczka. Pisz co uwazasz i slij do sadu. Jesli natomiast sie poddasz to sama z wlasnej winy przegrasz. Ja mialem sprawe o wspolwlasnosc jak bylem mlodym chlopakiem. Adwokat strony przeciwnej mnie zastraszal za kazdym razem przed i po srpawiem na sali, mnie to jeszcze bardziej mobilizowala (rowniez do pisania). W prostej sprawie powstaly 2 grube tomy akt, i pod koniec adwokat przestal sie pojawiac. Bylo mu wstyd za to ze przegrywa. Oni nie maja jakiegos poczucia wstydu, ludzi traktuja przedmiotowo wiec nie powinnas sie przejmowac. Zawsze mozesz napisac co uwazasz, przedstawiec swoja wersje na pismie do sadu co ma taka sama wage jak bezposrednie zeznania. Mozesz zwrocic uwage na klamstwa strony przeciwnej. Zastanawiam sie tez czy na sprawie o rozdzelnosc majatkowa nie powiedziec ze rozwod sie toczy i ma byc podzial majatku i prosic o odroczenie albo wyznaczenie bieglego o oszacowanie wkladu i majatku? Moze sie warto poradzic jakiegos prawnika. Bo dla mnie to jakis absurd. Ma dojsc do podzialu majatku w wyniku rozwodu z winy meza a nie w wyniku rozdzielnosci majatkowej. Co mozna rozdzielic? Pensje po wyroku o rozdzielnosci? Zupelnie nie rozumiem? Moze chodzi o to, ze wtedy nie uzyskasz alimentow na siebie, bo rozwod bedzie w obecnosci rozdzielnosci majatkowej i wtedy z winy meza nie uzyskasz alimentow bo byla rozdzielnosc przed rozwodem? Powiedz to wszystko i pros o odroczenie do rozwodu lub oddalnie wniosku w calosci z uwagi na dobro dzieci, swoje kierujac sie faktem prawdopodobnego rozwodu z winy meza i checi ukrywania majatku. Rownie dobrze mozesz kogos poprosic o pomoc i razem lub sama napisac to wszystk w pismie do sadu (2 egzemplaze poleconym).