Moj temat bedzie dotyczyl kilku spraw dlatego umiescilem go tutaj z gory przepraszam.
Jestem 22 letnim chlopakiem, mieszkam w wielkopolsce. W dosc malym i nudnym miescie, gdzie jakas impreza jest raz na ruski czas czyli 2 razy w roku heh. Od 3 tygodni siedze glownie w domu poniewaz mam zlamana reke i zbytnio nie mam co robic. Od kad mam tyle czasu zaczalem zastanawiac sie nad swoim zyciem.
Zacznijmy wiec od poczatku:
W gim. bylem wesolym chlopakiem, bardzo lubilem zartowac, wyglupiac sie.W technikum zmienilo sie towarzystwo wiec musialem dostosowac sie do nich, czasami rece mi opadaly na komentarze kolegow na rozne tematy. Byli mocno niedojrzali jak na swoj wiek, mimo ze trzymalismy sie w 7 czulem sie wsrod nich obco. Robilismy rozne rzeczy gralismy w karty, wspolne wypady ale czulem i tak ze nie pasuje do nich. W technikum poznalem pewna dziewczyne zakochalem sie w niej. Pierw byla przyjazn nastepnie zwiazek. Wydawalo mi sie ze jestesmy sobie przeznaczeni. Lecz wszystko co ma poczatek, ma tez koniec. Zerwala ze mna po tym jak mnie wykorzystala, zranila itp. Zasponsorowalem jej wymarzone wakacje a 2 tygodnie po powrocie zerwala. Znajomi mowili ze nie zaslugiwala na mnie i potem doszedlem do wniosku ze mieli racje. Minely 3 lata a ja sie zmienilem kolosalnie.
Rok temu w mojej rodzinie byla porzadna awantura, potem wlamali sie do naszego domku. Bylem w psychicznym dolku, musialem pilnowac mojej mamy zeby nic jej sie nie stalo. Wyobrazcie sobie ze siedzialem 1,5 miesiaca w domu i spalem z łomem pod poduszka... Bylem przygnebiony, smutny i sie balem o zycie swoje oraz rodziny. Pozniej stwierdzilem ze jest ok i na nowo zaczalem wychodzic z domu ale to juz nie bylo to samo. Brak zwiazku, problemy rodzinne wplynely na mnie w jakis sposob.
Po skonczeniu szkoly zaczalem pracowac w telewizji "n" w tej pracy mialem dobry kontakt z ludzi, nastepnie praca w ochronie, stanie pon-pt od 8-21 w totalnej ciszy.... Pracownicy ochrony nie moga rozmawiac z personelem i najlepiej z nikim... W tej pracy wyciszylem sie na maxa po 9 miesiacach pracy tam teraz nie umiem rozmawiac z innymi ludzmi a co dopiero z kobietami... 5 czerwca ide na sciagniecie gipsu i bede szukal bardziej kreatywnej pracy oraz dzis postanowilem ze ide dalej sie uczyc tzn studia w kierunku budowlanym
Kim jestem?
Jak mialbym siebie opisac to jako spokojnego,romantycznego,lubiacego sie przytulac faceta. Nie pale,pije okazyjnie, jestem niesmialy, zakompleksiony, nie uwazam sie za pieknego... Dzis obejrzalem film pt: "Wiecznie żywy". Widzac ta piekna pare ktora sie kocha i przetrwa wszystko. Poczulem pustke. Mam w sobie wulkan czulosci, milosci i nie mam z kim sie tym podzielic. Ten wulkan z kazdym dniem zabija mnie od srodka. Ostatnio malo wychodze, duzo kontakow pourywalem w sumie ze swojej winy. Czuje samotnosc, pustke, mysle ze gdybym umarl nikt by nawet tego nie zauwazyl.
Teraz pytanie do Was
Co mam ze soba zrobic? Jak sie zminic? Ten swiat jest taki do dupy czy tylko ja? Jak wypelnic ta pustke ktora sie powieksza z kazdym dniem?
Dodam ze gdy bylem z ostatnia dziewczyna kupila mi paprotke i powiedziala zeby dbal o nia jak o nas. Niestety paprotka zdechla po tygodniu. Po zerwaniu kupilem kolejna paprotke i w tej chwili jest wieksza niz moj 32 calowy TV a z poczatku miala zaledwie z 8cm. Wzialem ze schroniska 2 kotki ktore rowniez sa do tej pory ![]()
Ps. pisze 1 reka i na dodatek zmeczony po ciezkim dniu wybaczcie za chaotyczny tekst i bledy jezeli takowe sa