Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Witam,
nie wiem czy taki temat był ale chce zapytać, Waszym zdaniem, czy bycie singlem lub w starszym wieku "starą panną", "starym kawalerem" to tylko i wyłącznie kwestia wyboru? Moim zdaniem niekoniecznie, w ostatnim czasie rzekłbym że ciężko poznać konkretną osobę z którą w obecnych czasach da się związać.
Ja jestem po dwóch związkach ale od dawna mam problem żeby kogoś poznać. Na żywo relacje są czysto koleżeńskie a takich na prawdę okazji do poznania kogoś jest ostatnio mało, na portalach randkowych mam wrażenie że tam wchodzą ludzie aby poznać nieistniejący ideał, ciężko z kimś się umówić, porozmawiać jeszcze sie da ale czuć że ktoś działa na dystans na siłe doszukuje się haczyka, albo jakiegoś "ale".
Lata lecą czy wobec tego to oznacza że dla kogoś nie pisane jest bycie w relacji, związku, małżeństwie? No bo szukać można przez 20 lat, tylko no życia może nie starczyć.
A to jednak nie samochód czy mieszkanie które się kupuje. Nie macie takiego wrażenia że czasami jest tak, iż po prostu nie ma tej jedynej osoby i być może nigdy jej nie będzie? I to nie jest tak, że ktoś z wyboru jest sam, po prostu nie ma osoby z którą by coś stworzył. Na siłę się nikogo nie przyciągnie, musi ta druga strona tez chcieć a widocznie nie ma osoby która z nami chce stworzyć więź, relacje, związek.

Co Wg Was znaczy bycie single lub starym kawalerem /panną? Czy tylko sytuację z wyboru? Moim zdaniem niekoniecznie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

A od jakiego wieku zaczyna się "stary kawaler" ? wink

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

3

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Moim zdaniem powyżej 30 lat powoli się wkracza w bycie "starym kawalerem"

4

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

A moim zdaniem tzw. stary kawaler lub stara panna to sposób myślenia o sobie. A więc jak najbardziej wybór.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

5 Ostatnio edytowany przez Ezer (2020-07-06 00:22:25)

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Hmm
Ja nie postrzegam ludzi w ten sposób w ogóle.
Stara panna, stary kawaler, tak zwykło się mówić.
W ogóle dziś przygoniła mnie na to forum po wielu latach samotność totalna.
Jestem w związku od lat. Mam znajomych.
Ale wewnątrz jestem do szpiku kości samotna.
I w takiej sytuacji jest nawet gorzej bo teoretycznie nie jestem sama, czytaj nie mieszkam sama.
Tyle tylko, że z domownikami nie czuję już od dawna głębokiej więzi.
Też chciałabym nawiązać relacje chociażby przyjacielskie ale gdzie, jak. Powierzchownych rozmów mam po dziurki w nosie a serio pogadać nie ma z kim.

Ból i rozkosz to skrajności wahadła życia

6

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Witam,
nie wiem czy taki temat był ale chce zapytać, Waszym zdaniem, czy bycie singlem lub w starszym wieku "starą panną", "starym kawalerem" to tylko i wyłącznie kwestia wyboru? Moim zdaniem niekoniecznie, w ostatnim czasie rzekłbym że ciężko poznać konkretną osobę z którą w obecnych czasach da się związać.
Ja jestem po dwóch związkach ale od dawna mam problem żeby kogoś poznać. Na żywo relacje są czysto koleżeńskie a takich na prawdę okazji do poznania kogoś jest ostatnio mało, na portalach randkowych mam wrażenie że tam wchodzą ludzie aby poznać nieistniejący ideał, ciężko z kimś się umówić, porozmawiać jeszcze sie da ale czuć że ktoś działa na dystans na siłe doszukuje się haczyka, albo jakiegoś "ale".
Lata lecą czy wobec tego to oznacza że dla kogoś nie pisane jest bycie w relacji, związku, małżeństwie? No bo szukać można przez 20 lat, tylko no życia może nie starczyć.
A to jednak nie samochód czy mieszkanie które się kupuje. Nie macie takiego wrażenia że czasami jest tak, iż po prostu nie ma tej jedynej osoby i być może nigdy jej nie będzie? I to nie jest tak, że ktoś z wyboru jest sam, po prostu nie ma osoby z którą by coś stworzył. Na siłę się nikogo nie przyciągnie, musi ta druga strona tez chcieć a widocznie nie ma osoby która z nami chce stworzyć więź, relacje, związek.

Co Wg Was znaczy bycie single lub starym kawalerem /panną? Czy tylko sytuację z wyboru? Moim zdaniem niekoniecznie.

Oczywiście, że nie.
Są różne typy ludzi
- ktoś może być singlem, bo chce, bo lubi być sam- jest sam z wyboru
- może być singlem, bo nie trafił na odpowiednią osobę, a nie chce się wiązać z pierwszą lepszą osobą bez jakiegokolwiek uczucia
- może być singlem, mimo że desperacko szukał, ale desperację w 99% widać i mało komu to się podoba
Dla mnie to jest takie nierealne, że dwie osoby się nagle zakochują w sobie nawzajem. To przecież jak loteria.
We mnie kochało się wielu chłopaków. Do wszystkich nich bardzo chciałam się przekonać, ale no nie mogłam, brzydziłam się z nimi nawet całować. Spotykałam się, bo myślałam jednak, że tak wygląda miłość, ale nie nie i nie!
Za to jak mi ktoś wpadł w oko (już nie mówię nawet o wielkim zakochaniu) to albo zajęty albo niezainteresowany. Przy czym ja nie należę do tych, co czekają, aż królewicz podejdzie. Sama potrafię podejść i zagadać. Dlatego dla mnie to jest loteria.
I w ogóle ja tych chłopaków, z którymi się spotykałam (krótko, bo krótko, ale jednak) nie liczę, bo oni mi się nie podobali (oni o mnie mówią "moja była"), za to "mój były" mam ochotę powiedzieć na chłopaków, z którymi nawet na jednej randce nie byłam, ale no jednak mi się podobali.
W sumie nawet nie wiem, co to takie słynne "motyle w brzuchu". Nauczona jestem tego, jak zapomnieć o danym chłopaku, związku już nie.
Niby jestem młoda, ale powiedzmy sobie szczerze- jak się ma 20+ lat to te fajniejsze osoby powoli się wiążą i sama wśród znajomych w moim wieku dużo jest albo w poważnych związkach albo zaręczonych.
Ja się czuję jak taki dzieciak, bo jak moje rówieśniczki podróżują z chłopakami, chodzą na spotkania rodzinne z chłopakami, to ja wiecznie na doczepkę z rodzicami, jak małe dziecko, ale no to nie jest mój wybór, że jestem sama. Jestem otwarta na nowe znajomości, ale studiuję na uczelni, gdzie większość to dziewczyny, chłopaki też są, ale no tacy, którzy mnie niespecjalnie interesują (a jak interesują to okazuje się, że zajęci). Ja po prostu nie poznaję praktycznie nowych chłopaków. W ciągu ostatniego roku bliżej poznałam...chyba nawet nie 5. Co najwyżej tak na szybko, jednorazowo lub "z widzenia", więc nie mam szans się nawet z kimś wiązać.
Nie chcę mieć w przyszłości dzieci, więc tu znowu mi się pole zawęża. Biorę pod uwagę fakt, że mogę być sama, tzw. "stara panna", ale jedyne co, to chciałabym być w jakichkolwiek poważniejszych związkach, dłuższych niż pół roku, w których bym poczuła się szczęśliwa, nawet gdyby miały później nie wypalić, ale chciałabym chociaż wiedzieć jak to jest. A ja taka wieczna singielka i boję się, że tak zostanie i nie poczuję nigdy tego, co to jest ten prawdziwy związek. Z jednej strony lubię być sama, od zawsze byłam sama, więc wiem dobrze, jak zająć się sobą, ale z drugiej strony boję się, że wewnątrz mnie jest taka ukryta desperacja, że mimo wszystko chcę kiedyś mieć chociaż raz taki poważny związek, że ktoś ucieknie, mimo że nawet nie będzie mi się dana osoba podobała, tylko wystarczy, że to wyczuje.
Tak więc uważam, że można być singlem nie z wyboru, chociaż to trochę przykre według mnie

7

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

ale wiesz, że nie żyjemy już w XX wieku i zarówno terminologia jak i podejscie do ludzi się zmieniło?
kiedyś 30 letnia osoba była moze i w większosci kręgów stara panną ale to chyba oczywiste, że współczesnie  to jest nieaktualne.
dzisiejszy 30 latek to zupelnie inna osoba niz 50 lat temu.

po co w ogóle sie zastanawiać nad takimi anarchizmami?

8

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Skoro powyżej 30-stki, to mogę się czuć już od 3 lat owym starym kawalerem smile A tak na poważnie to tylko starodawne, płytkie myślenie.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

9

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Ja znam wiele osób samotnych, które tej samotności nie pragną.
Jakoś nie mogą trafić na swoje drugie połówki na stałe.
Gorzknieją z czasem, smutnieją, stają się nieszczęśliwe.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

10

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
sosenek napisał/a:

ale wiesz, że nie żyjemy już w XX wieku i zarówno terminologia jak i podejscie do ludzi się zmieniło?
kiedyś 30 letnia osoba była moze i w większosci kręgów stara panną ale to chyba oczywiste, że współczesnie  to jest nieaktualne.
dzisiejszy 30 latek to zupelnie inna osoba niz 50 lat temu.

po co w ogóle sie zastanawiać nad takimi anarchizmami?

Podejście podejściem, a biologia i tak wie swoje...

11

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
assassin napisał/a:
sosenek napisał/a:

ale wiesz, że nie żyjemy już w XX wieku i zarówno terminologia jak i podejscie do ludzi się zmieniło?
kiedyś 30 letnia osoba była moze i w większosci kręgów stara panną ale to chyba oczywiste, że współczesnie  to jest nieaktualne.
dzisiejszy 30 latek to zupelnie inna osoba niz 50 lat temu.

po co w ogóle sie zastanawiać nad takimi anarchizmami?

Podejście podejściem, a biologia i tak wie swoje...

ale wątek nie dytyczy możliwości do reprodykcji i czynników biologicznych tylko raczej społecznych

12

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Dokładnie tak, nie chodzi mi o nazewnictwo czy dzisiejsze czy nie tylko bardziej o postrzeganie o to że dla wielu osób które, mają rodziny, dzieci, albo drugą połowę, jesteśmy traktowani dziwnie, no skoro nie jest się duchownym, homoseksualnym, to jaki jest problem?
Z kolei czasami możemy odnieść wrażenie że to my coś sknociliśmy na przestrzeni lat, skoro inni kogoś sobie znaleźli a u nas ten aspekt jest kompletnie na innym etapie.
Chodziliśmy do szkół, podstawowa, potem średnia, studia, robiliśmy prawko, były imprezki, 18tki a teraz tamci mają rodziny, drugie połówki a u nas coś poszło nie tak.
Nie macie czasem takiego wrażenia? Pytam osób które też już nie mają 17-tki na karku i jakoś tak się potoczyło że nagle są sami, bez perspektyw, bo wiadomo tego się nie wytworzyć w tydzień wink
Fakt, że faceci mają troszkę łatwiej bo nawet mając 40 lat można poznać 28 latkę ale tak na prawdę te granice sie kończą bo w wieku 50 lat to już przesada chyba..starszy Pan poznaje prawie swoją córkę big_smile
Czy nie macie tak, że podświadomie są pretensje do siebie? Że coś w życiu nie wyszło, nie ułożyło się? No bo tak jak rozmawiamy to nie zawsze jest wybór własny, to czasami albo nawet często sytuacja gdzie po prostu nie ma się tej osoby, nie ma okazji do jej poznania, na silę tez się tego nie zrobi.

13

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Ja jestem zamężna.
Lecz mam koleżankę, która ma teraz pretensje i do siebie i do swojej matki, ze w czasach szkolnych i  studenckich gdy inne koleżanki imprezowały, chodziły na randki ona kuła wiedzę aby być najlepsza, aby matka mogła się pochwalić, że córka ma stypendium naukowe za stopnie.
Potępiała wspólnie z matką te dziewczyny, które zachodziły w ciążę i musiały przerwać naukę.
Trafiło się dwóch czy trzech chętnych na małżeństwo gdy skończyła studia ale nie reprezentowali sobą tego czego oczekiwała wykształcona a do tego o niezłym wyglądzie kobieta.
Każdemu coś brakowało mimo, ze nawet te motyle były. Po paru randkach rezygnowała.
A potem już nikt się nie trafił.
Mamy już nie ma, emerytura blisko. Jest gorycz życiowej porażki, uczucie, że coś pięknego ją ominęło.
Dobrze, że kot jest.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

14

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
Kleoma napisał/a:

Ja jestem zamężna.
Lecz mam koleżankę, która ma teraz pretensje i do siebie i do swojej matki, ze w czasach szkolnych i  studenckich gdy inne koleżanki imprezowały, chodziły na randki ona kuła wiedzę aby być najlepsza, aby matka mogła się pochwalić, że córka ma stypendium naukowe za stopnie.
Potępiała wspólnie z matką te dziewczyny, które zachodziły w ciążę i musiały przerwać naukę.
Trafiło się dwóch czy trzech chętnych na małżeństwo gdy skończyła studia ale nie reprezentowali sobą tego czego oczekiwała wykształcona a do tego o niezłym wyglądzie kobieta.
Każdemu coś brakowało mimo, ze nawet te motyle były. Po paru randkach rezygnowała.
A potem już nikt się nie trafił.
Mamy już nie ma, emerytura blisko. Jest gorycz życiowej porażki, uczucie, że coś pięknego ją ominęło.
Dobrze, że kot jest.

To już czekać na śmierć.

15

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Na pewno nie każda samotna kobieta czy samotny mężczyzna są tacy z wyboru, według mnie to fakt niezaprzeczalny. Jednak większość ludzi ma potrzebę stworzenia swojej własnej rodziny, posiadania dzieci  albo chociaż potrzebę bycia z drugą osobą.
Ja co prawda nie jestem jeszcze w takim wieku, żebg nazywać się starą panną ( mam 24 lata ) to jednak widzę, że mój problem ze znalezieniem chłopaka siedzi we mnie. Od zawsze byłam sama, przedkładam inne rzeczy nad kontakty towarzyskie, a teraz jest już ciężej je nawiązywać, gdy ja dojrzałam do zmiany. To może być też kwestia charakteru, bycie introwertykiem nie pomaga. Można mieć za wysokie wymagania. Problemy wyniesione z domu. I z jednej strony chcesz utworzyć z kimś fajną relację, ale z drugiej nie potrafisz. Myślę, że pomoże pomóc praca nad sobą.

16

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Dokładnie tak, nie chodzi mi o nazewnictwo czy dzisiejsze czy nie tylko bardziej o postrzeganie o to że dla wielu osób które, mają rodziny, dzieci, albo drugą połowę, jesteśmy traktowani dziwnie, no skoro nie jest się duchownym, homoseksualnym, to jaki jest problem?
Z kolei czasami możemy odnieść wrażenie że to my coś sknociliśmy na przestrzeni lat, skoro inni kogoś sobie znaleźli a u nas ten aspekt jest kompletnie na innym etapie.
Chodziliśmy do szkół, podstawowa, potem średnia, studia, robiliśmy prawko, były imprezki, 18tki a teraz tamci mają rodziny, drugie połówki a u nas coś poszło nie tak.
Nie macie czasem takiego wrażenia? Pytam osób które też już nie mają 17-tki na karku i jakoś tak się potoczyło że nagle są sami, bez perspektyw, bo wiadomo tego się nie wytworzyć w tydzień wink
Fakt, że faceci mają troszkę łatwiej bo nawet mając 40 lat można poznać 28 latkę ale tak na prawdę te granice sie kończą bo w wieku 50 lat to już przesada chyba..starszy Pan poznaje prawie swoją córkę big_smile
Czy nie macie tak, że podświadomie są pretensje do siebie? Że coś w życiu nie wyszło, nie ułożyło się? No bo tak jak rozmawiamy to nie zawsze jest wybór własny, to czasami albo nawet często sytuacja gdzie po prostu nie ma się tej osoby, nie ma okazji do jej poznania, na silę tez się tego nie zrobi.

Ja wiem, że zabrzmi to śmiesznie, bo mam dopiero 23 lata, ale ja się właśnie czuję, jakby mi coś uciekło.
W liceum nie miałam zbyt ciekawych znajomych. Nie chodziłam na te "super" 18-stki, bo średnio się dogadywałam z rówieśnikami. Nie utrzymuję z nimi teraz kontaktu i nie tęsknię za nimi. Myślałam, że jak pójdę na studia, to choć w małym stopniu poczuję to "życie studenckie". Szłam na studia medyczne i wiedziałam, że będzie dużo nauki i cotygodniowe super-imprezy odpadają, ale myślałam, że trafię na jakiś fajnych ludzi, z którymi będzie można wyjechać np. na ferie zimowe, na wakacje, coś ciekawego porobić. A ci ludzie... no w ostatnie 2 wakacje siedziałam w domu, bo nie miałam z kim jechać, ludzie nie mają żadnych zainteresowań, nawet najmniejszych. Mogę z nimi pogadać tylko o kolejnym kolokwium. Same charaktery ci ludzie mają fajne, ale jak przyszłam na studia, to większość osób była już w parach, niektórzy wstępnie pozaręczani. Tacy ludzie weekendy wolą spędzać z drugą połówką niż taką koleżanką-singielką jak ja
I czuję, że do złego miejsca poszłam do liceum. Dostałabym się do jednego z lepszych liceów w województwie, ale musiałam zrezygnować, bo dojazd w jedną stronę to 1,5 godziny w jedną stronę, więc poszłam do lokalnego, bardzo słabego liceum. Nabawiłam się tam depresji i stanów lękowych, czułam się samotna i przygnębiona. Z perspektywy czasu tak patrzę i to cud, że czegoś głupiego nie zrobiłam, ale fakt, że mam do siebie pretensje, że mogłam te dojazdy przeboleć, a być może miałabym ciekawych znajomych, chłopaka i zupełnie inne życie. I jestem o to na siebie zła. Czasu nie cofnę, robię teraz na studiach dużo rzeczy, ale no jednak to nie to samo, co mogłabym przeżyć w czasach szkolnych, taką beztroską przygodę, pierwszą miłość, jako nastolatka. Zazdroszczę przez to trochę innym, ale czasu nie cofnę i staram się iść do przodu

17

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

"Czy nie macie tak, że podświadomie są pretensje do siebie? Że coś w życiu nie wyszło, nie ułożyło się? "

ale jesteś świadom, że bycie w związku i posiadanie rodziny wcale nie równa się szczęsciu?
a wręcz bardzo często ludzie skrywają problemy przed otoczeniem.

parę razy w życiu bałam się, że wpadłam, z różnymi moimi exami których kochałam wówczas, a dziś nadal ich bardzo lubię, fajni faceci.
pewnie skonczyłoby to się rodziną.
niczego nie żałuję mniej, że z żadnym z nich nie założyłam rodziny.
z perspektywy czasu (a wtedy wydawało mi się, że chciałabym z nimi być do konca zycia) myślę, że byłabym z nimi w małżenstwie bardzo nieszczęsliwa.

18

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Sosenek, ale to byłaś z nimi dla samego bycia? No bo nie rozumiem fajni faceci, a jednak byłabyś z nimi nieszczęśliwa tzn? Generalnie ja nie mówię o tym żeby na siłę z kimś być, tylko właśnie mieć tę jedyną osobę ale też widząc że sie nie układa z kimś, szkoda czasu po prostu.
Mi też chodzi właśnie o to że powoli szczególnie w moim wieku 30+ zabawy ze znajomymi się skończą, jakieś częste spotkania towarzyskie i rówieśnicy będą zajmować się praca i domem m.in rodziną, a w moim przypadku będzie ta pustka, samotność.
Dlatego o tym mówię, o pretensjach do samego siebie (może nie słusznych) że nikt nie wymaga żeby 20 letnia osoba miała rodzinę ale wszystko się tak zmienia że w pewnym wieku są inne priorytety i potrzeby i tak odstajemy nienaturalnie od tej większości.

19

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Sosenek, ale to byłaś z nimi dla samego bycia? No bo nie rozumiem fajni faceci, a jednak byłabyś z nimi nieszczęśliwa tzn? Generalnie ja nie mówię o tym żeby na siłę z kimś być, tylko właśnie mieć tę jedyną osobę ale też widząc że sie nie układa z kimś, szkoda czasu po prostu.
Mi też chodzi właśnie o to że powoli szczególnie w moim wieku 30+ zabawy ze znajomymi się skończą, jakieś częste spotkania towarzyskie i rówieśnicy będą zajmować się praca i domem m.in rodziną, a w moim przypadku będzie ta pustka, samotność.
Dlatego o tym mówię, o pretensjach do samego siebie (może nie słusznych) że nikt nie wymaga żeby 20 letnia osoba miała rodzinę ale wszystko się tak zmienia że w pewnym wieku są inne priorytety i potrzeby i tak odstajemy nienaturalnie od tej większości.

Tą samotność trzeba sobie rekompensować czymś innym np. zajęciami sportowymi- zapisujesz się do danej grupy i chcąc nie chcąc widujesz się z ludźmi. Albo szkoła językowa i nauka języka.
Niby mówi się, że ludzie 30+ zajmują się powoli swoim życiem, ale zaręczam Ci, że ja jestem 20+ i muszę właśnie już walczyć o towarzystwo, bo też większość pozaręczanych woli spędzać czas z połówkami niż ze znajomymi. Dlatego serio polecam hobby, bo wtedy można poznać ciekawych ludzi

20

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Zgadza się tylko też problem taki że cały życie języków uczyć się nie będziesz smile poza tym są sytuacje gdzie kursy językowe czy zajęcia sportowa Ci tego nie zrekompensują bo np na wakacje z kim pojedziesz? Znajomi już od tego odchodzą, tak samo jakieś wyjścia sylwestrowe, wg mnie kursy językowe czy zajęcia sportowe to bardziej ogółem nowe znajomości ale to nie zastąpi osoby bliskiej sercu. Tak myślę.

21

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Zgadza się tylko też problem taki że cały życie języków uczyć się nie będziesz smile poza tym są sytuacje gdzie kursy językowe czy zajęcia sportowa Ci tego nie zrekompensują bo np na wakacje z kim pojedziesz? Znajomi już od tego odchodzą, tak samo jakieś wyjścia sylwestrowe, wg mnie kursy językowe czy zajęcia sportowe to bardziej ogółem nowe znajomości ale to nie zastąpi osoby bliskiej sercu. Tak myślę.

Jak to nie? Języków jest tyle, że całe życie nie wystarczy na nauczenie się ich, a na wakacje można jechać samemu albo z przyjaciółmk.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Ja wchodziłam w przeróżne, (głównie dysfunkcyjne związki, ale nie tylko), żeby wreszcie parę lat temu stwierdzić, że lepiej mi samej niż z kimś, jeżeli ma to wyglądać tak jak do tej pory. Przy czym ja nigdy nie bałam się samotności, uwielbiałam podróże w pojedynkę i ogólnie zawsze dobrze się czułam robiąc rzeczy, które mnie interesowały samej. Miałam poczucie, że wszystkie bajery związane z byciem z drugą osobą są mi znane i w gruncie rzeczy przereklamowane, trochę jak coś co jest fascynujące dla nastolatki, ale potem się z tego wyrasta... Aż do momentu, kiedy poznałam swojego obecnego partnera i teraz wreszcie czuję, że jest to wartość dodana:)

I wiem, że gdybyśmy trafili na siebie wcześniej, nie mielibyśmy tego stopnia świadomości, nie przeszli pewnej drogi to nie bylibyśmy w stanie teraz współtworzyć czegoś tak fajnego. Jestem wręcz pewna, że gdybym w swoich latach 20tych związała się z kimś na stałe to teraz byłabym głęboko nieszczęśliwa.

Moja sytuacja wygląda trochę inaczej niż dla większości, bo nie chcę mieć dzieci, więc pojęcie czasu biologicznego zupełnie dla mnie nie istnieje, może też dlatego w życiu nie używałam pojęcia stara panna, ani nie czułam, że coś koniecznie musi się w odpowiednim czasie wydarzyć. Ale myślę, że mało osób w tym teoretycznie „optymalnym” czasie ma na tyle poukładane emocje i zrozumienie świata, żeby móc w dojrzały sposób darzyć miłością i tą miłość przyjmować od odpowiedniej osoby... przy czym „mało osób” to taka moja intuicja na podstawie obserwacji otoczenia, nie podpieram się żadnymi badaniami, ale jak ktoś dysponuje to chętnie bym się zapoznala, na przykład jakie są statystyki rozwodowe dla ślubów zawartych w różnych grupach wiekowych.

Dodam też, że kojarzę bardzo szczęśliwe pary, które poznaly się w wieku 60+, tak więc wizja zostania starą zgorzknialą panną z kotem z powodu braku stabilizacji do trzydziestki wydaje mi się jakąś masochistyczną, samo-krzywdzącą, zupełnie niepotrzebną techniką;)

23

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
Husky napisał/a:

I wiem, że gdybyśmy trafili na siebie wcześniej, nie mielibyśmy tego stopnia świadomości, nie przeszli pewnej drogi to nie bylibyśmy w stanie teraz współtworzyć czegoś tak fajnego. Jestem wręcz pewna, że gdybym w swoich latach 20tych związała się z kimś na stałe to teraz byłabym głęboko nieszczęśliwa.
)

Wiesz, ze ja rozumu to chyba nabrałam dopiero po 40 stce i co z tym fantem zrobić? Ten brak możności posiadania własnych dzieci już mnie dobija (pisałam w wątku), moze jakbym miała jak Ty to nie byłoby problemu.  Jednak co rodzina to rodzina. Teraz była kwarantanna, nie mogłam liczyć kompletnie na nikogo, nic, zero. Pomyslałam , ze w takich rodzinach gdzie ktoś ma dzieci, wnuki- tam rodzina robiła nawet głupie zakupy i zostawiała dziadkom pod drzwiami. Rodziny z dziećmi się kłóciły bo ile można wytrzymać razem w 4 ścianach, ale ta sytuacja się kiedyś skończy.  Mam koleżanki, 90procent z nich ma dzieci. Prawdopodobnie kiedyś zostaną babciami i będą miały wnuki.  Ja, jeśli dożyję starości, bo wiadomo, to czeka mnie dom opieki. Miałam kiedyś w rodzinie tzw"starą panne", pamiętam z jakim przkąsem ojciec o niej mówił, rodzina oi niej mówiła, że dziwaczka, hoduje koty, jest zrzędliwa i niemiła taka "stara panna" nikt jej nie chciał. Pamiętam jako dziecko, miałam 12 może 14 lat byłam tym przerażona myslałam - bobym tylko tak nie skończyła. Z resztą moja babcia mówiła mi wtedy: pamiętaj dziecko, jak już będziesz dorosła i jakiś kawaler będzie się krecił, bierz go, chociaż by był krzywy i garbaty, bo inaczej się ludzie będą z Ciebie śmiali i wytykali palcami. Tylko nie zostań starą panną. I ogólnie u mnie w rodzinie z pogardą się mówiło o nauczycielkach, urzędniczkach, które są złośliwe bo są starymi pannami a stare panny, widomo, to wstrętne babska, złośliwe, które mają koty i nikt ich nie chciał - tak słyszałam.

24

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Sosenek, ale to byłaś z nimi dla samego bycia? No bo nie rozumiem fajni faceci, a jednak byłabyś z nimi nieszczęśliwa tzn? Generalnie ja nie mówię o tym żeby na siłę z kimś być, tylko właśnie mieć tę jedyną osobę ale też widząc że sie nie układa z kimś, szkoda czasu po prostu.
Mi też chodzi właśnie o to że powoli szczególnie w moim wieku 30+ zabawy ze znajomymi się skończą, jakieś częste spotkania towarzyskie i rówieśnicy będą zajmować się praca i domem m.in rodziną, a w moim przypadku będzie ta pustka, samotność.
Dlatego o tym mówię, o pretensjach do samego siebie (może nie słusznych) że nikt nie wymaga żeby 20 letnia osoba miała rodzinę ale wszystko się tak zmienia że w pewnym wieku są inne priorytety i potrzeby i tak odstajemy nienaturalnie od tej większości.

byłam bo ich kochałam, mieszkałam z nimi, znaliśmy i lubilismy dwoje rodziny -normalne życie.
byłam z nimi szczęśliwa i układało nam się.
ale życie się zmienia, ludzie się zmieniają i dziś już jestem innym człowiekiem niż kiedy byłam z nimi. moim zdaniem- lepszym. mam fajne życie. posiadanie z nimi rodziny byłoby dla mnie z perspektywy czasu- stratne. dużo bym straciła gdybym się przed 30 wpakowała w małżeństwo i dziecko.

25

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Zgadza się tylko też problem taki że cały życie języków uczyć się nie będziesz smile poza tym są sytuacje gdzie kursy językowe czy zajęcia sportowa Ci tego nie zrekompensują bo np na wakacje z kim pojedziesz? Znajomi już od tego odchodzą, tak samo jakieś wyjścia sylwestrowe, wg mnie kursy językowe czy zajęcia sportowe to bardziej ogółem nowe znajomości ale to nie zastąpi osoby bliskiej sercu. Tak myślę.

Szczerze mówiąc wątpię, że umiesz ze 3 języki na poziomie C2. Tak więc ćwicz angielski, najpierw do poziomu średniozaawansowanego, potem do zaawansowanego. Potem inny język np. od początku. Szkoły językowe mają przeważnie różne takie grupki z innymi ludźmi.
Zajęcia sportowe to samo- siatkówka, koszykówka- jak się zapiszesz do klubu to nie ma chama, będziesz musiał współpracować z innymi. Być może przerodzi się to w głębszą relację.
Jeśli mieszkasz w małym mieście to faktycznie może być problem. Ja i języki i sport w mojej małej mieścinie musiałam mieć indywidualnie, bo gdzie klub sportowy na takiej pół-wsi. Jednak w większych miastach i wybór lepszy.
Na wakacje to masz rację. U mnie jeżdżą same pary. Single siedzą w domach i nie chcą się integrować, ale no co poradzić. Sama się zapisałam na różne zajęcia, ale przyszedł koronawirus i zamknęli mi mój ośrodek pływacki sad

Husky napisał/a:

Ja wchodziłam w przeróżne, (głównie dysfunkcyjne związki, ale nie tylko), żeby wreszcie parę lat temu stwierdzić, że lepiej mi samej niż z kimś, jeżeli ma to wyglądać tak jak do tej pory. Przy czym ja nigdy nie bałam się samotności, uwielbiałam podróże w pojedynkę i ogólnie zawsze dobrze się czułam robiąc rzeczy, które mnie interesowały samej. Miałam poczucie, że wszystkie bajery związane z byciem z drugą osobą są mi znane i w gruncie rzeczy przereklamowane, trochę jak coś co jest fascynujące dla nastolatki, ale potem się z tego wyrasta... Aż do momentu, kiedy poznałam swojego obecnego partnera i teraz wreszcie czuję, że jest to wartość dodana:)

O a mogę zapytać, w jaki sposób i gdzie sama podróżowałaś? Na własną rękę rezerwowałaś hotele, czy może z jakiegoś biura? Też chciałam się tym tematem zainteresować, bo kocham podróże (nawet te najmniejsze, po prostu nie mogę usiedzieć w jednym miejscu zbyt długo), ale no moi znajomi albo jeżdżą z narzeczonymi, a single się integrować nie chcą, więc jestem skazana sama na siebie, ale nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać, bo zawsze podróżowałam z kimś i tak bym wolała, bo raźniej, ale no jeśli nie mam z kim to nikogo nie zmuszę i nie będę błagała pary narzeczonych, żeby mnie łaskawie zabrali ze sobą. Masz jakieś rady?

rossanka napisał/a:

Wiesz, ze ja rozumu to chyba nabrałam dopiero po 40 stce i co z tym fantem zrobić? Ten brak możności posiadania własnych dzieci już mnie dobija (pisałam w wątku), moze jakbym miała jak Ty to nie byłoby problemu.  Jednak co rodzina to rodzina. Teraz była kwarantanna, nie mogłam liczyć kompletnie na nikogo, nic, zero. Pomyslałam , ze w takich rodzinach gdzie ktoś ma dzieci, wnuki- tam rodzina robiła nawet głupie zakupy i zostawiała dziadkom pod drzwiami. Rodziny z dziećmi się kłóciły bo ile można wytrzymać razem w 4 ścianach, ale ta sytuacja się kiedyś skończy.  Mam koleżanki, 90procent z nich ma dzieci. Prawdopodobnie kiedyś zostaną babciami i będą miały wnuki.  Ja, jeśli dożyję starości, bo wiadomo, to czeka mnie dom opieki. Miałam kiedyś w rodzinie tzw"starą panne", pamiętam z jakim przkąsem ojciec o niej mówił, rodzina oi niej mówiła, że dziwaczka, hoduje koty, jest zrzędliwa i niemiła taka "stara panna" nikt jej nie chciał. Pamiętam jako dziecko, miałam 12 może 14 lat byłam tym przerażona myslałam - bobym tylko tak nie skończyła. Z resztą moja babcia mówiła mi wtedy: pamiętaj dziecko, jak już będziesz dorosła i jakiś kawaler będzie się krecił, bierz go, chociaż by był krzywy i garbaty, bo inaczej się ludzie będą z Ciebie śmiali i wytykali palcami. Tylko nie zostań starą panną. I ogólnie u mnie w rodzinie z pogardą się mówiło o nauczycielkach, urzędniczkach, które są złośliwe bo są starymi pannami a stare panny, widomo, to wstrętne babska, złośliwe, które mają koty i nikt ich nie chciał - tak słyszałam.

Najgorsza jest ta presja rodziny. Mam 23 lata, niby jestem młoda i też ciągle słyszę od rodziców "A fajny ten twój kolega? Może się z nim bliżej zaprzyjaźnisz?", "Syn koleżanki z pracy dobrze zarabia, jest trochę starszy od ciebie i wolny, może by was poznać?", albo jak moja siostra zaczęła się umawiać pół roku temu z takim jednym Karolem:"Może zrobisz siostrze przysługę i poznasz brata Karola do naszego domu?". Niby to w żartach, ale raz gadali o tym dzień w dzień, serio już mama chciała zapraszać tą koleżankę z synem na jakiegoś grilla, mimo że wcale jej nie lubi. Poryczałam się, autentycznie, bo ile można krzyczeć "Nie!"? Przeprosili, ale znowu to się powtarza. Już mam dosyć. Najgorsze jest to, że mama nie chciała zapraszać tej swojej koleżanki, bo ją lubi- wręcz przeciwnie, ale tylko ze względu na to, żebym poznała jej syna (jego matka też go bardzo chce wyswatać z kimś). Jak sobie pomyślę, jakby to miało wyglądać, jakby wszyscy się na nas gapili, patrzyli, jak idzie rozmowa, czy już się "podrywamy" czy nie. I to wszystko przy stole przy wszystkich...aż mnie mdli na samą myśl. Oni myślą, że robią dobrze, a dla mnie nie ma większego ciosu, niż próba zeswatania, bo to trochę taki znak, że wierzą, że sama nie będę potrafiła nikogo znaleźć. Nawet mama powiedziała "A w sumie może ten jej syn byłby dobry na zięcia? Bo przynajmniej tutejszy chłop, znamy jego rodziców, a nie że przyprowadzać jakiegoś obcego z dużego miasta, którego nie znamy". No ręce opadają.
Tak więc nie patrz na rodzinę. Ja bym zwariowała, gdyby nie fakt, że się stamtąd wyprowadziłam na studia. Wiem, że rodzina ma na nas ogromny wpływ i czasem niestety destrukcyjny, bo jak widzę Ty też masz z tym problem. A ten tekstem, że lepszy krzywy i garbaty niż żaden...typowe myślenie starszych osób
Ja mam o tyle źle, że nie chcę dzieci. Wyjątkowo ich nie lubię. Moi rodzice mi nie wierzą, myślą, że to taki mój wymysł, że mówiąc, że nie chcę w przyszłości dzieci zachowuję się jak 12-latka (tak wiem absurd) i uważają, że mi przejdzie, bo ja tylko tak gadam. A ja bym wolała być "starą panną", która ma spokój niż mężatka z dzieckiem, którego nigdy nie chciałam. Lubię ciszę i spokój. Nie wyobrażam sobie dzielić z kimś pokoju (np. sypialni z mężem) tzn dzielić mogę, ale muszę mieć choćby 1 pokój tylko dla siebie. Nie wyobrażam sobie opiekować się dzieckiem... nie wiem, czy któryś facet to kiedyś zaakceptuje, podobno faceci mało kiedy chcą dzieci, no ale ja generalnie niewielu w swoim życiu ich poznaję, więc znając moje "szczęście" to różnie może być
Jeśli chodzi o tego koronawirusa...masz rację. Podobno single znieśli to wyjątkowo źle, bo siedzieli zamknięci sami praktycznie cały czas, ale to też nie potrwa wiecznie i będzie można wreszcie gdzieś wyjść
U Ciebie tylko problem z dziećmi, bo faktycznie po 40 to trochę późno, ale nie niemożliwe. Znajoma taty urodziła zdrowe dziecko w wieku 48 lat big_smile
A to, że Twoja rodzinka obgadywała "stare panny" to tym się nie przejmuj. Ty obgaduj wtedy mężatki heh
Nie no wiem, że to nie są zawody, ale czasem lepiej się postawić i powiedzieć, co się sądzi o takim głupim gadaniu. No bo co to zmieni?

26 Ostatnio edytowany przez maybewine (2020-07-09 23:04:05)

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Rin Trine,  jeśli masz ochotę odezwij się do mnie na priv smile
Też jestem studentką med. i nie narzekam na nadmiar znajomych ...

27

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Fakt, że faceci mają troszkę łatwiej bo nawet mając 40 lat można poznać 28 latkę ale tak na prawdę te granice sie kończą bo w wieku 50 lat to już przesada chyba..starszy Pan poznaje prawie swoją córkę big_smile

A kto ustalił, że te granice się kończą? smile Piszę to jako sporo młodsza żona tego przykładowego faceta po 50-tce (a dokładniej po 60-tce). Niby to osobny wątek, ale jednak nie do końca, bo kiedy się poznaliśmy, oboje byliśmy od dłuższego czasu singlami i wydaje mi się, że o wejściu w ten związek i u niego i u mnie w jakimś stopniu zadecydował luz i dystans do takich „granic” i innych „wypada czy nie wypada”. Ja się nie przejmowałam, że niedługo będę „starą panną”, on po kilku związkach wolał być sam i nie miał ciśnienia typu „muszę być w związku”. Jednocześnie każde z nas chciało poznać kogoś fajnego, ale właśnie bez takiego ciśnienia typu „muszę kogoś znaleźć tu i teraz, bo zaraz przekroczę mój termin zdatności albo będzie mi głupio przed znajomymi”.

MazurekArch napisał/a:

dla wielu osób które, mają rodziny, dzieci, albo drugą połowę, jesteśmy traktowani dziwnie, no skoro nie jest się duchownym, homoseksualnym, to jaki jest problem?

(...)

Z kolei czasami możemy odnieść wrażenie że to my coś sknociliśmy na przestrzeni lat, skoro inni kogoś sobie znaleźli a u nas ten aspekt jest kompletnie na innym etapie. (...) teraz tamci mają rodziny, drugie połówki a u nas coś poszło nie tak. (...) Pytam osób które też już nie mają 17-tki na karku i jakoś tak się potoczyło że nagle są sami, bez perspektyw (...) Czy nie macie tak, że podświadomie są pretensje do siebie? Że coś w życiu nie wyszło, nie ułożyło się?

Przepraszam, jeśli to brzmi tak, jakbym się czepiała, bo absolutnie nie takie są moje intencje. Po prostu w tym, co napisałeś pobrzmiewa mi takie przekonanie, jakby z osobami nie będącymi w związku był jakiś problem, chyba w innym miejscu napisałeś, że odstają od normy. Jakoś tak dużo oglądania się na normy i porównywanie swojego życia z innymi. Mam poczucie - również jako osoba, która kiedyś strasznie się dostosowywała do wszelkich norm wink - że zupełnie nie tedy droga i że takie myślenie jeszcze bardziej nakręca podejście typu „coś jest ze mną nie tak” i niezadowolenie ze swojego życia.

Stella sospesa nel cielo boreale
eterna: non la tocca nessuna insidia

28

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Lupe, ale wyobrażasz sobie, że 50 latek poznaje 40 latkę i chcą mieć dzieci? Trochę to niezbyt, albo że 50 latek poznaje 25 -latke, czyli co jej rodzice to praktycznie rówieśnicy faceta, nigdy to nie jest mile widziane.
Ponadto jeszcze w kontekście dzieci to ciężko tak w okresie emerytalnym jak dziecko będzie dojrzewać w 100% funkcjonować, długość życia też się zmienia, średnia długość życia mężczyzn to bodajże ok 70 lat.
Więc tak jak ktoś już wcześniej wspomniał te granice ustala biologia w różnych aspektach.
A jak ktoś nie myśli o dzieciach tylko partnerzy sami dla siebie, spoko, chociaż też może być ciężko bo im więcej lat się ma i poznaje partnerów tez starszych z innego okresu wiekowego, tym to są osoby po przejściach, rozwodach, mają często inne potrzeby, nie jest to takie proste jak mając 22-25 lat studenci.

29 Ostatnio edytowany przez rossanka (2020-07-10 18:56:20)

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Lupe, ale wyobrażasz sobie, że 50 latek poznaje 40 latkę i chcą mieć dzieci? Trochę to niezbyt, albo że 50 latek poznaje 25 -latke, czyli co jej rodzice to praktycznie rówieśnicy faceta, nigdy to nie jest mile widziane.
Ponadto jeszcze w kontekście dzieci to ciężko tak w okresie emerytalnym jak dziecko będzie dojrzewać w 100% funkcjonować, długość życia też się zmienia, średnia długość życia mężczyzn to bodajże ok 70 lat.
Więc tak jak ktoś już wcześniej wspomniał te granice ustala biologia w różnych aspektach.
A jak ktoś nie myśli o dzieciach tylko partnerzy sami dla siebie, spoko, chociaż też może być ciężko bo im więcej lat się ma i poznaje partnerów tez starszych z innego okresu wiekowego, tym to są osoby po przejściach, rozwodach, mają często inne potrzeby, nie jest to takie proste jak mając 22-25 lat studenci.

To samo sobie pomyślałam, co z tego , ze 50 latek pozna 25, czy 29 latkę, to nie znaczy z automatu, ze będzie chciał mieć dzieci , jakoś średnio to widze.  Najpierw jedno a za trzy lata drugie. Już widze, jak w nocy do nich wstaje, aby odciążyć żonę. Poza tym kiepski to wybór, jeśli kryterium jest takie, że ma urodzić. Czyli jak ma do wyboru (ten 50latek)28 latkę, ale w sumie nic do niej nie czuje, ot lubi ją , młoda, ale uczucia tam nie ma i nie ma wspólnej płaszczyzny życia, tylko tyle, że może zostać ojcem jej dzieci, a potem ma do wyboru 40 latkę, która dzieci nie może mieć, ale do której czuje coś więcej, na dodatek mają wspólne patrzenie na życie i dobrze się czuje w jej towarzystwie to automatycznie ją odrzuci, bo nie może już urodzić? Bez sensu. (zakładając, że i do tej 28 i 40 latki ten 50 latek czuje pociąg). Czyli co, 40 latka jednak odpada, bo nie da dziecka, więc ten 50 latek wiąze sie z tą 28 latką, ona mu rodzi dziecko, może dwoje, czy troje, on ma te dzieci i co dalej? Myślę, ze to tak nie działa.

30

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Nie no, ponad 20 lat różnicy wieku to już niesmacznie brzmi.. Ale każdemu według potrzeb..:)

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

31

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
bagienni_k napisał/a:

Nie no, ponad 20 lat różnicy wieku to już niesmacznie brzmi.. Ale każdemu według potrzeb..:)

Znam jeden taki przypadek, kobieta lat 40, mężczyzna 60, spytałam, czemu nie odejdzie (bo od lat im się nie układa), odpowiedziała, że boi się, że nikogo już nie znajdzie.

32

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
MazurekArch napisał/a:

Lupe, ale wyobrażasz sobie, że 50 latek poznaje 40 latkę i chcą mieć dzieci? Trochę to niezbyt, albo że 50 latek poznaje 25 -latke, czyli co jej rodzice to praktycznie rówieśnicy faceta, nigdy to nie jest mile widziane.
Ponadto jeszcze w kontekście dzieci to ciężko tak w okresie emerytalnym jak dziecko będzie dojrzewać w 100% funkcjonować, długość życia też się zmienia, średnia długość życia mężczyzn to bodajże ok 70 lat.
Więc tak jak ktoś już wcześniej wspomniał te granice ustala biologia w różnych aspektach.

U mnie tak właśnie było, jak zaczęliśmy być razem, miałam 26 lat, on w wieku mojego taty, więc faktycznie przez długi czasu to nie było mile widziane przez moją rodzinę (jego bliscy na szczęście przyjęli mnie bardzo ciepło).
Co do tych statystyk i średnich długości życia, mieszkamy w ciepłym i suchym klimacie, który odpukać dobrze konserwuje staruszków wink, poza tym oboje jesteśmy z „długowiecznych” rodzin, więc jestem dobrej myśli. Zresztą choćbym miała za kilka lat zostać wdową, nie zamieniłabym mojego dotychczasowego doświadczenia i tej relacji, jaką mamy, na żadną inną.
Jeszcze odnośnie starszego wieku - mamy znajomego, który ma 75 lat i kilka miesięcy temu postanowił całkowicie zmienić swoje życie i rozpocząć zupełnie nowy  rozdział (bynajmniej nie chodzi o zostanie ojcem czy wchodzenie w związek). To jest dla mnie piękne, bo pokazuje, że nigdy nie jest za późno na zmianę i że możemy rozwijać się przez całe życie.

rossanka napisał/a:

To samo sobie pomyślałam, co z tego , ze 50 latek pozna 25, czy 29 latkę, to nie znaczy z automatu, ze będzie chciał mieć dzieci , jakoś średnio to widze.  Najpierw jedno a za trzy lata drugie. Już widze, jak w nocy do nich wstaje, aby odciążyć żonę. Poza tym kiepski to wybór, jeśli kryterium jest takie, że ma urodzić. Czyli jak ma do wyboru (ten 50latek)28 latkę, ale w sumie nic do niej nie czuje, ot lubi ją , młoda, ale uczucia tam nie ma i nie ma wspólnej płaszczyzny życia, tylko tyle, że może zostać ojcem jej dzieci, a potem ma do wyboru 40 latkę, która dzieci nie może mieć, ale do której czuje coś więcej, na dodatek mają wspólne patrzenie na życie i dobrze się czuje w jej towarzystwie to automatycznie ją odrzuci, bo nie może już urodzić? Bez sensu. (zakładając, że i do tej 28 i 40 latki ten 50 latek czuje pociąg). Czyli co, 40 latka jednak odpada, bo nie da dziecka, więc ten 50 latek wiąze sie z tą 28 latką, ona mu rodzi dziecko, może dwoje, czy troje, on ma te dzieci i co dalej? Myślę, ze to tak nie działa.

Rossanka, ciężko mi zrozumieć te rozważania, bo chyba nie potrafię wczuć się w punkt widzenia osoby, która koniecznie chce mieć dzieci (ale tak samo w drugą stronę, ciężko mi zrozumieć osoby, które absolutnie nie chcą mieć dzieci, u mnie jakoś nigdy nie było w tym temacie skrajności). U nas absolutnie nie było takich kryteriów, zresztą na długo zanim się poznaliśmy, mój mąż spotykał się ze starszą od siebie kobietą, z którą z racji wieku absolutnie nie było mowy o dzieciach.

Stella sospesa nel cielo boreale
eterna: non la tocca nessuna insidia

33

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Ale tak poważnie równolatkowie(czy o kilka lat starsi/młodsi) Was całkiem odrzucają, że staje się to niemożliwe do przeskoczenia?

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

34

Odp: Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?
bagienni_k napisał/a:

Ale tak poważnie równolatkowie(czy o kilka lat starsi/młodsi) Was całkiem odrzucają, że staje się to niemożliwe do przeskoczenia?

Ha ha, nie, broń Boże, absolutnie równolatkowie ani mnie, ani jego nie odrzucają. Po prostu tak wyszło, że się poznaliśmy, bardzo sobie spodobaliśmy i znaleźliśmy dużo wspólnej przestrzeni i porozumienia. I podjęliśmy decyzję, żeby w to wejść.

Stella sospesa nel cielo boreale
eterna: non la tocca nessuna insidia

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bycie singlem, starą panną kawalerem nie z wyboru?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018