Witam ![]()
Zapewne wielu z tutejszych forumowiczów są singlami z wyboru bądź nie.
Czy często ogarnia was samotność? Jak sobie z nią radzicie? Jak czerpiecie siłę do działania?
Poznaję różnych chłopaków, jedni podobają mi się bardziej, inni mniej, różnie to bywa jednak często gdy oni odwzajemniają moje zainteresowanie i chcą czegoś więcej ja je tracę. Utwierdzam się tylko w tym, że albo jestem jakaś dziwna albo nie trafiłam na odpowiedniego faceta.
Jednak nie potrafiłabym związać się z kimś po to tylko, żeby kogoś "mieć". Czułabym się podle w związku w którym nie jestem pewna prawdziwych uczuć do niego. Raz nieświadomie pozwoliłam facetowi pomyśleć o poważniejszej relacji a że chłopak był zauroczony zapędził się w uczuciach. Czułam się okropnie, jak jakaś wyrachowana baba i nie chciałbym znów tak się czuć. Przez to jestem bardzo ostrożna. Dlatego też jestem singielką z wyboru na czas nieokreślony, heh.
Lecz są też i te ciemne strony, mam bardzo gorące serce i naprawdę ciężko mi czasem wytrzymać ze sobą, brakuje mi tej drugiej połówki i ogarnia mnie samotność... Wiadomo, w związku też można czuć się samotnie ale wiecie o co chodzi. Tęsknota, melancholia, takie rzeczy... ![]()
Stąd ten temat, jak to wygląda u was? Może macie jakieś cenne rady, żeby nie oszaleć z rozżalenia? ![]()